6jolka6
28.07.08, 11:35
Rozmawiałam wczoraj z tamtą kobietą - przyjaciółką męża i okazało się, że w
wielu sprawach mąż mnie okłamał
pierwszy wysyłał do niej sms i trwało to prawie 2 lata (ja o niczym nie
wiedziałam)- powiedziała że czasami nawet 3 tygodnie nie pisał (a spotykali
się w pracy codziennie)
czasem zdarzało się że pisał do niej kilka(naście) sms w ciągu jednego
wieczoru - o tym że np otwarł śmiesznego maila, jakiej słucha piosenki,
cytował jej na skype fragmenty piosenek np. jak jakiejs akurat słuchał i
spodobała mu się - również o miłości, tęsknocie,
zdarzało się, że przychodzili do pracy w soboty - tylko we dwoje, zostawali
też po godzinach
Na jej pytanie czy kocha swoją żonę - nic nie odpowiedział
Rozmawiał z nią o wielu rzeczach - o których zapewniał że nie rozmawiał np o
jej nowym mieszkaniu
zadawała mu pytania jak myślą faceci i zawsze jej odpowiadał np. co sądzi o
sytuacji gdy facet idąc z dziewczyna ogląda się za inną - ja nigdy nie miałam
prawa zadać mu takiego pytania bo stawał się agresywny i zarzucał mi że jestem
zazdrosna. A najczęściej słyszałam - nic nie myślę, to nie ma znaczenia, nie
mam zdania
Powiedziałam mu, ze rozmawiałam z nią i że wszystko mi opowiedziała. Próbował
zaprzeczać, nawet napadać, że komu wierzę jej czy jemu.
Powiedział, że rozbijam rodzinę
On cały czas twierdzi, że nic złego nie robił - tylko rozmawiał i że nie ma
obowiązku mówić mi o wszystkim co robi
Przez 6 miesięcy nie doczekałam sie na konstruktywne rozmowy, wyjaśnienia -
obiecywał ale nigdy nie była odpowiednia pora a jak doszło do rozmowy, to
zamiast rozmawiać o tym co się stało i dlaczego i co dalej to opowiadał jak mu
było w życiu źle i jak cierpiał. Atakował mnie i miał do mnie pretensje. Taka
szarpanina
Nie wiem co zrobić. Powiedziałam mu wcześniej, że nie zamierzam się rozwodzić,
bo wierzę w nierozerwalność i ze względu na dziecko. I jakby wszystko sobie
odpuścił - nawet obietnice.
Ale teraz mam juz dość, już mu nie wierzę, nie wierzę w obietnice i
jakiekolwiek szczere zamiary
I chociaż wie, że rozmawiałam z tą jego przyjaciółką i wie, że wyszły jego
kłamstwa - nie robi sobie z tego nic. Nie widzę żeby się choć trochę
zawstydził, żeby chciał coś wyjaśnić. Jeszcze próbuje traktować mnie z góry.
On nie zabiega o mnie, nie naprawia błędów, bez powodu albo z błahego robi się
nieprzyjemny, nie dąży do wyciągania wniosków i robienia postanowień. Nie
liczy się z moimi uczuciami - w ogóle go to nie obchodzi
Oboje nie potrafią wytłumaczyć słów, które mąż napisał do niej na skype "nie
moglibyśmy razem żyć" On mówi, że taki żart, że tak się u nich w pracy mówi
Dla mnie to są tylko same kłamstwa
Nie wiem co robić