Dodaj do ulubionych

widok z okna..

20.09.07, 15:25
siedze sobie w pracy (jeszcze) i mam z okna widok... na zwłoki...
Jakiś starszy mężczyzna o kuli szedł sobie ulicą - podobno upadł i
już nie wstał. Przyjechała karetka (zorientowałam sie o co chodzi
jak podjechała) - stwierdzili zgon, postali, przykryli workiem.
odjechali.
Przyjechała policja postała i tyle - radiowóz stoi nadal a wiatr
rozwiewa worek... Makabra
A ja siedze i muszę pracować. Jakoś tak dziwnie się czuję. Za oknem -
niemal obok ktoś stracił życie - jedna z pracownic z biura
dowiedziała sie że to chyba zawał...
i tak mi dziwnie ...
Obserwuj wątek
    • manuskrypt Re: widok z okna.. 20.09.07, 15:38
      Madziu!
      To samo życie jest, niestety :-(.
      • dusia75 Re: widok z okna.. 20.09.07, 16:36
        Tak niestety przykry to widok. Też tak stałam i patrzyłam jak mój Adam tak leżał
        na ziemi przykryty czarną folią rozwiewaną przez wiatr...
        • aniawdowa Re: widok z okna.. 20.09.07, 18:44
          Mysle ze osoby takie jak my w szczególny sposób reaguja na takie widoki (widoki
          śmierci-wypadków itp) zawsze kojarzy sie to nam w jakiś sposób z tym co nas
          spotkało.
          Ostatnio jechałam do pracy z moja przyjaciółką (ta która miała wypadek razem z
          moim Pawłem) i po drodze mijałysmy wypadek (karetki-policja)i ona i ja obydwie
          zamarłysmy powiedziała mi : nie mogę na to patrzec to wszystko powraca.W oczach
          miała strach.
          Ona i mój syn byli jedynymi przytomnymi osobami po wypadku, to ona widział
          mojego męża po wypadku nigdy jednak nie opisała mi tego jak wygladał mój mąż ja
          nie pytałam nie wracamy do tego tematu i dla niej i dla mnie jest to przykre.

          Troszke sie rozpisałam...

          Pozdrawiam
          Ania
          • hendik Re: widok z okna.. 24.09.07, 22:02
            Aniu masz rację, takie sytuacje przywołuja złe wspomnienia itp. My
            mamy chyba po tym co nas spotkało więcej empati.
            Ja nie widziałam zwłok męża - dopiero się zmusiłam przed pogrzebem.
            Mojego męża znalazł nasz przyjaciel i ja nigdy go nie zapytałam jak
            to wyglądało jak to było. Ja nie chcę tego wiedzieć a on nie chce o
            tym mówić. Może kiedyś po latach.
            Aha jest chyba przepis że w karetkach nie wolno wozić zmarłych do
            tego sa firmy pogrzebowe. A po łódzkich aferach moze zanim ktoś po
            zwłoki przyjedzie robią przetargi z komisja świadkami itp by wybrać
            firmę pogrzebową, do której zadzwonić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka