Dodaj do ulubionych

Smierc narzeczonego:(

08.12.08, 16:31
Boze dlaczego nam to zrobiles? Jak mamy sobie teraz dac rade? Jak ma
dac rade moja siostra, dla ktorej caly swiat legl w gruzach? Jeszcze
tak niedawno Samek byl u nas a dzisiaj juz go nie ma. Jego cialo
jest zimne, juz nigdy sie nie usmiechnie, nigdy nie przytuli mojej
siostry, nie przyjdzie, nie powie "czesc". Nie potrafie sobie z tym
poradzic, czy to kiedys minie? Minel0 dopiero 29 godzin odkad
odszedl... Ludzie pomozcie, co ja mam powiedziec mojej siostrze,
ktorej ukochany facet, jedyna milosc zycia odszedl w ramionach?
Wszystkie slowa sa takie banalne, boje sie ze ona sobie cos zrobi,
ciagle go wola,ze do niego pojdzie. Jak ona go kochala... Cale zycie
byli razem, znali sie od podstawowki, taka pierwsza mlodziencza
milosc, jedyna. A teraz go niema i juz nigdy nie wroci... Musimy
zrobic pogrzeb, bo on mial tylko nas. Co z jego rzeczami? Kto po to
pojdzie do ich domu? Boze dlaczego?!! Jego juz niema, juz nic nie
czuje, zostala tu moja siostra ktora tak bardzo cierpi a
ja nie potrafie jej nic powiedziec. Cale zycie stracilo dla niej
sens.Co teraz? Siostra niema dzieci, niepozostalo jej po nim nic. Ja
mam 3 miesieczne dziecko, jest mi ciezko z nia rozmawiac, bo czuje
ze jeszcze bardziej boli ja to ze my jestesmy razem a ona nigdy sie
juz do niego nie przytuli. Co mam jej mowic? Czy wogole mam mowic
cokolwiek? Nie daje juz rady...
Obserwuj wątek
    • ls48 Re: Smierc narzeczonego:( 08.12.08, 17:12
      Straszna tragedia. Bardzo współczuje. Ale poza byciem przy siostrze,
      raczej nic nie mozesz zrobić. Tak juz jest, że na takie sytuacje nie
      ma chyba innej rady. Ale może ktoś inny ma. Bądz przy niej i pozwól
      Jej dużo mówić i plakać. To czasem pomaga.tule Was do serca.
    • 4ukamisia Re: Smierc narzeczonego:( 08.12.08, 18:05
      Bylam u Kasi w szpitalu. Bede tu sobie pisac. Moge? Jak sobie tak
      popisze to troche mi lepiej. Kasia to moja siostra. Dzisiaj jakby
      troszke z nia lepiej. Nie wiem czy to przez leki, ktore dostaje?
      Mowi dosc chaotycznie, ciagle pyta o te same sprawy a ja cierpliwie
      jej opowiadalam wkolko o tym samym. W szpitalu ciagle jest z nia
      mama, bo boimy sie ze cos sobie zrobi. Nie wiem czy pisac jak Samek
      zginal? Boze to takie trudne. Moze ktos slyszal w telewizji o tym,
      nie wiem, podobno mowili...

      Boze to takie trudne gdy w jednej chwili wali sie caly swiat.
      Dlaczego tak jest? Ja mam wszystko. Ona nie ma nic. Mama prosila
      zebym poszukala zakladu pogrzebowego a ja niemam sily. Jak to
      mozliwe, ze w sobote bylismy wszyscy razem, smialismy sie,
      rozmawilalismy a w poniedzialek mam szukac zakladu pogrzebowego?!
      Czy Samek to przczuwal? Byl przeciez taki mlody. Mial tylko 27 lat.
      I tak bardzo sie kochali, nie widzialam nigdy zeby ktos tak bardzo
      sie kochal jak oni. Kasia ciagle powtarza ze zasneli
      w "przytulance", zawsze tak do niego mowila gdy chciala by ja
      przytulil.
      • trelka10 Re: Smierc narzeczonego:( 08.12.08, 18:20
        Jeżeli to tylko to PISZ!!! zawsze ktoś Ci odpisze. Niestety wszyscy tutaj
        przeszliśmy przez to samo i wiemy co czuje Twoja siostra. Jedyne co możesz dla
        niej zrobić to... po prostu być. Czasem wystarczy siedzieć obok milcząc ale
        uwierz mi dopiero jak wraca świadomość to człowiek to pamięta.
        Nie możesz czuć się winna, ze masz wszystko... Niestety taki jest ten podły
        świat,. nie my decydujemy tylko ktoś za nas rozdaje karty.
        Współczuję Wam bardzo. Gdybyś potrzebowała pomocy to... wiesz gdzie nas szukać
    • jucha32 Re: Smierc narzeczonego:( 08.12.08, 19:03
      Bądź przy siostrze. Wysłuchaj, przytul ją, płacz z nią jeśli tego
      chce, pozwól jej krzyczeć. Tyle możesz teraz zrobić.
      Ja wiem, że to jest dla Ciebie trudne, ale zajmij się tym o co
      prosiła Cię mama. Siostra kiedyś będzie Ci za to wdzięczna. Wiem, że
      to trudne,ale spytaj się siostry w czym chce, aby jej chłopak był
      pochowany, może chce dać mu coś do trumny. Ja żałuję, że nikt o tym
      nie pomyslał, aby dać Adamowi nasze zdjęcie do trumny. Nie było mnie
      na pogrzebie, bo leżałam w szpitalu.
      Jesteś jej siostrą i wiesz co lubili. Może mieli ulubione kwiaty
      i z nich trzeba zrobić wieniec. Może Samek miał ulubiony kolor
      i taka koszulę trzeba mu kupić.
      Ja wiem, że brzmi to okrutnie, ale mimo bólu i rozpaczy ktoś się
      musi tym zająć. Był dla Was jak członek rodziny i musicie zrobić to
      dla niego, ale też dla siostry. Ona ma teraz tylko Was.
      Rzeczy Samka narazie zostawcie tak jak są. Kiedy siostra dojdzie do
      siebie to zadecyduje co z nimi zrobić.
      Nie mów, że nic jej nie pozostało po Samku. Ma wspomnienia, których
      nikt nie zatrze w jej pamięci.
      Będzie ciężko i musisz zdawać sobie z tego sprawę.
      Nie możesz również mieć wrzutów,że masz ukochanego i dziecko. Nie
      miałaś wpływu na to co sie stało. To nie zależało od Ciebie. Siostra
      może Ci to kiedyś wytknąć, ale nie złej woli,ale z rozpaczy. Może
      niechcieć się z Tobą widyać, ale z bólu, że ona straciła szansę na
      to wszystko.
      Jeszcze wiele trudnych chwil przed Tobą.Ale pokazuj jej, nawet po
      długim czasie, że o niej pamiętasz i Cię interesuje. Najgorszy może
      być dla niej Twój powrót do zwykłej codzienności. Tobie będzie się
      wydawać, że jej to pomaga, ale to nie prawda. Wiem to po sobie.
      Życzę Ci siły, bo będzie Ci potrzebna.
      Kiedy tylko potrzebujesz to pisz. Na pewno ktos Ci pomoże. Wiemy co
      przeżywa Twoja siostra, bo każdy z tego forum to przeszedł.
      Wiem, że to pusty frazes, ale trzymaj sie i bądź silna dla Swojej
      siostry.
      • czyczasleczyrany Re: Smierc narzeczonego:( 09.12.08, 01:50
        Witam,
        nie uwazam wcale ,ze dobrym pomysłem jest pytanie teraz siostry w czym chce, aby jej chłopak był pochowany i czy chce mu dac cos do trumny.Nie wspomne juz o kolorze koszulki(totalny bezsens)Widzisz juch32 mnie o to spytali i jakos załuje ze padło takie pytanie.Padło wiele innych(głupich) pytan zwiazanych z pogrzebem i wcale jakos za nie dzisja nie jestem nikomu wdzieczny.
        Zeby nie było ze sie znowu czepiam...poprostu uwazam ,ze dla Twojej siostry nie ma to teraz najmniejszego znaczenia i kiedys tez nie bedzie az takiego miało.
        Znasz najlepiej swoja siostre i wiesz w jakim jest stanie i co mozesz jej powiedziec i czy cokolwiek do niej dociera(w co watpie).
        Ale tak jak pisza wszystkie kolezanki...musisz teraz byc z siostra.
        Zycze Ci duzo wytrwałosci a siostrze powrotu do "normalnosci".
        Pozdrawiam
        • 4ukamisia Re: Smierc narzeczonego:( 09.12.08, 08:03
          Jest tyle pytan, na ktore nie znam odpowiedzi i to
          najwazniejsze "Dlaczego?" Jak ktos mogl to zrobic? Czy mozna az tak
          nienawidzic drugiego czlowieka by przyjsc w nocy i go zabic? Jak
          mozna decydowac o czyims losie i go sadzic? Czy moze Bog go juz
          osadzil?Czy osadzi osobe, ktora to zrobila? Nie wierze w zadna
          sprawiedliwosc. Policja? Oni tylko udaja, ze cos robia.Moja siora
          mowi ze co z niej za swiadek jak nic nie pamieta. A ja mysle, ze
          dobrze ze nie pamieta. Czy moze narazie nie pamieta ale gdy troche
          sie otrzasnie to obrazy zaczna jej wracac? Jak to jest? Boze to jest
          tak jakis pieprzony amerykanski film. Takie rzeczy nie dzieja sie w
          Polsce, nie tutaj, dlaczego akurat Samek i Kaska? Samek bedzie
          zkremowany. Tak chce Kaska. To chyba dobrze. Ja tez niepotrafila bym
          patrzec na niego w trumnie.Boze w jakiej trumnie? Przeciez tak
          niedawno tutaj byl. Nie wierze ze to sie dzieje naprawde.
          • jucha32 Re: Smierc narzeczonego:( 09.12.08, 11:02
            Czyczasleczyrany dla mnie to było bardzo ważne. Zwłaszcza, że nie mogłam być na
            pogrzebie. Wiele rzeczy zrobiłabym inaczej. Nikt mi się nie spytał co bym
            chciałam i jak bym chciała. Fakt, żemoże nie byłabym w stanie odpowiedzieć, bo
            byłam w bardzo złym stanie. Choć nie wiem tego, bo nikt nie zapytał.
            Wydaje mi się, że to jest ważne, choćby miało sprawić ogromny ból.
            Jeżeli Kasia chce, żeby był skremowany to może chce jeszcze innych, właśnie
            przyziemnych spraw.
            Wiesz 4ukamisia nie było, nie ma i nigdy nie będzie sprawiedliwości.
            Na pytania, które sobie zadajesz nigdy nie znajdziesz odpowiedzi, bo one
            poprostu nie istnieją.
            Wiesz, tak naprawdę to trudno znaleźć jakiekolwiek słowa pocieszenia. Jakie by
            one nie były to tak naprawdę są puste i w tej chwili nic dla Ciebie nieznaczą.
            Kasia może sobie nigdy nie przypomnieć tego co się wydarzyło. Ja też nie
            pamiętam wypadku, nie pamiętam jak mój mąż umierał obok mnie. Minęło juz 7
            miesięcy, a mnie nic się nie przypomina.
            Ale jak sama napisałaś może lepiej tego nie pamiętała. Niech pozostanie w jej
            pamięci taki jak był za życia. "Za życia" - brzmi kretyńsko.
    • 4ukamisia Re: Smierc narzeczonego:( 09.12.08, 11:02
      To juz 3 dzien a ja umylam dzisiaj talerz po Samku gdy ostatni raz u
      nas byl. Kaska wychodzi dzisiaj ze szpitala. Bedzie teraz u
      rodzicow. Chcialabym wziac synka i isc do nich. Myslicie ze to dobry
      pomysl? Czy lepiej nie? Niechce zadawac jej dodatkowego bolu. Nie
      wiem co robic. Czy pokazac jej to forum? Jak tak to kiedy? Od razu?
      A moze podsunac jej jakies ksiazki, ktore pomoga jej to zrozumiec?
      Boimy sie ze Kaska sobie cos zrobi. Boze daj jej sile by to przetrwac
      (*)
      • jucha32 Re: Smierc narzeczonego:( 09.12.08, 11:10
        Bądź przy niej, nie unikaj spotkań z nią. Myślę, że Twój syn nie jest
        przeszkodą. Jest członkiem rodziny i zawsze będzie jej towarzyszył. Ból nigdy
        nie zniknie, a widywać się musicie.
        Może na forum, a już napewno na książki to za wcześnie. Nie skupi się na ich
        czytaniu i myślę, że nie zrozumie. Forum możesz jej zaproponować, a jeśli nie
        będzie chciała to jej nie zmuszaj.
        I sprawujcie nad nią opiekę, tak żeby nie czuła, że ją pilnujecie.
        I bądźcie przy niej, bądźcie na każde jej zawołanie.To Wy musicie dać jej siłę,
        żeby przetrwała. Bóg nic tu nie pomoże. Tylko Wy możecie pomóc.
        • kasik2222 Re: Smierc narzeczonego:( 09.12.08, 11:45
          uważam że powinnaś do niej iść. I nie izolować jej od Twojego synka.
          Książek jeszcze nie da rady czytać, a co do forum - pokaż jej, sama
          zdecyduje, czy chce tu coś napisać. zeby tylko nie popadała w
          rozpacz przy czytaniu,, z doświadczenia wiem że łatwo się wkręcić.
          Coć rozpacz to akurat będziew jej towrzyszyć przez najbliżese
          miesiące cały czas. Forum działa jak psycholog. I może to dziwne,
          ale świadomość że nie jest się w takiej sytuacji samemu pomaga -
          oczywiście w tym dobrym znaczeniu. NIE MA SPRAWIEDLIWOŚCI NA
          ŚWIECIE, nie licz na to. I nie szukaj odpowiedzi których nie ma.
          Pozdrawiam Kasia
          • corka.bossa Re: Smierc narzeczonego:( 09.12.08, 14:40
            Wszyscy mają rację:po prostu bądz,słuchaj co mówi,płacz razem z nią.I odpowiadaj na pytania,nawet jeśli będzie pytała o to samo w kółko.Ja trzy dni i noce powtarzałam :"że to nie może być prawda,że myśmy musieli się pomylić,że to nie może być prawda" i cały czas obok mnie ktoś był kto słuchał..Nic gorszego nie możecie zrobić jak zostawić ją teraz samą.Przytulam mocno..
    • 4ukamisia Re: Smierc narzeczonego:( 13.12.08, 13:19
      I już po pogrzebie. W czwartek było pozegnanie, wczoraj pogrzeb.
      Chyba mi troche lepiej teraz. Jakby w koncu do mnie dotarlo, ze go
      już niema. Teraz przed nami jeszcze pojscie do tego domu i zabranie
      rzeczy. A potem? Co potem? Powroci codziennosc a Kaska zostala sama,
      dla niej nigdy już nie będzie tak samo. W zasadzie niewiele z nia
      rozmawiam. Mowie tylko ze ja kocham i ze chciałbym jej pomoc ale
      wiem ze się nie da. Jest mi przed nia jakby wstyd ze ja mam rodzine
      a ona zostala sama. Myslicie ze wasi bliscy tez się tak czuli?
      Takie to trudne i tak bardzo boli. Boli mnie a co dopiero moja
      siostre. Ciagle o nim mysle, o naszych wspolnych chwilach… i to tak
      cholernie boli ze już nigdy tak nie będzie, ze dlugo minie zanim
      moja siostra znowu się usmiechnie. Moja mama chce pojechac z Kasia
      do jakiegos specjalnego osrodka dla osob po takich traumatycznych
      przezyciach. Ona tez chce tam jechac, bo wie ze po tym co widziala
      sobie nie poradzi. Czy ktos slyszal o takich osrodkach? Może macie
      jakies namiary? Szczerze to mi się ten pomysl nie podoba ale podobno
      tak będzie lepiej. Chodzi o osrodki terapeutyczne gdzie jest się pod
      stala opieka psychologow.
      • corka.bossa Re: Smierc narzeczonego:( 13.12.08, 16:51
        Niestety nie potrafię Wam pomóc,nawet w głowie mi nie było szukanie takiego ośrodka.Nawet nie wiem czy to będzie pomocne?Masa osób z takim samym przeżyciem?Wątpię czy to było by na moje siły.Pod stałą opieką psychologa może być będąc w domu.Niestety jedyne co znam, to szpital psychiatryczny i nie wspominam tego za miło :( Chyba lepiej wśród najbliższych..Gdybym miała wtedy wybór wolałabym właśnie tak!Przytulam...
        • mariola008 Re: Smierc narzeczonego:( 13.12.08, 17:52
          Najlepszym "ośrodkiem" w moim przypadku była i jest nieustająca obecność nawet
          milcząca osób bliskich, przyjaciół, rodziny i dużo absorbujących zajęć. Praca i
          jeszcze raz praca. Tak żeby wieczorem paść i nie myśleć. My nie jesteśmy chorzy
          tylko skrajnie nieszczęśliwi.
          Śmierć odebrała nam sens życia i na nowo musimy je poskładać i skleić. Elizo
          współczuję, że musiałaś być w szpitalu, na pewno było to dodatkową traumą dla
          Ciebie. Czas , czas powoli przyzwyczaja do bólu, tęsknoty i strachu. Nie ma
          chyba innego lekarstwa ?
          • corka.bossa Re: Smierc narzeczonego:( 13.12.08, 19:48
            Tak,nie ma innego lekarstwa tylko czas.W szpitalu byłam, bo moja najbliższa i jedyna osoba właśnie umarła, zostały tylko dzieci-a sąsiedzi już nie wiedzieli co mają zrobić..Skrajnie nieszczęśliwi,właściwe określenie..Pamiętam na samym początku"mojego istnienia"na forum ktoś napisał;"..dasz radę,mimo że jeszcze tego nie wiesz.."I tak właśnie jest,daję radę-mimo że wtedy myślałam że świat powinien przestać istnieć...I my wszyscy damy...musi tak być...
    • 4ukamisia Re: Smierc narzeczonego:( 14.12.08, 11:51
      Boli... dzisiaj minal rowno tydzien. Ciezko mi bylo wczoarj
      wieczorem, ciagle mysle ze tydzien temu u nas byli, ze teraz
      dowiedzialam sie ze Kaska jest w szpitalu a teraz ze Samek nie zyje.
      A jeszcze dzwonilam do niego w drodze do szpitala zeby zapytac co
      sie stalo. Przez mysl nie przeszlo mi ze mogl zginac, ze ktos mogl
      tak bestaialsko wejsc do domu i go zabic. Musze zaczac sie zbierac,
      musze zaczac jakos normalnie zyc ale to tak bardzo boli:( Jak beda
      wygladaly nasze swieta? Mama mowi ze nie zrobimy swiat, tak tylko
      symbolicznie usiadziemy do wigilii a raczej do kawy. I bardzo dobrze
      ale te wszystkie radosne piosenki, kolendy czy zyczenia i tak mnie
      nie omina. Musze byc silna dla Kaski i dla mojego synka. Ale jak?
      • mariola008 Re: Smierc narzeczonego:( 14.12.08, 12:55
        Może poproś siostrę niech zajrzy na nasze forum. Mi bardzo pomogło czytanie
        postów innych tak samo skrzywdzonych przez los.Tu wszyscy rozumieją co to znaczy
        śmierć kochanego człowieka , jakie to jest ciężkie do zniesienia.
    • 4ukamisia Re: Smierc narzeczonego:( 15.12.08, 12:31
      Samciu slyszysz mnie? Macie tam w do gory internet prawda? Ciezko
      nam bardzo bez Ciebie. Ciezko mi a co dopiero Kasi. Sam wiesz jak
      bardzo Cie kocha. Nadal nikt nie wierzy, ze to sie stalo. Ciezko
      uwierzyc, ze jeszcze nie dawno tu byles a dzisiaj jestes tam do gory
      i na nas patrzysz. Bo patrzysz prawda? Wczoraj jak bylam na
      cmentarzu wyszlo slonce i dalo mi nadzieje, ze jakos damy rade, ze
      przede wszystkim Kasia da rade. Miales tylu przyjaciol, wszyscy ja
      teraz wspieraja. Tak mi przykro, ze nic nie bedzie z naszych planow,
      ze nie moze Cie tu byc, ze nie widzisz jaki Alanek juz jest madry.
      Zauwazyl juz ze ma raczki wiesz? Jak bedzie starszy to bede mu
      opowiadac jakiego fajnego mial wujka, ze byl odwazny i dzielny jak
      nikt inny. Czuwaj nad nami.
      • jucha32 Re: Smierc narzeczonego:( 15.12.08, 12:47
        Myślisz, że Oni tam na górze Nas słyszą?
        • olkalipiec30 Re: Smierc narzeczonego:( 15.12.08, 12:55
          ja powtarzam swojej córce, że tak, że widzą i słyszą.....a
          sama ..chyba zaczynam w to watpić
          • 4ukamisia Re: Smierc narzeczonego:( 15.12.08, 17:38
            Czy nas slysza? Nie wiem, mam nadzieje ze tak. Chyba chce w to
            wierzyc, ze Ci co odeszli nas widza i nad nami czuwaja. Tak jak
            resztkami wiary wierze jeszcze ze jest Bog i ze przeciez On czyni
            dobro wiec chyba wie co robi. Chociaz ciezko jest w to wierzyc.
            Naprawde ciezko.
            • kasik2222 Re: Smierc narzeczonego:( 16.12.08, 08:38
              4ukamisiu, czy mordercy zostali zatrzymani?
              • 4ukamisia Re: Smierc narzeczonego:( 16.12.08, 15:37
                Nie. Nie ma dowodow, nie ma sladow ani swiadkow. Jedyny swiadek to
                moja siostra ale ona mowi ze nie widziala twarzy. Widziala tylko
                jedna osobe stojaca w drzwiach (spali gdy ktos zaczal strzelac)
                Watpie w to ze kiedykolwiek go zlapia i nie pojmuje jak taka osoba
                moze sobie spokojnie chodzic po swiecie. Kaska ma jakies domysly,
                jest prawie pewna kto mogl to zrobic ale co z tego jak niema sladow?
                Mam nadzieje, ze Bog wymierzy sprawiedliwosc, bo w nasza policje i
                sady juz nie wierze.
                • kasik2222 Re: Smierc narzeczonego:( 17.12.08, 11:21
                  w sprawiedlowośc to chyba już żadna z nas nie wierzy, ani w ludzką
                  ani z boską ( a przynajmniej większość z nas). No ale trzeba być
                  dobrej myśli, może domysłami też się policja zainteresuje, choć bez
                  dowodów... pewnie będzie trudno. A to że Kasia nie pamięta - no cóż
                  nie ułatwi sprawy - ale może dla jej zdrowia psychicznego tak będzie
                  lepiej, podobno umysł ludzki wypiera to czego nie chce przyjąc
                  • jucha32 Re: Smierc narzeczonego:( 19.12.08, 10:46
                    Ani policja, ani bóg nie wymierzą sprawiedliwości, bo ich to nie interesuje. Ale
                    los napewno nie zpomni o tym człowieku. I on go ukarze i to srodze. Ja w to
                    wierzę. Wierzę, że los jest okrutny. Dla nas, bo zaprał nam ukochanych. Ale
                    okrutny będzie też dla tych, którzy to zrobili w jego imieniu.
                    Jak się kasia trzyma? Jak Wy wszyscy sobie radzicie?
                    • 4ukamisia Re: Smierc narzeczonego:( 19.12.08, 14:49
                      Kasia jest naprawde bardzo silna, podziwiam ja, widze ze bardzo sie
                      stara. Stara sie dla Samka, stara sie nie pic alkoholu bo wie ze on
                      by tego nie chcial. Pomagam Kasi na swoj sposob, bo slowami nie
                      potrafie jej pocieszyc. Wydrukowalam jej wasze cytaty na nagrobek i
                      nawet niektore jej sie spodobaly, zamowilam ksiazke ktora polecacie.
                      Takie drobne uczynki ale mam nadzieje ze choc troche jej pomagam.
                      Ciezko mi jest rowniez dlatego, ze widze jakie zycie jest kruche i
                      ze nikt nie wie co moze nas spotkac w przyszlosci, ze to ze mam
                      narzeczonego i dziecko nie znaczy ze za chwile ich nie strace.
                      Trudno jest o tym myslec ale taka jest prawda.
                      Pozdrawiam, Kamila.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka