ja_inaczej
29.07.09, 23:23
Kurna no nie wiem co myslec.
Pisze tu bo nie wiem co myslec o tej sytuacji. Jestesmy malzenstwem
ponad15lat.Mamy 3 dzieci. Nie wiedzialam ale czulam ze nie jestem
ukochana synowa, a jako ze tak czulam to zaskrabialam ich łaski jak
umialam.Nigdy nie odmawialam pomocy(przywiez-zawiez, kup,
pomoz),nigdy nie wchodzilam w starcia z tesciowa nawet gdy bywala
malo mila dla mnie.Podobnie bylo z szwagierka. Nie mialysmy nigdy
zazylych kontaktow jak juz to mile zyczliwe ale bez zaangazowania.
Ale podczas ostatniej u nich wizyty moja tesciowa po razz N w zyciu
zaczela mowic o mojej tuszy o tym ze kiedys to a bylam taka chuda a
teraz.. tłumacze im ze mam usunieta macice, ze mam klopoty tez
hormonalne, wiec trudno mi ot tak sobie schudnac. Na co moja
szwagerka ze zaraz sie obraze , bo ja sie zawsze obrazam one mi nie
moga nigdy nic powiedziec a ja im mowie zawsze co mysle.
to zrobilam oczy jak 5 zlotowki.Na pytanie kiedy tak bylo, kiedy je
urazilam ,obrazilam albo powiedzialam cos robiac przykrosc.Nikt nie
mogl nic powiedziec,ani sprecyzowac. Poprostu zadna nie miala nic do
powiedzenia. Zrobilo mi sie okropnie przykro 1raz wzyciu poplynely
mi publicznie lzy.
15lat lizania rowkow, unikania konflikow wszelkich .A one mi
zarzucaja cos co w moich odczuciach nie mialo miejsca nigdy.Poczulam
sie zraniona i skrzywdzona.
Moja tusza to moj kompleks z ktory walcze ciagle. Nie jem
duzo,przestrzegam wszelkich zasad ale trudno mi zrzucic.Nikomu nie
jest milo gdy wytyka sie mo jego kompleksy.A takie przytyczki i
teksty o tym ile waze to nie 1 raz.Przeszlam juz przez depresje. I
od pewnego czasu zaczelam znowu lubiec siebie taka jaka
jestem .Zaczelam sie znowu ubierac, malowac , dbac o siebie.A one
wbily mnie tym w ziemie.
Wszystko to zostalo powiedziane przy moim mezu , ktory na moje
pytanie do nich "kiedy tak bylo"powiedzial ostro"przestan sie
nakrecac" oraz tesciu .Ktory gdy zobaczyl ze placze powiedzial ze
nie mam sie przejmowac ze one juz tak maja najpierw mowia potem
mysla.Poniewaz wszystko mialo miejsce u moich tesciow wiec
poprosilam bysmy poszli do domu.I tak sie stalo.
Mam zal do meza ze pomimo iz wiedzial ze to mnie rani nie powiedzial
nic.
Mam zal do tesciowej i szwagierki nigdy nie wystapilam przeciwko
nim , nigdy nie powiedzialam nic co mogloby je zranic.A one w jeden
wieczor zniszczyly spokojne relacje jakie z nimi nawiazalam.Bo jakos
przeszla mi ochota na bycie dobra pomocna synowa.
Mam prawo do takich uczuc?Czy mialam prawo oczekiwac zeby maz zajal
jakies tanowisko.Tym bardziej ze wiedzial iz to dla mnie zenujacy
temat .Ktory tesciowka nie raz porusza w rozmowach ni z pietruszki a
ja zawsze ignorowalam.