creme_de_la_creme
25.10.07, 18:18
Do niedawna bylam w paroletnim zwiazku ze znacznie starszym ode mnie facetem,
ktory zdecydowanie nie chce miec dzieci. Ja jestem mloda kobieta, chce przezyc
uroki macierzynstwa, i, mowiac szczerze, chcialam miec dziecko wlasnie z nim,
z mezczyzna, ktorego kocham. On chcial slubu, wspolnego zycia ale bez dzieci.
Dlugo myslalam, analizowalam swoje potrzeby, emocje, ale nigdy nie potrafilam
sie pogodzic z wizja braku potomstwa. W koncu postanowilismy sie rozstac,
chociaz do konca zadne z nas tego nie chcialo. Powodem byl brak porozumienia w
tej jednej kwestii. Nie brak milosci, ale niemoznosc wspolnego patrzenia w
przyszlosc. Nie potrafie sobie przetlumaczyc dlaczego mezczyzna potrafi
zrezygnowac z kobiety, ktora kocha, z ktora chce spedzic cale zycie, a nie
potrafi zyc z dzieckiem z tego zwiazku? Skad ta bezwzglednosc? Czy powinnam
dla zwiazku zrezygnowac z glebokiej potrzeby posiadania w przyszlosci dziecka?
Czy jakakolwiek osoba moglaby spokojnie podjac taka decyzje: zwiazek lub
dziecko? Dla mnie obie te kwestie wydaja sie byc rownie wazne...