majda12
22.08.09, 22:45
nawet nie wiem jak zatytuowac teb=n watek...
przejde do konkretow bo dlugo by pisac....:
moja mama jest alkoholiczka, jej "maz"/nie moj ojciec/ pje /nie upija sie/
jedzie autem po paru kielszkach potrafi jechac,, choc znam go dlugo nie widac
ze wypil ale jenak...
problem polega na tym ze czesto zaberaja moje dzecko na wyceczki, moj adrian
chetnie przebywa z dzadkami,moze wlazic im na glowe, "dziadek" go wywyraca,
przewraca /nie ma swoich dzieci/ robki wszystkie wyglupy, ktorych tata nie
potrafi i nie robi bo ciagle w pracy, meszkamy zagranica i w pl jestesmy 2 x w
roku,ostatnio mo rozice wzeli go na caly dzien nad wode,przyznam ze bylo mi to
na reke bo mam jeszcze 1.5 roczna corke, ale odwieli sana /m a 3,5 latka/ i
"babcia" juz zakrecona a moj ojczym szczerze pachnacy alkoholem, wiec zwroclam
grzecznie uwage, ze obie nie zycze zeby po alkohlu wozili moje dziecko na co
najbardziej obrazila sie moja mama , mowiac ze : "jak ne chcesz to go wiecej
nie wezme", i se nie odzywa a adek calymi dniam mi gada ze chce do " babci i
dziadzia" a ja nie umie mu wytlumaczyc dlaczego nie, gadanie im o jedzie po
"piwie" nie odnosi skutkow..
co mam zrobc?
'