Dodaj do ulubionych

chcecie pogadać?

15.07.08, 08:47
Dopiero się rozglądam na forum, jestem nowa ;)
Zawsze myślałam, że ten problem - alkohol - nigdy nie będzie dotyczył
mnie i moich bliskich.
Teraz dopada mnie kilka razy w miesiącu, a raczej w każdy weekend...
Jestem przerażona, gdy widzę co dzieje się z moim ukochanym.
Strach mnie obleciał, że możemy stracić to wszystko co budowaliśmy przez ponad 5 lat.
Nie wiem jak pomóc sobie, Jemu a przede wszystkim nam :(
Jeśli któraś z Was ma ochotę pogadać, to ja tu jestem.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mikweg Re: chcecie pogadać? 15.07.08, 22:07
      mam ten sam problem. moj ukochany kiedys facet jest moim mezem z
      ktorym mam dziecko. niestety dla niego najwzniejsze jest piwo
      zwlaszcza ode mnie, ale nie jest tez dla dziecka w stanie
      zrezygnowac z niego.
      • korsowiczka Re: chcecie pogadać? 16.07.08, 09:38
        Przecież nie można faceta zamknąć w domu a sąsiadom - życzliwym koleżkom od piwka -
        powiedzieć, że zachorował...
        chociaż to nie byłoby takie głupie heheh.
        Śmieję się, bo już sił mi brakuje na łzy.
        Odpuściłam sobie w ostatnich dniach i po prostu się nie odzywam
        Nie robię kazań, lamentów czy innych scen.
        Nie wracam po pracy od razu do domu, a jak zajeżdżam to tylko prysznic i spanie.
        Widzę, że zaczyna męczyć Go ta sytuacja.
        Nie wie co jest grane, próbuje zagadać, ale jestem obojętna.
        Boję się kolejnego weekendu.
        Ostatnie 4 z rzędu były jakimś koszmarem :(
        Skąd brać siły...
        • kajda28 Re: chcecie pogadać? 16.07.08, 21:55
          korsowiczka a dlaczego on nie wie że ty się zachowujesz tak a nie inaczej? nie
          wie, czy po raz kolejny nie chcesz mu mówić co cię boli?
          czego się boisz w weekendy, tylko tego że będzie pił, czy dochodzi do tego przemoc?
          dziewczyny , przede wszystkim jak chcecie walczyć o wasze związki powinnyście
          się udać do fachowców, do ludzi którzy się tym zajmują, udać na grupy dla
          współuzależnionych- bez tego będzie tylko gorzej.
          Ja zaczęłam chodzić na taką grupę dopiero jak coś pękło i miałam już dość,
          wiedziałam że następnego cugu nie przetrwa nasze małżeństwo- i teraz przyszło mi
          do głowy że chyba bardziej poszłam tam aby umieć odejść, aby mieć oparcie niż ku
          ratowaniu małżeństwa. O ile moja terapia dużo dała, on też wtedy zaczął chodzić
          na terapię, i następne m-ce były jedne z lepszych w naszym małżeństwie, do
          kolejnego zapicia, które je już całkowicie skończyło.
          • korsowiczka Re: chcecie pogadać? 17.07.08, 12:08
            kajda On wie, że mnie rani tym upijaniem się z kolegami i nic sobie z tego nie robi.
            Uważa, że jestem przewrażliwiona i jak zwykle przesadzam.
            A nie przesadzam.
            Przemocy nie ma między nami, chociaż przyznaję, że gdy wraca taki pijany jak świnia
            to mam ochotę palnąć Go tak, żeby już nie wstał...
            Widzę, że On cały czas myśli o tym jak tu się napić.
            Sam nawet ostatnio coś niby żartem rzucił, że cały tydzień czeka
            aż przyjdzie weekend to się napije.
            I pije do nieprzytomności.
            W tygodniu pracuje, więc sobie odpuszcza, ale nie wiem czy niedługo nie wytrzyma
            i zacznie popijać codziennie.
            W ostatnią sobotę musiałam o 3 w nocy wyciągać Go i kolegę z samochodu,
            bo spali nawaleni i nie byli w stanie dojść do domów.
            Dziewczyny ja wiem, że bywa gorzej.
            Że niektórzy mają cug przez cały czas, ale ja już się martwię, bo widzę,
            że to zaczyna nieciekawie wyglądać.
            Jego Ojciec też ciągle chodzi podchmielony, a brat aż się trzęsie na widok piwa...
            Muszę coś z tym zrobić, bo inaczej zwariuję :(
            • kajda28 Re: chcecie pogadać? 17.07.08, 16:35
              trochę źle że go wyciągałaś z tego samochodu, postaraj się nie pomagać mu jak
              jest pijany, jak padnie przed domem niech tam leży.
              a umiałabyś mu postawić twardy warunek że jeżeli w weekend zapije to ty się
              wyprowadzasz? wiem że nie jesteś jeszcze na to gotowa- ale w sumie na nich tylko
              takie rzeczy mogą podziałać- oczywiście jeżeli naprawdę spełnisz swoją prośbę.
              Bo samo straszenie jest gorsze od nie straszenia.
              "wiem , że bywa gorzej"- wiesz, te słowa utwierdziły mnie że dobrze robię idąc
              na policję na mojego eks. W sumie ani razu mnie nie uderzył, raz popchnął, no i
              raz chciał uderzyć, ale w przeciągu 1,5 roku dwa razy musiałam się wyprowadzać z
              domu. Przez 5 lat małżeństwa miał 5 dwutygodniowych cugów. Koleżanka mi zaczęła
              opowiadać jak była duszona przez swojego eks, jak od niego dostała, jak poszła
              do dzielnicowego to jej powiedział "że inne mają gorzej" , że się męczą latami.
              i ona miała gorzej ode mnie, pomyślałam sobie że przecież dla kogoś kto nie ma
              problemu alkoholowego w domu taka sytuacja jak moja byłaby nie do zniesienia-
              więc dlaczego ja to znoszę? Trochę pogmatwałam :( ale wiem że nie można nic nie
              robić.
              Wizyta w centrum uzależnień- to najlepsze co możesz teraz zrobić. i nawet nie
              wysyłać go na komisję, ale samemu zacząć chodzić na grupę dla
              współuzależnionych. POczujesz się silniejsza, pewniejsza, nie będziesz musiała
              już ukrywać tego co się dzieję u ciebie w domu, będą tam kobiety z tym samym
              problemem, terapeuta. i na początek wcale nie musisz mu mówić gdzie chodzisz-
              boję się że może cię do tego zniechęcić jak się dowie- bo będziesz z niego
              robiła pijaka, a z siebie męczennice.
              Trzymaj się.
              • mama-zbyszka Re: chcecie pogadać? 19.07.08, 22:12
                Czesc dziewczyny, nie wiem od czego zaczac..moze od tego, ze ja sobie siedze, a moj maz spi,,pijany
                Malzenstwo 6 lat, zawsze lubil pic, ale kiedys byly tylko weekendy na umor, a teraz codziennie po 3 - 4 piwka czy 2 duuze drinki wieczorkiem.
                W tamtym tygodniu przylapalam go na piciu piwa rano, przed praca..
                Maz ma 27 lat, zero agresji, po prostu wszedzie alkohol, ma problem pije, jest radosc- trzeba oblac, spotkanie ze znajomymi- piwko - tak dzien w dzien, tlumacze, krzycze, strasze, nic, przyznaje mi racje i nic.
                Czasem zaluje, ze go kocham, bo inaczej nie mialabym zadnych skrupulow zeby odejsc, no i jeszcze nasz 5 letni synek.
                Nawet wolalabym, zeby mnie uderzyl, wtedy od razu odeszlabym, a tak wszystko niby ok, ale jak sie obok niego klade wieczorem to mnie odraza..seks..kiedys bardzo udany,,teraz jak on jest trzezwy, czyli rzadko, a z reszta jak jest trzezwy raz na 2 tyg. to trudno zebym palala zadza..heh takie moje przemyslenia
                • kajda28 Re: chcecie pogadać? 20.07.08, 00:04
                  tak jak kiedyś napisałam na innym forum, dziękuje Bogu że mój po moim odejściu
                  miał półroczny cug- nie miałam możliwości powrotu, odejście było łatwe, nikt nie
                  miał wątpliwości czy dobrze robię.
                • wiewiora2305 Re: chcecie pogadać? 16.09.08, 13:43
                  Witam dziewczyny:)Ja też nie bardzo wiem od czego zacząć i może ułatwieniem jest to że mój mąż ma podobny problem do męża mamy-zbyszka:( Kiedy tak czytam wasze wpisy aż chce mi się płakać bo ja też już nie wiem co mam robić.Nie wiem czy mam rację czy nie,jak reagować czy wogóle reagować?!Mam 26 lat mąż 28 jestesmy razem od 12 lat choć małżeństwem od lat 3 w październiku nasza córcia skończy rok a najgorsze jest to że od 2 lat mieszkam za granicą.Mąż pracuje w budowlance i czasem bywa tak że codziennie przychodzi z pracy "po piwku" a że głupia nie jestem wiem że to nie jedno piwko i że nie tylko piwko:( Czasem potrafi przez długi czas nie pić ale cóż z tego jak i tak po jakim czasie jest to samo.Boże jaka ja jestem dzisiaj zawiedziona i nieszczęśliwa!!!Mamy do cholery córke ktora na to wszystko patrzy która musi czuć jego obrzydliwy zapach kiedy jest wypity,słyszy i coraz lepiej rozumie kiedy się kłócimy,słyszy kiedy on mnie odraża kiedy poniża.Jak bardzo te wszystkie słowa bolą.Kocham go choć tak właściwie to juz sama nie wiem co do niego czuję.Kiedy jest trzeźwy wszystko jest wporządku potrafimy się jakoś dogadać śmiać itd ale kiedy wypije nawet małą ilość alkoholu zaczyna się nasza walka.Jak ja go wtedy nienawidzę!!!Łeb bym mu urwała za to wszystko!!!Boję się czasem co będzie dalej.Jego rodzice codziennie drinkują(ojciec zaczął a matka dołączyła do niego żeby siedział w domu a nie łaził po barach)kiedy teściowa wraca z pracy pija parę drinków i idą spać,na codzień teściowa -teść z resztą też są ludzmi eleganckimi ale to w niczym nie pomaga i chyba nie ma nic do rzeczy.Sama nie wiem co myśleć co robić jak reagować bo wiem że 'POMYŚL O CÓRCE I O MNIE' raczej nie skutkują.Kiedy jest mu przykro przeprosi ale nie obiecuje że już nie będzie bo wie że słowa nie dotrzyma.Czasem załuję że wcześniej sie nie opamiętałam,a później myslę że mogłabym trafić na gorszego.Jak ja głupia jestem!!!
                • sylwusia80 Re: chcecie pogadać? 17.09.08, 21:59
                  czesc mam na imie Sylwia wiesz jak przeczytalam to co napisalas to
                  myslalam ze ja to napisalam.pozrawiam ja tez mam juz tego dosyc ale
                  wciaz z nim jestem tylko nie wiem po co...ahh pozdrawiam
    • kajda28 link 17.07.08, 16:37
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=851&w=78800740&a=79245283
      tu jest wypowiedź dziewczyny która walczyła o swojego męża alkoholika.
      Warto przeczytać.
      • kaszmir74 Re: link 27.07.08, 23:01
        witam Was serdecznie,ciesze sie,ze trafilam na ten watek.Jestesmy po
        slubie 7 lat,jedno dziecko.Powoli nasze swiaty sie rozchodza.Na
        studiach jakos nie przeszkadzalo mi u niego piwo.Po studiach troche
        trwalo zanim przestal latac z kolegami na piwko,kazdy powod byl
        dobry.Przez 4 lat mieszkalismy osobno,bo pracowal za granica,7
        miesiecy temu dolaczylismy do niego.Na poczatku piwko bylo
        codziennie i ciagle klotnie o nie.Doszlismy do porozumienia,piwo
        tylko w weekend,ale nie raz i nie dwa zaczynal z tym swoim piwkiem
        juz od czwartku.Klotnie,dasy itp.Zdazylo mi sie pare razy znalezc
        ukryte puiwo w szafie lub torbie.Zawsze znalazl usprawiedliwienie,ze
        przeciez pracuje ciezko,nie pije wodki ,ale w sobote(tydz.temu)
        przedobrzyl,w 3h - 12 piw.Oniemialam.Napiszcie czy ja
        wyolbrzymiam,czy maz jest alkoholikiem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka