25.09.07, 07:54
Wizyty tesciow mieszkajacych dosc daleko w zwiazku z tym zostajacych
u nas kilka dni gdy juz przyjada mecza mnie. Przyjezdzaja pod
haslem "pomocy", pomimo ze mamy opiekunke do dziecko. Maja swoje
przyzwyczajenia - tv i glosne ogladanie seriali, bardzo narzucajacy
sie charakter. Ciagle "doradzaja" - dla samego faktu doradzania, nie
dlatego ze taka rada jest potrzebna. Brak zastosowania sie do rady
do niewdziecznosc. Brak wdziecznosci za "pomoc", ktora nia nie jest
tez. Wiadomo, ze ich wizyta to koniecznosc uslugiwania i zabawiania
rozmowa. Po wizycie narzekaja jak to sa "zmeczeni". Przyjezdzaja z
wityta sami nie poproszeni o pomoc. Sugestie, ze pomocy nie
potrzebujemy to "traktowanie ich jak piate kolo u wozu".....
Obserwuj wątek
    • iwucha Re: Tesciowie 25.09.07, 10:56
      Przeczytaj "toksycznych teściów".

      Tak szczerze, to sami jesteście sobie winni, że przyzwalacie na
      takie ich zachowania. Nie wyobrażam sobie by teściowie w moim domu
      robili co im się podoba - to jest Wasz dom i azyl i proponuję
      ustalić zasady dla teściów, na których będa oni w Waszym domu
      funkcjonować:

      1) informowac o przyjeździe, nie składac niezapowiedzianych wizyt i
      na tyle dni, na ile Wy macie ochotę.

      2) informować o braku potrzebnej pomocy jesli jej nie potrzebujecie,
      niekorzystanie z tej pomocy = ucinacie łeb "niewdzięczności" za
      pomoc,

      3) nieusługiwanie ale informowanie gdzie znajduje się lodówka albo w
      sytuacji wizyt skróconych sprowadzenie teściów do roli gości -"niech
      mama siedzi, mama jest w naszym domu gościem. Herbatka? Bardzo
      proszę!" i po jednym dniu wyjazd do domu.

      4) wyleczenie się z poczucia winy.

      Ja swoich teściów zapraszam raz na ruski rok, nie wdaję się w
      dyskusje a poradnictwo teściowej ucinam w następujący sposób: "jeśli
      będę miała potrzebę poradzenia się mamy w tej kwestii, to obiecuję,
      że na pewno o mamie nie zapomnę." Na obrażenie się i "poczucie
      krzywdy" w ogole nie reaguję.
      Jestem czarną owcą ale mam święty spokoj. Skutek jest taki, że teść
      się mnie boi, a teściowa nie wtrąca - przynajmniej nie w mojej
      obecności. Wystarczyło kilka "krótkich piłek". Oczywiście
      spodziewajcie się lamentów, jacy to Wy jesteście egoiści, jacy oni
      biedni i niepotrzebni. Normalni, zdrowi ludzie nie naduzywają innych
      ludzi (swoich dorosłych dzieci) do zaspokajania swoich potrzeb -
      potrzeby kontroli, wpływu, władzy i w oparciu o to
      budowania "poczucia własnej wartości". Normalni ludzie cieszą się
      szczęściem swoich doroslych dzieci i żyją swoim zyciem. A pewne
      siebie dorosłe dzieci stawiają teściom granice i nie pozwalają sobie
      na jakies patologiczne poczucie winy. Macie prawo i obowiązek dbac o
      własna autonomię, zasady rządzące się w Waszym domu i własne
      szczęscie rodzinne. Nawet jesli "kosztem" takiej obrony będzie
      obrazanie sie i lamenty teściów (czytaj: psychomanipulacja Waszymi
      emocjami) i zajęcie w rodzinie roli czarnej owcy.

      Oni się nie zmienią z całą pewnością. To Wy macie wybór (i
      przywilej!) własnych reakcji i zachowań.

      • arwen8 Re: Tesciowie 25.09.07, 14:32
        iwucha napisała:

        > Przeczytaj "toksycznych teściów".

        Susan Forward "Toksyczni teściowie". WARTO!
        • nivea63 Re: Tesciowie 25.09.07, 20:11
          To, że zachwują się koszmarnie to jedna sprawa, ale z drugiej strony
          to dziadkowie i na pewno chcieliby odwiedzić wnuka. Trudno
          ograniczać im wizyty (raz na "ruski" rok), trzeba ograniczyć
          wtrącanie się, nadmierne obsługiwanie, uregulować stosunki tak aby
          były one dla Was strawne.
      • wbka1 Re: Tesciowie 26.09.07, 11:10
        Przyznam, ze "zaimponowalas" mi kategorycznoscia stwierdzen. Moze rzeczywiscie zostalas skrzywdzona przez rodzicow partnera, moze nie masz za co im byc wdzieczna, ale sposob w jaki ich traktujesz jest gorszy od tego w jaki traktuje sie obcych ludzi. Jesli masz dzieci, dla ktorych twoje zachowanie jest wzorcem, to juz dzis radzilbym wybierac dom starcow.
        Do autorki watku. Czy korzystalas z pomocy finansowej tesciow?
        • ahhna Re: Tesciowie 26.09.07, 13:02
          Oczywiście, że już należy szukać sobie domu starców, zamiast z
          wdziekiem obarczać swoja staroscią i kosztami z tym związanymi swoje
          dzieci. Może nie zaraz domu starców (jest w ogole cos takiego
          jescze?), ale fachowego domu opieki - albo chociaz składać sobie
          pieniądze na starość, żeby były na pielęgniarkę i leki. Przerazajaca
          jest niefrasobliwość ludzi, którzy na starość oczekują od swoich
          dorosłych dzieci, obarczonych własnymi rodzinami i obowiazkami, 24-
          godzinnej opieki i finansowania leczenia. Mi mama powiedziała: "W
          razie czego znajdz mi dobry dom opieki, bo nie chcę ci rujnować
          życia". Nie znaczy to, że jej na pewno posłucham, ale ja swojemu
          dziecku powiem dokładnie to samo.
          Pytasz autorkę postu, czy była finansowana przez teściów. Oczywiscie
          najcześciej jest niestety tak, że gdy teściowie pieniądze dają, to
          potem roszcza sobie prawo do wtrącania się do wszystkiego. Nie
          trzeba chyba pisać, że taka ich postawa to rodzaj szantazu
          emocjonalnego? Zdrowi emocjonalnie ludzie obdarowuja innych na
          własną odpowiedzialność, bez oczekiwania profitu w postaci kontroli
          życia. Ale naturalnie na wszelki wypadek lepiej nigdy od teściów
          pieniędzy nie brać, zwł gdy wpychają zbyt gorliwie.
          Nie uważam również, żeby stawianie zwykłych granic było traktowaniem
          kogoś jak osoby obcej. Ja stawiam granice m.in. swojemu dziecku, za
          które bym oddała życie. Ale to nie znaczy, że moze mi wchodzic na
          głowę kiedy chce i jak chce. Musi to zrozumieć - równiez w
          odniesieniu do innych.
          Autorka postu we własnym zyciu i domu ma prawo czuć sie podmiotowo,
          a nie przedmiotowo, nawet jesli miałoby to kogos urazić.
          • wbka1 Re: Tesciowie 26.09.07, 19:05
            Od matki uslyszalas deklaracje, ktora chciala uwolnic cie od odpowiedzialnosci za jakosc swojej starosci. Nie napisalas jaka dostala odpowiedz? Czy zaznala poczucia porazki? W zwrocie " W razie czego" kryje sie morze nadzieji, ze zachowa bliskosc z toba do konca.....Mysle, ze to jest naturalne.
            W kategorii osobistych sukcesow, warto czasami punkt / stosunki z tesciami, podniesc do nieco wyzszej rangi, tylko dlatego, by w calym swoim i dziecka zyciu, nie przeoczyc kogos waznego i wartosciowego. Trzeba chociaz dac szanse.

            NIE IDŹCIE NA WYBORY!!! JA ZE SZWAGREM WYBIERZEMY TYCH CO TRZEBA.
            • wbka1 Re: Tesciowie 26.09.07, 19:27
              oczywiscie - nadziei-
            • ahhna Re: Tesciowie 27.09.07, 09:21
              Mylisz dwie rzeczy: stawianie oczywistych granic to nie to samo, co
              obniżanie jakosci stosunków i traktowanie kogoś jak obcego (czyli,
              jak się domyslam, bez uczucia i zaangażowania). Z mojego
              doswiadczenia wynika coś wręcz odwrotnego: im bardziej szanuje się
              cudzą autonomię i wymaga tego od innych wobec siebie, tym stosunki
              ze wszystkimi lepsze (oczywiście po jakimś czasie, gdy pierwszy szok
              minie :)). I tym większe pole, żeby budować relacje pełne szacunku i
              miłości. To nie dotyczy tylko tesciów, ale oczywiście z teściami
              jest szczególny problem.
              Co odpowiedziałam mamie? Nic. nie wiem, co bedzie za 15-20 lat. Mama
              miała na myśli jakies skrajne długotrwałe zniedołężnienie. Nie mogę
              jej obiecać, że w takiej sytuacji porzucę pracę i zamienię się w
              pielęgniarkę, bo z czego utrzymam rodzinę? Moja mama jest z tych, co
              to doznaliby porażki zawalajac komus innemu życie. Ja też taka
              jestem. Już teraz zbieram pieniadze na godna emeryturę, żeby moje
              dziecko nie musiało kombinowac w przyszłości, czy dać swoim dzieciom
              jeść, czy może kupić mi leki.
              Fachowa opieka w dobrym domu starości nie wyklucza bliskości. Tej
              nigdy mamie nie odmawiałam i nie odmówię. Bliskosci pozbawiony jest
              raczej stary czlowiek skazany na łaskę i niełaskę zaganianych
              bliskich. To jest dopiero upokorzenie.
    • az-ja Re: Tesciowie 30.09.07, 22:32
      witam i zazdroszczę że teściowie nie mieszkają z Wami.
      ja z własnego wyboru wprowadziłam sie do nich z mężem i mimo że mamy oddzielne
      wejście to jednak mieszkamy "u nich".
      ciagle nam doradzaja ale nie znosza sprzeciwu.
      robia wszystko najlepiej i mimo że wychowywali dzieci 35 lat temu to ciagle sa w
      tym najlepsi. moje pierwsze dziecko ciagle bylo wg nich chore, jak slyszeli ze
      placze to pytali dlaczego, co z nim robie, itd - nigdy sami nie przypominali
      czasow kiedy ich dzieci plakaly i ze to normalne.
      do drugiego dziecka juz sie nie wtracaja i cale szczescie - jestesmy z mezem
      spokojniejsi i nasze dzieci tez (ale decyzje o wyprowadzce juz podjelismy)

      trzeba byc stanowczym - nazywa sie to asertywnosc ale ja nazwe to po prostu
      odwaga w wyrazaniu swego zdania a nie obawianiem sie ze to rodzice meza, starsi
      i nie wypada.
      dzis jestem szczesliwa bo maz caly czas stoi za mna murem i wiem ze TO JA ROBIE
      DOBRZE DLA MOICH DZIECI A PRZEDE WSZYSTKIM TO JA DECYDUJE CO DAM IM NA SNIADANIE
      I JAK JE UBIORE.

      trzymam kciuki za wszystkich tesciow, synowe i zieciow.
      chetnie wymienie się innymi spostrzezeniami
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka