Dodaj do ulubionych

Mam wrednego meza

07.04.08, 11:40
Tak, mam wrednego meza.
Mamy dwoje dzieci i niewiele pomocy z zewnatrz (czyt. rodziny)i cala
ta sytuacja objawia sie tym, ze ja:
wstaje wczesnie z dziecmi, ubieram je, karmie, wybieram sie do
pracy, robie sniadania, zawoze maluszka do przedszkola, jade do
pracy, na zakupy, po malucha, do domu i do wieczora mam to samo,
czyli dzieci i dom. Z mlodszym w czasie mojej pracy zawodowej jest
opiekunka.
Moj maz:
spi do 8-8:30, wstaje, robi sie na bostwo, je sniadania (zrobione
przeze mnie), czasami zawozi malucha do przedszkola, jedzie do
pracy, wraca pozno, badz jezeli wraca wczesniej, to zjada co mu
przygoyowalam i zajmuje sie starszym dzieckim siedzac na kanapie i
narzekajac...w weekendy chetnie znika na kilka godzin ze starszym,
bo w domu nie mozna wytrzymac, zrobi zakupy, czasami cos ugotuje.
Wieczorem jak jest to czasami polozy starszego.Nie posprzata niczego
po sobie, nie poscieli lozka, nie posklada ubran, jakby sie w
jaskini wychowal...wyjmie cokolwiek z lodowki, nie odlozy na miejsce
Caly obraz.
Ja jestem wykonczona, maluchy czesto choruja, zle sypiaja w nocy, ja
takze cierpie na bezszennosc.
Moj maz caly czas na mnie warczy i obwinia za cala sytuacje, za to
ze sa dzieci, ze ja zmeczona, ze on przezemnie
zaniedbany...najgorsze, ze czesto przy dzieciach mnie chamsko
osmiesza: np. mowi, "bo mamusia to..:, "bo mamusia tamto", "bo twoja
madra matka", to wszysko kpiaco...wiele razy go prosiłam, zeby tego
nie robil, bo po pierwsze stresuje dzieci, bo po drugie umniejsza
ich szacunek do mnie. Oczywiscie moj maz nie robi nic, zeby bylo
milo. Z mojego punktu widzenia na ile to mozliwe to ja sie staram,
ale to nie przynosi zadnych rezultatow.
Powiem szczerze, ze mam dosc, zwlaszcza, ze chyba charakteru nie
zmienie, on tak naprawde niewiele ludzi szanuje, poczawszy od swoich
rodzicow...
Boje sie, (a moze to jakies wyjscie) ze nasze malzenstwo sie rozleci.
Ja osobiscie czuje sie zaszczuta, nic nie warta...on ewidentnie
pracuje nad obnizeniem mojej wartosci.
Sama nawet nie wiem, czego od Was oczekuje, pocieszenia? Zagrzania
do walki? Nie wiem.
Pozdrawiam
Aga
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Mam wrednego meza 07.04.08, 13:00
      je sniadania (zrobione
      > przeze mnie),

      zjada co mu
      > przygoyowalam


      Moze zacznij od zaprzestania obslugi...

      Kiedys poprosilam mojego partnera zeby pozmywal... On na to: "nie
      chce mi sie" Poprosilam o pozmywanie starszego syna, bo czym
      przygotowalam obiad dla siebie i dzieciakow - chlop przyszedl do
      stolu - patrzy - 3 talerze, 3 kotlety - pyta - a gdzie jest moj
      obiad - a ja na to: A nie chcialo mi sie... Od tego czasu nie
      slyszalam juz, ze mu sie nie chcialo...
      • mala-beti Re: Mam wrednego meza 07.04.08, 13:13
        Dobre kicia ;)
      • agatina8 Re: Mam wrednego meza 07.04.08, 14:05
        No coz, moj jest zlosliwy, zaraz cos wymysli zeby mi uprzykrzyc
        zycie za kare.....
        • amelkalexi Re: Mam wrednego meza 07.04.08, 14:39
          Wiec co to za zycie, jesli on Ci je tylko "uprzyjemnia"?? Jesli
          metody Kici nie skutkuja, to po co sie meczyc? Chcesz cale zycie byc
          niedoceniona sluzaca?? Czy nie byloby Ci lepiej bez niego. W koncu
          rade sobie dasz, bo i tak robisz wszystko sama. A przynajmiej nie
          bedzie zlosci i rozczarowania. Nie daj sie, walcz o swoje.
          • agatina8 Re: Mam wrednego meza 07.04.08, 15:20
            Moge sprobowac, ale on jest niereformowalny, jakiekolwiek prosby,
            grosby nie skutkuja....Jestes zmeczona???Nie rob, nic nie rob, olej
            dzieci, niech placza, wynies do innego pokoju. Czasami mam wrazenie,
            ze rozmawiam z 10latkiem. Obwinia mnie za to, ze jestem zmeczona, bo
            glupia! spij w nocy, jak nie spisz to glupia jestes. Nie wiem czy
            rozumiecie z kim mam do czynienia, wszyskie rozumy zjadl.
            Jestem calkowicie niezalezna tak naprawde i zawsze sobie w zyciu
            radzilam, moze pozostanie kwestia rozstania? Moze poskutkuje strach,
            ze mnie straci? Ale czy jemu jeszcze zalezy?czy mnie zalezy???
            Jak widzicie za duzo pytan, za malo odpowiedzi. Czasami mam
            wrazenie, ze on sie zneca psychicznie nademna...
            Dodam, ze jestem atrakcyjna kobieta, nie ma w domu kopciuszka
            Dziekuje za wszyskie wypowiedzi
            Aga
            • kicia031 Re: Mam wrednego meza 07.04.08, 16:12
              Jestes zmeczona???Nie rob, nic nie rob, olej
              > dzieci, niech placza, wynies do innego pokoju.

              Hmm, a moze rzeczywiscie powinnas olac? Tzn nie dzieci, jestem
              wielka przeciwniczka pozostawiania placzacych dzieci bez opieki...
              Olej to, czego nie musisz robic, wliczajac w to obsluge pana.
            • z_pokladu_idy Re: Mam wrednego meza 18.01.16, 23:49
              Agatina, chciałaś się wygadać, jakiego daremnego masz męża, ale czy chcesz coś faktycznie zmienić? Coś konkretnego Cię przy mężu trzyma oprócz masochistycznych prób udowodnienia mu, że jesteś mu potrzebna do wszystkiego, tylko on gbur nie docenia? Stał się taki teraz czy zawsze taki był, ale dopiero teraz osiągnęłaś ostatnie stadium zmęczenia, które Ci przeszkadza w funkcjonowaniu?
              Przestań mu usługiwać i się dla niego starać, to się okaże czy mu zależy. A jak już pożyjesz tylko dla siebie i dzieci, okaże się też, czy i Tobie zależy. Możesz się niechcący przekonać, że taki mąż nie jest Ci do niczego potrzebny.
        • kicia031 Re: Mam wrednego meza 07.04.08, 14:47
          No moj tez byl wsciekly... ale jak!
          Ale przetrawil swoja zlosc i wyciagnal wnioski...
        • laluna82 Re: Mam wrednego meza 12.10.22, 22:57
          agatina8 napisała:

          > No coz, moj jest zlosliwy, zaraz cos wymysli zeby mi uprzykrzyc
          > zycie za kare.....
          Więc jest agresorem, przemocowcem.
          Nie wyrośnie z tego, będzie tylko gorzej.
          A jak seks ? czujesz w ogóle pociąg do takiego gościa ? On wymaga seksu ? Zmuszasz się ? - oczywiście sama sobie na to odpowiedz.
          Jeśli nie jestes teraz gotowa na odejście, to idź na terapię, pracuj nad sobą, nad swoją samooceną, az dojrzejesz do walki o siebie.
          Współczuję.
          • tt-tka Re: Mam wrednego meza 15.10.22, 10:03
            Laluna, to jest watek sprzed 14 lat ! cokolwiek bylo, zapewne juz dawno zostalo rozwiazane.
      • amb25 Re: Mam wrednego meza 18.01.16, 12:29
        "zawsze sobie w zyciu radzilam" - moze tak na prawde to tu jest problem? Ze nie potrafisz poprosic/zmusic czy nie wiem jak to nazwac kogos do pomocy, bo zawsze sobie sama radzials?
        Ja nie usprawiedliwiam twojego meza, ale czesto same sobie takich typow wybieramy z jakis tam podswiadomych przyczyn... zacznij mzoe od zastanwoeinia sie dlaczego?
        • molly_wither Re: Mam wrednego meza 20.01.16, 18:50
          No zesz,watek sprzed 8 lat! Moze kobieta juz dawno po rozwodzie,a tobie sie zebralo na odgrzebywanie.
          amb25 napisała:

          > "zawsze sobie w zyciu radzilam" - moze tak na prawde to tu jest problem? Ze nie
          > potrafisz poprosic/zmusic czy nie wiem jak to nazwac kogos do pomocy, bo zawsz
          > e sobie sama radzials?
          > Ja nie usprawiedliwiam twojego meza, ale czesto same sobie takich typow wybiera
          > my z jakis tam podswiadomych przyczyn... zacznij mzoe od zastanwoeinia sie dlac
          > zego?
      • salsa.lover Re: Mam wrednego meza 18.01.16, 19:41
        kicia031 napisała:

        > chlop przyszedl do
        > stolu - patrzy - 3 talerze, 3 kotlety - pyta - a gdzie jest moj
        > obiad - a ja na to: A nie chcialo mi sie... Od tego czasu nie



        HAAHAHAAHA :DDDD Boskie!
        Ta porada powinna być przypięta na górze forum ;)
    • monia76 Re: Mam wrednego meza 07.04.08, 15:04
      absolutnie zgadzam się z Kicią - nauczyłaś pana, że ma podane to po
      co się ma wysilać? czas dorosnąć i wziąć na siebie obowiązki męża i
      ojca.
      zacznij może od poważnej i kategorycznej rozmowy. przygotuj się do
      niej, żeby nie uważał, że znów gderasz i brzęczysz mu nad uchem, a
      potem i tak wrócicie do starych nawyków i znów będzie mógł się
      obijać. wprowadź w domu nowe zasady, spiszcie na kartce podział
      obowiązków. jeśli Ty gotujesz (bo chcesz, lubisz, tak Ci wygodnie),
      niech on sprząta, odwozi dzieci, zmywa, co tam ustalicie. zróbcie to
      sprawiedliwie - Ty jedną rzecz dla domu/dzieci, on - jedną itd. bądź
      stanowcza i konsekwentna, bo takich rozmów nie da się przeprowadzać
      wiele razy, za trzecim już nie działają, bo facet Cię olewa. taka
      stanowczość trochę kosztuje, ale opłaca się na dłuższą metę.
      • marzeka1 Re: Mam wrednego meza 07.04.08, 15:33
        Dlaczego mając 2 dzieci i męża traktujesz jak dziecko? Pozwoliłaś z siebie zrobić pannę służącą: taką przynieś/podaj/ugotuj/wyprasuj i robisz to, mimo że mąż jest wredny. Może od czegoś trzeba zacząć?
    • 18_lipcowa1 Re: Mam wrednego meza 09.04.08, 14:49
      twoj maz nie jest wredny, twoj maz to zwykly buc i cham ktory cie
      szmaci jak moze
      ja bym odeszla
    • moreno68 Re: Mam wrednego meza 09.04.08, 17:05
      Dziewczyny mają rację.Masz to na co sama zapracowałaś, dałaś się
      postawic w sytuacji kuchty i służącej .Nie dziw się ,że on nie wie o
      co chodzi.Faceci z reguły są wygodni;).Może czas przestac
      nadskakiwac i postawic się.Myślisz ,że się nie zmieni?A jak się
      np.rozstaniecie to co?Mama posprząta? Wynajmie Ukrainkę?Napewno
      sobie poradzi...Walcz o siebie dziewczyno i nie daj sobą pomiatac,
      zwłaszcza przy dzieciach.
    • miacasa Re: Mam wrednego meza 10.04.08, 18:44
      Wydaje mi się, że nie chodzi o to, że Twój mąż jest wredny ale raczej
      zniechęcony/znużony życiem rodzinnym. Jesteśmy pokoleniem egocentryków, z trudem
      przyjmujemy do wiadomości, że życie bywa ciężkie, dzieci wymagające, partner
      zmęczony itp. Wasze życie przestało być przyjemne, nabrało większego sensu ale
      przestało dostarczać radości. Do tego dochodzą różnice w postrzeganiu tego co
      ważne i o kryzys nie trudno. Chyba za dużo wzięłaś na swoje barki, na dłuższą
      metę tak się nie da. Mój mąż też późno wraca z pracy i też nie mamy tu, gdzie
      mieszkamy, nikogo do pomocy przy dzieciach. Nie zdecydowałam się na powrót do
      pracy bo to oznaczałoby podobny do waszego kierat, założyłam firmę w domu. Czas
      kiedy dzieci są małe jest trudny i trzeba go przeżyć organizując W S P Ó L N I E
      życie rodzinne (zarówno opiekę nad chorymi dziećmi jak też wypady całą rodziną w
      miejsca, w których potraficie się cieszyć przebywaniem we własnym towarzystwie).
      Twój mąż ma dużo racji mówiąc byś trochę odpuściła, szkoda tylko, że robi to w
      tak fatalny sposób. Obydwoje jesteście przeciążeni, zadbajcie o wspólny
      wypoczynek, przecież kiedyś lubiliście razem spędzać czas.
    • madame.maribell Re: Mam wrednego meza 13.04.08, 19:51
      Witam. Wiesz, podzielam zdanie dziewczyn, że poniekąd jest też tu trochę twojej winy. Sama przyzwyczaiłaś męża do nic nie robienia. Od dawna trzeba było przestać mu usługiwać. U mnie sytuacja była kiedyś nieco podobna. Kiedy nie pracowałam, to uważałam za naturalne, żeby prowadzić cały dom i zajmować się dzieckiem. I mój mąż też w domu praktycznie nie robił nic. Kiedy dziecko podrosło, poszło do przedszkola, ja do pracy, okazało się, że po prostu nie nadążam ze wszystkim, a wieczorem padam ze zmęczenia. Kiedyś w nerwach postanowiłam, że koniec tego. Nie ma np. szykowania śniadań i kolacji dla męża. Robię tylko obiad, a jak nie mam czasu lub siły, to kupuję jakąś pizzę lub coś podobnego. Często wtedy jednak dzwonię do niego i informuję, że dla siebie i dziecka zamawiam pizzę, zwykle na wynos, czy dla niego też zamówić, bo dzisiaj miałam w pracy ciężki dzień i jestem zmęczona. Jeśli jej nie chce, to po prostu nie je obiadu. Bez tego nic mu się nie stanie. Ubrania lub inne rzeczy męża, jeśli nie są sprzątnięte, tylko porozrzucane po domu, to wrzucam do jego szafek bez żadnego układania, jak popadnie. Na początku mąż też był nieco zszokowany i stawiał opór. Czasem miał pretensje, jak ja mogę tak postępować, on ciężko pracuje, a ja mu nie pomagam. Ja mu zawsze na to odpowiadałam kpiąco i z uśmiechem, że ja to mam szczęście, bo mam super lekką pracę, a po pracy nic nie robię w domu, tylko leżę, bo przecież mąż już mi pomógł we wszystkim. Na pytanie, dlaczego mi nie zrobiłaś kolacji, odpowiadałam dokładnie tak samo, tym samym oburzonym tonem: dlaczego mi nie zrobiłeś kolacji? Byłam w tym konsekwentna. Teraz jest tak, że już nawet się zdziwi, jak mam czas i przyszykuję mu tą kolację. Nie obyło się to też bez żadnej kłotni, ale poprawa jest. Nie pomaga mi we wszystkim, ale jego obsługiwać nie muszę. I już nie ma o to żadnego żalu do mnie. Po prostu przyzwyczaił się. Podobnie robię z dzieckiem. Jeśli jestem ledwo żywa, to po prostu idę w drugim pokoju spać, zamykam drzwi, a niech oni robią, co chcą. Fakt, wkurzało mnie to, że pewnie go np. nie wymyje lub nawet zapomni dać kolacji, ale nie da się być idealną pod każdym względem. Dziecko staram się doglądać jednak sama, ale zdaża się taki dzień, że po prostu nie wyrabiam. Moja rada dla ciebie: skończ przede wszystkim z kompleksową obsługą męża!
      • tinki1 Re: Mam wrednego meza 15.04.08, 10:10
        Idealny post, moge sie podpisac pod nim obiema rekami.Ja tez mam
        podobny model, z tym ze ja nie mialam rozowych okularow, ON sie
        zmienil po slubie.

        Juz kilkakrotnie wyzalalam sie na forum,mialam ostre przypadki i
        dawalam MU, NAM szanse.ale on sie nie zmienil,na chwile a teraz
        awantura wczoraj ze ser niedobry kupuje.wszystko krytykuje,ze nie
        umiem ugotowac,posprzatac,ze jak tylko zostane w domu z dziecmi to
        ide z nimi na zakupy,ze nie wysiedze w domu,ze ide raz w tyg. na 2
        godz. na aerobik i basen (2 w jedynm)MOja siora panna moze,bo ma
        czas a ja nie moge,bo mam dzieci i amm siedziec w domu.

        On pracuje na zmiany,starsze dziecko w przedszkolu a mlodszym
        zajmuje sie on z moja mama na zmiane.Ja pracuje pelny etat ale
        blisko i zarabiam duza kase.Dzieki temu on nie musi zasuwac calymi
        dniami.Gdy jest w domu z mala (grzeczne spoojne dziecko)mozna duzo
        przy niej zrobic,on ugotuje to co ON lubi (smazone,zero warzyw) w
        prywach raz natydzien owszem umyje podlogi, umyje lazienke,

        Ale to,ze ja zawsze po jego ugotowaniu doprowadzam kuchnie do
        porzadku zaraz po powrocie z pracy,ze robie pranie,wieszam,skladam
        ukladam,zbieram te rzeczy ktore on porozrzuca.Dbam zeby w domu nie
        brakowalo niczego,robie zakupy.itp.

        Dochochodzi do tego,ze przy dzieciach na mnie krzyczy,ubliza
        mi,wyraza sie lekcewaząco, nie odzywa sie nic do moijej rodziny,nie
        zagada,usmiecha sie jedynie. A do mnie ma pretensje,ze nie ma kiedy
        zrobic sobie porzadkow wiosennych kolo domu. Ale biedak nie ma
        kiedy.Wczoraj go olalam,nie odzywamy sie.Ja juz nie zmiekne,juz
        wiele razy mu powiedzialam co robi zle...Nie stosuje sie do moich
        uwag,wiec kwestia czasu.Probowalam,chcialam szczescia dzieci.

        Jest nam dobrze,niczego nam nie brakuje ale on ma obsesje ze ja za
        duzo wydaje...a tak sie sklada,ze umiem dobrze kupic...a jemu ser
        nie pasuje,kupi caly chleb, w pierwszy dzien zje 4 kromki max a
        reszta na drugi dzien jest BE,trzeba wyrzucic i kupic swiezutki!
        Drobiu nie, wieprozwina to tylko schab i wolowina
        jedynie...Strasznie wybrzydza,chyba mu sie przwerocilo w glowie.

        Dobrze wiem ile rzeczy mozna zrobic w domu bedac z dzieckiem,to ze
        myje zmywarke,robie porzadki w szafkach (rzeczy malo widoczne ale
        wazne) to NIC... aj nic nie robie tylko zazwyczaj wieczorem on ma
        czas na TV a ja skladam rzeczy w domu...

        Gdy zostanie z dziecmi,gdy wroce wszystko ejst porozrzucane,one
        bawia sie czym popadnie ,nie zorganizuje im zajecia,bawia sie same
        obok....a on oglada TV... duze dziecko...

        zmarnowalam zycie, smutno mi,ze bylam taka glipua i nawina...mam 30
        lat,skonczylam tydzien temu i przegralam moje zycie ;-(((
        • kicia031 Re: Mam wrednego meza 15.04.08, 12:13
          mam 30
          > lat,skonczylam tydzien temu i przegralam moje zycie ;-(((

          No co ty. Ja wlasnie w wieku 30 lat poznalam swojego obecnego
          partnera i zaczelam nowe zycie. jeszcze wszystko przed toba.
        • monia76 Re: Mam wrednego meza 15.04.08, 13:01
          wez kobieto sie otrzasnij. masz 30 lat i mowisz, ze przegralas
          zycie?? czujac sie jak ofiara, pozwalasz jemu, zeby tak Cie
          postrzegal i tak traktowal. potrzasnij nim. zacznij byc doroslym,
          niezaleznym czlowiekiem, a nie workiem do bicia dla pana meza.
          chcesz przezyc kolejne 40-50 lat w takiej atmosferze i bedac tak
          traktowana?
        • madi138 Re: Mam wrednego meza 18.01.16, 02:15
          Z jednej strony, mozna ci wspolczuc, ze maz tak cie traktuje. Ale z drugiej, czy ty troche nie zawyzasz standardow? Z twojego postu:
          >>nie zorganizuje im zajecia,bawia sie same obok....a on oglada TV<<
          >a jemu ser nie pasuje,kupi caly chleb, w pierwszy dzien zje 4 kromki max a
          reszta na drugi dzien jest BE,trzeba wyrzucic i kupic swiezutki! Drobiu nie, wieprozwina to tylko schab i wolowina jedynie...Strasznie wybrzydza,chyba mu sie przwerocilo w glowie.
          tuje to co ON lubi<<
          >>on ugotuje to co ON lubi <<
          Wybacz, ale czy nie jest tak, ze starasz sie byc perfekcyjan pod kazdym wzgledem, masz w glowie wizje, jak POWINNO byc i kiedy maz robi cos po swojemu, to sie strasznie wkurzasz? Zobacz, maz zostaje z dzieckiem, a ty masz pretensje, ze gotuje to co sam lubi, a nie to co ty uwazasz, ze powinien. I skoro na codzien, dzieci jadaja zdrowo, to czemu z tata nie moga zjesc nawet schaboszczaka? :) Moze tez powinnas troch odpuscic,a nie za wszelka cene staral sie realizowac TWOJA wizje, idealnie prowadzonego domu...
          >>tylko zazwyczaj wieczorem on ma czas na TV a ja skladam rzeczy w domu...<<
          A czemu nie usiadziesz z nim i nie odpoczniesz? Troche mi to zajelo, ale juz sie nauczylam, ze nieposkladane pranie nie zrobi mi krzywdy, a brak odpoczynku i owszem. :)



    • kama1204 Re: Mam wrednego meza 16.04.08, 16:43
      NIe zmienisz go ale możesz siebie.Skończ z obiadkami praniem i
      prasowaniem. Gdy zobaczy co stracił być może zrozumie w przeciwnym
      razie ty się wykończysz a on znajdzie sobie inna . Powodzenia.
    • dorro80 Re: Mam wrednego meza 17.01.16, 21:49
      Dziewczyny! Jeśli uważacie że wasz mąz/partner to dupek a Wy czujecie się wykorzystane to koniecznie przeczytajcie bloga Mai Friedrich pt. ''moje dwie glowy''. Najlepiej jeszcze dziś. Pozdrawiam D.
    • z_pokladu_idy Re: Mam wrednego meza 18.01.16, 23:15
      Wrednego męża to mam ja. Ty masz męża, który Cię chyba zwyczajnie nie kocha.
    • 71tosia Re: Mam wrednego meza 18.01.16, 23:39
      z tego co piszesz twoj maz jednak cos w domu robi , problem ze robi tylko jak mu to pasuje. Nie ma chyba innej rady jak przyjac jego strategie, ograniczyc swiadczenie uslug zwlaszcza gdy jestes bardzo zmeczona jedynie do dzieci. Wiekszym problelem jest to ze maz nie traktuje cie z szacunkiem i to przy dzieciach, to zdecydowanie trzeba przerwac. Tu bym byla bardzo stanowcza, konsekwentnie po kazdej glupie uwadze meza deprecjonujacej ciebie i twoja prace zostawialabym mu dom i dzieci na glowie, wychodzac do kina lub z kolezanka na kawe i zegnajac tekstem ze skoro matka glupia i podobno nie umie to zobaczysz jak on sobie poradzi.
      A swoja droga Ty musisz odpoczac i wyspac sie, z problemem bezsennosci jednak moze warto isc do lekarza? Bez odpowiedniej ilosci snu bedzie coraz gorzej.
    • madi138 Re: Mam wrednego meza 19.01.16, 00:04
      Hej! To watek z 2008ego roku! Ktos go odgrzebal ,zeby zareklamowac swojego bloga. Oj, nieladnie!
      Swoja droga, ciekawe jak potoczyly sie losy autorki i czy nadal jest z mezem.
      • imponderabilia22 Re: Mam wrednego meza 26.08.22, 08:55
        madi138 napisała:

        > Hej! To watek z 2008ego roku! Ktos go odgrzebal ,zeby zareklamowac swojego blog
        > a. Oj, nieladnie!
        > Swoja droga, ciekawe jak potoczyly sie losy autorki i czy nadal jest z mezem.


        Ale czemu nieładnie? Co w tym złego???
        • aqua48 Re: Mam wrednego meza 26.08.22, 09:36
          imponderabilia22 napisała:

          > Ale czemu nieładnie? Co w tym złego???

          Nieładnie, bo uczciwie żeby zareklamować coś można/należy założyć własny wątek, zamiast odgrzebywać cudzy i podpinać się podeń.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka