Dodaj do ulubionych

Schnepf oskarża Kobylańskiego

    • 4dagome1 Re: Schnepf oskarża Kobylańskiego 09.09.09, 15:47
      wujaszek_joe napisał:

      > przerażający staruch wyjęty żywcem z przygłupiego horroru
      RE>>>>Tej żydokomunie to się w głowie poprzewracało chcieliby rządzic całym
      światem Kto niewygodny to antysemita ksenofob itd . a przedsiebiorstwo działa i
      wyciąga pieniądze od rządów z całego świata. wredny podły naród .strzelają z
      czołgu do dzieci i nas chca pouczac
    • krokodyl123 Niech koszerna zajmie się kolaborantami żydowskimi 09.09.09, 16:32
      Zajmijcie się lepiej w waszym agorowym kibucu masową kolaboracją żydów z
      bolszewickim wrogiem po 17 września 39. Sporo artykułów z tego będzie, bo
      talmudyczni ochoczo się za to brali.

      Niedobry temat Michniku, Łuczywo? No pewnie, jesteście w końcu dziećmi tych
      żydowskich kolaborantów.

      Tfu!
    • talking_head Antysemitą jest każdy którego nie lubią żydzi 09.09.09, 20:29
      Kiedy patrzę na te roześmiane twarze trójki żydów na ławce pozwanych,
      gdy pomyślę że w wolnej Polsce byle łajza może rzucić w twarz
      oskarżenie a to o "anysemityzm", co by to nie oznaczało, a to o
      wysługiwanie się Gestapo, nie mając żadnych dowodów coś mnie ściska
      w żołądku. Czy o taką "wolność" walczyliśmy ? Wolność od
      jakiejkolwiek odpowiedzialności ? Co to za Polska, co to za
      sądownictwo. Inny żyd "dekoruje" na wizji "Tusk Vision Network" psie
      odchody polskimi flagami a sąd nie widzi w tym nic zdrożnego.
      Czy można się dziwić Mośkowi Lizusowi że miota obelgi na pana
      Kobylańskiego ? wie że jest bezkarny, że wszystko mu wolno.
      Polski patriota broniący honoru Polski, walczący z niesprawiedliwymi
      oskarżeniami skierowanych na Polskę ze stron środowisk żydowskich
      zostaje oskarżony o współpracę z hitlerowcami, a brat Adama
      Michnika, morderca sądowy, kat AK-owców, których wysyłał na śmierć
      żyje sobie w Szwecji na emeryturze, nie nękany przez listy gończe z
      Polski.
    • ruthenium Ameryka nam nie dekret! 09.09.09, 20:38
      Lata bujały, nas wszystkich sprzedały,
      Tak i ńčďĺňń˙ puder z twarzy,
      Ale dzwoni dobra wiadomość, pod powieszone dzwon,
      W öĺđęâŕő jabłku nigdzie spaść,
      Hulajcie, pijcie biesi są polskie,
      A duszę rosyjską wam nie ukraść
    • geruzja Schnepf oskarża Kobylańskiego 09.09.09, 21:24
      Ta gazeta zawsze znajdzie sposób,by oczernić Polaków.Nie twierdzę,że
      Kobyliński jest niewinny,ale tej gazecie nie można ufać.W sprawie
      polsko-żydowskiej zawsze staną po stronie syjonistów.
      • syndyk.iv.rp Re: Schnepf oskarża Kobylańskiego 09.09.09, 23:14
        geruzja napisała:

        > Ta gazeta zawsze znajdzie sposób,by oczernić Polaków.Nie twierdzę,że
        > Kobyliński jest niewinny,ale tej gazecie nie można ufać.W sprawie
        > polsko-żydowskiej zawsze staną po stronie syjonistów.

        Tu chodzi, chyba o łapówkę, prawda?
    • drabinahaha Schnepf oskarża Kobylańskiego 09.09.09, 22:57
      To ten sam Shnnepf co tak dobrze pracował w MSZ na rzecz żydów

      'Na stronie Światowego Kongresu Żydów (www.worldjewishcongress.org) ukazało
      się zupełnie zdumiewające oświadczenie. Wynika z niego, że piastujący
      stanowisko polskiego ministra Ryszard Schnepf, zdymisjonowany właśnie doradca
      ds. polityki zagranicznej premiera Kazimierza Marcinkiewicza, pracował nie
      tylko dla dobra polskiego rządu, ale także na korzyść prywatnej żydowskiej
      organizacji. Co więcej, oświadczenie sugeruje, że w swych działaniach
      motywował się sytuacją osobistą, a wręcz rasową!

      Aby uniknąć nieporozumień, cytuję cały komunikat w języku angielskim, w takiej
      formie, w jakiej znajduje się na stronie WJC:

      Delay in Polish restitution likely after resignation of minister
      19 May, 2006

      The resignation of a Polish Cabinet minister may delay the passage of a
      restitution bill for Jewish property, JTA reports. Secretary of State Ryszard
      Schnepf quit this week after a newspaper article in which he was quoted as
      saying that Poland?s prime minister wanted the country to join in a
      German-Russian oil pipeline. Schnepf, whose father was the head of the Polish
      Jewish community during the Communist regime, was in the midst of negotiating
      the details of a law that would compensate Jews for the confiscation of their
      property by the Nazis and Communists. Meanwhile, a meeting that was to take
      place on the compensation bill earlier this week between prime minister
      Kazimierz Marcinkiewicz and leaders of the Claims Conference was canceled.
      Gideon Taylor, executive vice president of the Claims Conference, told JTA:
      ?We are concerned that the departure of secretary of State Schnepf will delay
      the process, and we are urging the Polish government to move rapidly to
      introduce and improve the proposed legislation".


      Z tekstu dowiadujemy się, że w obecnej chwili trwają negocjacje pomiędzy
      polskim rządem a Komisją Roszczeniową, która chce uzyskać od Polski pieniądze.
      Warto w tym miejscu wyjaśnić, czym jest owa Komisja Roszczeniowa. Otóż jej
      pełna angielska nazwa brzmi: Conference on Jewish Material Claims Against
      Germany. Jest to organizacja, która uznaje sama siebie za "legalnego
      spadkobiercę żydowskiego majątku w Niemczech, co do którego nie było roszczeń".

      Ponieważ jednak organizacja ta wycisnęła już z Niemiec chyba wszystko, co się
      dało, zajęła się obecnie innymi krajami. Jej wpływowi uległy niedawno Węgry,
      kolejny kraj na liście to najwyraźniej Polska.'
      • drabinahaha Re: Schnepf oskarża Kobylańskiego 09.09.09, 23:02
        Schnepf, whose father was the head of the Polish
        Jewish community during the Communist regime.

        Tatuś był za komuny głową komuny żydowskiej, ach oni są niemożliwi trzęsą od lat
        MSZ, i żaden Polak nie będzie się im szarogęsił w polskim MSZecie.
    • syndyk.iv.rp Honorowy ambasador RP 09.09.09, 23:12
      Taki kandydat i nie przeszedł?
    • landaverde Test na niezawisłość 10.09.09, 00:20
      "Przed kilkoma dniami zmarła w Anglii Helena Wolińska, a tak
      naprawdę – Fajga Mindla Danielak. Jako prokurator wojskowy wydała
      nakaz aresztowania generała Emila Fieldorfa pseudonim „Nil”,
      bohatera Armii Krajowej. Generał Fieldorf został skazany na karę
      śmierci na skutek zbrodni sądowej, której sprawczynią była między
      innymi sędzia Maria Gurowska, która tak naprawdę nazywała się Sand,
      jako córka Moryca i Frajdy z domu Einsenman.

      Polska występowała do władz brytyjskich o wydanie Heleny Wolińskiej
      vel Fajgi Mindli Danielak, ale bezskutecznie. Helena Wolińska
      twierdziła bowiem, że nie może liczyć w Polsce na uczciwy proces,
      ponieważ szaleje tu antysemityzm. To bardzo ciekawy zarzut i warto
      przyjrzeć mu się trochę bliżej, a przy okazji – przyjrzeć się trochę
      bliżej polskiemu wymiarowi sprawiedliwości, a zwłaszcza –
      niezawisłym sądom.

      Jeśli by potraktować zarzuty Heleny Wolińskiej poważnie, to można by
      pomyśleć, że uczciwe procesy miały w Polsce miejsce przede wszystkim
      w okresie stalinowskim. W każdym razie w wymiarze sprawiedliwości
      nie było wtedy nawet śladu antysemityzmu. Nie tylko dlatego, że
      stanowisko prokuratorskie zajmowała Fajga Mindla Danielak jako
      Helena Wolińska, ale również dlatego, że w wymiarze sprawiedliwości
      nie była osamotniona. Prokuratorami wojskowymi byli również inni, na
      przykład Hersz Fink, Maksymilian Lityński, Marian Frenkiel, Feliks
      Aspis, Jerzy Modlinger, Mojżesz Pomorski, Rubin Szweig i Kazimierz
      Graff. Ale nie tylko prokuratorami, bo i wśród sędziów można było
      zauważyć Emila Merza, Gustawa Auscalera, czy choćby Stefana
      Michnika, który nawet osobiście uczestniczył w niektórych
      egzekucjach, jak na przykład w egzekucji „cichociemnego”
      rotmistrza Czaykowskiego pseudonim „Garda”.

      Ponieważ skądinąd wiemy, że w okresie stalinowskim wymiar
      sprawiedliwości był terenem masowych mordów sądowych na polskich
      patriotach, więc zarzuty Heleny Wolińskiej vel Fajgi Mindli Danielak
      pod adresem współczesnego polskiego wymiaru sprawiedliwości musimy
      potraktować jako element akcji „upokarzania Polski na arenie
      międzynarodowej”
      , zapowiedzianej w kwietniu 1996 roku przez
      ówczesnego sekretarza Światowego Kongresu Żydów Izraela Singera i
      odtąd konsekwentnie realizowanej.

      No dobrze, ale jaki właściwie jest dzisiejszy polski wymiar
      sprawiedliwości? Że nie jest antysemicki, to wiemy choćby na
      podstawie procesów, jakie swoim przeciwnikom skutecznie wytacza
      redaktor Adam Michnik. Dlatego też z wielkim zainteresowaniem
      przyjąłem wiadomość, że Jan Kobylański złożył w warszawskim Sądzie
      Okręgowym prywatny akt oskarżenia przeciwko dziewiętnastu osobom,
      między innymi – redaktorowi Adamowi Michnikowi, naczelnemu
      redaktorowi tygodnika „Polityka” Jerzemu Baczyńskiemu, który
      kiedyś nosił nazwisko Sroka, Ryszardowi Schnepfowi, wiceministrowi
      spraw zagranicznych przy ministrze Sikorskim i Jarosławowi Gugale –
      byłemu ambasadorowi. Rozprawa ma się rozpocząć 30 stycznia
      przyszłego roku i sądzę, że może okazać się testem polskiego wymiaru
      sprawiedliwości, a zwłaszcza – niezawisłego sądownictwa.

      Bo chociaż wiemy doskonale, że polskie sądownictwo jest całkowicie
      wolne od antysemityzmu, to nie znaczy jeszcze, by było wolne od
      innych podejrzeń. Świadczy o tym wiele zdumiewających wyroków i to
      nie tylko w sprawach lustracyjnych, ale również – w tak zwanych
      pyskówkach, ot – choćby w pyskówce z udziałem posła Janusza
      Palikota. Jak wiemy, niezawisły sąd uznał, że publiczne nazwanie
      prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej „chamem” nie stanowi
      zniewagi. Z jednej strony można by powiedzieć, że niezawisłe sądy
      nieubłaganie strzegą wolności słowa, chociaż oczywiście powiedzieć
      tego nie można, bo na przykład profesor Andrzej Zybertowicz za
      wygłoszenie opinii charakteryzującej sposób argumentacji redaktora
      Adama Michnika, został jednak skazany. Wygląda na to, że niezawisłe
      sądy mogą chronić wolność słowa selektywnie, w zależności od tego,
      kto i przeciwko komu się wypowiada. Jeśli, dajmy na to, poseł
      Palikot wypowiada się przeciwko prezydentowi Kaczyńskiemu, to wolno
      mu znacznie więcej, niż profesorowi Zybertowiczowi, kiedy wypowiada
      się przeciwko Adamowi Michnikowi. Ciekawe, co by zrobił niezawisły
      sąd, gdyby tak poseł Palikot zelżył, dajmy na to, redaktora
      Michnika? Oczywiście jest to możliwość czysto teoretyczna, bo poseł
      Palikot nigdy nie odważyłby się na takie świętokradztwo, ale pytanie
      jest ciekawe.

      Naprowadza nas ono bowiem na myśl, że niezawisłość pozwala sądom na
      bardzo dużą elastyczność. To naturalnie nie jest nic złego, ale
      skłania do przyjrzenia się samej niezawisłości. Na przykład, jeden z
      sędziów Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, któremu zarzucano, że w
      czasach PRL był, jak to się mówiło, „dyspozycyjny” i w ten
      sposób sprzeniewierzał się niezawisłości sędziowskiej odpowiadał, że
      jeśli był dyspozycyjny, to dlatego, że „znajdował się w
      określonym świecie prawa”
      , zatem niczemu się nie
      sprzeniewierzał. No dobrze, ale przecież i dzisiaj żyjemy „w
      określonym świecie prawa”
      , a zatem – jak naprawdę jest z tą
      niezawisłością?

      Jak wiemy, w czasie okupacji niemieckiej pewna liczba obywateli
      polskich podpisała tak zwaną volkslistę. Ci ludzie, jako
      folksdojcze, byli później karani za „odstępstwo od narodowości
      polskiej”
      . Ale sowieckim odpowiednikiem hitlerowskiej volkslisty
      była przynależność do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, do
      której w szczytowym momencie jej rozwoju należało około 3 milionów
      polskich obywateli. Stropień tak zwanego „upartyjnienia”
      wśród sędziów był stosunkowo wysoki, bo w 1984 roku do PZPR należało
      54 procent sędziów. Prawie wszyscy przeszli bez żadnych przeszkód do
      pracy w sądownictwie III Rzeczypospolitej, które uważane już jest za
      „niezawisłe”. Ale przecież i dzisiaj żyjemy „w określonym
      świecie prawa”
      , a poza tym – i przede wszystkim – w świecie
      przez prawo regulowanym niezbyt jasno.

      Mam na myśli pytanie, jaka część czynnych dzisiaj sędziów jest
      tajnymi współpracownikami i to nie dawnych służb komunistycznych,
      tylko którejś z siedmiu tajnych służb działających obecnie, nie
      mówiąc już o – jak to się określa – „rozwiązanych” Wojskowych
      Służb Informacyjnych? Że w czasach PRL niektórzy sędziowie byli
      konfidentami, to wiemy m.in. z dokumentacji sędziego Bogusława
      Nizieńskiego, do której trafiło nawet 4 sędziów Naczelnego Sądu
      Administracyjnego, dwóch – Trybunału Konstytucyjnego, po jednym – z
      Sądu Najwyższego i Trybunału Stanu. Oczywiście sędzia Nizieński nie
      zajmował się konfidentami służb aktualnie działających – a wśród
      nich – również uplasowanymi ewentualnie w sądownictwie konfidentami
      Wojskowych Służb Informacyjnych. Jest to istotne o tyle, że wyraźny
      zakaz werbowania między innymi sędziów został zawarty w ustawie o
      rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych z czerwca 2006 roku, a
      więc uchwalonej całkiem niedawno. Jak było przedtem – statystyki
      milczą.

      Ale kiedy o tym sobie pomyślimy, lepiej możemy zrozumieć zagadkowe
      przyczyny różnych zaskakujących wyroków, no i elastyczność
      niezawisłych sadów, sprawiającą, że np. posłowi Palikotowi wolno
      więcej, niż innym. Dlatego też uważam, że proces, który z prywatnego
      oskarżenia Jana Kobylańskiego rozpocznie się 30 stycznia przyszłego
      roku, może okazać się dla polskiego sądownictwa znakomitym testem."
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka