Dodaj do ulubionych

Zjazdy rodzinne

21.09.08, 14:05
Zjazdy rodzinne doprowadzają mnie do histerii. Nie wiem jak wy ale
ja czuje się wtedy jak w pułapce-wszyscy mnie obserwują i krytykują
np. nie noś Maksia on jest już za duży żeby go nosić, dałaś mu pić
dzieci muszą dużą pić.Dzisiaj właśnie szwagierka, która mieszka z
nami wyprawia urodziny. Oczywiście zjedzie się cała rodzina męża i
głównie będą mnie obgadywać, a teściowa jak zwykle przy gościach
będzie mi wyrywać dziecko i odstawiać szopke pt.a pokaż jak bardzo
kochasz babcię, a zrób babci aja, itd. Nigdy nie wiem jak mam
postępować w takich sytuacjach. Najcętniej bym w tym dniu gdzieś
wyjechała z małym ale mąż się buntuje że tak nie wypada. a sama bym
miała wyjechać...chyba bym się wściekła bo bym nie wiedziała co ta
jędza z moim dzieckiem wyprawia.A wy co robicie w takich sytuacjach?
Obserwuj wątek
    • chajro Re: Zjazdy rodzinne 22.09.08, 22:32
      Bądź sobą. Puszczaj mimo uszu wszelkie uwagi, rób swoje, zbywaj
      milczeniem kąśliwe uwagi, ignoruj "żartownisiów", którzy
      lubią "pożartować" a żarty ich wcale nie śmieszne. Po prostu bądź
      sobą. I nie bój się tego całego towarzystwa. Zjazdy rodzinne były,
      są i będą. Nie zawsze odpowiada nam to ale cóż, trzeba przetrwać. A
      jak faktycznie nie masz ochoty ich oglądać, mdli Cię na samą myśl,to
      połóż się do łóżka dzień wcześniej z "koszmarnym bólem wątroby" i
      olej ich!
    • simone-balbina Re: Zjazdy rodzinne 23.09.08, 22:24
      Witam,
      ja w takiej sytuacji nigdy nie byłam i raczej mi nie grozi (jeszcze
      przed ślubem zamieszkaliśmy w swoim M); Jakbym była u teściów i
      świekra robiłaby takie numery, to zwróciłabym jej uwagę, że sobie
      tego nie życzę i jak będzie tak dalej robić, to nie będziemy jej
      odwiedzać i opuściłabym jej domostwo. Z tego co napisałaś, to
      najbardziej uderzyło mnie, że świekra wyrywa Ci dziecko. Wiem, że
      nigdy nie dam sobie wyrwać dziecka (zwłaszcza świekrze, której nie
      lubię). Zawsze możesz posiedzieć z gośćmi pół godziny i jak Ci sie
      znudzi, zabrać dziecko i udać się do swojego pokoju. Tym, co będzie
      o tobie szeptać ta dalsza rodzina męża, nie powinnaś sie przejmować.
      Zaryzykowałabym stwierdzenie, że w każdej dalszej rodzinie obgadują
      się nawzajem.
      Lepiej niech się na Ciebie obrażają, niż żebyś przez następny
      tydzień przeżywała i zaśmiecała sobie myśli tym co świekra głupiego
      robiła, czy gadała.
      To bardzo przykre, że nie mieszkacie oddzielnie. Sama nie wyobrażam
      sobie, jak ja bym żyła w komunie z teściami. Już widzę te "dobre
      rady" dotyczące codziennych czynności i wtrącanie się świekry do
      każdej usłyszanej rozmowy. Mniejsza z tym kto kogo przekrzyczy,
      najgorsze jest życie w ciągłym stresie.
      Najważniejsze żeby mąż był po Twojej stronie. razem mozna przeżyc
      wszystko.
      Pozdrawiam :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka