bycwdoma
18.11.07, 12:01
Wiecie co kobietki,nie obrażajcie się za to co powiem.Przeglądam to forum od
pewnego czasu regularnie,czytam Wasze opinie na temat posiadanych lub jeszcze
nie ale już niedługo modeli wózków,czasem mam ochotę napisać coś ale daruję
sobie.Nie wiem skąd to wynika,czy to forum jest tylko dla ludzi bogatych? dla
których wózek cenowo nieprzekraczający 600 zł to wózek do niczego..?
Nie piszę bo mówię szczerze,że się lekko zażenowana czuję.Może naprawdę nie ma
aż tak dużego wyboru w wózkach tańszych niemniej jednak one istnieją! I tę
skromną wypowiedź kieruję do wszystkich rodziców,którzy nie mogą pozwolić
sobie na "cudo" techniki,często tak wymyślne że wręcz aż śmieszne za trzy
tysiące złotych.Wszystkim mamom obecnym i przyszłym polecam wózki głębokie i
spacerowe na przykład firmy...Hauck,stara,solidna niemiecka firma,na Allegro
dostępne nawet i o 200 zł taniej niż w innych sklepach.Do wyboru do
koloru,polecam również niedrogie polskie wózki na paskach,stara sprawdzona
technologia.Ale Haucki szczególnie.Śliczne,kolorowe i co najważniejsze
niezniszczalne.Będą się chwiały ale się nie rozpadną.Sama wychowałam się na
Hauckach a byłam niemowlęciem doś energicznym i moja mama zawsze śmieje się
mówiąc,że wózki tej firmy są pancerne
Powiem szczerze,że nawet jeśli stać byłoby mnie finansowo na wózek za 2000 -
3000 zł,znanej i modnej ( a jakże! ) firmy to i tak synom nie kupiłabym
takiego.Nie wiem,może jestem staroświecka a może należę po prostu do osób
praktycznych dla których nie liczy się lans,bo niestety takie wrażenie odnoszę
czasem,albo Bugaboo albo nic.Nabywając świetny wózek za około 500 zł,i nawet
mając te dwa tysiące które mogłabym na inny pojazd przeznaczyć zostaje mi w
kieszeni tysiąc pięćset,a za te pieniądze mogę kupić dzieciom jeszcze wiele
innych rzeczy.
Nie oceniam nikogo ale naprawdę,zaglądam również na inne fora gdzie także jest
mowa na temat wózków,tam odnoszę wrażenie że wszyscy traktują się na równi a
tutaj wstyd się przyznać czasem,że ktoś ma zamiar kupić coś tańszego niż tysiączek
Tańsze nie oznacza złe i do niczego,a dbać trzeba o wszystko,ja bym sobie
chyba paznokcie ze złości zjadła gdyby zaczął psuć mi się bardzo drogi
wózek.Tańszy wózek nie oznacza wcale,że swoje dziecko kocha się mniej (
dlatego kupuje mu się tak "kiepski" - bo tani,sprzęt ) a później na spacerze w
parku użytkowniczki droższych ze zgrozą na taką matkę patrzą.Ja nie czuję i
nie czułam się gorzej dlatego,że mój starszy syn jeździł w polskim paskowcu a
młodszy w niemieckim Haucku,musiałabym mieć jakies problemy z sobą :) ,żal mi
naprawdę tych mam które widząc taki wózek w parku spoglądają na mnie wręcz z
pogardą :) a w chwilę później na ich piękne np. Emmaljungi
Nie oczekuje odpowiedzi,powiedzmy że "wyżaliłam" się po prostu :)
Pozdrowienia dla Wszystkich :)