Dodaj do ulubionych

musze sie wygadac

12.11.08, 12:09
i tylko tyle
pewnie moge zrobic na ten czas. Mialam trudny czas, posypalo mi sie
zycie zawodowe i prywatne, w rodinei rozlam i szukalam oparcia.
Znalazlam w kims kkomu tez wiat zaczal drzec w posadach. Jak to
zwykle bya przyjazn cho cpiekna przerodizla sie w cos wiecej. To
trwa prawie rok. Z logizngo punktu widzenia nie ma szans na to ze
bedziemy razem. Dlaczego? On ma rodzine, wczensiej zona robila
awantury i dom przypominal koszmar, ale od czasu kiedy wie , że
maz ze mna sie potyka, awantury ucichly i wszystko wydaje sie
normalne. Nie powiedziala mu zeby mnei zostawil, nie zazadala
rozwodu, nie chce nic tylko zeby dla ludzi wszystko bylo po staremu.
Rozwiesc sie tez nie chce ze wzgledu na ludzkie gadanie, wygode
oraz spory majatek , ktorym musieliby sie podzielic. Zona nie
pracowala nigdy, zajmowala sie soba i dwojka dzieci . Obecnie kiedy
dzieci sa nastoletnie skupia sie na dbaniu o siebie, dziecmi zajmuje
sie maz. To nie s ainformaje z opowiesci meza - zaznaczam, to sa
gole fakty .
Kiedy on mowi o rozstaniu w zgodzie i porozumieniu robi dzika
awanure i stwierdza z enie chce, ze jej tak dobrze i o co mu
chodzi. Tak jest w porzadku. Pytanie wobec kogo? Wszyscy udaja z
pozoru normalna rodzinke, ale nie bywaja nigdzie razem , nic razem
nie robia poza jedzeniem niedzielnego obiadu a i to nie zawsze.
Tak zyja od czasu kiedy ja istnieje w ich zyciu, wczesniej rzucali w
siebie talerzami, wyzywali od najgorszych i klocili o cokolwiek.
Ja jestem jak wrzod 0 i naprawd enie chce czytac bluzg pod moim
adresem, ma dosc tej sytuacji i bez tego. Dalam mu termin na
uporzadkowanie spraw, nie dotrzyma go, poniewaz zon awytacza coraz
kolejne "dziala" w ramach nie rozwiedzenia sie . Zonie jest w tym
ukladzie dobrze, ma pieniadze i swiety spokoj. Moge sobie byc, jej
nie przeszkadzam, w zasadzie,dzieci czasem pytaja dokad tata
wychodzi ale to wszystko.
Tak, powinnam z tego wyjsc , wiem, ale nie potrafie, kurczowo
trzymam sie tego wyznaczonego terminu ludzac sie ze cos sie
podzieje. Ale nie podzieje chyba, bo dzieci , bo majatek, bo latwiej
nic nie zmieniac tylko trwac w tym chorym ukladzie.
Kto jest winny? Mysle ze on najwiecej, powinienc cos postanowic,
twierdiz ze dzieci go znienawidza i moze tak byc, jezeli matka o to
odpowiednio "zadba". On eni chca rozwodu rodzicow i to naturalne.
Powinam zniknac z tego calego ich zycia i tak bede musiala zrobic,
tylko jak zyc kochajac kogos badziej niz siebie? Jak zyc bez
powietrza?
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: musze sie wygadac 12.11.08, 14:10
      zastanawiam sie tylko, skad w tobie tyle nienawisci i pogardy wobec
      kobiety, ktora tak bardzo skkrzywdzilas. Nie wystarczy ci, ze spisz
      z jej mezem, musisz jeszcze udawadniac, jaka to ona beznadziejna?
      Lepiej ci z tym? Pozbywasz sie poczucia winy w ten sposob?
      • zawsze_bez_sensu Re: musze sie wygadac 12.11.08, 14:51
        ja nie spie z moim mezem, za to jestem ta opisana zona - to taki
        ironiczny post, a owa kobieta ostnieje w naszym zyciu i dobrze ja
        znam. I uwierz ze ona cierpi a ja nie .
        • ataner30 kicia 16.11.08, 19:38
          no i co kicia? Nie skomentujesz dalej? he, he.....he. Zycie - jak udowodnil to
          powyzszy post - nie sklada sie ze schematow ktorymi ty zyjesz.
    • izabelski Re: musze sie wygadac 12.11.08, 14:21
      czy bylas swiadkiem tych rozmow a moze to relacja z drugiej reki?
      • zawsze_bez_sensu znam to wszystko 12.11.08, 14:49
        z pierwszej reki poniewaz to ja jestem ta zona. Napisalam to w ten
        sposob zeby posluchac batow slownych na te kobiete , na te znajoma,
        ktora w zasadzie stawia amnei w idealnej sytuacji. Nie bede chciala
        rozwodu, nie jest mi to potrzebne. Oni maja wyrzuty sumienia oboje.
        Ja nie.
    • janeausten Re: musze sie wygadac 12.11.08, 14:30
      To taka piękna przyjaźń była...ha ha ha

      Jak życ bez powietrza? Nie dramatyzuj.
      Zdecydowałaś się budować swoje życie na bólu i nieszczęściu innych
      ludzi. Tylko w przyszłości uważaj na przyjaciółki tego, kogo kochasz
      bardziej od siebie.
      • zawsze_bez_sensu Re: musze sie wygadac 12.11.08, 14:52
        Na pewno.
    • sanciasancia o wstrętna, wstrętna żona, 12.11.08, 14:40
      jak ona tak może próbować ratować swoje małżeństwo.
      Powinna się wyprowadzić z dziećmi i żyć o chlebie i wodzie w jakiejś ziemiance,
      żeby tobie było wygodniej.
      Żonaty facet ma przede wszystkim zobowiązania względem swojej rodziny. Jak już
      za niego wyjdziesz i twoja następczyni ci go odbije, to te zobowiązania
      docenisz. No, ale będziesz wtedy wstrętną, wstrętną żoną.
      • zawsze_bez_sensu Re: o wstrętna, wstrętna żona, 12.11.08, 14:54
        Ja jestem wlasnie ta opisana zona, to byl ironiczny post, probowalm
        napsiac go jak ona, poniewaz ja znam. Mnie naprawde wcale nie boli
        jej istnienie. Ja boli ze ja jestem .
        • sanciasancia Re: o wstrętna, wstrętna żona, 12.11.08, 15:04
          > Mnie naprawde wcale nie boli
          > jej istnienie. Ja boli ze ja jestem .
          Tym lepiej dla Ciebie.
          (Mój post też był ironiczny)
          • zawsze_bez_sensu nizej 12.11.08, 15:15
            napisalam jak jest naprawde
    • zawsze_bez_sensu nie prosilam o kasanie 12.11.08, 14:47
      zlosliwosci ma dosc wobec siebie i nikomu nie mowie ze dobrze
      zrobilam
      Czytacie ale nie analizujecie tekstu.
      Nieczego nie znam z drugiej ani trzeciej reki. I wiecie co, ta
      wredna zona to ja.
    • zawsze_bez_sensu jak jest naprawde 12.11.08, 15:14

      Mialam trudny czas, posypalo mi sie
      zycie zawodowe i prywatne, w rodzinie rozlam . Z mezem nie moglismy
      sie dogadac, mialm go soc, wiec znaalz sobie kolezanke na pogadanie
      Jej świat tez zaczal drzec w posadach. Jak to
      zwykle bywa przyjazn przerodzila sie w cos wiecej. To
      trwa prawie rok. Z logiczngo punktu widzenia nie ma ten ich zwiazek
      szans na to ze
      beda razem. Dlaczego? Mamy rodzine, wcesniej byly
      awantury , dom przypominal koszmar, ale od czasu kiedy wiem , że
      maz z nia sie potyka, awantury ucichlyprzestalam .Nie hcce zeby ja
      zostawil , tak jest mi wygodniej, nie chce nic tylko zeby dla ludzi
      wszystko bylo po staremu.
      I dla reszty rodziny.
      Mamy poza tym spory majatek , ktorym musielibysmy podzielic. Nie
      pracowalam nigdy, zajmowalam sie soba , domem i coreczkami. Obecnie
      kiedy
      dzieci sa nastoletnie skupiam sie na dbaniu o siebie, dziecmi
      zajmuje
      sie maz -, w koncu . Kiedy on mowi o rozstaniu w zgodzie i
      porozumieniu robie
      awanure mowiac ze nie bedzie rowodu, ze jest mi tak dobrze i o co mu
      chodzi.I ze ak jest w porzadku. Pytanie wobec kogo? Wszyscy udajemy
      normalna rodzinke, ale nie bywamy juz od dawna nigdzie razem , nic
      razem
      nie robimy , co najwyzej niedzielny obiad i to nie zawsze.
      Tak zyjemy "porzadnie" od czasu kiedy ona istnieje w naszym zyciu,
      wczesniej bylo glowno i wulgarnie .
      Dalam mu termin na
      Dlaczeog nei chce rozwodu? Poniewaz jest w tym
      ukladzie dobrze, mam pieniadze i swiety spokoj. Moge sobie zyc, bez
      klopotow a on ami nie przeszkadza. Dzieki niej on nie kloci si eo
      byle co.
      Tak, to jest okropna sytuacja ale tak bedzie trwalo nasze
      malzenstwo bo sa dzieci , bo majatek, bo latwiej
      nic nie zmieniac tylko trwac w tym chorym ukladzie.
      Kto jest winny? Mysle ze my oboje nie umielismy dojsc do porozumeini
      a kiedy byl na to czas.
      Ona bardzo go kocha, ja nie .
      • zawsze_bez_sensu ps 12.11.08, 15:18
        Napisalm ze ni epracowalam ale nie dokladnie tak bylo , zycie
        zawodowe mialam w zasadzie na chwile - ale okazalo sie ze nie umiem
        chodzic codziennie do pracy , dwie proby i niespelnione plany, mam
        studia i za wiele lat zeby zaczac na nowo .
        • izabelski Re: ps 15.11.08, 18:55
          to co piszesz na temat meza i jego nowej partnerki/kochanki
          to fikcja literacka
          tak na prawde nie wiesz, co oni czuja, mysla czy mowia

          masz prawo byc nieszczesliwa z tego powodu, ze caly twoj swiat wali
          sie w pyl

          co dalej bedzie - trudno przewidziec
          rozgladnij sie wokol siebie i zobacz jak na psychike ludzi wplywa
          klamstwo i falsz
          czy jest to uczucie budujace czy niszczace

          i pomysl czy za 10 lat bedziesz nadal chciala trwac w takim ukladzie
          maz moze odejsc - jesli ty mu nie dasz rozwodu - bedziecie sie
          ciagac po sadach io majatek moze pojsc na oplaty prawnikow

          nie jestes w stanie przewidziec do czego doprowadzisz swoim uporem

          maz moze zostac w ukladzie w ktorym jestescie, ale moze rozniez
          wpasc w depresje albo robic rzeczy o ktoryce nie jestes w stanie go
          podejrzewac

          nie przypieraj nikogo do muru - bo twoje dzialania moga wrocic do
          ciebie
          jedyne co wiemy na pewno to, to ze nie wiesz kiedy i w jakiej formie
      • kag73 Re: jak jest naprawde 12.11.08, 17:13
        hmm, zawila i zaklamana sytuacja. Nie da sie ukryc, jestes gora, nie cierpisz,
        bo go nie kochasz.
        Niby nic, ale to Twoja zemsta, oni sie kochaja, ale nie moga byc razem.
        Z drugiej strony myslisz o swojej przyszlosci, chcesz byc zabezpieczona
        finansowo itp.
        Moznaby powiedziec daj mu wolnosc, skoro nie kochasz i Ci nie zalezy a przede
        wszystkim on Ciebie nie kocha.
        A finanse moze daja zalatwic sie inaczej.
        A czy ja potepiam? Moze troche, ale to rowniez Twoj maz wdal sie w ten romans,
        chociaz mial zone. Z drugiej strony zone, ktora go nie chciala.
      • premeda Re: jak jest naprawde 13.11.08, 09:03
        Naprawdę to swoim postem i postępowaniem wyświadczasz nam kobietom
        niedźwiedzią prysługę. Popatrzy jeden z drugim chłopem na taką babę
        i od razu zgeneralizuje, że wszystkie takie jesteśmy, pełne jadu,
        nienawiści i pazerne na pieniądze nawet kosztem wegetacji w dalszym
        życiu. Pomyśl kobieto życie kady ma tylko jedno, a ty w imię wygody,
        zemsty, chęci dokopania mężowi i niechęci do podziału majątku
        rezygnujesz ze swojej może całkiem fajnej i szczęśliwej przyszłości
        z kimś innym. Co ci daje bycie męczennicą?
        • kag73 Re: jak jest naprawde 13.11.08, 09:59
          premeda, ona pisze, ze jest jest z tym wygodnie. Nie jest meczennica.
          Poza tym jest troche zaklamana, bo chce to ciagnac ze wzgledu na ludzi.
          Majatek mozna podzielic, mieliby po polowie, ale moze problem w tym, ze wtedy
          ona nie mialaby biezacych dochodow meza, co bardzo pogorszyloby jej sytuacje.
          A jak sobie bedzie chciala kogos znalezc, to tez nie problem, moze to
          funkcjonowac jak u jej meza z kochanka.
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: jak jest naprawde 15.11.08, 11:33
        Rozumiem, że osiągnęła Pani swój cel. Wygadała się Pani i trochę nieprzyjemnych
        uwag padło na temat przyjaciółki Pani męża.
        Odpowiadam na ten post, aby zwrócić Pani uwagę na istniejącą być może tendencję
        do używania ludzi dla swoich celów. Małżeństwa w kryzysie i męża używa Pani dla
        zachowania status quo i pozycji rodzinnej, przyjaciółki męża do kanalizowania
        jego uczuć, których Pani już nie chce czy nie potrzebuje. I w jakimś sensie,
        świadomie użyła Pani forum do celu nie przeznaczonego dla niego. Wygadanie
        rozumiem, czasem potrzebne, ale już czytanie negatywnych wypowiedzi innych na
        temat zdrady małżeńskiej wydaje się lekkim nadużyciem. Nie chciałabym aby to
        forum pełniło taką rolę, dlatego zdecydowałam się odpowiedzieć. Jeśli taka
        tendencja istnieje, może być przyczyną Pani obecnej sytuacji, którą określa Pani
        jako "posypanie się" czy "rozłam", czy "drżeniem w posadach".
        Wydaje mi się jednak,i chciałbym w to wierzyć, że napisała Pani tu dlatego, że
        ta sytuacja jest jednak dla Pani trudna i może Pani, mimo przeciwnych
        deklaracji, cierpieć. Z powodu kryzysu, zdrady, wzajemnej wrogości w
        małżeństwie, lęku przed zmianą i braku perspektywy. Może warto coś zrobić dla
        siebie i tego związku ? Agnieszka Iwaszkiewicz
    • kicia031 Do autorki watku 12.11.08, 17:17
      Kochana, to jest forum na ktorym osoby majace powazne zyciowe
      problemy szukaja porady eksperta i innych forumowiczow, gotowych
      bezinteresownie podzielis sie swoim doswiadczeniem zyciowym.

      Nie jest to miejsce na durne zabawy. Jesli tego nie rozumiesz, to
      rzeczywiscie chyba masz problem, ktory wymaga porady naszej Expertki.
    • asia_i_p Re: musze sie wygadac 16.11.08, 18:23
      Nie da się żyć kochając kogoś bardziej niż siebie. Gdbyby on był sam
      i nie miał żony i dzieci, to samo to, że kochasz go bardziej nż
      siebie, już by źle wróżyło Waszemu związkowi.
      Zadbaj o siebie, znajdź sobie innych przyjaciół. Nie jesteś w stanie
      psychicznym odpowiednim do podejmowania życiuowych decyzji. Uwierz,
      krytykując jego żonę walczysz o moralne prawo do bycia z
      człowiekiem, który jest najwyraźniej dobrym przyjacielem i
      powiernikiem, ale, sądząc z jego postawy wobec Ciebie i jego żony,
      marnym partnerem życiowym. Ustawił was sobie w rolach - ona zapewnia
      stabilizację, Ty romantyzm i szaleństwo i dobrowolnie nie zrezygnuje
      z żadnej z Was. Plus, ze spokojnej reakcji żony na sytuację sądząc,
      mogłaś nie być pierwszą odskocznią. Wiem, jestem brutalnie szczera,
      ale naprawdę zasługujesz na kogoś lepszego.
      Zastanów się, czy tak naprawdę go chcesz, czy będziesz z nim
      szczęśliwa. Miłość to za mało, potrzebne jest jeszcze to
      przekonanie, że będziesz przy nim szczęśliwym i dobrym człowiekiem.
      Najchętniej bym krzyczała: rzuć w diabły palanta, ale wiem, że to
      nie takie proste, więc przynajmniej zaklinam, nie inwestuj całej
      siebie w ten związek, buduj swoje życie poza nim. Albo dostrzeżesz,
      że nie o to ci chodzi i go rzucisz, albo on dostrzeże, że nie dasz
      sobą manipulować i pomiatać i zacznie się wreszcie z Tobą liczyć.
      • asia_i_p Re: musze sie wygadac 16.11.08, 18:28
        Przeczytałam, ze to ty jesteś tą żoną i wiesz, że w sumie mi
        wychodzi prawie to samo? Tyle tylko, że zamiast toksycznego związku
        mamy zimny związek - ale ocena faceta się nie zmienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka