Dodaj do ulubionych

w pracy dżentelmen, w domu cham

03.11.08, 12:03
rozmawiałam ostatnio z koleżanką z pracy mojego męża i w miare postepu rozmowy
robiłąm coraz wieksze oczy, zastanawiałam sie czy rozmiawimy o tej samej osobie ?
okazuje sie, ze mój małżonek jest postrzegany w pracy zko dżentelmen, osoba
bardzo kulturalna, opanowana, szarmancki, skory do pomocy, nie wchodzący w
konflikty itd. chodzcy ideał, kolezanka męża powiedziała mi, ze na pewno
jestem strasznie szczęsliwa, ze mam takiego mężczyzne w domu ,
cóż, mój mąż w domu bywa impulsywny, jest zrzędliwy, upierdliwy, ciagle
niezadowolony ze wszystkiego, miga sie od obowiązków domowych, potrafi
zachowac sie w sposób chamski, np. nakrzyczec na mnie, ze zbyt wolno ubieram
dziecko, ze przypaliłam jakis cholerny garnek (delikatnie ;-), ze zbyt głośno
zmywam naczynia, wchodzi do domu i zmienia sie w chama ?
dlaczego tak sie dzieje ? jak rozmawiac z mężem / czy to da sie zmienic ?
Obserwuj wątek
    • krzysztof-lis Re: w pracy dżentelmen, w domu cham 03.11.08, 12:25
      Moja teoria: praca wymaga takiego zachowania, żona nie wymaga... :(
      • only_isabelle Re: w pracy dżentelmen, w domu cham 03.11.08, 12:32
        typowe gburostwo pospolite po pracy, w domu nie musi udawać/pokazywać
        pozytywnych emocji, bo pewnie nic nie straci, w pracy dochodzą opinie innych
        ludzi, oj dużo by rozmawiać i pisać,
        moim zdaniem to jest już dno związku,
      • kag73 Re: w pracy dżentelmen, w domu cham 03.11.08, 12:38
        "Moja teoria: praca wymaga takiego zachowania, żona nie wymaga... :("

        Wniosek: zona powinna zaczac wymagac takiego zachowania!
        Facet powinien zdac sobie z tego sprawe, ze i w domu u zony tez ma cos do stracenia.
        • phantomka Re: w pracy dżentelmen, w domu cham 03.11.08, 14:09
          Tym postem odpowiedzialas sobie na swoje watpliwosci. No bo skoro ty
          akceptujesz w domu takiego meza, to oznacza, ze sama siebie malo
          szanujesz. W normalnym zwiazku ludzie nie ma podzialu na lepszych i
          gorszych, u was - jest.
          Modelowy przyklad, lagodna, mila, zonka, ktora pozwala malzonkowi na
          chamskie zachowania, bo to w koncu tylko facet, a ona jest tylko
          kobieta.
    • dunia71 Re: w pracy dżentelmen, w domu cham 03.11.08, 14:44
      nie powiedziałabym o sobie "łagodna, miła żonka", potrafie powiedziec i to
      zdecydowanym głosem, bywa, ze na granicy krzyku "dość, nie mów do mnie w ten
      sposób" albo "daj mi spokój !", tylko niestety to chyba nie działa :-((((
      • panpaniscus Re: w pracy dżentelmen, w domu cham 03.11.08, 15:18
        No właśnie - pokrzyczy, pokrzyczy i przestanie. Konsekwencje bycia chamskim dla
        Ciebie to najwyżej ten krzyk, w pracy byłyby o wiele większe. Daj mężowi poczuć
        konsekwencje, tak, by były dla niego dotkliwe. I żeby wiedział jednocześnie o co
        Ci chodzi.
    • marianka_marianka Re: w pracy dżentelmen, w domu cham 03.11.08, 15:19
      A może to jego sposób na odreagowanie stresów? Wbrew pozorom bycie zawsze miłym, uprzejmym i pomocnym w pracy to pewego rodzaju maska. Po przyjściu do domu chcemy się wyluzować i przestać udawać... Inną sprawą jest to w jaki sposób się to robi i do jakiego stopnia druga strona na to pozwala.
      • kag73 Re: w pracy dżentelmen, w domu cham 03.11.08, 16:21
        no wlasnie, ale jest roznica miedzy byciem na luzie a byciem chamskim.
        Ja mysle, ze to taki typ ludzi, dla wszystkich innych sa mili i boja sie zadrzec
        z kimkowkiek tylko rodzinie pokazuja rogi. A przy tym sa to przeciez najblizsze,
        kochajace/kochane i najwazniejsze osoby. Moze warto to takiemu czlowiekowi
        uswiadomic.

        A krzyczec bym przestala.
        Gdera, ze przypalilas garnek, na drugi dzien w ogole nie bedzie obiadu i tyle.
        • ija_ijewna Re: w pracy dżentelmen, w domu cham 03.11.08, 16:52
          Można odpowiedzieć ogniem na ogień i czasem to daje dobry rezultat,
          bo szokuje i zmusza drugą stronę do zastanowienia. Ale niestety
          znacznie częściej powoduje tylko eskalację. Mąż myśli
          wtedy: "Dlaczego mam być miły, skoro ona też wrzeszczy?"
          Można na wprost, spokojnie powiedzieć: "Nie krzycz na mnie" i nie
          reagować na żaden tekst wypowiedziany podniesionym, czy przykrym
          głosem.
          Jeśli się czepia, że głośno zmywasz - przestajesz zmywać. Na
          czepianie się, że niepozmywane - prosisz, żeby on pozmywał, bo robi
          to cicho. Bez jadu (chociaż to strasznie trudne).

          Jest coś takiego, jak trzy kroki negocjatora.
          Najpierw przedstawiasz osobie jak najprościej i spokojnie swoje
          życzenia/prośbę. W tym wypadku byłoby to życzenie, żeby się do
          Ciebie kulturalnie odzywał, bo jest Ci przykro.

          Drugi krok to ponowienie prośby/życzenia, z zapowiedzią
          konsekwencji. Ważne, żeby to nie była histeryczna groźba, ani coś
          nierealnego, tylko konkretna rzecz i dalej powiedziana bardzo
          spokojnie. Np. "Nie mów do mnie w ten sposób, bo następnym razem...
          zostawię Cię ze zmywaniem/dzieckiem/będziesz sam sobie gotował
          obiad." Niech to nie będzie "bo się do Ciebie nie odezwę", ani nic
          emocjonalnego, tylko właśnie realne konsekwencje zachowania.

          I trzeci krok, najtrudniejszy. Jeśli dalej zachowuje się w sposób
          nieakceptowalny - realizacja konsekwencji. Bez płaczu, bez krzyku.
          I nie można dać się tu mu przekonać. Idziesz do kawiarni/umawiasz
          się z kumpelą/wychodzisz na rower. Zostawiasz go samego z
          problemem: niepozmywanymi garami, bez obiadu, z wyjącym dzieckiem.
          Ty idziesz na wolność.

          To jest wściekle trudne - mówię z własnego doświadczenia - żeby
          wtedy nie płakać i nie warczeć i nie wypominać. I kiedy się wróci,
          żeby nie domagać się od razu przeprosin.
          Pewnie wtedy mąż, przywyczajony do swoich dotychczasowych nawyków,
          znowu zacznie mówić paskudnym tonem. Sama, jako choleryczka, wiem
          jak łatwo i wygodnie jest nie panować nad sobą.
          I wtedy zaczynamy punkty od początku. 1. Nie krzycz, bo sprawiasz
          mi przykrość. 2. Nie krzycz, bo wyjdę. 3. Dalszy ciąg
          spaceru/knajpki/kina.

          Kiedy będzie gotów Cię normalnie, kulturalnie spytać co, jak i
          dlaczego - wytłumacz. Przedstaw swoje racje. Spytaj, dlaczego mu
          tak trudno się opanować. Powiedz, że to dla Ciebie ważne.
          Jeśli nie dotrze - widocznie nie chce być traktowany jak partner.
          Widocznie trzeba powtórzyć trzy punkty.

          Pozdrawiam serdecznie -
          Ija
    • kol.3 Re: w pracy dżentelmen, w domu cham 03.11.08, 17:49
      Nie jest to takie odosobnione zjawisko. Miałam w rodzinie taki
      przypadek.
      Pan - w domu trudny, mrukliwy, wymagający dla siebie (jego żona nie
      pracowała) w sumie mało sympatyczny, w opinii kolegów z pracy
      był "uroczym człowiekiem", gawędziarzem, kulturalnym błyskotliwym
      facetem. Opinia ta wywołała w swoim czasie szok w rodzinie.
      Zgadzam się, że w pracy się wysilał, w domu przy żonie nie musiał.
    • kicia031 Re: w pracy dżentelmen, w domu cham 03.11.08, 21:27
      Ja po trosze to rozumiem, bo czasami sama sie tak zachowuje, moj partner tez. Co
      robie - staram sie nad soba panowac, cwicze nie wsciekanie sie, choc jest mi
      bardzo trudno kiedy mam pelna lodowke zarcia, lacznie z miechem na 4 dni, a moja
      ukochana ciocia mimo moich wyraznych prozb uszczesliwia mnie zakupem kolejnej 3
      dniowej porcji miesa ( dla moich wnusiow, wrrr) a potem przychodzi chlop i
      zaczyna tyrade o marnowaniu zywnosci.

      w takiej sytuacji chyba tylko swiety by nie zabil ;-)) obojga.

      dlaczego staram sie usilnie panowac nad soba? moze wreszcie dotarlo do mnie, ze
      najblizsi mi ludzie zasluguja na to, co jest we mnie najpelszego, a nie
      najgorszego?

      I widze, ze moj chlop tez sie zmienia, dzieki temu, ze zamiast krzyczec i
      odgryzac sie stosuje jasne komunikaty na metapoziomie, np: nie bede rozmawiac w
      tym tonie i zaprzestaje rozmowy. dopoki moj partner szuka zwady, ja go uprzejmie
      ignoruje, odpowiadam natomiast milo kiedy czaczyna mowic cos konstruktywnego.

      ale to bardzo trudne, nie ma co ukrywac.
      • niebieska.biedronkaa Re: w pracy dżentelmen, w domu cham 05.11.08, 11:54
        O, skąd ja to znam!
        Przecież to zupełnie tak jak mój szwagier.
        W pracy: dzentelmen, kulturka itp. Na spotkaniach rodzinnych całuje
        wszystkim paniom rączki, prawi komplementy (w pracy pewnie też), o
        żonie nie mówi inaczej, jak coś w stylu "moje kochanie", "słonko",
        nadksakujący, pomocny, zajmujący się dzieckiem itd - tak poza domem.
        A w domu - żenada. Chamski, wulgarny, ZERO, podkreślam zero
        jakiegokolwiek zainteresowania dzieckiem, o sprzątaniu po sobie nie
        ma mowy.
        Zadbał oczywiście o intercyzę (wszystko jest jego). On dużo zarabia,
        siostra mniej. Wszystkim się chwali, że wykupił wycieczkę (np. do
        Tunezji i lecą), ale zapomina dodać, że siostra musiała za siebie
        zapłacić sama. Tak na marginesie to bardzo toksyczny związek.
        Kiedyś byłam u siostry, jak wrócił podpity (akurat byłam w toalecie
        i nie wiedział, że jestem) i już w drzwiach zaczął się rzucać.
        Wyszłam i powiedziałam mu, że dzwonię po policję i osobiście zadbam
        o to, żeby o interwencji się wszyscy dowiedzieli (w pracy, rodzina).
        Szwagra zamurowało i się uspokoił.
        A ja dostałam opierdziel od siostry, że tak nie można, bo jaki to
        byłby wstyd. Od tej pory się nie wtrącam. Między małżeństwo i drzwi
        nic się nie wkłada. I zgadzam się, że mężowie tak robią, bo żony na
        takie zachowanie pozwalają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka