ukresu
11.09.19, 14:32
Mąż otrzymał pozew, zgadza się na rozwód z jego winy, ograniczenie opieki, ja nie chcę alimentów na dziecko.Wszystko podpisze, co skutkuje brakiem rozprawy pod warunkiem że dam mu kasę.100€ co tydzień, 2-3 mce, aż stanie na nogi, nie może pracować, bo ma komplikacje po złamaniu nogi, już jak wrócił do Polski, pewnie się przewrócił po pijanemu.teraz utrzymuje go matka.
Wiem że te 2-3 m-ce będą się przedłużać, zresztą 400€ miesięcznie nie wchodzi w rachubę, znalazł sobie adwokata(babcia płaci, potem będzie go reprezentował z urzędu) nakręca go jak sprężynę, żeby przedłużać sprawę.Ja bym musiała przyjechać na 3 sprawę,co wiąże się z dużym obciążeniem logistycznym i finansowym.
Consensus: 200€ , ostatni przelew 15.01.2020 i grosza więcej, dziś wieczorem przez telefon mam mu podyktować pismo do sądu z akceptacją pozwu.
Co sądzicie, czy to rozsądne, czy daję się doić?