Dodaj do ulubionych

Toksyczna matka

06.02.08, 08:13
Witam.
Mam problemy z nastoletnią córką : papierosy, alkohol, wagary, ucieczki z
domu, kłamstwa.... to tak w skrócie.
Chodzę od jakiegoś czasu z córką do psychoterapeuty ale nie widzę poprawy.
Zaczynam sie zastanawiać czy cała sytuacja nie jest spowodowana moim
zachowaniem , a właściwie moimi wybuchami wściekłości, kiedy cierpliwość
zawodziła. Takie wybuchy zdarzały się zawsze po jakimś dłuższym okresie
tłumaczeń i rozmów, które do niczego nie prowadziły. Konflikty zawsze
powstawały na tle szkoły , od jakichś trzech lat córka przestała odrabiać
lekcje i w ogóle się uczyć . Tak czy inaczej zastanawiam się czy moje
wspomnienia i doświadczenia z dzieciństwa i wczesnej młodości nie miały wpływu
na moje , a w konsekwencji zachowanie córki ? Miałam toksyczną matkę i choć
wydawała mi się że sobie z tym poradziłam, okazuje się że nie do końca. Poza
tym widzę co dzieje się w dalszym ciągu z moją siostrą , która nawet po wielu
latach nie może przebywać z matką pod jednym dachem.
W każdym razie zaczynam dostrzegać , że moje zachowanie ma destrukcyjny wpływ
na moją nastoletnią córkę .
Bardzo ja kocham i nie wiem co mam zrobić, żeby czuła się kochana ?
Teraz córka jest u mojej siostry. Poprosiłam ją o pomoc, ponieważ moje
stosunki z córką są bardzo napięte . Niedługo skończą się ferie i już skóra mi
cierpnie co będzie dalej ??
Jak zmienić swój charakter, temperament , swoje zachowanie ?? Jak to zrobić
nie popadając w skrajność ?
Dlaczego przed urodzeniem dziecka nie ma szkoleń , jak je wychowywać żeby nie
poranić ??
AB
Obserwuj wątek
    • annb Re: Toksyczna matka 06.02.08, 08:28
      poszukac dobrej terapii
      psycholog +psychiatra
      to dziala
      szkoda dziecka
      szkoda ciebie
      mozna wprawdzie czytac ksiazki i wyciagac wnioski ale zawsze lepiej
      jak ktos ci w wyciaganiu wnioskow pomoze
    • arwen8 Re: Toksyczna matka 06.02.08, 15:39
      1611ab napisała:

      > zastanawiam się czy moje wspomnienia i doświadczenia z dzieciństwa
      > i wczesnej młodości nie miały wpływu na moje , a w konsekwencji
      > zachowanie córki ?

      Tak, na pewno miały ogromny wpływ.

      > Miałam toksyczną matkę i choć wydawała mi się że sobie z tym
      > poradziłam, okazuje się że nie do końca.

      Czy czytałaś "Toksycznych rodziców" Susan Forward? Ta książka jest
      bardzo pomocna w zrozumieniu i radzeniu sobie z toksycznymi
      relacjami.

      > Dlaczego przed urodzeniem dziecka nie ma szkoleń , jak je
      > wychowywać żeby nie poranić ??

      Szkoleń nie ma ale są znakomite książki, które są bardzo pomocne dla
      tych, którzy chcą lepiej rozumieć swoje dzieci. Podstawą jest
      zrozumienie dziecka, którym TY SAMA kiedyś byłaś. Szczególnie
      polecam wszystkie książki Alice Miller ("Dramat udanego
      dziecka", "Bunt ciała", "Zniewolone dzieciństwo", "Kiedy runą mury
      milczenia", etc.). To dobry początek.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Toksyczna matka 07.02.08, 23:38
      Dorastanie czyli adolescencja to bodaj jeden z najtrudniejszych
      okresów w życiu człowieka i jego rodziców. W rozmaitych wątkach na
      tym forum niejednokrotnie o tym pisałam. Wiąże się to z
      usamodzielnieniem się dziecka, coraz większym określaniem się jego
      charakteru i osobowości, a nade wszytko z utratą kontroli nad
      dzieckiem przez rodziców. Dzieci w tym wieku też nie mają lekko. Z
      jednej strony poczucie wolności i szalona omnipotencja, z drugiej
      tysiąc niepewności co do siebie i świata oraz poczucie, że rodzice
      zacikają piercień. Do tego ekperymenty: papierosy, alkohol, wagary.
      Obie strony mają kłopoty z przetrwaniem bez ofiar.
      Czy do psychotarapeuty chodzi sama córka czy cała Państwa rodzina?
      Lepiej w takich oklicznościach, aby chodziła cała rodzina ( trudno,
      ale warto zaiwestować ) W przeciwnym razie córka, może się poczuć
      kozłem ofiarnym całej sytuacji.
      W tym okresie, ważnym, ale też jedynym polem kontroli
      rodzicielskiej jest nauka. Na tym polu też widać wyraźnie i sukcesy
      i porażki, a w związku z tym łatwo też jest wybudować na tym właśnie
      polu, linię oceny dziecka. Jeśli tam nie jest fajnie, łatwo też
      uznać, że dziecko sprawia kłopoty i jest złe. Nie bagatelizuję
      wartości nauki. Ale trzba też dostrzec inne problemy dziecka.
      Rodzącą się seksualność, nadwrażliwość, potrzebę określenia siebie
      jako integralnej osoby, relacje rówieśnicze. Oczywiście dzieci tego
      tak nie umieją nazwać, ale ich zachowania właśnie o tym mówią.
      Trzeba robić dwie rzeczy. Stawiać twarde granice dla destrukcyjnych
      zachowań i jednocześnie zapewniać o miłości. To drugi po
      niemowlęctwie okres, gdy dzieci tak bardzo potrzebują miłości,
      akceptacji i OBECNOŚCI rodziców. Różnica jest taka, że nie okazują
      wdzięczności i nie są tak czytelne jak rozkoszny niemowlak czy
      dwulatek. I to myli rodziców. I zachęca do walki zamiast do
      zrozumienia.
      Książki, poradniki, artykuły to dobra rzecz. Oprócz tego co poleca "
      arwen8", warto zajrzeć do zwykłych pozycji o dorastaniu, problemach
      nastolatków. W sprawie dziewczynek proponuję pozycję Mary
      Pipher "Ocalić Ofelię". Raczej teraz zająć się córką i zrozumieć
      jej problematykę i dopiero na to nałożyć swoje postępowanie i swoje
      kłopoty z osobowością i przeszłością.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka