justynakm1
03.09.09, 01:32
Ukochany Kubusiu!
4 wrzesnia minie pól roku kiedy odszedłes na zawsze, zostawiając w
moim zyciu bol, rozpcaz, tesknote, smutek, poczucie porazki. Nie
udalo sie, chorba byla silniejsza, mimo staran lekarzy, naszej wiary-
mlodych kochajacych sie ludzi, modlitw... Gdzie byl Bog gdy
cierpiales, krwawiles, chudles, zolkles? Nie moge mu tego darowac,
nie chodze do kosciola, modle sie do Ciebie, nie do niego. Jestem
dzis, po tych 6 mies bardziej samotna dzis na poczatku, moje dni to
wegetacja: praca, cmentarz, szwedanie sie po miescie aby wrocic do
domu i pasc ze zmeczenia. Zamknelam sie w sobie, jestem klebkiem
nerowow, jest mi trudno zyc Kuba. Bez Ciebie, bez Twojego glosu,
oczu, zapachu. Czas minal mi okropnie szybko, nadal mam wrazenie, ze
widzielismy sie wczoraj. Pamietam tak szczegolowo te oststnie dni,
ta cholerna piosenke "ta ostatnia niedziela" , ktora mnie
przesladowlala. Kuba, pamietasz jak mowilam Ci,ze jetses calym moim
swiatem? czy wiesz, ze tak jest tez teraz? Ze kocham Ciebie nad
wszytko, ze nie chce zaakcaptowac Twojej smierci, ze nigdy juz nigdy
nie pojdziemy na rower, na spacre po Goclawiu, na piwo nad
jeziorkiem, do kina na ursynowie. Ze nie uslysze Twojego sygnalu w
telefonie, nie bedziemy zasypiac trzymajac sie za rece i Twoje
dlonie nie obudza mnie w nocy.. ze nie bedzie wspolnych sniadan w
weekend,swiezych buleczek z piekarnika , parowek, mojej herbaty z
cytryna a Twojej z mlekiem. Ze nie ma NAS, Ciebie i mnie, dwoch
polowek jablka. Ze wszytko stracilo sens, a ja na sile probuje jakis
sens odnalezc zeby sie calkiem nie zalamac.
Rok temu wybieralismy sie na urlop, ten wyczekany, gyd wyniki badan
byly najlpesze zmozliwych, guz zniknal. Pamietam jak sie nie mogles
dpczelac, jakim byles "kierownikiem wycieczki", to morze, gory,
nasze wypady na dzikie plaze. Pamietam wino pite wieczorem i lody
snickers, ktore tak lubilimsy i spacery po sklepikach z pamiatkami.
wiesz, ze dzis nie umiem nawet zajrzec do naszych zdjec, do smsow od
Ciebie, ktore sa najcenniejszym?? bo chce mi sie wyc Kuba, wyc,
gryzc, wyrywac wlosy z glowy, drapac, kopac.. ale nie mam sily, nie
mam sily na radzenie sobie z tym zyciem, nie godze sie na nie. Nie
mam sily, mialam przez pol roku...
W piatek wyjezdzam daleko stad. Nie wiem jak przezyje bez wizyt na
cmentarzu, bede musiala. to bedzie smutny wyjazd, mimo,ze czekaja na
mnie osoby, ktore bardzo kochaja mnie i kochaly Ciebie. bedziemy
duzo o Tobie mowic Kubusiu. Pamietaj, ze dla mnie byles, jestes i
bedziesz najwieksza miloscia, szczesciem i skarbem. Kocham Cie.
Twoja Myszka