uciekajacyaniol
03.04.09, 09:49
sama nie moge zrozumiec swojego zachowania...poltora roku temu
zakochalam sie w pewnym facecie,bylismy ze soba ale w tym czasie
rozstawalismy sie ze soba 4 razy...wiem ze to nie jest dobry
czlowiek...msciwy egoista ktora nigdy nie potrafil mi okazywac uczuc
i wciaz mnie ranil i na mnie krzyczal...ale tesknie za tymi kilkoma
momentami kiedy byl dla mnie dobry...kiedy bylam z nim ciagle
plakalam, podejrzewalam ze mnie zdradzal bo nie chcial mnie nigdy
zabierac na imprezy ze soba ,kumple i alkohol byli wiecznie
wazniejsi ode mnie ,kiedy myslalam ze jestem w ciazy to kazal mi
usunac ciaze albo wychowywac samej dziecko...zranil mnie bardzo,
pozbawil mnie pewnosci siebie i wiary we wlasne
mozliwosci...zniszczyl mnie...a ja go nadal strasznie kochalam i
ciagle staralam sie zeby sie zmienil...pomimo wszystko czasem nadal
zdarza mi sie za nim tesknic i czasem chcialabym go przypadkowo
spotkac...nie moge zniesc myslli ze on moglby sie z kims spotykac i
byc dobry dla tej osoby...chyba bym umarla gdybym sie dowiedziala ze
potrafil w koncu pokochac i inna kobieta potrafila go zmienic a ja
nie...to wszystko jest chore i nielogiczne...bo jak mozna kochac
kogos kto tak bardzo Cie zranil