Dodaj do ulubionych

tata w londynie

25.05.07, 09:37
Witam Panią, może zacznę od przedstawienia mojej sytuacji rodzinnej-mam 30 lat
i dwoje dzieci ( 1 i 3.3 latka) i męża zagranicą-mąż wyjechał z dwóch powodów
pierwszy aby spłacić długi a drugi powód to ucieczka przed problemami życia
codziennego. Chłopców widuje rzadko, właściwie raz na 2-3 miesiące ale ma z
nimi kontakt internetowy ( skype) –chociaż wątpię żeby 3-latek mógł zrozumieć
że tata to nie fikcyjna postać z komputera. Ja natomiast mimo, iż nasze
małżeństwo jest już w zasadzie zakończone ( oboje tak postanowiliśmy) mam
„chopla” na punkcie obecności ojca dzieci w ich życiu. Codziennie , po kilka
razy przypominam synom że tata ich kocha, noszę jego zdjęcie w portfelu aby
dzieci mogły patrzeć na niego, nawet jak robie kanapki to zawsze dodaje-tatuś
też robi takie pyszne kanapeczki itd…ale ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy
należy tak ciągle i bezustannie przypominać o tacie, który jest tak
sporadycznie. Czy nie lepiej nic nie mówić aby ( zwłaszcza starszy synek) nie
przypominać ciągle o tacie??? Co jest lepsze dla psychiki dziecka?? Dodam
tylko,że absolutnie nie wątpię w bezgraniczną miłość ojca do dzieci , ale co z
tego skoro dzieli ich tysiące kilometrów..
Obserwuj wątek
    • tunia78 Re: tata w londynie 25.05.07, 10:17
      Dodam tylko , że do zastanowienia się nad moim zachowaniem, natchnęła mnie
      rozmowa z lekarzem (pediatra moich dzieci_)aby tego nie robić-jej zdaniem lepiej
      niech dzieci żyją dniem dzisiejszym i lepiej im ciągle nie mówić o tacie. Ja
      natomiast czuje inaczej i zawsze kiedy mówię jak ich kocham to zapewniam o
      miłości ich taty itd.
      • verdana Re: tata w londynie 25.05.07, 19:04
        Wydaje mi sie, ze skoro nie planujesz zycia z ich ojcem - nie przekształcaj
        codziennosci Twoich dzieci w fikcję. Ten ojciec jednoczesnie i jest i go nie
        ma - tymczasem dziecko potrzebuje jasności. Powinien wiedzieć, ze tata go
        kocha, owszem, ale ze nie mieszka i nie będzie mieszkał razem.
        Poza tym obawialabym sie, ze dziecko zapewniane stale przy okazji mowienia, ze
        go kochasz, ze i tata go kocha, może w pewnym momencie stracic poczucie
        bezpieczeństwa. Bo ten tata, rzekomo taki bardzo zaangażowany w jego zycie jest
        nieobecny - i nie wroci. A więc mama może zrobić to samo, widocznie ludziom,
        ktorzy kochaja nie zalezy na byciu razem z dzieckiem....
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: tata w londynie 03.06.07, 23:09
          Zawsze jestem za tym, aby dzieci rodziców. którzy z jakiś powodów rozstali się
          miały mozliwość kontaktu z nieobecnym na codzień przy nich rodzicem i zachęcam
          do tego aby dorośli starali się dzieciom takie kontakty zapewniać. Dobrze też
          jest, jeśli rodzice, mimo rozstania, nie zasiewają w dzieciach niechęci do
          drugiego z rodziców. Więc wszystko co Pani robi wpisuje się w tę postawę, którą
          próbuję lansować. I dobrze.
          To jednak, co zwróciło moją ( i pewnie Pani ) uwagę, to pewna nadmiarowość z
          jaką zapewnia Pani dzieci o miłości taty. Domyślam się, że pragnie Pani
          zapewnić ich o tym w imieniu nieobecnego taty, tak aby nie czuły jego straty i
          nie przeżywały dramatycznie jego nieobecności. OK. Ale czy nie kryje się za tym
          Pani uczucie do męża i próba przekonania samej siebie, że jego miłość cały czas
          trwa. Powody wyjazdu męza są dość niejednoznaczne. Niejasna jest też decyzja o
          rozstaniu i jej powody. Czy na pewno jest to wspólne postanowienie ? Czy Pani
          świadomie o tym zadecydowała czy też czuje się Pani postawiona przez męża przed
          faktem dokonanym? Może warto porozmawiać z nim jak ma wygladać Wasza przyszłość.
          Być może ten wyjazd to ucieczka męża przed trudami rozstania i jest to jego
          próba trwania w fikcji, w której i Pani uczestniczy, że rodzina jest w całości.
          Należy zatem podjąć jasne dezyzje i w ich kontekście przygotować do nich
          dzieci i je odpowiednio prowadzić. Inaczej taka niejasność powoduje zachowania,
          które nie służą ani Pani ani dzieciom. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka