llea
28.05.08, 22:23
Jak sobie z nimi radzicie?
Jesteśmy małżeństwem 6 lat, a w związku trwamy 10. Pojęcia "ciche dni" zaznałam oczywiście już w małżeństwie, wcześniej każdy trzasnął drzwiami i poszedł w swoją stronę.
Na początku naszego pożycia na łonie rodzinnym taki stan doprowadzał mnie do głębokiej frustracji. Nie znoszę takiego obrażania się, jest to strasznie dziecinne. Dla mnie najlepszym wyjściem jest - kawa na ławe i szczera rozmowa jak problem rozwiązać. Ale mój mąż ma z tym wielki problem. W ogóle ma ciężki charakter, uwielbia jak wszystko jest po jego myśli, a jak nie to stosuje swoją taktykę nieodzywania się. I jak tu z takim dojść do ładu i składu. Sytuacja wygląda dość komicznie, ponieważ mamy takiego małego 3-latka i dla jego dobra staramy się zachowywać jakby nigdy nic, porozumiewamy się we wszystkich ważnych kwestiach dot. dziecka, ale jak tylko mały uśnie to każdy zaszywa się w swoim kącie.
Z ubiegiem lat mogę powiedzieć, że nieco przywykłam do takich sytuacji. Zaciskam zęby i tkwię w tym stanie. Z bólem serca ale siedzę spokojnie i piszę do Was posta licząc na zbawienie...
A mój mąż kupuje sobie co wieczór piwko i siedzi jakby nigdy nic, nawet odnoszę wrażenie, że ta sytuacja mu odpowiada, przynajmniej baba mu nie brzęczy nad uchem.... jedyny minus jaki mu doskwiera to brak sexu.
Nawet kilkakrotnie mi się przyznał jak już dogadaliśmy się po takich dniach, że od tak długo może i jak najbardziej nie jest to dla niego męczące!
Oczywiście zazwyczaj ja wyciągam pierwsza rękę i zaczynam z niego wyciągać jakieś słowa, żeby tylko wszystko wróciło do normy.
Nie wiem co mam zrobić, czy tym razem spróbować go przeczekać, ale dla mnie to jest prawdziwa udręka!
Wyrzuciłam to, może mi ulży.