mąż nie rozmawia

26.08.07, 23:49
czy jest na takiego metoda? Zawsze był małomówny, ale mieliśmy wiele wspólnych
tematów i raczej chetnie (chociaż nie wylewnie) dzielił sie pogladami albo
uczuciami. Teraz, kiedy nasze dwie dziewczyny przez całe popołudnie gadaja jak
nakręcone, wieczorem, jak juz wreszcie zapadnie cisza, nie ma szansy jej przerwać.
Mąż zajmuje się komputerem, ja gotuje na następny dzień albo pracuję przy
swoim komputerze. Nie rozmawiamy, tylko załatwiamy sprawy ("trzeba starszej
kupic buty", "przyjdź jutro wcześniej, musze wyjśc do lekarza"). Wymiana
poglądów następuje wyjatkowo rzadko i praktycznie jedynie o polityce. Jeśli
sie odzywam, usłyszę "yhmm...", ewentualnie "cśśśś....", na pytania w
wiekszości przypadków nie odpowiada.
jechalismy na koncert (5 godzin) i robiłam eksperyment - ile razy które
zacznie jakiś temat - efekt: ja kilkanaście, mąż 0. Mógłby tak 5 godzin milczeć.
A juz nie daj Boże spróbowac rozmawiać o sprawach pomiędzy nami, albo zwierzyć
się, że coś mnie martwi/wkurza. W najlepszym przypadku zignoruje, ominie mnie
i pójdzie do swoich spraw. W innych usłysze coś na kształt "ty zwowuuu", albo
krótkie "nie gadaj". I koniec. Nie ma dyskusji. Szczerze mówiąc takie ucinanie
tematu najbardziej mnie boli, bo uniemozliwia omówienie choćby właśnie samego
tego problemu... Niezbyt też mi sie podoba, że dzieci ogladaja taki obraz
zycia rodzinnego. Ale rozbijam sie o kompletny mur.
    • roza30 Re: mąż nie rozmawia 27.08.07, 10:44
      chyba mamy tego samego męża ;) mam to samo, kropka w kropkę to samo :(((
      nie znalazłam sposobu na mojego skrytego męża niestety :( i tak, gdy wraca z
      pracy zamieniamy kilka słów na temat dzieci, ewentualnie jakiś ważnych spraw,
      czasem o polityce , a potem on siedzi przy kompie i na wszelkie próby nawiązania
      kontaktu (czasem podejdę i o coś zapytam, albo się chce przytulić...) reaguje w
      stylu : nie teraz, albo nie przeszkadzaj itp. Jak chcę mu coś opowiedzieć, to
      często mówi "yhmmm" a potem zadaję mu jakieś pytanie i wiem, ze zapatrzony w
      kompa w ogóle nie słyszał co mówiłam :(((
      Właściwie ostatnio doszłam do przykrego wniosku, ze to że mam męża nic nie
      zmienia w moim życiu oprócz tego że musze mu ugotować i poprać jego rzeczy i
      tego że on przynosi pieniądze.
      Brakuje mi osobistych rozmów, komplementów i czułości.
      U mnie jest jeszcze jeden problem - moj mąż w ogóle nie wychodzi z domu (poza
      pracą). Nigdzie razem nie chodzimy :(
      Też bardzo, bardzo żałuję że moje dzieci widza ojca albo przy kompie, albo
      śpiącego. Tak mi żal, ale nic niestety nie potrafię z tym zrobić :( Moje
      marzenia o fajnej rodzince, która spaceruje w niedziele, chodzi wspólnie na
      zakupy, na wycieczki do lasu, do ZOO - to wszystko w zderzeniu z
      rzeczywistością powoduje, ze czasem myślę że wolałabym już być samotną matką niż
      tworzyć taką rodzinę...
    • 4lilka Re: mąż nie rozmawia 27.08.07, 16:10
      ja osobiście uwazam, że to jest pokolenie komputerowe i w tym tkwi
      problem.
      Często zdarza się, ze ludzie nie potrafią normalnie ze soba
      rozmawiac, tylko na gg lub za pomoca e-maili.
      Mój mąż uwielbia przesiadywanie przed komputerem,a jak już coś przy
      nim działa, to ma gdzieś mnie, rodzinę i wszystko co dzieje się
      dookoła
      Dlatego znalazłam rozwiązanie:
      chwilka komputera i długiiii wieczór na tarasie, albo przy winie,
      albo pysznym jedzonku
      i siedzimy, rozmawiamy o wielu różnych rzeczach - nawet
      o "pierdołach" ale rozmawiamy...
      i to jest najważniejsze !!!!!!

      • roza30 Re: mąż nie rozmawia 27.08.07, 17:03
        Nie wiem jak mąż earl.grey ale mój mąż mimo namawiania nie chce odejść od kompa
        ;)i niestety nie siedzi chwilkę : w pracy siedzi 8 godzin, a w domu z 6. Zostaje
        10 z czego znakomitą część spędza śpiąc. Jak próbuję mu to uzmysłowić, to mówi
        albo że przesadzam, albo że się go czepiam, albo wkurza się że go wyliczam z
        czasu i twierdzi że od tak najlepiej odpoczywa. Ja już nawet nie usiluję mu
        pokazać że on tylko odpoczywa, a ja robie wszystko w domu i zajmuje się dziećmi
        - więc coż, mi nie nalezy sie widocznie odpoczynek, ale chciałabym zebyśmy
        chociaż w niedziele wyszli razem na spacer, i zeby raz na tydzień zabrał je
        gdzieś sam, zebym mogła dojść do siebie. Ale prośby nic nie dają, raz jakieś
        trzy miesiące temu udało mi sie go namówić żeby zabrał starszą córkę na rower i
        na tym jednym razie się skończyło a w dodatku po 40 minutach wrócił bo wiało czy
        coś takiego. Jak mam tydzień go prosić żeby wyszedł z nimi na chwilę, to już mi
        się odechciewa :(
        • baska121 Re: mąż nie rozmawia 27.08.07, 18:01
          Ja mam tak samo ale mój siedzi przed telewizorem .Ja mowie a on kiwa głowa a
          potem ma pretensje ze mu czegoś nie powiedziałam .Zawsze taki był a ja jestem
          gadatliwa i z poczatku tego nie zauważałam .Czasami znajduje na niego taki
          sposób ze nie mówie nic jeden dzien drugi dzień i jemu tego brakuje i zaczyna
          coś pytac .U niego to pozostałośc z dziecinstwa ,nie leczona .Za to ze coś
          wygadal dostał straszne lanie i zamknąl sie w sobie .Taki samotnik to ciezki
          osobnik do życia .To tak jakbym z niemowa zyla .Z drugiej strony to zal mi dzieci .
          • aga9001 Re: mąż nie rozmawia 28.08.07, 06:33
            W moim przypadku brak potrzeby mówienia u męża wynika również z
            dzieciństwa (do 4 roku życia mieszkali teściowie u rodziny i nie
            mozna było rozmawiać za głśno bo to przeszkadzało). Gdy po ślubie
            jego malomówność zmieniła sie w problem i wywoływala kolejne
            konflikty namówiłam męża na terapie u psychologa. Chodziliśmy tam
            przez jakiś czas, miedzy innymi pomogło to nam w "nauczeniu sie
            rozmawiania". Może śmiesznie to brzmi, ale mój mąż do 4 roku zycia
            porozumiewał się ze swoja matką prawie na migi, skutkowało i
            skuktkuje to niekorzystnie dla nas :((((
            "Naukę " rozpoczeliśmy od banalnych rzeczy jak codziennie wspólne
            kolacje po połozeniu dziecka spać i rozmowy o niczym, wyłaczanie
            telewizora po obejrzeniu konkretnego programu, i aktywne spedzanie
            czasu w niedziele.
            Dodatkowo zaakceptowalam małómówność meża, ale nie mówie ze mi
            czasami to bardzo przeszkadza
    • kolezankaania Re: mąż nie rozmawia 18.09.07, 09:02
      ale jak namówić męża na rozmowy, jak własnie po pracy komp, po
      kompie telewizor, po telewizorze spanie. I rano od nowa to samo.
      Więc jak sie do tego zabrać?
      • aga9001 Re: mąż nie rozmawia 18.09.07, 09:28
        moze zaczać od zwykłej rozmowy i próby wprowadzenia zmian w
        codziennym zyciu - np. zawsze wspólna kolacja wieczorem?
    • lebot Re: mąż nie rozmawia 25.09.07, 10:07
      Napisz mu maila.
      Napisz wszystko, że Ci zależy na rozmowach, że Cię obchodzi jego
      zdanie na różne tematy. Że potrzebujesz jego rady, opinii w różnych
      sprawach (tylko potem, na litość Boską, bierz te opinie pod uwagę!).
      Że jest mądry (mężczyźni uwielbiają, kiedy im się to mówi) i to, co
      ma do powiedzenia jest dla Ciebie ważne.
      Pozdrawiam
      • miecka29 Re: mąż nie rozmawia 25.09.07, 15:46
        jak tak czytam wasze wypowiedzi to dochodze do smutnego wniosku ze
        faceci poprostu tacy sa, ta malomownosc wynika z ich fizjonomi,
        podobno maja mniej polaczen pomiedzy polkulami mozgu, miej niz
        kobiety i przez to sa tez mniej komunikatywni, moj maz tez nie
        nalezy do "wygadanych" i tez ciagle "odpoczywa", nie sadze zeby
        komputer tutaj cos zmienial bo moj maz nie bardzo przepada za
        kompem, ale spanie to jego glowne hobby, tez mi jest przykro kiedy
        siedzimy cala niedziele w domu, bo wedlug niego albo jest za zimno,
        albo za goraco a wogole to jemu sie nic nie chce bo przeciez ciezko
        pracowal caly tydzien, walcze dziewczyny i napewno sie nie poddam,
        nie pozwole zeby lezal na kanapce i zeby mu rosl brzuszek, ciagle go
        gnebie i tlumacze, choc fakt faktem mam powazne watpliwosci czy to
        wogole dociera........sadze tez ze to sa nawyki wyniesione z domu,
        ich ojcowie tez tak zyli i oni uwazaja ze nasz punkt widzenia to
        zwykla dewiacja, oni mysla ze wszyscy tak zyja, a my sobie bo babsku
        zdziwiamy i ciagle gadamy........nie wiem czy Wy tez spotykacie sie
        z opinia ze ciagla cos chcecie i wam sie buzia nie zamyka?
        • roza30 Re: mąż nie rozmawia 26.09.07, 09:59
          o, to tak, mój twierdzi że dużo gadam i co gorsza - że się powtarzam - nawet jak
          specjalnie zwracam uwagę na to że coś powiedziałam jeden raz.
          Ostatnio nie odciągam go od kompa, już mi się nie chce - efekt jest taki że
          spędza przy nim cały wieczór bez przerwy. Nawet do łóżka go zabiera ze sobą i
          wyłącza tuż zanim zgasi światło. No trudno. Poddałam się.
      • earl.grey Re: mąż nie rozmawia 27.09.07, 09:33
        lebot napisała:

        > Napisz mu maila.

        o, to jest pomysł. Próbowałam pisać listy, ale zastawałam je zawsze tam, gdzie
        je położyłam, nie wiem, czy przeczytane. Mail ma tę przewagę, że jest w komputerze.
        W czasie dwutygodniowych wakacji bez komputera (na jego prośbę, bo też nie
        chciało mi sie już walczyć i brak rozmów wynagradzałam sobie rozmowami na forum)
        przekonałam sie, że jednak umie jeszcze mówić. Czyli w naszym przypadku to
        pewnie zmęczenie (w pracy musi dużo gadać) i komputer właśnie.
    • agatkaonline Re: mąż nie rozmawia 21.10.07, 12:40
      Sytuacja u mnie jest podobna.Z tym,że ja wiem dlaczego tak się
      zachowuje.Wyniósł to z domu rodzinnego gdzie rozmawiało się o
      sprawach pierwszej potrzeby kupić,zrobić itp. dlatego namowa do
      rozmowy o nas o naszych uczuciach lub dyskusja o niczym nie klei się
      bo on poprostu tego nie umie wyrazić.Często to co czuje pisze do
      mnie w liście i zostawia go na stole.
      • bella68 Re: mąż nie rozmawia 30.10.07, 00:01
        U mnie podobnie,moj maz uwaza ze tak to juz jest ze jeden gada a drugi
        slucha.Najgorsze jest jak jedziemy autem kilka godzin i chce mu pokazac jak to
        jest i przez pol godziny siedze cicho,wiecie co mi mowi?A ty czemu nic nie
        mowisz,obrazilas sie?Szlag by mnie mogl wtedy trafic.
        • earl.grey Re: mąż nie rozmawia 30.10.07, 13:36
          ja bym chciała, żeby tak powiedział. Mój nie mówi nic i mam wrażenie, że odczuwa
          ulgę.
          Mojej cioci natomiast mąż powiedział, że ma tyle nie mówić, bo denerwuje go
          barwa jej głosu. Minęło kilka lat, teraz wujek sam siedzi, a ciocia wzięła sobie
          bardziej wygadany model...
          • bella68 Re: mąż nie rozmawia 30.10.07, 15:05
            Zamienic tego modela to ja nie chce,bo pomimo tego we wszystkim mi pasuje.Moje
            kolezanki mi ostatnio powiedzialy,ze chcialyby miec tylko takie problemy ze
            swoimi.No to siedze cicho.
            • earl.grey Re: mąż nie rozmawia 31.10.07, 16:29
              no ja też mojego nie chcę zamieniać, ale niestety czasami przychodzi mi do
              głowy, że jak mam gadać tylko z kotem i z dziećmi to właściwie po co mi ten mąż?
              • bella68 Re: mąż nie rozmawia 31.10.07, 18:48
                Ja na szczescie mam kolezanki.Dzisiaj wlasnie jedziemy do jednej z nich,mamy
                przed soba 600km.O jak sie juz ciesze,za wszystkie czasy sie nagadam a w
                niedziele z powrotem.
                • roza30 Re: mąż nie rozmawia 01.11.07, 20:22
                  Mój ostatnio mnie obraził, więc mu powiedziałam, ze nie będe się odzywać dopóki
                  mnie nie przeprosi. I wiecie co mi powiedział: o, to fajnie, przynajmniej bedę
                  mial spokój.
                  Ekstra, nie ? :(
                  • zofijkamyjka Re: mąż nie rozmawia 01.11.07, 21:58
                    roza30 napisała:

                    I wiecie co mi powiedział: o, to fajnie, przynajmniej bedę
                    > mial spokój.
                    > Ekstra, nie ? :(

                    Dobre, ja tez bym chciała żeby mój mąż mniej gadał. Córke mam
                    gadułę, męża też a ja tęsknie za ciszą i spokojem.
                    • roza30 Re: mąż nie rozmawia 06.11.07, 12:18
                      zofijkamyjka napisała:

                      > roza30 napisała:
                      >
                      > I wiecie co mi powiedział: o, to fajnie, przynajmniej bedę
                      > > mial spokój.
                      > > Ekstra, nie ? :(
                      >
                      > Dobre, ja tez bym chciała żeby mój mąż mniej gadał. Córke mam
                      > gadułę, męża też a ja tęsknie za ciszą i spokojem.

                      No ok, rozumiem, ja też czasem chcę mieć spokój. A czasem chciałabym pogadać.
                      Ale u nas to przybrało chyba chorobliwą już formę, ja w jednym pokoju z TV, on w
                      drugim pokoju z kompem, zero wspólnych wyjść, prawie brak wspólnych posiłkow,
                      praktycznie bez okazywania uczuć (może z wyjątkiem seksu, ale po takim dniu -
                      wieczorze to mi się często odechciewa seksu, ot co). To po co małżeństwo ?
                      zresztą pewnie to bardziej skomplikowane, nic mi nie pomoze opisywnie tutaj :(
                      Nie taki model rodziny chciałam pokazać moim dzieciom :(
        • mommysylwia Re: mąż nie rozmawia 15.11.07, 16:45
          bella68 napisał:

          > U mnie podobnie,moj maz uwaza ze tak to juz jest ze jeden gada a
          drugi
          > slucha.Najgorsze jest jak jedziemy autem kilka godzin i chce mu
          pokazac jak to
          > jest i przez pol godziny siedze cicho,wiecie co mi mowi?A ty czemu
          nic nie
          > mowisz,obrazilas sie?Szlag by mnie mogl wtedy trafic.
          NO I BLAD! bo tego przeciez chcesz-zeby sie zainteresowal.Zeby sam
          cos powiedzial.Usmiechasz sie lekko i zaprzeczasz-nie :)Przyjzyj sie
          jego zachowaniom.Wiesz ze sie nadal ale sie wypiera? Robimy to
          samo.Zaintrygujesz go i zechce wiedziec wiecej.Nie ulatwiaj
          mu.Dojdzie w koncu do wniosku,ze nie wie co myslisz (znasz to
          uczucie?:) co czujesz(jak wyzej) i zechce sie dowiedziec.A w tym
          celu musi nauczyc sie rozmawiac...Bo sama z siebie i wlasnej
          inicjatywy niczego mu nie powiesz.Powolutku.Krok pokroku...Moj maz
          pyta czesto co jest nie tak?-nic...:)USMIECH!!!! A ze widzi ze
          sciemniam to drazy,probuje nawiazac kontakt.
          • earl.grey Re: mąż nie rozmawia 15.11.07, 20:41
            niestety jest ryzyko, że w ten sposób małżonkowie kompletnie odsuwają się od
            siebie. W pierwszym poście napisałam, że tak wygląda to u mnie już od mniej
            więcej trzech lat - tylko komunikaty, proste i zwięzłe. Skutek: każde patrzy w
            swój komputer.
            • mommysylwia Re: mąż nie rozmawia 16.11.07, 00:06
              Bo przy tym jeszcze trzeba sprawic aby stac sie od tego komputera
              bardziej interesujaca.Usmiechamy sie dziewczyny.Nie cierpimy.Za
              bardzo kochamy swoich facetow i utrzymujac ich w tym przekonaniu
              stajemy sie zbyt osiagalne.Oni sie nie staraja bo nie musza.Na
              zmiany potrzeba czasu.Proces jest do przeprowadzenia jesli facet nas
              istotnie kocha tylko mu sie zrobilo zabyt latwo.A jesli nas juz nie
              kocha...TO NA LIOSC PO CO NAM FACET KTORY NAS NIE KOCHA?!!!!!Niech
              spada.Swiat jest pelen fajnych facetow a zycie mamy jedno i nie ma
              sensu go marnowac na kogos kto nie jest nas wart.Wiem,ze to moze
              bolec ale taka jest prawda.Ja mam drugiego meza i trudna decyzje w
              przeszlosci za soba.I wiesz co Kochanie? Jesli mnie kiedys
              przestanie kochac to go zostawie.Bo nie ma sensu cierpiec u boku
              mezczyzny.Odejscie boli mocno ale do czasu.Trwanie w takim zwiazku
              cale zycie.Dajcie sobie szanse.
            • mommysylwia Re: mąż nie rozmawia 16.11.07, 04:51
              Jeszcze w sprawie komunikatow:)Nie o te dotyczace spraw prozaicznych
              (typu co dzis na obiad) mi chodzi.Lekko rzucone uwagi(najlepiej
              pozytywne-nie obrazilam sie ale MILO ZE PYTASZ itp.)Mam na mysli nie
              rozwlekanie tematow(krotko).Nie wyzewnetrzniamy sie.Za to dobrze
              jest wspomniec o czyms z waszych najlepszych czasow (nie cale
              historie sentymentalne ale jakis szczegol,przedmiot ,miejsce).To mu
              przypomni jak wazna bylas dla niego ,jak Cie zdobywal.Rzucic uwaga
              podczas ogladania filmu...Zartowac-poczucie humoru uratowalo nie
              jeden zwiazek.Generalnie wyglada to tak-dobra komunikacja powstaje z
              zaufania (jesli kogos nie oceniamy,nie krytykujemy,akceptujemy
              latwiej mu sie otworzyc)Czulosc,potrzeba bliskosci rodzi sie na
              skutek pozytywnych uczuc jakie w nas dana osoba budzi.Jesli przy
              kims nam dobrze i przyjemnie(bo np.nie trzeszczy nam bez przerwy nad
              uchem,nie nadyma sie ,jest nam przychylny)to odczuwamy potrzebe
              przebywania w towarzystwie tej osoby,zblizenia sie.My kobiety
              potrzebujemy szczerosci,otwartosci,czulosci i zaufania aby czuc sie
              z mezczyzna szczesliwe -oni potrzebuja czuc sie szczesliwi aby sie
              otworzyc i zaufac.Badzmy wiec przychylne,usmiechniete,zachecajace a
              nie wylewne,natretne,marudne.Trzymajmy jakis dystans.Nie musi znac
              wszystkich naszych najglebszych mysli i uczuc.Niech mu bedzie z nami
              dobrze ale tak zeby mu sie chcialo starac.Nie oddawajmy calej
              siebie.Mezczyzna potrzebuje zachety ale i wyzwania.I warto pamietac
              o dotyku-i to wcale nie tym romantycznym.Drapmy go po plecach(wielce
              niedoceniona metoda!!!)nie musimy spac w romantycznych usciskach ale
              warto czyms sie przytknac-stopa,pupa,(bedzie mu wygodnie,komfortowo
              i nasz dotyk zacznie mu sie kojarzyc z realksem a nie tylko
              z "wiszeniem na nim") dotykajmy go niejako przy
              okazji,naturalnie.Taki dotyk podnosi poziom oksytocyny-hormonu
              przywiazania.Polecam zainteresowac sie tematem.Naprawde wiele mozna
              uratowac tylko nalezy korzystac troche wiecej z glowy a mniej z
              serca.Jesli mamy szczescie miec braci lub facetow przyjaciol-
              pytajmy.Poczytajmy cos z psychologii.A jesli facet ma blokady i jest
              emocjonalnie niedostepny do stopnia chorobowego to go sobie odpuscmy
              bo nas psychicznie zniszczy(to nie z Toba jest cos nie tak!)I
              pamietajmy -ten facet to jeszcze nie wszystko,nie umrzemy bez
              niego,nie stracimy sensu zycia(no permanentnie nie bo chwilowo moze
              sie zdarzyc).Nie nabierzemy wartosci tylko wtedy kiedy ON ja
              potwierdzi.My ja mamy:):*
            • mommysylwia Re: mąż nie rozmawia 16.11.07, 04:53
              earl.grey napisała:

              > niestety jest ryzyko, że w ten sposób małżonkowie kompletnie
              odsuwają się od
              > siebie. W pierwszym poście napisałam, że tak wygląda to u mnie już
              od mniej
              > więcej trzech lat - tylko komunikaty, proste i zwięzłe. Skutek:
              każde patrzy w
              > swój komputer.
              > PS>I LOVE EARL GREY TEA !:)
    • mommysylwia Re: mąż nie rozmawia 15.11.07, 16:31
      Drogie panie! W tym i innym temacie proponuje zapamietac(na zawsze!)
      jedna prosta zasade:ZEBY MU SIE CHCIALO CHCIEC!!! Trudno o bardziej
      beznadziejny pod wzgledem komunikacji oraz umiejetnosci budowania
      opartego na czulosci,milosci i szczerosci zwiazku niz byl nim moj maz
      (to ze jest MEZEM! z wlasnej i nieprzymuszonej woli to juz cud
      pierwszy:)Kochane-my probujemy,walczymy,cierpimy,tlumaczymy etc.etc.-
      owszem bo wiemy lepiej,bo znamy niezbedne warunki udanego zwiazku-a
      oni co? Pozwalaja nam laskawie...Oczewiscie do momentu az zaczniemy
      ich tym meczyc.Dokladnie-MECZYC..I pojawia sie wtedy
      zniechecenie,dystans,chlod.A wtedy my cierpimy coraz wiecej.I coraz
      bardziej porbujemy.Bledne kolo.Wiec pojdzmy moze po rozum do glowy i
      sprawmy zeby to im sie chcialo.Zeby chcieli byc blisko! A
      wiec..ODDALMY SIE MY!!! Niech poczuje ze cos mu umyka.Nie gadajmy-
      owszem cos tam rzucmy czasem-komunikat,nie komentarz-niech sie
      zainteresuje szczegolami.USMIECHNIETE I PEWNE SIEBIE (udawanie
      dozwolone;) zadnej nieszczesliwej miny cierpietnicy,zadnych
      rozpaczliwych prob,wysylamy sygnaly poprzez REAKCJE.Jak cos dla nas
      zapracuje-przyblizamy sie nieco,jak spartaczy-odsuwamy.W dalszym
      ciagu ZADOWOLONE Z ZYCIA(tyle ze nie z niego).Nie ma wiekszego
      wyzwania dla mezczyzny niz zadowolic kobiete.A zrobi to wtedy ,kiedy
      bedzie ona stanowic dla niego wyzwanie! Nie chce gadac?:)To i od nas
      niczego sie nie dowie.Nie chce przytulac? To i my mamy to w
      nosku.Bez kaprysow.Przytulamy za to sobie do upojenia inne bliskie
      nam osoby (dzieci,przyjaciol itp.)Nich mu bedzie zal.Jestesmy mile-
      nie czule ani wylewne! Tylko tyle.Wiecej jak sobie
      wypracuje.MILE,UPRZEJME I USMIECHNIETE:)NIc bardziej nie zniecheca
      do kobiety jak jej natarczywosc.Siadzmy sobie same na kompie na pare
      godzin,w dobrym humorze i bez wdawania sie w szczegoly.Walnijmy sie
      na kanape i ogladajmy film.Przyjzyjmy sie co w jego zachowaniu
      sprawia ze sie do niego pchamy i zrobmy to samo.Pokazmy temu panu ze
      i bez niego nam dobrze(o!ona moze beze mnie zyc,jeszcze jej
      przyjdzie to do glowy!!!)A wtedy bedzie chcial zeby bylo nam dobrze
      z nim! Jesli trzeba to udawajmy-chocby nas skrecalo nie pokazmy,ze
      od 2 godzin liczymy na to ze sie zainteresuje.Badzmy
      konsekwentne.Moze to wymagac czasu ale zadziala.Good luck
      dziewczyny:*
      • talida Re: mąż nie rozmawia 18.11.07, 11:00
        wierz mi, sylwia, nie pomaga kompletnie nic!!! Przerabiam temat
        niemoty od ponad 20 lat i wyczerpalam juz wszystkie mozliwe sztuczki
        ( i te udawane i te na serio) - z odpływami i przypływami , z
        chwaleniem i ochrzanem , z półsłówkami i dokladnym wyłuszczaniem
        sprawy, z dziedziny polityki i zjawisk paranormalnych.I doszłam do
        wniosku , że zmarnowalam duuuużo czasu na cos co z założenia i od
        urodzenia jest nie do złożenia:))))
        Jego brat jest taki sam, , ojciec tez, a mąż mojej siostry = to
        jest dopiero numer! przez 20 lat ich małżeństwa ,może odezwal sie
        kilkanascie razy, i dobrze mu z tym !Niemota , to przypadek
        niereformowalny i z wiekiem staje sie coraz wiekszym alienem.To
        chyba jakas forma autyzmu. No bo jak to nazwać?
        • mommysylwia Re: mąż nie rozmawia 20.11.07, 04:29
          No to tez wlasnie polecam-rozgraniczyc osobniki uszkodzone od
          niepelnosprawnych:)!!!Moj maz pochodzi z rodziny,w ktorej wszyscy sa
          dla siebie uprzejmi ale nie utrzymuja bliskich kontaktow. Pseudo
          zyczliwosc w kompozycji z pseudo usmiechem bo to amerykanin (ze o
          serdecznosci,wylewnosci czy czulosci nie wspome)Intymnosc psychiczna
          i fizyczna(mam na mysli okazywanie uczuc autentycznych,glupiej
          zlosci nawet bo milosc to mu kulawo ,ale jednak jakos, szla)
          stanowily dla niego cos obcego i przerazajacego.Ja z kolei-
          zywiol,wulkan emocji i czulosci,gadula i przylepa.Serce na
          dloni.Oswjony stworzonym mu przeze mnie poczuciem bezpieczenstwa i
          narastajaca potrzeba przebywania w moim towarzystwie zaczal sie
          jednak otwierac.Zaczal mowic,powoli,jak dziecko i pozytywne uczucie
          jednosci,zrozumienia i zaskakujacej ulgi,jakie pojawily sie wraz z
          pierwszymi probami zachecily go i nastapil rozwoj jednostajnie
          przyspieszony.Potem to juz tylko taktyka.Narobilam sie jak gornik na
          przodku ale warto bylo:)Ale to nie byl przypadek beznadziejny.Totez
          powtarzam wszystkim tym swietnym dziewczynom,ktore potrafia dac
          cieplo,milosc,intymnosc-JAK FACET MA COS NIE TAK POD CZAPKA I DO
          NORMALNEGO ZYCIA SIE NIE NADAJE NIECH IDZIE PRECZ BO ZMARNUJECIE
          SOBIE ZYCIE CZEKAJAC NA CUD.Znajdzcie sobie normalnego i cieszcie
          sie zyciem ! Buziaki:)Ps.Talida,mozna sie smiac,ale racje masz
          kobieto-to jest forma niedorozwoju emocjonalnego.Poza tym patrzmy
          dziewczyny co bierzemy.Przygladajmy sie stosunkom rodzinnym.Ja
          wiem,ze kochamy,wierzymy,chcemy ale ,na Boga-MY Z TYM BEDZIEMY POTEM
          ZYLY!!!:)Miejcie liosc nad soba:)
    • petitvika Re: mąż nie rozmawia 20.11.07, 07:32
      mialam tak samo i w końcu sie poddałam bo nie miałam siły walczyć z
      komp i TV, a mąż biegał od jednego do drugiego po powrocie z pracy
      po czym zasypiał. Skończyło sie tym, że znalazł tam sobie kogoś z
      kim mógł porozmawiać. Najgorsze jest to, że on woli kontakt pisany
      niż mówiony o czym sam mówi. Teraz gdy przeszliśmy mocny kryzys mówi
      mi o wszystkim, dzwoni po sto razy dziennnie i spędzamy noce i dnie
      na rozmowach. Widać jak zrozumiał to potrafi.
      Myślę ze faceci mają potrzebę dzielenia sie tym co codzinne tylko
      nie zawsze potrafią zwrócić sie z tym do nas. Musimy im wprost
      powiedzieć że jest to dla nas ważne, bo oni są prości i sami na to
      nie wpadną a najgorsze co możemy zrobić to zignorować ich milczenie
      bo to może doprowadzić do tragedii.
      • earl.grey Re: mąż nie rozmawia 20.11.07, 13:44
        też się właśnie zaczęłam obawiać zmarnowania najbliższych 20 lat i stąd mój
        początkowy post. Mój był całkiem normalny, może nie wylewny, ale zdarzało nam
        się nawet całe nocki przegadać od czasu do czasu, a rozmowa przy
        obiedzie/kolacji była normą przez pierwsze 6 lat związku (mieszkaliśmy razem).
        Później urodziły się dzieci (2 w odstępie 2 lat) i one robią tyle hałasu, że jak
        dla niego wystarczy, pracuje tez w miejscu, gdzie dużo się gada (agencja
        reklamowa). Od tego czasu stopniowo staje się coraz bardziej milkliwy. Jest
        świetnym ojcem, ale niestety kiepskim towarzyszem życia, dlatego biję się z
        myślami, czy czekać, aż dzieci będą miały przyjaciółki do pogadania, a w domu
        zapanuje trochę ciszy, zebym mogła tego mojego chłopa usłyszeć, jak już jakieś
        półsłówko bąknie, czy z tego jedynie powodu, że nie gadamy (ale to niszczy
        związek, bo nie ma komunikacji, stopniowo jesteśmy coraz dalej od siebie no i
        nie widzę żadnej dobrej woli po jego stronie) puścić całkiem nienajgorszego poza
        tym chłopa kantem... I dzieci szkoda, wiem, że dla nich jest bardzo ważne, kiedy
        jesteśmy wszyscy razem.
        • mommysylwia Re: mąż nie rozmawia 21.11.07, 02:36
          earl.grey napisała:

          > też się właśnie zaczęłam obawiać zmarnowania najbliższych 20 lat i
          stąd mój
          > początkowy post. Mój był całkiem normalny, może nie wylewny, ale
          zdarzało nam
          > się nawet całe nocki przegadać od czasu do czasu, a rozmowa przy
          > obiedzie/kolacji była normą przez pierwsze 6 lat związku
          (mieszkaliśmy razem).
          > Później urodziły się dzieci (2 w odstępie 2 lat) i one robią tyle
          hałasu, że ja
          > k
          > dla niego wystarczy, pracuje tez w miejscu, gdzie dużo się gada
          (agencja
          > reklamowa). Od tego czasu stopniowo staje się coraz bardziej
          milkliwy. Jest
          > świetnym ojcem, ale niestety kiepskim towarzyszem życia, dlatego
          biję się z
          > myślami, czy czekać, aż dzieci będą miały przyjaciółki do
          pogadania, a w domu
          > zapanuje trochę ciszy, zebym mogła tego mojego chłopa usłyszeć,
          jak już jakieś
          > półsłówko bąknie, czy z tego jedynie powodu, że nie gadamy (ale to
          niszczy
          > związek, bo nie ma komunikacji, stopniowo jesteśmy coraz dalej od
          siebie no i
          > nie widzę żadnej dobrej woli po jego stronie) puścić całkiem
          nienajgorszego poz
          > a
          > tym chłopa kantem... I dzieci szkoda, wiem, że dla nich jest
          bardzo ważne, kied
          > y
          > jesteśmy wszyscy razem.
          I to wszystko jest bardzo wazne.Co nie zmienia faktu,ze jest
          problem.I to prawdopodobnie powazniejszy niz zwykle zmeczenie lub
          skryta osobowosc.Z tego co piszesz wynika,ze Twoj maz jest osoba
          kontaktowa(praca),w przeszlosci utrzymywaliscie ze soba blizsze niz
          obecnie stosunki.Zmeczenie moze byc czynnikiem dodatkowym,ale nie
          jest NIGDY powodem.Wierz mi-przerabialam.W zdrowym zwiazku mezczyzna
          zestresowany badz zmeczony szuka bliskosci swojej kobiety bo jej
          towarzystwo przynosi mu odprezenie,zrozumienie,komfort.Moze
          potrzebowac ciszy ale bedzie przy niej.Z nia.Przyjzyj sie uwaznie
          waszym stosunkom.Zwroc uwage na to co jeszcze sie zmienilo.Szukaj
          prawdziwych powodow.Sluchaj uwaznie tego co mowi.Jestescie rodzina i
          warto walczyc.Masz dzieci(piszesz,ze maz jest dobrym ojcem)wiec
          bierz pod uwage ich dobro-jestes za nie wspolodpowiedzialna.Ale
          pamietaj,ze dobra rodzina to kochajaca sie rodzina.Sprobuj znalezc
          obiektywna prawde o Was-Tobie i Twoim mezu.Wtedy postap wedle
          WLASNEGO uznania.Ps.Nie probuje niczego narzucac,chce pomoc,bo znam
          zycie.Trzymaj sie cieplo:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja