Dodaj do ulubionych

potrzeba rozmowy?mam dola totalnego

02.02.09, 11:10
Nie mam kompletnie do kogo się zwrócić z tym problemem ale sprawa
zaszla za daleko i wiem ze zmierza do złego...

Pokrótce, moi rodzice wybudowali dwa domy dla mnie i siostry. Do
jednego przeprowadziliśmy się gdy byłyśmy w wieku szkolnym ale z
myślą, że ja po założeniu rodziny zajmę ten pierwszy niewykończony
a siostra wyremontuje sobie ten w którym zamieszkaliśmy a rodzice
zejdą piętro niżej u siostry. I tak lata zleciały, siostra właśnie
się ustatkowała i chce budować swoje życie... i pojawiają się
jakieś chore sytuacje. Nikt nic nie mówi ale coś boli. Siostra
wychodzi na tę złą co to chce rodziców z domu wyrzucić.
Powszechnie wiadomo, że młodzi powinni być oddzielnie bo zawsze
pojawią się konflikty, roznice zdan itp. Siostra myslala o
wynajeciu gdzies lokum ale po co jak tu jest tyle miejsca. Ale
rodzice mieli wizje ze sobie razem w duzym domu beda mieszkac bo
duzo ludzi tak ma. Dawniej w jednej izbie sie mieszkalo , na kupie
i sobie ludzie razem pomagali itp.
Jest ok, bo sluza pomoca w opiece nad moimi dziecmi, my tez co
mozemy to pomagamy ale kazdy stara sie zyc po swojemu. Z tym ze
nie tak do konca sie da. Jakies uwagi co do siory i meza mowia mi,
nie mowi sie bezposrednio. Pisze bardzo ogolnikowo ale nie moge
pozbierac mysli, moze podam kilka przykladow:
- oni wiedza najlepiej i zawsze sa gotowi pomoc i doradzic ale nie
przyjmuja do wiadomosci ze ktos chce zrobic po swojemu
- maja pretensje ze nie o wszystkiem sie mowi,ze robimy tajemnice
np. z aplanujemy cos kupic, zmienic itp.
- ja tlumacze ze wlasnie jak nie beda widzieli wszystkiego to nie
bedzie ich bolalo, bo czesto moze byc nie po ich mysli
- ciezko to przyjac ale to pewna niezdrowa sytuacja, jestesmy
dorosle, mamy pod 30-stke a oni byli teraz na urlopie i w rozmowach
z nami pytali czy tesknimy czy radzimy sobie itp. itd.
A my odczulymy taka ulge bo nikt nie obserwowal, nikt nie
strofowal, ze tak a nie tak. Ciezko zaakceptowac sytuacje ze mamy
juz swoje rodziny i chcemy zyc po swoejmu.Nie moga sie pogodzic z
pustym gniazdem. Maja nas blisko siebie i osaczaja nas. Ja krepuje
sie zamowic pizze bo beda widzieli i pewnie mieli pretensje ze ich
nie poczestowalam, nie wytne kilku drzew bo oni jej zasadzili....
Oni sobie nie zdaja z tego sprawy. Czy im to uswiadomic w rozmowie
rodzice i my siostry razem (bez mezow) zeby nie krepowac
rodzicow... POwiedziec o naszych odczuciach?
A moze my za duzo wymagamy ? Przeciez wybudowali nam domy, nie
musimy ciulac cale zycie aby sie dorobic. Mamy start jak malo kto.
Ale czy to oznacza taka dozgonna wdziecznasc i wielbienie na kazdym
kroku? Co mam zrobic? Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • mwiktorianka Re: potrzeba rozmowy?mam dola totalnego 02.02.09, 12:13
      Miałam trochę podobna sytuację z moja mamą,co prawda niby nie
      osaczała,nie wtrącała sie na każdym kroku,ale komentowała kiedy
      tylko sie dało,że ona by tak czy tak nie zrobiła,że ja robie źle
      itp.Po dośc długim czasie zorientowałam sie,że zanim podejme decyzję
      zastanawiam się jaka będzie reakcja mamy.Mam już 37 lat,stałam się
      trochę bardziej pewna siebie,wiem,ze pewnych rzeczy w mamie nie
      zmienię,o wielu rzeczach zarówno ja jak i moja siostra jej nie
      mówimy,od tego mamy siebie nawzajem.Z mama mamy ogólnie dobry
      kontakt.Uważam,że nie mam obowiązku mówic jej o wszystkim,wyleczyłam
      sie z tego.Kocham ją, szanuję,pomagam gdy jest taka potrzeba,ale mam
      swoje życie i prawo do własnych decyzji.Ty także musisz to
      zrozumiec,musi to do Ciebie w PEŁNI dotrzeć,że nie musisz zawsze
      postępowac tak jak by chcieli Twoi rodzice.Pewnie nie raz się
      obrażą,ale taka jest kolej rzeczy.Nie powinnaś mieć z tego tytułu
      wyrzutów sumienia bo nie robisz nic złego.Każdy ma prawo do życia
      według własnych zasad nawet jeśli mieszka w domu wybudowanym przez
      rodziców.Zyczę powodzenia.
    • nataliak9 Re: potrzeba rozmowy?mam dola totalnego 02.02.09, 17:59
      robic po swojemu,nie przejmować się co powiedzą rodzice, podkreslać
      własną niezależność stanowczo ale uprzejmie-to jedno wyjscie,
      łagodne ale rodzice długo się będą przezwyczajać.
      wyjscie drugie sprzedac domy i kupić każdemu osobne lokum-
      wyjscidrastyczniejsze i najskuteczniejsze ale może wywołać duże
      zamieszanie w rodzinie.
      nie trzeba wszystkiego opowiadać rodzicom, spowiadac się i zdawać
      relację, a wręcz w pewnym wieku nie powinno się. rodzice muszą to
      zrozumieć i koniec.najwyżej się obrażą, i co wtedy się stanie? nic.
      a czy oni tak blisko związani są z dziadkami? pewnie nie.
      zawsze mów, że robisz tak jak ty uważasz za słuszne, twój mąż też i
      tak wam jest dobrze.podkreslaj swije zdanie i nie proś o żadne rady.
      pozdrawiam.
    • tinki1 prosze o porade.... 17.02.09, 12:36
    • rapunzel1 Re: potrzeba rozmowy?mam dola totalnego 17.02.09, 12:52
      Ze strachu przed EWENTUALNYMI pretensjami nie zamawiasz pizzy, nie poruszasz nawet w rozmowie tematu wycinki drzew.
      Naucz się żyć po swojemu nie czekając na błogosławieństwo rodziców
      • nowy99 Re: potrzeba rozmowy?mam dola totalnego 17.02.09, 13:30
        Niestety, wyprowadzić się. Rodziców nie zmienicie, a jeśli z czasem
        się doszlifują i pogodzą z tymi wyciętymi pięknymi drzewkami
        przez "niegodziwe córki" i "niewdzięcznych zięciów", to Wy już
        będziecie na skraju wyczerpania nerwowego.
        A gdzie tu mowa o wesołym, radosnym konsumowaniu życia z własnymi
        mężami i dziećmi? Po swojemu, na nowocześniejszy sposób?

        Jestem przeciwnikiem mieszkania na tzw. kupie. W jednym kotle
        mieszają się problemy kilku pokoleń. Tym samym każdy domownik ma
        tych problemów kilka razy więcej... czy tego chce, czy się próbuje
        odizolować czy nie - nijak się nie da.
        • rapunzel1 do nowy99 17.02.09, 15:42
          Czy osoba, która boi się powiedzieć matce, że pizzę zamówiła dla siebie nie dla gości, odważy się na przeprowadzkę ?
    • may-xi Re: potrzeba rozmowy?mam dola totalnego 18.02.09, 10:40
      moim zdaniem wszystko się tu dziwnie zapętliło, rodzice mają swoje życie i nikt
      za nich nie decyduje więc dlaczego Wy macie się ze wszystkiego tłumaczyć?
      powinniście żyć tak jak Wam się podoba, rodzice w końcu się przyzwyczają, myślę,
      że spokojne wyjaśnienie w razie pretensji powinno wystarczyć. ja np nie mam
      rodziców, jestem sierotą i naprawdę wiele bym dała żeby móc z nimi podzielić się
      pizzą albo nawet o coś się posprzeczać.pozdrawiam
      • nowy99 Re: potrzeba rozmowy?mam dola totalnego 18.02.09, 11:35
        May-xi, przegięcie w którąkolwiek ze stron jest niedobre i nie służy
        naszej psychice: brak możliwości podzielenia się pizzą z rodzicami
        boli tak samo jak nieustanne dzielenie z nimi swojego życia
        osobistego dorosłego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka