Dodaj do ulubionych

PROSZę O RADĘ

20.03.08, 18:17
Witam wszystkich na forum!
Piszę tą wypowiedź aby poznać zdanie innych na temat mojej historii
a jednocześnie chciałabym OSTRZEC KOBIETY ABY NIE UFAŁY
PRZEDWCZEŚNIE SWOIM TEŚCIOM.
Moja historia z teściową potoczyła się podobnie jak u innych ale
skończyła się naszymi ogromnymi stratami materialnymi.
Zacznę od tego, że jestem z moim chłopakiem ponad 3 lata. Byliśmy
wręcz idealną parą. Byłam bardzo szczęśliwa. Z rodzicami mojego
chłopaka byliśmy w bardzo dobrych kontaktach. Częste obiadki, grile,
popołudnia przy kawce, tak spędzaliśmy z nimi czas.
Zaczęliśmy planować naszą przyszłość. W planach był dom, firma...
Postanowiliśmy, że zaczniemy od wspólnej firmy. Otworzyliśmy sklep z
ubraniami za pieniądze z dotacji, mojej rodziny (które były odłożone
na moją przyszłość) i mojego chłopaka. I wtedy stopniowo zaczynał
się koszmar z teściami.
Nie podejrzewając o nic nie mieliśmy żadnych tajemnic przed
teściami, a wypytywali się o wszystko (jakie mamy dochody, jak
prowadzimy firmę, kiedy po towar).Mama chłopaka była osobą
bezrobotną od 20 lat więc zaproponowaliśmy jej pracę w sklepie. Jak
tylko pojawiała się gotówka ze sprzedaży towaru przeznaczona na
opłaty i na nowy towar to pani Maria zaczęła notorycznie pożyczać
pieniądze od chłopaka, brała sobie je również z kasetki sklepowej
nic nas o tym nie informując.Dodam, że mieliśmy z chłopakiem wspólny
budżet i niepodobało mi się jej zachowanie. Miarka się przebrała jak
wchodząc do sklepu na zmianie pani Marii coraz częsciej widywałam
ubrania leżące na ziemi pod wieszakami i niepozapinane na
wieszakach. Sklep był moim oczkiem w głowie więc zwróciliśmy jej
kilkakrotnie uwagę. w koncu podziękowaliśmy za pracę. Doszło do
takiej sytuacji że wszystkie prace porządkowe jak układanie czy
sprzątanie robiłam cały czas sama.
Zauważyłam,że zaczęła też buntować mojego chłopaka. A to że w
sklepie raz jest dochód raz nie ma. Namawiała go do zamknięcia
sklepu.Dziwne to było dla mnie bo dochody wystarczały nam na życie a
jeszcze, wyjazdy na weekend i sprzęt domowy.
Następnym jej krokiem był pomysł abyśmy pojechali do Anglii do
siostry chłopaka a sklep zostawili jej.Na początku nie chciałam o
tym słyszeć. Przychodziła do mnie coraz częściej i
opowiadała,żebyśmy pojechali na jakiś czas do Anglii, zarobimy sobie
na dom, ona się wszystkim zajmie.Argument miała mocny bo powiedziała
mi że na mojego chłopaka czeka tam praca za 2000 funtów , ja mogę
coś znaleźć za 1000 i razem szybko się dorobimy.Namawiała, żeby mój
chłopak się zwolnił z pracy i tak też zrobił ( miał dobrze płatną
pracę). Wahałam się bo dodatkowo chorowałam (zapalenie i torbiel na
jajniku). Ale postawiliśmy wszysko na jedną kartę. Polecieliśmy.
Jakież było moje zdziwienie, że na miejscu nie było żadnej pracy za
2000 ani nawet za 1000funtów. Siostra chłopaka twierdziła że o
niczym nie wie, wogóle była w tamtym czasie jakaś nerwowa...
Zaczęliśmy szukać pracę na własną rękę. Chłopak znalazł po dłuższym
czasie, ja miałam bardziej takie dorywcze. Dzwoniliśmy często jak
tam w sklepie. w odpowiedzi słyszeliśmy że jest super , ładna
pogoda ...Cały czas czułam że coś jest nie tak. Pewnego dnia
dowiedziałam się od mojej mamy i od moich dziadków podczas rozmowy
telefonicznej że mama chłopaka chce przepisać na siebie ten sklep i
samochód (bo zostawiliśmy go im żeby z niego korzystali)chwali się
tym w mieście.Później dowiedziałam się że buntuje również moją
pracownicę, z którą straciłam nagle kontakt.Pozwalała sobie
zostawiać sklep otwarty bez opieki. W końcu nie wytrzymałam tego i
postanowiliśmy wrócić do kraju. To był istny horror. Mój chłopak
zadzwonił do swojej mamy żeby oddała wszystkie klucze mojej
mamie.Jego tata stwierdził,że już nic nie mamy, że od sklepu mogą
oddać ale od auta nam nie dadzą.i pożyczył nam miłego pobytu w
Anglii.Poprosiłam telefonicznie moją mamę żeby poszła do nich do
domu i odebrała nasze klucze. Tata chłopaka zachowywał się
wulgarnie, bardzo krzyczał na moją mamę,po czym po całej szopce
którą odstawił w końcu oddał te klucze. Po powrocie okazało się że w
sklepie jes ogromne manko, brakuje wielu rzeczy, faktura za czynsz
jest niezapłacona a utargi zostały już rozpisane na kolejne przyszłe
dni przez moją pracownicę.Zamkneliśmy sklep bo nie mieliśmy już na
opłaty ani na nowy towar (z Angli po 3 miesiącach też niewiele
przywieźliśmy). Decyzję ułatwiła mi również teściwa, która zapytana
przeze mnie dlaczego tak postęowała, zaczerwieniła się i zaczełą
wykrzykiwać że narobi mi koło dupy, bo zna każdą sprawę związaną ze
sklepem.
Odcieliśmy się od nich w nadziei że sobie ułożymy na nowo życie ale
coś nam nie idzie, bo próbują się po kryjomu kontaktować z moim
chłopakiem i nastawiają go na mnie.Do tego zmartwienia doszły też
problemy zdrowotne,często boli mnie brzuch i co jakiś czas jestem na
pogotowiu na zastrzykach przeciwbólowych.
Związek na którym mi bardzo zależy rozpada się. Mój chłopak jest
ciągle zamyślony,nie mamy wspólnych planów na życie.Przeraża mnie to
wszystko i załamuje bo już nie wiem jak mam z nim rozmawiać a przede
wszystkim jak to zmienić, gdzie cały czas jego mama chce być w
centrum zainteresowania. Nie ma nic przeciwko kontaktom jego z
rodzicami ale niepodoba mi się że na mnie najeżadżają.
Wiem, gdzie był mój błąd. Uraziłam ich tym że mój chopak przestał im
dawać pieniądze.Ale nie wyobrażam sobie życia abyśmy zarabiali i
dawali cały czas na teściów. To jakaś paranoja.
Co wy o tym myślicie?

Obserwuj wątek
    • ollandiaasp Re: PROSZę O RADĘ 31.03.08, 22:57
      Boze to jakas masakra... Czy ja dobrze rozumiem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka