co teraz??

04.02.09, 13:42
nie wiem co robić....
jestem kobieta koło 30 po długoletnim bardzo toksycznym związku.. od 4 lat
jestem z nowym partnerem a od prawie roku jestem jego żoną.mamy 6 miesięczną
córkę....
Na początku mój mąż był dla mnie całym światem, byłam zachwycona jaka jest
osobą a teraz wydaje mi się, że bez niego będzie mi lepiej...
Prowadzę własny biznes to ja w zasadzie zarabiam na dom, większość obowiązków
domowych jest na mojej głowie bo mój mąż twierdzi, że ja lepiej wykonuje pewne
czynności np. załatwianie wszelkich spraw administracyjnych. Dosłownie
wszystko. Jego obowiązek to drobne naprawy w domu(rzadko), samochody, śmieci,
odkurzanie....
Ja mam na głowie firmę i całą resztę...
Seks jest nieudany. Mam duży temperament a on nie za bardzo. to ja zawsze
rozpoczynam rytuały:) on zawsze całuje w te same miejsca i zawsze kochamy sie
w tych samych pozycjach. nie kwapi się do jakichkolwiek nowinek łóżkowych.
generalnie jest dla mnie dobry i kocha mnie bardzo ale mi brakuje w nim
mężczyzny....a to chyba bardzo ważne
ja generalnie jestem kobieta o bardzo silnej osobowości....
co robić????
    • nomya Re: co teraz?? 04.02.09, 14:40
      Znam identyczny przypadek, który skończył się bardzo dobrze, mianowicie rozwodem :)
      Niestety jedna osoba w małżeństwie nie da rady wszystkiego sama ciągnąć, bo to
      prowadzi do konfliktów i nieustannego żalu do "lenia".
    • azalia21 Re: co teraz?? 04.02.09, 16:10
      Rozumiem, że przed ślubem Ci nie przeszkadzały te cechy Twojego męża, o których
      piszesz? Czy zmienił się aż tak bardzo, a wcześniej był pomocny, zdecydowany,
      zaradny itd.?
      • nomya Re: co teraz?? 04.02.09, 16:13
        Akurat przed ślubem najczęściej bywa tak, że jedna ze stron tego nie zauważa,
        zwłaszcza jeśli nie mieszkali razem lub mieszkali krótko przed ślubem.
        Ja jestem za tym, by przed ślubem przynajmniej rok mieszkać ze soba jak
        małżeństwo, wspólne mieszkanie ujawnia wiele cech niezauważonych wcześniej...
        • azalia21 Re: co teraz?? 04.02.09, 16:29
          Wiesz nomya, jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Jeśli ludzie znają się parę
          lat, nawet ze sobą nie mieszkając, to chyba są w stanie dostzrec swoje wady i
          zalety? Są przecież wspólne wyjazdy, urlopy, wyjścia do znajomych, rodziny..Po
          prostu pewnych rzeczy nie chce się dostrzegać..
        • lejd-is Re: co teraz?? 04.02.09, 21:04
          chyba dopiero teraz po 7 latach wcześniejszego związku i 4 latach obecnego wiem
          w końcu czego tak na 100% oczekuję od partnera....tylko co robić rozwieść się
          żeby szukać tego akuratnego? teraz jak mam małe dziecko?.....:(
          • krzysztof-lis Re: co teraz?? 06.02.09, 13:54
            > chyba dopiero teraz po 7 latach wcześniejszego związku i 4 latach
            > obecnego wiem w końcu czego tak na 100% oczekuję od partnera....tylko
            > co robić rozwieść się żeby szukać tego akuratnego? teraz jak mam małe
            > dziecko?.....:(

            No a co
            • wielbicielnaruto zacznij z nim rozmawiać 06.02.09, 20:21
              powiedz, że firma i dom to za dużo jak dla ciebie. W granicach 25go
              każdego miesiąca nie istniejesz i oczekujesz od niego pomocy
              seks - tu opie... 30 lat prakyki i nie wiesz co z facetem
              wyprawiać? A mówisz, że masz osobowość dominującą. Jak on nie wie,
              zostań jego nauczycielką.
      • mamakangurzyca3 Re: co teraz?? 05.02.09, 20:47
        Jakbym czytała o sobie,tylko ja nie jestem jeszcze jego
        żoną.Prowadząc firmę zajmowałam się domem,dziećmi,wszystko
        załatwiałam sama aż w końcu czułam się jakbym miała jedno dziecko
        więcej.Coraz częściej myślałam,że lepiej mi będzie bez niego,kiedyś
        nie wytrzymałam i powiedziałam DOŚĆ!Jeśli chce mieć coś do
        powiedzenia musi coś robić,podzieliłam obowiązki i teraz nie ma
        zmiłuj się.Sztuką jest rozwiązywać problemy a nie uciekać przed
        nimi.Co do łóżka...może sama coś zacznij nowego?Przywiąż go do
        łóżka,zaskocz go czymś pikantnym napewno mu się spodoba a zmiana
        Tobie też pomoże popatrzeć na niego inaczej:)Życzę powodzenia;)
    • niuska77 Re: co teraz?? 04.02.09, 18:16


      A ja to widze tak:
      jestes zaradna i samodzielna (prowadzisz biznes), obrotna, zywiolowa
      (energiczna) - sama przeciesz to wszystko - masz zatem cechy
      przywodcy. Zapewne w lozku rowniez dowodzisz - narzucasz dni i
      bronisz dostepu do calowania innych miejsc (bo sobie tego nie
      zyczysz).
      Tyle, ze bycie przywodca Cie zmeczylo. Doszlo dziecko, ktore
      pochlania sporo energii i chcialabys dla odmiany inaczej.
      Sama sobie zafundowalas taki uklad a Twoj maz sie temu
      podporzadkowal bo od 4 lat tak robi. Teraz zapewne kompletnie nie
      rozumie o co Ci chodzi bo niewykluczone, ze przez 4 lata jego
      inicjatywa byla pod Twoim nadzorem a teraz niby czemu ma sie
      uaktywnic?

      Teraz to znajdz sobie nowy dyrektorski plan, ktory Cie uszczesliwi -
      bo zwyczajnie masz na to wplyw. Mozesz wszystkim umiejetnie
      pokierowac jak to robilas do tej pory.
      Wbrew pozorom mozesz sie nie odnalezc w nowej roli (poddanego) i w
      ogole sie zrobi balagan w Twoim zyciu.
      Musisz odpoczac to pewne - zatem poczyn kroki w tym kierunku i
      zaplanuj to :)))

      Dodatkowo przy wszelkich innych watpliwosciach wez pod uwage swoje
      dziecko i jaki to bedzie miec wplyw na jego rozwoj.


      Tak to widze
      • lejd-is Re: co teraz?? 04.02.09, 21:00
        no nie jest do końca tak jak piszesz niuśka.
        jestem energiczna i zaradna ale nie chce dowodzić. Właśnie chcę żeby mój mąż w
        domu był strona wiodącą prym a niestety tak nie jest. On patrzy na mnie. Coś się
        zapsuje - żono zadzwoń do serwisu, trzeba coś załatwić w spółdzielni - żono idź
        tam lub zadzwoń, zmieniło się oprocentowanie kredytu, żono załatw to i dowiedz
        się co i ile, on musi iść do chirurga - żono zarejestruj mnie,miał przyjechać
        facet montować szafę i nie odzywał się - żono zadzwoń do niego itp.
        Chciałabym żeby choć raz przyszedł i powiedział żono byłem dzisiaj w spółdzielni
        dowiedziałem się trelele albo dzwoniłem do dostawcy internetu i załatwiłem to
        czy tamto a nie ciągle tylko patrzy na mnie.
        a co do łóżka to nie jest tak że bronie dostępu - wręcz odwrotnie mówię mu żeby
        zrobił to czy tamto. Ileż można kłaść się obok własnego męża i zaczynać ....ja
        go przytulam głaszczę a on lezy jak kłoda i po chwili dopiero sie odwraca trzy
        razy mnie pocałuje i zabiera się do rzeczy... a jak skończy idzie sie umyć daje
        buzi w czółko i odwraca na drugi bok...
        mieszkałam z nim przez ponad rok zanim wzięliśmy ślub...chyba dobrze mi było
        zajmować sie wszystkim. Czułam sie potrzebna, zadowolona, że mogę się nim
        opiekować, byłam dumna że jestem dobrą partnerką...aczkolwiek cały czas też
        powtarzałam mu i głośno mówiłam, że mój partner ma być pgłową rodziny i
        zachowywać cech samca:)
        a teraz chyba rzeczywiście jestem zmęczona tym wszystkim.....
        tylko problem nie zniknie jak odpocznę.....
        Mąż dalej będzie dupa wołową bo takie zaczynam mieć o nim zdanie....
        • miacasa Re: co teraz?? 04.02.09, 21:49
          A czy nie było tak, że po poprzednim popapranym związku znalazłaś mężczyznę,
          który jest uczciwy, dobry, troskliwy, liczy się z twoim zdaniem, szanuje ciebie
          i jest dobrym ojcem? Pewne cechy człowieka zapowiadają udany romans, nieco inne
          rokują dobre małżeństwo. Jesteście krótko po ślubie, dziecko jest małe, w waszym
          życiu nastąpiła rewolucja, myślę, że warto popracować nad związkiem, nad
          podziałem obowiązków i strefą wpływów.
        • niuska77 Re: co teraz?? 04.02.09, 21:52

          hmm
          no dobrze a jak on tak Ci mowi - to Ty zaraz biegniesz i to robisz?
          Moze warto robic rzeczy, ktore sa istotne z Twojego punktu widzenia
          a zostawic jemu to cos jest dla niego wazne.

          Po czesci tez tak mam, ze wszystko robilam najlepiej i najszybciej
          sama a teraz odbija mi sie to czkawka...
          No ale dla przykladu ja jem raz dziennie - jakis jogurcik, salatke
          czy kanapke a malzonek nie dostaje 'am' na kazde zawolanie :) Mi nie
          zalezy - to nie ja jestem glodna. Obiad jest taki jak wlasnie
          zrobie - nie pasuje - do widzenia - to nie restauracja, zeby karte
          dan podawac.
          Maz ma motywacje na przeprowadzke - mi nie zalezy - nawet nie mial
          pojecia ile z tym bujania (ja jeszcze paluszkiem nie kiwnelam i
          ogladac bylam moze raz). Rozwazam wlasnie czy wtracac sie do
          urzadzania...
          Za to mi zalezy zeby bylo sprzatniete - to zasuwam - jemu to
          obojetne.

          Ale gdzies w miedzyzdaniach przyznajesz, ze go rozpuscilas. Teraz
          masz dziecko - nie wiesz, ze mozesz byc notorycznie przemeczona? :)
          Nie spedzasz godzinki na dworzu na spacerze?
          Zabiegi pielegnacyjne i pieszczoty z dzieckiem nie zajmuja Ci duzo
          czasu?

          Przespij sie przy dziecku w dzien. Ciesz sie tym czym mozesz i
          wykonuj tylko to co wazne. Odsuwaj zajecia pomalu i nie agresywnie
          tylko sprytnie.
          Jestem pewna, ze znasz milion sposobow na wyegzekfowanie tego czego
          chcesz. To tez praca na rzecz unikania innej pracy - skalkuluj co Ci
          sie bardziej oplaci.

          Nie mysl na razie o zmianie partnera - kazdy jeden taki sam :) Jeden
          ma takie wady, inny inne. Wolisz macho, 100% samca, co Ci bedzie
          kase wydzielal i bedzie sobie wieczory z kolegami przy piwku w
          nocnych klubach urzadzac? Masz oswojonego gada i maly kryzys - nikt
          nie pokocha jednak Twojego dziecka bardziej niz jego wlasny ojciec.

          Powodzenia
          • kicia031 Re: co teraz?? 05.02.09, 11:00
            Niuska ma racje.

            zono zadzwon do lekarza - buhahahaha! Muszisz sam zadzwonic
            kochanie, odpowiedz slodko.

            Wasz podzial rol i obowiazkow jest inny od tradycyjnego, ale to nie
            znaczy, ze nie mozecie wypracowqac takiego (nietradycyjnego)
            rozwiazania, ktore usatysfakcjonuje was oboje. Moim zdaniem, nie
            jest wazne jak sie dzielicie obowiazkami tak dlugo jak aboje macie
            mniej wiecej tyle samo czasu wolnego na odpoczynek i przyjemnosci...
            • krzysztof-lis Re: co teraz?? 06.02.09, 13:57
              > Wasz podzial rol i obowiazkow jest inny od tradycyjnego, ale to nie
              > znaczy, ze nie mozecie wypracowqac takiego (nietradycyjnego)
              > rozwiazania, ktore usatysfakcjonuje was oboje.

              Tylko, jeśli facet się na to zgodzi.
              • kicia031 Re: co teraz?? 07.02.09, 12:03
                Tylko, jeśli facet się na to zgodzi.

                facet juz sie na to zgodzil pozwalajac, by zona w 100% utrzymywala rodzine.
              • triss_merigold6 Re: co teraz?? 07.02.09, 13:06
                Może się nie zgadzać tylko pytanie czy jest wtedy do czegoś
                potrzebny.
                • krzysztof-lis Re: co teraz?? 11.02.09, 12:10
                  > Może się nie zgadzać tylko pytanie czy jest wtedy do czegoś
                  > potrzebny.

                  Nie tylko nie jest potrzebny, ale wręcz jest dla kobiety obciążeniem.
            • rapunzel1 Re: co teraz?? 11.02.09, 11:48
              Popieram niuska i kicia
              Jak facet będzie za dnia musiał zawalczyć o własne przetrwanie, to i w nocy bardziej poczuje się mężczyzną.
              Jeśli absolutnie nie jest wstanie wyjść z roli wielkiego dzidziusia-lenia to pomyśl o rozwodzie a przynajmniej rozdzielności majątkowej. To że jest mniej toksyczny od poprzedniego już ci chyba przestało wystarczać jako powód związku
        • mariaeva Re: co teraz?? 05.02.09, 18:50
          miałam pdobnie
          i to zycie zmusilo mnie do radzenia sobie ze wszystkim juz w
          nastoletnim zyciu
          potem poznalam meza
          bylo fajnie i czulam podobnie
          potem slub i
          maz byl taki sam jak opisujesz swojego
          i z
          kazdym dniem - a w sumie bylo to wygodnictwo
          skonczylo sie rozwodem
          on nawet nie chcial juz pracowac bo mu bylo wszedzie za ciezko
          • lejd-is Re: co teraz?? 05.02.09, 22:02
            dzięki dziewczyny za wasze słowa.... dały mi wiele do myślenia...
    • neecia Re: co teraz?? 06.02.09, 13:03
      lejd-is napisała:

      > nie wiem co robić....
      > jestem kobieta koło 30 po długoletnim bardzo toksycznym związku.. od 4 lat
      > jestem z nowym partnerem a od prawie roku jestem jego żoną.mamy 6 miesięczną
      > córkę....
      > Na początku mój mąż był dla mnie całym światem, byłam zachwycona jaka jest
      > osobą a teraz wydaje mi się, że bez niego będzie mi lepiej...
      > Prowadzę własny biznes to ja w zasadzie zarabiam na dom, większość obowiązków
      > domowych jest na mojej głowie bo mój mąż twierdzi, że ja lepiej wykonuje pewne
      > czynności np. załatwianie wszelkich spraw administracyjnych. Dosłownie
      > wszystko. Jego obowiązek to drobne naprawy w domu(rzadko), samochody, śmieci,
      > odkurzanie....

      Jak ma się czuć facetem skoro na jego głowie są tylko takie zajęcia?? Mężczyzna
      musi czuć się za coś odpowiedzialny, by poczuć, że jest pełnowartościowym facetem.
    • agatek28 Re: co teraz?? 10.02.09, 19:03
      A ja mam pytanie do ciebie: zanim zostałaś jego żoną to nie widziałaś tego???
      Teraz?? Możesz znów przestać być z nim. Tobie chyba lepiej będzie samej.
      Zdecydowanie. Masz moim zdaniem za dobrego faceta. Jakby cię lał, pił i latał za
      babami to byś chyba była zadowolona. Wy kobiety czasem nie wiecie o co wam
      chodzi!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja