Dodaj do ulubionych

co z tą szczerościa zrobić

12.01.09, 12:39
po 20 latch właściwie udanego małżeństwa mżą informuje mnie, że
bardzo docenia to jaką stworzyłam rodzinkę, że jestem dobra matka i
zoną. Tylko musiał byc wobec mnie szczery i po prostu mnie juz nie
kocha, nie iskrzy jak to powiedział. Nie ida za tym czyny np:
wyprowadzka czy rozwód. Tylko informacja. Właściwie z dnia na dzień
nie mam w swoim związku czułości czy bliskości? Co mam ztym zrobić?
Poprosic by sie wyprowadził?
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: co z tą szczerościa zrobić 12.01.09, 13:38
      Powiem ci, co ja bym zrobila:

      1. na takie dictum usmiechnelabym sie milo i powiedziala: masz racje
      kochanie, ja tez czuje, ze to juz nie to.
      2. udalabym sie do fryzjera, kosmetyczni i zapisala na gimnastyke,
      ubierala extra sexy i atrakcyjnie
      3. zaczela czesciej wychodzic w domu, znalazla sobie jakies hobby i
      poszukala kontaktu z ludzmi, ktorzy je uprawiaja, zaczela sie z nimi
      umawiac, mailowac.
      4. poprosila rodzine i znajomych, biy jak najczesciej dzwonili do
      ciebie na komorke, i wychodzila odbywac te rozmowy w innym pokoju.
      5. wszystko to oczywiscie z usmiechem na twarzy, extra mila dla
      meza - ale daleka i zajeta swoimi sprawami.

      Zareczam ci, ze mezowi zaiskrzy na nowo, no chyba, ze juz mu
      zaiskrzylo gdzie indziej - ale nawet wtedy wciaz jest nadzieja,
      jesli wdrozysz powyzszy plan.
    • krzysztof-lis Re: co z tą szczerościa zrobić 12.01.09, 13:46
      Najpierw się zapytać, co zamierza.

      Bo może on po prostu w taki niemądry sposób chciałby Ci dać sygnał, że coś w
      związku trzeba zmienić?
    • tatamartinka Re: co z tą szczerościa zrobić 12.01.09, 20:26
      nie od razu wyprowadzil postarajcie sie zmienic codziennosc wyjedzcie gdzies
      razem na weekend oderwijcie sie od codziennosci lub wyjedz gdzies sama zeby
      troche odpoczac od siebie
      • asiara74 Re: kicia031 12.01.09, 21:41
        Popieram w pełni, tak należy zrobić. Jak panu nie iskrzy to niech popatrzy jak
        iskrzy u innych.
        • tamaryszek44 Re: kicia031 13.01.09, 12:52
          Łatwo pisać tak proste rozwiązania sytuacji,ale w życiu i w domu nie jest tak prosto.Żeby coś zmienić muszą chcieć dwie strony,a Wy radzicie jej,aby ten ciężar noisła sama....i żeby to ona coś zrobiła.
          Biedna dziewczyna,żal mi jej i mogę coś na ten temat powiedzieć,jak będzie chciała to może do mnie napisać.
          • klarak5 Re: kicia031 14.01.09, 07:19
            masz rację tu potrzeba dobej woli obu stron. A mój mąz sam nie wie
            czego chce. Ja zreszta tez jestem w wilekiej kropce. Bo co właściwie
            mozna zrobic po takim tekście. Jak wiekszość kobiet najpierw mysle o
            całości o rodzinie o dzieciach a moje potrzeby czy oczekwiania
            najczęściej były na dalszym palnie. Jak po 20 latach dbania i
            myslenia o rodzinie mozna nagle mysleć tylko o sobie?
            • nowy99 Re: kicia031 14.01.09, 08:02
              najsmutniejsze i moim zdaniem najbardziej bolesne to to, że
              powiedział, że Cię nie kocha. Mnie by poszło po honorze gdzieś
              wewnątrz trzewi... ale nie to, że nie kocha tylko to, że to Ci
              powiedział... jakby otworzył sobie furtkę do ewentualnej zmiany
              partnerki i Ciebie do tego "lojalnie" przygotowuje...
          • kicia031 Re: kicia031 14.01.09, 11:56
            Żeby coś zmienić muszą chcieć dwie strony,a Wy radzicie jej,aby ten
            cięża
            > r noisła sama....i żeby to ona coś zrobiła.

            Oczywiscie, bo to ona pyta, co ma robic.
            Pisalam to juz 100 razy, ale napisze 101, a co: nie mamy wplywu na
            zachowanie innych ludzi. Nie sprawimy, by ktos zaczal nas kochac,
            starac sie czy napbral checi do zmiany. jedyne, na co mamy wplyw, to
            wlasne zachowanie.

            Krara moze podjac dzialania zmierzajace do zmiany samej siebie,
            stanie sie atrakcyjna, szczesliwa kobieta. Jej maz moze zareagowac
            na te zmiany pozytywnie, odnowionym uczuciem - a moze nie zareagowac
            w ogole, ale tak czy inaczej ona jest wygrana, bo zrobila cos dla
            siebie, zadbala o siebie.
            • tamaryszek44 Re: kicia031 14.01.09, 12:18
              A facet to święty byk...Tak? on nic nie musi? Ty się staraj ze wszystkich sił i dbaj o siebie, a facet jak zechce i tak skreci gdzie będzie chciał.Czy oni są zwolnieni po ślubie czy dłuższym stażu ze wszelkich starań w inię dobrego związku? To dla mnie koszmar co tu niektóre piszą.Mi szkoda tej kobiety jak siebie samej.
              • kicia031 Re: kicia031 14.01.09, 13:24
                on nic nie musi?

                Nikt nic nie musi. Wiekszosc ludzi nienawidzi musiec i ja to
                doskonale rozumiem. A juz na pewno nie da sie nikogo zmusic do
                milosci.

                Ty się staraj ze wszystkich sił
                > i dbaj o siebie,

                Dbanie o siebie: wyglad, zdrowie, rozwoj intelektualny i duchowy to
                rzecz, ktora sie robi dla siebie, choc korzysta na tym oczywiscie
                otoczenie. jesli robi sie to po to, by maz nie skrecil, jak mowisz,
                to jest to chora motywacja.
            • klarak5 Re: kicia031 14.01.09, 12:22
              pewnie masz rację. Tylko jak wydobyc sie z tego dołka i powiedziec
              sobie nie to nie zabieram sie za siebie. Nie wiem czy to żal czy
              ogromne rozczarowanie sprawia że trudno jest rano wstac i usmiechac
              sie jak zwykle, a co dopiero zainwestowac w siebie.
              • kicia031 Re: kicia031 14.01.09, 13:26
                Nie wiem czy to żal czy
                > ogromne rozczarowanie sprawia że trudno jest rano wstac i
                usmiechac
                > sie jak zwykle, a co dopiero zainwestowac w siebie.


                Rozumiem zal i rozczarowanie, ale kobieto, to tylko malzenstwo! nie
                przecze ze wazna, ale nie jedynie wazna czesc zycia. Nie mozesz
                pozwolic, by o twoim nastroju decydowalo zachowanie innych ludzi, bo
                wtedy zawsze bedziesz zagrozona byciem nieszczesliwa, rozczarowana i
                niespelniona.
                • eu_nika Re: kicia031 14.01.09, 13:49
                  Ciężko tak komuś tłumaczyć jak to się powinno podchodzić, jak ktoś ma inne
                  podejście i ciężko mu to zmienić.

                  Klarak kiedyś borykałam się ze stanami depresyjnymi i dla mnie pójście na
                  zajęcia na angielski było nie lada wyczynem i wysiłkiem także wiem jak to jest.
                  Spróbuj od małych rzeczy, małych przyjemności... masz na coś ochotę to sobie nie
                  odmawiaj, idź na spacer tam gdzie lubisz. Pooglądaj fajne ciekawe rzeczy: może
                  ciuchy, może buty, może ładną porcelanę. Kup sobie aromatyczną herbatę, umaluj
                  usta jak będziesz wychodzić z domu. Idź do fryzjera a potem przeglądaj się w
                  każdej wystawie. I za każdym razem jak usłyszysz w głowie "a po co" albo "tak mi
                  się nie chce" nie zastanawiaj się nad tym, nie kontynuuj tej myśli! Po prostu
                  rób pewne rzeczy a nie zastanawiaj się czy warto się za to zabierać.
                  Pamiętam ile wysiłku kosztowało mnie wyjście z domu. A potem jak się cudownie
                  czułam mogąc trochę czasu spędzić między ludźmi.
                  Jeśli bredzę od rzeczy to przepraszam ale piszę w dobrej intencji.
                  • kicia031 Re: kicia031 14.01.09, 14:02
                    Ciężko tak komuś tłumaczyć jak to się powinno podchodzić, jak ktoś
                    ma inne
                    > podejście i ciężko mu to zmienić.

                    Wiem. Ale sadze, ze warto walczyc o to, by samemu byc gwarantem
                    swojego szczescia i dobrego samopoczucia. Sama choruje na depresje,
                    ale odkad zamiast obwiniac innych o swoje zle nastroje zaczelam
                    zajmowac sie soba i swoim podejsciem do zycia, jest mi duzo lepiej.
                    • eu_nika Re: kicia031 14.01.09, 14:28
                      > Wiem. Ale sadze, ze warto walczyc o to, by samemu byc gwarantem
                      > swojego szczescia i dobrego samopoczucia.

                      Myślę, że warto usłyszeć te słowa, uświadomić to sobie i przynajmniej spróbować.
                      • tamaryszek44 Re: kicia031 15.01.09, 10:54
                        No a tak własciwie to po co no jej to powiedział? Skoro ani rozwodu ani wyprowadzki nie będzie.Bo chce być szczery??Co ta biedna kobieta teraz czuje?przecież to boli.Nawet nie wiadomo co teraz zrobic i jak żyć.
                        • kicia031 Re: kicia031 15.01.09, 11:11
                          Po co powiedzial? a czy warto sie nad tym zastanawiac? Motywy mogly
                          byc zarowno szlachetne, jak i podle. Mogla to byc wypowiedz
                          spontaniczna, albo wywolalan jakimis pretensjami zony.Moglo to byc
                          wolanie o ratunek albo usprawiedliwienie zdrady.

                          Istota sparwy jkest to, ze klara musi sie zatroszczyc o siebie,
                          swoje zycie i swoja godnosc!
                      • nowy99 Re: kicia031 15.01.09, 11:15
                        Dziewczyny, ale jedno jest dziwne: kto po 20 latach małżeństwa kocha
                        jak kochał na początku? Czym w ogóle jest miłość? Dla mnie bardziej
                        tą fascynacją, zabieganiem, staraniem się - wszystko to zawiera się
                        w pierwszych latach spotykania się, narzeczeństwa, małżeństwa. Dalej
                        jest pasmo trudu i znoju, które trza wspólnie pokonywać - i tu, moim
                        zdaniem, miłość zmienia się w przyjaźń, współdziałanie.
                        Może jej mąż myli te pojęcia i miłość traktuje jako tę fascynację,
                        zauroczenie... żona też już pewno fascynację nim ma dawno za sobą.
                        Gościowi kurna znudziło się, to niech znajdzie sobie hobby, niech
                        wybuduje dom, pielęgnuje ogród, majsterkuje, a nie szuka wyjaśnienia
                        życiowej nudy w braku atrakcji w małżeństwie z 20-letnim stażem.
                        Niech weźmie dzieciaki i wciągnie je w jakieś hobby, sporty, a nie
                        żeni teksty do lojalnej (jak wynika z listu) żony.
                        Pewnie. Mały skok w bok żonki na pewno odświeżyłby jego miłość;)
                        Chyba mu jednak chodzi o więcej wrażeń w ich związku... ale trudno
                        wymagać od niej, by (szczególnie teraz, po wyznaniu o skończonej
                        miłości) zatańczyła mu na kuchennej rurze od baru.
                        Ja oficjalnie obraziłabym się, odchudziłabym (jeśli jest z czego),
                        poszłabym do fryzjera lub zapuściłabym włosy, kupiłabym sobie fajnie
                        ciuchy, książki, płyty, spotkałabym ze szkolnymi znajomymi - ale nie
                        dla niego to wszystko. Tak naprawdę dla siebie samej, dla otoczenia.
                        Przykład z kursem angielskiego jest b.dobry, basen też, tenis tak
                        samo, aerobik - byle by wychodzić z domu i mieć poczucie wesoło
                        spędzonego czasu.
                        Macie rację - całe swoje życie trza inwestować w siebie, by po
                        odejściu z domu czy to dzieci, czy męża (też bywa) - mieć swoje
                        odskocznie.
                        • nowy99 Re: kicia031 15.01.09, 11:27
                          I jeszcze jedno Krarak5: jest takie przysłowie: kocham ciebie,
                          bardzie siebie. Warto wziąć je do serducha.
                          A czy mu iskrzy czy nie i czy powinien się wyprowadzić - to już
                          niech on się z tym buja. Jego problem i rozterki, a nie Twój.
                          Ty jesteś ok, postępujesz wg swoich zasad, norm. A jego zasady to
                          jego zasady, droga wolna!
                          W Twoich oczach na pewno stracił, autorytet swój podważył i to on ma
                          się postarać, jeśli chce coś z tym jeszcze zrobić, a nie Ty.

                          ...trochę Cię nabuntowałam, ale gotują się mi zwoje, jak facet
                          zgłasza że mu po 20 latach w małżeństwie iskier za mało...głowa do
                          góry i szacun dla samej siebie. Żadnych żalów i płaczów mu w rękaw,
                          i nie daj Boże błagania, pytania co masz zrobić by iskrzyło między
                          Wami.
                          • kicia031 nowy99 15.01.09, 11:52
                            zgadzam sie z wiekszoscia tego co napisalas, z wyjatkiem opisu co
                            oznacza milosc. Dla mnie to o czym piszesz na poczatku pierwszego
                            postu to zauroczenie, co najwyzej zakochanie. Milosc to cos bardziej
                            dojrzalego, buduje sie ja wspolnie i dosc mozolnie. Dla mnie
                            ulubione okreslenie milosci to ze nie jest to patrzenie na siebie
                            nawzajem, tylko wspolne patrzenie w tym samym kierunku.
                            a iskrzenie, czy seksualna atrakcyjnosc - po ponad 8 latach wcoaz
                            przechodzi mnie dreszcz, gdy przytulamy sie do siebie... 8 to nie
                            20, wiem, ale sadze, ze moze byc wiele tej seksualnej atrakcyjnosci
                            nawet po wielu latach pod warunkiem, ze sie o nia dba.
                          • tamaryszek44 Re: kicia031 15.01.09, 12:11
                            Gdyby mu zależało to nie mówiłby że już nie kocha,tylko sam zaczął działać.Myslę nawet,że stwierdzenie że nie kocha usprawiedliwia jego brak działania i jakiejkolwiek inicjatywy z jego strony.Wygodnie mu z tym-nie kocha i nic nie musi-...
                            Natomiast trochę mnie dziwią wypowiedzi ,żeby dziewczyna coś zrobiła
                            -idź do fryzjera,na basen,na zakupy itd....
                            A co to ma niby dać,że on się ponownie w niej zakocha?-że wreszcie ma z nim spokój i teraz może realizować swoje pragnienia?....no!... co to da że ona zacznie robić to co jej radzicie?
                            Druga sprawa,to czy w takim stanie ducha można się na tyle odprężyć aby cieszyć się czymkolwiek,zakupami albo plotkami z koleżanką.?
                        • klarak5 Re: kicia031 15.01.09, 11:56
                          podobnie zareagowałam. Miłość z biegiem czasu po prostu sie zmienia
                          jak wszystko. Inne sprawy stają się wazniejsze. Sama ciągle nie moge
                          zrozumiec po co mi to powiedział?? Jeżeli miał ochote byc ze mna
                          szczery to powinno to sie w/g mnie łączyć z staniem w drzwiach z
                          walizka w ręku. A on twierdzi że niejedna rodzina nie ma nawet tego
                          (przyjaźń, dobry dom itd, itd). Tylko jak ja mam w tym żyć. Jako
                          kto? Czy raczej uznać że ma problemy ze sobą (kryzys wieku
                          średniego) i przeczekać? Pytań jest tak wiele. najpierw chyba musze
                          po prostu poradzic sobie z tym moim zranieniem i pomysleć o sobie.
                          Staram się i nie wiem czy mi to wyjdzie. Czy powinnam dążyc do
                          rozmowy do konfrontacji czy wycofac się na jakiś czas i udawac że
                          nie jest źle. Bo co tu duzo mówić widać, że jest miły stara się.
                          Tylko czy małżeństwo może istniec bez odrobiny uczucia czy
                          czułości???
                          • kicia031 Re: kicia031 15.01.09, 12:03
                            Czy powinnam dążyc do
                            > rozmowy do konfrontacji czy wycofac się na jakiś czas i

                            Ja uwazam, ze wycofac sie. a w ogole to rozmowy najlepiej sie udaja,
                            gdy to facet dazy do ich odbycia. Im bardziej go przyciskasz do
                            rozmowy, tym bardziej sie wywija. w koncu to on nabroil i to on
                            powinien ci to wytlumaczyc i dazyc do pojednania.

                            A ty mozesz laskawie zaakceptowac jego przeprosiny po dluzszym
                            namysle i zastanowic sie, czy moze byc miedzy wami tak jak kiedys ;-
                            ))
                            • nowy99 Re: kicia031 15.01.09, 12:19
                              Jeśli rozmowa z nim, to już za późno: trzeba było od razu, jak
                              wyarytykułował swój problem - mogłaś wtedy zapytać, co w związku z
                              tym proponuje, planuje - no bo po co w takim razie wyłuszczył Ci
                              te "szczere" (nietaktowne wręcz przez swą szczerość) wyznania???
                              A może właśnie Twoja konretna postawa teraz po tym spowoduje, że na
                              nowo zacznie o Ciebie zabiegać - pozwól mu na dłuuuugie zabieganie,
                              starania, zaloty, podlizywania aż do bólu - bądź raz miła, wesoła,
                              raz niedostępna - jak Ci humor zagra:) On może musi troszkę
                              pogrzebać w Twojej psychice, może chce być Ciebie niepewny...
                              :)

                              Ja prowokowałabym nawet indywidualne wyjścia w teren, wieczorem,
                              chociażby do kina na cokolwiek, byle był sam i odczuł brak Ciebie,
                              Twojego towarzystwa. No wiesz, takie głupie młodzieńcze zagrywki -
                              jeśli Ci oczywiście tak naprawdę zależy... ale daj sobie czas na tę
                              odpowiedź, bo teraz możesz się miotać z uczuciami do niego.
                              • klarak5 Re: kicia031 15.01.09, 12:57
                                cóż rozmowy byłe i to pare. Tak jak napisałam on uważa, że to co
                                mamy nawet bez "iskrzenia" to dużo.
                                Nie wiem tylko czy dam radę tak zyć. Teraz jestem , robie to co
                                zwykle, nie narzucam się i staram się życ swoim i dzieci życiem.
                                Wasze rady staram sie wcielać w zycie i nawet czasem udaje mi sie
                                wyjść z domu tak sobie. Wróciłam do czytania. Jak tylko on zajmuje
                                sie np. komputerem to staram się znajdować sobie zajęcie tak aby nie
                                myślał, że jak on sie mną nie zajmuje to ja nie ma swojego zycia.
                                Tylko to jest bardzo bardzo trudne. Bo przez zycie po prostu szlismy
                                razem. Ciągle dręczy mnie pytanie czy życie takie na dłuższą metę
                                jest możliwe.??? Czy zycie w przyjaźni bez oznak czułości chociaż
                                czasami jest w ogóle możliwe???
                            • tamaryszek44 Re: kicia031 15.01.09, 12:22
                              Akurat facet będzie się tłumaczył.Akurat. Powiedział,a raczej stwierdził i co tu tłumaczyć.Jasne jak budowa cepa,nie kocha i już.Myślę że on sam nie wie co tym stwierdzeniem chciał osiągnąć.
                              Podpowiadacie-wycofać się-
                              ...i co? ma się schować w kąt i udawać,że jej nie ma?, a on łaskawie jak sobie przypomni,że ją ma i będzie mu potrzebna to zawoła?
                              Kurna...o czym wy piszecie,przeciez łączyli się na dobre i złe.
    • mayo23 Re: co z tą szczerościa zrobić 15.01.09, 16:54
      Mialam podobną sytuację parę miesięcy temu, tyle, że jeszcze mąż mi
      szczerze wyznał że ma przyjaciółkę. Też jesteśmy ze sobą 20 lat. I
      pociesze Cię, bo mój przypadek skończył się happy endem, choć swoje
      odcierpiałam. U mojego męża (lat ok. 40) to były typowe zachowania
      kryzysu wieku średniego, czuł się niedoceniony, zapomniany, a
      potrzebował potwierzenia swej atrakcyjności i męskości (ja to
      niestety zaniedbywałam, bo rutyna w życiu codziennym pozbawia nas
      romantyzmu). Dużo rozmawialiśmy o swoich potrzebach, dużo było
      emocji (nawet z żądaniem by się wyprowadził), ale teraz kiedy oboje
      zrozumieliśmy co zatraciło się w naszym małżeństwie, staramy się na
      nowo i jest naprawdę dobrze między nami..
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: co z tą szczerościa zrobić 16.01.09, 00:07
      Cóż, taka szczerość jest bolesna , bo niezależnie od wszystkiego konfrontuje
      Panią z upływem czasu i zmianami jakie on niesie w Waszym związku.
      Być może reakcja męża jest też związana z tym właśnie. Trochę jest w tym coś z
      kryzysu związanego z dorastaniem dzieci i Waszym przekraczaniem " smugi cienia".
      Nie ma jednoznacznej odpowiedzi jak się wobec tego znaleźć.
      To zależy, czego Pani potrzebuje. Jeśli nie wystarcza Pani przyjaźń, wspólnie
      spędzone lata, bezpieczeństwo i stabilizacja, co jest doskonale zrozumiałe,
      zaproponować mężowi rozstanie.
      Jednak te same rzeczy mogą stanowić wartość a z czasem przypływ żywszych uczuć.
      Inną diagnozą może być też przeżywanie przez męża kryzysu wieku średniego i
      związane z tym kwestionowanie wszystkiego, co do tej pory miało wartość. Wedy
      warto zostać i zając się mężem i jego uczuciami. Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • klarak5 Re: co z tą szczerościa zrobić cd Pani Agnieszko 06.02.09, 13:17
        dzieki za odpowiedź. Niestety przychodzą mi do głowy jeszcze ze 2
        ważne pytania. Czy powinnam porozmaiwac z mężem i prosić aby sie
        zdecydował czy chce sie starac ten związek utrzymac i w związku z
        tym prosic aby cos w tym kierunku zrobił nie wiem na przykład terpia
        w poradni małżeńskiej ?? Czy może cos innego?? A jeżeli rzeczywiście
        przechodzi on jakieś problemy związane z wiekiem do czego jak pewnie
        większośc mężczyzn sie nie przyznaje, to jak mu pomóc? Co robic aby
        było dobrze? Czy okazywanie uczuc równiez tych czułości jak
        przytulenie itd czy dąrzenie do zbliżenia jest dobrym pomysłem? Czy
        lepiej na jakiś czas sie troche odsunąć? Jeżeli moge prosic to
        proszę o szybka odpowiedź bo niestety moje skołowane nerwy chyba nie
        zawsze juz reagują racjonalnie. I jeszcze jedno czy powinnam
        pozrozmawiac z dziećmi (20 i 18 lat) że między ojciem a mna cos sie
        dzieje niedobrego? Bo, że cos się dzieje to same widzą i mam
        wrażenie że sa troche skołowane.
        • kicia031 Moim zdaniem 06.02.09, 13:26
          z dziecmi nie rozmawiac - na razie nie ma o czym, nie rozstajecie
          sie. na razie.

          Moim zdaniem tym komunikatem maz chcial tobie zwalic na glowe swoje
          problemy kryzysu wieku sredniego. Ja bym na to nie pozwolila i
          wspierala mzea o tyle, o ile sam o to wyraznie poprosi.

          Jak dla mnie, krotka pilka - maz cie bardzo zranil. Nie chodzi o to,
          bys sie obrazala, ale wydaje mi sie naturalne, ze gdy ktos nas rani,
          to chcemy przewartosciowac swoja gotowosc bycia z ta osoba, swoej
          zaangazowanie w zwiazek.
          z tego wynika, ze powinnas zachowac dystans, zajac sie swoimi
          sprawami i pozwolic mezowi podjac starania by naprawil, co zepsul.

          Co nie oznacza bycia niemila, roszczeniowa, wypominajaca. tylko
          zdystansowana. Daj mu przestrzen, by mogl pomyslec i zadzialac jak
          mezczyzna.
    • eastern-strix maz sie usprawiedliwil na wypadek.. 22.01.09, 20:58
      ..gdyby zdarzyl mu sie romans...

      tak mi to niestety wyglada.

      albo woz albo przewoz.


      skoro mu 'nie iskrzy' to niech pracuje nad zwiazkiem (z Twoja pomoca) tzn
      terapia malzenska itp.

      a jesli 'nie iskrzy' i on nie widzi problemu, to jest po prostu wygodny.

      docenia Cie jako kucharke i pomoc domowa,ale seks to on bedzie uprawial z kims
      innym.

      Sorry,ale naprawde tak mi to wyglada.

      Gdybym ja sie obudzila rano i stwiedzila,ze juz 'nie iskrzy' to bym panikowala i
      na pewno nie poinformowalabym meza 'ot tak'.
      • eastern-strix sorry ze tak ostro pojechalam... 22.01.09, 21:13
        ...moze maz po prostu chcial byc uczciwy, niemniej jednak mysle, ze powinniscie
        przynajmniej pogadac, czego kazde z Was oczekuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka