Dodaj do ulubionych

Zniszczylam nas...

12.05.09, 15:46
jakis czas temu nawiazalam kontak ze swoim bylym chlopakiem.
pisalismy ze soba na gg. nic nie mowilam o tym mezowi bo jest
strasznym zazdrosnikiem.pisalismy przewaznie o nim. czasami
zaczynalismy flirtowac ale ja zaraz ucinalam rozmowe bo czulam sie
nie fair wobec meza...i tylko raz jedyny raz dalam sie namowic na
glupia rozmowe o seksie. jaka ja bylam glupia....mimo iz nigdy nie
planowalismy sie spotkac to z rozmowy na gg jasno wynikalo ze
umawiamy sie na seks. no i moj maz to przeczytal w archiwum.chce
rozwodu, chce zabac mi coreczke, mowi ze mnie nie nawidzi i dla
niego jestem zerem....a to byl moj jeden jedyny blad...blad ktory
mnie kosztowal najcudowniejsze zycie jakie mialama.a moze jednak
jest metoda na to zeby przeprosic meza. prosze o porade...
Obserwuj wątek
    • rumpa Re: Zniszczylam nas... 12.05.09, 16:14
      nie nie zniszczyłaś
      facet zareagował od czapy bo ma coś nie tak z głową - tak już jest z
      zazdrosnikami - mają problemy ze soba
      na tej zasadzie to mój mąż już dawno powinien się ze mną rozwieść a
      on się smieje i nawet go to kręci

      jak mu cos pokażę na ekranie

      ale informacja że on znaczy twój mąż grzebie w archiwum mnie zatkała
      to już jest mania prześladowcza

      co w związku z facetem który cie tak traktuje jest cudownego?
      mojego bym najpierw opierdzieliła za wsadzanie nosa w nie swoje
      sprawy, potem wyśmiała za podejrzenia a na koniec stwierdziła zimno
      że skoro sam uważa że go zdradzam, to widać sie uważa za kretyna,
      niedojdę itd a skoro w sumie jest osobą która się zna najlepiej to
      wezmę jego opinię na własny temat pod uwagę i może naprawdę zdradzę.

      To on musiałby mnie przepraszać!!! za te zera i inne takie

      a córki Ci nie zabierze, nie martw się

      • xkomix Re: Zniszczylam nas... 12.05.09, 16:19
        Nie wiem co go podkusilo zeby tam zajrzec. strasznie zaluje ze
        wogole pisalam o takich rzeczach.dla mnie to byly tylko puste
        slowa.gra, zabawa, ale nie wiem jak goteraz za to wszystko "uglaskac"
    • boryska_only Re: Zniszczylam nas... 12.05.09, 16:18
      no cóż,trochę nabroiłaś,a jak z tego wybrnąć nie poradze,może jak
      emocje opadną...
      ja sie juz nauczylam,ze nawet za swoje "glupie zarty" trzeba brac
      odpowiedzialnosc albo sie pilnowac!!! tylko,ze ja wtedy bylam sama,
      a teraz jak mam męża to nawet nie próbuje takich rzeczy robić,bo po
      1.po co stwarzac takie sytuacje,potem je trudno wytłumaczyć...a po
      2.różne bywaja konsekwencje tych ni-by zartów itp. i trzeba miec to
      na uwadze,niestety...jakbys Ty przeczytała u meza na gg takie
      rzeczy? uwierzylabys mu,ze to byly żarty czy cos tam,ot tak?
      odpowiedz sobie szczerze!!!
      mam nadzieje,ze uda Ci sie to naprawic i bedzie dobrze,zycze Ci
      tego,choc swoja droga zastanawiam sie,po co szukalas tego bylego...
      pozdrawiam
      • xkomix Re: Zniszczylam nas... 12.05.09, 16:23
        moze zle okreslilam tego "bylego" to byl chlopak z ktorym kilka lat
        temu laczyla mnie znajomosc z lekka nutka flirtu(ale tylko
        platonicznego) nigdy nic miedzy nami nie zaszlo. i tym razem tez nie
        i nie mialo sie to zmienic tylko jeden glupi, durny raz posunelam
        sie w tym moim gadaniu za daleko...
        • boryska_only Re: Zniszczylam nas... 12.05.09, 16:36
          ale sama teraz widzisz do czego takie "puste słowa"
          doprowadzily,nastepnym razem sie zastanow 2 razy,zanim cokolwiek z
          kimkolwiek napiszesz,albo zrob blokade na gg :P
          jak emocje opadna,to na pewno sobie to wyjasnicie i bedzie ok!!! ot
          jestesmy tylko ludzmi...mamy ciekawosc itp ale zawsze trzeba myslec
          o konsekwencjach swoich czynów!!!
          • rumpa Re: Zniszczylam nas... 12.05.09, 16:46
            blokadę na gg?
            zamuruje ją w piwnicy na bank - na wszelki wypadek

            jednego nie rozumiem - albo się ma zaufanie albo nie

            co da człowiekowi przeglądanie poczty gg i tak dalej?
            przecież brak dowodów świadczy o tym że zostały zniszczone, żeby
            zacytować klasyka
            jak się traci zaufanie, to jest koniec związku - niezależnie czy on
            czy ona nabroili na boku czy nie
            po prostu zwiazku już nie ma :(
          • glamourous Re: Zniszczylam nas... 12.05.09, 16:48
            Tylko nie daj sie teraz facetowi wpedzic w poczucie winy, ze taka
            zla kobieta z Ciebie bo napisalas pare sprosnych slow do innego
            mena. Pamietaj, ze nic miedzy wami nie zaszlo! - i tego sie trzymaj!
            Nie daj sobie wmowic, ze musisz teraz usuwac mezowi pyl spod stop,
            zeby mozolnie, miesiacami czy latami naprawiac swoja "straszna
            wine". Nie daj sie zdominowac i napietnowac w swoim poczuciu "winy" -
            bo racje ma Rumpa mowiac, ze normalny facet nie zrobilby z tego az
            takiej tragedii.
      • rumpa Re: Zniszczylam nas... 12.05.09, 16:28
        a jak myslisz?
        facet zadrosnik, fajnie sie z takim żyje?
        taki mały prztyczek w jego nos - wszędzie węszący
        i jeszcze dziewczyna się zastanawia co go podkusiło tam zajrzeć...
        pewnie regularnie zglądał
        a podkusiła go chora potrzeba kontroli i już

        akbys Ty przeczytała u meza na gg takie
        > rzeczy? uwierzylabys mu,ze to byly żarty czy cos tam,ot tak?
        > odpowiedz sobie szczerze!!!

        ja bym nie przeczytała podobnie jak cała masa normalnych ludzi,
        którym prędzej reka by odpadła niż klikneli w archiwum gg partnera.
        a ten co by kliknął - pewnie by nie uwierzył
        i tyle


    • glamourous Re: Zniszczylam nas... 12.05.09, 16:36
      xkomix napisała:


      > mowi ze mnie nie nawidzi i dla
      > niego jestem zerem....a to byl moj jeden jedyny blad...blad ktory
      > mnie kosztowal najcudowniejsze zycie jakie mialama.

      No nie wiem, czy ten Twoj zwiazek byl az taki cudowny, skoro maz na
      podstawie jednej jedynej przeczytanej rozmowy oraz wirtualnego nie
      skonsumowanego flirtu tak drastycznie Cie przekreslil.
      A swoja droga, skoro wiedzialas ze masz b.zazdrosnego meza, to
      trzeba bylo przesiewziac jakies minimalne chociaz srodki ostroznosci
      w tym flirtowaniu i chociaz kasowac rozmowy z archiwum GG, zamiast
      tak sie beztrosko podlozyc jako winowajczyni.
      Flirtowac tez trzeba z glowa.

      Jedyna rada jaka przychodzi mi do glowy jest bardzo banalna :
      wytlumacz mezowi prosto i spokojnie (jezeli nie bedzie chcial
      sluchac, napisz list lub maila) ze do niczego miedzy wami nie doszlo
      i ze to byl tylko nieszkodliwy flirt nie przeznaczony do konsumpcji.
      Moze niech ten Twoj byly facet zadzwoni do meza i podswiadczy, ze
      nic miedzy Wami nie zaszlo. Moze maz Ci uwierzy i da Ci druga
      szanse, chociaz na probe.
      PS. Zawsze frapowali mnie ludzie, ktorzy sa w stanie bezkompromisowo
      zerwac dlugoletni i dzieciaty zwiazek pomimo ze de facto do zadnej
      konkretnej zdrady nawet nie doszlo. Do licha, w moim pojeciu jak sie
      kogos kocha, to rozstanie jest na tyle ciezka rzecza, ze w takich
      razach mozna chyba dac czlowiekowi jakas marna szanse naprawienia
      bledu, zwlaszcza w sytuacji kiedy nic sie tak naprawde nie
      wydarzylo. Z zaznaczeniem, ze szansa bedzie jedna i tylko jedna, a
      potem juz zadnej taryfy ulgowej. No, ale ludzie maja rozne podejscie
      do kwestii wiernosci, uczciwosci oraz wlasnych zwiazkow.
    • kicia031 Re: Zniszczylam nas... 12.05.09, 17:36
      A ja rozumiem gniew i utrate zaufania twojego meza. Ty wiesz, ze do
      niczego nie doszlo, ale on tego nie wie.
      Oczywiscie corki cio nie zabierze, i pewnie sie nie rozwiedziecie,
      ale jakos tam zaufanie w waszym zwiazku bedzie nadszarpniete.
      Szkoda.

      • rumpa Re: Zniszczylam nas... 13.05.09, 18:05
        oczywiscie że będzie nadszarpniete.
        trudno ufać komuś kto włazi w prywatne gg, czyż nie?
        taka osoba ma paskudny charakter i nic tego nie zmieni - charakter
        węszącego szczurka.
        i miałabym takie samo zdanie gdyby węszyła kobieta, dla porzadku.
        tam nie można zajrzeć przypadkiem!!!
        • kacpercio1 dopiero się zacznie 13.05.09, 20:39
          rumpa napisała:

          > oczywiscie że będzie nadszarpniete.
          > trudno ufać komuś kto włazi w prywatne gg, czyż nie?
          > taka osoba ma paskudny charakter i nic tego nie zmieni - charakter
          > węszącego szczurka.
          > i miałabym takie samo zdanie gdyby węszyła kobieta, dla porzadku.
          > tam nie można zajrzeć przypadkiem!!!


          Teraz to już na pewno będzie zawsze sprawdzał i wszędzie węszył ,
          bo "wywęszył"!
          Podejżewał i.. wyszło !
          Był zazdrosny i okazało się że miał o co!
          Tak ON będzie właśnie myślał, także współczuje, bo dopiero poznasz
          co to zazrość i kontrolowanie..

          Swoją drogą, skoro masz tak zazdrosnego męża, to albo się nie
          flirtuje, albo archiwum się ..kasuje.
          Ale mi się zrymowało:)
    • eastern-strix Re: Zniszczylam nas... 12.05.09, 23:10
      zazwyczaj to kobieta na tym forum placze, ze chlop umawia sie na seks z innymi i
      wtedy rada jest - zostaw go, rzuc go, nie jest ciebie wart itp.

      no i co teraz? bo jesli ma byc sprawiedliwie, to to samo powinnas uslyszec Ty.

      nie wiem, wytlumacz mu,ze popelnilas glupstwo i bardzo zalujesz, ze chcialas sie
      poczuc atrakcyjna itp.

      ale czy uwierzy to juz nie wiem.
      • nick_ze_hej Re: Zniszczylam nas... 13.05.09, 08:31
        No jasne, jakby to on na gg prowadził takie rozmowy to by ewidentnie
        nadużył jej zaufania i zniszczył związek, a jak to ona prowadzi takie erotyczne
        gadki, to też on nadużywa jej zaufania i niszczy związek;))
        • efi-efi Re: Zniszczylam nas... 13.05.09, 17:46
          a co napisałaś takiego strasznego?
        • rumpa Re: Zniszczylam nas... 13.05.09, 18:00
          nie nie jasne
          jakby ona grzebała w cudzym gg moja opinia byłaby dokładnie taka
          sama.
          takie coś nie jest przypadkiem a facet jest cyt - zazdrośnikiem.
          takie akcje jak szpiegowanie są nie do przyjęcia i tyle

          a urażony i zaniepokojony to a propos kici, mógł się poczuć, ale
          takie zachowanie jak zaprezentował to psychiatria i tyle.

          nie ma żadnej możliwości aby do archiwum gg zajrzeć przypadkiem.
          a histeryków nie lubię obu płci
      • serendepity Re: Zniszczylam nas... 14.05.09, 13:10
        Dokladnie to samo pomyslalam. Jak facet tlumaczy sie, ze do niczego nie doszlo i
        tylko rozmawial z kolezanka, to zaraz pojawiaja sie porady, ze klamie i tylko
        tak sie tlumaczy i zeby mu nie wierzyc. A ile to zon pisze tutaj jak kontroluje
        meza, telefon, maile, gg itp.

        A w odwrotnej sytuacji facet tez jest tym zlym, bo smial przeczytac gg i nie
        chce wierzyc zonie, ze nie puszcza sie.
    • aniniaw Re: Zniszczylam nas... 13.05.09, 18:49
      Nie wiem czy to dobry pomysl ale zostaw wlaczony komputer z wyswietlona strona z forum i Twoim postem na pewno go przeczyta i dalsze odpowiedzi, moze to go przekona ze nic zlego nie zrobilas.
      Tylko to przychodzi mi do glowy,
      • mkostki Re: Zniszczylam nas... 14.05.09, 00:43
        Nie zdradziłaś męża i nie miałaś takiego zamiaru. Ale mu tego nie
        udowodnisz. I nie próbuj, bo nie ma sensu udowodniać, że nie jesteś
        wielbłądem.
        Powiedz spokojnie swojemu mężowi, jak sprawa wygląda, że rozumiesz
        jego podejrzenia, że pozory świadczą na twoją niekorzyść, ale nie
        zdradziłaś i nie miałaś zamiaru. Jeśli sama twoja rozmowa go
        zraniła - możesz mu obiecać, że takich rozmów więcej nie będzie (o
        ile nie uważasz tego za nadmierne ograniczenie) i zakońćz temat.
        Zachowuj się dalej tak, jakby się nic nie stało - bo przecież się
        nie stało. Nie próbuj mu nadskakiwać, podlizywać sie itd. Nie rób z
        tego wielkiej sprawy - jesli będziesz robić wielkie halo, to on
        uzna, że widać jest o co. Zlekceważ zatem. Zagryź zęby i przetrzymaj
        ewentualne fochy, ale broń Boże nie daj się zamknąć w klatce,
        sprawdzać się itp., postępuj dokładnie tak jak do tej pory z
        egzekwowaniemswoich wszystkich dotychczasowych praw.
        Jesli uprze się z tobą rozwieść - niech się rozwodzi, wola boska,
        siłą go nie zatrzymasz. Dziecka z powodu rozmowy na gg nikt ci z
        pewnością nie odbierze.
        Trzymam kciuki, potrzeba ci wiele hartu ducha.
        • marc.el Re: Zniszczylam nas... 14.05.09, 08:56
          Witaj.
          Czegos brakowało w twoim związku , skoro flirtowałas. trzeba pomyślec czego??
          może czułosci, może za dużo zazdrości męża??
          A moze udac sie do psychologa - mediatora??
          Zazdrośnicy uważają, ze są gorsi od innych i boja się ze stracą kobietę którą
          kochają dodatkowo męskie ego nie pozwala na myśl ze jakiś inny samiec dotyka
          ukochanej.
          W związku coś dajesz od siebie i coś zabierasz dla siebie, w wiekszości jednak
          zostawiasz sobie większość siebie dla siebie ;)
          A granica pomiędzy miłością, strachem a nienawiścią jest tuz tuz ..
          Zawsze jest tak, ze obie strony sa winne .. tylko, że jedna strona jest bardziej
          winna. ;(
          Jeśli sie rowiedzie hmm uwierz mi są gorsze rzeczy
          dzieciaka przez gg nie zabierze, zwłaszcza, że sądy sa pro kobiece ;-P
          A takich rozmów nie radzę więcej robić. I nic tu do rzeczy nie ma czy to jest
          następne ograniczcenie czy nie!!!
          Zawaliłas tutaj sprawę i jeśli Ci zalezy to powinnaś takie ograniczenie sama
          sobie narzucic.
          Inna sprawa jeśli chodzi o inne aspekty waszego życia.
          Jego zazdrość musi zostac zmniejszona do jakiejś sensownej granicy.
          I znowu za jakiś czas kłania się Wam psycholog ....
          Może więcej rozmawiac ze sobą ..... ludzie nie mówią o swoich pragnienia, tylko
          czekają jak się ktoś domyśli.
          I pamiętaj to że nie zdradziłas to udowodnisz łatwo .. to że nie miałas to tylko
          Ty wiesz.. a czasami podświadomie robimy różne rzeczy, które świadomość nie
          dopuszca ;)
          Rozmowę z kolegą to bym raczej odłożył, teraz to mogłoby się to źle skończyć ...
          Pa.
          marceli
          • igge Re: Zniszczylam nas... 14.05.09, 09:32
            Nie, niemożliwe, żebyś jedną nawet nieodpowiednią rozmową zniszczyła
            dobry związek. Twój mąż nie powinien czytać Twoich wypowiedzi nie
            dla niego przeznaczonych (w ogóle w głowie mi się to nie mieści, mój
            mąż zna hasła do moich e-maili etc ale w życiu nie przeczytałby nic
            bez mojej zachęty i zgody nawet gdyby umierał z zazdrości i cierpiał)
            ale nie w tym rzecz. Jeśli sobie ufacie - mąż oprzytomnieje i
            uwierzy, że do niczego nie doszło i nie miało dojść. Możliwe, że
            czegoś ci brakowało (lub wcale nie), możliwe, że popełniłaś błąd i
            głupio się zachowałaś, możliwe, że bezmyślnie tylko dostarczyłaś
            sobie wciągającej rozrywki, nawet dobrym kierowcom zdarza się
            zamyślić się i przejechać na czerwonym świetle. Mąż Twój jakoś
            wydaje mi się (niesłusznie??) nie być do końca przekonany o Twojej
            miłości i pożądaniu do niego. Dlaczego? Naprawdę nie zrobiłaś
            niczego aż tak strasznego (hmmm tzn nie twierdzę, że to bułka z
            masłem ale straszyć rozwodem to śmieszne). Nawet jeśli zraniło go
            Twoje postępowanie to przecież ludzie kochając się wybaczają sobie
            tysiąc drobnych i większych błędów i nie muszą te błędy zostawiać
            jakichś trwałych śladów w fajnym małżeństwie. Będzie dobrze, nie
            martw się :)
    • pukomte tak przy okazji... 14.05.09, 15:45
      A ja tak przy okazji tego wątku chciałam zapytać jak odróżnić chorobliwa
      zazdrość od zwykłej zazdrości w małżeństwie?

      Piszecie, ze Mąz autorki jest chorobliwie zazdrosny. Ale mnie to jakoś nie
      dziwi, że chciałby, żeby jego żona nie umawiała się na seks z byłym znajomym.
      Jakoś tam nie ufał Ci czy też może zauważył, że coś jest nie tak skoro sprawdził
      w archiwum.

      No to po czym poznać chorobliwą zazdrość? A może wcale jej nie powinno być w
      małżeństwie? Jak poznać, ze jej jest akurat w sam raz?
      • rumpa Re: tak przy okazji... 14.05.09, 16:25
        to jest właśnie chorobliwa zazdrość - nie respektowanie prywatnosci
        i brak zaufania

        nie wsadzaj nosa w nie swoje sprawy - nie będziesz miał/a problemu
        no chyba że negujesz istnienie czegoś takiego jak swoje sprawy w
        małżeństwie.

        wczoraj sobie ostro poflirtowałam na gg z jakimś gościem - było miło
        ciepło, nie nudziłam się w czasie durnej roboty a o 3 w nocy gdy
        skończyłam, radosnie skonsumowałam męża - i słuchajcie, nie byłam
        zmęczona...
        ciekawe dlaczego?

        nawiasem mówiąc dla mojego męża to nie jest problem - te moje
        rozrywki.
        ma zaufanie czy co?
        dla mnie jego oglądanie się za babkami też nie - zreszta mamy
        podobny gust :)
        stwierdzenia, co by zrobił jakby mógł - tyż nie
        ostatnio dyskutowalismy o jakże "wyszukanej" fantazji typu seks z
        bliżniaczkami - jego seks rzecz jasna
        trochę luzu, radości życia, zaufania, mniej trzęsidupstwa o swoją
        jakże cenną pozycję cudu świata i największego skarbu partnera.
        i mniej złudzeń typu - on/a zaślepł, jestem jedyny/a, mistyczne
        połącznie itd
        i jeszcze jedno - że ktos inny kręci nie znaczy że jest lepszy -
        jest inny i to tyle.
        Ale tutaj sie kłania zdrowe poczucie własnej wartości.

        • efi-efi Re: tak przy okazji... 14.05.09, 17:01
          >mniej złudzeń typu - on/a zaślepł, jestem jedyny/a, mistyczne
          połącznie itd

          - ale fajnie mieć takie złudzenia...
        • pukomte Re: tak przy okazji... 14.05.09, 18:58
          "to jest właśnie chorobliwa zazdrość - nie respektowanie prywatnosci
          i brak zaufania"

          ale może pies jest pogrzebany w różnych podejściach do kwestii uczciwości,
          wierności i lojalności?
          On grzebał, ale wypatrzył właśnie coś co go bardzo zraniło (sądząc po reakcji).
          Więc okazuje się, ze jego podejrzenia były uzasadnione.
          Więc jego szukanie nie było takie bez sensu. Już teraz wie jaka jest jego żona,
          co jej się podoba. Jemu pewnie nie.

          Chorobliwa zazdrość to byłaby gdyby np. jej nie pozwalał pójśc do pracy w obawie
          przed innymi facetami, a ona byłaby kryształowo czysta. Mnie się wydaje, ze tu
          sytuacja była inna.

          "no chyba że negujesz istnienie czegoś takiego jak swoje sprawy w
          > małżeństwie."
          Jak daleko one sięgają? Umawianie się na seks z inną to właśnie taka prywatna
          sprawa? A skonsumowanie tego umawiania się to też prywatna sprawa? Flirtowanie
          z tobą i jednoczesnie z inną jest prywatną sprawą? A seks z Tobą i z inną
          jednocześnie też byłby OK?

          "nawiasem mówiąc dla mojego męża to nie jest problem - te moje
          > rozrywki."
          No otóż i to. Po prostu się dobraliście w tej kwestii. Autorka wątku - nie. Są
          osoby, dla których partner jest jedyny, w mowie, w piśmie, w myśli. A są i
          takie, które sobie pozwalają na liczne romanse i też jest OK, no bo ma prywatne
          sprawy. Grunt to się dobrze dobrać :)

          "stwierdzenia, co by zrobił jakby mógł - tyż nie"
          a jakby to zrobił? tez byłoby ok?

          "mniej trzęsidupstwa [...] największego skarbu partnera."
          ale chyba jest o co się bać :) bo stracić taką cenną pozycję to to nie jest
          fajnie. Bo jak się nie jest skarbem partnera to kim się jest? Nianią jego
          dzieci? sprzątaczką? kucharką? panienką do łóżka?

          "i mniej złudzeń typu - on/a zaślepł, jestem jedyny/a, mistyczne
          > połącznie itd"

          nie jest to kwestia stracenia złudzeń, że się jest najcudniejszą tylko kwestia
          wymagania od swojego partnera szacunku i nie szukania wrażeń poza związkiem.

          "że ktos inny kręci nie znaczy że jest lepszy -
          > jest inny i to tyle."
          ale ten czas który przeznaczasz dla osoby która Cię nagle "zakręciła" można by
          przeznaczyć dla partnera. Bo nagle się może okazać, że zakręciła Cię na tyle, że
          stary partner się okazał nudny i nieatrakcyjny.

          • rumpa Re: tak przy okazji... 14.05.09, 20:39
            ale może pies jest pogrzebany w różnych podejściach do kwestii
            uczciwości,
            > wierności i lojalności?
            > On grzebał, ale wypatrzył właśnie coś co go bardzo zraniło (sądząc
            po reakcji).
            > Więc okazuje się, ze jego podejrzenia były uzasadnione.
            > Więc jego szukanie nie było takie bez sensu. Już teraz wie jaka
            jest jego żona,
            > co jej się podoba. Jemu pewnie nie.

            to reguluje prawo, na szczęście - tajemnica korespondecji :)))
            za złamanie takowej są sankcje.

            Chorobliwa zazdrość to byłaby gdyby np. jej nie pozwalał pójśc do
            pracy w obawi
            > e
            > przed innymi facetami, a ona byłaby kryształowo czysta. Mnie się
            wydaje, ze tu
            > sytuacja była inna.

            cóż, a w krajach arabskich nie jest to chorobliwa zazdrość tylko
            zdrowe podejście :)))
            ona tutaj nie umawiała się na seks, tylko flirtowała - i też JEST
            kryształowo czysta.
            Sama napisła że tak mogło WYGLĄDAĆ. Dla mojego dziadka usmiech babci
            do kogoś innego oznaczał umowę na seks. Taka nadinterpretacja jest
            chora i więcej mówi o interpretującym niż "interpretowanym".

            no chyba że negujesz istnienie czegoś takiego jak swoje sprawy w
            > > małżeństwie."
            > Jak daleko one sięgają? Umawianie się na seks z inną to właśnie
            taka prywatna
            > sprawa? A skonsumowanie tego umawiania się to też prywatna sprawa?
            Flirtowanie
            > z tobą i jednoczesnie z inną jest prywatną sprawą? A seks z Tobą i
            z inną
            > jednocześnie też byłby OK?

            Ona się NIE UMAWIAŁA!!! Tylko flirtowała.
            Seks z inną nie byłby prywatną sprawą ponieważ groziłyby mi
            konsekwencje zachowania męża - złapanie czegoś od mężulka albo ciąża
            tej drugiej - to by dotyczyło już mnie bezposrednio.

            stwierdzenia, co by zrobił jakby mógł - tyż nie"
            > a jakby to zrobił? tez byłoby ok?

            nie byłoby ok, bo jak wyżej

            "mniej trzęsidupstwa [...] największego skarbu partnera."
            > ale chyba jest o co się bać :) bo stracić taką cenną pozycję to to
            nie jest
            > fajnie. Bo jak się nie jest skarbem partnera to kim się jest?
            Nianią jego
            > dzieci? sprzątaczką? kucharką? panienką do łóżka?
            >

            dla mnie pozycja nie jest cenna - raczej miła. To mój towarzysz
            życia - chwilowy. Chwila trwa już długo i mam nadzieję że będzie
            dożywotnia.

            PS Bycie panienką do łóżka jest bardzo fajne :)))
            i okropna ze mnie bałaganiara :)))

            "i mniej złudzeń typu - on/a zaślepł, jestem jedyny/a, mistyczne
            > > połącznie itd"
            >
            > nie jest to kwestia stracenia złudzeń, że się jest najcudniejszą
            tylko kwestia
            > wymagania od swojego partnera szacunku i nie szukania wrażeń poza
            związkiem.
            >

            czym flirt uwłacza mojemu partnerowi? no chyba że kompleksy żrą i
            człek od razu mysli - tamten/tamta pewnie lepszy, zaraz mnie rzuci,
            jestem tylko na chwile aż nie znajdzie lepszego.
            Uwielbiam szukać wrażeń poza związkiem - chyba bym zdechła z nudów
            żyjąc tylko małżeństwem, rodziną i moim facetem, chociaż on z tych
            wyjatkowo inteligentnych i dowcipnych.

            że ktos inny kręci nie znaczy że jest lepszy -
            > > jest inny i to tyle."
            > ale ten czas który przeznaczasz dla osoby która Cię nagle
            "zakręciła" można by
            > przeznaczyć dla partnera. Bo nagle się może okazać, że zakręciła
            Cię na tyle, ż
            > e
            > stary partner się okazał nudny i nieatrakcyjny.

            nie zbieram czasu mojemu partnerowi - on lubi sobie na przykład
            posiedzieć w internecie, poczytać, czasem spi, czasem go nie ma bo
            wyjechał - wpatrywanie się w niego w tych chwilach nie jest mu do
            niczego potrzebne.
            A co do owego ryzyka - cóż, kompleksy i lęki znowu wychodzą na plan
            pierwszy.
            Nie mówiąc już o mnóstwie przypadków jak wierna i kochająca żona
            odrzucajaca samą mysl o flircie zakochuje się w 5 sekund w panu z
            którym nie zdąxyła zamienić jednego słowa.
            Albo mąż - moja brzydka ciotka poslubiła bardzo bogatego i
            przystojnego człowieka który dla niej po tygodniu znajomości rzucił
            piękną i wykształconą żonę z którą miał dwoje dzieci - od 30 lat są
            kochajacym się małżeństwem.
            I nie flirtowali - był piorun z jasnego nieba.
            Przed czymś takim akurat nie za bardzo da się zabezpieczyć :)))

            Dlatego luz - co ma być to będzie a jak będzie to trzeba się z tym
            będzie zmierzyć !



            • xkomix tak przy okazji... 15.05.09, 08:55
              dziekuje Wam wszystkim za to co napisalyscie/liscie :) Nie napisze,
              ze "uglaskalam" meza ale wydaje mi sie ze oboje wciagnelismy wnioski
              dla siebie i jest OK. naprawde OK. Rumpa - twoje podejscie do zycia
              to dla mnie gigant ;) kazdy podchodzi do milosci i zwiazku
              indywidualnie. ja wiem, ze naprawde zrobilam blad (nie wnikam w tym
              omencie w to czy on tez bo to nie to , o czym chcialabym napisac) i
              nigdy przenigdy wiecej tego nie zrobie. jeszcze raz Wam dziekuje :)
              • rumpa Re: tak przy okazji... 15.05.09, 09:36
                a tam gigant od razu - jestem starsza i nigdy nie czytałam
                musierowicz i innych harlekinów, za to Kamasutrę i Dekameron :)))
                Ostatnio bylismy w Barcelonie - ilość ciach na m2 jest porażająca -
                idzie takie cudo więc se miauuuuczęęęę. Mąż zdegustowany - ale on
                nosi japonki ( nie wiedzieć czemu nie znosi tego rodzaju obuwia ) -
                no to co, że nosi? I tak je zdejmie i jest git. Mina małża bezcenna.

                Pozdrawiam i cieszę się że małżonek opanował emocje.

                • igge Re: tak przy okazji... 15.05.09, 11:18
                  Rumpa, ja w takich wzajemnych " złudzeniach" tkwię już szczęśliwie,
                  z motylkami w brzuchu 19 lat :))))))) Miłość dla każdego widać
                  wygląda inaczej :)
                  • igge Re: Rumpa 15.05.09, 11:35
                    Aha, ale chyba widzę co łączy nasze tak różne związki, oprócz tego,
                    że są szczęśliwe. Moja i juz najbardziej mojego partnera miłość jest
                    totalnie bezwarunkowa, my nie staramy się w niczym partnera
                    zmieniać, manipulować, reformować, ulepszać, mam wolność bycia
                    absolutnie sobą, rozwijać się w kierunkach jakie sama wybiorę, nawet
                    moje męczące nowe pasje, hobby, zainteresowania, lektury przyjmowane
                    są jeśli nie z entuzjazmem, to z pobłażliwością i zrozumieniem.
                    Mimo, że naprawdę potrafię zamęczyć partnera bo wszystko lubię razem
                    robić i 5 minut bez niego to dramat. Często rozsądniej byłoby zająć
                    się oddzielnie obowiązkami i potem mieć więcej wolnego zamiast razem
                    jechać odebrać dziecko ze szkoły ale brak mi rozsądku i logiki i on
                    to tez kocha, mimo, że utrudnia nam to zycie. Ogólnie miłość,
                    pożądanie, wolność, zaufanie i lubienie partnera ze wszystkimi jego
                    wadami i dziwactwami wydaje mi się receptą na szczęście.
                    • rumpa Re: Rumpa 15.05.09, 11:45
                      hmmm jedne rzeczy lubię innych nie lubię i nie polubię bo moj
                      partner lubi
                      ale przyjmuję do wiadomosci i nie uważam że to przeciwko mnie
                      mam paskudny charakter
                      i marzę o tym by mieć swoje własne mieszkanie
                      nie mogę się doczekać kiedy nasi synowie dorosną i będę mogła sama
                      jeździć na wycieczki
                      nie mam i nigdy nie miałam potrzeby oglądania mojego faceta non stop
                      mam swój świat a od paru lat czuję się nieco gwałcona ciągłą
                      obecnością męża i dzieci - mój ideał to mieć 4-5 dni w miesiącu
                      kompletnie dla siebie - najlepiej przed miesiączką hehehe
                      a i nudzą mnie wyznania miłości :)))
                      kurcze ile można?
                    • rumpa Re: Rumpa 15.05.09, 11:47
                      Aha, ale chyba widzę co łączy nasze tak różne związki, oprócz tego,
                      że są szczęśliwe. Moja i juz najbardziej mojego partnera miłość jest
                      totalnie bezwarunkowa, my nie staramy się w niczym partnera
                      zmieniać, manipulować, reformować, ulepszać,


                      o to to to to właśnie

                      :)))
                  • rumpa Re: tak przy okazji... 15.05.09, 11:36
                    na pewno
                    ja nigdy motylków nie miałam, nie ten typ :)))
                    mnie raczej...
                    no dobra, to nie to forum :)))
                • alinawk Re: tak przy okazji... 15.05.09, 12:06
                  > idzie takie cudo więc se miauuuuczęęęę.

                  Zabiłabym. Znaczy za takie miauczenie typu : ooooo zooobacz, jaka
                  laska, jakii ma dekolt, yyyyy no patrz , a tamta jakie nooooogi,
                  jeeezu a spójrz tam, na tamtą , jakbym tak ją dopadł...itp.
                  Zabiłabym gada natychmiast, albo ciężko uszkodziła cieleśnie.
                  Ale ja stara konserwa jestem ;)
                  • rumpa Re: tak przy okazji... 15.05.09, 12:17
                    o wiesz, jak by tak miauczał non stop to by znaczyło że albo
                    seksoholik albo strasznie małe ma wymagania :)))
                    i kompleksy gotowe :))) że ciebie właśnie wybrał
                    fakt faktem, jak go porządnie i regularnie tarmoszę :), to ilość
                    pieknych kobiet gwałtownie się zmniejsza :)))

                    i to jest jakaś recepta na problem :)


                  • marc.el Re: tak przy okazji... 15.05.09, 12:21
                    Hehe spoko rybko, skoro im w ich zwiazku to odpowiada to jest dobrze.
                    Wszystko co akceptują oni oboje jest dobre dla nich.
                    Może muszą się nakrecać innymi ... a moze jednak takie zachowanie powowduje
                    większą ochotę na bycie z razem??
                    A moze właśnie to ich styl jest lepszy od naszego??
                    kto to wie ;-P

                    Pa , Marceli
                    • rumpa Re: tak przy okazji... 15.05.09, 12:43

                      Może muszą się nakrecać innymi ... a moze jednak takie zachowanie
                      powowduje
                      > większą ochotę na bycie z razem??

                      ja bym raczej powiedziała, że nie stracilismy wzroku - kochamy się -
                      brrrrr ale podniośle - ale oboje jesteśmy wzrokowcami, uwielbiamy
                      piekno - krajobrazy, architekturę, i...ludzi
                      mąż jest w stanie zapłacić dwa razy więcej za hotel w 16 wiecznym
                      budynku na Mont ST Michel, mimo że jest bardzo powiedzmy rozsądny
                      jesli chodzi o finanse - własnie dla piękna tego budynku i
                      otoczenia.
                      mąż mnie kręci - te ramiona, ten( cii) itd
                      ja kręcę jego - najczęstszy komplement to że jestem niesamowita
                      dupcia
                      ale przecież mamy oczy :)))
            • marc.el Re: tak przy okazji... 15.05.09, 12:18
              > Ona się NIE UMAWIAŁA!!! Tylko flirtowała.

              Hmm powiedz to mojemu kumplowi od 2 lat jest rozwodnikiem.
              3 lata wczesniej , zona nie "doceniona" ropoczeła flirt na gg z milym panem ....
              po roku okazało sie że tamten lepiej ją rozumie ... i poświęca jej dużo wiecej
              czasu ~tak około 15-20 minut na dzien na gg i zawsze popiera ja w jej pomysłach
              .... a w szczególności tych dotyczących męża.
              Po roku stwierdzili, ze spotkaja sie na kawę, za drugim razem poszli na całość w
              hotelu ... pech chciał, ze kumpel musiał odebrać delegację z zagranicy.
              Początkowo myślał, że mu sie przewidziało, ale po chwili zrozumial co sie
              dzieje. Jak trzecie drzwi pusciły to zobaczył ich w pozycji 69. potem była zbita
              szyba, ich ubrania na zewnątrz i ochrona hotelu ... podobno delegacja
              zagraniczna miała oczy jak talerze ;-P
              Kumpel juz nie pracuje w tamtej firmie ...
              Na szczęście dzieci widuje ...
              a przeciez zamiast rozmawiać ona tylko flirtowała
              Treba znać granice flirtu jak sie chce flirtować ...
              Pa. marceli
              • rumpa Re: tak przy okazji... 15.05.09, 12:52
                wiesz, jak się jest niezadowloną z męża/żony, to nie ma czasu na
                flirtowanie, bo człowiek jest zajety ratowaniem małżenstwa - co wiem
                bo na własnej skórze przerabiałam, też byłam zaniedbywaną żoną i nie
                w głowie mi były flirty - musiałam wychowywać siebie i męża.
                A gdyby mąż dalej zaniedbywał - no cóż, jego wybór, co jest
                ważniejsze, prawda?
                Jak powiedziałam, trzeba przyjąć konsekwencje własnego postępowania
                na klatę.
                Można zrozumieć że babka przez 3 miesiące po porodzie nie ma ochoty
                na seks, ale jeśli mija rok i ona dalej nie ma , nie widzi problemu
                i kompletnie olewa męża, dodatkowo zarzucając mu zboczenie i brak
                wrażliwości, to cóż...
                szkoda że kumpel zrobił z siebie idiotę.

    • secondpanixx Re: Zniszczylam nas... 15.05.09, 12:54
      a nie pomyslalas ze ta niewinna kokieteria w stosunku do twojego exa
      moglas zniszczyc w jakis sposob jego????a on moze myslal ze wciaz o
      nim myslisz, a ty myslisz teraz tylko o sobie i rodzinie, jestes
      egositka moim zdaniem
      • rumpa Re: Zniszczylam nas... 15.05.09, 12:59
        ex jest dorosły
        ludzie flirtują, czasem nawet idą razem do łóżka i o zgrozo, okazuje
        się po jednej nocy że kompletny niewypał.
        I co w ramach nieniszczenia mamy dalej się bzykać na siłe?
        życie to ryzyko
        a jak kogoś fakt zerwania flirtu czy związku niszczy, a nie tylko
        dajmy na to boli - co jest normalne, to jest to poważny powód do
        wizyty u specjalisty

        • secondpanixx Re: Zniszczylam nas... 15.05.09, 13:20
          to co ta pani zrobila swojemu mezowi i exowi to tak czy siak
          podlosc, bo mogla sie zdecydowac albo pojsc na calego z exem albo na
          zawsze od niego sie uwolnic, ale ona o tym nie pomyslala..
          • rumpa Re: Zniszczylam nas... 15.05.09, 13:27
            hę?
            • igge Re: Zniszczylam nas... 15.05.09, 17:07
              Rumpa, ja też mam niestety bardzo paskudny charakter i raczej zawsze
              robię co chcę :( Pracuję nad sobą :), dla małża, choć on niczego nie
              wymaga, i każdą najcięższą sytuację zniesie. Generalnie chyba w
              dobrym związku nie odmierzasz, żeby sprawiedliwie tyle samo dostać co
              dajesz. Po prostu dajesz i dajesz bo kochasz i bo chcesz dobrze dla
              partnera. Mniej istotne, czy on też coś robi ze swojej strony. Tzn to
              jakoś tak nieświadomie i naturalnie wychodzi, że często obie osoby
              dają. Albo kilka lat jedna, a potem kilka miesięcy druga. Nie mówię o
              seksie :))
              Jeśli chodzi o ex to rzeczywiście trzeba uważać bo jednak jakieś
              dawne sentymenty i chociaż przyjemność z rozmowy, porozumienia,
              podobnej płaszczyzny intelektualnej, ślad wspomnienia może się
              obudzić i baaaardzo zranić partnera. Ale to duża naiwność oczekiwać,
              że o ex zupełnie, beztrosko się na zawsze zapomina. Moja matka zieje
              nienawiścią do mojego ojca od 30 lat. Mnie takie zupełne wywalenie z
              myśli, snów pierwszego chłopaka zajęło sporo czasu i mąż o tym
              wiedział, częściowo się bał, częściowo przeczuwał, że zdarza mi się
              zatęsknić i chyba bał się porównań. Małż jest od tamtego dużo
              młodszy, jakiś czas tamten lepiej radził sobie finansowo, ja nie
              ucięłam zupełnie kontaktów, on i jego nowa dziewczyna pozostali
              naszymi znajomymi, widujemy się.
              Ale potępienie z jakim spotyka się autorka wątku jest mocno
              przesadzone. Niepotrzebnie flirtowała, niepotrzebnie wciągnęła się w
              rozmowę o seksie, ale może chciała zwyczajnie pogadać i tylko
              zagalopowała się. Najfajniej jednak flirtować z małżem, z biegiem lat
              wymaga to troszkę wysiłku, z innymi facetami wystarczy rozmowa.
              Czasem i rozmowa, bez flirtu, może być zdradziecka i wkręca bo facet
              zaciekawia, budzi sympatię. Ciekawe, czy mąż autorki wątku już
              ochłonął i normalnie rozmawiają?
              • rumpa Re: Zniszczylam nas... 15.05.09, 17:29
                Mnie takie zupełne wywalenie z
                > myśli, snów pierwszego chłopaka zajęło sporo czasu

                hehehe
                jak jestem wkurzona to jeszcze se potrafię pozawodzić - w cichości
                duszy mojej rzecz jasna - za byłym
                a potem se przypominam że dla niego 2 razy na tydzień to był max i
                mi przechodzi :)))

                • efi-efi Re: Zniszczylam nas... 15.05.09, 18:50
                  >>mąż mnie kręci - te ramiona, ten( cii) itd
                  ja kręcę jego - najczęstszy komplement to że jestem niesamowita
                  dupcia

                  - no właśnie, w takiej postaci rzeczy łatwo o wyrozumiałość dla flirtów, łatwo o
                  zaufanie itp
    • jutka74 Re: Zniszczylam nas... 16.05.09, 00:49
      Mogę Ci powiedzieć co czuł Twój Mąż w tej sytuacji, bo ja miałam identyczną,
      choć odwrotną :)
      Mój mąż sobie tak flirtował z dawną znajomą. Najpierw delikatnie, a potem na
      całego, umawiali się na seks, pisali co będą robić, pisali do siebie smsy.
      Podobno to był żart. Podobno nie planowali się spotkać (tak jak autorka wątku).
      Może i to była moja nadinterpretacja jak twierdzi rumpa i moja chorobliwa
      zazdrość? W każdym razie nieźle się wkur*** jak to przeczytałam. Zrobiłam mężowi
      awanturę taką samą jak mąż xkomix. Poczułam się naiwną głupiutką gąską. Bo ja mu
      wierzyłam bezgranicznie, zawsze byłam fair wobec niego, a on miał w głowie co
      innego. Pomyślałam sobie, że ja do niego przychodziłam do łóżka, a on w tym
      czasie może myślał o tej drugiej? Twierdzi, że nie ale skąd mam mieć pewność?
      Przez tydzień czułam się jak przeciśnięta przez wyżymaczkę, nie mogłam spać,
      jeść, jasno myśleć. Czułam się oszukana, czułam, że za plecami coś się działo, a
      ja tego nie widziałam, nie zauważyłam, nie skojarzyłam faktów, byłam zbyt ufna i
      naiwna.

      Potem nastąpiła seria rozmów. Stopniowo te negatywne uczucia we mnie słabły.
      Jego tłumaczenie, że nigdy nie było nikogo ważniejszego ode mnie, że rodzina
      jest dla niego wszystkim. Uwierzyłam. Wyciszyłam się. Teraz czasem się jeszcze
      odezwie ten głos w środku, ale generalnie jest dobrze. Mam wrażenie, że my
      staliśmy się dojrzalsi w naszym związku, bardziej zważamy na swoje uczucia.
      Ale może to tylko moje odczucia, bo tak bardzo chcę w to wierzyć?

      Nie wiem czy faceci mają tak samo, ale jeśli tak to nie martw się - będzie
      dobrze. Kochający się ludzie nie rozchodzą się z powodu rozmowy na GG (choć taka
      myśl im przychodzi;)) Kocha to przebaczy, ale pewna doza nieufności będzie Wam
      towarzyszyć.
      • igge Re: Zniszczylam nas... 16.05.09, 12:54
        właśnie tak jak napisała Jutka...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka