skryta3
09.02.08, 11:25
Zdrada męża- jak to bardzo boli...:( Miesiąc temu dowiedziałam się, że mąż
mnie zdradzał, było między nami już źle, więc się w końcu przyznał, bo za dużo
już kłamał i chyba nie wytrzymał. Jesteśmy małżeństwem ok 2,5 roku, od
narodzin syna (ok 8 miesięcy temu) mąż zaczął mnie zdradzać...Jesteśmy już
razem 9 lat, więc chyba dość dobrze się znamy, nigdy bym nie pomyślała, że mąż
mnie zdradzi, chociaż nigdy nie mówiłam nigdy...Byliśmy udaną parą, znajomi
uważali nas za świetnie dobraną parę, a tu...taki odwrót sytuacji... Nie wiem
co robić, na początku, po przyznaniu się, mąż wyraził skruchę, przeprosił i
powiedział, że jeszcze możemy być szczęśliwi i wszystko, wszystko naprawi, a
teraz nic nie robi w kierunku naprawy, żyjemy razem pod jednym dachem,
opiekujemy się synem,gotujemy, sprzątamy i to wszystko. Mąż w ogóle mnie nie
dotyka, nie przytula, nie całuje, śpi oddzielnie. A mi jest z tym bardzo
ciężko, on sam nie wie co chce, a ja zaczynam go chyba na przemian nienawidzić
i tylko troszkę kochać :( ale jednak chyba jeszcze we mnie jest miłość do
niego...kazałam mu wyprowadzić się, ale on nie chce, pewnie dlatego, że nie
ma gdzie...pytałam się czy chce rozwodu, ale nic nie odpowiedział, potem
zapytałam, czy jak ja złoże papiery o rozwód, czy on podpisze- odpowiedział,że
nie...jak ja mam to odczytywać, nie chce mnie, ale rozwodu też mi nie da...???
Dodam, że powiedział mi, że z tamtą kobietą to już koniec, że już nie
kontaktuje się z nią, ale ja ostatnio sprawdziłam to i wiem, że do niej
telefonował znów, rozmawia z nią nawet po 20 min. Wiem też, że ta kobieta go
nie chcę, po tym jak jej powiedział, że ma żonę i dziecko. Ona też jest
rozwódką, bo mąż ją zdradzał, więc może dlatego nie chce go. Ciekawa jestem,
czy odszedł by ode mnie gdyby, ona go chciała, a tak nie wiem na czym stoję,
jest mi bardzo ciężko, nie mogę wytrzymać tej domowej atmosfery, a mamy małego
synka :( aż łzy idą mi do oczu...Dodam jeszcze, że brat mojego męża również
zdradzał żonę i zostawił dla innej kobiety...czy to jest w genach???? co ja
mam robić???? proszę pomóżcie...jak można żyć z mężem pod jednym dachem jak z
kolegą, obok siebie??