Dodaj do ulubionych

trójkąt babcia-rodzice-wnuczka

14.02.09, 12:49
Witam,
Mam problem z moją mamą, a babcia mojej 1,5 rocznej córeczki. Mieszkamy z moją
mamą, osobą samotną, aktywną zawodowo, o trudnym charakterze. Ja jestem na
wychowawczym (dziecko wymaga rehabilitacji), więc babcia się dzieckiem nie
zajmuje. Niestety recesja szaleje, firma cienko przędzie, ja do pracy iść nie
mogę, bo rozwój mojego dziecka wciąż wymaga ogromnych nakładów pracy, i nie
mamy możliwości się wyprowadzić.

Problemem są kontakty babci z małą - na złość łamie moje prośby i zasady.
Podam kilka przykładów:
- rehabilitant każe nie prowadzać za rączki, żeby nie utrwalać złego wzorca
ruchu, a ona prowadza.
- neurlogopeda każe mówić do dziecka cicho i z bliska, żeby ono się nie darło,
bo wtedy gorzej artykułuje, a ona sie do niego cały czas drze z piętra niżej,
zamiast podejść.
- pediatra każe chronić przed światłem, a ona je wystawia na słońce.
- neurolog każe unikać telewizji, bo miganie ekranu może wywołać atak
padaczki, a ona specjalnie włącza maluchowi bajkę, i to na starym telewizorze
kineskopowym, który bardziej "mruga".
- proszę, żeby przechodziła przez ulicę po pasach, a nie na zakręcie, gdzie
auta mają słabą widoczność, ona specjalnie przechodzi z wózkiem w
niebezpiecznym miejscu, gdzie już były przypadki potrącenia.
itd, itp.
Nie daje sobie wytłumaczyć, że dziecku szkodzi i je naraża. Wszystko wie
lepiej, uważa się za "rzecznika dobra dziecka" (jej własne słowa), wszystko
krytykuje, z braku argumentów szybko przechodzi do wyzwisk i wrzasków.
Próbowałam spisywania zasad na piśmie w formie umowy, wielokrotnie
tłumaczyłam, prosiłam, robiłam awantury. Nic to nie daje.

Faktem jest jednak, że mała ją lubi.

I tu pojawia sie dylemat: na ile mam prawo ingerować w stosunki dziecka z babcią?
Przyznam, że czasem mam ochotę odciąć małą od niej, żeby ją ukarać za wieczne
robienie mi na złość, wychować ją dopuszczając do dziecka tylko wtedy, gdy
stosuje sie do tych kilku zasad, które są dla mnie ważne. Nie chcę pogrywać
dzieckiem, a z drugiej strony poza niepuszczaniem dziecka z babcią na spacer
nie bardzo mam możliwość wyegzekwować cokolwiek.
Co robić? Na ile ingerować w relację babci z wnuczką?
Obserwuj wątek
    • prochottka1 Re: trójkąt babcia-rodzice-wnuczka 14.02.09, 13:10
      na tyle aby zycie i zdrowie dziecka na tym nie ucierpialy
      przechodzeniem przez jezdnie nie na pasach jest glupota do potegi i jeszcze
      ignorowanie w zalecenia lekarzy
      no wybacz ale twoja mama jest ograniczona umyslowo

      ograniczylabym kontakty z babcia moze da jej to do myslenia
      telewizor mozesz wylaczyc
      i konsekwetnie zawsze möwic jesli sie na cos nie godzisz

      zabieraj mame do lekarza jak idziesz z dzieckiem na wizyte
      moze jak jej lekrz sam powie to zacznie stosowac sie do zalecen
      wytrwalosci
      • verdana Re: trójkąt babcia-rodzice-wnuczka 14.02.09, 14:20
        Jestem przeciwna ingerowaniu w kontakty babci z wnuczka, jesli cos
        nam się nie podoba..., ale jesli po prostu się nie podoba, a nie
        jest groźne dla życia i zdrowia dziecka.
        W takiej sytuacji posawilabym sprawe na ostrzu noża - babcia szkodzi
        dziecku , albo jest bezdennie glupia, albo - nawet wole nie pisac co
        albo.
        Powiedziałabym babci, ze nie możesz powierzac jej dziecka, bo to
        zagraza jego zdrowiu i ze póki nie zastosuje się do zaleceń lekarzy
        moze tylko pomarzyc o minucie z wnuczka sam na sam.
    • sanciasancia Re: trójkąt babcia-rodzice-wnuczka 14.02.09, 14:24
      W opisanych przez Ciebie przykładach - w całej rozciągłości.
      To w końcu nie jest kwestia odmiennych metod wychowawczych, tylko życia i
      zdrowia dziecka.
      Mam jeszcze taką refleksję - może babcia przechodzi ciężko menopauzę i należało
      by ją wysłać do lekarza?
      • nowy99 Re: trójkąt babcia-rodzice-wnuczka 14.02.09, 15:43
        Kochani, mamy - babci się już nie wychowa - jedyna nadzieja w
        dziecku: rozmawiaj z córką, by zwracała babci uwagę co robi źle:
        przechodzi w niebezpiecznym miejscu itd.

        Niech wnusia ją edukuje i egzekwuje zalecenia specjalistów. Będzie
        coraz starsza. Faktycznie teraz jeszcze jest trochę za mała ale czas
        zacząć upierdliwą edukację niesfornej babci - nakręcaj małą na te
        złe zachowania.

        U mnie było z matką podobnie, matka się nie zmieniła (to tzw. osoba
        toksyczna), ale z czasem trochę odpuszczała.
        Wszystko się skończyło, gdy się wyprowadziliśmy. I dzieląca nas dziś
        odległość 500 km wcaaale nie jest za duża:(

        Współczuję dodatkowych rozterek, jakby z córcią mało tego było...
    • kicia031 Re: trójkąt babcia-rodzice-wnuczka 14.02.09, 16:58
      Przyznam, że czasem mam ochotę odciąć małą od niej, żeby ją ukarać
      za wieczne
      robienie mi na złość, wychować ją dopuszczając do dziecka tylko
      wtedy, gdy
      stosuje sie do tych kilku zasad, które są dla mnie ważne.

      Pomysl absolutnie sluszny. moze do babci dotrze?
    • rota5 Dziękuję wszystkim za odpowiedzi 14.02.09, 17:10
      Macie racje, tak oczywiście muszę zrobić. Problem w tym, ze jest to ciężkie
      organizacyjnie, bo babcia nie uznaje słowa nie. Z trudem udało mi się ją oduczyć
      wchodzenia nam do sypialni, a przecież nie mogę jej dziecka wyrywać z rąk...
      Trochę też jeszcze czasu minie, zanim mała będzie w stanie pouczać babcie, gdzie
      ma przechodzić. Mam nadzieję, że prędzej się pozbiera zdrowotnie, ja będę mogła
      pójść do pracy i będzie nas stać na wyprowadzkę...
      Ale na razie... Albo wojna, albo babcia robi swoje :-(. Dodam, ze babcia jest
      lekarzem i w związku z tym uważa, że zna się na zdrowiu wnuczki lepiej od
      pediatry, rehabilitanta, okulisty, neurologa i logopedy razem wziętych. Swych
      sądów konfrontować jakoś nie chce :-]
      • verdana Re: Dziękuję wszystkim za odpowiedzi 14.02.09, 17:17
        Hm, jesli babcia jest lekarzem, to może w kwestiach medycznych ma
        troche racji? To tez trzeba brac pod uwagę.
        • rota5 Re: Dziękuję wszystkim za odpowiedzi 14.02.09, 17:22
          Nooo... Anatomopatologiem.
          Sama nie jestem pewna swego, zawsze potwierdzamy diagnozy, a jednak wszyscy
          lekarze są zgodni i co do natury problemu, i co do leczenia.
          Jednocześnie córcia jest zadbanym, wesołym i szczęśliwym dzieckiem, bardzo się
          staramy, żeby miała normalne życie. Ale szansa na leczenie jest tylko teraz,
          póki organizm młody, a choroba nie poczyniła szkód - jeśli ją zaprzepaścimy,
          nigdy już nie nadrobimy straconego czasu.
      • rota5 Re: Dziękuję wszystkim za odpowiedzi 14.02.09, 17:19
        Szczerze mówiąc to ja w ogóle nie wiem, jak się zachować, jak bierze dziecko
        mimo mojej prośby, zupełnie mnie ignorując, albo daje mu coś do jedzenia, czego
        mu nie wolno (ma uczulenie na kokos i czekoladę). Po prostu mnie ignoruje, jak
        proszę, jak podniosę głos, nawet lekko, żeby powiedzieć coś bardziej dobitnie,
        to się awanturuje, jak złapię za rękę, to samo, jak zabieram dziecko, idzie za
        mną, jak zamknę drzwi, wyzywa mnie spod nich...
        Może ktoś mógłby mi podpowiedzieć, jak powinna wyglądać moja reakcja w takim
        momencie?
        Oczywiście wyprowadzka to najprostsza odpowiedź, ale chwilowo nie jest to
        możliwe, każdy grosz ładujemy w leczenie, a i tak jest tego za mało. Może za
        rok, półtorej... Jak przeżyć do tego czasu?
        • verdana Re: Dziękuję wszystkim za odpowiedzi 14.02.09, 17:39
          Dzikie pieklo. Ze stwierdzeniem, ktore na ogół potepiam "córeczko,
          babcia cię krzywdzi - daje ci cos, a potem bedziesz z jej winy
          chora. Nie wolno Ci jeść nic , co babcia daje". I uczyc córke, aby
          nie chodzila do babci, nie brala od babci jedzenia - tak jak od
          kogos obcego.
          Nie wiem, czy dla dziecka nie byloby zdrowiej wyprowadzić się, nawet
          kosztem chwilowego przerwania leczenia, bo co po leczeniu, gdy
          babcia wszystko psuje?
          A babci potarzać, ze chyba jako patolog ma ochotę przeprowadzic
          sekcję wnuczki.
          No i uświadomic matce, ze teraz jesteś od niej zalezna (a to
          niestety, fatalnie...), ale za rok-półtora już nie bedziesz. I o ile
          nie przestanie niszczyć zdrowia córecki to z chwila wyprowadzki
          zerwiesz wszelkie kontakty.
          • wielbicielnaruto Verdano opamiętaj się 16.02.09, 11:23
            Gdyby ktoś wyjechał do mnie tekstem o zależności i szantazem w
            przyszłych kontaktach to kazałbym pakować manatki i fora ze dwora.
            To nie jest najlepsze rozwiązanie bo rodzi nowe antagonizmy. Po
            pierwsze oni nie mają kasy na wypożyczenie więc pieniądze z
            rehabilitacji i leczenia przeznaczyli by na wynajem ksztem owej
            rehabilitacji. A leczenie dziecka leży i kwiczy...
            Po pierwsze powinni razem (mąż i żona) porozmawiać z babcią co
            szkodzi dziecku (bez kłótni, powiedzmy argumentatywnie. Trzeba
            powiedzieć, że babcia jest potrzebna do prawidłowego rozwoju
            psychicznego dziecka, ale rodzice widząc traktowanie umierają ze
            strachu i stąd te reakcje).
            Druga sprawa - wasze a raczej matki reakcje są przesadzone. Żaden
            człowiek nie weźmie sobie do serca reakcji histerycznej a wytworzy
            jednynie na nią swoistą blokadę mentalną, jednocześnie dopisując
            wersję o złej matce i dobrej babci, która próbuje bronic dziecka
            przed matką histeryczką.
            Trzecia sprawa obie kobiety okopały się na swoich pozycjach. Matka
            jako obrończyni oraz babka jako zbawczyni. Niewiele tu o roli męża -
            a to źle.
            Przympoinam - PRZEŁAMANIE IMPASU - ZNALEZIENIE COCNSENSUCU - PRÓBY
            WDROŻENIA - WDROŻENIE - REALIZACJIA.
            Proszę się zająć na razie punktem nr 1.

            • uli Re: Verdano opamiętaj się 16.02.09, 13:43
              Wydaje mi się, że Verdana ma jednak więcej racji w tym co pisze. Nie robiłabym
              tego w tak otwarty sposób, ale może poprzez aluzje, że stan małej się poprawia,
              więc pora szukać mieszkania, wrócić do pracy, przynajmniej na część etatu. Żeby
              babcia miała jasność, że ta sytuacja to nie na zawsze, że wkrótce zostanie sama
              i to ona będzie o kontakty z wnuczką zabiegać, to nie będzie codzienność.

              Co do Twoich propozycji - to jednak chyba szukać konsensusu można z osobą w
              miarę normalną. Babcia naraża życie dziecka (żeby co pokazac - władzę? znęcać
              się nad córką poprzez narażanie życia jej dziecka?), a to jest już zbyt wysoka
              stawka. Wydaje mi się, że ta babcia ma cechy psychopatyczne. Kto normalny naraża
              życie dziecka? NIKT. Nie liczyłabym na zmianę. I tak tą relację z matką trzeba
              zostawić, minimum oczekiwań wobec niej, żadych próśb, jak o coś pyta to
              odpowiadać, że wszystko jest świetnie. Taka ściana. Nie dawac sie wciagać w
              konflity. A jak za Wami podąża to się śmiać, że babcia udaje teraz detektywa.
              Jak się wydziera, to tez to jakoś obsmiać.

              Myslę, że uświadomienie córeczce, że z babcią jest coś nie tak, to jedyny sposób
              na quasi-normalne życie. Babcia jest realnym zagrożeniem, trzeba dać do
              zrozumienia dziecku, że babcia, mimo, że jest dorosła, nie jest "tak naprawdę"
              dorosła. Krótko mówiąc, trzeba zrobić z babci wariatkę i lepiej chyba na
              smiesznie, niż na powaznie :) Trochę sobie żartuję, ale wydaje mi się, że to
              jedyny sposób na Waszą rzeczywistość.
              Ale to strasznie niszczące żyć z kimś takim, tymbardziej dla dziecka. BArdzo
              współczuję.

              Może dałoby się zorganizować życie tak, żeby być jak najmniej w
              domu, kiedy babcia tam jest? Jakiś klubik dziecięcy itp.
              • verdana Re: Verdano opamiętaj się 16.02.09, 21:13
                jesli babcia krzywdzi dziecko (a krzywdzi), zagraza jego zdrowiu (a
                zagraza), to po prostu matka ma obowiazek chronic dziecko przed
                babcią, jesli ona nie zmieni swojego postępowania.
                To nie jest szantaz, to konieczność. Chyba, ze woli się miec
                niepelnosprawne dziecko w imie zadowolenia własnej mamusi.
                • uli Re: Verdano opamiętaj się 17.02.09, 13:37
                  Ano.
                • uli Re: Verdano opamiętaj się 17.02.09, 13:38
                  Może ta matka chce się ich po prostu pozbyć, dlatego się tak zachowuje?
            • rota5 Wielbicielu Naruto 18.02.09, 10:40
              Całe życie próbuję znaleźć sposób, by rozmawiać z moją matką. To nie jest tak,
              że ona jest do szpiku zła, po prostu okresowo zaczyna się zachowywać inaczej.
              Nic do niej wtedy nie dociera, żyje wtedy w swoim świecie, uważa, że knujemy
              przeciwko niej, każdy argument odparowuje słowem "głupota", "idiotyzm". Podważa
              nawet wyniki badań genetycznych.
              Wydaje mi się, że próbowałam już wszystkiego - rozmów, ściągania do domu
              psychologa, umowy na piśmie (propozycja psychologa), izolowania się,
              odpowiadania awanturą na awanturę, wzywania policji. Boję się i czuję jak w
              klatce, a jednocześnie wiem, że MUSZĘ wytrzymać jeszcze około roku, MUSZĘ
              utrzymać moje małżeństwo, które w tej atmosferze zaczyna się coraz bardziej
              sypać, MUSZĘ ochronić dziecko przed awanturami i ponurym spektaklem
              wydzierającej się babci usiłującej wyważyć drzwi do pokoju dziecka, bo "ona z
              nim chciała do zoo", akurat w momencie, kiedy wykończone rehabilitacją zasnęło.

              Naprawdę nie szukam tu możliwości wypłakania się, chociaż bardzo mi pomogło, że
              mogłam się anonimowo poskarżyć - mężowi już nie mogę, bo nie chcę go jeszcze
              bardziej obciążać, w końcu tego nie wytrzyma, spakuje manatki i nas zostawi.
              Szukam jakiejś sugestii, bo może jednak pominęłam jakiś sposób nie tyle wyjścia
              z sytuacji (tu pomoże dopiero wyprowadzka), ale ustanowienia granic, w których
              czułabym się bezpiecznie i mogłabym w miarę spokojnie przeżyć te półtora roku
              leczenia.
              • sanciasancia Re: Wielbicielu Naruto 18.02.09, 11:44
                A może da się zrobić oddzielne wejście do waszej części - nic nie napisałaś o
                warunkach mieszkaniowych.
                Może mama ma jakieś przyjaciółki i trzeba troszkę zamanipulować.
                Ja pewnie starałabym się po prostu za każdym razem, jak mama daje czadu, mówić,
                że nie życzę sobie takiego zachowania. I nie, nie puszczę dziecka na spacer z
                babcią - krótko i zwięźle i cicho (bez krzyku), bez tłumaczenia się, bo to
                osłabia Twoją pozycję.
                Obij drzwi i wstaw zamek - jak się awanturuje, zamykasz się u siebie i włączasz
                muzykę. Przejdzie jej, jak się wykrzyczy.
                A poza tym - planowanie przeprowadzki.
                • uli Re: Wielbicielu Naruto 20.02.09, 13:47
                  Na tą mamę już nic nie pomoże, może egzorcyzmy...
                  • sanciasancia Re: Wielbicielu Naruto 20.02.09, 14:51
                    Ta, lepiej pewnie nawet osinowy kołek.
                    Łatwo sobie żartować, a sytuacja paskudna.
                    • ann_a30 Re: Wielbicielu Naruto 21.02.09, 12:52
                      Ta kobieta wygląda na niezrównoważoną psychicznie, zwłaszcza, że piszesz, że
                      takie stany pojawiają się okresowo. A może to menopauza? Ja na pewno dnia bym
                      nie zniosła, a jak by mi pieniędzy nie starczało, bo leczenie, rehabilitacja i
                      generalnie problemy z kasą, to znalazłabym jakieś inne rozwiązanie. Też mieliśmy
                      problem 'praca - mieszkanie' i rozwiązaliśmy go radykalnie. Po prostu czasem
                      trzeba powiedzieć dość.
    • rapunzel1 Re: trójkąt babcia-rodzice-wnuczka 17.02.09, 12:45
      rota5 napisała:

      > Mam problem z moją mamą, a babcia mojej 1,5 rocznej córeczki.

      > - neurlogopeda każe mówić do dziecka cicho i z bliska, żeby ono się nie darło,
      > bo wtedy gorzej artykułuje, a ona sie do niego cały czas drze z piętra niżej,

      Ciekawość mnie zżera co 1,5 roczne dziecko może artykułować:
      Mama, tata, baba, hau-hau?
      • rota5 Re: trójkąt babcia-rodzice-wnuczka 18.02.09, 10:26
        Zdrowe dziecko tak. Nasza córcia niestety nie jest jeszcze w stanie wypowiedzieć
        tych słów, dopiero wychodzi jej coś na kształt mama. Bardzo jednak chce
        powtarzać, frustruje się i w efekcie zaczyna krzyczeć, a tego chcemy uniknąć, bo
        nie tędy droga do normalnej mowy.
        • mobu Re: trójkąt babcia-rodzice-wnuczka 22.02.09, 21:56
          Opisy tego, co wyprawia babcia mną wstrząsnęły.
          Bez wdawania się w szczegóły-
          Podziwiam Cię za Twoją siłę.
          Wiem, że rehabilitacja to droga sprawa
          ale znam dobre rozwiązanie
          są fundacje, które pomagają w takich sytuacjach
          napisz do mnie
          mobu@gazeta.pl

          Jeśli pieniądze, które wydajesz na leczenie i rehabilitację dziecka
          starczą na wynajęcie mieszkania, to mam nadzieję, ze niedługo tak
          właśnie będzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka