mietowe_loczki Czwartaa 07.09.05, 12:46 Fajnie, że w końcu ktoś się tym zainteresował. Czwartaa, nie zgodzę się z Tobą - owszem, zdarzył Ci się taki przypadek, ale nie generalizuj. Najczęściej jest tak, że to nauczyciel jest bezsilny, kiedy widzi, że dziecko ma małe, niewielkie problemy z ortografią i możnaby temu łatwo zaradzić, a mimo to podtyka mu się pod nos zaświadczenie o ciężkim przypadku dyslekSji (nie dyslekcji). Co ma zrobić? Pokornie akceptuje i dziecko jest już od tej pory traktowane ulgowo. Dobrze, że należysz do takich (nielicznych!) rodziców, którzy pracują w domu z dzieckiem nad jego problemami. Odpowiedz Link Zgłoś
ben-oni Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 12:54 A mnie to wcale nie dziwi . "Za moich czasów" (20 lat temu) nieuk dostawał pałę i lanie od ojca . Dziś ojciec załatwia mu papiery . Skoro prezydenci , ministrowie i inne VIP-y są nieukami a doktoraty sobie pokupowali to w końcu ta zaraza zeszła do podstawówek . Ostatni różnica między durniem a mądrym została zatarta . On nie jest durniem , on jest chory ! Najlepiej załatwić sobie dokumenty na wszelkie "dys-" (a jest tego trochę , i już nieuk może zacząć karierę w TV , dyplomacji lub polityce . A co . Chorych nie można dyskryminować ! Odpowiedz Link Zgłoś
inz.mruwnica Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 13:51 Z artykułu: > Poradnie wydają uczciwe opinie wyłącznie osobom ze zdiagnozowaną dysleksją. Po prostu pyszne! To znaczy: Bez zdiagnozowanej dysleksji wydają opinie nieuczciwe Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 15:36 > A coz to za bzdura. Gdzie jak gdzie, ale przed komputerem umiejetność czytania > jest dosyć potrzebna. Nawet jak się giercuje. Najmniej za to przydaje sie > podczas słuchania radio. I tu się Pan dramatycznie myli. Czytać można i taką rzecz: KoHam Fas WSSSSSSzzzzzzystkih i pOstRafiam gOROOOOOOOOOOOONco. Rozumie Pan ten tekst? Przeczytał Pan? Oczywiście , ze Pan rozumie i przeczytał, bo niektórzy piszą tak całe blogi. Tyle tylko, że z tego, że Pan przeczytał, nie wynika wcale, że tekst ten jest poprawny. A jeśli nie czyta się ksiązek, gdzie ortografia jest poprawna, to nie ma z czym porównać i wreszcie przestaje sie w ogóle odrózniać "wogule" od "w ogóle". Odpowiedz Link Zgłoś
inz.mruwnica Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 08.09.05, 15:11 A, że złe nawyki internet propaguje, to już inna sprawa. Ale czytać trzeba umieć i już. Contentu (że się tak wyrażę) bez tekstu prawie w internecie nie ma. A blogi to już w ogóle jakaś zaraza jest... Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 13:52 Twoje dziecko padło ofiarą kultury obrazkowej. Wyjaśnię to następująco: około 80% populacji to osoby z pamięcią wzrokową. Ani Ty, ani ja pisząc taki, czy inny tekst nie stosujemy wyrafinowanych reguł odmiany, dzięki którym można ustalić poprawną pisownię danego wyrazu (ja ich od dawna nie pamiętam i nie widzę potrzeby ich uczenia się od nowa). Jako wzrokowcy świetnie pamiętamy, jak dany wyraz WYGLĄDA, a nie, jak się go pisze. Umiejętność tą wyćwiczyliśmy przez ciągłe czytanie (ty chyba też). W czasach mojej młodości telewizja była w powijakach, zaś kontakt ze światem (abstrakcyjnym, czy realnym - mniejsza z tym) zachodził poprzez lekturę. W dzisiejszych niespokojnych czasach wymiana informacji zachodzi poprzez oglądanie obrazków (z których jeden setki słów podobno warty). To skąd dziecko ma pamiętać wygląd danego wyrazu, jeśli ono prawie niczego nie czyta ? Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena-a2 Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 14:15 to straszne, czy rodzice nie pomyśleli, że te dzieci kiedys pójdą do pracy i nie będa umiały pisać? Gdzie będa pracować? Kto zatrudni człowieka nieumiejacego pisac!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tzetze1 DYSKRYMINACJA NORMALNOSCI 07.09.05, 14:42 Punkty za pochodzenie, kolor skory, popierki o dyslekcji - wszystko to zwyczajnie dyskrymianuje normalnosc. Jezeli ktos urodzil sie z wada dysleksji to jego strata! ! ! ZLikwidowalbym te przywileje raz dwa - selekcja naturalna, ot co! Odpowiedz Link Zgłoś
terwase Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 17:35 tu sie nie do konca zgodze. moj brat jest dyslektykiem, chodzi na zajecia z ortografii, zasad pisowni, i ma coraz mniej problemow z pisaniem. nie chodzi tu tylko o błędy orograficzne, ale też o wielką trudność w ułożeniu zdania, sformułowania wypowiedzi pisemnej, pomimo tego, ze z powiedzeniem tego samego problemu nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
rozowykot Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 17:44 terwase napisała: > tu sie nie do konca zgodze. > moj brat jest dyslektykiem, chodzi na zajecia z ortografii, zasad pisowni, i ma > > coraz mniej problemow z pisaniem. > nie chodzi tu tylko o błędy orograficzne, ale też o wielką trudność w ułożeniu > zdania, sformułowania wypowiedzi pisemnej, pomimo tego, ze z powiedzeniem tego > samego problemu nie ma Bo to tak właśnie jest i jeśli brat będzie ćwiczyl to problem opanuje . Wielcy byli dyslektykami i LEONARDO iEINSTEIN Wśrod dyslektyków jest wielu geniuszy a nieuk nie jest dyslektykiem Odpowiedz Link Zgłoś
dziobakowa Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 14:18 wyjście proste i logiczne - nakłonić dziecko do czytania. ale żeby to zrobić, trzeba czytać samemu, bo jeżeli dziecko widzi, że rodzice nie czytają, samo nie będzie chciało czytać (najczęściej). a to się da zrobić, nawet teraz, kiedy informacja opiera się na obrazie, a nie na tekście. ja jestem o ładnych kilka lat młodsza od wielu osób, które się w tym temacie wypowiadają, więc moje wczesne dzieciństwo to był właśnie okres "eksplozji" kultury obrazkowej (pojawienie się "prawdziwej" telewizji, reklamy, kablówka, gry komputerowe), ale w najmniejszym stopniu nie odciągnęło mnie to od czytania - dzięki moim rodzicom, którzy czytają bardzo dużo i potrafili mnie i mojego brata tą miłością do książek zarazić. niestety zbyt wielu rodziców zamiast dzieł zebranych gombrowicza kupiło video i zamiast czytać z dziećmi bajki, włączało kasetę z kreskówkami... Odpowiedz Link Zgłoś
alfred6 Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 14:20 Poprawcie ten tytul artykulu-prosze! Odpowiedz Link Zgłoś
mega Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 14:53 Jesteście niesprawiedliwi. Trzeba oddzielić prawdziwych dyslektyków od oszustów. Może raz jeszcze zrobić wszystkim testy? To chamstwo gdy rodzice załatwiają swoim dzieciakom takie zaświadczenia, gdy te nie mają ochoty się nauczyć zasad ortografii. Ale chamstwem jest odmawianie dyslektykom dostępu na wyższe uczelnie(jak nietórzy sugerują). Mam wielu znajomych dyslektyków, ktorzy są muzykami, dziennikarzami, malarzami. Skazać ich na łopatę bo nie mogą nauczyc się ortografii? Sama nie miałam w życiu najmniejszych problemów z ortografią. Mama pomagała mi przy lekcjach, dbała o mnie, interesowała się mną, umiem czytać od 4 roku życia. Ale z matematyką nie mogłam sobie poradzić za nic. Godziny przepłakane nad zeszytem, pomoc rodziny, nauczycieli, korepetycje. Nic. Matoł. Zasad nauczyłam się szybko, wzory umiałam - ale z zastosowaniem ich nie dawałam rady. czarna magia przed tablicą. Tysiące razy rozwiązane to samo zadanie i za ostatnim razem nie potrafiłam zrobić go samodzielnie. Do dziś nie umiem tabliczki mnożenia powyżej 5 razy 5. Nie umiem w pamięci dodawac, odejmować, procenty to dla mnie koszmar. Matma to mój śmiertelny wrog. Matematyczka w 4 klasie liceum dała mi tróję (jedynek nie było jeszcze) z łaski i pod warunkiem, że nigdy nie będę miała nic wspólnego z matmą. Maturę zdawałam z historii, skończyłam studia humanistyczne, mam pracę humanisty. Pewnie cierpię na tę dyskalkulię (za moich czasów nie było zaświadczeń na to) ale czy to skazuje mnie na łopatę? Zdaniem niektórych powinny zamknąć się przede mną uczelnie wyższe, bo nie wiem ile jest 7razy8 (naprawdę nie wiem). Dzięki Bogu tak się nie stało. Ale tak czy inaczej oszustów trzeba wyeliminowac. Na pewno są testy, ktore to umożliwiają. Ktoś kto nie jest daltonistą nie może się pod niego podszyć, wykażą to odpowienie testy właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 15:28 Z ciekawości zapytam. Masz prawo jazdy? Dyskalkulia jest piekielnie rzadka, naprawde piekielnie rzadka i cachuje ja problem nie tylko z liczeniem,ale z umiejetnościami myslenia przestrzennego i abstrakcyjnego. A co do reszty wypowiedzi , kiedy kilka lat temu zdawałam maturę w III klasie na dysleksją zapadło nagle 50% uczniów. I o to chodzi, a nie o chorobe, bo naprawdę to w zyciu znałam jednego dyslektyka, a żaby było śmieszniej - właśnie na nim nikt sie nie poznał i walił mu jedynę za jedyną. A te błędy są bardzo specyficzne - nie chodzi o "u" zamaist "ó" , ale o ubezdzwięcznianie i udzwięcznianie w niewłasciwych miejscach, zjadanie wygłosu,mylenie sylab itp....To cos zupełnie innego niż po prostu brak znajomosci ortografii. A tej żaden kretyn nie pozna przed kompem czy komórką. Odpowiedz Link Zgłoś
laventhar Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 15:31 Jesli nie wiesz ile jest 8 raz 7, to nie tylko, ale i srednie szkoly powinny byc dla Ciebie zamkniete. Jesli ktos nie jest w stanie sie nauczyc tabliczki mnozenia (chocby na pamiec), to nie powinien startowac w wyscigu o srednie wyksztalcenie, bo to kpina. A co tu mowic o studiach wyzszych (az strach pomyslec, gdyby ktos na tyle leniwy, aby nie nauczyc sie tabliczki mnozenia na pamiec, budowal mosty, domy czy drogi). NIE KAZDY MUSI MIEC MATURE. -------------------------------- Szybka nauka - www.ebelfer.pl Aplikacje on-line - www.laventhar.pl Odpowiedz Link Zgłoś
mega Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 16:15 Drogi laventhar, faktycznie nie każdy musi mieć maturę. Ty, na przykład nie musisz. Ja matury z matematyki nie musialam zdawać, studiowałam historię, wiec bez obaw - mostów nie buduję.Naprawde uważasz, że kłopoty z matematyką powinny zamknąć mi drogę do szkół średnich?!! Ktoś powyżej pisze że dyskalkulia to także problemy z przestrzenią. No to nie mam dyskalkulii, bo świetnie sie orientuję w przestrzeni. Może jestem matołem matematycznym. Ale powiedz, panie idealny, jakie ty masz wady? Nie masz słuchu, poczucia rytmu, a może nie możesz nauczyć się jezyków.(jeśli można to uznać za wady) Ze wszystkich przedmiotow w szkole byłeś dobry? Ja braki w matematce nadrobiłam językami - znam biegle cztery. Do niczego matma nie jest mi w życiu potrzebna. A dyslektyk - nie może napisać pięknego wiersza, bo robi błędy? Odmawiasz ludziom prawa do zdania matury bo są dyslektykami. To jest meganietolerancja. Jezus Maria, to faszyzm w czystej postaci. Jakiś chory darwinizm. Zamknijmy szkoły dla niewidomych, ludzi na wozkach, dyslektyków, Żydow etc. bo są inni? Zastanow się nad tym. Odpowiedz Link Zgłoś
dziefczynka5 Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 18:50 > magia przed tablicą. Tysiące razy rozwiązane to samo zadanie i za ostatnim raze > m > nie potrafiłam zrobić go samodzielnie. Do dziś nie umiem tabliczki mnożenia > powyżej 5 razy 5. Nie umiem w pamięci dodawac, odejmować, procenty to dla mnie > koszmar. Matma to mój śmiertelny wrog. Matematyczka w 4 klasie liceum dała mi > tróję (jedynek nie było jeszcze) z łaski i pod warunkiem, że > nigdy nie będę miała nic wspólnego z matmą. > Maturę zdawałam z historii, skończyłam studia humanistyczne, mam pracę > humanisty. Pewnie cierpię na tę dyskalkulię EEEee tam dyskalkulia - po prostu jestes tepa. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
rozowykot Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 23:39 ktoś tam napisał,że nie ma dyskalkulii tylko dziefczynka5 jest tępa. To jak ocenisz taką tępotę . Uczeń rozwiąuje wszystkie zadania maturalne na tzw wzorach ogólnych tzn nie używając tych cyferek tylko literek a gdy przychodzi do policzenia dla wartości jest to dla niego niewykonalne. Tępy ? A może tępakiem jest ten ,kto tak twierdzi. Nauczyciele wywalili Einsteina ze szkoły za matołectwo matematyczne . Dziś każdy zna nazwisko Einstein a nikt nie zna nazwiska tego, kto go ze szkoły wyrzucił. Jak czegoś nie rozumiemy i nie umiemy wytłumaczyć najłatwiej krzyknąć matoł. Odpowiedz Link Zgłoś
kamiloss3 Jestem dyslektykiem. 07.09.05, 14:57 Tak, ja jestem dyslektykiem. Zaświadczenie zdobyłem, jako trzynastolatek kierując się wyłącznie sprytem. Kiedyś w podstawówce zrobiłem na dyktandzie dużo błędów i moja mama się tak tym przejęła, że wysłała mnie na badania. Wcześniej dowiedziałem się, że jak będę miał to zaświadczenie, to za robienie błędów nic mi nie grozi i co lepsze na maturze nie będą mi mogli za "byki" obniżyć oceny. Na badaniu specjalnie robiłem błędy, każde zadanie rozwiązywałem nawet z kilku minutowym opóźnieniem. I zaświadczenie zdobyłem !! Bardzo się z tego cieszyłem. Jednak później okazało się, gdy zacząłem więcej czytać, że nie robię już błędów i zaświadczenie jest mi niepotrzebne. W żaden sposób mi to jednak nie przeszkadza, nie muszę go nigdzie pokazywać, chyba je nawet zgubiłem. Może jest coś takiego jak dysleksja, jednak na pewno nie występuje to w takiej skali. Dzieciaki po prostu są sprytne i wiedzą jak sobie życie w szkole ułatwić, tak jak ja wiedziałem. Odpowiedz Link Zgłoś
scezuja [...] 07.09.05, 16:08 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
vigla Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 16:18 a co z zaświadczeniami o niezdolności rozumienia słowa pisanego ? bardzo często nie da sie nawiązac intelektualnego kontaktu nawet z decydentami akademickimi. Mają zaswiadczenia, ze moga decydowac mimo ze nie maja pojęcia o wyobrażeniu ? Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 16:29 Co więcej, zazwyczaj opierają się na kancie lub na niczem:) Odpowiedz Link Zgłoś
rozowykot Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 17:38 Na przeciętną 30 osobową klasę trafia się jeden dyslektyk. Czsem jestich 2 ale w równoległej klasie żadnego. Problemem nie jest dyskeksja , jak piszą niektórzy- dyslekcja ,ale sposób nauczania ojczystego języka w klasie 1. i2. a może i 3. szkoły podstawowej. Uczeń ma pisać szybko ,a więc byle jak. To się nazywa niechlujstwo ortograficzne , które wszyscy tolerują a nie dysleksja. Skończyłam kurs, jak pracować z dyslektykiem i jest to bardzo trudne zadanie. Ale prawdziwych, pełnych dyslektyków spotkałam przez 30 lat pracy może 10. Cała reszta to fałszerstwo. I jeszcze jedno ! Można nauczyć dyslektyka pisać ładnie i porawnie , ale ćwiczyć będzie musiał po kwadransie dziennie całe życie. Jest to ułomność taka sama jak brak nogi a ćwiczenia są czymś w rodzju i protezy i rehabilitacji, tyle że brak nogi nie jest dziedziczny a dysleksja w dużym procencie tak Odpowiedz Link Zgłoś
x_y Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 17:00 gra jest warta świeczki, bo gimnazjaliści z dyslekcją piszą o godzinę dłużej test i nie liczą się błędy ortograficzne na części humanistycznej. to bardzo dużo, bo jesli chodzi o część mat-przyr, to wielu uczniom brakuje po prostu czasu na poprawne napisanie testu i zdobycie większej ilości punktów... pokusa jest duża żeby pomóc w osiągnięciu lepszego wyniku - ale podobno pewne studia są zamknięte dla dyslektyków. Słyszałem, że dziennikarstwo. Wie ktoś to na pewno? REKLAMA testgimnazjalny.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
x_y Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 17:21 40% dyslektyków, to nie jest chyba po prostu możliwe, część na pewno kombinuje. ja oczywiście jestem przeciwny takim praktykom, bo jestem zwolennikiem fair play REKLAMA testgimnazjalny.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
polska444 Najsmutniejsza jest dysleksja w mediach 07.09.05, 17:48 To prawdziwa choroba zakaźna. Już nikt nie poczuwa się do tego, by mówić i pisać poprawnie. A moje pokolenie uczono, że "Błąd w mowie ojczystej jest jak tłusta i brzydka plama na fotografii matki, którą kochasz". Cóż, także szacunek do rodziców to dziś rzadkość. Język wyraża ducha narodu. Odpowiedz Link Zgłoś
adaml78 Nie dawać im Prawa Jazdy!! 07.09.05, 17:52 www.newscientist.com/channel/being-human/mg18524854.400 Haha nie dawac im Praw Jazdy to skonczy sie kombinowania i nieuczwie zalatwianie swistkow o dysleksji (w pewnym sensie niedorozwoju) dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
rozowykot Re: Nie dawać im Prawa Jazdy!! 07.09.05, 18:02 adaml78 napisał: > www.newscientist.com/channel/being-human/mg18524854.400 > Haha nie dawac im Praw Jazdy to skonczy sie kombinowania Masz rację . Dyslektyk nie powinien prowadzić samochodu bo ma problemy z odróznianiem kształtów odległości i przełożeniem tego na ruch ręki . To dla kierowcy bardziej niebezpieczne niż daltonizm. A jakie niebezpieczne dla innych. Trąbię o tym w kuratorium od lat ale nikt nie słucha.Może trzeba zawiadomić tych od ruchu drogowego. Na początku o daltoniżmie też nic nie wiedzieli ,a teraz nie wolno im prowadzić. . Odpowiedz Link Zgłoś
ksiezniczkaewa dysleksja bezobjawowa 07.09.05, 20:32 Jesli diagnozuje sie dzieciaki (podstawowka,gimnazjum) to to jest chyba normalne - ale co powiecie na to,ze maturzysci nagle odkrywaja u siebie to jakze przykre i utrudniajace zycie schorzenie po otrzymaniu wiadomosci,ze moze to przedluzyc/ulatwic egzamin? Potem (tak mi sie wydaje,choc pewna nie jestem) kiedy ministerstwo zmienilo zdanie i zaostrzylo wymagania wobec dyslektycznych maturzystow jakos wszystkim samo przeszlo... Osobiscie znam dwoch dyslektykow (albo raczej dysgrafikow,nie jestem do konca pewna),ktorzy mieli prawdziwe problemy-nie sposob odczytac ich odrecznego pisma- i oni pisali mature z polskiego na komputerach (czas chyba mieli taki sam jak my). Nie widze powodu,zeby zamykac im drzwi liceum,bo problem z pisaniem w ogole nie ograniczal ich inteligencji - sa swietnymi matematykami,fizykami,a do tego na polskim tez nie siedzieli cicho,mogli sie swobodnie wypowiadac na kazdy temat. Znam tez niedbalcow ortograficznych,ktorym bylo zwyczajnie wygodnie bazgrac albo tworczo podchodzic do ortografii...A ten artykul - moim skromnym zdaniem - troszke generalizuje i koniecznie szuka kolejnej afery... Nie wiem,czy uda sie zbudowac takie przepisy,ktore uniemozliwia oszustwo chocby w tej dziedzinie... Nie wiem - nie znam sie na dysleksji ani na prawie,ale postanowilam dorzucic swoje trzy grosze;) Odpowiedz Link Zgłoś
t-800 Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 19:42 forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20430 Odpowiedz Link Zgłoś
hl-2030 Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 19:52 Hmmm,jedno mnie zastanawia,kończyłem podstawówke 89-90 i w klasie na 29 osób mieliśmy jednego dyslektyka z papierami.Potem zawodówki w ilości sztuk 4, dwa ogólniaki,jedno technikum i dwie wieczorówki(nerwowy jestem nie mogłem usiedzieć na miejscu).Z racji tego przenoszenia sie miałem kontakt ze sporą ilością uczniów i też nie było zaświadczeń ,dys... coś tam.I ludzie zdawali,pisali.Teraz w każdej szkole jest ponad połowa dys.... albo i więcej.Co jest grane? Opieka medyczna tak sie w PL polepszyła ostatnio?? Wykrywalność wzrosła? Czy to po prostu wychowanie bezstresowe?? Odpowiedz Link Zgłoś
tamara772 bes muzgu... 07.09.05, 20:09 Jestem nauczycielką i wiele razy zdarzyło mi się, że rodzice dziecka przyznawali się, że wolą załatwić "lewe" zaświadczenie o dysleksji niż poświęcać dziecku czas i tłumaczyć zasady ortografii. CZęśto też zdarza się, że nieznajomość ortografii wynika z tego, że dzieci w ogóle nie czytają książek, a jedenymi materiałami, króre są w stanie przeczytać, to różnego rodzaju ściągi, streszczenia,itp. dziadostwo. Rodzice jednak nie myślą długodystansowo i nie zdają sobie sprawy, że takie za świdczenie będzie się "ciągnęło" za dzieckiem przez całe liceum - o ile się do niego dostanie z tymi "papierami". Im dalej dziecko chce zajść, tym bardziej takie zaświadczenie ciąży... Odpowiedz Link Zgłoś
loppe gołym okiem widać 07.09.05, 20:39 że przepisy dające dysleksykom więcej czasu na egzaminach (konkurencyjnych! - uczniowie starają się o miejsca w najlepszych szkołach) zostaną wykorzystane przez - niestety - zawsze obecną grupę nieuczciwych rodaków do załatwienia "na lewo" forów swoim bynajmniej nie dyslektycznym dzieciom proponuję: 1/ wsadzać do pierdla oszustów (jak zawsze) 2/dyslektykom i "dyslektykom" nie dawać więcej czasu lecz gwarancję zadania egzaminu po najniższej ocenie (chyba logiczne) Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 21:46 Dysleksja to prawdziwa, poważna dolegliwość, nad którą w szkole i w domu trzeba się pochylać, ale jeżeli przyjmuje postać pandemii, może warto się przyjrzeć psychologom, którzy zaświadczenia wystawiają. Moja obserwacja - WSZYSTKIE zaświadczenia, które kiedykolwiek mi przedstawiono pochodziły albo z klasy ósmej albo maturalnej. Ciekawy zbieg okoliczności. Zdarzają się przypadki, kiedy student II czy III roku przynosi zaświadczenie wystawione w ostatniej klasie podstawówki. Rodzice załatwiający dzieciom lewe zwolnienia robią im dużą krzywdę - dzieci widzą, że łatwo jest sobie kupić święty spokój w szkole i zwyczajnie nic nie robić. Jeżeli takiemu dziecku w jakimś stopniu uda się przeżyć liceum, na studiach przeżyje szok. O przyszłej pracy nie wspomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
ktysio Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 22:13 Za moich czasów dyslektyków nazywało się zwyczajnie - tumany. Odpowiedz Link Zgłoś
rozowykot Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 23:49 ktysio napisał: > Za moich czasów dyslektyków nazywało się zwyczajnie - tumany. chyba jednak jesteś tuman bo to ,ze latach 50 i 60 niewiele wiedziano o dysleksji nie upoważnia nikogo do obrażania innych. A swoją drogą po 30kilku latach pracy "pod tablicą" wiem ,że najgorzej radzą sobie tzw wzorowi. Oni nie mają pasji i są nijacy . Nauczyciele zazwyczaj takich geniuszy co to same 5 mają lubią bo najłatwiejszy jest uczeń nijaki ,ale najfajniej pracuje się z pasjonatem co to ma 3 celujące a reszta na dostat.bo to jest zazwyczj osobowość Odpowiedz Link Zgłoś
maria771 Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 07.09.05, 22:16 dyslektycy byli zawsze i będą i zapewniam, że nie ma mu czego zazdrościć. To właśnie kiedyś najczęściej uchodzili za tępaków i tylko niektórzy dzięki świadomości rodziców i chęci pomocy z ich strony, a także ogromnemu wysiłkowi zarówno rodziców jak i dzieci zdobyli wykształcenie. Dyslektykiem jest się, całe życie. Dyslektyk widzi "p", ale napisze poprawnie "b". Prawdziwy dyslektyk powinien przewyższać intenligencją dzieci w swoim wieku, a mimo tego może pisać tak jak w tytule artykułu, bo on nie widzi i nie słyszy, tak jak większość ludzi. Dyslektyk powie, że "uje się nie kreskuje", ale napisze "nie kreskóje". Mam dyslektyczne dziecko, które przeczytało"Krzyżaków" na głos, po dwie strony dziennie (ciekawe ilu normalnych uczniów w ogóle to zrobiło). Tak się składa, że nie potrzebowało więcej czasu na napisanie sprawdzianu kompetencji, ale musiało odsiedzieć 90 min ( jak ogromna większość zresztą), bo ponoć nie wolno wcześniej wyjść. Teraz już nauczyło się w miarę szybko wyłapywać błędy i pisze coraz lepiej, dostało już pierwsza piątkę z dyktanda. Jest mi bardzo przykro, że dyslektyków uważa się za kombinatorów, leniuchów, tylko dlatego,że poradnie nieodpowiedzialnie wydają zaświadczenia Odpowiedz Link Zgłoś
she_is_wild Re: ... 07.09.05, 23:05 Czy uważacie, że ktoś (np. ja) z tym ciężarem dyslekcji, jest tempakiem? Myślicie że mam ją od kiegy się dowiedziałam że będe miała o pół godziny dłuższy czas? Nie! Jestem dylektykiem, ortografie mogę na wyrecytować z budzona w środku nocy. Umnie wykrytą ja jak byłam jeszcze w przeczkolu, i od kąd ją wykryto chodziłam na zajęcia z psychologami. od 5 roku życia do 13 uczyłam się ortografi, odróznianiu stron, koncentracji, ćiwczyłam pamięć oraz musiałam porównywa.ć szktałty różnych przedmiotów, rysować je z pamięci. I to nie jest wcale tak że dyslektyk może 2000 zrobic bęłądów... max. 10 błedów ortograficznych, na testach jest tak samo. Jeśli ktoś mnie uwaza za tumana mogę wam przedstawić średnią mioch ocen! Nigdy nie pspadła poniżej zera. Odpowiedz Link Zgłoś
evvik Re: Alfred Ensten był dys..dys..dys..holera!!!! 08.09.05, 12:01 "Poza tym o czym zapewne nie wiesz zaświadczenie nie jest zwolnieniem od nauki ale informacją dla nauczyciela że powinien inaczej(!) uczyć(!) dziecko. To że większość nauczycieli traktuje tę informację jak zwolnienie to nie jest wina ani dziecka ani rodziców." i o to chodzi! Tylko żaden nauczyciel w naszym przypadku tego nie stosuje, A moi synowie czytają bardzo dużo, na pewno więcej niż przeciętne dziecko i dalej sadzą błedy- a regułki znają, szczęśliwie ich polonistka(ta sama uczy dwójkę)nie uznaje zaświadczeń bez znajomości regułek-więc jeszcze raz apeluję - nie wrzucajcie wszystkich do jednego worka! Odpowiedz Link Zgłoś
henryk.log Re: Alfred Ensten był dys..dys..dys..holera!!!! 09.09.05, 14:05 evvik napisała: więc jeszcze raz apeluję - > nie wrzucajcie wszystkich do jednego worka! Sorry Pani evik:-), mój post jest dedykowany "szczególnemu" forumowemu dyslektykowi, co to się nie boi ustawiać siebie obok naprawdę Wielkich, np. Alberta Einsteina czy Stefana Żeromskiego i w "wielkości" swej poucza redaktorów np. Wyborczej o zasadach gramatycznych czy innych takich tam.. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
mae6 Re: Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 15.09.05, 22:27 Przypominam sobie zajęcia z profesorem Rocławskim...uprzedzał, ostrzegał, miał rację, mówiąc, że nie mamy problemu z dysleksją , ale z DYSLEKCJĄ!!! Rodzice i nauczyciele sięgają po najprostsze rozwiązania. szkoła wykazuje maksymalną impotencję w dziedzinie pracy z dzieckiem z kłopotami w czytaniu i pisaniu. i nie zawsze to wina nauczycieli. nie ma pieniędzy na zajęcia dodatkowe, nie ma czasu, nie wszyscy nauczyciele to potrafia, a jeśli mieliby płatne lekcje dodatkowe, zainwestowaliby w dokształcanie się w tym zakresie. a orzeczenia...no koment.. a a propos pracy poradni- koń, jaki jest, każdy widzi .tłum może uzasadniać potrzebę istnienia.no jak wygląda w praktyce przełożenie zaleceń np. psychologa na zajęciach w poradni/częstotliwość, jakość, systematyczość- prawie żadne efekty!/ czy w szkole, jeśli na miejscu w tej szkole psychologa nie ma , a nauczyciel jest na lekcji z problemowym dzieckiem i trzydziestką innych oraz materiałem sam. a lawina dyslektyków rośnie paranoicznie i budzimy się wtedy , gdy paranoja zaczyna zaglądać nam do portfela poprzez uwagi przełożonego. Panie Profesorze, Ojczyzna w potrzebie! niech Pan się zabierze za dyslektyków i zrobi z nich na powrót normalnych uczniów, których tylko nie nauczono czytać i pisać. już przecież fakty powiedziały za siebie /wyniki klas glottodydaktycznych/- tylko Pan to potrafi.szkoda dzieci: tracą wiarę w siebie, nie pracują nad brakami, starsi uczą się cwaniactwa.Prawdą jest , że najważniejszą pracę robi ten pierwszy nauczyciel. potem jest za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
arti922 Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 02.08.07, 17:52 Jeśli nie jesteś dyslektykiem nigdy nie dowiesz się jakie oni maja życie upokarzanie przez nauczycieli i kolegów, wyzywanie od nieuków (mimo ze z innych przedmiotów ma się dobre oceny) po przyniesieniu do szkoly zaświadczenia wszyscy patrzą na ciebie jak na ... wypracowania za których treść dostaje się 5 a za ortografie 1 wychodzi na 3 i co tu zrobić by dostać 4 z J.P (a to jest znowu jednym z warunków dostania zaświadczenia) kiedyś pytali nasz w szkole co chcemy robić jak ja skoczymy gdy powiedziałem ze chce iść do liceum i na studia tylko mnie wyśmiali a jak wy byście się czuli gdy: -czytając nie potraficie rozróżnić od/do -mylicie litery -gdy przeczytacie 5 nadprogramowych książek nikt wam w to nie wierzy myślicie ze jeśli się dostaje zaświadczenie to już nic nie trzeba robić zaświadczenie dostaje się na dwa lata potem trzeba robić wszystko od nowa przez te 2 lata trzeba robić prace samokształcącą i masę ćwiczeń by uzyskać zaświadczenie na następne 2 lata niestety na testach dłuższy czas i możliwość zrobienia 3 błędów więcej nic nie pomaga nikt nie patrzy na to ze prawdziwi dyslektycy maja ponadprzeciętny poziom inteligencji (wielu dyslektyków należy do MENS-y) już całkiem dobija mnie to co pisze arv123 „Uważam, że dysleksja, dysgrafia, dyskalkula, ADHD i inne schorzenia/wady mogą być przeciwskazaniem do wielu zawodów które wiążą się z maturą czy wyższym wykształceniem” sprawdź sobie ile profesorów/doktorów ma dys. Sam mam kolegę dr. Biotechnologii który już na studiach zasłynoł wśród profesorów niezwykłym intelektem § Jeśli niebylo by dyslektykow nieznalibysmy Karol Darwin, Arbert Einsteina, Tomas Edison, Hans Christian Andersen, Aleksander Graham Bell, Agata Christie, Cher, Whoopi Goldberg, Leonardo da Vinci, Winston Churchill, Aleksander Bell, Henry Ford, Nelson Rockefeller, Walt Disney, Tom Cruise, Danny Glover, Napoleon Bonaparte,...... Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Prawdziwe przyczyny problemu tkwią znacznie... 02.08.07, 19:21 ...głębiej. Tak się składa, że w mojej rodzinie od 1921 r. stale ktoś pracuje w oświacie, tak więc, niezależnie od tego, że sam byłem przez jakiś czas nauczycielem, mam znacznie szersze spojrzenie na problem, bo "drzewiej inaczej bywało". Bodajże w 1992 r. brałem udział w posiedzeniu rady pedagogicznej, które było poświęcone wyłącznie informacji z poradni pedagogiczno-zawodowej, czy jakoś tak to się nazywało. Pani dr X.Y. (nazwiska nie pamiętam) powiedziała ni mniej, ni więcej tak: "Gdyby ściśle stosować obowiązujące kryteria oceniania, to ok. 30% każdego rocznika uczniów nie powinno w ogóle kończyć szkoły podstawowej (8- klasowej, rzecz jasna, bo takie wtedy były - uwaga moja). Są dwie tego przyczyny: skażenie środowiska naturalnego (ze wszystkimi tego konsekwencjami; dodałbym do tego m.in. skutki alkoholizmu itp.) oraz postępy medycyny, która wprawdzie potrafi utrzymać przy życiu np. wcześniaki, ale nie ma nic za darmo, jakieś skutki to wcześniactwo musi przynieść. U ok. 30% dzieci stwierdza się jeden albo więcej tzw. defektów (dysleksja jest tylko jednym z nich)". Nie znałem wcześniej tych danych, ale wszystko idealnie się zgadzało. Uczyłem mat-fiz-chem, a na tych przedmiotach bardzo szybko wychodzą na jaw wszelkie niedostatki. Zresztą nie jest to tylko moja opinia; moi rodzice też uczyli tych właśnie przedmiotów i potwierdzali zjawisko polegające na tym, że jeśli jakiś uczeń zaczyna opuszczać się w nauce czy w ogóle odstawać, wychodzi to najprędzej właśnie na przedmiotach ścisłych. Ale mnie uderzyło jeszcze jedno zjawisko: według wszelkich teorii pedagogicznych "obowiązuje" krzywa rozkładu Gaussa, mianowicie jest w każdej klasie trochę "matołów", trochę bardzo- i super-zdolnych a najwięcej średniaków, czyli "krzywa dzwonowata". Tymczasem według moich czysto empirycznych obserwacji występowała "odwrócona krzywa Gaussa", czyli 30-40% matołów, czasem nawet więcej, 20-25% zdolnych i bardzo zdolnych, natomiast brak było środka, tzn. środek nie wypadał w maksimum, lecz w minimum. Nie wiem, na ile powszechne było (jest) to zjawisko... Zjawisko dyslektyzmu (dysgrafii, dysortografii itp.) oczywiście występują, ale z pewnością nie w takich ilościach, o jakich można by sądzić na podstawie "urzędowych dyslektyków"; podejrzewam, że to tej kategorii wrzuca się wszelkie "niedoróbki oświatowe". Tymczasem prawda jest (moim zdaniem) taka, że pra-przyczyna problemu niepowodzeń szkolnych tkwi w bardzo niskiej jakości nauczania początkowego, bo tam trafia zdecydowanie najsłabsza kadra nauczycielska i w dodatku pokutują zupełnie idiotyczne poglądy typu takiego, że nie wolno delikwenta zostawić na drugi rok w tej samej klasie. Tymczasem, jak Jaś nie nauczy się porządnie czytać, to nie ma nic do roboty w starszych klasach. Takie jest moje zdanie w tej materii. Odpowiedz Link Zgłoś
wsypialniipoza Re: Prawdziwe przyczyny problemu tkwią znacznie.. 04.08.07, 01:08 gandalph napisał: > Tymczasem prawda jest (moim zdaniem) taka, że > pra-przyczyna problemu niepowodzeń szkolnych tkwi w bardzo niskiej jakości > nauczania początkowego, bo tam trafia zdecydowanie najsłabsza kadra > nauczycielska i w dodatku pokutują zupełnie idiotyczne poglądy typu takiego, że > > nie wolno delikwenta zostawić na drugi rok w tej samej klasie. Tymczasem, jak > Jaś nie nauczy się porządnie czytać, to nie ma nic do roboty w starszych > klasach. Ja nigdy nie miałem problemów z ortografią, czytać umiałem mając cztery lata, za to mój brat był antytalentem. Nie miał co prawda dysleksji, ani żadnego innego "dys", ale byki sadził niemiłosierne. No i co się stało? Mama z nim przysiadla. Pół roku męczyła szczeniaka, przepytywała z regułek, robila dyktanda. Teraz mały pisze prawie bez błędów. Drugi przykład: kolega, którego majętni rodzice wychodza z zasady - "skończ szkołę, żebyś skonczył i tak przejmiesz firmę". Nigdy się nie interesowali jego nauką, skutek jest taki, że koleżka jeśli coś napisze, można pęknąć ze śmiechu... Nie obwiniałbym tu nauczycieli. Winę ponoszą rodzice. Nie jest problemem poświęcić dziennie 30 minut na nauczenie dziecka kilku rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Prawdziwe przyczyny problemu tkwią znacznie.. 05.08.07, 23:57 wsypialniipoza napisał: >> Nie obwiniałbym tu nauczycieli. Winę ponoszą rodzice. Nie jest problemem > poświęcić dziennie 30 minut na nauczenie dziecka kilku rzeczy. To prawda! Tyle, że niektórzy wychodzą z założenia "co sie bede uczył i tak przejmę firme po rodzicach" albo też rodzice "załatwią" zaświadczenie o dysleksji. I tym sposobem rosną kolejne roczniki matołów, oops, "dyslektyków". Odpowiedz Link Zgłoś
arti922 Re: Prawdziwe przyczyny problemu tkwią znacznie.. 22.09.07, 18:56 gandalph napisał: > wsypialniipoza napisał: > > >> Nie obwiniałbym tu nauczycieli. Winę ponoszą rodzice. Nie jest probl > emem > > poświęcić dziennie 30 minut na nauczenie dziecka kilku rzeczy. > To prawda! Tyle, że niektórzy wychodzą z założenia "co sie bede uczył i tak > przejmę firme po rodzicach" albo też rodzice "załatwią" zaświadczenie o > dysleksji. I tym sposobem rosną kolejne roczniki matołów, oops, "dyslektyków". > Jesteś żałosna skacz już pisać po robisz tylko z siebie pośmiewisko ja pochodzę z rodziny w której wiele osób miało stopień profesora czy doktora z przerwa w czasie wojny i jakoś wiele miało problemy z ortografia wiec nie pisz jak osoba niedorozwinięta ze dyslektyk to idiota bo to tylko świadczy o tobie Odpowiedz Link Zgłoś
weronika314 Wyścik do zaśfiatczeń o dysleksji 16.03.09, 17:55 Faktem jest że dyslektykom jest na maturze dużo lepiej, ponieważ mają więcej czasu niż pozostali i nie są im odejmowane punkty np. za ortografie itp. To jest główny powód wydawanych lewych zaświadczeń.A osoby które mają często problemy wstydzą się tego i bedą starać sie opanować swój problem zamiast lecieć po zaświadczenie. Ale są osoby jak ja co np. przekręcają wyrazy, gubią litery w wyrazie lub zmieniają ich kolejność w wyrazie. Skończyłam studia i nadal z tym walcze. Nieświadomość Polaków o takich przypadłościach jest olbrzymia. Tak naprawde już się z tym pogodziłam, że nigdy nie dojde do perfekcji czytania. W szkole było to powodem wielu przykrości mimo że prócz tego uczyłam się bardzo dobrze. Na maturze nie miałam zaświadczenia o dysleksji, pisałam normalnie mature w tej samej sali co wszsytcy, chodź straciłam dwa pkt przez to ale w gruncie rzeczy napisałam bardzo dobrze mature. Mam jedną zalete w tym wszsytkim żadko myle cyfry, to pozwala mi dobrze wypełniać ten zawód, a przy okazji robić to co lubie. Nie można skreślać takich ludzi, historia pokazuje że tacy ludzie często do czegoś w życiu dochodzą np. Edison, Mickiewicz, Andersen. A mimo to są to jednak ludzie nie do zastąpienia, sławni. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik A po kiego czorta nam "ó"? 16.03.09, 18:14 Od dawna uważam, że należy zreformować polską ortografię. ZLikwidować te wszystkie "ó", "ż", ustalić, że "nie" pisze się zawsze razem czy osobno itp. Wprowadzić proste i czytelne reguły a nie utrzymywać koszmar, który obcokrajowców uczących się polskiego przyprawia o stan przedzawałowy. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: A po kiego czorta nam "ó"? 09.04.09, 03:14 może i tak, ale dyslektyk i tak napisze japko. Odpowiedz Link Zgłoś
boykotka Oczywiście nikt nie raczył zauważyć 09.04.09, 07:01 że polska ortografia i gramatyka jest jedną z najtrudniejszych na świecie. To dlatego w porównaniu z anglosaskimi krajami mamy 50% dyslektyków a nie 10. Sama byłam dyslektykiem, Oc zywiście 30 lat temu takiego tłumaczenia nie było i musiałam się nauczyć na pamięć jak się jaki wyraz pisze; z czytaniem na głos mam do dziś problemy. Na całe szczęście dziś istnieją edytory tekstów, króre poprawią za nas pisownię. To wyrównuje szansę. Matury powinny być pisane w komputerze. To eliminowałoby problem pisowni i wyrównywałoby szanse. Excel na maturze z matmy też by się przydał - znajomość tabliczki mnożenia w dzisiejszych czasach należy traktować jako ćwiczenie pamięci a nie sztukę samą w sobie. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś