Dodaj do ulubionych

zaradnosc zyciowa vs niezaradnosc emocjonala

02.06.08, 13:42
...bezradnosc - to uczucie zdominowalo mnie przez ostatnie
miesiace.Ten post to raczej chcec wygadania sie, chociaz i prosba o
rade bo najzupelniej w swiecie nie wiem co robic.

We wrzesniu ubieglego roku przeprowadzilam sie z nowym partnerem do
nowego miasta.Szybko znalazlam prace,rownie szybko zaszlam w
ciaze.Poczatki pamietam jak przez mgle:totalne wycienczenie
spowodowane duza iloscia godzin i ciaza,ciagly brak gotowki,stres i
niepewnosc.Moj partner z dnia na dzien popadal w co raz wieksza
depresje,bo nie mogl znalezc pracy.Ja zrywajac sie z rana przed 6.00
jak litanie powatarzalam,ze dam rade i mam jeszcze duzo sily,on
natomiast mial swoja:wszytsko bylo do dupy i nie warto sie bylo
starac.On calymi dniami gral w gry komputerowe,ja po 21.00 w drodze
z pracy robilam zakupy a potem kolacje.Złościlam sie,ze mieszkanie
wyglada jak chlew,on ze chce z niego zrobic kure domowa.Moj brzuch
rosl,jego malal,ja skupialam sie na ogromie pracy,on na zabijaniu
przeciwnikow w wojnie komputerowej.W marcu cos sie ruszylo,dostal
prace ale zarobki marne i nieregularne.Dowiedzialam sie,ze te
niewielkie pieniadze jakimi dysponowal do tej pory pochodzily z
pozyczek,ktore teraz trzeba bylo spłacic.Ja tez pograzalam sie w
dlugach.Zaczal sie okres jeszcze wiekszej hustawki nastrojow -
Łatwiej zaczelo nam przychodzic wspieranie sie,juz zobaczylismy
swiatelko w tunelu,zeby za chwile na nowo pograzac sie w jego
ogromnym zwatpieniu.Tydzien abstynencji,3 picia.

Najwiekszy bol pochodzi z tego,ze nie czuje wsparcia z jego
strony.Nie pamietam kiedy ostatni raz poszlismy razem spac.Co
wieczor scenariusz jest ten sam - on gra w gry komputerowe do
rana,ja staram sie sama zasnac z calym tym natlokiem mysli w
glowie.Prosze go,zeby ze mna polezal,ze bardzo go potrzebuje,ze
czuje sie samotna, on odpowiada, ze nie chce mu sie spac,ze nie
powinnam sie martwic,a on musi pograc bo go to relaksuje.Doszlo do
tego,ze gdy siada do komputera robi mi sie slabo,bo co raz czesciej
przegrywam z maszyna.Odnosze wrazenie,ze gdyby komputer jeszcze
robil kawe,zupelnie bym byla zbedna.Jego zdaniem to niedorzeczne,ale
on mowi wiele rzeczy nijak majacych sie do rzeczywistosci,a ja
przestaje mu wierzyc.

Czuje ogromna presje odpowiedzialnosci za siebie,dziecko i
partnera.Problemy finansowe mnie przytlaczaja,i w duzej mierze musze
je sama rozwiazywac(m.in sprawe zakupu wyprawki dla synka.Termin mam
za 2 tygodnie i kompletna pustke w szafach i portfelu).Łatwiej by mi
bylo sobie z tym poradzic gdybym miala z kim o tym
porozmawiac,znalezsc wyjscie,spojzec z innej perspektywy - ale
jestem tu kompletnie sama,a partner,mimo moich jasnych komunikatow,
wydaje sie skupiac tylko na sobie,na tym co zrobic zeby nie mysles o
problemach.

Zaczynam histeryzowac,czesto placze bez konkretnego powowdu, mam
ataki paniki i dusznosci.Ta bezradnosc mnie niszczy.Co zrobic,zeby
komputer nie byl dla niego jedyna rzcza warta uwagi, i zeby choc w
czesci staral sie uwzglednic moje (moim zdaniem malo wygorowane)
potrzeby emocjonalne?

Staram sie z tym wszytskim walczyc.Skupiam sie na dziecku, na swoim
hobby, duzo czytam i wychodze z domu.Ale to wszytsko,robione w
samotnosci - wydaje sie nie miec sensu.

Postanowilismy,ze rodzic bede w rodzinnym miescie a pierwsze dni po
porodzie spedze z rodzicami.Na ten wyjazd czekam jak na
zbawenie:rodzice, znajomi, w koncu ktos do rozmowy,poczucie
bezpieczenstwa. Co raz czesciej jednak lapie sie na tym,zeby stamtad
nie wracac,zeby nie dac sie z synkiem zabrac spowrotem w to bledne
kolo.Chce byc ze swoim partnerem,naprawde go kocham,ale ta jego
ignorancja mnie niszczy.
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: zaradnosc zyciowa vs niezaradnosc emocjonala 02.06.08, 14:04
      buka28 napisała:
      > Postanowilismy,ze rodzic bede w rodzinnym miescie a pierwsze dni
      po
      > porodzie spedze z rodzicami.Na ten wyjazd czekam jak na
      > zbawenie:rodzice, znajomi, w koncu ktos do rozmowy,poczucie
      > bezpieczenstwa. Co raz czesciej jednak lapie sie na tym,zeby
      stamtad
      > nie wracac,zeby nie dac sie z synkiem zabrac spowrotem w to bledne
      > kolo.Chce byc ze swoim partnerem,naprawde go kocham,ale ta jego
      > ignorancja mnie niszczy.

      Sluszna decyzja. ja bym nie wracala - partner moze sie przeprowadzic
      do twojego miasta, jesli mu rzeczywiscie zalezy. Oczywiscie pod
      warunkiem, ze zacznie leczyc swoje uzaleznienie od gier...
    • womania Re: zaradnosc zyciowa vs niezaradnosc emocjonala 02.06.08, 14:09
      to straszne wszystko, wspolczuje.
      kluczowe to, co sama zauwazylas, ze czujesz sie za wszystko
      odpowiedzialna.
      > Chce byc ze swoim partnerem,naprawde go kocham,ale ta jego
      > ignorancja mnie niszczy.
      niszczy cie przede wszystkim to, ze czujesz sie za wszystko
      odpowiedzialna. no i to olbrzymi karb na twoje plecy. nie dziwie sie
      ze wariujesz...
      on ma powazny problem, prawdopodobnie z uzaleznieniem sie od
      komputera (alkoholu?), ale ty tego problemu nie rozwiazesz. ponadto
      on nie bedzie dla ciebie wsparciem, dopoki bedzie uciekal w
      komputer. ale to ON musi to zrozumiec, ty nie wyegzekwujesz nic na
      sile, nie trac nerwow.
      dla ciebie wazne, zebys zrozumiala, ze nie musisz byc za wszystko
      odpowiedzialna!! a nawet nie mozesz! i dla zadnego tzw 'dobra
      dziecka i rodziny' nie daj sie wyniszczac.

      odpusc, jesli masz rodzine, to znakomicie, zostan u niej, zerwij to
      bledne kolo, bo po urodzeniu dziecka to ci sie moze nalozyc na
      trudny okres poporodowy! grunt to dystans. pojedz do mamy, do
      kobiety, bedziesz potrzebowala duuzo spokoju (nie wspominajac o
      dziecku). pomysl teraz o sobie. ty i spokoj dziecka jestescie teraz
      najwazniejsi (-sze?). jedz do mamy i ciesz sie kazdym dniem. moze za
      jakis czas on dojdzie do wniosku, ze cie kocha i odpowiedzialnie
      zacznie walczyc z nalogiem i walczyc o ciebie.
      a tak bedziesz sie szarpac strasznie i wykonczysz sie i nic nie
      zyskasz.
      aa. i nie przejmuj sie tak 'wyprawka'. najwazniejsze sa pampersy i
      cos do ubrania dla dziecka, wkladki laktacyjne i jakis wozek. na
      wszystko inne stopniowo przyjdzie czas.
      trzymaj sie i mysl o sobie i dziecku
    • marta_mamamaciunia Re: zaradnosc zyciowa vs niezaradnosc emocjonala 02.06.08, 14:41
      najważniejsze już zostało napisane...
      ja w innej sprawie, jeżeli chcesz, mogę się podzielić ciuszkami dla
      dziecka. nie będzie tego dużo ale zawsze coś. Napisz w jakim mieście
      mieszkacie, może być na priv
      pozdrawiam ciepło
      • only_isabelle Re: zaradnosc zyciowa vs niezaradnosc emocjonala 02.06.08, 18:58
        aż łza mi się zakręciła,
        posyłam ściski i życzę, żeby się ułożyło
    • justasa Re: zaradnosc zyciowa vs niezaradnosc emocjonala 02.06.08, 22:28
      gdzie mieszkasz?mam ubranka po moim synku i bardzo chetnie ci
      przesle, mam rowniez rozek do karmienia i przewijak.Jesli masz
      ochote napisz:Jozia77@yahoo.de pozdrawiam cie cieplutko
      • mbartoszew Re: zaradnosc zyciowa vs niezaradnosc emocjonala 02.06.08, 23:03
        Kurczę, koszmarna historia, aż mnie ciarki przeszły.

        O czym ty mówisz, jaka histeria??? Wcale nie histeryzujesz, tylko
        słusznie płaczesz, bo naprawdę masz problem.Jak to moze być, zeby
        kobieta w ciąży utrzymywała i obrabiała cały dom i jeszcze "kawę
        parzyła, bo komputer nie umie"? Jak mu w ogóle nie wstyd?I jeszcze
        sobei powtarzalaś, ze masz jeszcze dużo siły. Przeciez to było
        narażanie życia swojego i dziecka.
        Tak, właśnie życia.
        Nic dziwnego, ze masz stany lękowe, duszności itp. Bo jesteś w
        niebezpieczeństwie. Prawdziwym.
        Spójrz prawdzie w oczy a potem się ratuj.

        Jaka niezaradnosć emocjonalna? Jesteś bardzo zaradna, tylkko
        oszukujesz własną psychikę, że dasz radę, wymagasz od siebie rzeczy
        nieludzkich. W ciąży, bez wsparcia, bez opieki, bez równego podziału
        obowiazków i jeszcze wmawiająca sobie, że warto. Toż to woltyżerka,
        ekwilibrystyka, szczyt zaradnosci emocjonalnej - tylko niebeziecznej
        dla ciebie. Bo w imię miłości (???) do faceta usiłowałaś tłumić
        własny strach, zmęczenie, ból, zagubienie, złość, wszystko.

        Napisałaś: tydzien abstynencji, trzy tygodnie picia. jedno krótkie
        zdanie. A dużo zdań o komputerze i gierkach. Czy ten alkohol to nie
        jest większy problem?

        Kurczę, urodź przy swojej rodzinie a potem zobacz. Po co ty
        właściwie chcesz wracać? Do kogo i czego - przecież ani opieki, ani
        wspólnego utrzymywania domu, ani rozmowy, ani wspólnego pójścia
        spać. Chyba, ze ci głupio, bo podjęłaś decyzję i nie chcesz isę
        przed soba przyznać, że była nietrafiona. Każdy ma prawo się pomylić.

        Sorry, ze trochę tobą potrząsam, ale przecież wy nie macie nawet
        ślubu (tak zrozumiałam, używasz słowa partner a nie mąż), nie masz
        wobec niego w zasadzie żadnych zobowiązań - chociaż do tej pory
        zachowywałas się jak jego mama, utrzymująca go i gotująca.

        SŁonko, zadbaj teraz o siebie, tylko i wyłącznie, a on niego dbaj
        tyle, ile on o ciebie przez całą ciążę, bo więcej mu się nie należy.

        Z wyprawką spokojnie. Noworodek wcale dużo nie potrzebuje, zwlaszcza
        jeśli będziesz karmić piersią. Gdzie mieszkasz i w jakim mieście
        bedziesz rodzić? Ciuchy i jeszcze parę rzeczy ja tez moge skołować
        (pisz mbartoszew@wp.pl). Chłopczyk czy dziewuszka?

        Zwykle nie mam tendencji do ostrych postów, ale nie wyrobiłam.
        POdziwiam cię, bo dokonywałaś rzeczy nadludzkich. Teraz tak samo
        nadludzkich rzeczy możesz dokonać, żeby ratować siebie i dzidziusia.
        Bo tu juz trzeba mówić o ratowaniu.

        Pozdrawiam, ściskam mocno, trzymam kciuki

        emli (pierwszy raz na tym forum naprawdę przerażona)
    • burza4 Re: zaradnosc zyciowa vs niezaradnosc emocjonala 03.06.08, 10:11
      no jakbym o własnym eksie czytała!!! wypisz, wymaluj - dokładnie to
      samo.

      ja dość szybko dałam sobie spokój, ciągnięcie tego wózka w pojedynkę
      wpędzało mnie w stan podobny do twojego, poczucie totalnej
      beznadziei. Pracowałam, utrzymywałam rodzinę, zajmowałam się domem,
      dzieckiem - i jedyne co słyszałam to wieczna krytyka. Jesteś
      odpowiedzialna za siebie i dziecko. NIE ZA PARTNERA. Szczerze mówiąc
      ja po rozstaniu poczułam skrzydła u ramion, moje życie nabrało
      tempa, okazało się że sama mogę osiągnąć znacznie więcej niż z taką
      kulą u nogi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka