26.05.08, 20:11
Zaszłam w ciąże jak miałam 19 lat. Nikt sie mnie nie pytał, co sobie
wtedy myślalam - rodzice zdecydowali, ze slub ma byc i koniec. I tak
przezylam 13, wcale nielatwych lat. bez wzgledu na to czy moj mąż
pił czy bił, trwalam przy nim i bylam cudowną żona. Jakies 6 lat
temu, przestal pic i bic, ja skonczylam studia, schudlam 20 kg.
zaczęlam zarabiac. i wtedy nagle zauważyl jako to ja jestem piekna,
mądra itd... w sumie powinno byc wszystko super, tylko... Tylko ja
go nigdy nie kochalam, sex zawsze byl dla mnie czyms strasznym,
potęgowl tylko wspomnienia o tym co w tym małzeństwie najgorsze. Ale
na odejście nigdy nie mialam odwagii, i teraz nagle impuls.
Odnajduje mnie moja pierwsza, najwieksza milość. Jest cudownie, po
raz pierwszy czuje się tak bardzo szczęśliwa. Ale moj mąż nie
pozwala mi odejść, mowi że mnie kocha, że sobie coś zrobi, albo
zabierze mi dzieci. Strach przed tym paralizuje mnie przed podjęciem
decyzji o rozwodzie. Co ja mam zrobić?
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: Odejść? 26.05.08, 20:25
      odejsc.
    • marzeka1 Re: Odejść? 26.05.08, 20:27
      Trochę niedojrzałe to, co piszesz. Tak naprawdę nigdy sama o sobie nie decydowałaś- rodzice kazali wyjść ci za mąż (dla mnie absurd niezrozumieały!), tkwiłaś 13 lat w małżeństwie z kimś, kogo- jak piszesz nie kochasz- pojawiły się dzieci (bo jest więcej niż 1, jak zrozumiałam po użyciu formy "dzieci").Teraz jakaś dawna miłość (z przedszkola, podstawówki czy wczesnego liceum? bo z męzem jesteś od czasu gdy miałaś 19 lat? i chcesz odejść. Tylko czy NA PEWNO wiesz, co robisz? Bo są dzieci (co na to nowy pan?), a to już wymaga zastanowienia. Czy wiesz, co ty sama chcesz od życia? Ty SAMA , a nie w związku z "dawną miłością".
    • kicia031 Re: Odejść? 26.05.08, 22:49
      Nic sobie nie zrobi. A dzieci owszem moze zabrac, na co 2 weekend.

      Nie zachecam do odchodzenia do nowego / starego pana, zalecam natomiast analize
      malzenstwa i dojrzala decyzje czy chcesz w nim trwac czy nie, a potem wdrozenie
      jej w czyn.
    • amelkalexi Re: Odejść? 28.05.08, 18:21
      Nic na sile. 13 wspolnych lat to bardzo duzo. A z dawna miloscia
      jesli dlugo nie mialas kontaktu, to nie wiesz, kim sie stal...jaki
      jest i jak bedzie Cie traktowal, gdy ze soba zamieszkacie...bo
      ukradkowe spotkania to nie prawdziewe zycie... Po prostu im gorzej
      czulas sie w malzenstwie, tym wyzszy piedestal budowalas "tamtemu".
      Jesli rzeczywiscie zechcesz odejsc od meza, to pomieszkaj sama z
      dziecmi. A "tamten" jesli Cie kocha i jest porzadny, to uszanuje
      Twoja decyzje i poczeka... Bo chyba najgorsze to przejcie od jednego
      faceta pod wladze nastepnego:-(
    • anna-sara Re: Odejść? 29.05.08, 09:16
      O zajściu w ciążę piszesz tak jakbyś przypadkiem złapała jakis
      wirus. To przecież nie ktoś inny ale Ty poszłaś do łóżka z
      (przypadkowym?) człowiekiem. Wszystko, co było dalej jest
      konsekwencją tamtej decyzji. Przeszłaś potem trudne chwile i właśnie
      teraz, gdy Twoje małżeństwo weszło na dobrą drogę Ty chcesz odejść?
      Tylko dltego, że zjawił sie ktoś z przeszłości i chwilowo zawrócił
      Ci w głowie? Tym razem zastanów się dobrze zanim rozwalisz sobie
      życie a dzieciom dom. Niech to będzie Twoja pierwsza, dorosła, do
      końca przemyślana decyzja. Skoro pytasz co masz zrobic to moja rada
      jest taka. Daj sobie spokój z rozdmuchiwaniem młodzieńczych
      wspomnień. Zajmij sie dziećmi i mężem. Postaw na rodzinę bo inaczej
      pogubisz sie w tym wszystkim.
    • mamakangurzyca3 Re: Odejść? 29.05.08, 13:02
      Twoja sytuacja jest podobna do mojej.Kiedy jego rodzice
      dowiedzieli się,że jestem w ciąży pojechali odrazu do mojej mamy i
      ustalili datę ślubu,nikt nie pytał mnie o zdanie,tylko moja mama
      powiedziała,że jeżeli chce to ona mi pomoże wychować dziecko.Wtedy
      zrobiłam to dla mojej córeczki i wyszłam za mąż,bo teście uważali że
      to wstyd,panna z dzieckiem.Miałam 20 lat,miałam pełno
      planów,studia,fajna praca,potem okazało się,że jestem zagłupia żeby
      się dalej uczyć,ciągle byłam gorsza,bo "on zasługuje na kogos
      lepszego".Urodziłam syna i kiedy miał 8miesięcy,mój mąż
      stwierdził,że jedzie do Anglii.Nie umiałam go zatrzymać więc
      pojechał.Ja poszłam do pracy z której byłam zadowolona i dodała mi
      skrzydeł.Oczywiście byłam złą synową,bo on taki dobry wyjechał
      zarabiać a ja poszłam do pracy ,po co?Nie było tak kolorowo jak im
      się wydawało.To był początek końca.Dzisiaj mój synek ma 3 latka a
      córka 7.Kiedy chciałam odejśc "życzliwe" osoby mówiły żebym została
      z nim dla dzieci,aż po kolejnej kłótni usłyszałam że gdyby nie on to
      bym zdechła z głodu,ktoś mądry mi powiedział,że dzieci kiedyś urosna
      i pójdą z domu i nigdy mi za to nie podziękują.Teraz mieszkamy
      osobno,wrócił do Polski a ja otwarłam firmę i pierwszy raz w życiu
      jestem zadowolona z tego co mam.Poznałam cudownego
      mężczyzne,planujemy wspólną przyszłość.Już nikt mi nie dyktuje co
      mam robić,nie żałuję tych lat spędzonych z moim mężem,to on nauczył
      mnie być twardą i dzięki niemu się zbuntowałam i przestałam byc
      szarą myszką.Życzę powodzenia i mocnych postanowień.
      P.S.Mój mąż też mnie straszył,że zabierze mi dzieci.A gdzie im
      będzie tak dobrze jak nie ze mną?Po drugie,w świetle prawa musi Ci
      udowodnic,że żle się nimi opiekujesz,albo robisz im krzywdę a tak
      nie jest.W tej kwestii,wierz mi sąd jest po stronie matki.
      • viganine Re: Odejść? 29.05.08, 15:30
        Faktycznie, dokładnie jakbym czytała o swoim życiu. Właściwie też
        jednego co nauczyłam się przez ten okres, to byc twardą i trochę
        myśleć o sobie. Dwa lata temu mój mąż wyjechał do Anglii, zaraz
        potem zaczęły się pojawiać monity z banków, list z eksmisją z
        mieszkania, nawet komornik. Przez tyle lat jakoś udawało mu się
        ukrywać te długi, ale jak wyjechał to już nie miał nad tym kontroli.
        Nie wiem dlaczego za nic nie płacił, żyliśmy raczej skromnie i do
        dzisiaj się zastanawiam gdzie poszły te wszystkie pieniądze. W
        Anglii myślał że uda mu się na to zarobić, ale tam też nie zagrzał
        długo miejsca. Czemu wrócił? On twierdzi, że pracy nie było, rodzina
        u której mieszkał, że się nie sprawdził (popijał). Wtedy nagle jakby
        coś we mnie wstąpiło, poczułam się naprawdę silna i z pomocą rodziny
        jakoś udało mi się to wszystko spłacić. Jak zarządałam rozwodu to
        wziął się w garść, pomógł wszystko pospłacać i widzę, że stara się.
        Ale pytanie jak długo? On poprostu jest człowiekiem
        nieodpowiedzialnym, a ja już zaufania nie odbuduję, może byłoby mi
        łatwiej gdyby nie wszystkie te aspekty o których pisałam wcześniej.
        Wbrew pozorom, decyzja o rozwodzie nie pojawila sie pod
        wpływem "nowego pana", ja o tym myślałam już wcześniej, co najwyżej
        teraz mam większą motywację. I wbrew pozorom nie mam jeszcze
        romansu, nawet się jeszcze nie spotkaliśmy w realu. Zbyt duża
        odleglość(niestety) nas dzieli.
    • misia311 Re: Odejść? 29.05.08, 15:20
      Myślę, że to pytanie powinnaś zadać sama sobie i sama na nie odpowiedzieć. Nikt
      lepiej niż Ty nie wie co czujesz, co przeżyłaś, jak było i jak jest. Nikt nie
      zna tak dobrze sytuacji tak jak Ty. Jedno jest pewne - sprawa wymaga
      przemyślenia a nie działania pod wpływem impulsu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka