Dodaj do ulubionych

prawo do opieki

13.03.21, 13:52
Taka sytuacja: samotny mężczyzna, wykształcony, stała praca (kierowca autobusu komunikacji miejskiej), mądry, rozsądny, empatyczny facet. Nawiązuje przyjacielską relację z 14-letnim chłopcem, tzw. "miłośnikiem" tematu komunikacyjnego (jest w naszym mieście takie grono przyjaciół komunikacji miejskiej, zafascynowane wszystkim, co związane z tymi tematami, głównie nastolatkowie). Okazuje się, że dzieciak pochodzi z patologicznej rodziny, ojciec nie żyje, matka ostro pije, bity przez ojczyma. Jego przyrodnia kilkuletnia siostra przebywa w domu dziecka, matka ma do niej ograniczone prawa rodzicielskie. Jeśli chodzi o chłopca - prawa odebrane, chłopak tuła się po ośrodkach wychowawczych (cierpi, jest tam gnębiony, być może gwałcony, tnie się, uważa się za zero, ma myśli samobójcze). Któregoś dnia ucieka z ośrodka, zatrzymuje się u wspomnianego mężczyzny, którego traktuje jak ojca. Młody odżywa, czuje się szczęśliwy, ma marzenia, też chce zostać kierowcą, chce mieć prawdziwą rodzinę. Facet otacza go czułą ojcowską opieką, ale również wyznacza obowiązki w domu itp. Mądrze go traktuje. Po pół roku dzieciaka przypadkiem zgarnia na ulicy policja (szukają kogoś innego, a gdy chcą wylegitymować chłopca, on zaczyna uciekać i zostaje dogoniony). I mężczyzna, i chłopiec są zrozpaczeni. Czy ten człowiek ma jakiekolwiek szanse na uzyskanie praw do opieki nad chłopcem? Jeśli tak, co musiałby zrobić? Do jakich instytucji się udać? Matka chłopca tak pije, że nawet nie wiadomo czy odwiedzi to dziecko w ośrodku, w którym ono teraz przebywa. Co ten facet ma robić? Czy nie grożą mu jakieś poważne konsekwencje prawne za to, że przygarnął dzieciaka pod swój dach po ucieczce z ośrodka? Jak im pomóc? Na szali jest życie młodego chłopca, który jeszcze może zaznać szczęśliwego dzieciństwa i wyjść na ludzi! Proszę o poradę, jakieś wskazówki, pomóżcie!
Obserwuj wątek
    • enith Re: prawo do opieki 13.03.21, 18:18
      > Czy ten człowiek ma jakiekolwiek szanse na uzyskanie praw do opieki nad chłopcem?

      Istnieje instytucja rodziny zastępczej, ale uzyskanie tego statusu jest procedurą wieloetapową, długotrwałą i angażującą różne instytucje państwowe (sąd, ośrodki opieki itd.). To może potrwać lata i nie wiadomo, czy ta osoba w ogóle przejdzie weryfikację na rodzica zastępczego pomyślnie. Jest bardziej prawdopodobne, że chłopak osiągnie pełnoletność, zanim proces się skończy.
      Nie wiem, co grozi za ukrywanie uciekiniera z domu dziecka, ale nie sądzę, by w naszym kraju obca osoba mogła ot tak przygarnąć sobie nieletniego dzieciaka spotkanego na ulicy. Ten chłopak nie jest bezdomny, jest pod opieką instytucjonalną (ośrodek wychowawczy).
      Na miejscu tej osoby (kim ona dla ciebie jest?) porozmawiałabym z dobrym prawnikiem do spraw rodzinnych.
    • brynhildr Re: prawo do opieki 13.03.21, 19:03
      Mądry, rozsądny, wykształcony facet trzyma "na krzywy ryj" przez pół roku dziecko.
      Przez pół roku można zasięgnąć opinii kilku prawników, rozpocząć legalne starania o przejęcie opieki. Zebrać argumenty/ dokumentację i wystąpić o postanowienie sądu zabezpieczające sytuację dziecka.
      Co ze szkołą? Jeżeli dziecko "tuła się" po ośrodkach wychowawczych to jest uczniem szkoły przy takim ośrodku. Na legalu nie można więc dziecka zapisać do innej szkoły. Nie może też tego zrobić osoba nie będąca formalnie ustalonym opiekunem. Co ten facet sobie myślał? Założył, że radosna prowizorka będzie trwać? I dopiero interwencja policji wzbudziła w nim jakąkolwiek refleksję ?
      Co to znaczy, że dzieciak tuła się po ośrodkach wychowawczych? Te ośrodki płoną lub osuwają się z powodu szkód górniczych? Masz skierowanie do ośrodka to w nim siedzisz. Chyba, że skończyłeś podstawówkę, a ośrodek nie ma branżówki, to raz cię przenoszą. Albo jesteś w "lżejszym" MOS, narozrabiasz, sąd ustala środek wychowawczy w postaci "przymusowego" pobytu w innego typu instytucji.
      Nikt nie tuła się po ośrodkach wychowawczych z powodu odebrania matce praw rodzicielskich tylko z powodu konkretnych czynów łamiących normy. I przebywa się tam celem resocjalizacji -nie jest to instytucja sprawująca opiekę nad małoletnim. Więc ten dzieciak musi być "czyjś". Albo jest umieszczony w rodzinie zastępczej u krewnych, albo przynależy do jakiegoś domu dziecka.
      Gdyby pan odpowiedzialnie i po ojcowsku nie trzymał dzieciaka przez pół roku w szarej strefie można by:
      - skontaktować się opiekunami dziecka /instytucją nadzorującą rodzinę zastępczą i ustalić faktyczną sytuację
      prawną (i zweryfikować historię o przyczynach ucieczek z ośrodka).
      - zebrać dokumentację mogącą przemawiać za jego kandydaturą na opiekuna
      - sprawdzić, w jakiego typu ośrodku "tuła się" młody. Bo jeśli to jest środek wychowawczy orzeczony sądownie - to mamy kłopot. Bo postanowienie w sprawie opiekuńczej to jedno, a postępowanie o demoralizację/czyn karalny to drugie. Można się starać o uchylenie/ odroczenie wykonania.
      Natomiast ta półroczna "lewa" idylla przemawia przeciwko kandydaturze pana. Instytucje mogą nie chcieć z nim rozmawiać po prostu jako z osobą niewiarygodną.
      • eriu Re: prawo do opieki 13.03.21, 19:47
        No właśnie muszę się zgodzić. Jeśli istniało podejrzenie, że chłopak jest wykorzystywany to trzeba było iść do specjalisty po opinię. Oczywiście też do prawnika po pomoc. I z pomocą prawnika sprawą kierować.

        A tak obawiam się, że ukrywanie dziecka przez pół roku nie pokazuje wcale tego pana jako dobrego kandydata na opiekuna. Tym bardziej jak zostało wyżej wskazane, że co się działo ze szkołą w ciągu tych 6 miesięcy? Dzieciak chodził do szkoły czy nie chodził? Czy jakiś specjalista mu udzielał wsparcia jeśli było podejrzenie wykorzystywania?

        Tak ogólnie rzecz biorąc to ten "mądry, rozsądny, empatyczny facet" naruszył prawo tym, że przechowywał u siebie przez pół roku dziecko, do którego nie ma prawa opieki ani żadnej oficjalnej formy sprawowania nadzoru. Żeby ten "mądry mężczyzna" nie dostał wyroku za uprowadzenie małoletniego.
        • eriu Re: prawo do opieki 13.03.21, 19:54
          I jeszcze pytanie: dziecko miało myśli samobójcze i się okaleczało: zaprowadziłeś do specjalisty czy stwierdziłeś, że "troska wystarczy"?

          Uważam, że jeśli zależy Ci na dziecku to rozmawiaj z adwokatem, bo w tej chwili sprawa jest już z gatunku za bardzo pogmatwanych. Byłoby dużo łatwiej gdybyś szukał pomocy na początku sytuacji.
    • aqua48 Re: prawo do opieki 13.03.21, 22:56
      Mężczyzna nie wykazał się niestety "mądrym traktowaniem chłopaka". Wątpliwe by ktoś zgodził się by stanowił dla niego rodzinę zastępczą. Cytuję bowiem - Ośrodki Wychowawcze przeznaczone są wyłącznie dla młodzieży, wobec której Sądy Rodzinne i Nieletnich zastosowały (w trybie ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich) środek wychowawczy w postaci umieszczenia w MOW.
      Chłopak nie uciekł z domu dziecka, czymś musiał sobie na pobyt w ośrodku wychowawczym zarobić. I musi się wykazać poprawą zachowania by z niego wyjść. Ucieczka nie polepsza jego statusu, a ukrywanie uciekiniera nie jest żadną pomocą ani troską. Jest zwykłą nieodpowiedzialnością dorosłego.
        • szpil1 Re: prawo do opieki 18.03.21, 15:41
          tt-tka napisała:

          > Nie malam odwagi tak dobitnie... ale wrazenie dokladnie takie. Masz recht, alpe
          > pe.
          >

          No, i ja też wrażenie miałam, że tu na rzeczy jest coś innego niż zwykła troska o chłopca.
            • tt-tka Re: prawo do opieki 18.03.21, 18:55
              Z wielu skladowych. M. in. z tego, ze "opiekun" dopiero teraz, gdy chlopca odgradza od niego policja, pyta o mozliwosc sformalizowanej opieki.

              Takie niewinne pytanko mam - a ten nastolatek od czasu ucieczki z zakladu do szkolki nie chodzil ? nawet w zajeciach zdalnie nie uczestniczyl ? no bo skoro zostal zgarniety z ulicy...
            • alpepe Re: prawo do opieki 18.03.21, 21:44
              Taki wątek już tu lub na innym forum się kiedyś pojawił. Dwa, dziecko powinno być w ośrodku wychowawczym, domu dziecka lub u rodziców. Trzy, facet prosi o radę unikając pisania w pierwszej osobie, choć wiadomo, że o niego chodzi.Cztery, każdy normalny człowiek chcący pomóc, powiedziałby dzieciakowi, by się ten wziął za naukę i próbowałby sam pomóc pytając wcześniej o możliwości prawne pieczy nad dzieckiem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka