Dodaj do ulubionych

Toksyczne rodzenstwo

13.05.07, 13:30
Witajcie!

Jestem 18 lat slubie z mezem. Jestem jedynaczka z polskiego pochodzenia i
poznalam mojego meza w Polsce na studiach. Maz ma 2 braci blizniakow 2 lata
mlodszych, dla ktorych jest bardziej jak ojciec niz jak brat. Na poczatku
naszego malzenstwa (pierwsze 10 lat) jeden brat albo bracia meza byli z nami
wszedzie i zawsze.....Traktowalam ich jako moich wlasnych braci. Spedzalismy
urlopy i wolny czas.... Jeden z braci ozenil sie i zamieszkal z swoja zona i
blizniakiem w jednym mieszkaniu od razu po slubie. Oczywiscie doszlo do
konfliktu bo maz nie bral strony zony tylko brata blizniaka. Po paru latach
sie rozwiedli. Bracia blizniaki wogole byli traktowani tak ze trzeba im
ciagle pomagac i nimi sie opiekowac. Przez dlugi czas bezmyslnie na to sie
zgadzalam i razem z mezem uczestniczylam w tym, bo bylo mi ich zal i dlatego
ze jestem osoba ktora lubi innym pomagac. Ale urodzilo sie nam dziecko, a maz
dalej pryorytet ma wobec braci a nie zony z dzieckiem. Kiedy chcialam
wyjechac pare dniu w gory sama z mezem i dzeckiem i inna rodzina z dzieckiem,
maz nie potrafil odmowic obecnosci brata. Mamy mieszkanie w Polsce ktore
bracia korzystali (na okreslony czas) nie potrafil maz powiedziec aby je
opuscili, mimo ze maja wlasne mieszkania. Bracia mego meza sa jego
pschylogamy, doracami i maz wszystko sie im zwierza (szczegolnie o nas).
Kiedy rozmawialam z jednym z braci o tym ze chcialam miec troche prywatnosci
z moim mezem a nie ciagle ich obecnosci, zarzucono mi ze prubuje ich
rozlaczyc i jestem zazdrosna o ich milosc i nie wiem co to znaczy miec
rodzenstwo.
Maz mnie atakuje i mowi ze nie odcielam pepowiny do moich rodzicow bo do nich
dzwonie codziennie. I to robie, by spytac co bardzo codziennych sprawach i ze
bylo im milo. Moje zdanie natomiast jest ze to maz do braci nie odcial
pepowiny.
Oczywiscie po tym jak zostalam matka i nie mam czasu ani ochoty na ich
nieustanna obecnosc to zostalam wiedzma i mam uczucie ze maz jest ustawiany
przeciwko mnie. Co tu robic kiedy bracia sa pryorytetem nr 1 a nie ja?
Obserwuj wątek
    • ochna.c Re: Toksyczne rodzenstwo 14.05.07, 14:50
      W tym co tutaj pisze nie oferuje zadnej rady jak poprawic twoja sytuacje
      rodzinna, jedynie kilka powszechnych uwag.

      Wyglada na to, ze wiele mlodych malzenstw i rodzin cierpi na podobne do twoich,
      problemy. Istnieja zony, ktore wykonuja poslusznie co im rodzice doradzaja,
      odsuwajac rady meza na drugie miejsce. Bywaja mezowie, ktorzy poswiecaja
      nadmiernie czas, energie, a nawet swoje pieniadze swoim rodzicom, a zwlaszcza
      matkom, nie patrzac na zdanie zony. Niektore malzenstwa w koncu zalamuja sie pod
      taka sytuacja i koncza sie rozwodem. Inne cierpia dlugie lata taka gorzka sytuacje.

      Przypuszczam, ze dopoki przynajmniej jedna osoba w tym "zespole" sie nie zmieni
      (maz, zona, rodzina-pijawka), sytuacja pozostanie taka sama przez dziesiatki
      lat. Nie jest latwo, o ile w ogole mozliwe, zmienic druga osobe. Mozemy jedynie
      pracowac nad zmiana siebie.

      Byloby ciekawe, jakie zdanie na ten temat ma specjalista od takich sytuacji
      rodzinnych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka