Dodaj do ulubionych

poprosze o namiary na psychologa, nie radze sobie

12.09.07, 10:21
Tak jak w temacie, moze ktos doradzi mi kogos kto mi pomorze. mam problem w
malzenstwie i ze soba. Nie wiem co robic.

Zaczeło się od niedawnych wyznan meza, niemilych, ze nie kocha, nie ma motyli
w brzuchu, ze nie wie czy chce byc, ze nie chce byc tatusiem itp. szukał
definicji milości w internecie. Jednoczesnie wczesniej mowil placzac ze tylko
praca, ze zycie mu przecieka. Potem zmienił zdanie, powiedział ze tamto to
były emocje, ze chce robic kariere i byc sam. Zebym nie robila gwaltownych
ruchów, ale dala mu 3 miesiace-pol roku, to moze mu sie zmieni. Jakby mi ktos
wbil noz w serce. Jestesmy malzenstwem 8 lat, razem 14. Stwierdzil, ze za
wczesnie sie poznalismy, bo jeszcze w szkole. W trakcie wakacji zmienil
zdanie. Powiedzial ze jednak razem, ze chce z nami byc. Ale zebym go nie
przymuszala do deklaracji. Przebaczylam. Ale teraz sama widze ze zaufanie
odzyskac jest bardzo trudno. On sam powiedzial ze wina lezy po jego stronie.
Mieszkamy w innym miescie niz cala rodzina. mamy dwoje dzieci, ktorymi od
poczatku zajmuje sie sama. jedno jest juz w zerowce, drugie probuje zaczac
chodzic do przedszkole, ale slabo nam to wychodzi. Maz jest doceniany i
lubiany w pracy, wszystkim pomaga. Jednak ja nie czuje jego wsparcia. Moje
problemy sa zadne ("jakie ty masz problemy?"). Wiecznie nie ma go w domu
(tylko ty narzekasz, inne zony rozumieja, jak zarabiam tyle pieniedzy to musze
dlugo pracowac). Dzieci go prawie nie widuja, on sie nimi prawie nie zajmuje,
ma swoje zabawki (komputer, telefon). Mlodszy syn jest bardzo do mnie
przywiazany, tutaj tez maz ma pretensje. Doszedl do wniosku ze wszystko wynika
z tego ze nie pracuje i cos mi sie w glowie porobilo.
boje sie isc do pracy, ale potrzebuje kontaktu z ludzmi. Nie wiem czy syn
pojdzie do przedszkola, bo bardzo to przezywa (budzi sie w nocy z placzem i
nie daje mi odejsc od lozeczka (o to tez pretensje bo maz sie nie wysypia) -
byl w przedszkolu tylko 2 godziny, potem sie rozchorowal.) Nie wiem jak
znalezc nianie zeby odebrala dzieci, rozwiozla na zajecia. Nie chce zeby
dzieci od rana do nocy siedzialy poza domem. nie wierze we wlasne sily. Wydaje
mi sie ze nic nie umiem i nie potrafie.

potrzebuje pomocy, prosze o sprawdzone namiary na kogos kto moze mi pomoc.
wyslucha, porozmawia. Czy wspólne pojście z mężem na terapie dla małżeństw cos
by dalo?

pewnie chaotycznie to wszystko napisalam, ale duzo sie tego nazbieralo.
Obserwuj wątek
    • mam-ut prosze o rade 13.09.07, 09:28
      Wczoraj była kolejna rozmowa. Czułam podswiadomie że znowu jest gorzej. On na
      to, ze nie wie co jest, ale czasem jest super a czasem nie. niedawno wyznał mi
      miłość ucieszyłam się, onmówił ze to prawdziwie, bo emocje wzieły góre. Wczoraj
      mówil że nic mi nie powie. nie wie czy chce być z nami czy nie. Nie wie czy mnie
      kocha czy nie. nic nie wie. Rozmowa to mój monolog. Dla mnie logiczne jest, ze
      nie bede z nim mieszkac jesli ma byc tak jak teraz, czyli dwoje obcych osob pod
      jednym dachem. Jego w domu nic nie interesuje. Ale jak powiedzialam ze wyjade do
      rodzinnego miasta z dziecmi to sie wzburzyl. Zapytalam tylko czy zamierza sie
      zwolnic z pracy zeby nimi zająć.dzieci majac do wyboru pojscie ze mna czy z nim
      wybieraja mnie. Wiecej zajmuja sie nimi nasi znajomi niz tatus, dlatego czesto
      slychac ze wujek to czy tamto, nie tata. dzieci nie oddam. Udawalam hojraka, ale
      nie wiem co robic. W sumie na koncu przyznal ze najlepiej byloby mu samemu. Nie
      wiem, czy teraz juz sie spakowac i wyjechac, czy poczekac do konca roku
      szkolnego, ze wzgledu na corke. Kompletnie sie pogubilam.
      Do tego doszly ciagly bol i rozstroj zołądka, ból głowy, ogólne zniechecenie.
      nigdy nie bylam zbyt pewna siebie, ale teraz zupełnie w siebie nie wierze. Nie
      zasłużyłam na to co mnie spotkałam. ale pewnie zapracowałam. jak dzieci były
      małe wszystkie rzeczy robiłam ja, chodziałam na palcach, spałam z dziecmi (bo
      tatus pracuje, przynosi pieniadze, ja siedze w domu). Teraz on nie ma w domu
      zadnych obowiazkow.
      Co mam robic? Wypiac sie calkiem? Udawac ze go nie ma? Wyprowadzic sie juz czy
      poczekac?
      chcialam ze soba isc do specjalisty. poniewaz jedak on tak czesto zmienia zdanie
      wydaje mi sie ze i on powinien sie przejsc, ale nie chce. jego rodzice
      stwierdzili ze nie beda z nim rozmawiac. jak zapytalam czy na terapie malzenska
      pojdziemy, powiedzial ze nie wie. nie wie czy ratowac to malzenstwo.

      prosze o rade i dobre slowo.Mieszkam w warszawie, jesli to mozliwe wolalabym
      pojsc do psychologa z NFZ, jesli nie to oczywiscie prywatnie.
      Bede wdzieczna za wszelka odpowiedz.
      • dagi80 Re: prosze o rade 13.09.07, 09:38
        czuje się tak jak ty. Mam identyczną sytuacje. Nie pracuje z dala od rodziny i tylko on i dzieci to mój swiat. Tez mi wypomniał zebym poszła do pracy ale co wtedy z dziećmi 3 latka i 15 m-cy? W domu także nic nie robi, przychodzi z pracy piwko i telewizor, dzieci tylko na chwile i tylko wtedy gdy są grzeczne. Też juz kilka razy powiedziałam ,że wracam do mamy ułatwiam mu decyzje ale dalej tu jestem i to w coraz gorszym stanie a on jakby tego nie widział.
        Trzymaj się
      • kicia031 Re: prosze o rade 13.09.07, 10:08
        Wydaje mi sie przede wszystkim, ze twoj maz potraktowal cie bardzo
        okrutnie, narazajac na hustawke emocjonalna pod haslem, dzis chce,
        jutro nie chce, a teraz znowu chce...
        Do tego jest przekonany, ze moze to robic, bo tobie zalezy, wiec
        wszystko lykniesz.
        Nie zdiwilabym sie, gdyby doszlo do zdrady - takie zachowania sa
        dosc typowe dla zdradzajacych facetow w moim odczuciu.

        Ja bym ci radzila przede wszystkim usamodzielnic sie. Musisz isc do
        pracy, miec wlasne fundusze. Za tym pojdzie pewnosc siebie i
        gotowosc do stawiania jasnych granic w relacji z mezem. Jesli
        myslisz o terapii, to chyba poszlabym na nia na twoim miejscu sama i
        sprobowala pokonac dolek psychiczny, w ktorym sie znalazlas. Potem
        mozecie ewntualnie isc na terapie razem, ale pierwszym krokiem dla
        mnie byloby zatroszczenie sie o sama siebie.
        Nie mysl o mezu (wiem, latwo powiedziec) i o jego zachowaniach. Mysl
        o sobie i o dzieciach.
    • triss_merigold6 Re: poprosze o namiary na psychologa, nie radze s 13.09.07, 10:26
      Idź do pracy a młodsze dziecko do przedszkola. Na razie możesz sobie
      strzelać fochy, że się wyprowadzisz ale dokłądnie NIC w ten sposób
      nie uzyskasz.
    • mam-ut Re: poprosze o namiary na psychologa, nie radze s 13.09.07, 10:56
      pomysl z wyjazdem wynika tylko z checi zejscia z oczu. skoro jemu tak dobrze
      samemu, niech sobie zostanie sam. tam mam cala rodzine, i w przypadku zostania
      samej bedzie mi latwiej.
      nie wyobrazam sobie zycia, w ktorym nic dla siebie nie znaczymy i mijamy sie w
      mieszkaniu, dla dobra dzieci. one maja oczy i wiem z opowiesci znajomych ze to
      dobrze na nie nie wplywa.
      Poza tym nie chce byc sama. Jesli tak sie zdazy ze nie zostanie nam juz nic i
      rozstaniemy sie chce znalezc kogos kto mnie pokocha. na razie wolalabym zeby
      wrocilo stare i lepsze, ale swoim zachowaniem maz zabija we mnie resztki uczuc.
      Chce wyjechac bez zapowiedzi na weekend. czy to dobry pomysl? zawsze mi sie
      wydawalo ze zemsta jest zagraniem ponizej pasa, ale mam ochote mu dolozyc.
      Znalazlam p. psycholog E.Kołakowską. Czy ktos moze mial z ta pania stycznosc?
      pojde bo mam juz sama siebie dosc.
    • roksana.17 Re: poprosze o namiary na psychologa, nie radze s 14.09.07, 15:12
      GOŚCIU SAM NIE WIE CZEGO CHCE WIEM JEDNO ROZMOWA TU NIVC NIE DA
      DZIAŁAJ ,POSTAW WARUNKI NIECH STRACI GRUNY POD NOGAMI BO JEST ZBYT
      PEWNY ŻE JESTEŚ OD NIEGO ZALEŻNA JESTEŚ KURĄ DOMOWĄ A ON WIELKI PAN.
      DUPEK. NIECH CI UDOWODNI ŻE JESTEŚ DLA NIEGO WSZYSTKIM BO MYŚLE ŻE
      TAK JEST.
      • triss_merigold6 Aaa ROTFL 14.09.07, 15:14
        Może postawić warunki tylko JAK je wyegzekwuje? Prawda jest
        brutalna - pani JEST kurą domową i jest od niego finansowo zależna.
        Niech idzie do pracy, dziecko do przedszkola to będzie miała trochę
        kasy i kawałek własnego życia.
    • mam-ut Re: poprosze o namiary na psychologa, nie radze s 14.09.07, 19:36
      Tak zrobie. Dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Dzisiaj znowu zmiana, chce
      naprawiac i ratowac. Ewidentnie te zmiany u niego sa zwiazane ze stresem.
      Wyjechalam i to go ruszylo, bo na jutro mial plany i na niedziele. Chcial z nami
      gdzies isc - nowosc, znowu sie stara.
      Wygarnelam po kolei wszystko co i jak mi na sercu lezy i ze kolejnej dawki jego
      rewelacji nie bede sluchac. Zobaczymy co teraz powie. Dziecko do przedszkola. Ja
      poszukam pracy. Widze ze ta zaleznosc to moj blad, na moje nieszczescie nie jedyny.

      Moze jeszcze cos drgnie...
    • iwucha Re: poprosze o namiary na psychologa, nie radze s 14.09.07, 20:37
      Samo sie nie zrobi nic. Najlepiej zacząć od siebie i liczyc na
      siebie. Na fochy męzowskie i swoje własne - nie przyzwalać.
    • ahhna Re: poprosze o namiary na psychologa, nie radze s 15.09.07, 00:30
      Przede wszystkim chyba nikt od dawna nie mówił ci, że jesteś
      wspaniałą, zaradną, inteligentną, odważną i fajną babką. Więc ja ci
      to mówię niniejszym :) Świadczą o tym twoje wypowiedzi oraz
      właściwie samotnie wychowywanie dzieci i próba walki z sytuacją.
      Monologować mozna długo i namiętnie, tylko po co? Czas działać.
      Wyjazd to świetny pomysł, lepiej męża teraz przestraszyć, niż potem
      żałować, że się nie podjęło walki.
      Powinnaś jasno mu zakomunikować, na co się w waszym życiu nie
      zgadzasz, i jakie będą konsekwencje, jeśli się to nie zmieni. Masz
      jakąs rodzinę, zakładam, że oddaną - to twój ogromny atut. Nie
      wykłócaj się z nim, po prostu konsekwentnie rób swoje: opieka dla
      dzieci, praca, własne oszczędności, , stawianie wymagań, plan
      awaryjny. Zresztą, to pownien być absolutny niezbędnik każdej
      kobiety. Z doświadczenia wiem, że jeśli samej się o siebie nie
      zadba, to absolutnie nikt inny tego nie zrobi.
      Więc do dzieła. Nie z takimi sytuacjami kobiety daja sobie radę :)

    • mamajeans Re: poprosze o namiary na psychologa, nie radze s 15.09.07, 12:21
      Doskonale Cię rozumiem.
      Sama niedawno szukałam pomocy u psychologa. W moim związku było juz
      tak żle, że nie potrafilismy już ze soba rozmawiac. Według mnie
      jedynym ratunkiem dla naszego związku (mamy 2 letnie dziecko) była
      wspólna terapia, szukanie pomocy na zewnatrz - u specjalisty.Nie
      wiem w jakiej mieszkasz dzielnicy, ja znalazłam psychologa na
      Bemowie - jest tam Poradnia Zdrowia Rodziny. polecam również
      fundację OPTA -znajdz numer w panoramie firm.Można umówić sie na
      rozmowę - jednak szczerze powiem, że ilosc czasu jaka przewidziana
      jest na wizytę w ramach NFZ raczej nie wystarczy na uporanie się ze
      swoimi problemami. Do tego potrzebna jest długotrwała i regularna
      terapia, a tu w grę wchodzą własciwie tylko wizyty prywatne.
      Pamiętaj, że nic nie uratuje związku, w którym tylko jedna osoba
      jest na tyle zaangażowana, że szuka faktycznej pomocy. W moim
      przypadku partner początkowo deklarował, że owszem chce wziąć udział
      w terapii, ale jak przyszło co do czego nie wykonał nawet telefonu
      do poradni celem umówienia się. Ja tego już za niego zrobić nie
      mogłam. Aby uratować związek potrzebna jest ogromna determinacja
      dwóch stron. Trzeba dużo siły i zaangażowania. Najłatwiej mówić, że
      się chce - ale jesli nie pociąga to za sobą konkretnych działań
      również ze strony partnera - nie pozostaje nic innego tylko
      odpuscic. Jest to bardzo bolesna i trudna decyzja (zwłaszcza jesli
      ma się dzieci), ale w pewnych sytuacjach NIEUNIKNIONA. W sytuacji,
      którą opisujesz albo jest jakas chora i dziecinna chęć ukarania cię
      za cos czym może uraziłas godnosc i męskosc twojego partnera lub po
      prostu nie ma miłosci i szacunku. Rozumiem, że chcesz ratować ten
      związek, jesli Twój mąż deklaruje, że chce isc na terapię -
      zapiszcie sie jak najszybciej. Może on po prostu nie rozumie jak
      bardzo Cię rani i tak naprawde bardzo kocha, może tylko trochę
      tęskni za odrobiną wolnosci i szalenstwa? życzę Ci z całego serca
      żeby wszystko co dobre między wami ożyło. Powodzenia. Jesli masz
      ochote porozmawiac pisz na maila gazetowego.
      • lowyy Re: poprosze o namiary na psychologa, nie radze s 17.09.07, 18:56
        mam-ut napisz do mnie na priva bo mam podobny problem i chciałabym by porozmawiac

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka