Dodaj do ulubionych

Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia

20.09.10, 10:01
Nie przepadam za nauczycielami, ponieważ uważam, że wielu z nich nie nadaje się do tego zawodu, wielu jest po prostu niedouczonych, a większość narzeka, że zarabiają grosze, a to już dawno nie jest prawda. Mimo to popieram te oświadczenia od rodziców. To rodzice odpowiadają w pierwszej kolejności za dzieci, to oni powinni je wychowywać, a nie wszyscy: nauczyciele, media, kościół itd. Dziecko już idąc do szkoły powinno mieć wpojone pewne podstawowe zasady i prawdy, to raz, a dwa, rodzice powinni współpracować ze szkoła, inaczej nic z tego nie wyjdzie. Tymczasem wiele matek ma coś nie tak z głową - ubierają się tak samo, jak ich córki, pozwalają, aby nastolatki chodziły do szkoły ubrane jak Lolitki. Wieczorami nieletni włóczą się po klubach, a rodzice nie reagują, a jak się stanie tragedia - pobicie, czy gwałt, to pletą, że niczego nie wiedzieli, niczego nie zauważyli, że szkoła zawiniła itp.
Obserwuj wątek
    • tak_bywa Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 10:31
      Podpisuję się, pod Twoim postem, obiema rękami. To, co się od 20 lat w szkołach dzieje, przechodzi wszelkie wyobrażenie. Pamiętam jak przychodząc do szkoły aby dowiedzieć się o postępach mojego dziecka, idąc pustym korytarzem z prawie każdej mijanej klasy, dochodził harmider, wrzask a nauczyciele sobie nie radzili z opanowaniem tej anarchii. To były czasy, gdy zaczął obowiązywać w szkolnictwie zakaz jakiegokolwiek karania dzieci, nawet do kąta nie można było rozbestwionego dziecka postawić. Oczywiście zakaz bicia dzieci przez nauczycieli uważam za, ze wszech miar, słuszny. Tylko wytrącanie im z ręki jakichkolwiek sposobów na zapanowanie nad dziećmi niewychowywanymi, przez rodziców, uważam za karygodny.
      Zakichanym obowiązkiem rodziców jest wychowanie dziecka i za niewypełnianie tego obowiązku, powinni być karani i to finansowo. Za każdy zepsuty sprzęt przez ich dziecko, powinni z mety płacić, za znęcanie się nad koleżankami, czy kolegami, powinny być nakładane kary pokrycia odszkodowań. Jestem prawie pewna, że po kilkunastu takich wyrokach, rodzice wreszcie zrozumieją, że to oni odpowiadają za wychowywanie dzieci a nie szkoła, kościół, czy inne instytucje.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Pracą nauczyciela jest pomagać w nauce 20.09.10, 12:07
        Szkoły żądają, by rodzice na piśmie deklarowali, że pomogą dziecku w nauce

        To przegięcie. Uczyć dziecko to robota nauczyciela, a nie rodzica. Po to płacę podatki na pensje nauczycieli, żeby oni wykonywali swoją pracę, a nie zwalali ją na mnie. Jeśli dziecku trzeba pomagać w nauce, to znaczy, że nauczyciel źle się wywiązuje ze swoich obowiązków.
        • uiq Re: Pracą nauczyciela jest pomagać w nauce 20.09.10, 12:35
          albo dziecko jest tepakiem.
          • manhu Re: Pracą nauczyciela jest pomagać w nauce 20.09.10, 12:57
            Tępakowi też trzeba pomóc, solidnym laniem :) Np. taki najłatwiejszy przedmiot jak matematyka, nie sposób mieć oceny niższej niż 4, o ile się uważa na lekcji z 15 minut (a na uważanie pomoże lanie:).

            Ot problemy socjalizmu, głupie lojalki, rodzice mają obowiązek to robić (bez podpisywania lojalek).
    • starybat Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 10:39
      czytam i oczom nie wierzę. Czyli teraz za wszystko odpowiada rodzic, a nauczyciele przychodzą do szkoły, żeby popatrzeć na uczniów i wziąć pieniądze... A jak źle uczą, rozkładają ręce i mówią, że wina leży po stronie rodziców. A że sami biorą po dwa etaty, bo przecież czasu mają w bród, to tego nie widzą. Narzekać natomiast potrafią, o tak. A już największe dyrdymały opowiada pani psycholożka :)
      • janonet4-4 Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 10:49
        tak tylko za kar cielnych to już nie wolno dawać -ciekawe jak chcą wychować dzieci i młodzież!!!!!!!!!!!!!!!
      • atomm Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 10:52
        Popieram...
        i mam pytanie.
        czy rodzice maja wplyw na okreslenie obowiazkow nauczyciela??
        Nie mam problemu zeby podpisac taka "umowe" pod warunkiem rownego traktowania stron, a nie narzucania przez szkole tresci "umowy".

        Nauczyciele tez powinni sie zobowiazac ze naucza dzieci, beda pilnowac zeby dzieciom nic sie nie stalo w czasie szkoly itd...
        • uiq Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:07
          Szkola ma uczyc, a rodzice wychowywac. Jak ja chodzilem do szkoly podstawowej i sredniej byl to po prostu aksjomat. Natomiast czego mozna wymagac od rodzicow ktorzy sam sa osobami ktore mialy problemy w szkole, i teraz odgryzaja sie za swoje niepowodzenia.

          ps. nauczycielem nie jestem.
        • rannie.kirsted Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:19
          atom, nie mozna NAUCZYC kogos. nie mozna komus (zwlaszcza opornemu) wlozyc wiedzy do glowy.
          uczen, zeby cokolwiek umiec, musi powtorzyc w domu materiał jaki w ciagu 45 minut na lekcji przekaze mu nauczyciel. uczen musi zrobic w domu kilka, kilkanascie zadan.
          jezeli dzieciak ogranicza sie tylkko do siedzenia na lekcji i nic nie zrobi sam w domu, nic nie powtorzy, to i nic nie bedzie umiał.
          paniał?
          • pawelekok Niekoniecznie 20.09.10, 11:47
            Ja sam w pierwszych klasach szkoły podstawowej nie uczyłem się w ogóle w domu. Wystarczało mi 5-10 minut na lekcji, by zrozumieć to co pani nauczycielka daremnie wkładała do zakutych łbów przez pół godziny. Strasznie mnie to nudziło i nauczyłem się czytać książki pod ławką na lekcjach. Zadane prace domowe odrabiałem na przerwach przed lekcjami. W domu czytałem książki, albo bawiłem się na podwórku a do podręczników

            Dopiero 5-klasa szkoły podstawowej okazała się dla mnie szokiem, gdyż przybyło lekcji i materiału i już trochę musiałem uczyć się w domu. Ale szybko się wdrożyłem i nie miałem kłopotów z ocenami.
            • rikol Re: Niekoniecznie 20.09.10, 12:15
              Najwidoczniej zdolny byles. Wiekszosc jest przecietna, o slabych nie wspominajac. Nie wiem, czy pamietasz, ze kiedys byly zajecia wyrownawcze dla slabszych, oraz kolka pozalekcyjne dla zdolnych. Byly na to pieniadze. Teraz nie ma. Program jest coraz bardziej rozbudowany, natomiast godzin lekcyjnych jest coraz mniej. Za to, czego i ile uczy sie w szkole, jest odpowiedzialny pracodawca, czyli starostwo, oraz ministerstwo, bo tam sie uklada programy. Nauczyciel nie ma na to wplywu. A nauczyc dobrze angielskiego nie da sie, majac do dyspozycji 2 godziny tygodniowo. Dziwne, ze rodzice tego nie rozumieja.
              • ar.co Re: Niekoniecznie 20.09.10, 13:18
                Program jest coraz bardziej rozbudowany? Chyba żartujesz, i to bardzo. Obecne programy to może jakieś 40-50% tego, co było w programie jeszcze kilkanaście lat temu. No, może poza religią...
              • niedzwiedziczka Re: Niekoniecznie 20.09.10, 13:46
                > Nie wiem, czy pamietasz, ze kiedys byly zajecia wyrownawcze dla slabszych, o
                > raz kolka pozalekcyjne dla zdolnych. Byly na to pieniadze. Teraz nie ma.

                Mylisz się. Są i zajęcia wyrównawcze i kółka pozalekcyjne (w ramach dodakowej 19-tej godziny, którą nauczyciele mają obowiązek przepracować).
                A co do meritum sprawy. Kontrakty sa tylko przypomnieniem podstawowych obowiązków rodzica - wychowania dziecka i poświęcenia mu czasu. Niektórzy myślą, że można zapłacić za wszystko i dziecko się samo wychowa....
      • rikol Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 12:12
        Zaden nauczyciel nie podpisze, ze nauczy ucznia czegokolwiek, bo ten uczen np. moze sie nadawac do szkoly specjalnej. Nigdy nie ma gwarancji, ze kogos czegokolwiek nauczysz. Dlatego smieszni sa ci, ktorzy posylaja dzieci na korki i mysla, ze to zalatwi sprawe. Prawda jest taka, ze trzeba sie uczyc w domu, systematycznie, odrabiac prace domowe, no i oczywiscie uwazac na lekcji.
        • kaetchen Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 12:25
          Zgadzam się - nauczyciel się za dziecko nie nauczy. Ani nikt inny. Jedynie co dziecku można pokazać, to JAK SIĘ UCZYĆ, aby to była skuteczna nauka. Ale do tego potrzeba poznać dziecko dobrze poprzez obserwacje, żeby podpowiedzieć sposoby, które dla niego będą odpowiednie i sprawią, że dziecko będzie naukę traktowało jako przyjemność, a nie niemiły obowiązek.

          I fakt - systematyczność jest tu kluczowa, a tym się powinni już interesować rodzice.
      • klara551 Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 17:04
        Oczywiście,że to rodzice odpowiadają za dziecko.To oni mają nauczyć jak jeść nożem i widelcem,jak się ubrać,jak zachować,bo oni nie mają 30 dzieci na karku,a najwyżej kilkoro. Szkoła ma nauczyć pisać,czytać ,współpracy w grupie. A wychowanie ma być wspólne,rodziców i szkoły,a nie tylko szkoły,bo rodzice zapomnieli o swoim obowiązku. Jak uczeń rozrabia,winna szkoła,jak nie uczy się ,winna szkoła,a przecież w szkole spędza 1/3 doby. A po szkole,hulaj dusza,bo rodzicom zwisa co robi,gdzie chodzi. Oczywiście nie wszystkim rodzicom,ale znacznej większości.
    • p.wlodziu Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 10:52
      Szkoły i nauczyciele pragną od siebie oddalić odpowiedzialność z wychowaniem dzieci i młodzieży. Już teraz mamy wyraźny przykład,że wychowaniem szkoły się nie interesują. A odkąd
      wprowadzono trójpodział szkól podstawowy -gimnazjum-liceum nauczyciele oddalili od siebie odpowiedzialność za wychowanie. I oto mamy przykład dalszego działania w tym kierunku zbierając podpisy od rodziców.
      Wychowanie ma być wspólne i szkoła i rodzice, odpowiedzialność też.
      • rikol Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 12:18
        A niby kiedy szkola ma wychowywac? Teraz jest w klasie 30 uczniow, lekcja trwa 45 minut. Czyli na kazdego ucznia przypada okolo minuty. W tym czasie trzeba czegos NAUCZYC. a kiedy czas na wychowanie? Dzieciaki maja jedna wychowawcza tygodniowo, a dwie religie. Z rodzicami natomiast przebywaja co najmniej kilka godzin dziennie. To za co w ogole odpowiedzialni sa rodzice? Moze latwiej by bylo dzieci skoszarowac w domach dziecka, wtedy byloby wiadomo, ze rodzice nie sa odpowiedzialni za nic?
    • misiu-1 Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 10:52
      To próba odwrócenia ról. Rodzice odpowiadają za dzieci, ale nie przed nauczycielami, tylko wobec prawa i społeczeństwa. To nauczyciele mają być odpowiedzialni wobec rodziców za naukę uczniów (nie wychowanie), bo to rodzice, w podatkach, płacą nauczycielom pensje.
      • rikol Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 12:20
        Problem polega na tym, ze w klasie wystarczy jeden uczen, zeby rozwalic lekcje. Temu uczniowi nie wolno zrobic absolutnie nic. On moze wszystko - pobic kolegow, pobic nauczyciela. Jest bezkarny i dobrze o tym wie. To widac szczegolnie przed selekcja, dopiero w liceum robi sie spokojniej.
      • divak2 Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 13:12
        Kiedyś w szkole (gimnazjum i liceum w jednym budynku), gdzie pracuje moja żona, była głośna afera że dzieciaki po południu u kogoś w domu pochlały, pofotografowały się i wrzuciły fotki na naszą klasę. Na szczęście nikt ważny do tego nie dotarł. To ja się pytam, czy ta afera powinna być w szkole, czy to rodzice, do których należała ta chata, powinni spuścić werbalny łomot swojemu bachorowi?
        Innym razem dzieciaki znowu na naszej klasie nabluzgały na różnych nauczycieli, tak, że panu Józkowi spod monopolowego uszy by zwiędły. No i tym razem sprawa wypłynęła i dotarła do kuratorium. No i pani z kuratorium powiedziała, że nauczyciel powinien monitorować fora. No i nikt już jej nie zapytał, czy wszystkie, czy tylko te, gdzie się używa alfabetu łacińskiego.

        Każda szkoła posiada regulamin i w zasadzie starczy go ściśle stosować. Należy tylko zastrzec, ze regulamin szkoły obowiązuje ucznia od momentu przyjścia rano na lekcje do momentu wyjścia do domu. Z regulaminem (jak i opisanymi oświadczeniami) jest taki problem, że nie może on być surowszy niż obowiązujące prawo, bo w przeciwnym wypadku rodzice rozwydrzonego bachora mogą go zaskarżyć.
    • daga_1 Rodzice powinni podpisać, z jednym wyjątkiem 20.09.10, 10:53
      Że nauczyciele zobowiążą się do nauczania dzieci, a nie do przychodzenia do szkoły. Bo teraz jest tak, że jak rodzic nie nauczy, to dziecko nie umie. I poziom nauki jest jaki jest.
      • rikol Re: Rodzice powinni podpisać, z jednym wyjątkiem 20.09.10, 12:22
        Niezle. Jak sobie przypominam swoja szkole i kolegow, to wiekszosc nie byla uczona w domu (dzieci bardziej wyksztalconych rodzicow przyszly do szkoly znajac literki). rEszta byla uczona w szkole. Ciekawe, jak rodzic nauczy dziecko czegos o momencie popedu czy o rozwielitkach? Nauczyc to mozna czytania i pisania i na tym kompetencje rodzicow sie koncza - a zwykle dzieci nie potrafia nawet tego. wszystkiego sie ucza w szkole.
        • kaetchen Re: Rodzice powinni podpisać, z jednym wyjątkiem 20.09.10, 12:34
          Dziecko uczy się samo. I albo umie się nauczyć, albo nie umie, tudzież nie chce. Ale w tym momencie to tylko od rodziców zależy, w jakim stopniu dziecko będzie chciało się nauczyć i czy w razie problemów - dziecko przyjdzie do rodziców z prośbą o pomoc, bo będzie ich uważało za autorytet.
          Gdy dziecko nie widzi w rodzicach/nauczycielach autorytetu i nie widzi z ich strony zrozumienia- to albo się podda przy pierwszej porażce ,gdy nie będzie umiało sobie samo poradzić i poszuka innych, którzy go zrozumieją, albo na własną rękę będzie szukało sposobów by sobie poradzić z problemem dotąd, dopóki nie znajdzie rozwiązania. Tutaj wiele zależy od charakteru dziecka...
    • beckett Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 10:54
      Popieram z całej siły. Rodzice dzisiaj to karoshi, często zupełnie niepotrzebnie, bo często nie trzeba zostawać po godzinach, by wykonać zadanie... Zachwiane są proporcje dom-praca. A wpływa to negatywnie zarówno na dom jak i pracę.

      Żłobki i przedszkola traktowane są jak przechowalnie, kupujemy dzieciom przedmioty, zamiast pokazać im świat. Włączamy telewizor by się czymś zajęło a sami klepiemy przez komórki, siedzimy na portalach społecznościowych, albo "czynnie" spędzamy czas ze znajomymi przy papierosku i alkoholu.

      Przeniesienie części odpowiedzialności za wychowanie dziecka na rodzica, uczynienie go świadomym wychowawcą to dobry krok. Drugim dobrym byłaby chyba inwigilacja, umieszczenie kamerek tak, by rodzice mogli obserwować zachowannia dzieci np. z pracy. Nagrywanie tak, by widział dyrektor, by zapis był na taśmie... Bo dzieci zaczynają przynosić do szkoły noże, bo są agresywni wobec bezbronnych nauczycieli.

      Przywróciłbym instytucję apelu na którym szczególnie naganne zachowania byłyby publicznie piętnowane.

      (szukam pracy, mówię bardzo dobrze po angielsku szczegóły) cv: jacekkotowski.blogspot.com
    • gburiaifuria Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 10:54
      jestem przeciw pomaganiu w nauce, sa rodzice, ktorzy maja na to czas i tacy, ktorzy go nie maja, nie mowiac o tych, co nie maja wystarczajacej wiedzy do takiej pomocy. O to powinna dbac szkola, natomiast rodzice powinni dbac o to, zeby dzieci byly dobrze wychowane, grzeczne i uprzejme. Cala reszta, z umiejetnoscia dzialania w grupie wladcznie, to juz szkola, bo trudno zakladac, ze rodzina ucznia jest wielodzietna i berdzie na to kladla nacisk. Rodzice przewaznie sa bardzo zajeci i po to istnieja takie instytucje jak szkola, zeby przysposobic dziecko nie tylko do opanowywania materialu ale i do zycia w spoleczenstwie.
      • kaetchen Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 12:18
        Pomyślmy... kto ma prawo do opieki i wychowywania dziecka i kto jest za to dziecko W PEŁNI ODPOWIEDZIALNY? Kto ponosi konsekwencje prawne, jeśli dziecko jest niepełnoletnie i popełni czyn niedozwolony/karygodny w świetle prawa? Rodzic, czy nauczyciel?
        Kto się zdecydował na posiadanie dziecka, i w związku z tym podjął się obowiązku wychowania i wykształcenia dziecka?
        I wreszcie zasadnicze pytanie - z kim więcej czasu spędza dziecko? I kto dla dziecka winien być autorytetem? Rodzice, czy z nauczyciele?

        To, że standardem jest, iż szkoła jest za darmo i jest obowiązkowa - nie oznacza, że rola rodzica sprowadza się do wydania dziecka na świat, zapewnienia mu warunków bytowo-zdrowotno-rozwojowych (w rozumieniu materialnym) i zostawienia dziecka w przedszkolu/szkole, żeby tam już inni opiekunowie/nauczyciele się zajęli nim (wychowanie moralne/mentalne/społeczne). Za cały proces wychowawczy dziecka odpowiada TYLKO I WYŁĄCZNIE RODZIC.
        To rodzice pierwsi pokazują jak działać w społeczeństwie - przecież już na dzień dobry najbliższa rodzina jest instytucją grupową. A tu jeszcze jest rodzina bliższa/dalsza, są przyjaciele/znajomi/koledzy i koleżanki z pracy rodziców. Rodzic swoim codziennym postępowaniem pokazuje dziecku JAK ŻYĆ i JAK PORUSZAĆ się w tym świecie, jak sobie w nim i z nim radzić. Uczy go pewnych przekonań, które później dziecko powtarza jak katarynka. Tego nauczyciel nie nauczy, bo szkoła zaczyna się od 6-7 roku życia. Szkoła jest jedynie kolejną instytucją, w którym dziecko musi się odnaleźć, a jeśli rodzice mu w tym nie pomogą - to dziecko będzie miało później problemy.

        Argument braku wiedzy w ramach pomocy dziecku w szkolnych obowiązkach to kolejna wymówka nieudolnego rodzica. 'Nie pomogę Ci, bo nie mam wiedzy' - co za brednie?! Wiedza nas otacza. Obecnie dostęp do niej jest bardzo łatwy. Poza tym tak naprawdę rodzic nie musi mieć fachowej wiedzy, żeby pomóc dziecku w nauce. Wystarczy pokazać sposoby na uczenie się. Szczególnie, że 90% treści przekazywanej w szkole - to wiedza wymagająca tylko i wyłącznie zapamiętania. Matematyka/fizyka/chemia wymagają jakiekolwiek zrozumienia, ale jeśli dziecko nie zrozumie podstaw (jak dodawanie/odejmowanie/mnożenie) - to jego problemy będą się tylko nawarstwiały. Czy rodzic musi posiadać fachową wiedzę, żeby dziecku wytłumaczyć podstawy? Nie. Wystarczy elementarna wiedza i jakakolwiek chęć pomocy. Plus rodzic sam musi umieć logicznie myśleć. To wszystko.

        Niestety wiele zależy od rodzica, a właściwie jego chęci i cierpliwości. Moja mama nie miała wykształcenia, a pomogła mi się uczyć już na początku (gdzie do tego miała jeszcze drugie malutkie dziecko pod opieką, wymagające poświęcania mu prawie całego czasu ze względu na liczne choroby, ale potrafiła dla mnie znaleźć chociaż 15-20 minut czasu, żeby zająć się mną), dzięki czemu później nie miałam problemów w szkole. A te, które napotykałam - potrafiłam rozwiązać sama, tudzież mama/tata podpowiadali mi, jak mogłabym do tematu podejść, aby wiedzę odpowiednią zdobyć. Jeśli nie umiałam sobie poradzić, to miałam w rodzicach wsparcie, a to było dużo ważniejsze, niż fakt, że rodzice nie posiadają wiedzy, a co pomogło mi samodzielnie znaleźć właściwe rozwiązanie. Jeśli rodzic jest zaradny życiowo, i ma w dziecku autorytet, to tę zaradność przekaże mu swoim zachowaniem. I tego nie nauczy żaden nauczyciel i żadna szkoła. A jeśli człowiek jako rodzic jest fajtłapą... to później próbuje zwalić winę za swoją nieudolność na innych...
        • dean08 Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 13:27
          Może ustalmy od razu - szkoła jest zbędna i szkodliwa. Ja i tak odpowiadam za to co moje dziecko robi a skoro nauczyciele za nic (bo za ciężko i za trudno) to sugeruję skasować szkoły i darmozjadów wysłać do łopaty (pospołu z uczniami którzy uczyć się nie chcą). Jakoś znani mi nauczyciele (i moi i ci którzy mnie nie uczyli osobiście a znałem ich prywatnie) takiego olewactwa nie prezentowali.
          • kaetchen Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 13:51
            Wiesz.. masz prawo uczyć swoje dziecko w trybie domowym. Nikt Ci tego nie zabroni.
            Ale jeśli chcesz, żeby dziecko chodziło do szkoły i jednocześnie wymagasz, żeby nauczyciel był skuteczny, to Ty musisz nauczyciela w tym wspierać. Musisz pokazać swojemu dziecku, że ma ono nie tylko prawa, ale i obowiązki, tak jak i Ty je masz.

            Cała sprawa rozbija się o to, ze kiedyś nauczyciel miał autorytet, a dzieci były karne (poza wyjątkami). Teraz ten autorytet zabiera mu się w ramach reform, oraz poprzez to, jak rodzice postrzegają szkołę i jak o niej przy dzieciach mówią. Dodatkowo doszły prawa dziecka, ale gdzieś po drodze zapomniano o jego obowiązkach. I teraz mamy efekt 'bezstresowego wychowania'. Szkoła dla dzieci jest tylko przykrym obowiązkiem, a nie źródłem wiedzy, którą można w życiu i w pracy wykorzystać.

            Myślę, że gdyby znieśli obowiązek szkolny, albo zapewnili go tylko do ukończenia podstawówki (tak jak to było kiedyś), to wtedy rodzicom by bardziej zależało, by ich pociechy się uczyły - choćby po to, by te miały lepszy start w życiu. Kiedy musisz wziąć za coś odpowiedzialność - to wtedy lepiej się przykładasz... Czysta psychologia...
            • dean08 Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 14:20
              Postrzeganie szkoły tylko przez pryzmat edukacji jest błędem dość powszechnie popełnianym - a i to okazuje się, że dla szkoły jest za trudne. Domowa edukacja nie jest aż tak głupim pomysłem - który skądinąd rozważam.

              Dowcip ze szkołą polega na tym, że od pewnego wieku dla dzieci kluczowym odnośnikiem jest grupa - a tę grupę kreuje szkoła. Kiedy nauczyciele (tak ONI- bo ja nie siedzę za swoim dzieckiem w ławce ani nie widzę go na przerwach) tracą kontrolę nad szkołą to dopuszczają do kreowania grup, które mają negatywny wpływ na dzieci (one tam siedzą dłużej niż widzą rodziców - choćby nie wiem jak w wychowanie zaangażowanych). To nauczyciel "uczy" dzieci pewnych reguł gry (kontrolując poniekąd grupę) w pierwszej poważnej grupie społecznej poza rodziną (począwszy od przedszkola). Wbrew pozorom to jest ważniejsze niż nauka - ale z wychowywania już się nauczyciel wymigują dość skutecznie: "bo to rola rodziców". Bzdura. To rola tak samo rodziców jak i nauczycieli.
              • kaetchen Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 14:57
                Uhmm.. ciekawe, co prawisz o grupie. Grupę tworzą ludzie najczęściej tacy, którzy w owej grupie chcą być. Skoro rzekomo grupę tworzy nauczyciel/szkoła, to czemu niezależnie od tej grupy - tworzą się inne, nie związane ze szkołą zupełnie? I czemu uważasz, że Ty nie masz na tę grupę wpływu? Przecież na dzień dobry - wybierasz szkołę dla dziecka. Nie musisz wybrać przecież tej, która jest najbliżej. Możesz też zapewnić stosowną opiekę w prywatnej szkole. Up to U. Dalej - jeśli tylko szkoła daje taką możliwość - możesz dziecko wysłać do klasy o konkretnym profilu. A jeśli nie chcesz, żeby dziecko było w tej, czy innej klasie - zawsze możesz na drodze uzgodnienia z nauczycielami/dyrektorem - przenieść dziecko do klasy innej. Ba! z tego co wiem, do możesz posłać dziecko do szkoły rok wcześniej, bądź jeśli tylko istnieje możliwość i konieczność - zapewnić mu indywidualny tok nauki. Więc wbrew pozorom - nie tylko szkoła ma wpływ na grupę. Ty również i to w większym stopniu niż Ci się wydaje.
                W temacie grup - kto bierze odpowiedzialność zatem za tworzenie się grupy na podwórku, jeszcze zanim dziecko pójdzie do szkoły? Czy to nie ma przypadkiem dalszego wpływu na to, co się będzie działo w szkole? Ty też tworzysz pewną grupę - jaką jest rodzina. I ustalasz zasady poruszania się w ramach tej grupy. Ale nie tylko tej - bo Ty dajesz ramy dziecku jak ma się zachowywać w życiu - czy to w przedszkolu/szkole i gdziekolwiek indziej - jak choćby w kinie, na podwórku, na wyjazdach, etc. Jeśli nauczysz dziecko przestrzegania pewnych ogólnie przyjętych zasad - typu nie wolno bić, nie wolno krzywdzić, należy słuchać tego i tamtego, itp., i Ty będziesz konsekwentnie przestrzegać ich, to dziecko też będzie ich przestrzegać. Jeśli zaś Ty nie będziesz tego pilnować - to dziecko nie będzie słuchało ani Ciebie, ani tym bardziej nauczyciela. Więc od Ciebie jest zależne jak nauczysz dziecko 'być w grupie'.

                Powiedz mi jeszcze jedno - jak nauczyciel, ma prowadzić grupę, jeśli nie ma głównego atutu w tym zawodzie - autorytetu, który świadomie/nieświadomie odbierasz wypowiadając się o nauczycielach/szkole z pogardą (podobnie jak wielu innych rodziców)? Weź odpowiedzialność pełną za wypowiadane słowa przy dziecku, bo te kształtują charakter i psychikę dziecka. A dopiero później zaczyna się szkoła...
            • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 14:24
              > Wiesz.. masz prawo uczyć swoje dziecko w trybie domowym. Nikt Ci tego nie zabro
              > ni.
              > Ale jeśli chcesz, żeby dziecko chodziło do szkoły i jednocześnie wymagasz, żeby
              > nauczyciel był skuteczny, to Ty musisz nauczyciela w tym wspierać. Musisz poka
              > zać swojemu dziecku, że ma ono nie tylko prawa, ale i obowiązki, tak jak i Ty j
              > e masz.

              Ja będę wspierał swoje dziecko a nie nauczyciela.

              >
              > Cała sprawa rozbija się o to, ze kiedyś nauczyciel miał autorytet, a dzieci był
              > y karne (poza wyjątkami). Teraz ten autorytet zabiera mu się w ramach reform, o

              Niby kiedy, w XVI w.? Czy może za ukochanej komuny, którą pewnie znasz tylko z opowiadań?

              > raz poprzez to, jak rodzice postrzegają szkołę i jak o niej przy dzieciach mówi
              > ą. Dodatkowo doszły prawa dziecka, ale gdzieś po drodze zapomniano o jego obowi
              > ązkach. I teraz mamy efekt 'bezstresowego wychowania'. Szkoła dla dzieci jest t
              > ylko przykrym obowiązkiem, a nie źródłem wiedzy, którą można w życiu i w pracy
              > wykorzystać.

              Bo szkoła jest mniej więcej w połowie źródłem wiedzy a w drugiej połowie źródłem propagandy państwowej. Dlatego dzieci należy uczyć nieufności do tej instytucji.
              • kaetchen Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 15:23
                >
                > Ja będę wspierał swoje dziecko a nie nauczyciela.
                Wspierając nauczyciela w jego wysiłkach - wspierasz dziecko. I w drugą stronę - wpierając dziecko - wspierasz nauczyciela. Akcja rodzi reakcję.

                > > Cała sprawa rozbija się o to, ze kiedyś nauczyciel miał autorytet, a dzie
                > ci był
                > > y karne (poza wyjątkami). Teraz ten autorytet zabiera mu się w ramach ref
                > orm, o
                >
                > Niby kiedy, w XVI w.? Czy może za ukochanej komuny, którą pewnie znasz tylko z
                > opowiadań?
                Nie, nie w XVI w. Komuny nie uważam za 'ukochaną', a poza tym znam ją nie tylko z opowiadań, bo jeszcze za jej czasów chodziłam do szkoły. Ale obserwuję przemiany jakie następowały i jak pokolenie, które się 'uwolniło' spod pręgierza belfrów chcąc zaoszczędzić swoim dzieciom tego, czego oni sami doświadczali - robią wszystko, żeby dzieci nie musiały się zbytnio w szkole nawysilać, a jednocześnie oczekują nie wiadomo czego..
                Kiedy ja chodziłam do szkoły - nie było przemocy. Dzieci nie wiedziały co to znaczy zabić kogoś. Nie wiedziały co to narkotyki. I potrafiły pracować w grupie. Dziś jest wolność - chyba zbyt szeroko pojęta, co widać na każdym kroku. Podejdzie do Ciebie dziecko i wyzwie Cię od najgorszych. A wszystko w myśl źle pojętego prawa do wyrażania własnych opinii.

                >
                > Bo szkoła jest mniej więcej w połowie źródłem wiedzy a w drugiej połowie źródłe
                > m propagandy państwowej. Dlatego dzieci należy uczyć nieufności do tej instytuc
                > ji.

                Instytucję państwową tworzą ludzie tacy jak Ty. Państwo jest instytucją. Stąd - ucząc dziecko nieufności wobec szkoły/władz - uczysz tak naprawdę nieufności do wszystkich nas - w tym do Ciebie samego. A dzieci bardzo szybko uogólniają na szerszą perspektywę to, co usłyszą. Wiele rzeczy biorą do siebie zbyt dosłownie, nie rozumiejąc niuansów i skrótów myślowych, jakimi się dorosły człowiek posługuje. Ciekawa jestem z drugiej strony, w jaki sposób uczysz owej nieufności? I czy dziecko jest w stanie zrozumieć DLACZEGO ma nie ufać i komu konkretnie, oraz czy wie, skąd Twoja nieufność się bierze? Dziecko nie ma takich doświadczeń jak Ty. Nie przeżywa i nigdy nie przeżyje życia w taki sam sposób jak Ty, bo jest przede wszystkim inną jednostką, odrębną istotą, z pewnymi podobieństwami. I nie będzie miało nigdy takich samych doświadczeń jak Ty, z których Ty czerpiesz swoje oceny, decyzje, etc. Ale mówiąc dziecku na dzień dobry, że to, co go otacza jest złe, bez możliwości świadomej oceny z jego strony - ograniczasz jego horyzonty, a tym samym możliwość rozwoju i pozbawiasz go umiejętności patrzenia na świat z szerszej perspektywy niż tylko zza klapek, jakie mu nałożyłeś. A prawda jest taka, że nic nigdy nie jest albo tylko złe, albo tylko dobre i wszystko zależy od kontekstu, w jakim dana sytuacja ma miejsce.
                Ale - jesteś przecież odpowiedzialny za swoje dzieci i .. chyba wiesz co robisz, bo przecież jesteś dorosły.. Tzn masz skończone przynajmniej 18 lat.. Pytanie tylko - czy psychicznie również jesteś dojrzały jako jednostka społeczna?
                • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 15:48
                  > Kiedy ja chodziłam do szkoły - nie było przemocy. Dzieci nie wiedziały co to zn
                  > aczy zabić kogoś. Nie wiedziały co to narkotyki. I potrafiły pracować w grupie.
                  > Dziś jest wolność - chyba zbyt szeroko pojęta, co widać na każdym kroku. Podej
                  > dzie do Ciebie dziecko i wyzwie Cię od najgorszych. A wszystko w myśl źle pojęt
                  > ego prawa do wyrażania własnych opinii.

                  Może w twojej szkole nie wiedziały, ale to nie znaczy że w każdej tak było. W mojej szkole jak najbardziej bili się po mordach a niektórzy ćpali kompot.
                  A prawo do wyrażania swoich opinii zawsze jest dobrze pojęte.


                  > Instytucję państwową tworzą ludzie tacy jak Ty. Państwo jest instytucją. Stąd -
                  > ucząc dziecko nieufności wobec szkoły/władz - uczysz tak naprawdę nieufności d
                  > o wszystkich nas - w tym do Ciebie samego. A dzieci bardzo szybko uogólniają na

                  Utopia i propaganda.

                  > szerszą perspektywę to, co usłyszą. Wiele rzeczy biorą do siebie zbyt dosłowni
                  > e, nie rozumiejąc niuansów i skrótów myślowych, jakimi się dorosły człowiek pos
                  > ługuje. Ciekawa jestem z drugiej strony, w jaki sposób uczysz owej nieufności?

                  Powtarzaniem oraz pokazywaniem na przykładach.

                  > I czy dziecko jest w stanie zrozumieć DLACZEGO ma nie ufać i komu konkretnie, o
                  > raz czy wie, skąd Twoja nieufność się bierze? Dziecko nie ma takich doświadczeń

                  Bo nauczyciel to przedstawiciel państwa i wystarczy jedno źle powiedziane słowo aby zakapował do dyrektora albo na policję.


                  > sz swoje oceny, decyzje, etc. Ale mówiąc dziecku na dzień dobry, że to, co go o
                  > tacza jest złe, bez możliwości świadomej oceny z jego strony - ograniczasz jego
                  > horyzonty, a tym samym możliwość rozwoju i pozbawiasz go umiejętności patrzeni
                  > a na świat z szerszej perspektywy niż tylko zza klapek, jakie mu nałożyłeś. A p
                  > rawda jest taka, że nic nigdy nie jest albo tylko złe, albo tylko dobre i wszys
                  > tko zależy od kontekstu, w jakim dana sytuacja ma miejsce.

                  Nie bronię moim dzieciom obserwować świata. Ale ich obserwacje tylko to potwierdzają to co im mówiłem :)

                  > Ale - jesteś przecież odpowiedzialny za swoje dzieci i .. chyba wiesz co robisz
                  > , bo przecież jesteś dorosły.. Tzn masz skończone przynajmniej 18 lat.. Pytani
                  > e tylko - czy psychicznie również jesteś dojrzały jako jednostka społeczna?

                  "Jednostka społeczna", jak ja lubie takie określenia rodem ze szwedzkiego podręcznika dla ichniejszych odbieraczy dzieci ;)
                  • kaetchen Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 17:12
                    > Może w twojej szkole nie wiedziały, ale to nie znaczy że w każdej tak było. W m
                    > ojej szkole jak najbardziej bili się po mordach a niektórzy ćpali kompot.
                    > A prawo do wyrażania swoich opinii zawsze jest dobrze pojęte.
                    To może w tym pies pogrzebany? Może trafiłeś na takie środowisko, na takich nauczycieli, że już żadnej innej opcji nie znasz? Ale nie znaczy to, że alternatywna do Twojej 'rzeczywistość' nie istnieje i że wszystkich musisz oceniać tą samą miarą.

                    >
                    > > Instytucję państwową tworzą ludzie tacy jak Ty. Państwo jest instytucją.
                    > Stąd -
                    > > ucząc dziecko nieufności wobec szkoły/władz - uczysz tak naprawdę nieufn
                    > ości d
                    > > o wszystkich nas - w tym do Ciebie samego. A dzieci bardzo szybko uogólni
                    > ają na
                    >
                    > Utopia i propaganda.
                    To co Ty piszesz - jest również propagandą, tylko opozycyjną. I czarnowidztwem.
                    Nie zawsze instytucja jest zła. Nie zawsze państwo jest złe. Ale to ludzie, którzy się źle zachowują/mają złe zamiary, wchodzą w skład owych instytucji. Swoją drogą - rodzina jako twór państwowy, też jest instytucją. Czy znaczy to jednak, że Tobie dzieci nie powinny ufać?

                    >
                    > > szerszą perspektywę to, co usłyszą. Wiele rzeczy biorą do siebie zbyt do
                    > słowni
                    > > e, nie rozumiejąc niuansów i skrótów myślowych, jakimi się dorosły człowi
                    > ek pos
                    > > ługuje. Ciekawa jestem z drugiej strony, w jaki sposób uczysz owej nieufn
                    > ości?
                    >
                    > Powtarzaniem oraz pokazywaniem na przykładach.
                    Uhm... a pokazujesz obie możliwości? Czy tylko pokazujesz te złe przykłady?
                    Poza tym... jedną z praktyk stosowanych przez 'złych' ludzi - jest ciągłe powtarzanie tej samej informacji i przedstawianie elementów rzeczywistości wyrwanych z kontekstu, bez możliwości swobodnej jej oceny, za to z ukrytą sugestią jak owa informacja powinna być odebrana. I to się nazywa manipulacja, będąca jednocześnie częścią propagandy. A skoro Ty też stosujesz tę praktykę co gorsza na swoich dzieciach... to znaczy, że nie jesteś lepszy niż ci, w stosunku do których stoisz w opozycji.

                    >
                    > > I czy dziecko jest w stanie zrozumieć DLACZEGO ma nie ufać i komu konkret
                    > nie, o
                    > > raz czy wie, skąd Twoja nieufność się bierze? Dziecko nie ma takich doświ
                    > adczeń
                    >
                    > Bo nauczyciel to przedstawiciel państwa i wystarczy jedno źle powiedziane słowo
                    > aby zakapował do dyrektora albo na policję.
                    Żartujesz, prawda? Bo nie wierzę, że aż tak krótkowzroczny jesteś... Otóż nie trzeba być nauczycielem/przedstawicielem państwa, by działać jako kapuś... I Twój najlepszy przyjaciel nie związany w żaden sposób z państwem, jeśli zaleziesz mu porządnie za skórę, jest w stanie na Ciebie donieść, więc argument jest kompletnie od czapy. A jeśli wypowiadasz słowa, do kogokolwiek - to choć istnieje coś takiego jak wolność słowa - zawsze znajdzie się ktoś, komu to się nie będzie podobało. I zawsze odpowiedzialność spoczywa na wypowiadającym je. Jest czyn/słowo - jest odpowiedzialność - jest konsekwencja czynów/słów. Akcja wywołuje reakcję. Prawo fizyki i psychologii.

                    >
                    > Nie bronię moim dzieciom obserwować świata. Ale ich obserwacje tylko to potwier
                    > dzają to co im mówiłem :)
                    No i znów patrzysz z perspektywy klapek na oczach. Świat, rzeczywistość, która nas otacza jest ani dobra, ani zła. Ona po prostu jest i się dzieje. Ale już jej interpretacja zależy od naszych przekonań. Przykład - jeśli jesteś przekonany, że to słońce obraca się wokół słońca, to to właśnie będziesz widział. Ale jeśli przekonasz się, że jest na odwrót - to będziesz sprawę widział w zgoła odmienny sposób. Umysł tak działa, że widzisz tylko to, co chcesz widzieć i na odbiór czego Twój mózg został zaprogramowany. Nigdy nie będziesz przy takim podejściu obiektywny i nie będziesz umiał dostrzec tego, co faktycznie się dzieje. Stąd właśnie wynika, że co najwyżej masz zmanipulowane dzieci, a nie samodzielnie myślące. Bo one teraz będą widzieć tylko to, co Ty im narzuciłeś. No chyba, że dla odmiany zawsze się z Tobą nie zgadzają.
                    Ale jedno wiem - kuku im zrobiłeś i to przepotworne...


                    >
                    > "Jednostka społeczna", jak ja lubie takie określenia rodem ze szwedzkiego podrę
                    > cznika dla ichniejszych odbieraczy dzieci ;)
                    Hmm.. jak zwał tak zwał. Bardziej istotny był sens wypowiedzi, niż jego sposób podania, ale rozumiem, że ze względu na brak jakiegokolwiek argumentu dla części merytorycznej - wolałeś odnieść się do jego formy ;)
                    • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 21.09.10, 15:08
                      1. Instytucja państwowa zawsze jest zła
                      2. Rodzina to nie twór państwowy. Państwo jedynie próbuje sprawować nad nią kontrolę, ale mądrzy ludzie się przed tym bronią.
                      3. Przyjaciel może donieść, jeśli mu zajdę za skórę. Nauczyciel musi donieść bo tak mu kazali jego mocodawcy.
                      4. Nie filozuj, nie mówimy o słońcu tylko o nauczycielach.
    • tomasz.nowakowski28 Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 10:55
      Nie dwa razy pod rząd tylko dwa razy z rzędu.
    • ubuntu-one Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 10:56
      Szkoły co raz bardziej odchodzą od swojego celu. Kontrakt w szkole prywatnej rozumiem jak najbardziej - płacę, więc wymagam. Mówię tu o kontrakcie, w którym będą wyszczególnione różne formy pomocy dziecku - zajęcia wyrównawcze, kółka zainteresować. W kontrakcie zapisuje się to, co dziecko będzie dostawało w zamian za czesne płacone przez rodziców. W szkołach publicznych tego nie rozumiem - bo jedyne na czym nauczyciele się skupili to obowiązki rodziców, a nie swoje. Od dawna jestem przekonany, że większość nauczycieli nie umie sobie radzić z młodzieżą - szczególnie w gimnazjach, i dlatego wymyśla jakieś kontrakty.
      • nauczyciel_pl Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:12
        ubuntu-one napisał:

        > Szkoły co raz bardziej odchodzą od swojego celu. Kontrakt w szkole prywatnej ro
        > zumiem jak najbardziej - płacę, więc wymagam. Mówię tu o kontrakcie, w którym b
        > ędą wyszczególnione różne formy pomocy dziecku - zajęcia wyrównawcze, kółka zai
        > nteresować.

        ale ty nie wiesz o czym piszesz, w mojej szkole jest ponad 30 różnych kołek zainteresowań, tylko często nie przychodzi na nie ani jeden uczeń bo woli iść do domu i pograć na konsoli, rodzice maja pretensje do nauczycieli, ale sami mają swoje dzieci gdzieś, a dla świętego spokoju kupuja im drogie zabawki, po jakimś czasie dzieci tez maja rodziców gdzieś i traktuje ich tylko jak darmowy bankomat bez limitu wyplat
    • he1ku Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 10:56
      Realistyczne spostrzeżenie rzeczywistości .Rodzice wiedzą ,że to ich dzieci i starają się je wychować.Szkoła ze statutu posiada obowiązek nauczania i wychowywania tych dzieci.Te podstawaowe zasady trzeba aż legitymizować na piśmie .Po co ? ,Chyba by ubezpieczyć sie od nieszczęśliwych wypadków,niekompetencji nauczyciela, pazerności tychże .
    • plantin A czy belfrzy podpiszą deklarację nauczenia moich 20.09.10, 10:56
      moich dzieci tego co powinni ? - matematyk - matematyki, historyk dobrej znajomości historii, polonista - dobrego posługiwania się w mowie i w piśmie językiem polskim, anglista - przynajmniej poprawnym angielskim na poziomie wystarczającym do porozumienia się w UK, itd., itd. ?!!!
      Na rzaie z tym mają problemy.
      Także uważam że za wychowanie głównie odpowiedzialni są rodzice ale ponieważ dzieci spędzają coraz więcej czasu w szkole - to część odpowiedzialności za wychowanie musi spadać i na nauczycieli. Co ciekawsze - to nauczyciele są szkoleni w zakresie pedagogicznym i wychowaczym a rodzice nie ! ja widzę w tym chęć przerzucenia całości odpowiedzialności na rodziców a nauczyciele tylko przychodzą po pieniążki ?
      Dlaczego są nauczyciele potrafiący sobie poradzić nawet z bardzo trudną młodzieżą, można powiedzieć że to ludzie wręcz charyzmatyczni a obok nich jest morze ludzi z przypadku będących nauczycielami, którzy sami są niewychowani, prostaccy lub wręcz prymitywni !
      Może ZNP zechce się przyjrzeć rzeszom nauczycieli i część z nich wywalić ze szkół bo przynoszą więcej szkody niż pożytku. Czas jest ku temu dobry - do szkół wkracza niż demograficzny - zredukować nierobów i nieodpowiednich a szkoła będzie lepsza pod każdym względem.
      • jozub Re: A czy belfrzy podpiszą deklarację nauczenia m 20.09.10, 11:07
        To że rodzice nie maja przygotowania pedagogicznego nie skazuje ich na niepowodzenie w wychowywaniu dzieci. Ten argument zupełnie do mnie nie przemawia.
        Nie wiem, czy podpisanie deklaracji zobowiązania przez rodziców coś zmieni, ale spróbować można. To ze dzieci spędzają duzo czasu w szkole w żaden sposób nie zwalnia rodziców z odpowiedzialności za ich wychowanie. Pracujemy coraz dłużej, wracamy zmęczeni i jest nam wygodnie, kiedy dzieci nie zawrazcają nam głowy. Zdawkowe "co tam w szkole", a potem zaskoczenie, kiedy znajomi odkrywają , że nasze dziecko chwali się w internecie udziałem w pijackich imprezach, zamieszcza zdjecia, a my nawet o tym nie wiemy. Dla niektórych świetnym rozwiązaniem są całodobowe przedszkola, więc co się dziwić, że potem nie znamy własnych dzieci.
        • plantin nie zrozumiałeś o co mi chodzi ? - o to że 20.09.10, 11:37
          nauczyciele coraz mniej chcą mieć obowiązków, coraz większe pensji i najlepiej żadnej odpowiedzialności. Wybiórczo wybrałeś kilka zdań z mojej wypowiedzi zamiast potraktować je jako integralną całość - pewnie że nieznajomość metod wychowawczych nie zwalnia rodziców z wychowywania swoich dzieci - ale skoro ktoś został tych metod nauczony to powinien je stosować a nie przerzucać wszystko na rodziców.
          To może skasować na kierunkach pedagogicznych takie przedmioty jak psychologia, pedagogika - po co one przyszłym nauczycielom ? - dajmy im więcej godzin przedmiotów "macierzystych" - poloniście - historii literatury, matematykowi matematyki itd.
          Teraz widzę jeden trend - poziom merytoryczny studentów i późniejszych nauczycieli systematycznie spada, czytam że oprócz tego nie chce im się także wychowywać dzieci, z którymi spędzają często więcej czasu niż rodzice - to właściwie za co nauczyciele chą pobierać wynagrodzenie ? Pensum większe ale obowiązków coraz mniej ?
          Zdarzają się także przypadki karygodne - do szkoły mojej córki przychodził nauczyciel bodajże historii, który już na lekcjach był "lekko podchmielony" - ten stan trwał kilka lat oczywiście postępując, doszło do tego stopnia że uczniowie w głos się śmieli z bełkoczącego naczyciela - zwolniono go z tej szkoły - ale poszedł do innej !!! I jak tu wychowywać dziecko z dala od alkoholu ? A jak się zachowują nauczyciele na szkolnych wycieczkach ? - wystarczy porozmawiać z właścicielami pensjonatów, gdzie stacjonują szkolne wycieczki.
          • rannie.kirsted Re: nie zrozumiałeś o co mi chodzi ? - o to że 20.09.10, 11:54
            poziom merytoryczny nauczycieli spada.
            nie no, wow.
            nie wiem czy zauwazyles ze tak samo poziom prawnikow/lekarzy/inzynierow tez spada. a czemuz to?
            jezeli zeby zdac mature wystarczy napisac poprawnie 30%, jezeli ta matura to wlasciwie sprawdza umiejetnosc czytania i rozumienia a nie JAKAKOLWIEK wiedze, jesli ludzie z taka matura ida na studia i je koncza to co ty sie dziwisz zepoziom wyksztalcenia spada?? nie tylko u nauczycieli! idz na jakakolwiek uczelnie i porozmawiaj z wykladowcami na temat studentow pierwszego roku. gwarantuje ze wszyscy - i na uniwerkach i na politechnikach powiedza ci to samo - ze z roku na rok przychodza na studia coraz wieksze głąby!!
            • plantin - ergo - potwierdziłaś że poziom nauczycieli spada 20.09.10, 12:02
              a to że spada poziom innych specjalności nie jest dla mnie żadnym pocieszeniem, tylko innym problemem.
          • rikol Re: nie zrozumiałeś o co mi chodzi ? - o to że 20.09.10, 12:28
            Jak na razie nauczyciele maja coraz wiecej obowiazkow - i liczonych w godzinach i takich 'nie na papierze' ,np. pomoc psychologiczna uczniom (do ktorej nie sa w ogole przygotowani, bo nikt tego nie uczy na studiach!). Nauczyciel na studiach jest uczony, jak przekazywac wiedze. Nie jest uczony psychologii klinicznej. Kiedys nauczyciele nie byli rozliczani z wychowania dzieci. Od wychowania byli rodzice. Teraz rodzice nie chca byc odpowiedzialni za nic, a wine za niepowodzenia wychowawcze zwalaja na telewizje, gry, no i oczywiscie nauczycieli.
            • three-gun-max Re: nie zrozumiałeś o co mi chodzi ? - o to że 20.09.10, 13:16
              rikol napisała:

              > Jak na razie nauczyciele maja coraz wiecej obowiazkow - i liczonych w godzinach

              Jak tak dalej pójdzie to im jeszcze pracować każą, bandyci ;)

              > i takich 'nie na papierze' ,np. pomoc psychologiczna uczniom (do ktorej nie sa

              Akurat jakiś dzieciak przyjdzie z problemem do nauczyciela, zwłaszcza kiedy ten od razu zakapuje wszystko rodzicom/dyrekcji/policji

              > w ogole przygotowani, bo nikt tego nie uczy na studiach!). Nauczyciel na studi

              A mnie na studiach nie uczyli wypełniać druczków od ZUS-u i US. Ale to trzeba się samemu brać do roboty, a nie czekać aż ktoś da.

      • bela03 Czegoś tu chyba nie rozumiem. 20.09.10, 11:12

        Zawsze wydawało mi się, że szkoła oprócz nauczania matematyki i wbijania do głowy lektur wychowuje. Może żyje wyidealizowanymi wizjami, ale skąd jak nie od pedagogów dziecko ma się dowiedzieć, że palenie jest niezdrowe jeśli w domu rodzice palą? Szkoła nie może zakazywać rodzicom palenia. A jaką wiarygodność ma ojciec, który z piwkiem i papieroskiem mówi synowi "palenie i picie zabija" ? To samo się tyczy nauki o poszanowaniu drugiego człowieka w domu gdzie ojciec bije matkę. Nie możemy myśleć o samych domach gdzie rodzic nie wychowuje dziecka tylko z powodu braku czasu, są teżtakie gdzie rodzic sam nie jest na tyle wykształcony żeby przekazać dziecku wiarygodną naukę.
        Oprócz tego czemu szkoła wymaga żeby rodzice wychowali, jeśli sama nie zagwarantuje, że dziecko po 6 latach podstawówki posiądzie wymaganą wiedzę? Choć może zagwarantuje, a wtedy widze już sterty pozwów do sądu rodziców których dzieci nie rozumieją "W Pustyni i w puszczy" lub nie umieją korzystać z ułamków.
        Mam takie głupie wrażenie, że to wszystko na fali afer z gwałconymi, molestowanymi gimnazjalistów. Bo gdyby wcześniej rodzice podpisali papierek, na szkołę gromy by nie spadły.
        • kaetchen Re: Czegoś tu chyba nie rozumiem. 20.09.10, 13:23
          bela03 napisała:

          >
          > Zawsze wydawało mi się, że szkoła oprócz nauczania matematyki i wbijania do gło
          > wy lektur wychowuje.
          No to tylko Ci się wydawało:)

          > Może żyje wyidealizowanymi wizjami, ale skąd jak nie od pe
          > dagogów dziecko ma się dowiedzieć, że palenie jest niezdrowe jeśli w domu rodzi
          > ce palą? Szkoła nie może zakazywać rodzicom palenia. A jaką wiarygodność ma ojc
          > iec, który z piwkiem i papieroskiem mówi synowi "palenie i picie zabija" ? To s
          > amo się tyczy nauki o poszanowaniu drugiego człowieka w domu gdzie ojciec bije
          > matkę. Nie możemy myśleć o samych domach gdzie rodzic nie wychowuje dziecka tyl
          > ko z powodu braku czasu, są teżtakie gdzie rodzic sam nie jest na tyle wykształ
          > cony żeby przekazać dziecku wiarygodną naukę.

          No i właśnie w tym problem. Szkoła nie nauczy dobrego wychowania dziecka, które już od małego jest uczone złych nawyków. Co z tego, że nauczyciel powie, że palenie jest zabronione i szkodzi zdrowiu, skoro dziecko powie takiemu nauczycielowi, żeby się walił, bo nie on jest opiekunem, tylko rodzice (teraz przestrzega się głównie praw dziecka, ale zapomina o jego obowiązkach, a dzieci to umiejętnie wykorzystują.. co widać po tym, co się dzieje w szkołach..)? I nawet jeśli dziecko będzie paliło, to jedyną 'bronią' nauczycieli są nagany i wzywanie rodziców do szkoły (bo co innego może nauczyciel zrobić, jeśli rodzice sami nie szanują nauczycieli i przy dzieciach mówią co myślą o nich, a te powtarzają tylko to, co usłyszeli od rodziców?)... I tak koło się zamyka - bo rodzic nie wychował, nauczyciel nie ma praw, jakie posiada rodzic, więc... temat wraca do rodziców, którzy zabraniają robić tego, co sami robią... A zatem - odpowiedzialność pełna jest po stronie rodziców...

          > Oprócz tego czemu szkoła wymaga żeby rodzice wychowali, jeśli sama nie zagwaran
          > tuje, że dziecko po 6 latach podstawówki posiądzie wymaganą wiedzę?
          Polska mentalność ma to do siebie, że głównie narzekamy. Nie bierzemy odpowiedzialności, tylko narzekamy i robi z siebie ofiary losu. Obowiązek szkolny nie zmniejsza odpowiedzialności rodzica za wychowanie dziecka. Takie są obowiązki rodziców. Jeśli tych praw nie będziesz przestrzegał - to zostaniesz stosownie ukarany w świetle prawa, np poprzez odebranie Ci władzy rodzicielskiej. A teraz mały wyciąg z kodeksu rodzinnego dot. obowiązków rodziców wobec dziecka:

          Art. 96.
          § 1. Rodzice wychowują dziecko pozostające pod ich władzą rodzicielską i kierują nim. Obowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotować je należycie do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień.

          Plus europejska karta praw i obowiązków rodziców:
          1. Rodzice mają prawo do wychowywania swoich dzieci w duchu tolerancji i zrozumienia dla innych, bez dyskryminacji wynikającej z koloru skóry, rasy, narodowości, wyznania, płci oraz pozycji społecznej.
          Rodzina ma obowiązek wychowywać swe dzieci w duchu odpowiedzialności za siebie i za cały ludzki świat.

          2. Rodzice mają prawo do uznania ich prymatu jako "pierwszych nauczycieli" swoich dzieci.
          Rodzice maju obowiązek wychowywać swe dzieci w sposób odpowiedzialny i nie zaniedbywać ich.

          3. Rodzice mają prawo do pełnego dostępu do formalnego systemu edukacji dla swoich dzieci, z uwzględnieniem ich potrzeb, możliwości i osiągnięć.
          Rodzice mają obowiązek zaangażowania się jako partnerzy w nauczanie ich dzieci w szkole.

          4. Rodzice mają prawo dostępu do wszelkich informacji o instytucjach oświatowych, które mogą dotyczyć ich dzieci.
          Rodzice mają obowiązek przekazywania wszelkich informacji szkołom, do których uczęszczają ich dzieci, informacji dotyczących możliwości osiągnięcia wspólnych (tj. domu i szkoły) celów edukacyjnych.

          5. Rodzice mają prawo wyboru takiej drogi edukacji dla swoich dzieci, która jest najbliższa ich przekonaniom i wartościom uważanym za najważniejsze dla rozwoju ich dzieci.
          Rodzice mają obowiązek dokonania świadomego wyboru drogi edukacyjnej, jaką ich dzieci powinny zmierzać.

          6. Rodzice mają prawo do domagania się od formalnego systemu edukacji tego, aby ich dzieci osiągnęły określoną wiedzę duchową i kulturową.
          Rodzice mają obowiązek wychowywać swe dzieci w poszanowaniu i akceptowaniu innych ludzi i ich przekonań.

          7. Rodzice mają prawo wpływać na politykę oświatową realizowaną w szkołach ich dzieci.
          Rodzice mają obowiązek osobiście włączać się w życie szkół ich dzieci i stanowić istotną część społeczności lokalnej.

          8. Rodzice i ich stowarzyszenia mają prawo do wydawania opinii i przeprowadzania konsultacji z władzami odpowiedzialnymi za edukację na wszystkich szczeblach zarządzania oświatą.
          Rodzice maja. obowiązek tworzyć demokratyczne, reprezentatywne organizacje na wszystkich poziomach. Organizacje te będą reprezentowały rodziców i ich interesy.

          9. Rodzice mają prawo do pomocy materialnej ze strony władz publicznych, eliminującej wszelkie bariery finansowe, które mogłyby utrudniać dostęp ich dzieci do edukacji.
          Rodzice mają obowiązek poświęcać swój czas i uwagę swoim dzieciom i ich szkołom, tak aby wzmocnić ich wysiłki skierowane na osiągnięcie określonych celów nauczania.

          10. Rodzice mają prawo żądać od odpowiedzialnych władz publicznych wysokiej jakości usług edukacyjnych.
          Rodzice mają obowiązek poznać siebie nawzajem, współpracować ze sobą - i doskonalić swoje umiejętności "pierwszych nauczycieli" i partnerów w kontaktach szkoła - dom.



          > Choć może z
          > agwarantuje, a wtedy widze już sterty pozwów do sądu rodziców których dzieci ni
          > e rozumieją "W Pustyni i w puszczy" lub nie umieją korzystać z ułamków.
          > Mam takie głupie wrażenie, że to wszystko na fali afer z gwałconymi, molestowan
          > ymi gimnazjalistów. Bo gdyby wcześniej rodzice podpisali papierek, na szkołę gr
          > omy by nie spadły.
          Jeśli rodzic wini nauczyciela, że się dziecko nie nauczyło, a dziecko robiło to na złość nauczycielowi, albo pod przyzwoleniem rodzica, to ... kto tak naprawdę jest winny? Niestety i dzieci mają swoje obowiązki, które powinny respektować. Ale dzieci to zlewają, na wzór i podobieństwo swoich rodziców. Bo i rodzice nie przestrzegają swoich obowiązków, a pamiętają jedynie o obowiązkach nauczycieli... Więc wzór dla dziecka wybitny.
          • three-gun-max Re: Czegoś tu chyba nie rozumiem. 20.09.10, 13:41
            Po pierwsze to wychowuję dzieci dla ich własnego dobra a nie społeczeństwa, którego to dobro mam głęboko tam gdzie słońce nie zagląda.

            Natomiast tą żałosną konwencją można sobie tyłek podetrzeć - to zbiór lewackich bredni i pobożnych życzeń.
            • rannie.kirsted Re: Czegoś tu chyba nie rozumiem. 20.09.10, 14:02
              to majac innych tam gdzie ci slonce nie zaglada mozesz spodziewac sie tego samego, np tego ze jak gdzies zaslabniesz i padniesz na ziemie to nikt nie wezwie karetki za to ktos zabierze ci portfel a jeszcze ktos nakreci sobie zabawny film. no ale w sumie dlaczego ktos mialby ci pomoc skoro spoleczenstwo to brednia i kazdy sam odpowiada za wlasny tylek?
              • three-gun-max Re: Czegoś tu chyba nie rozumiem. 20.09.10, 14:25
                Jak będziesz przykładną mamuśką i kochała swój rząd to i tak nikt ci nie pomoze jak padniesz na ulicy.
                • kaetchen Re: Czegoś tu chyba nie rozumiem. 20.09.10, 17:35
                  Tylko, że w samym rządzie jest co najwyżej kilkaset osób, a społeczeństwo liczy kilkadziesiąt milionów.

                  Poza tym nie trzeba kochać rządu, by doceniać wartość jaką niesie społeczeństwo ze sobą i szanować ludzi. Ale jak widać na Twoim przykładzie - nie wszyscy wiedzą, co to poszanowanie dla drugiego człowieka. Później dziwić się, że dzieci nie mają szacunku do nauczycieli i innych ludzi. Tylko ciekawe, skąd te wzory czerpią? Bo ja widać - w pierwszej kolejności od rodziców.
                  • three-gun-max Re: Czegoś tu chyba nie rozumiem. 21.09.10, 15:09
                    Do rządów zawsze wchodzą jednostki najbardziej zepsute. Społeczeństwo nie ma żadnej wartości, jedynie niektóre jednostki. A na szacunek trzeba sobie zasłużyć, sam fakt istnienia to za mało.
      • rannie.kirsted Re: A czy belfrzy podpiszą deklarację nauczenia m 20.09.10, 11:22
        plantin napisał:

        > Co ciekawsze - to nauczyciele są szkoleni w
        > zakresie pedagogicznym i wychowaczym a rodzice nie !
        zgodnie z tym co piszesz wiekszosc rodzicow nie nadaje sie do tego by rodzicami byc. i faktycznie - NIE NADAJE SIE.
        • plantin jak najbardziej masz rację - zgadza się - 20.09.10, 11:40
          - uważam że większość rodziców nie powinna nimi być, bo nie potrafią wychowywać swoich dzieci - co zresztą widać na co dzień. Ale takża uważam, że większość nauczycieli nie powinna nimi być - co także widać po coraz słabszych wynikach egzaminów na kolejnych szczeblach nauczania, a o ich metodach wychowawczych to lepiej przemilczeć.
          • rannie.kirsted Re: jak najbardziej masz rację - zgadza się - 20.09.10, 11:47
            slabe wyniki to efekt fatalnej reformy edukacji, zlikwidowania zawodowek. czyjs chory pomysl zalozyl, ze kazdy kretyn moze i powinien zdac mature. efekty tego widzimy dzisiaj.
            ktos, kto 15 lat temu uczylby sie w zawodowce jak pracuje tokarka, dzis zdaje mature na poziuomie podstawowym, do zdania wystarczy 30 albo 33% no i mamy osobe ze srednim wyksztalceniem ktora niespecjalnie umie pisac i czytac:)
            • plantin To dlaczego jacyś nauczyciele w ogóle dopuścili 20.09.10, 12:00
              takie dziecko do matury ? - jak zdawało ono z klasy do klasy ? Kto nauczycielom broni takiego zostawić aby powtarzał klasę ? - Bo w większości każdy nauczyciel chce mieć dobre statystyki, bo trzyma się ciepłej posadki - jeśli się mylę to proszę wybacz.
              • rikol Re: To dlaczego jacyś nauczyciele w ogóle dopuści 20.09.10, 12:33
                NIkt nie moze zabraniac zdawania matury. JEsli chcesz, zdajesz. Obowiazek szkolny obowiazuje do 18 roku zycia. 'spadochroniarze' sa czesto zdemoralizowani i demoralizuja mlodszych, no i przeszkadzaja na lekcji. W druga strone to raczej nie dziala, tzn. towarzystwo dobrych uczniow nie dziala mobilizujaco. Dlatego taki uczen jest przepychany z klasy do klasy, raczej w interesie innych uczniow niz nauczycieli.

                Statystyki nie maja wplywu na zatrudnienie nauczycieli, za to maja wplyw na pozycje szkoly. Dlatego nauczyciele, ktorzy dbaja ostatystyki,odradzaja slabszym uczniom zdawania matury - zeby im wlasnie statystyki nie psuli. Widac , ze nie wiesz o czym piszesz.
                • plantin Młody człowieku - "statystyki mają wpływ 20.09.10, 12:54
                  na pozycję szkoły" a nie na mają wpływu na pozycję nauczycieli ?! To powiedz mi jak dyrekcja będzie się odnosić do nauczyciela który te statystyki szkoły będzie obniżać ! - szczególnie jak to jest nauczyciel młody. Proszę nie karm mnie takimi bezsensami i nie zarzucaj mi brak wiedzy na ten temat bo mam tę wiedzę na bazie kilku dekad żywota i znajomości tego środowiska.
              • kaetchen Re: To dlaczego jacyś nauczyciele w ogóle dopuści 20.09.10, 13:30
                Ciekawa jestem, co powiedziałby rodzic o nauczycielu, który nie dał zaliczającej oceny jego dziecku? Na bazie obserwacji rodziców - winiłby w pierwszej kolejności nauczyciela, że się nie nadaje do nauczania albo 'uwziął się' na jego dziecku, bo przecież to na pewno nie jest wina jego dziecka... A jako, że dziecko ma teraz głównie prawa, a nie obowiązki... to zaraz poszłaby skarga do dyrektora...
                No i takie prawa mają nauczyciele...

                Swoją drogą - skoro nauczyciel to taka ciepła posadka i taki wdzięczny i niewymagający zbyt wiele zachodu zawód, to ciekawa jestem, czemu sam nauczycielem nie zostałeś?
      • aw34 Re: A czy belfrzy podpiszą deklarację nauczenia m 20.09.10, 12:16
        A czy widziałeś kiedyś w szkole zajęcia dla rodziców z psychologiem, pedagogiem i innymi specjalistami. W mojej szkole takie są często, w szkole mojego dziecka też były. Ilu rodziców czuje, że takie zajęcia są im potrzebne? Odpowiem 3 w porywach pięciu na całą szkołę. Reszta czuje się ekspertami a potem się tłumaczą, ze nikt im nie powiedział jak wychować dziecko i całą odpowiedzialność zrzucają na szkołę.
        • rikol Re: A czy belfrzy podpiszą deklarację nauczenia m 20.09.10, 12:37
          Nauczyciele tez takich zajec na studiach nie maja. Potem pisze sie, ze nauczyciele nie zauwazyli, ze dziecko jest w domu gwalcone. A jak mieli zauwazyc? Jesli nie ma siniakow, jesli dziecko jest spokojne, a nie agresywne, nic nie mowi, to skad wiadomo, co sie dzieje w domu? Czesto sasiedzi mowia, ze nic nie wiedzieli - i nikt nie ma im tego za zle, a przeciez sasiedzi wiecej wiedza niz nauczyciel. Po prostu na lekcje powinien od czasu do czasu przychodzic psycholog kompetentny w takich sprawach i wylapywac dzieci z problemami. Nauczyciel ma uczyc.
          • three-gun-max Re: A czy belfrzy podpiszą deklarację nauczenia m 20.09.10, 13:28
            rikol napisała:

            > Nauczyciele tez takich zajec na studiach nie maja. Potem pisze sie, ze nauczyci
            > ele nie zauwazyli, ze dziecko jest w domu gwalcone. A jak mieli zauwazyc? Jesli
            > nie ma siniakow, jesli dziecko jest spokojne, a nie agresywne, nic nie mowi, t
            > o skad wiadomo, co sie dzieje w domu? Czesto sasiedzi mowia, ze nic nie wiedzie
            > li - i nikt nie ma im tego za zle, a przeciez sasiedzi wiecej wiedza niz nauczy
            > ciel. Po prostu na lekcje powinien od czasu do czasu przychodzic psycholog komp
            > etentny w takich sprawach i wylapywac dzieci z problemami. Nauczyciel ma uczyc.


            I co miałby wyłapywać taki przychodzący psycholog? Jesliu Marysia akurat miałą bezsenną noc i przyszła na lekcje osowiała, dla takiego paranaukowca to jak nic znak, że tata nocami włazi jej do łóżka. Psychologów trzeba trzymać z dala od dzieci.
        • three-gun-max Re: A czy belfrzy podpiszą deklarację nauczenia m 20.09.10, 13:26
          Bo psycholodzy to takie same miernoty i pseudospecjaliści jak nauczyciele.
          Jacy z nich wielcy spece pokazała sprawa sądowa, na której biegli psychologowie wydawali sprzeczne opinie i przez to jakiś facet poszedł do mamra za niewinność. Psychologia to pseudonauka i należy przed nimi chronić swoje dzieci bo skończą jak pacjenci wybitnego psychologa Andrzeja S. ;)
    • agnieszka100 Kontrakty niewiele dają... 20.09.10, 10:58
      Jeśli szkoła podpisze kontrakt z rodzicem odpowiedzialnym, on i bez tego kontraktu będzie się wywiązywał ze swoich zadań. Kontrakty u mnie w pracy podpisuje się z uczniami sprawiającymi kłopoty i ich rodzicami. Z doświadczenia wiem niestety że to niestety niewiele daje. Jeśli dziecko piło, paliło, ćpało to po podpisaniu kontraktu nie zmieni tego. Rodzice pozwolili mu na takie zachowania, gdzieś w rodzinie po drodze były błędy. Taki rodzic po podpisaniu jakiegoś kawałka papieru nie zmieni swojego postępowania - dalej będzie popełniał te same błędy. Całej rodzinie najczęściej potrzebna jest pomoc terapeutyczna. Wtedy można coś zdziałać.
      wyobraźcie sobie, ze kiedy byłam wychowawca jednej z klas technikum i zauwazyłam problem narkotykowy, rozmawiałam z rodzicami dzieci. Najpierw poprosiłam ich o zrobienie testu na obecność narkotyków. Anie jeden rodzic takiego testu nie przeprowadził. Ani jeden! Pomimo, ze powiedziałam i z taki test można kupić w aptece, poinstruowałam w jaki sposób go przeprowadzić. Rodzice w trakcie rozmowy mówili, ze jak najbardziej, test jeszcze tego samego dnia przeprowadzą. A potem nic. Dzieciaki staczają się a ja mam związane ręce. Moim największym zadaniem jest teraz żeby zachowywali jakieś normy zachowania przynajmniej na zajęciach. Nawet jeśli nauczyciel chce coś zrobić-rodzice nie zawsze chcą współpracować. Wierzcie mi.
      • nalezyta_starannosc Re: Kontrakty niewiele dają... 20.09.10, 14:37
        całej rodzinie najczęściej potrzebna jest pomoc terapeutyczna

        jasne a do tego jeszcze pewnie warsztaty, szkolenia, wyjazd integracyjny, psycholog-rezydent supernienia, osobisty kołcz i inne cuda wianki... oczywiscie wszystko ZA DARMO czyli na moj koszt - byle tylko rodzice nie zajeli sie wychowywaniem gamonia.

        bardzo dobry pomysl z tym kontraktem - moze w koncu bedzie mozna wymagac chociaz niezbednego minimum od debilnych rodzicow z postawa "nie bedzie mi tu belfer jeden...", "place podatki to...", "co mi tu pani o moim synku...", "jak to... JA!?" - obecnie nie ma praktyczie ZADNEGO instrumentu do dyscyplinowania "rozbrykanej mlodziezy" i rownie "niefrasobliwych" rodziecieli. placz i chwila refleksji pojawiaja sie jedynie jak gdy sie jakas tragedia wydarzy... szkola ma wychowywac... jaaasne - zwlaszcza w piatkowy wieczor kiedy 15 letnia szczylernia rozbija sie po knajapch do rana... co niby wywchocawa albo "pani" ma kontrolowac co wtedy robia? a moze ma jeszcze sparwdzic czy kasa na dopalacze albo na mefke nie poszla? no smiech...

        zamiast debatowac o terapeutycznych pier*łach znioslbym obowiazek edukacyjny czyli dał mozliwosc wyp**a "berbecia" na bruk... po prostu gdyby nagle okazalo sie ze trzeba szukac szkoly prywatnej i slono placic bo w perspektywie albo szorowanie kibli albo poprawczak to moze jeden rodzic z drugim by sie zainteresowal... naprawde perspektywa utrzymywania bezrobotnego trutnia do 50 roku zycia przemawia do "rodzicow"... to nalepszy argument bo dla nich KASA wazniejsza niz rodzina i dziecko.

        a patologia nie ma co sie przejmowac - z tego i tak nic nie bedzie. obnizyc progi karalnosci i po sprawie. trzymajac te swołocz na sile w szkole psuje sie jedynie reszte jeszcze nie zdemoralizowanych.
    • sarthran8 Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:01
      Wiekszosc ludzi wypowiadajacych sie na tym forum nie ma bladego pojecia jak wyglada praca nauczyciela w szkole. Zdziwilibyscie sie tak jak ja sie zdziwilem, w zeszlym roku gdy mialem okazje obserwowac z bliska ile czasu i pracy pochlania nauczycielowi przygotowanie sie do zajec, zajecia dodatkowe, dyzury, wywiadowki, klasowki, konspekty, programy naucznia, itd...

      Pensum nauczycielskie w wysokosci 22 godzin tygodniowo to mit. Kazdy nauczycie dorzuca do tego dodatkowe 10 godzin tygodniowo pracy wlasnej badz papierkowej roboty. Nuaczyciele tez nie maja 2 miesiecy wakacji, kolejny mit, drugi miesiac sa na zadanie dyrektora, i od polowy sierpnie praktycznie juz pracuja przygotowujac szkole do nowego roku szkolnego...
      • sarthran8 Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:05
        Jeszcze jedno: Rodzice nikt dzieci za Was nie wychowa!!!
        Takie kontrakty to standard w innych krajach np. UK.
        A wiecie ze z szkolach podstawowych, w klasach mlodszych norma jest dwu nauczycieli przy liczebnosci klas prawie o polowie nizszej. Pensum godzinowe maja podobne a zarobki duzo wyzsze, zwolnienia podatkowe i bezwrotne pozyczki hipoteczne. Mowimy o lekarzach moze porozmawiajmy o nauczycielach. Bez dobrze oplacanych i kompetentnych nauczycieli nie bedziemy mieli dobrych studentow, dobrych pracownikow i konkurencyjnej gospodarki...
      • kontestatorbg Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:15
        Największy problem z podpisaniem czegoś takiego będą mieć rodzice tych gnojków, którzy do 24 drą ryja na ławkach pod blokiem,a rodzic nie ma zielonego pojecia co się z jego "złotym dzieckiem" dzieje i ma to tak naprawdę w du..e

        A co do nauczycieli to trudno jest nauczyć czegokolwiek jak w każdej klasie siedzi kilka takich "złotych dzieci" chowanych bezstresowo przez rodziców i rozwalających uwagę całej klasy. Kiedyś jeszcze nauczyciel mógł przylać przez łeb czymś i był spokój. Teraz uczeń może na lekcji nasr... na dziennik, a nauczyciel może co najwyżej odesłać na rozmowę do pedagoga lub dyrektorki i zadzwonić do rodziców
        • sarthran8 Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:35
          Moja siostra miala takiego ucznia: chlopak ewidentnie mial problemy natury psychicznej, byl agresywny, molestowal kolezanki, obnazal sie ale byl synem osoby bardzo wplywowej w miescie. Moja siostra rozmawiala z dyrektorem, psychologiem, kazdy sie bal ruszyc temat.

          Do czasu jak powiedzialem jej ze musi cos z tym zrobic, bo jak cos sie stanie to ona bedzie za to odpowiadac karnie. No i moja siostra powiedziala, ze jesli nic z tym dyrekcja szkoly nie zrobi to ona zawiadomi to ona zawiadomi prokurature i kuratorium (z pewnych powodow mogla sobie pozwolic na to wobec dyrekcji, wiekszosc nauczycieli nie moglaby...) Chlopaka skierowano na konsulltacje, pozniej badania, teraz jest w osrodku zamknietym...

          A to byl taki porzadny dzieciak z dobrej rodziny. Problem jest w tym ze w szkolach na porzadku dziennym jest mobbing. Dzieci sa tragicznie niewychowane, rodzice nie potrafia sobie z nimi poradzia i zostawiaja proces wychowawczy szkole. Jak cos idzie nie tak, to sa pretensje i pozycja roszczeniowa. Jesli nauczyciel ma problemy to dyrekcja umywa rece, ewentualnie wini nauczyciela...

          Chcecie zeby nauczyciele wychowywali Wam dzieci, dajcie im warunki i narzedzia: klasy 8-10 osobowe, dodatkowych pedagodow, nauczycieli pomoscniczych, nowoczesne klasy, lepsze zarobki... Jedyne co moga w tej chwili zrobic nauczyciele to probowac wasze dzieci czegos nauczyc w chwili obecnej to i tak juz jest duzo...

          Z wyksztalcenia jestem ekonomista, zajmuje sie konsuktingiem operacyjnym. Jak widze jak dzialaja szkoly to jestem zdziwiony, ze te dzieci czegos w ogole sie ucza i nie jest to wina nauczycieli ale braku pieniedzy i zlego systemu...
        • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:37
          Nie, największy problem będą mieli rodzice tych dzieci którzy nie dadzą się biurwom traktować jak śmieci ;)
    • migdalisia Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:04
      Proszę o nie obrażanie ludzi z wyższym wykształceniem, bo taki jest aktualnie wymóg w szkołach. Po drugie nauczyciele naprawdę dużo nie zarabiają, jak się sądzi. Po trzecie teraz etat wynosi nie 18 h tylko 21 ( 2 dodatkowe + konsultacje - na których uczeń może poprawić oceny lub przyuczyć), któe nie są ujęte w umowie o prace, czyli za darmo. Po czwarte starybatu może przyjdziesz do gimnazjum i sprobujesz nauczyc czegokolwiek 30 osobników, którzy Cię obrzucają co im do ręki wpadnie, plują na Ciebie i klną. Pamiętaj 1 to żaden postrach, bo on i tak wie, że pani dyrektor zmusi Cie do postawienia 2 (wyrzuci Cie z pracy). Spróbuj, a później oceniaj. A w momencie podpisania kontraktu jest punkt zaczepienia. Czarno na białym co ma robić (uczeń, rodzic) i czy wywiązuje się z kontraktu. Bo to rodzice wychowują dzieci i jest to ich obowiązek.
      • rannie.kirsted rodzice umywaja rece 20.09.10, 11:11
        tak naprawde - bardziej wychowuje szkola niz rodzice. dlaczego? dziecko siedzi w szkole od 8 do 14, 5 dni w tygodniu. rodzicow widzi wieczorem przez pare godzin. ile czasu rodzice przeznaczaja na ROZMOWĘ z dziecmi? pewnie pare minut. co tam jakie stopnie i koniec.

        moja kolezanka z pracy ma 2 nastoletnie corki. nie radzi sobie z nimi. zamiast wiec wybrac sie do szkol, pogadac z wychowawczyniami, ona jest obrazona, jak dostaje informacje ze szkoly ze powinna sie pokazac i porozmawiac o swoich dzieciach. ona ogranicza sie tylko do sprawdzania ocen w internecie, a i potrafi zadzwonic do szkoly z awanturą, dlaczego jej coreczka dostaje zle stopnie...
        patrze na te kolezanke i mysle ze jesli tacy są rodzce, to ja bardzo wspolczuje nauczycielom...
      • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:17
        migdalisia napisała:

        > Proszę o nie obrażanie ludzi z wyższym wykształceniem, bo taki jest aktualnie w

        Wyższe wykształcenie dzisiaj łatwiej zdobyć niż uprawnienia na wózek widłowy ;)

        > ymóg w szkołach. Po drugie nauczyciele naprawdę dużo nie zarabiają, jak się sąd
        > zi. Po trzecie teraz etat wynosi nie 18 h tylko 21 ( 2 dodatkowe + konsultacje

        Czyli aż połowę tego co pracuje normalny człowiek. Więc nie dziwota że dostają też połowę pensji :)

        > - na których uczeń może poprawić oceny lub przyuczyć), któe nie są ujęte w umow
        > ie o prace, czyli za darmo. Po czwarte starybatu może przyjdziesz do gimnazjum
        > i sprobujesz nauczyc czegokolwiek 30 osobników, którzy Cię obrzucają co im do r
        > ęki wpadnie, plują na Ciebie i klną. Pamiętaj 1 to żaden postrach, bo on i tak
        > wie, że pani dyrektor zmusi Cie do postawienia 2 (wyrzuci Cie z pracy). Spróbuj
        > , a później oceniaj. A w momencie podpisania kontraktu jest punkt zaczepienia.
        > Czarno na białym co ma robić (uczeń, rodzic) i czy wywiązuje się z kontraktu. B
        > o to rodzice wychowują dzieci i jest to ich obowiązek.

        No niestety, jak się nie chciało uczyć to pozostaje praca w szkole, szorowanie kibli albo ustawianie towarów na półkach...
        • rannie.kirsted Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:25
          tylko nauczyciel w odroznieniu od ciebie nie zostawia swojej pracy w miejscu pracy. po powrocie do domu ma do sprawdzenia sterte klasowek/kartkowek/wypracowan etc, oprocz tego ma do przygotowania materiał na nastepne lekcje.
          • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:35
            No tak, przecież Adam Mickiewicz cały czas pisze nowe dzieła a w kwestii budowy Pantofelka też cały czas dokonywane są przełomowe odkrycia, w związku z czym wszyscy nauczyciele z roku na rok muszą modyfikować treści przekazywane dzieciom ;))
            • rannie.kirsted Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:44
              gotowy program lekcji ktorego nie trzeba zmieniac, to mozesz sobie miec jezeli nauczasz grupe robotow, a nie grupe dzieci z ktorych czesc lapie od razu a czesc wcale. oczywiscie ze nauczyciele maja konspekty ale trzeba je modyfikowac w zaleznosci od tego jaka masz sytuacje w klasie. przemnoz to sobie przez ilosc lekcji jaka moze miec nauczyciel nastepnego dnia. do tego sprawdzanie prac. 2 godziny dziennie jesli nie wiecej.
              ale oczywiscie o pracy nauczycieli najwiecej wiedza ci ktorzy nigdy jej nie wykonywali.
              • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:50
                Taa i nic tylko nocami modyfikuje te swoje konspekty ;) Weź mi tu bajek nie opowiadaj.
                • rannie.kirsted Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:57
                  widze ze ty wiesz lepiej i nie ma sensu z toba dyskutowac. wobec tego jesli masz dzieci/ bedziesz mial to po prostu nauczaj je w domu. az do studiow:) skoro wiesz lepiej jak to sie robi i ile czasu to zajmuje.
                  pisanie ze praca nauczyciela konczy sie po wyjsciu ze szkoly jest zwyklym klamstwem. moze tylko wuefista pod to podpada, ale zaden inny nauczyciel nie.
                  • plantin widzę że bronisz się jak lwica - słusznie 20.09.10, 12:11
                    chociaż nikomu tutaj nie chodzi o atakowanie idei kształcenia i wychowywania dzieci przez nauczycieli. Większości chodzi o to że nauczyciel musi być nie tylko przekazującym wiedzę ale musi być także wychowawcą i bynajmniej nie oznacza to rezygnacji rodziców z wychowywania swoich latorośli. W tym zakresie obie strony muszą współpracować.
                    Co zaś do nauczycieli - zawsze jak jest jakaś dyskusja na ich temat zawsze znajdą się obrońcy niczym Rejtan - ale nie ma sensu bronić wszystkich nauczycieli - bo nie wszyscy są tego warci. Zastanawia mnie ta źle pojmowana korporacyjność - bronić wszystkich "swoich" bez względu na ich "jakość" - bronić należy tylko dobrych nauczycieli i tylko im dawać podwyżki i to dużo wyższe niż obiecane ostatnio.
                    A jeżeli jakiemuś nauczycielowi jest źle - to wolna droga - jak jest takim tuzem - pracę znajdzie bez problemu.
                    Żegnam - niestety ja pracuję teraz na swoim i nikt mi nie płaci na czas spędzony na forum.
                  • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 12:50
                    Po to nauczyciele ciągną swoje pensje z podatków, żeby od nich czegoś wymagać. Skoro pracują 20 godzin to niech nie spodziewają się pensji człowieka, który normalnie pracuje.
          • plantin wyświechtane slogany - sprawdza klasówki etc. 20.09.10, 11:44
            większość obecnych sprawdzianów to niestety testy, które sprawdza się o wiele szybciej niż niegdysiejsze klasówki, co do przygotowania materiału na następne lekcje - dobrze wykształcony nauczyciel jest na "bieżąco" i powinien na tyle przerastać wiedzą ucznia, że przygotowanie się do lekcji zajmuje niewiele czasu, poza tym trochę wiecej tego czasu było poświęcić na studiach metodyce i wszystko by było w porządku.
        • kaetchen Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 15:47
          >
          > Czyli aż połowę tego co pracuje normalny człowiek. Więc nie dziwota że dostają
          > też połowę pensji :)

          Ciekawe rzeczy prawisz... I widać, że o zawodzie nauczyciela i w ogóle osoby, która szkoli wiesz dokładnie tyle, co nic.
          Nauczyciel, poza tym, że ma x godzin zajęć lekcyjnych, ma również inne obowiązki - choćby uczestniczenie w radach pedagogicznych, wywiadówkach, sprawdzanie klasówek/kartkówek/wypracowań, opracowywanie materiału na kolejne zajęcia i przygotowanie się do następnych zajęć. Plus pewnie wiele innych czynności tu nie wymienionych.. I wszystko to robi poza tymi 20 godzinami tygodniowo. Więc z tego robi się już sporo więcej niż 20 godzin.
          Inna kwestia, że nauczyciel musi dużo mówić. I najczęściej są to monologii. A w jakim stopniu Ty obciążasz swój narząd mowy? Ile godzin suma sumarum mówisz? Bo na pewno nie tyle, co nauczyciel ani z takim natężeniem jak nauczyciel. Prowadziłeś kiedykolwiek szkolenie dla grupy choćby kilkunastu osób? Wiesz jak bardzo wtedy męczy się gardło? Bo coś mi się nie wydaje...
          Kolejna sprawa - skoro rzekomo masz dzieci... to zapewne byłeś też odprowadzić/odebrać dziecko ze szkoły. Czy pamiętasz może jaki to jest poziom hałasu na przerwie? Po kilku latach nieobecności w szkole, kiedy weszłam do niej - to pierwsze co, to dopadł mnie ten potworny hałas. Młot pneumatyczny przy tym to pikuś... To są mocno niezdrowe warunki do pracy, a nadmiar decybeli - powoduje potworny stres dla organizmu... większy niż Twój w biurze.
          No i wreszcie kwestia odpowiedzialności - z jednej strony oczekujesz, że nauczyciel ma być odpowiedzialny za Twoje dziecko i za jego rozwój. Ale z drugiej strony - uważasz, że za dużo zarabia, bo przecież 'co on takiego robi w tej szkole'? Ano.. właśnie opiekuje sie Twoim dzieckiem, pilnując go na zajęciach, żeby nie zrobiło sobie krzywdy, podczas gdy Ty psychicznie odpoczywasz sobie w pracy. Bo praca biurowa, jeśli tylko lubisz ją, jest najczęściej przyjemnym odpoczynkiem od zajęć w domu i... od dzieci.


          > No niestety, jak się nie chciało uczyć to pozostaje praca w szkole, szorowanie
          > kibli albo ustawianie towarów na półkach...
          Tylko... gdyby nie ta szkoła i ci wszyscy nauczyciele-nieucy, to byś się teraz tak nie 'mądrował'. Ciężko rozmawiać z kimś, kto uważa, że pozjadał wszystkie rozumy tego świata i niczego więcej, poza czubkiem swojego... nosa... nie widzi...
          • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 21.09.10, 15:18
            No bo te wywiadówki to są codziennie, a lekcje nauczyciel też musi przygotowywać codziennie bo przecież od zeszłego roku dokonało się tyle przełomów w szkolnej wiedzy ;)

            Mówi nie tylko nauczyciel. Byle szkoleniowiec BHP musi mówić o wiele dłużej bo on pracuje jak każdy normalny człowiek

            Z hałasem na przerwie to mnie nie rozbrajaj. Po pierwsze sam chodziłem do szkoły i żyje, po drugie wystarczy że otworze okno na ulicę i mam to samo ;)

            Skoro szkoła wymusiła na mnie posłanie do niej dzieci i realizowanie rządowego programu to teraz niech ich pilnuje. A im mniej zarabia tym lepiej. Inna sprawa, że moje dzieci są duże i nie mają downa w związku z czym nie zrobią sobie krzywdy nożyczkami więc nie musi ich jakiś zafajdany urzędas pilnować.

            Prowadzenie swojej firmy to żaden odpoczynek. Spróbuj to zobaczysz co to naprawdę znaczy praca i odpowiedzialność.
      • mimad Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 12:21
        > Proszę o nie obrażanie ludzi z wyższym wykształceniem, bo taki jest aktualnie w
        > ymóg w szkołach.

        Samo wykształcenie nic nie zmienia - dyplom co najwyżej możesz powiesić sobie na ścianie. Liczą się umiejętności: czy potrafisz _nauczyć_, i to nie tylko zdolne dziecko, ale i takie bardziej "oporne". Jeśli jesteś naprawdę dobry, zrobisz to w ramach podstawowych godzin lekcyjnych, bez zajęć dodatkowych.

        > Po drugie nauczyciele naprawdę dużo nie zarabiają, jak się sąd
        > zi. Po trzecie teraz etat wynosi nie 18 h tylko 21 ( 2 dodatkowe + konsultacje
        > - na których uczeń może poprawić oceny lub przyuczyć), któe nie są ujęte w umow
        > ie o prace, czyli za darmo

        Niech będzie, etat wynosi 21h. Mimo wszystko to do standardowych 40h trochę brakuje prawda? I to wliczając dodatkowe okresowe zajęcia (poprawianie prac w domu, itp.). Kiedyś się mówiło, że nauczyciele pracują jak na pół etatu, więc zarabiają jak na pół etatu. Dziś różnica jest taka, że zarobki są pełnoetatowe.

        > Po czwarte starybatu może przyjdziesz do gimnazjum
        > i sprobujesz nauczyc czegokolwiek 30 osobników, którzy Cię obrzucają co im do r
        > ęki wpadnie, plują na Ciebie i klną.

        Bez takich numerów proszę. Nie mam zamiaru kogokolwiek uczyć, więc nie jestem nauczycielem. Proste? Jeśli Ty jako nauczyciel nie dajesz sobie rady w szkole, więc może nie jest to praca dla Ciebie? Zostałeś nauczycielem za karę? Ktoś ci kazał? Każdy zawód ma swoje plusy i minusy: pan z łopatą musi kopać rowy niezależnie od pogody, informatycy mają problemy z kręgosłupem, oczami i stawami, policjant nie ma pewności czy danego dnia wróci do domu, a praca w sklepie łączy się z bólem nóg i żylakami. I co z tego? Jeśli z własnej nieprzymuszonej woli chciałeś zostać nauczycielem, to zapanowanie nad tymi co "Cię obrzucają co im do ręki wpadnie, plują na Ciebie i klną" należy do Twoich obowiązków.

        > A w momencie podpisania kontraktu jest punkt zaczepienia.
        > Czarno na białym co ma robić (uczeń, rodzic) i czy wywiązuje się z kontraktu. B
        > o to rodzice wychowują dzieci i jest to ich obowiązek.

        Tylko miej świadomość, że nie każdy rodzic się z tego wywiąże i to ty (i szkoła) musisz sobie z tym poradzić bez szkody dla innych uczniów.

        Taki kontrakt bym podpisał pod jednym warunkiem: musiałyby w nim być określone obowiązki obu stron: nie tylko rodziców i dzieci, ale też i szkoły. Chętnie bym w takim kontrakcie widział np. gwarancję bezpieczeństwa dziecka w szkole (w tym nietykalność cielesna, szanowanie godności osobistej), niezależnie od tego kto jest "agresorem". Ponadto chciałbym by szkoła nie tylko uczyła, ale i nauczyła. Ale to trzeba już umieć. Nauczycielom języków chciałbym przypomnieć, że nauka języka nie sprowadza się do nauki gramatyki, dobrze byłoby również umieć się w tym jeżyku porozumieć. Historia to nie tylko wykuwanie dat. Itd, itp.

        Pamiętaj, że ocena jaką wystawiasz uczniowi jest jednocześnie oceną własnych umiejętności pedagogicznych. Zdaję sobie sprawę z tego że obecnie nauczyciel najchętniej ograniczyłby się do roli wykładowcy, a działanie policji sprawia wrażenie, jakby pan policjant chciał zadzwonić na jakąś inną policję. Tylko do czego to prowadzi?
        • rikol Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 12:44
          Nauczyciel ma umowe normalna na 40 godzin, a nie 20. 20 to moga byc godziny lekcyjne w szkole. Natomiast reszte robi sie w domu. Np. uzupelnianie dokumentacji robi sie poza lekcjami. Jest tez mnostwo innych rzeczy. Mozesz zapytac wychowawce swoich dzieci o jego obowiazki, to dowiesz sie wiecej.
          • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 12:53
            I co, jest jakaś ewidencja czasu tych 40 godzin?
            • divak2 Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 13:37
              Nie ma. I dlatego można dokładać rzeczy do zrobienia w nieskończoność (np. Pani Jadziu, proszę mi przygotować te dokumenty na poniedziałek). Tych domowych godzin w ramach etatu zazwyczaj bywa jakieś 50% więcej.
              • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 13:44
                Raczej bliższe prawdy będzie to, że nauczyciel pójdzie sobie na wódę i panienki a potem powie, że "dostosowywał plan nauczania do najnowszych osiągnięć naukowych" :D
          • mimad Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 13:23
            Świetnie. Możesz zrobić małą rozpiskę co codziennie robisz w domu i ile ci to zajmuje czasu?
    • nauczyciel_pl Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:07
      ewa1009 napisała:

      > Nie przepadam za nauczycielami, ponieważ uważam, że wielu z nich nie nadaje się
      > do tego zawodu, wielu jest po prostu niedouczonych, a większość narzeka, że za
      > rabiają grosze, a to już dawno nie jest prawda.

      po pierwsze miły wstęp do dyskusji
      po drugie mijasz się z prawdą, zarabiam niewiele więcej niż kasjerka w markecie
    • jozub Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:12
      Jeszcze tak mi się nasunęła refleksja, że narzekają najbardziej ci, którzy chyba mają problem z wychowaniem dziecka.
    • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:13
      ewa1009 napisała:

      > Nie przepadam za nauczycielami, ponieważ uważam, że wielu z nich nie nadaje się
      > do tego zawodu, wielu jest po prostu niedouczonych, a większość narzeka, że za
      > rabiają grosze, a to już dawno nie jest prawda. Mimo to popieram te oświadczeni

      W Polsce wszyscy nauczyciele pochodzą z selekcji negatywnej. Nie ma ich co porównywać z krajami, gdzie są to osoby wykształcone i dobrze opłacane. Polski nauczyciel to osoba zdecydowanie poniżej kasjerki w supermarkecie.

      > a od rodziców. To rodzice odpowiadają w pierwszej kolejności za dzieci, to oni
      > powinni je wychowywać, a nie wszyscy: nauczyciele, media, kościół itd. Dziecko
      > już idąc do szkoły powinno mieć wpojone pewne podstawowe zasady i prawdy, to ra
      > z, a dwa, rodzice powinni współpracować ze szkoła, inaczej nic z tego nie wyjdz

      Jeszcze czego. Współpraca rodziców ze szkołami to zdrada własnego dziecka. Rodzic powinien pojawiać się w szkole tylko wtedy kiedy to konieczne i chronić swoje dziecko przed rządową propagandą. którą tam serwują.

      > ie. Tymczasem wiele matek ma coś nie tak z głową - ubierają się tak samo, jak i
      > ch córki, pozwalają, aby nastolatki chodziły do szkoły ubrane jak Lolitki. Wiec
      > zorami nieletni włóczą się po klubach, a rodzice nie reagują, a jak się stanie
      > tragedia - pobicie, czy gwałt, to pletą, że niczego nie wiedzieli, niczego nie
      > zauważyli, że szkoła zawiniła itp.

      No tak, następna której dzieci się z jednym kojarzą...
    • robsonrb a czy nie powinno to działać w obie strony? 20.09.10, 11:16
      rodzic również powinien zarządać podpisania takiego kontraktu z nauczycielami uczącymi jego dziecko - jeżeli nauczyciel ma rządania wobec rodziców to ten również takie prawo powinien mieć - powinien mieć na piśmie że w czasie 8 godzin dziecko nabyło pewną określoną wiedzę! nie może być tak że nauczyciel tylk bierze kasę i koniec a tłumaczenie że ma 30 dzieci jest nie na miejscu - po prostu są nauczyciele którzy nadają się do tego zawodu i potrafią szybko nad klasą zapanować i mieć autorytet i są tacy którzy po prostu się do roli nauczyciela nienadają- i to jest podstawowy problem; więc zawsze źli nauczyciele znajdować będą wymówkę i szukać usprawiedliwienia swoich niekompetencji i braku warsztatu.
    • rannie.kirsted Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:16
      pani ewo w dzisiejszych czasach nauczyciel nie moze byc niedouczony. kazdy ma obowiazek legitymowania sie tytulem magistra. wiekszosc kierunkow, jakie koncza nauczyciele czyli - filologie, pozostale nauki humanistyczne, nauki przyrodnicze i scisle - wykladane sa wylacznie an uniwersytetach z tradycjami, a nie na pokatnych prywatnych uczielniach.
      zarzucanie nauczycielom tego ze sa niedouczeni to zwykła ignorancja.

      moga byc "niedouczeni" pod jednym wzgledem - nie swojej specjalnosci, a pedagogiki czyli jak postepowac z banda dzieciakow, ktorych rodzice w ogole nie wychowują. do tego rzeczywiscie uczelnie nie przygotowują przyszlych nauczycieli, a chyba powinny.
      • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:31
        rannie.kirsted napisała:

        > pani ewo w dzisiejszych czasach nauczyciel nie moze byc niedouczony. kazdy ma o
        > bowiazek legitymowania sie tytulem magistra. wiekszosc kierunkow, jakie koncza

        Tytuł magistra to teraz może mieć każdy

        > nauczyciele czyli - filologie, pozostale nauki humanistyczne, nauki przyrodnicz
        > e i scisle - wykladane sa wylacznie an uniwersytetach z tradycjami, a nie na po
        > katnych prywatnych uczielniach.
        > zarzucanie nauczycielom tego ze sa niedouczeni to zwykła ignorancja.

        Tylko po co te wszystkie mądrości komuś kto przez następne 20 lat będzie uczył w gimnazjum?

        > moga byc "niedouczeni" pod jednym wzgledem - nie swojej specjalnosci, a pedagog
        > iki czyli jak postepowac z banda dzieciakow, ktorych rodzice w ogole nie wychow
        > ują. do tego rzeczywiscie uczelnie nie przygotowują przyszlych nauczycieli, a c
        > hyba powinny.

        No i właśnie o to chodzi. Uczelnie wypuszczają jakieś 20-paroletnie siksy, które mają duże mniemanie o sobie za to zero przygotowania do pracy w szkole. Co z tego, że znają na pamięć wiersze bengalskiego poety skoro przez całą swoją karierę będą uczyły w kółko tego samego Pana Tadeusza?
        • rannie.kirsted Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:39
          w tym momencie mozemy dojsc do wniosku ze nie sa winni ani rodzice, ani nauczyciele - winny jest system ksztalcenia na uniwersytetach, ktory nie przygotowuje do pracy z dziecmi.
          ja slyszalam glosy z obu stron barykady - wiem co mowia nauczyciele, wiem co mowia rodzice. i uwazam ze zazwyczaj winni sa ci drudzy. nauczycielem naprawde nie kieruje zla wola - pracuje za kiepskie pieniadze w trudnych warunkach i chce jakos wykonywac swoja prace - tzn zeby uczniowie z czyms w glowach z jego zajec wyszli.
          co z tego jesli coraz wiecej jest dzieci, z ktorymi rodzice w ogole nie spedzaja czasu! nie interesuja sie nimi, nie wiedza co sie z dziecmi dzieje. "ubrac nakarmic i puscic do szkoly". w tym momencie CALY obowiazek wychowywania dziecka spada na szkole.
          • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:48
            Winni są rodzice bo często to zwykłe kmioty, które po powrocie z fabryki gwoździ siadają przed TV otwierają browar i oglądają "Kryminalnych".
            Winne są uniwersytety bo dają wykształcenie w jakiejś dziedzinie ale do pracy w szkole w ogóle nie przygotowują.
            Winni są nauczyciele, bo wiedzą w jakim systemie żyją a mimo to nie potrafili znaleźć lepszej pracy.
            Ale przede wszystkim winne są same dzieci i młodzież. Sorry ale nie dam sobie wmówić bajek z serii pt. "nowoczesna psychologia" zgodnie z którą dziecko to bezwolna i bezmózga istota. Każdy człowiek ma wolną wolę i jeśli chce to nawet z os*anego blokowiska może wyjść jako porządny człowiek. Jeśli zamiast tego wolał ćpać i pić to jego sprawa. Takie odpady powinni zamykać w zamkniętych obozach pracy.
            • rannie.kirsted Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 12:05
              three-gun-max napisał:


              > Winni są nauczyciele, bo wiedzą w jakim systemie żyją a mimo to nie potrafili z
              > naleźć lepszej pracy.
              Zaraz zaraz nie widzisz pewnego paradoksu??:D gdyby ci winni nauczyciele nie zdecydowaliby sie na uczenie szkoly, to przeciez nie byloby nauczycieli:D i co wtedy?:D

              jezeli chodzi o to ze nie potrafili znalesc lepszej pracy - to nie tak. jestem po filologii (nie robilam specjalizacji nauczycielskiej) i widzialam, ze wiekszosc osob ktora szla na specjalizacje nauczycielska robila to bo faktycznie chciala uczyc dzieci. widze ze ty traktujesz ten zawod jako dno totalne, ale ludzie ktorzy wybieraja taka specjalizacje naprawde chca pracowac z dziecmi, chcą uczyc sa pelni optymizmu itp itd. czesci sie udaje - nie demonizujmy - i sa naprawde fajnymi, dobrymi nauczycielami. czesci sie nie udaje i uciekaja ze szkol przy najblizszej okazji.
              • three-gun-max Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 12:55
                rannie.kirsted napisała:


                > Zaraz zaraz nie widzisz pewnego paradoksu??:D gdyby ci winni nauczyciele nie z
                > decydowaliby sie na uczenie szkoly, to przeciez nie byloby nauczycieli:D i co w
                > tedy?:D

                Mam się cieszyć że miernoty uczą kolejne miernoty?

                > jezeli chodzi o to ze nie potrafili znalesc lepszej pracy - to nie tak. jestem
                > po filologii (nie robilam specjalizacji nauczycielskiej) i widzialam, ze wieks
                > zosc osob ktora szla na specjalizacje nauczycielska robila to bo faktycznie chc
                > iala uczyc dzieci. widze ze ty traktujesz ten zawod jako dno totalne, ale ludzi

                No bo to jest dno totalne.

                > e ktorzy wybieraja taka specjalizacje naprawde chca pracowac z dziecmi, chcą uc
                > zyc sa pelni optymizmu itp itd. czesci sie udaje - nie demonizujmy - i sa napra
                > wde fajnymi, dobrymi nauczycielami. czesci sie nie udaje i uciekaja ze szkol pr
                > zy najblizszej okazji.

                Ja nie demonizuje. To nauczyciele przeżywają szok kiedy przychodzą do szkoły. Jakby nie wiedzieli czego się mogą spodziewac.
      • plantin Droga idealistko-teoretyczko - 20.09.10, 11:56
        znałem historyka, który nie wiedział o problemie Zaolzia, a wiedzę o Enigmie czerpał z brytyjskiego zakłamanego filmu, anglistę, który jak miał tłumaczyć szanownego gościa z UK na uroczystej akademii to w końcu ktoś mu litościwie przerwał - bo śmiała się z niego nawet młodzież, matematyczkę-informatyczkę która nie potrafiła obliczać procentów - marży handlowej, czy wreszcie nauczycielkę, która w 3 klasie podstawówki potrafiła poprawić dobrze napisany wyraz na błąd ortograficzny ! - to tylko garść przykładów - proszę więc nie rozprawiaj mi na temat arcykompetentnych nauczycieli !
        Poza tym wszelkie badania naukowe dowodzą, że poziom na studiach spadł dość drastycznie, część studentów owe mgr dostaje na podstawie prac napisanych na zamówienie lub zwyczajnie zerżniętych - to uważasz że żaden z tych ludzi nie zostaje nauczycielem ? Nauczycielami zostają tylko ci wybrani - idealni studenci, kryształowo uczciwi i merytorycznie doskonale przygotowani ? a "lewusy" idą do pracy gdzie indziej ? - jeżeli tak uważasz - to z całym szacunkiem dla Ciebie i dla prawdziwych nauczycieli - zaprzeczasz logice i "zdrowemu rozsądkowi".
        • aw34 Re: Droga idealistko-teoretyczko - 20.09.10, 12:48
          Pewnie i w twoim zawodzie są świetni i kiepscy. Ja znam świetnych lekarzy i konowałów i co z tego. Poziom na studiach spada to prawda. Wykładowcy dobrym studentom wybijają z głowy pomysły zostania nauczycielem bo to ani pieniądze ani prestiż a harówka ponad siły (polecam Duzy Format ostatnie wydanie). No to ida do zawodu ludzie z przypadku, często bardzo kiepscy. Mam ogromną pretensję do kolejnych ministrów edukacji, którzy nie potrafią włączyć się w budowanie autorytetu szkoły i nauczycieli. Terażniejsza minister wręcz robi wszystko by go ostatecznie zrujnować. Mam pretensję o to, że nikt nie potrafi wytłumaczyć społeczeństwu, że aby mieć dobrych nauczycieli trzeba najpierw drastycznie podnieść płace. Tak zrobiono w Kanadzie. Mieli kiepskich nauczycieli i kiepską oświatę. Najpierw podniesiono płace czterokrotnie a potem zaczęto stawiać wymagania (bardzo wysokie). Chętnych do pracy w szkole było bardzo duzo, było w czym wybierać i oświata w Kanadzie bardzo szybko odbiła się od dna. U nas przez lata nie p[odnoszono płac. Kiedy wszystkim rosły pensje nauczyciele pozostawali na tym samym poziomie. Teraz dostajemy podwyżki ledwo załatwiające inflację. Mamy wysokie pensje? Czy 1800 złotych to wysoka pensja po 20 latach pracy, uprawnieniach na 2 przedmioty po studiach i studiach podyplomowych w 2 kierunkach. do tego wysoki dodatek motywacyjny opłacony dofatkową ciężką pracą. Mam szczeście pracując tam gdzie dodatki są bardzo wysokie. W niektórych gminach dodatek motywacyjny to 20 - 30 złotych. Czy w innych zawodach też się tak ludzi "motywuje"?
        • rikol Re: Droga idealistko-teoretyczko - 20.09.10, 12:49
          Zeby byc nauczycielem, musisz skonczyc studia. Ile jest takich zawodow? Lekarz, prawnik, architekt, inzynier, jeszcze pare innych. Nauczyciele to elita spoleczenstwa. Z drugiej strony wszedzie moze sie zdarzyc, ze ktos jest niekompetentny. Ile razy slyszales, ze lekarz zaszyl nozyczki w brzuchu pacjenta? I to chirurg, a zeby byc chirurgiem, trzeba sie w sumie uczyc kilkanascie lat.
          • plantin Elita społeczeństwa ? - i to ta elita wypuszcza 20.09.10, 12:59
            w świat dzieci po szkołach, które są półanalfabetami ? - nie rozśmieszaj mnie, nie żyjemy w XIX wieku kiedy to elitą (i to na wsi) był ksiądz, nauczyciel i lekarz (lub częściej pigularz).
            A w ogóle przeczytaj:
            forum.gazeta.pl/forum/w,904,116677636,116682853,widze_ze_bronisz_sie_jak_lwica_slusznie.html
            Nikt nie atakuje wszystkich nauczycieli ale wy też nie stwierdzajcie że wszyscy jesteście the best !
          • three-gun-max Re: Droga idealistko-teoretyczko - 20.09.10, 13:03
            > Zeby byc nauczycielem, musisz skonczyc studia. Ile jest takich zawodow? Lekarz,
            > prawnik, architekt, inzynier, jeszcze pare innych.

            To, że sobie państwo postanowiło wprowadzić licencje na niektóre zawody, nie oznacza że to koniec listy. W prywatnej firmie trzeba oprócz skończonych studiów jeszcze coś umieć. Dlatego nauczyciele skazani są na państwowy garnuszek ;)

            > Nauczyciele to elita spolec zenstwa.

            No tak, nie ma kasy to przynajmniej wam bajeczki opowiadają ;)

            > Z drugiej strony wszedzie moze sie zdarzyc, ze ktos jest niekompetentny.

            Jakby był kompetentny to by znalazł porządną robotę.


    • gh83 Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:26
      Jeżeli rodzic nie zechce podpisać, szkoła może mu, mówiąc kolokwialnie, skoczyć. Żądanie podpisu takiego papierka nie ma żadnej podstawy prawnej.

      Teoretycznie taki kontrakt zobowiązuje i motywuje, na wzór tego, co odpisuje się z osobami uzależnionymi rozpoczynającymi terapię. Różnica polega na tym, że uczestnik terapii zobowiązuje się korzystać z pomocy wykwalifikowanego terapeuty. A rodzic? Każdy rodzic inaczej rozumie kwestię wychowania. Jeżeli podpisze, że wychowa, to będzie robił to samo, co robił wcześniej, bo tak rozumie wychowanie. Jedni wychowają dobrze, inni źle, a wpływ papierka będzie zerowy.
    • rannie.kirsted pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 11:34
      w postach czesci z was pelno jest pogardy wobec nauczycieli. gardzicie nimi bo: sa niewyksztalceni, za duzo zarabiaja/ za malo zarabiaja(wiec sa frajerami) etc etc.

      ludzie. to wlasnie nauczyciele wychowuja wasze dzieci. to z nauczycielami wiecej czasu dzieci spedzaja niz z wami. moze skoro ci nauczyciele to takie dno, zabierzcie wasze dzieciaki ze szkol. przeciez sami jestescie lepiej wyksztalceni, na pewno lepiej nauczycie wasze dzieci polskiego, matmy, fizyki, histori, niz ci frajerzy nauczyciele:)

      co do tego "niewyksztalcenia" belfrow. obecnie kazdy nauczyciel, nawet w podstawowce w pcimiu dolnym, ma dyplom magistra. wiekszosc nauczycieli to absolwenci filologii, przedmiotow humanistycznych, scislych, przyrodniczych - te kierunki sa wykladane na uniwersytetach z tradycjami, nie na pokatnych prywatnych szkolach "biznesu i prawa" czy innych prywatnych badziewaich.
      nauczyciele zazwyczaj maja swietne przygotowanie merytoryczne - gorzej z pedagogicznym. nauczyciel swiezo po studiach nie jest przygotowany na wejscie do klasy gdzie siedzi trzydziescioro dzieci z baardzo roznych rodzin, w tym dzieci, ktorych nikt nie wychowuje, ktorych rodzice nie nadają sie do tego by byc rodzicami.
      • jolunia01 Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 12:08
        rannie.kirsted napisała:

        > w postach czesci z was pelno jest pogardy wobec nauczycieli. gardzicie nimi bo:
        > sa niewyksztalceni, za duzo zarabiaja/ za malo zarabiaja(wiec sa frajerami) et
        > c etc.

        Bo są niewykształceni. I w stosunku do tego, co robią, rzeczywiście zarabiają za dużo.

        > ludzie. to wlasnie nauczyciele wychowuja wasze dzieci. to z nauczycielami wiece
        > j czasu dzieci spedzaja niz z wami. moze skoro ci nauczyciele to takie dno, zab
        > ierzcie wasze dzieciaki ze szkol.

        Niestety, w Polsce jest obowiązek szkolny.

        > przeciez sami jestescie lepiej wyksztalceni, na pewno lepiej nauczycie wasze dzieci
        > polskiego, matmy, fizyki, histori, niz ci frajerzy nauczyciele:)

        Z pewnością, tylko śpiewać i rysować nie umiem. Reszta przedmiotów nie ma dla mnie tajemnic. I tłumaczyć potrafię.

        > co do tego "niewyksztalcenia" belfrow. obecnie kazdy nauczyciel, nawet w podsta
        > wowce w pcimiu dolnym, ma dyplom magistra. wiekszosc nauczycieli to absolwenci
        > filologii, przedmiotow humanistycznych, scislych, przyrodniczych - te kierunki
        > sa wykladane na uniwersytetach z tradycjami, nie na pokatnych prywatnych szkola
        > ch "biznesu i prawa" czy innych prywatnych badziewaich.

        Ja też mam wyższe wykształcenie, szkoła może taka sobie, bo Uniwersytet Warszawski, a nie Oxford czy Sorbona, ale jakoś nie mogę sobie pozwolić, żeby chodzić do pracy na pół etatu, a pracować może na ćwierć i żądać, żeby mi płacono jak za cały, albo i półtora.

        > nauczyciele zazwyczaj maja swietne przygotowanie merytoryczne

        Taaa, polonistka w gimnazjum mojej córki mówiła "dzieci lubieją" i podobne kwiatki.

        > gorzej z pedagogicznym. nauczyciel swiezo po studiach nie jest przygotowany na wejscie
        > do klasy gdzie siedzi trzydziescioro dzieci z baardzo roznych rodzin, w tym dzieci, kt
        > orych nikt nie wychowuje, ktorych rodzice nie nadają sie do tego by byc rodzicami.

        Kwalifikacji pedagogicznych to te "mundre i wysoko kstałcune" paniuśki nie mają wcale. Przerobiłam już żądanie od rodziców pierwszoklasistów zastąpienia "pani" w jej obowiązkach zwerbalizowane w postaci "niech państwo coś zrobią, bo dzieci są niegrzeczne". Skoro taka wysoko kwalifikowana osoba nie może to cóż mogą mniej od niej wykształceni rodzice?

        A swoja drogą, gdyby ktoś ode mnie zażądał podpisania takiego "kontraktu", to chyba spotkalibyśmy się w sądzie. To narusza zbyt wiele przepisów prawnych, żeby je wszystkie wymienić, ale przede wszystkim nierówno traktuje strony tej pseudoumowy.
        • rannie.kirsted Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 12:26
          jest obowiazek szkolny, ale jest i nauczanie domowe. jezeli ci nie odpowiada to co oferuja szkoly, mozesz uczyc sama swoje dziecko w domu.
          skonczylam te sama uczelnie co ty, kierunek filologiczny. specjalizacji nauczycielskiej nie robiłam, i, czytajac te posty tutaj, bardzo sie z tego ciesze, naprawde. na mysl o tym ze mialabym miec do czynienia z ludzmi, ktorzy uwazaja mnie za niewyksztalcona ignorantke, zarabiajaca o wiele za duzo w stosunku do wykonywanej pracy, wyzywajaca sie na ich niewinnych dzieciach... - o nie, dziekuje, postoje:)
          • three-gun-max Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 13:06
            Państwo wprowadziło obowiązek szkolny więc zgodnie z prawem dziecko musi być przyjęte do rejonówki. Nie muszę podpisywać żadnej lojalki i szkoła może mi skoczyć.
            • kaetchen Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 13:39
              I w tym tkwi cały problem - ponieważ rodzice mają taki stosunek do szkoły jaki mają, to dzieci niejako 'wysysają' go z mlekiem matki... A uściślając - powtarzają tylko, co niemyślący rodzice mówią w obecności swoich pociech.. Jeśli rodzic przy dziecku powie, że 'szkoła może mi skoczyć' - to ciekawa jestem, jak taki tekst zinterpretuje dziecko? I jaki stosunek do szkoły/nauczycieli taki rodzic wpaja swojemu dziecku..?

              Ciężko jest wychować dziecko niewychowanych rodziców...
              • three-gun-max Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 13:47
                Ależ ja od początku wychowuje dzieci w nieufności do władz państowych, które reprezentują m.in. nauczyciele. Skoro państwo siłą zmusza moje dzieci do realizowania konkretnego planu nauczania (czyli w sporej części propagandy) to dzieci należy nauczyć, że szkoła to nie ich rodzina i mają uczestniczyć w jej życiu tylko w zakresie niezbędnego minimum.
                • martwy.kirylow Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 13:55
                  Czyli będąc częścią problemu, domagasz się jego rozwiązania.
                  • three-gun-max Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 14:27
                    martwy.kirylow napisał:

                    > Czyli będąc częścią problemu, domagasz się jego rozwiązania.

                    chyba ty jesteś problemem. częścią albo całością, whatever ;)
                • rannie.kirsted Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 13:55
                  ooo, a to ciekawe. jaka to niby propaganda jest w szkole przekazywana uczniom?? oprocz lekcji religii oczywiscie, ktore chyba obowiazkowe nie sa?
                  moze historie masz na mysli? no coz wersji historii jest tyle ile podrecznikow - to juz nie wina szkoly.
                  • three-gun-max Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 14:28
                    religia, historia, wos, polski, przygotowanie do bzykania czy jak to się tam teraz nazywa ;)
                    • martwy.kirylow Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 14:45
                      Wos też? Łał!
                      • three-gun-max Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 14:46
                        i to jak
                • kaetchen Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 14:04
                  Nienawiść rodzi nienawiść, nieufność rodzi nieufność.

                  Skoro swoje dzieci uczysz takich wzorców, to poziom wiedzy, jakie dziecko wyniesie będzie zerowe. Ciężko się uczyć od kogoś, komu się nie ufa, prawda?
                  Pojawia się jednak bardzo istotna kwestia - czy postawa jaką obecnie prezentujesz, a jakiej uczysz swoje dzieci - da im korzyści jakich oczekujesz, czy też może tylko dzieciom zaszkodzić...?
                  I tu TY jesteś za to odpowiedzialny. Nie nauczyciele.

                  > (....) to dzieci n
                  > ależy nauczyć, że szkoła to nie ich rodzina i mają uczestniczyć w jej życiu tyl
                  > ko w zakresie niezbędnego minimum.

                  A jakie jest to niezbędne minimum wg Ciebie? Bo jak dla mnie oznacza to pójście do szkoły, nauczenie się niezbędnego minimum, żeby tylko zaliczyć kolejne klasy (np jadąc na 'trójach'), ale jednocześnie być grzecznym, nie szkodzić innym, ani nie utrudniać życia innym. Nikt nie każe dziecku traktować nauczyciela jak ciocię/wujka, a nawet jest to niewskazane. Ale dziecko ma słuchać nauczyciela - a o to powinien już zadbać rodzic. Jeśli takie minimum rodzice/dzieci spełnią - to nie będzie obecnych problemów w szkołach...
                  • three-gun-max Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 14:34
                    > Nienawiść rodzi nienawiść, nieufność rodzi nieufność.

                    Masz jeszcze jakieś mądrości mistrza Yody?

                    > Skoro swoje dzieci uczysz takich wzorców, to poziom wiedzy, jakie dziecko wynie
                    > sie będzie zerowe. Ciężko się uczyć od kogoś, komu się nie ufa, prawda?

                    Nieprawda. Do nauki biologii, chemii czy matematyki dziecko nie musi znać aktualnie obowiązującej ideologii.

                    > Pojawia się jednak bardzo istotna kwestia - czy postawa jaką obecnie prezentuje
                    > sz, a jakiej uczysz swoje dzieci - da im korzyści jakich oczekujesz, czy też mo
                    > że tylko dzieciom zaszkodzić...?

                    Oczywiście da im korzyści - nie będą bezmózgimi lemingami jak większość społeczeństwa.

                    > A jakie jest to niezbędne minimum wg Ciebie? Bo jak dla mnie oznacza to pójście
                    > do szkoły, nauczenie się niezbędnego minimum, żeby tylko zaliczyć kolejne klas
                    > y (np jadąc na 'trójach'), ale jednocześnie być grzecznym, nie szkodzić innym,
                    > ani nie utrudniać życia innym. Nikt nie każe dziecku traktować nauczyciela jak
                    > ciocię/wujka, a nawet jest to niewskazane. Ale dziecko ma słuchać nauczyciela -
                    > a o to powinien już zadbać rodzic. Jeśli takie minimum rodzice/dzieci spełnią
                    > - to nie będzie obecnych problemów w szkołach...

                    Ma się nauczyć przedmiotów, które są mu potrzebne (do dostania się do LO, na studia, do bycia mądrzejszym), grzecznym być ale nie bezwarunkowo, nauczyciela traktować jako wrogi element który jednak trzeba tolerować, choć słuchać niekoniecznie.
                    • martwy.kirylow Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 14:39

                      > Nieprawda. Do nauki biologii, chemii czy matematyki dziecko nie musi znać aktua
                      > lnie obowiązującej ideologii.

                      Nieprawda. Chemia, biologia czy, przede wszystkim, fizyka też są propagandą, gdyż zależą od istniejącego obecnie paradygmatu.
                      • three-gun-max Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 14:45
                        Znasz jeszcze jakieś mądre słowa?
                        • martwy.kirylow Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 14:54
                          Jeszcze kilka. Aż nie wiem jak odnieść się do tak silnych argumentów.
                          • three-gun-max Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 15:10
                            najpierw podaj jakieś
                            • martwy.kirylow Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 15:31
                              Słowa, czy argumenty?
                              • three-gun-max Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 15:42
                                a co tylko chcesz
                                • aw34 Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 22:25
                                  Gratuluję sposobu na wychowanie latorośli. Tako nauczał słynny na cały kraj psycholog S. Tez twierdził, że szkoła i nauczyciele to wróg nr 1 ucznia. Nie radzę jednak liczyć na większe sukcesy szkolne i naukowe. Od dawna wiadomo, że dziecko zwłaszcza w podstawówce a sądzę, że i to w gimnazjum łatwiej i chętniej uczy się, jesli wykłada go lubiany nauczyciel. Ale to ty odpowiadasz za wychowanie dziecka i ewentualnie ty a napewno ono poniesie tego konsekwencje.
                                  • three-gun-max Re: pogarda wobec nauczycieli 21.09.10, 15:20
                                    Moje dzieci są w gimnazjum i uczą się dobrze :) A sprawa pana S. pokazuje jedynie, że dzieci należy trzymać z dala od szarlatanów zwanych psychologami.
                    • kaetchen Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 16:39
                      > > Nienawiść rodzi nienawiść, nieufność rodzi nieufność.
                      >
                      > Masz jeszcze jakieś mądrości mistrza Yody?
                      Jeśli uważasz, że to 'mądrości mistrza Yody' - to Ci współczuję. A właściwie Twoim dzieciom, jeśli je faktycznie posiadasz.

                      >
                      > Nieprawda. Do nauki biologii, chemii czy matematyki dziecko nie musi znać aktua
                      > lnie obowiązującej ideologii.
                      O naprawdę? A odkąd to ufanie ludziom musi być częścią ideologii? Mnie się wydawało, że to część psychologii zachowań człowieka, no ale.. Ty wiesz lepiej, bo pozjadałeś wszystkie rozumy. Ciężko jednak zobaczyć coś więcej, jak się trzymasz swoich przekonań, jak deski ratunkowej..


                      > Oczywiście da im korzyści - nie będą bezmózgimi lemingami jak większość społecz
                      > eństwa.
                      I tu się mylisz. Ludzie skłóceni ze światem są dokładnie najczęściej takimi samymi bezmózgimi lemingami, jak ta rzekoma większość społeczeństwa. Jeśli robisz zawsze odwrotnie niż reszta społeczeństwa, to jesteś jedynie nonkonformistą. I tylko nim. Człowiek prawdziwie myślący, potrafi się dostosować do ogółu, jednocześnie świadomie podejmując decyzje i nie zgadzając się na wszystko, co mu niesie życie. Bez emocji potrafi ocenić sytuację i podjąć decyzję właściwą na dany moment. Nie bazuje na kryteriach czarne-białe, ale potrafi zależnie od sytuacji dopasować się do tego, co się dzieje. I raz może się opowiedzieć po stronie A, nie zgadzając się ze stroną B, ale zaraz może się opowiedzieć po stronie B, jeśli argumenty strony A nie będą mu odpowiadały. Ale zawsze potrafi dostrzec racje obu stron, a nie tylko tej, z którą z zasady się nie zgadza. No i co jeszcze - potrafi się przyznać do błędów i przede wszystkim - nie ulega emocjom w takim stopniu, w jakim Ty w tej chwili ulegasz myśląc o szkole i nauczycielach.

                      >
                      > Ma się nauczyć przedmiotów, które są mu potrzebne (do dostania się do LO, na st
                      > udia, do bycia mądrzejszym), grzecznym być ale nie bezwarunkowo, nauczyciela tr
                      > aktować jako wrogi element który jednak trzeba tolerować, choć słuchać niekonie
                      > cznie.
                      Jeśli dziecko będzie traktowało nauczyciela jako wroga, ot tak, bo tata tak kazał, to to będzie oznaczało, że owo dziecko nigdy nie będzie grzeczne wobec nauczyciela. Ani nie będzie lubiło przedmiotu owego nauczyciela. Jak się zatem można nauczyć czegoś u kogoś, kogo z założenia się nie lubi, a traktuje jako wroga? Coś chyba nie do końca przemyślałeś temat.
                      • three-gun-max Re: pogarda wobec nauczycieli 21.09.10, 15:24
                        Ufanie urzędasom do niczego dobrego nikogo nie doprowadziło. Mówisz to psychologii spod znaku Andrzeja S. i kumpli, którzy go bronili? :)

                        Moje dzieci nie mają powodu być niegrzeczne jeśli nie mają ku temu powodu. Robią swoje i tyle. Wiedzą tylko, że muszą zdobywać wiedzę (niekoniecznie spod znaku rządowego programu) bo skończą jak ci nauczyciele :) Przedmioty owszem można lubić, nawet mimo tego że są nauczane przez jakieś zero.
        • agoslava Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 13:29
          "Z pewnością, tylko śpiewać i rysować nie umiem. Reszta przedmiotów nie ma dla m
          nie tajemnic. I tłumaczyć potrafię."


          Och jakaś ty "mądra i wspaniała" Joluniu ;)
          • martwy.kirylow Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 13:36
            Postąpiła szlachetnie dając szanse na nagrodę Nobla mniej zdolnym koleżankom i kolegom.
      • pl2512 Moje dzieci wychowuję ja sam, a nie jakiś .... 20.09.10, 12:57
        nauczyciel. Jego zadaniem jest odwalić program, a moim przekazać wiedzę moim dzieciom. Jak tego nie rozumiesz głupia sowiecka cipo, to lepiej zajmij się myciem sraczy!
        • three-gun-max Re: Moje dzieci wychowuję ja sam, a nie jakiś ... 20.09.10, 13:08
          pl2512 napisała:

          > nauczyciel. Jego zadaniem jest odwalić program, a moim przekazać wiedzę moim dz
          > ieciom. Jak tego nie rozumiesz głupia sowiecka cipo, to lepiej zajmij się mycie
          > m sraczy!

          Lepiej bym tego nie ujął!
      • mimad Re: pogarda wobec nauczycieli 20.09.10, 13:04
        rannie.kirsted napisała:

        > w postach czesci z was pelno jest pogardy wobec nauczycieli. gardzicie nimi bo:
        > sa niewyksztalceni, za duzo zarabiaja/ za malo zarabiaja(wiec sa frajerami) et
        > c etc.

        Tak, są przeważnie niewykształceni. Źli za durzo zarabiają. Dobrzy za mało.

        > ludzie. to wlasnie nauczyciele wychowuja wasze dzieci. to z nauczycielami wiece
        > j czasu dzieci spedzaja niz z wami. moze skoro ci nauczyciele to takie dno, zab
        > ierzcie wasze dzieciaki ze szkol. przeciez sami jestescie lepiej wyksztalceni,
        > na pewno lepiej nauczycie wasze dzieci polskiego, matmy, fizyki, histori, niz c
        > i frajerzy nauczyciele:)

        Wiesz, nowoczesna gospodarka od czasów prehistorycznej wymiany barterowej opiera się na specjalizacji. Jeśli obywatele z podatków opłacają nauczycieli, to chcieliby by ci wykonywali swoją pracę dobrze.

        > co do tego "niewyksztalcenia" belfrow. obecnie kazdy nauczyciel, nawet w podsta
        > wowce w pcimiu dolnym, ma dyplom magistra. wiekszosc nauczycieli to absolwenci
        > filologii, przedmiotow humanistycznych, scislych, przyrodniczych - te kierunki
        > sa wykladane na uniwersytetach z tradycjami, nie na pokatnych prywatnych szkola
        > ch "biznesu i prawa" czy innych prywatnych badziewaich.

        Co wy z tymi dyplomami? Dyplom, za którym nie idą umiejętności można sobie użyć w charakterze zamiennika jednego z produktów fabryk celulozowo-papierniczych :)

        > nauczyciele zazwyczaj maja swietne przygotowanie merytoryczne - gorzej z pedago
        > gicznym. nauczyciel swiezo po studiach nie jest przygotowany na wejscie do klas
        > y gdzie siedzi trzydziescioro dzieci z baardzo roznych rodzin, w tym dzieci, kt
        > orych nikt nie wychowuje, ktorych rodzice nie nadają sie do tego by byc rodzica
        > mi.

        I to jest właśnie sedno problemu. Do nauki w podstawówce czy gimnazjum nie potrzeba jakiejś rozległej wiedzy merytorycznej - każdy kto kończy studia wyższe ma zupełnie wystarczające podstawy. Można to tylko zrobić lepiej lub gorzej. Obszar, gdzie praca nauczyciela naprawdę ma znaczenie to pedagogika. A tutaj jest po prostu źle. nauczyciel nie powinien w ogóle kończyć studiów bez solidnego przygotowania pedagogicznego. Bo wytłumaczyć dziecku ułamki potrafi każdy (prawie). To czego wymagałbym od nauczyciela to właśnie zapanowanie nad klasą "gdzie siedzi trzydziescioro dzieci z bardzo roznych rodzin, w tym dzieci, ktorych nikt nie wychowuje, ktorych rodzice nie nadają sie do tego by byc rodzicami."
    • superbea Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 11:58
      Jak czytam o tych "zapracowanych" nauczycielach, to niedobrze mi się robi. Jaka to różnica - 18 czy 22 godziny tygodniowo???? To i taj dużo za mało w porównaniu do pensji i godzin pracy innych równie, jak nie lepiej , wykształconych ludzi w tym kraju. Jakie dyżury w sierpniu??? Utopia, nie przesadzajcie, a jak Wam tak źle nauczyciele, to zmieńcie zawód, no ciekawe tylko,że Was pługiem nie na się odciągnąć od tej znienawidzonej pracy, nawet po przejściu na emerytury... To tyle, jeśli chodzi o "poświęcanie się" i "ciężką" pracę nauczycieli. Nie ma to jednak wiele wspólnego z tym, że to RODZICE mają przede wszystkim wychowywać, a nie czekać, aż ich dzieci wychowają inni. A co do kontraktów, słusznie ktoś zauważył - niech będą dwustronne i niech obie strony będą mogły ich ustalenia od siebie egzekwować - nauczyciele od rodziców większego zaangażowania w wychowanie dzieci i zainteresowania tym, co ich pociechy robią, rodzice od nauczycieli - że ci uczą dobrze, że sami mają prawdziwą wiedzę i lekcje wykorzystują maksymalnie do przekazania wiedzy.
      • kaetchen Re: Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 14:28
        Najlepiej jest tylko krytykować. Ciekawa jestem, jak Twoją pracę postrzegają inni? Czy oceniają Cię jako doskonałego pracownika? A z drugiej strony - czy jesteś idealnym rodzicem/opiekunem?
        Nie ma ludzi idealnych. Choćby fakt krytykowania nauczycieli czyni Ciebie istotę pełną wad.

        I bynajmniej nie bronię nauczycieli. Bo są tacy, którzy faktycznie paprzą całą robotę. Ale pamiętam sytuacje, kiedy nauczyciel był bardzo dobry, a jednak rodzice mieli zawsze o coś pretensje - oczywiście zwalając na nauczyciela cały krab odpowiedzialności za lenistwo dziecka i brak konsekwencji ze strony rodziców. Bo co winny jest nauczyciel, jeśli dziecko NIE CHCE się nauczyć i woli.. zamiast przyłożyć się do nauki - siedzieć przed telewizorem/komputerem? To jakby winić nauczyciela za to, że dziecko się nie nauczyło wiersza na pamięć, choć miało to zadane do domu (a wiadomo jak się trzeba uczyć wiersza - tylko poprzez jego naukę na pamięć)...

        Z kontraktem to jest tak - nauczyciel jest ze swojej pracy rozliczany. Wystawiane są mu oceny za pracę. Jeśli źle pracuje - wywalą go ze szkoły. A rodzic? W jaki sposób rozliczyć rodzica z jego obowiązków, skoro niejednokrotnie nie pamięta co do nich należy..? Więc ten kontrakt, to raczej rodzaj przypomnienia o odpowiedzialności rodziców za wychowanie ich dziecka (co z resztą jest zapisane w kodeksie rodzinnym i innych prawach i obowiązkach rodziców). Oczywiście aby w pełni ów 'kontrakt' móc ocenić - trzeba by było się z nim zapoznać w szczegółach...
    • editoja Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 12:09
      Kontrakt i zobowiązania tylko ze strony ucznia i rodzica, co to za kontrakt? Nigdy bym nie podpisał. Kontrakt i zobowiązanie ze strony ucznia, rodzica, nauczyciela, ale też dodałbym jeszcze jedną stronę , dyrektora szkoły, jeśli byłby skonstruowany dla dobra mojego dziecka to może?... tylko zastanawiam się, kto, kogo i w jaki sposób będzie rozliczał w razie złamania kontraktu, mało prawdopodobne by rodzic się dał nauczycielowi lub odwrotnie. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli każdy będzie robił jak najlepiej to co do niego należy. rodzice dobrze wychowywać dzieci, a nauczyciele jak najlepiej uczyć i obie strony powinny wzajemnie się wspierać w ich obowiązkach, I będzie dobrze, a z kontraktami dajmy sobie spokój.
    • koga-6 Rodzicu! Podpisz, że wychowasz ucznia 20.09.10, 12:42
      To jest polskie szkolnictwo one ma nuczac i w miare wychowywac ale w wielu wymiarach tego nie robi od szkoly podstawowej po liceum i szkoly technika o wielu specjalnosciach.Kiepskie nauczanie w wielu zawodach czy specjalnosciach stan oswiaty to problem polski a tz. olimpiady tematyczne itp.to o niczym nie swiadczy.Przyjecia do pracy takiego czlowieka to ponowna nuka zawodu po takim doswiadczeniu nigdy nie bylo przyjec z polskich szkol.Szkoly zadaja deklaraci ,znak czasow to niesamowita GLUPOTA LUB COS GORSZEGO WYMYSLONE PRZEZ TZ. PEDAGOGOW.Szkola ma dobrze uczyc ja jako podatnik tego bede wymagal a swiatopoglad oraz sprawy rodziny wara od tego.Sprawa nabiera prawny charakter.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka