Miłość po latach

26.05.09, 12:31
Jak zapomnieć o swej wielkiej miłości?. Mężatka od 5 lat, cudowne
dziecko od 2 lat. Opuściłam moją dawną miłość gdyż był on
niedojrzały, leniwy i młody ale z nikim tak dobrze się nie czułam,
nie musieliśmy rozmawiać aby być szczęśliwi, te samo poczucie humoru
…- czułam, że to moja druga połówka. Wszyscy radzili abym go
zostawiła bo w życiu nic oprócz biedy nie będziemy mieli, a z biedą
idą same kłopoty. On wyjechał za granicę, w międzyczasie „zrobił”
dziecko; ja poznałam mojego męża-nie była to wielka miłość ale był
spokojny-pracowity-rodzinny…
Przed moim ślubem pojawił się mój były i prosił abym dała mu szansę,
bo związek bez miłości nie może istnieć.
Z mężem bywa różnie może częściej gorzej niż dobrze i niestety przez
te lata nie udało mi się zapomnieć, obecnie spotkaliśmy się z byłym
w necie i to co było powróciło obustronnie (a właściwie zawsze
trwało). Wyszalał się, pracuje i żałuje swej młodości… Nigdy nikogo
nie zdradziłam i nie zamierzam zdradzić męża, ale tak mi ciężko na
sercu. Jak się z tego wyleczyć?
    • amb25 Re: Miłość po latach 26.05.09, 13:46
      wydaje mi sie, ze musialabys sie zdecydowac i postepowac
      konsekwentnie w zgodzie z decyzja. Jesli tak dlugo o nim pamietasz i
      go kochasz, to pewnie samo nie przejdzie. A moze sie nasilac. Tym
      bardziej, ze w mezu chyba nie jestes zakochana. Porozmawiaj z jakims
      specjalista - psycholog, psychoterapeuta.
    • ice-tea Re: Miłość po latach 07.06.09, 13:34
      Witam,wiem co masz na myśli. Ja miałam podobnie,nawet najbliższa rodzina mi radziła, by odejść.Nawet jak już mielismy troje dzieci-rok po roku, w tym bliźniaki, więc nieciekawie. Dlaczego? Z powodu tego, że ja nie mogę pracować, a on nie jest w stanie ze swojej małej pensji nas utrzymać, a nic z tym nie robi.Nie odeszłam, bo za bardzo go kocham, a poza tym nie wierzyłam, że ktoś by pokochał nas bardziej. Niestety jeśli chodzi o tą biedę to jest i na razie się nie zmieni(nie dostałam nawet przedszkola)to jest ogromny minus, wrzód, który niestety często przesłania inne pozytywy życia, odbiera smak. Pieniądze szczęścia nie dają, ale ciągły stres z powodu ich braku zabija mnie i nie wiem czy nie lepiej w życiu jednak pójść za głosem rozsądku, ale ja mogę sobie mówić,a gdybym tak zrobiła, to...trawa po drugiej stronie jest bardziej zielona:(

      Monika
    • bianka.5 Re: Miłość po latach 08.06.09, 17:24
      przestan go idealizowac

      proza zycia sprawilby ze milosc w jedej chwili ucieklaby przez dziurke od klucza.
      • bellaj Re: Miłość po latach 11.06.09, 23:52
        Oj, skad ja to znam. Tez jestem 5 lat po slubie z 3 letnim
        dzieckiem. I tak sobie mysle czasem bardziej czasem mniej jakby to
        bylo z moim przyjacielem, ktorego poznalam jako narzeczona mojego
        obecnego meza- rok przed slubem. zerwalam nawet zareczyny i nigdy mu
        nie powiedzialam, ze poznalam kogos innnego tylko, ze musze
        przemyslec sprawy zwlaszcza, ze wiazalo soe to z przeprowadzka do
        innego kraju w obu przypadkach facetow. Ufff....ciezko bylo
        zdecydowac, ale jestem z mezem i zareczylismy sie 2 gi raz i slub
        itd. Ten drugi przyjaciel mieszka w innym kraju dosc daleko i tylko
        czasem piszemy i wiem, ze teraz sie ozenil i myslal o dzieciach. Z
        tym, ze zawsze jak sie kontaktujemy to wracaja te dawne wspomnienia.
        JAkos tak sie czuje, ze tego zal i tego szkoda, z tm ze wiem ze
        praktycznie jak na razie to z tym przyjacielem nie bede. Moze kiedys
        jakbym sie rozwiodla, zostala wdowa na emeryturze to kto wie.....
        Dobrze tak czasem sobie pomarzyc.....a moze tamten bylby lepszy np.
        w lozku, bo nigdy nie sprawdzilismy....
        • mala-beti Re: Miłość po latach 12.06.09, 11:06
          bellaj napisała:
          >Dobrze tak czasem sobie pomarzyc.....a moze tamten bylby lepszy np.
          w lozku, bo nigdy nie sprawdzilismy....
          >

          ale co ci dadzą takie marzenia?
          Chyba tylko poczucie niespełnienia z teraźniejszym partnerem..
    • cegielka612 Re: Miłość po latach 12.06.09, 11:35
      Nowy partner nieskalany codziennością nierzadko może się wydawać
      bardziej atrakcyjny, niż mąż z którym się jest na co dzień, który
      nijako dzwiga cieżary życia razem z Tobą. To trochę jak dobry tata z
      doskoku, który przyjeżdża, daje prezent i zabiera do zoo. Wydaje się
      wtedy dziecku, że z takim tatą to by miało super, bo każdy dzień
      byłby świętem.
      Z jakiś powodów nie zdecydowałaś się na współne życie ze starą
      miłością, zapewnie jedyną przyczyną nie były to tylko rady znajomych
      czy rodziny. Trzeba sobie je przypomnieć. Życie z osobą
      nieodpowiedzialną, nieumiejącą zadbać o rodzinę potrafi szybko zabić
      każdą namiętność i nawet najlepsze poczucie humoru nie pomaga jak
      nie ma co garnka włożyć. Nie wiem czy sam się wyraził tak,
      że "zrobił" dziecko czy to Twoja interpretacja, ale pomyśl że Twój
      parner tak by się wyrażał o waszym dziecku. Przyjżyj się jak
      wyglądają jego relacje z dzieckiem i jego matką, może to da Ci do
      myślenia.
    • lejdi111 Re: Miłość po latach 18.06.09, 08:02
      porowka jak bym czytała o sobie. Też dwóch facetów i dwa różne światy. Jeden
      imprezowicz, ubogi. Nadrabiał urodą, humorem. Drugi ułożony, inteligentny.
      Wybrałam tego drugiego. Po 10-ciu latach zobaczyłam tamtego na NK i wspomnienia
      wróciły z podwojoną siłą. I tak sobie myślę, że szkoda, że nie można czasu cofnąć :(
    • gra.fix Analogicznie 19.06.09, 02:06
      Sytuacja analogiczna, ale to moja kolezanka powiedziala mi cos
      madrego. Ona jest w zwiazku ponad 5 lat, 3,5 letni synek i
      zostawiona za soba wielka, zyciowa milosc. Ich zwiazek (z pierwszym
      facetem) byl goracy, namietny i bardzo burzliwy. Zostala zraniona
      odeszla i poznala meza. Tamten jak sie dowiedzial, blagal ja aby do
      niego wrocila. Nie wrocila. Jej obecny zwiazek jest jak 5-letni
      zwiazek. Czasem przygnieciony proza zycia. Powiedziala mi kiedys
      jednak, ze ta wielka namietnosc jaka doznala z pierwszym facetem
      wypalila by sie w blyskawicznym tempie, bo cos co jest tak
      intensywne nie moze trwac wiecznie. A z mezem moze nie jest tak
      barwnie, ale z kazdym dniem kocha go wiecej i wiecej. Ja nie wiem
      jak to sie ma do Twojej sytuacji, ale na mnie zadzialalo.
      pozdr.
      ps. a zapomniec o wielkiej milosci sie chyba nie da, co gorsza z
      dnia na dzien mozna ja jedynie bardziej idealizowac (to moje zdanie)
Pełna wersja