Dodaj do ulubionych

Co to jest?

09.05.08, 13:56
Opisze sytuacje -problem:
Jestem na wychowawczym z 15mies. dzieckiem, jeszcze do konca roku.
Przed urodzeniem dziecka wszedzie z mezem chodzilismy/jezdzilismy
razem. Imprezy osobno dla nas nie liczyly sie, chyba, ze sluzbowe-
obowiazkowe. Wychodzilismy oboje z zalozenia, ze bawimy sie razem.
Wtedy ja mialam prace, ktora dawala wiecej okazji do imprez
sluzbowych niz maz. Ale nie korzystalam z tego.
Po urodzeniu dziecka, maz zmienil prace i teraz on ma wiecej takich
okazji - od wieczornych wyjsc na piwo po wyjazdy weekendowe. I
korzysta z tego, mowiac, ze teraz nie mamy okazji razem imprezowac z
powodu koniecznosci opieki nad dzieckiem (rodzina jest daleko). I to
mnie boli - to, ze on korzysta, wychodzi, wyjezdza... Ja nie mam
teraz takich mozliwosci a wspominajac poprzednie czasy - czuje sie
frajerka. Bo nie korzystalam... A teraz siedze sama w domu... Wiem,
ze pewnie jak worce do pracy to mi przejdzie... Ja nie chce go
zamknac w domu, rozumiem, ze sa sytuacje kiedy musi isc, pojechac i
nic zlego nie robi. Ale to i tak boli... Czuje, ze problem jest we
mnie, ale jak sobie z tym poradzic?
Bede wdzieczna za rady/opinie/komentarze? Moze ktos z Was mial
podobny problem - jak to rozwiazac?
Obserwuj wątek
    • monia76 Re: Co to jest? 09.05.08, 15:19
      podobnego problemu nie mam, ale widzę proste rozwiązanie - umówcie
      się z mężem, że raz na jakiś czas każde z Was ma czas tylko dla
      siebie, na wyjścia ze znajomymi, do kina itp. maluch jest już na
      tyle duży, że spokojnie może posiedzieć z tatusiem 3-4 godz. korzyść
      z tego podwójna - Ty będziesz miała poczucie, że nie jesteś
      uwięziona w domu podczas gdy mąż się bawi, a on będzie wzmacniał
      więź z dzieckiem.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Co to jest? 11.05.08, 13:40
      Wygląda na to, że rozumie Pani swoją aktualną sytuację, ale mimo to
      trudmo ją znosi.
      W związku, nawet świadomie partnerskim, nie sposób dokonać
      sprawiedliwego podziału ról i obowiązków. Zresztą nie na tym
      partnerstwo polega. A trochę tak rozumiem Pani rozżalenie, że nie
      jest sprawiedliwe, że coś się na przestrzeni czasu zmieniło, choćby
      trzymanie się żelaznej zasady "jak bawimy się, to tylko razem". To
      poczucie powoduje, że czuje się Pani wykorzystaną frajerką, choć
      pewnie realnie tak nie jest. Po prostu teraz zajęta jest Pani czym
      innym i naturalnie i czasowo, więcej Pani obowiązków ewidentnie
      domowych.
      Moja propozycja jest taka: raz na jakiś czas wynająć "babysitter" i
      wyjść razem. W miejsca, gdzie jest to możliwe ( znajomi, piknik,
      wyjazd ) zabierać dziecko i wtedy równo dzielić się opieką nad nim,
      tak aby każde z Was mogło odpocząć i zrelaksować się oraz cieszyć
      nową sytuację. No, może z większym wskazaniem na Pani relaks, jako
      osobę żadko korzystająca z takich dobrodziejstw :)))
      Nie warto bez powodu trwać w niechęci. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • anika305 Re: Co to jest? 11.05.08, 21:42
      Wynajmijcie opiekunkę raz na jakiś czas i zaszalejcie razem. Ja osobiscie
      zostawiam mężowi i spotykam się z koleżanką- wtedy czuję,że żyję:-) Polecam.
    • ija_ijewna Re: Co to jest? 12.05.08, 10:00
      Zadam może głupie pytanie - czy Twój mąż wie o Twoich odczuciach?
      Nie chodzi o to, żeby go wpędzać w poczucie winy, absolutnie nie.
      Ale on może sobie nawet nie uprzytamniać, że Cię to boli.
      Wydaje mi się, że warto wygospodarować sobie 2-3 dni w miesiącu na
      wspólne wyjścia.
      Moja przyjaciółka, matka obecnie dwuletniej dziewczynki, raz na
      jakiś czas prosiła kogoś z przyjaciół, żeby posiedział z jej
      córeczką, podczas gdy ona szła gdzieś z mężem. Wiadomo, że nie szli
      szaleć na całą noc - ale zdarzało im się wyrwać nawet na 5-6 godzin
      wolności. ;-)
      Pozdrawiam serdecznie,
      Ija
      • e_t_zz Re: Co to jest? 15.05.08, 08:39
        Witam,
        Serdecznie dziekuję wszystkim za odpowiedzi.
        Jesli chodzi o to czy moj maz wie - tak, powiedzialam mu o swoich
        odczuciach i rozterkach. Mysle, ze trzeba dojsc do consensusu jakas
        wspolnie wypracowana droga. Najbardziej musimy popracowac nad
        znalezieniem w naszym miejscu zamieszkania opieki nad synkiem na
        wieczory. Bo samotne wyjscia sa polowicznym rozwiazaniem, ja
        potrzebuje wspolnych wyjsc, jak kiedys ;))
        W kazdym razie, dziekuje za zrozumienie i mozliwosc wygadania sie ;)
        Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka