02.12.22, 18:26
Małżeństwo z długim stażem. Oboje z wyższym wykształceniem. Dorosłe dziecko jeszcze mieszkające z rodzicami, świeżo po studiach. Pracuje. Są to ludzie po przejściach. Nie byli akceptowani przez teściowe. Mieli problemy na starcie z finansami. Matki to wykorzystały i zgnębiły partnerów swoich dzieci. On ją wtedy zdradził. Wrócili do siebie i żyją na pozór dość dobrze. Nie piszę o sobie, sprawa dotyczy koleżanki że studiów. Widzę, że ona gaśnie, jest smutna. Z matką męża są zerwane kontakty. Z jej matką nie. Jej matka zmieniła się, ale mąż ma od czasu do czasu jazdy, robi sceny, że tam musi jechać, żona nie ma prawa jazdy. To jakaś tam odległość i matka choruje na raka. Raz na pół roku ten mąż wiezie teściową na kontrolę do odległego o 2 godziny miasta. Lubi to potem wypominać. Ona to bardzo przeżywa. Te jego zachowania. Często on pretensje o błahe rzeczy. O pustą rolkę papieru w łazience, o to że ktoś zjadł kolację i masło schował do lodówki. Wszystko bardzo bierze do siebie. I przeklina. Wprost dusza mu krwawi z powodów dla niej i dla mnie też niezrozumiałych. Widzę jak to na nią wpływa. On ma tendencję do odwracania kota ogonem. Nie widzi problemu w sobie. Nie wiem jak im pomóc. Ona mówi, że jego zachowania ją krzywdzą, a on twierdzi, że nic złego nie robi. I, że on ma ciężko.
Obserwuj wątek
    • enith Re: Mąż 02.12.22, 18:51
      "Nie wiem jak im pomóc."

      A jesteś w ogóle o tą pomoc proszona czy tylko robisz za rękaw do wypłakania dla przyjaciółki, która nie chce nic ze swoim życiem zrobić?

      "Matki to wykorzystały i zgnębiły partnerów swoich dzieci."

      Skoro gnębiony w przeszłości mąż nie chce wozić teściowej po lekarzach i każdy taki wyjazd potem wypomina, to niech żona zrobi prawo jazdy. Dziwne, że mając takie układy rodzinne, jeszcze o to nie zadbała. To załatwi przynajmniej kwestie niechcianych kontaktów męża z teściową. Co do reszty zachowań męża, to żona ma kilka opcji: akceptować męża z dobrodziejstwem inwentarza, namawiać go na terapię albo od niego odejść. Może zresztą jak mąż nie będzie już musiał spotykać się z teściową, która zrobiła mu z życia piekło, to się trochę uspokoi.
    • szare_kolory Re: Mąż 02.12.22, 19:17
      beznadziei240 napisała:

      > Nie wiem jak im pomóc.

      Dlaczego Ty masz im pomagać? Zostałaś o to poproszona czy raczej sama czujesz, że powinnaś? Bo jeśli to drugie, to jest opcja, że być może koleżanka oczekuje, że Ty coś zrobisz. Tymczasem za związek odpowiadają dwie osoby. Te, które w nim żyją a nie koleżanki. Chyba, że prowadzisz terapię, ale wtedy także nie powinnaś wchodzić w ten układ w roli terapeuty, bo jesteś znajomą. Czyli funkcjonujesz na poziomie towarzyskim z tą parą, możesz mieć trudność x zachowaniem obiektywizmu.
      • beznadziei240 Re: Mąż 02.12.22, 21:52
        Oczywiście, że małżeństwo to dwoje ludzi. Co złego we wsparciu? Chcę pomóc mądrze. W moim odczuciu mąż, który przed laty zdradził, nawet porzucił, nie powinien sobie pozwalać na takie zachowania. Dziś opowiadała mi, że mówi do niego, że lepiej, by jej matki nie woził do lekarza. Bo tak to wozi, ale ona potem za to wożenie płaci zdrowiem, bo wypomina i truje. A ona chce żyć, bo ma dla kogo. To bez składu i ładu odpowiedział, że on też ma. Arogant. Dla mnie drań. Niedawno przed wyjazdem na święto zmarłych robił jazdy, że ciężko mu do teściowej jeździć. Za parę dni miał ją potem do lekarza zawieźć. Potem jednak pojechał. Dziś twierdzi, że żona pogodziła się z nim wtedy tylko dlatego, bo czegoś od niego chciała. Mnie w głowie jego zachowania się nie mieszczą. Teściowa od 20 lat nic złego mu nie robi, przeprosiła za złe początki. Jego matka woli nie mieć kontaktu, a chyba właśnie ona była rozsadnikiem tego zła.
        • szare_kolory Re: Mąż 02.12.22, 23:00
          Czy znasz historię tego msłżeństwa opowiedzianą przez męża? Czy tylko jedną wersję, tę od koleżanki?
        • szare_kolory Re: Mąż 02.12.22, 23:09
          beznadziei240 napisała:

          > W moim odczuciu mąż, który przed laty zdradził, nawet porzucił, nie powinien sobie pozwalać na takie zachowania.

          I jak zamierzasz zadziałać? Skarcisz go? Jak wyobrażasz sobie Wasze kontakty po Twojej interwencji?
          W tej sytuacji działać może tylko Twoja koleżanka. A Ty, jeśli uznasz to za stosowne, możesz udzielić jej wsparcia.
        • enith Re: Mąż 02.12.22, 23:16
          "Co złego we wsparciu? Chcę pomóc mądrze. W moim odczuciu mąż, który przed laty zdradził, nawet porzucił, nie powinien sobie pozwalać na takie zachowania."
          "Arogant. Dla mnie drań."

          To twoja opinia, do której masz prawo. Zauważ jednak, że zdradzona i porzucona żona nie zdecydowała się zakończyć wtedy małżeństwa, widocznie uznała, że nie jest to powód do rozwodu. I teraz również, choć, jak rozumiem, ma możliwość odejść od źle traktującego ją męża, jednak tego nie robi. Zaakceptuj to, bo widzę, że masz z tym problem i nieco na wyrost pchasz się do przyjaciółki z pomocą, o którą chyba nawet cię nie poproszono. To, że przyjaciółka ci się żali na męża, absolutnie nie oznacza, że ma jakikolwiek zamiar zrobić coś ze swoją sytuacją.
        • enith Re: Mąż 02.12.22, 23:51
          A co do mądrej pomocy. Jest nią trwanie przy przyjaciółce w trudnych chwilach, wysłuchiwanie jej, gdy ma gorszy dzień, pocieszanie. Nie jest mądrą pomocą judzenie przyjaciółki przeciwko jej mężowi czy obrzucanie go epitetami typu arogant czy drań. Nawet jeśli ona sama tak o nim mówi. Przecież nie znasz wszystkich niuansów ich małżeństwa, nie wiesz, co dzieje się w nim na tym najbardziej intymnym poziomie, nie znasz całej detalicznej historii ich związku. A aktywne mieszanie w nim (nawet z dobrej woli) nigdy nie jest dobrym pomysłem, bo skłócone pary czasem się godzą, a przyjaciele z ich dobrymi intencjami dostają najczęściej po dupie.
          • beznadziei240 Re: Mąż 03.12.22, 09:35
            Znamy się taki szmat czasu, że na pewno gdybym się wtrącała znajomość byłaby nadszarpnięta. Nie jest. Ale pan uważa, że nie robi niczego złego, a robi. Nikt ma mu o tym nie powiedzieć. Trzeba patrzeć jak dalej uprawia dziadostwo.
            • szare_kolory Re: Mąż 03.12.22, 14:00
              Dlaczego akurat Ty masz otwierać mu oczy? To rola żony.
            • enith Re: Mąż 03.12.22, 17:35
              To ciekawe. Żona od tygodni/miesięcy/lat(?) nie potrafi uświadomić męża o jego niefajnym zachowaniu, a masz to zrobić ty. Nie pomyliły ci się aby role? Czy twoja przyjaciółka wprost ci powiedziała, że chce, żebyś podjęła zadanie naprawiania jej męża? I czy uważasz, że ma prawo wymagać tego od ciebie? Czy uważasz, że zrzucenie na ciebie odpowiedzialności za poprawę jakości JEJ małżeństwa jest wobec ciebie w porządku?
              • beznadziei240 Re: Mąż 03.12.22, 19:15
                Tak poprosiła. Sama zrobiła wszystko, by mu uświadomić, że ją krzywdzi. Nie działa. Nie każdy może prowadzić auto, nie każdy ma gdzie pójść. I wcale to nie jest jego wina. A tu tylko czytam, że każdy sam musi mieć siłę sprzątać swój ogródek. Musi byś silny, niezależny. Tak nie wygląda życie. Dzięki za takie rady i taki osąd.
                • enith Re: Mąż 03.12.22, 19:29
                  Zejdź na ziemię. Nie naprawisz nieudanego małżeństwa przyjaciółki, choćbyś się skichała. Nie zreformujesz jej męża wbrew jego woli. Nie bierz się za coś, co nie jest twoją odpowiedzialnością i co z góry jest skazane na niepowodzenie. Skąd w ogóle pomysł, że TY masz moc zmienić coś w wieloletnim małżeństwie przyjaciółki?
                  Jeśli chcesz jej REALNIE pomóc to: dopinguj ją do zrobienia prawa jazdy, znalezienia terapii, szukania lepiej płatnej pracy. Pisząc wprost, dopinguj ją, żeby nie siedziała biernie w nieudanym małżeństwie, a w końcu wzięła za swoje życie i swoje wybory osobistą odpowiedzialność. A nie wyręczała się tobą. Ty nie jesteś terapeutą od naprawiania popsutych małżeństw.
                  • beznadziei240 Re: Mąż 03.12.22, 19:39
                    Z czego te jego zachowania mogą wynikać, czy Ty widzisz w nich to, co ją, czy jednak jak pisałaś w swoim pierwszym poście on ma prawo, by tak postępować?
                    • enith Re: Mąż 03.12.22, 20:01
                      "Z czego te jego zachowania mogą wynikać...?"

                      Na to pytanie odpowiedzieć może tylko ten mąż. Tylko on wie, dlaczego tak się zachowuje wobec swojej żony. I tylko żona zna odpowiedź na to, dlaczego te zachowania męża wobec siebie od tylu lat toleruje, zamiast robić ze swojej strony wszystko, by się albo z małżeństwa ewakuować albo wzmocnić psychicznie na tyle, by jej te zachowania nie dotykały.

                      "... on ma prawo, by tak postępować?"
                      Nie, nikt nie ma prawa źle odnosić się do kogokolwiek, męża, żony, dzieci, ludzi ogółem. A prawem osoby krzywdzonej, w tym twojej przyjaciółki, jest bronić się przed krzywdzącymi ją zachowaniami męża. Czemu ona z tego prawa nie korzysta? Czemu polega na tobie w kwestiach, których rozwiązanie nie zależy od ciebie? Bo przecież nie zależy, no chyba jesteś tego świadoma. Mąż przyjaciółki, jeśli zaczniesz mu się wcinać w relacje z żoną, najprawdopodobniej każe ci spadać na drzewo. Jaki masz plan B na taką okoliczność? Jaki plan na tą okoliczność ma twoja przyjaciółka? Co zrobicie, ty i ona, jeśli twoja ingerencja w cudze małżeństwo tylko pogorszy sprawę, a przyjaciółka niezdolna czy niechętna do podejmowania jakichkolwiek decyzji, wpadnie z deszczu pod rynnę? Przecież nie rozwiedziesz jej z mężem wbrew jej woli.
                • szare_kolory Re: Mąż 03.12.22, 23:06
                  Założyłaś, że Twoja postawa jest szlachetna a otrzymałaś kubeł zimnej wody. Na zdrowy rozum, odpowiedź sobie, CO niby miałabyś konkretnie zrobić temu pani i JAK to przeprowadzić? Nakrzyczeć na niego? Pogrozić mu palcem? Jesteś terapeutą par? Mediatorem? Wyobraź sobie, że nagle Twoje postępowanie zaczyna korygować jakiś znajomy. Ani ten znajomy nie zna Twoich intencji, ani Twoich planów, ani, w końcu, całościowych warunków. Ma do tego prawo?
        • klaramara33 Re: Mąż 24.01.23, 10:08
          beznadziei240 napisała:

          > Oczywiście, że małżeństwo to dwoje ludzi. Co złego we wsparciu? Chcę pomóc mądr
          > ze. W moim odczuciu mąż, który przed laty zdradził, nawet porzucił, nie powinie
          > n sobie pozwalać na takie zachowania. Dziś opowiadała mi, że mówi do niego, że
          > lepiej, by jej matki nie woził do lekarza. Bo tak to wozi, ale ona potem za to
          > wożenie płaci zdrowiem, bo wypomina i truje. A ona chce żyć, bo ma dla kogo. To
          > bez składu i ładu odpowiedział, że on też ma. Arogant. Dla mnie drań. Niedawno
          > przed wyjazdem na święto zmarłych robił jazdy, że ciężko mu do teściowej jeźdz
          > ić. Za parę dni miał ją potem do lekarza zawieźć. Potem jednak pojechał. Dziś t
          > wierdzi, że żona pogodziła się z nim wtedy tylko dlatego, bo czegoś od niego ch
          > ciała. Mnie w głowie jego zachowania się nie mieszczą. Teściowa od 20 lat nic z
          > łego mu nie robi, przeprosiła za złe początki. Jego matka woli nie mieć kontakt
          > u, a chyba właśnie ona była rozsadnikiem tego zła.
          Pomóc to możesz skierować do psychoterapeuty. Nic więcej nie rób. Ja też kiedyś tak jak ty chciałam pomóc krzywdoznej mężatce i uważam, że to był błąd. Ta osoba powinna być odpowiedzialna za siebie i nie powzwalać sobie na krzywdzenie, i tej odpoiwedizalności powinna się nauczyć a ty nie jesteś w stanie tego zrobić.
    • panna.nasturcja Re: Mąż 03.12.22, 02:19
      Oni Cię nie prosili o pomoc więc zajmij się swo0m życiem.
      Koleżanka ma wybór, nie musi żyć w związku z tym panem, ale widocznie tak jej pasuje.
      • beznadziei240 Re: Mąż 03.12.22, 09:30
        Nie pasuje jej i jest w takiej sytuacji, że nie ma dokąd pójść.
        • gonzo_101 Re: Mąż 03.12.22, 12:48
          beznadziei240 napisała:

          > Nie pasuje jej i jest w takiej sytuacji, że nie ma dokąd pójść.

          No dobrze, a kto jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy? Jakoś twoja przyjaciółka nie podjęła dotychczas środków zaradczych by mieć alternatywę np: jak wspomniała Enith nawet prawa jazdy nie zrobiła.

          Ja to widzę tak:

          Twoja przyjaciółka nieświadomie wykorzystuje ciebie do regulacji swoich emocji. Płaku, płaku na twoim ramieniu, a po powrocie do domu pełne zanurzenie w gówienku. Uzbiera się jej i znowu leci do ciebie się wypłakać i ponarzekać i tak w koło Macieju. A ty naiwnie bierzesz na siebie emocjonalną odpowiedzialność za cudzy związek, będąc jednocześnie przekonaną że niesiesz pomoc.
          Z tego krótkiego opisu wynika, że twoja znajoma przyjęła bierną postawę, a swoje realne działania zawęziła do narzekań i utyskiwań na męża.

          Jak chcesz pomóc to ustal czy twoja przyjaciółka chce coś zmienić w sowim małżeństwie. Zapytaj w jakich konkretnie działaniach możesz ją wesprzeć, jakie kroki ma zamiar podjąć ona nie ty czy ktoś inny.
          Dodatkowo postawiłbym granicę i wprowadził limit czasowy narzekań przyjaciółki na jej "nieszczęśliwcze" małżeństwo.
          • beznadziei240 Re: Mąż 03.12.22, 19:17
            Pewnie ona jest odpowiedzialna.
    • aqua48 Re: Mąż 11.12.22, 13:30
      Moja rada - nie żyj życiem koleżanki ze studiów. Zajmij się swoimi sprawami i nie pomagaj rozwiązywać problemów w cudzym małżeństwie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka