earl.grey
26.08.07, 23:49
czy jest na takiego metoda? Zawsze był małomówny, ale mieliśmy wiele wspólnych
tematów i raczej chetnie (chociaż nie wylewnie) dzielił sie pogladami albo
uczuciami. Teraz, kiedy nasze dwie dziewczyny przez całe popołudnie gadaja jak
nakręcone, wieczorem, jak juz wreszcie zapadnie cisza, nie ma szansy jej przerwać.
Mąż zajmuje się komputerem, ja gotuje na następny dzień albo pracuję przy
swoim komputerze. Nie rozmawiamy, tylko załatwiamy sprawy ("trzeba starszej
kupic buty", "przyjdź jutro wcześniej, musze wyjśc do lekarza"). Wymiana
poglądów następuje wyjatkowo rzadko i praktycznie jedynie o polityce. Jeśli
sie odzywam, usłyszę "yhmm...", ewentualnie "cśśśś....", na pytania w
wiekszości przypadków nie odpowiada.
jechalismy na koncert (5 godzin) i robiłam eksperyment - ile razy które
zacznie jakiś temat - efekt: ja kilkanaście, mąż 0. Mógłby tak 5 godzin milczeć.
A juz nie daj Boże spróbowac rozmawiać o sprawach pomiędzy nami, albo zwierzyć
się, że coś mnie martwi/wkurza. W najlepszym przypadku zignoruje, ominie mnie
i pójdzie do swoich spraw. W innych usłysze coś na kształt "ty zwowuuu", albo
krótkie "nie gadaj". I koniec. Nie ma dyskusji. Szczerze mówiąc takie ucinanie
tematu najbardziej mnie boli, bo uniemozliwia omówienie choćby właśnie samego
tego problemu... Niezbyt też mi sie podoba, że dzieci ogladaja taki obraz
zycia rodzinnego. Ale rozbijam sie o kompletny mur.