03.12.08, 23:37
czesc,
dzis dopiero znalazlam wasze forum! Moja tesciowa jest naprawde
urocza, nie dosc ze od samego poczatku kieruje naszym zyciem - jak
dowiedziala sie ze jestem w ciazy to dzwonila do mojej mamy zeby ta
mnie przekonala zebym nie brala slubu bo samotne matki maja lepiej -
to jeszcze stara sie nastawiac mojego meza przeciwko calej mojej
rodzinie. Narazie mieszkamy z mezem w innych miastach - dopiero
remontujemy mieszkanie i moj maz mieszka z tym babskiem. Chcialam
przyjechac do niego na weekend ustalic kilka rzeczy z remontem to ona
powiedziala ze nie moge bo ona jest zmeczona potem stwierdzila ze
moge tylko na jedna noc i to bez mojego synka!!! czy jest ktos kto ma
gorzej??!?!?! ja juz z ta baba nie moge wytrzymac!!! macie jakis
sposob na takie tesciowe????!!!!
Obserwuj wątek
    • zezloszczona Re: witam 04.12.08, 08:25
      A co na to Twój mąż. Jak możecie mieszkać oddzielnie po
      ślubie?!!!!!!!!!!!! Przecież ona rozbija Waszą rodznie!!! Nie daj
      sie bo stracisz to co jest w życiu najwazniejsze!
      • natalm Re: witam 04.12.08, 10:41
        wrocilismy dopiero z UK i dopiero kupilismy mieszkanie w miescie
        mojego meza ja musze mieszkac u mnie w miesscie bo tesciowa nie
        zgodzila sie zebym mieszkala tam.moj maz tam pracuje i remontuje
        mieszkanie. a w ogole to on zachowuje sie jak jakis maminsynek, co
        ona mu powie to on powtarza, wkurza mnie to bo ona traktuje go jak
        malego chlopczyka a on nie potrafi sie jej postawic!!!!!!!!!
        • zezloszczona Re: witam 04.12.08, 15:25
          A czy ona ma męża? Nieźle wpadłaś dziewczyno! On żeby nie wiem co
          powinien być przy Tbie i dziecku i za Wami. Jak czytam Twoje posty
          to wyłania mi sie obraz Twojej teściowej jako zakochanej w syneczku
          mamusi. Lipa bo jeśli Cie nie lubi to nie masz nawet szansy żeby Cie
          polubiła skoro nawet sie nie widzicie. A nie wiesz dlaczego tak Cie
          nie lubi? Ile sie znacie i ile lat po ślbie jesteście? Ona jest
          wybitnie zazdrosna o syna! Nie obraź się ale Twój mąż powinien Cie
          zabrać ze sobą i nawet zamieszkać na stancji, gdziekolwiek ale by
          być tylko razem. Czy w tym mieszkaniu nie da się mieszkać? Może jest
          jakaś możliwość. Ja nie rozoumiem..kupiliście mieszkanie i nie masz
          nawet wpływu na to jak będzie wyglądało. A i pytanko..rozumiem (i
          mam nadzieje) że mieszkanie stoi na Was oboje a nie tylko na męża?
          Dowiedz sie lepiej czy ona przypadkiem nie ma na nie chrapki..ludzie
          są różni. Ki czort podkusił Was żeby akurat tam kupować mieszkanie?
          Teraz całe życie się będziecie męczyć. Nie obraź się ale skoro ona
          nie chce synowej i wnuka do domu przyjąć to ja nie wiem jak mozna na
          nia powiedzieć.
    • barbasia017 Re: witam 05.12.08, 11:44
      Dobre pytania zadała ZEZłOSZCZONA.Mam nadzieję,mieszkanie jest wasze wspólne i
      ki diabeł Was podkusił żeby mieszkać blisko teściowej.Do znudzenia będę na tym
      forum przestrzegac przed zamieszkiwaniem blisko rodziców[obojętnie czy żony czy
      męża].Jestem mądra po fakcie,ale jak kto może niech wieje jak najdalej.Mój teśc
      potrafił nawet trzy razy dziennie do nas przyjśc,mąż się śmiał,że wybiera która
      synowa[blondynka czy brunetka]ma go wozic i jakim kolorem samochodu chce do
      domu wracac[niecały kilometr].Co będzie jak teściową będziesz widywac częściej
      niż męża.Na teściowe nie ma jednego sposobu,wojna jej metodami podobno jest
      skuteczna,niektórzy kupują rodwajlera inni podają przepisy na zupę ze
      sromotnikiem.Mam nadzieję,że jakoś Ci się ułoży,lub jakaś forumowiczka wpadnie
      na jakiś genialny pomysł lub wynajdą cudowny lek na wady teściowych.Trzymaj się.
      • natalm Re: witam 05.12.08, 14:26
        moja tesciowa nie ma meza bo madry byl i w pore uciekl od niej!!
        problem jest taki ze moj maz kupil to mieszkanie ze spadku po jego
        dziadku i jego matka zdecydowala gdzie ma byc mieszkanie itd. ona
        psauje caly moj zwiazek, ale co ja mam zrobic??? mam zostawic meza??
        ona mnie nie lubi bo my poznalismy sie rok temu po 2 miesiacach
        zadzwonilismy do niej ze bierzemy slub a miesiac pozniej okazalo sie
        ze jestem w ciazy i to ja wkurzylo!!! wiec co robic??!!! malo tego
        to moj maz jest tak przez nia wychowany ze uwaza ze kobieta powinna
        wzystko w domu robic wychowywac mu dzieci sprzatac prac gotowac a on
        nawet dziecka przewinac nie moze i jego mamusia jeszcze temu
        przyklasuje!!! teraz powiedzialam ze daje mu szanse na poprawe i
        pojade tam na jakis czas, ale ona bedzie robila wszystko zeby to
        zniszczyc!! wiec co mam robic? powiedziec jej w twarz zeby sie
        odwalila skoro moj maz nie potrafi tego zrobic?!?!
        • stokrotka.35 Re: witam 05.12.08, 18:21
          Z własnego doświadczenia wiem jak ogromnie ciężko jest przeciąć pępowine łączącą
          mamisynka z jego własną mamusią,i niestety rzadko której synowej sie to
          udaje.Ale jak nie będziesz nic robiła to ten babsztyl zniszczy ciebie,zniszczy
          was,zniszczy wszystko.
          A problem tych emocjonalnie niedojrzałych "mężów" jest taki że nie widzą
          poczynań własnych matek,dla nich słowo matki to jak wyrocznia,nawet dyskusji nie
          ma by mogło być inaczej.
          Będziesz musiała mieć cholernie dużo determinacji,by walczyć o własną rodzinke i
          wiedz że to babsko zawsze będzie kontra ( bo przecież odebrałaś jej synusia )czy
          będziesz robiła dobrze,czy popełniała pomyłki.
          Źle sie stało że to mieszkanie kupiliście niedaleko niej ( widzisz już zaczyna
          wygrywać).Niewiem co ci poradzić...może podziała jedno cięcie izolujące was od niej
          a może potrzeba będzie miliona drobnych kroczków,o ile wytrzymasz ciągłe
          potyczki z nią.
          Szkoda że nie możesz liczyć w tej kwestii na męża i że zostałaś samiutka w walce
          z świekrą.
          Życzę powodzenia,bo wojna ciężka będzie...i obyś wygrała
        • barbasia017 Re: witam 06.12.08, 10:15
          Nie pocieszę cię niestety,mój mąż ma 45lat i boi się rodziców jak diabeł
          święconej wody.Teraz nie widujemy się z nimi,ale tylko dlatego że naprawdę
          dopiekli nam do żywego,a jemu naprawdę dali popalic[gdyby jeżdzili tylko po mnie
          pewnie do dziś merdałby ogonkiem i służył jak psinka wierna].Jeśli jest z nią
          zżyty, a na dodatek te pieniądze na mieszkanie pochodziły poniekąd z jej strony
          to wypominki masz jak w banku.Będąc ostatnio w pewnej przychodni nasłuchałam się
          opowieści o niewdzięcznych dzieciach, synowych itp.My na forum wypowiadamy się
          anonimowo,ale nasze teściowe chcąc osiągnąc cel nie cackają się.Potrafią z
          imienia i nazwiska szkalowac ile wlezie,czasem opowiada taka starowinka takie
          brednie,że nikt normalny by nie uwierzył,ale cała poczekalnia starszych jej
          potakuje.Wybielają się przed innymi,ale jak to brzmi gdy padają słowa
          lafirynda,franca,pinda tudzież inne epitety.Synuś jawi się w tych opowieściach
          jako ofiara polowania na męża,jest łapany na brzuch[brzuch pojawił się bez jego
          udziału mniemam ],synowe czyhają na pieniądze i majątki,źle wychowują
          dzieci,zarzutów całe mnóstwo, a tylko one jedne mądre i cudowne,a te młode to
          przemądrzałe bo rad nie chcą słuchac.Jak wyszłam to byłam bardziej chora niż
          przed wizytą.Więc najlepiej trzymac teściową na dystans i powidziec jednak żeby
          znalazła sobie inny obiekt do dręczenia.Mój braciszek też nie chciał pomagac
          przy dziecku,obiad miał być pod nos, ale moja bratowa wzięła się za niego i
          dzisiaj jest na wychowawczym, umie gotowac,a moja mama się śmieje tylko jak
          próbuje się skarżyc,więc niewtrącanie się to lekarstwo na nasze bolączki.
        • nudny83 Re: witam 23.12.08, 09:28
          natalm napisała:

          > moja tesciowa nie ma meza bo madry byl i w pore uciekl od niej!!
          Mąż mojej teściowej wpadł w alkoholizm - podejrzewam że właśnie
          przez nią. To kobieta, która musi wszystkimi rządzić, a kiedy ktoś
          się opiera - niszczy go jak karalucha...

          > problem jest taki ze moj maz kupil to mieszkanie ze spadku po jego
          > dziadku i jego matka zdecydowala gdzie ma byc mieszkanie itd. ona
          > psauje caly moj zwiazek, ale co ja mam zrobic??? mam zostawic
          meza??
          Czy on aby napewno jest twoim "mężem". Małżeństwo to coś więcej niż
          obrączka na palcu i mówienie "kocham cię misiu"...

          > ona mnie nie lubi bo my poznalismy sie rok temu po 2 miesiacach
          > zadzwonilismy do niej ze bierzemy slub a miesiac pozniej okazalo
          sie
          > ze jestem w ciazy i to ja wkurzylo!!! wiec co robic??!!!
          HEH. Skądś to znam. U mnie co prawda nie ma dziecka, nie braliśmy
          ślubu tak szybko, ale teściowa próbowała buntować moją (wówczas
          jeszcze) narzeczoną (obecnie żonę), że napewno będę ją bił, lał,
          wyzywał i zdradzę i zostawię...

          > malo tego to moj maz jest tak przez nia wychowany ze uwaza ze
          > kobieta powinna wzystko w domu robic wychowywac mu dzieci sprzatac
          > prac gotowac a on nawet dziecka przewinac nie moze i jego mamusia
          > jeszcze temu przyklasuje!!!
          Widzisz, ja naprzykład wróciłem wczoraj do domu o 19'tej. Spojrzałem
          na kobietę z którą dzielę los i uprasowałem górę ciuchów (nienawidzę
          tego robić, naprawdę :P), przygotowałem kolację, zmieniłem
          pościel... Na tym też polega małżeństwo - na wspieraniu się. Ja też
          czasem nie mam siły i ona zrobi coś za/dla mnie i tak się wspieramy
          w codziennych trudach życia...
          Tu też niestety jest podobnie. Teściowa robi nam wiecznie awantury,
          że żona ma być "kuchtą" i "sprzątaczką", a nie zwalać obowiązki na
          faceta, a przeważnie 15 minut później słucham - po zrobieniu
          kolacji/obiadu, posprzątaniu lub czymkolwiek innym że jestem
          nierobem, nie potrafię nic porządnie zrobić itd...



          > teraz powiedzialam ze daje mu szanse ? na poprawe i pojade tam na
          > jakis czas, ale ona bedzie robila ?
          > wszystko zeby to zniszczyc!! wiec co mam robic? powiedziec jej w
          > twarz zeby sie odwalila skoro moj maz nie potrafi tego zrobic?!?!

          Wiesz, ja odważyłem się w niedzielę powiedzieć co myślę o zachowaniu
          swojej teściowej i nie żałuję tego. Wierz mi. Albo ratujesz związek,
          albo stajesz się wycierusem swojej teściowej...
          Polecam: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=88862481
    • truskawkowa_margerita Re: witam 07.12.08, 21:18
      Cześć :)
      trudna sprawa z tymi teściowymi :)
      Ja wyszłam za mąż kilka miesięcy temu, teściową znałam dość długo
      przed ślubem. Myślalam sobie, ze chyba te historie o strasznych
      relacjach synowa-tesciowa są przesadzone, ale jednak NIE są :))
      Szczęściem, mieszkamy 100 km dalej, więc na co dzień nie mamy
      większego problemu z tymi relacjami. Niestety ostatnio teściowa
      musiała zamieszkac u nas ze względów organizacyjnych - i dopiero
      wyszło szydło z worka :))
      Doszło do tego, ze musiałam oświadczyć memu mężowi, że moja noga u
      niej w domu nie postanie częściej niż 2 razy do roku - na święta (o
      ile będzie taka konieczność) - z mojego pktu widzenia to katastrofa,
      kiedyś sama mitygowałam męża, by traktował łagodniej matkę. Mają
      kiepskie relacje, każde ICH spotkanie zaczyna się i kończy na kłótni
      (i trwa również w takim stanie:). Kobieta jest leciwa i chora. A
      jednak potrafi zaleźć za skórę :) Teraz juz mnie to bawi, ale kilka
      godzin temu zagotowałam się z wściekłości - teściowa weszła do
      łazienki gdy ja przygotowywałam się do wyjścia (a mamy mikroskopojna
      łazienkę i nie ma miejsca dla 2 osób) z-jak-zawsze-niecierpiacą-
      zwłoki-sprawą (wszystkie jej sprawy są takie, musisz przerwac
      cokolwike nie robisz i lecieć, żeby
      zobaczyć/zrobić/przynieść/odnieść) i w toku dyskusji stwierdziła, że
      położy cos tam gdzieś, żebym "znowu" nie krzyczała (kilka minut
      wcześniej mielismy z mężem małe spięcie, bez krzyków bynajmniej, w
      tonie dyskusji raczej). Co mnie tak zaskoczyło, że zapytałam o co
      chodzi, bo nie przypominam sobie tych krzyków (na teściową nie
      krzyczę... hm, ja w ogóle nie krzyczę tak naprawdę :) I tu okazało
      się, że nakrzyczałam na biednego, bogu-ducha-winnego syna :))
      Wyznaję zasadę, że jeśli mam ochote pokłócic się z mężem, to to
      robię - ale zabraniam a. jechania po mnie lub po nim z tego powodu
      osobom postronnym; b. komentowania naszych małżeńskich relacji przez
      kogokolwiek

      Na dodatek wyprosiłam (kulturalnie) teściową z łazienki, bo nie
      mogłam skończyć się szykować (za mało miejsca), na co ona
      stwierdziła iż MA PRAWO TU BYĆ :))
      Zapewne to było wypowiedziane z podtekście "mieszkanie należy do
      mojego syna i mogę robić co uważam za słuszne", hehe.

      Co samo w sobie nie byłoby takie straszne :) gsyby nie to, że
      ostatnio teściowa, będąc w szpitalu po udarze, kilkakrotnie
      zapewniła mnie, że jak tylko wyjdzie, to "już ona mnie ustawi".

      Czyżby właśnie usiłowała zacząć? :))

      Cóż, na szczęście mam męża nauczonego na własnych błędach - jego 1
      małżeństwo rozpadło się nie bez znaczącego udziału jego matki...
      Ciekawam, czy wyciągnął stosowne wnioski. Zobaczymy :)

      Uf, teraz juz patzrę optymistyczniej na świat i sprawy jego - byle
      do środy - teściowa wraca do siebie, my odzyskujemy nasz pokój,
      spokój - będzie dobrze :)

      A za Was, kochane, trzymam kciuki - nie mam pojęcia, jak radzić
      sobie w takich sytuacjach, jak Was psotyka. Nie mogłabym mieszkać z
      osobą, której nie lubię z wzajemnością - wolałabym się rozwieść,
      gdyby mąż nie chciał sie wynieść z domu rodziców. To znaczy,
      najpierw nie wzięłabym w ogóle ślubu w takiej sytuacji :))

      Życie jest za krótkie i za piękne, by je niszczyć kontaktami z
      ludźmi, których nie akceptujemy.

      Trzymajcie się ciepło i życzę Wam szczęścia :)
    • zosiapilka Re: witam 03.01.09, 16:02
      Na razie chyba nie masz dużo możliwości. Ale jak już zamieszkacie razem z mężem,
      postaraj się trzymać teściową na dystans. Pewnie nie będzie łatwo. Życzę szczęścia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka