pomoc_administracyjna
26.05.20, 13:04
Pisałam na tym forum kilka lat temu o problemach z mamą. Nie pamiętam hasła do tamtego konta więc założyłam nowe. Tutaj jest stary wątek forum.gazeta.pl/forum/w,898,161476904,161476904,Uslyszalam_od_mamy_nigdy_Ci_nie_wybacze_.html#p161496397
Od tamtej pory nic się nie zmieniło, wręcz mam wrażenie że jest coraz gorzej. Podupadłam trochę na zdrowiu - to jedna ze zmian. W ciągu tych kilku lat urodziłam drugie dziecko - rodzice nie byli zachwyceni faktem ciąży, nie byli na chrzcinach, ale ja mimo to ciągnęłam tam z dzieciakami, bo gdzieś wewnętrznie ciagle czułam i czuje się winna (nie wiem dlaczego).
Na każdą próbę wyciągnięcia ręki dostaje mi się, czy to uszczypliwym sms, czy nie odzywaniem się do mnie kiedy pojadę do rodziców. Mój mąż nie jeździ ze mną już jakieś 2 lata. Mama świąt nie organizuje w związku z czym nas nie zaprasza, a ja mimo wszystko tak jeżdże. O wizycie u nas na jakiejś uroczystości mogę zapomnieć.
Na prawdę, możnaby książke o tym napisać. Ja kobieta prawie przed 40 cokolwiek nie zrobię, zastanawiam się czy spodobałoby się to mamie.
I sytuacja z dziś. Dzień Mamy więc kupiłam prezent i planowałam jechać do rodziców, chociaż w sobotę dostałam inf, ze we wtorek mam nie przyjeżdżac jeśli pójde z życzeniami do teściowej. Rano mój syn zadzwonił do babci i umówił się, ze przyjedziemy. Po chwili dostałam sms ze wnuk moze przyjechać ale ja nie, bo na pewno pójde do teściowej dziś, a do niej (do mamy) mam nawet na cmentarz nie przychodzić. Olałam tego sms, wyszykowałam dzieci (młodsze od rana nie mogło się doczekać na wyjazd) i wyjechaliśmy. Po drodze syn zadzwonił, ze jedziemy, okazało się ze rodzice są na cmentarzu, nie wiedzą kiedy wrócą i mamy zawrócić. więc wróciłam do domu i z jednej strony jestem wściekła a z drugiej myślę, ze moze faktycznie to we mnie jest problem.
Dla kogoś kto nie zna całej sytuacji moze wydać się to wszystko zagmatwane, ale szczerze mówiąc nawet ja się gubię czasami w tym wszystkim.
Sytuacja zyciowa zmusiła mnie do zrezygnowania z pracy na rok moze dwa. Mam problemy ze zdrowiem, z rodzicami. Mam wrażenie, ze jestem sama na tym świecie (mam oczywiscie męża chociaż wiadomo w małzenstwie też bywa róznie chociaż nie narzekam).
Sama już nie wiem co robić, co myśleć...