Dodaj do ulubionych

Zycie bez auta

07.02.07, 12:29
czyli o tym jak sie smiga E-2 do pracy. A e2 sie smiga fajnie. Jade dwa
przystanki, bo wsiadam przy ul. Mangalii i nastepny przystanek jest dopiero na
lp na rozdrozu a kolejny na pl +++, dzie wysiadam. Jedzie sie króciutko, bo
kierowcy E2 sa mocno szaleni. Na e2 zawsze jezdza stare, przegubowe ikarusy,
czesto nawet "w manualu". Wiec jak juz sie rozbujaja to tluszcza zlokalizowana
w ogonie fruwa od sciany do sciany :) iPod ledwo daje rade zagluszyc 12
litrowy silnik ale jest spoko. Koszta - 66 pln miesiecznie czyli tyle co nic.
Czasowo wychodzi to tyle samo co autem, czasem nawet krocej, gdyz autobus
czesto pcha sie pasem do skretu i potem jest wpuszczany (nie wciska sie!) na
wlasciwy pas. Taka sytuacja ma miejsce np przed URMem jadac w strone wilanowa.

Dzis jestem w domu, bo jestem chory. To tez dla mnie nowosc. Kiedys tak
mialem, jak bylem w szkole ale wtedy nikt mi nie placil pensji za chorowanie ;)

Ogolnie robota fajna, co zreszta widac po mojej bytnosci na forum. Mam
nadzieje, ze sie tam zahacze na dluzej. Poki co szykuje sie wyjazd
integracyjny na narty gdzies w PL. Mam nadzieje, ze sie opamietam i nie bede
pokazywal wszystkim "jak sie pije" ;)))))

A wracajac do E-2 - z racji tego, ze dzis jestem chory i leze w lozeczku to
pojechalem sobie autem do damiana zrobic badania pracownicze (pojemniki na
mocz bywaja nieszczelne). Milo sie jezdzi autem po takiej przerwie. Ta moc,
przyspieszenie, muzyczka, hmmm :))) Jeszcze milej jest wsiadac do auta i za
kazdym razem widziec wskaznik oznajmiajacy o kupie paliwa w baku - przy tak
sporadycznym uzywaniu jesli zatankuje auto raz na miesiac to bedzie wszystko,
bo w wekendy jezdzimy w komplecie wiec kombiwarem. Poza tym jazda autobusami
przypomina mi okres liceum, ktory nawet milo wspominam
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Zycie bez auta 07.02.07, 12:35
      Ja polroczny okres bez auta (wybrednym wiec dlugo szukalem czegos, co zastapilo
      auto zabrane przez Zla Kobiete) podzielilem na trzy okresy. Pierwszy to cos
      podobnego, do tego, co opisales powyzej. Potem mi sie znudzilo (w komunikacji
      nie czuje sie komfortowo), mimo, ze na wyprawy poza pracowe uzywalem taxi. A w
      trzecim okresie dosc bolesnie odczuwalem brak auta.

      Ciebie nie dotkna etapy dwa i trzy, bo masz samochod i E2 jezdzisz z wyboru :-)
    • pizza987 Re: Zycie bez auta 07.02.07, 13:07
      Ojojojoj, Typsonik był chory i leżał w łóżeczku.... Zdrowiej gościu, zdrowiej. Ja okres kuracji astrry u dermatologa wspominam masakrycznie-mieszkanie w takiej okolicy jak moja gdzie autobus (Solaris Urbinetto 10) jeździ raz na 20 min. jest specyficzne (ale z odchyłami +/- 5 minut dodaje charakterystycznego smaczku, refleksu i chyżości w nogach odwykłych od dłuższego używania kosztem wożenia zadka na wygodnym mniej lub bardziej fotelu). Gdybym miał do wyboru odległość do pracy w ilości 2 przystanków też bym jeździł autobusem. A co do latania w ogonie to rzeczywiście nostalgia musi człowieka łapać. Podobnie jak jeżdżeni w przegubie (tyle że kiedyś mniej kapało w ikarusach), czy obserwacja kierowcy zmagającego się z lewarkiem długości pogrzebacza i zastanawianie się jak on potrafi tym kijem wetkniętym w gó..o wybrać odpowiednie przełożenie?! I ten jęsk i wycie przekładni, przechyły na zakrętach. Kurde, zaraz idę na przystanek łapać 710, bo na tej linii często jeżdżą ikarusy, zebrało mi się na wspominki ;)
      • typson Re: Zycie bez auta 07.02.07, 13:35
        odnosnie nostalgii jest tak jak piszesz. A przystanki sa dwa, bo to E-2, wczoraj
        jechalem TAM 116 i bylo ich od ch..ja
    • wo_bi to moze ja: zycie z autem 07.02.07, 13:58
      Nosze się z zamiarem pisania posta juz kolejny dzień, ale Typson mnie
      zmobilizował. ;)

      Przyznać muszę, że jestem zadowolony. Nie mam juz tak bliziutko do pracy i
      pieszo niestety nie da rady. Cały czas istnieje do rozważenia opcja dojazdu do
      pracy SKM + MZK. Jednak przez luty chcę sprawdzić koszty dojazdu samochodem,
      czas spędzony w samochodzie itp.

      Plusy: Niewątpliwie dużo wygodniej, miło, ciepło. O dziwo szybciej niż kom.
      miejska. (doświadczenia ze studiów i relacji rodziny i znajomych z dojazdów).
      Osiem godzin dziennie, pięć razy w tygodniu, mieszkam na Żwirki i Wigury, w
      okolicach ul. Banacha. Jeżdżę Jerozolimskie - Łopuszańska - Żwirki i Wigury.
      Czas dojazdu to ok. 40 minut rano, ciut dłużej wracam do domu. Nie spodziewałem
      się takiego wyniku i jestem zadowolony. Jedyny korek zaczynający się przed lub
      za ul. Ryżową a ciągnie się do Łopuszańskiej, a właściwie koreczek, cały czas
      posuwanie się na dwójce. Obawiam się jedynie, ze te piękne chwile miną po
      feriach zimowych.

      Moje obserwacje z porannej jazdy: Zapewnie większość warszawiaków i
      okołowarszawiaków wie, ze wzdłuż Jerozolimskich, na niektórych odcinkach, a na
      pewno od Ryżowej do Łopuszańskiej, jest szerokie ubite pobocze. Niestety, a może
      na szczęście z duża ilością dziur, wertepów i nierówności. I tym poboczem, za
      każdym razem mija mnie z duża prędkością, zapewne cos ok. 50km/h Subaru
      Forester, skacząc fantastycznie na wszystkich możliwych dziurach. Zastanawiam
      się, co to za idiota. Nie licząc choroby morskiej, 531 siniaków codziennie na
      głowie, zawieszenie będzie nadawało się do wymiany po pół roku. Ale co ja się
      przejmuję, to nie mój samochód…

      Kolejna rzecz, to jazda Astrą w korku. Samochód sam sunie, na dwójce, bez
      wciskania pedału gazu. Całkiem przyjemne i wygodne.

      Nie trafiłem jeszcze ani jednego uprzykrzacza mi życia na drodze. Ludzie jeżdżą
      całkiem rozsądnie, bez niespodziewanych wybryków. W poniedziałek, na
      Łopuszańskiej spotkałem mały karambol, składający się z 6 samochodów. Mały, bo
      nie było dużych szkód. A efekt tego, to gapiostwo i niezachowanie odstępu od
      poprzedzającego...

      Jak coś jeszcze sobie przypomnę, to napiszę.

      Dojazd SKM i MZK zajmowałby mi ok. 40 minut dłużej. Kurcze, tylko o ile taniej...

      Pozdrawiam
      Wobi
      • plawski Re: to moze ja: zycie z autem 07.02.07, 17:09
        wo_bi napisał:

        (...) I tym poboczem, za każdym razem mija mnie z duża prędkością, zapewne cos
        ok. 50km/h Subaru Forester, skacząc fantastycznie na wszystkich możliwych dziurach.

        Żałuj, że w 2006 nie spotkałeś Toyoty Rav4 oblepionej Toyota z Radości:)
        W żadnym wypadku nie było to 50 kn/h... I kup potem auto demo...
        >
      • polokokt Re: to moze ja: zycie z autem 07.02.07, 22:58
        witam
        tak, to chyba jestesmy w zblizonej sytuacji. Ja od stycznia zmienilem prace z
        Legionowa (gdzie mieszkam) na warszawe i to az z drugiej strony bo Sadyba. Tez
        rozwazalem opcję jeżdżenia: pociąg + metro + MZA ale:
        - jazda samochodem w jedną stronę zajmuje mi średnio 50 minut (trasa nieporęcka
        - trasa torunska - jagiellonska - potem przy zoo/stadionie X lecia do trasy
        siekierkowskiej) a poniewaz jezdze po 8:00 albo po 17:00 wiec jest juz deczko
        luzniej na drodze (ale korki oczywiście są). Miesieczny koszt dojazdu do pracy
        (70km w obie strony) to jakies +/-350 PLN (LPG + Pb). A więc miesięcznie (4
        tygodnie) w autku spędziam jakies 33:30
        - jazda transportem miejskim to czas około 1:40 w jedną stronę (powrót prawie 2h
        bo pociąg mi nie pasuje tak od razu i muszę czekać), czyli miesiecznie wyjdzie
        jakieś 66:40 w podróży "do" i "z" pracy. A koszt miesięcznych biletów to 160 PLN.
        Reasumując, doszedłem do wniosku że te 200 PLN nie jest warte tyle aby
        miesięcznie spędzać półtorej dnia więcej w podróży.
        Spodziewałem się że korki będą większe (w czasie lodowiska ostatniego jechałem
        znacznie dłużej, ale jeden raz na miesiąc to da się przeżyć). Poza tym, co ważne
        dl a mnie, aby zdążyć do pracy rano musiałbym do pociągu wyjść najpóżniej o 7:20
        a do autka wychodzę po 8:00 :) a rano te 40 minut dłużej w łózku to chyba nie
        muszę mówić ile jest warte :)
        Chyba pozytywne jest to , że nie muszę wbijać się do centrum, bo jak jeździłęm
        do szkoły, to często autobusem bo te korki w centrum (Jana Pawła) zabierały mi
        strasznie dużo czasu i autem tak bardzo się nie opłacało, nie było takiej
        różnicy czasowej, a z centrum jest dobre połączenie autobusowe do mojej wsi.
        Pozdrawiam
        • mejson.e Znośnie! 07.02.07, 23:10
          Całkiem znośne te Twoje dojazdy i słuszna decyzja po przekalkulowaniu.
          Dolicz tylko jeszcze koszty zużycia samochodu, bo samo paliwo to nie wszystko :-/.

          Masz szczęście, że omijasz centrum, ja muszę się rano wbijać na Pl. Bankowy -
          wożę syna do szkoły - jadę ok. 20 minut dłużej od Ciebie i mam ok. 20 km dalej,
          więc i tak nieźle ;-)

          A koszty - benzyna ok. 400-500 zł miesięcznie.

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • sven_b Re: Zycie bez auta 07.02.07, 18:25
      Jako rekonwalescent podaje brief: pocieta cytryne i cebule wrzucasz do szklanki
      z cukrem. Zalewasz wsządkiem i dodajesz setke ognistej wody. Zakryty spodkiem
      mixage naciąga 15min. Potem wypijasz, a w zasadzie wysiorpujesz. Smak regulujesz
      alkoholem i cukrem. Charakterystyczny burn bedzie odczuwalny juz po kilku sekundach.
      • bassooner Re: Zycie bez auta 07.02.07, 20:35
        Co wy tam wiecie o dojeżdżaniu...
        tiny.pl/wzpw
        • lobuzek1 Re: Zycie bez auta 07.02.07, 21:11
          Kurcze, ja 40 minut jadę z Tarnowa do Bochni, jak mi drogę prawie zrobili.
          Wyleguję się codziennie jak mleczarz do 5.40, a jak Mała nie ma spania to i
          nawet wcześniej.
          Jak przez weekend jeżdżę po mieście to się dziwnie czuję:-)
        • sven_b Re: Zycie bez auta 07.02.07, 21:57
          'Co wy tam wiecie o dojeżdżaniu...'

          Twój dzień powszedni to klasyczny film drogi :-)
          • lobuzek1 Re: Zycie bez auta 07.02.07, 22:06
            Ano co zrobić. Ale i tak jest fajnie. Praca fajna, auto fajne, Mała zdrowa:-)
            czego chcieć więcej?
    • mejson.e Re: Zycie bez auta 07.02.07, 22:13
      Całkiem fajnie Ci się jeździ ;-)

      Ja tylko JEDEN raz jechałem komunikacją do pracy (odbierałem służbowy) i trwało
      to dłuuugo.

      Najpierw pieszo 15 minut na banę, jak mówi bass, potem godzinę pociągiem, potem
      10 minut do autobusu, potem trzy kwadranse autobusem - razem z oczekiwaniami
      prawie 2,5 godziny.

      Samochodem załatwiam trasę od 45 minut (środek nocy zgodnie z przepisami) do 2
      godzin w paskudnych korkach - w naprawdę paskudnych śnieżnych ostatnio czołgałem
      się 3 godziny...
      Średnio 1:15-1:45.

      I pracuj tu panie bez auta...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • lobuzek1 Re: Zycie bez auta 07.02.07, 23:32
        A dej Pan spokój, Panie Mejson:-) Auto to podstawa!
        Swoją drogą nie za bardzo wyobrażam sobie ponad godzinne dojeżdżanie do pracy w
        obrębie jednego miasta, pewnie mnie Tarnów rozpieścił. Przez pewien czas
        jeździłem baną do pracy, ale na szczęście się z tego wyleczyłem. Wolę jechać
        samochodem, po prostu to lubię. Jak jadę sam zawsze jakiejś fajnej muzy
        posłucham:-) Chociaż są takie dni, że mam dość samochodu, na przykłąd dzisiaj
        rano korki były straszne, za Bochnią były 3 ofiary śmiertelne, w ogóle naród
        jechał jak głupi. W zimie kilka razy zdarzyło mi się przesiąść na banę z uwagi
        na fatalne warunki i po prostu nie chciałem ryzykowac i pchać się w zadymki.
        Tak czy inaczej - już się cieszę na poranną jazdę samochodem. Choć czeka mnie
        niedługo kilka dni jazdy baną, bo odstawiam Focusa na 3 dni do serwisu w Sączu
        na poprawki lakiernicze i walkę ze standardową korozją rantów drzwi, na
        szczęście w ramach gwarancji. Takie dodatkowe wyposażenie gratis:-) No chyba że
        kolega wyciągnie samochód z garażu i z nim przebieduję te kilka dni. Chociaz
        nie lubię być wożonym, bo nie mam wpływu na to co się dzieje na drodze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka