Dodaj do ulubionych

Witam i pytam...

10.11.08, 22:48
Czy potraficie wspominac i rozmawiac z najblizsza rodzina i znajomymi o swoich mężach,chłopakach czy tez Panowie o żonach,dziewczynach?U mnie mineło(k...wa jak to zabrzmiało)około 9miesiecy i nie chce rozmawiac, nie potrafie.Przepraszam Panie za przekleństwa ale własnie mam taki etap ,że po długim czasie milczenia mam ochote krzyczeć.Pozdrwiam i ściskam was mocno.
Obserwuj wątek
    • immunofortis Re: Witam i pytam... 10.11.08, 23:07
      Tak i to jak najwięcej. Źle się czuję jak ktoś ucieka od tematu,
      posępnieje i czuje się zakłopotany.
      • trelka10 Re: Witam i pytam... 10.11.08, 23:16
        potrafię rozmawiać, ale nie ze wszystkimi... niektórzy uciekają od tematu a z
        innymi nie potrafię ja. Mimo wszystko najgorsze są rozmowy z moją córką, kiedy
        płacze, że tęskni za tatą... mimo całej "siły" jaką w sobie mam w takiej
        sytuacji nie daję rady.
    • ls48 Re: Witam i pytam... 11.11.08, 00:01
      Ja lubie opowiadać o moim mężu, ale wiem, że nie zawsze ludzie chcą
      sluchać, bo czuja się bezradni. I w ten sposób zostaje z moimi
      wspomnieniami sama.
      • czyczasleczyrany Re: Witam i pytam... 11.11.08, 00:55
        Jak juz ktos zacznie to najzwyczajniej łzy cisna mi sie do oczu i dusi w gardle.Heh ,a zawsze znajomi mieli mnie za takiego twardziela...taki co zawsze da sobie rade.Dobra zmykam do wyrka bo mysli mnie przytłaczaja i palne jeszcze jakas głupote.
        Dobrej nocki!!!
        • aniawdowa Re: Witam i pytam... 11.11.08, 09:37
          Ja potrafię opowiadac o moim męzu, najczesciej z dziecmi bo czesto pytaja o
          Tate. Co do rodziny czy znajomych to bywa róznie sa osoby które unikaja tego
          tematu i widze ze gdybym cos wspomniała o Pawle wtedy bywaja zmieszane. Dla mnie
          Paweł jest czescia mojego zycia i tak pozostanie wiec rozmawianie o Nim jest dla
          mnie czymś normalnym.
          • magda-live Re: Witam i pytam... 11.11.08, 15:57
            U nas to samo. Mówimy dużo.. wspominamy.. śmiejemy się..
            A niektórzy ludzię widząc to myślą, że nam tak łatwo, że "przeszło",
            bo się śmiejemy (nieraz do rozpuku) wspominając hasła Tomka.
            Sam nazwał swoje myśli: "Tom o poranku". Jeśli oglądaliście
            Przystanek Alaska to będziecie wiedzieli oc co chodzi.
            A ci ludzie? Debile upośledzone uczuciowo i tyle...
            Omijam ich z daleka.
            Czasami jednak mam szczękościsk próbując coś o nim powiedzieć. Wtedy
            po prostu milczę...
            • kasik-1974 Re: Witam i pytam... 12.11.08, 14:55
              Ja sie zawsze wkurzam, gdy ktokolwiek próbuje mi opowiadać o mężu.Bo nigdy nie
              jest tak, że powie coś w miarę "po ludzku". Gdy juz coś słysze, to wieczne
              ubolewanie (że ciągle siedział przy komputerze a teraz pusty fotel albo "tak
              pusto teraz masz w domu biedaczko bez niego").Poprostu beznadzieja.Oczywiscie, w
              momencie opowiadania o mężu zawsze jest wnikliwe patrzenie w oczka - bo a nóż
              widelec pojawi sie jakaś łza ( na co zawsze warto popatrzeć)...Dlatego ucinam
              takie ubolewania.
              O nim rozmawiam tylko z córką , czasami - bo dla niej ciągle jest to jakis temat
              tabu - nie chce narazie tego wspominac. Choć juz zaczęła sie otwierać.

              Mam sama obraz jego w głowie. Nie chce sie rozczulać, a tym bardziej na pokaz
              dla obcych ludzi... Z rodziną jego też staram sie rozmawiać o czym innym...
              ....gdy troche przeminie...i gdy będę mogła bez emocji ogladać jego zdjęcia to
              wtedy pewno będę mogła o nim rozmawiać. - ale tez nie z obcymi żerujacymi na
              czyichś uczuciach..Nie lubię hien.
              • czyczasleczyrany Re: Witam i pytam... 12.11.08, 15:45
                Dokładnie jak piszesz .Ja tez nie znosze jak ktos sie uzala.Dzisiaj juz potrafie rozmawiac o przysłowiowym "byle czym".Jak spotykam znajomych ,to widze takie zmieszanie w ich oczach, ze szkoda słow.Zamiast jakac sie i szukac odpowiednich słów, chce sie poprostu usłyszec ..."czesc ,miło Cie widziec" .
                Marcin
                • kasik-1974 Re: Witam i pytam... 12.11.08, 17:17
                  Masz rację. Osoby, tzw. obce, postronne, myślą, że ciągle potrzebuję litości,
                  współczucia, że uwielbiam pławić się w rozpaczy. Tak naprawdę, od początku nie
                  potrzebowałam tego. I tak nie było dnia, w którym bym nie wyła - ale sama w
                  samotności tylko ze sobą.Po co ma ktoś to oglądać i potem snuć opowieści ( bo
                  to takie fajne, nienaturalne, można sie "pożywić" widokiem.itp.). Najlepiej się
                  czuję, gdy przyjadą nasi wspólni znajomi na motorach i sa weseli, normalni,
                  czasem rubaszni.Proponują jakiś zlocik, jakiś wyjazd.Pamiętają, ale sa
                  NORMALNI.Pozdrawiam
                  Kasia
    • inquisitive Re: Witam i pytam... 12.11.08, 17:29
      Ja od samego poczatku chcialam i rozmawialam o mezu. Moze mialam tyle szczescia,
      ze wszyscy raczej wspominali go z humorem. Nigdy nie bylo grupowych depresji a
      wrecz przeciwnie. Szczegolnie z grupka znajomych potrafilismy ( i wciaz
      potrafimy) smiac sie do rozpuku z rzeczy ktore maz zrobil czy powiedzial.
      Oczywiscie byly wyjatki w osobach, ktorym widzialam, ze niezrecznie mowic o
      osobie meza, wtedy nawet nie zaczynalam tematu.

      Edyta
    • kasik2222 Re: Witam i pytam... 13.11.08, 08:40
      ja zawsze lubiłam rozmawiac o mężu, ale po pogrzebie juz w domu,
      nawet moi rodzice byli oburzeni, że z Jego ciotecznym bratem się
      śmiejemy. Brat opowiadał jak mój Darek rozbił sobie wargę i że
      szramę najważniejsza miał od niego, i takie różne smieszne rodzinne
      historie. Rodzice wyszli. Teraz też lubię rozmawiać, ale wiadomo,
      nie z każdym. Moi znajomi raczej wspominają Darka na wesoło, jaki
      był fajny, jak się chichrał itd ( nie wiem jak sie pisze może
      hihrał? ) Teraz po roku jest jakby łatwiej, bo śmiechu juz nie
      okupuję wyciem, i portrafię rozmawiać na inne tematy, znaczy
      zaczynają mnie interesować inne tematy, bo wcześniej to dziwiłam sie
      po co ludzie coś tam mówią i co mnie to obchodzi. A odpowiadając na
      pierwsze pytanie, owszem czas leczy ( czy może zalecza ) rany. Jest
      bardzo ciężko, ale lepiej niż na początku, którego prawie nie
      pamiętam. I może dobrze. Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka