Dodaj do ulubionych

Powrót teściwej

15.10.20, 13:11
Witajcie. Dawno mnie tu nie było. Od ostatniego postu minęły prawie 2 lata. Po wyprowadzce od teściowej były to najlepsze lata naszego życia. Nie byłam u niej od tego czasu, widziałam ją dwa razy, nie odzywa się do mnie i traktuje jak największego wroga. Mąż i dzieci chcieli ją odwiedzać więc odwiedzali. Wszystko było dobrze, dzieci przyzwyczaiły się do nowego domu i nowego NASZEGO życia az do tego tygodnia. Teściowa jest chora. Nie wiadomo co jej jest, bo nie powie tylko jęczy że już nie długo umrze, że skończą się problemy z nią, pisze listy pożegnalne. Chyba jest przeziębiona ale robi z siebie ofiare. Leków nie chce zażywać, nic nie je od kilku dni, twierdzi że jest słaba i nie wstaje z łóżka. Mój mąz jeździ do niej codziennie, robi jedzenie, pali w piecu. Cokolwiek zrobi wszystko na drugi dzień jest nadal na stole nietknięte. Widzę że jest załamany bo został z tym sam i nie wie co robić. Obwinia się o to że zostawiliśmy ją samą. Martwię się o niego. Drugi brat ma wszystko w nosie. Powiedział że jest chory i wszystko spadło na barki mojego męża. Ja nie chcę widziec mojej tesciowej, nie chce mieć z nią nic wspolnego. Podejrzewam że teściowa ma depresje ale do psychiatry nie pójdzie, leków nie zażyje. Do tego ma wredny charakter. Jest podła i moim zdaniem to jedzenie może celowo zostawiać i nic nie jeść żeby dokopać mojemu mężowi. Nie wiem co robić żeby mu pomóc.
Obserwuj wątek
    • enith Re: Powrót teściwej 15.10.20, 16:29
      Witam po długiej przerwie. Jeśli teściowa się głodzi (celowo lub w wyniku depresji), to pozostaje tylko szpital, gdzie ją podłączą do kroplówki. Wy jej siłą nie nakarmicie, a ona będzie słabnąć, odwodni się (co u osób starszych może mieć poważne konsekwencje) i w efekcie wyląduje w szpitalu i tak. Na miejscu twojego męża porozmawiałabym z lekarzem rodzinnym i poprosiła o skierowanie do szpitala. No, a po leczeniu może powinniście zacząć szukać placówki opieki dla mamy albo przynajmniej opiekunki, skoro ona sama nie powinna być w domu, a przeprowadzka do was nie wchodzi w grę z wiadomych powodów.
    • aqua48 Re: Powrót teściwej 15.10.20, 20:16
      W tej sytuacji może trzeba wynająć kogoś dochodzącego do opieki nad teściową na miejscu. Płacić za tę opiekę powinni po połowie mąż i jego brat, jeśli nie zechce można podać go do sądu. Opiekunka może mieć większą siłę perswazji i przy niej być może teściowa by jadła i brała leki.
    • mamaani111 Re: Powrót teściwej 15.10.20, 21:04
      Chyba kryzys chwilowo zażegnany. Dzisiaj juz nie leży i zachowuje sie jakby nigdy nic. Znudziło sie jej. To piewsza taka jazda od czasu wyprowadzki. Byly rozne ale nie na taka skale. Opiekunke by wygonila to raz a dwa on ma 68 lat i wcale nie jest bezradna staruszka. To " baba herszt". Jest slaba i bezwolna jak chce w kims wzbudzic poczucie winy. Niestety nie ma w tym umiaru. Dziekuje za rady 😊
      • aqua48 Re: Powrót teściwej 15.10.20, 21:39
        mamaani111 napisała:

        >Jest slaba i bezwolna jak chce w kims wzbudzic poczucie winy. Niestety nie ma w tym umiaru.

        To może wówczas należy z nią rozmawiać w stylu - oj, jak się mamusi nie poprawi, to trzeba będzie pomyśleć o pielęgniarce na stałe, żeby mamusi pomagała we wszystkim :):)
        • ola_dom Re: Powrót teściwej 16.10.20, 09:51
          aqua48 napisała:

          > To może wówczas należy z nią rozmawiać w stylu - oj, jak się mamusi nie poprawi,
          > to trzeba będzie pomyśleć o pielęgniarce na stałe, żeby mamusi pomagała we wszystkim :):)

          Można też zapowiedzieć wezwanie karetki psychiatrycznej, skoro "chora" leży bez sił do życia i jej zły stan jest najwyraźniej spowodowany "głęboką depresją"...:>
          To z reguły bardzo pomaga i na długo :)

          Moja mama do tej pory czasem mi wypomina, jak raz powiedziałam, że skoro chce ze sobą skończyć, to nie ma żartów i będę musiała zadzwonić po karetkę psychiatryczną. Ale "samobójstwa" się skończyły.

          Tym samym niezmiennie składam podziękowania forum, które mi uświadomiło, że przy myślach samobójczych wzywa się do chorego karetkę psychiatryczną. Zarówno przy prawdziwych jak i w narcystycznych manipulacjach.
      • eriu Re: Powrót teściwej 15.10.20, 21:42
        Miałam takie podejrzenie, że jak mąż wychodzi to "chora" może myk myk do sklepu a jedzenie od męża specjalnie zostawiała żeby poczucie winy wywołać.

        Wredna baba swoją drogą.
      • enith Re: Powrót teściwej 15.10.20, 22:45
        Czyli klasyka gatunku. Narcyza osiągnęła swój cel (mąż wokół niej skakał i się zamartwiał, a ona się tą uwagą karmiła odmawiając jedzenia) i poczuła się lepiej. Masz jak w banku, że teraz, gdy zorientowała się, że ma twojego męża w garści i jej strategia podziałała bez zarzutu, takie akcje będą powtarzać się regularnie.
        Na twoim miejscu, Mamaani, za cel życiowy postawiłabym sobie namówienie męża na terapię. Jazdy teściowej skończą się zapewne dopiero wraz z jej śmiercią, ale do tego czasu męża uwikłanie z toksyczną matką będzie niszczyć waszą rodzinę. Walcz, póki jeszcze masz o co.
          • enith Re: Powrót teściwej 16.10.20, 03:57
            Ja tam w ten post mamusi nie wierzę. Osoba chorująca, leżąca i po trwającym kilka dni poście nie dojdzie do siebie w mniej, niż 24 godziny. A dziś teściowa podobno zdrowa i żwawa, jakby nic się nie wydarzyło. Bo pewnie nic się nie wydarzyło. Tak, jak podejrzewa Eriu, mamusia po wyjściu syna pewnie wcinała coś innego, a jedzenie przez niego przygotowane ostentacyjnie zostawiała na stole do następnego dnia. Żeby syn się zamartwiał. Klasyczny teatrzyk w wykonaniu wprawnej narcyzy. Głupio, że mąż dał się na ten spektakl mamusi nabrać, skoro wie, jak ciężko jest zaburzona.
            • szpil1 Re: Powrót teściwej 16.10.20, 17:18
              enith napisała:

              > Głupio, że mąż dał się na ten spektakl mamusi nabrać, skoro wie, jak c
              > iężko jest zaburzona.

              A bo to pierwszy raz. Przecież mamaani to stała bywalczyni forum, która ma problem z mężem, a nie z teściową.
        • mamaani111 Re: Powrót teściwej 16.10.20, 10:12
          Myślę, że nie osiągnęła swojego celu i wstała. Liczyła na zainteresowanie obydwu synów i synowych. Stąd te listy. Jeden zapewne do mnie bo ona "nie wie czemu ja ją tak traktuje przecież już mi dawno wszystko wybaczyła". Pewnie myślała że jak będzie umierać to wrócę z podkulonym ogonkiem i od nowa zacznę ją obsługiwać i spełniać jej zachcianki. I tu się grubo myli. Nie kontaktuje się z nią bo nie chce być jej podnóżkiem znowu. Mąż traktuje ją tak jak tam ktoś pisał niżej. Jak ona głupio gada to on tak samo. Myślę że to też postawiło ją na nogi.
    • lumeria Re: Powrót teściwej 16.10.20, 03:19
      >Nie wiem co robić żeby mu pomóc.

      Zachować spokój. Nie wchodzić w grę ratowania ani teściowej, ani męża.

      Poczytaj o trójkącie dramatycznym Karpmana. To dynamika gdzie sa trzy dopuszczalne role: kat-ofiara-ratownik. I najłatwiej wpaść w ta grę właśnie jako ratownik. Bo ofiara tak bardzo potrzebuje pomocy. A jak odmówisz pomocy, to jesteś katem (czyli 'zły' tak jak brat w tym wypadku). Oczywiście po jakimś czasie ofiara przestaje się jawić jako osoba poszkodowana, bo ewidentnie wykorzystuje ratownika, wiec ona staje się katem. A wtedy ratownik staje się ofiarą.

      Teraz chcesz wkroczyć w grę by ratować męża od zlej teściowej. I zrobi się nowy trójkącik i karuzela się pokręci.

      A właściwie nic się nie stało, tylko teściowa pobawiła się w umieranie.

    • eliksir_czarodziejski Re: Powrót teściwej 16.10.20, 09:54
      Z doświadczenia z moją osobistą mamusia mogę powiedzieć że naprawdę cuda działa traktowanie narcyza z taką samą bezwzględnością ja on nas. Jak jest chamski i wredny to traktujemy chamsko i wrednie. Pod wrażeniem jestem jakie cuda działa taka metoda. Na powierzchni oczywiście, nie ludźmi sie...
      Na waszym miejscu informowalabym teściowa często i jasno że dochodząca pielęgniarka to jest jedyna pomoca na jaką może liczyć z waszej strony. Rozumiem że nie do wykonania bo Ty nie masz z teściowa kontaktu a mąż czegoś takiego nie zrobi...
    • ortolann Re: Powrót teściwej 19.10.20, 11:44
      Znam to z domu moich dziadków. Moja prababcia była taką manipulantką. Straszną manipulantką. W grę wchodziło nie tylko zostawianie jedzenia, ale wręcz umieranie z całym teatrzykiem dookoła. Wreszcie, kiedyś, moja babcia powiedziała jej: no to jak mama chce umierać, to wreszcie niech mam umrze raz a dobrze. Poskutkowało i skończyły się przedstawienia. Znam tę historię i duży arsenał środków takich aktorek. I ta sytacja to jest aktorstwo. Mama chora? No to do lekarza. Nie można osobiście: no to teleporada. Mama nie chce? No to znaczy, że nie chora.
      Drugi brat się wypiął, bo już go pewnie zmęczyły takie numery. Pora aby Twój mąż przestał być przede wszystkim jej dzieckiem, a zaczął być przede wszystkim głową własnej rodziny. Trudny i bolesny proces, ale bez tego wszyscy będziecie chorzy, a babcia nadal będzie górą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka