Dodaj do ulubionych

Naganiacze i etykiety

30.09.05, 18:35
Poglądy Autora są mi bliskie, a sam tekst jawi mi się jako konieczne i
naturalne następstwo ostatnich tekstów Adama Michnika, które - przy całym
szacunku do ich autora - wywarły na mnie wrażenie jednostronności i nawet
miejscami naciągania. Może po gorącym kampanijnym okresie GW wróci wreszcie do
roli 'medium' - rozumianego również jako 'pośrednika' wśród wielości postaw i
poglądów (por. para artykułów Leszczyński - Wielowieyska o W. Cimoszewiczu).
Mam nadzieję, że ta tendencja sie utrzyma.

y.
Obserwuj wątek
    • nieomylny1 Naganiacze i etykiety 30.09.05, 18:42
      moze i wykłady pana profesora nie są porywające-ale pisać z sensem pan potrafi
      • mundo.v Re: Naganiacze i etykiety 30.09.05, 18:58
        Tekst Michnika bardzo oburzyl niejakiego Krola Marka z Wprost.
        Ciekawe dlaczego???
        Czyby tego prawicowego[?} dzis szefa bojowego kolorowego pisma cos bolalo w tym
        temacie?
        I chyba czemus Michnika nie lubi.
        Ciekawe czemu?
        Prawicowy i nieskalany lewica zyciorys Krola M. boli, czy co???
    • rekontra rzyganie na Stalina i lewicowe okupacyjne bałamuce 30.09.05, 19:59


      Mieczysław Grydzewski o Miłoszu:

      „Pan Czesław Miłosz [...] przez lat sześć lojalnie «służył» swojej «ludowej
      ojczyźnie» jako attachć kulturalny przy ekspozyturach sowieckich pod polską
      flagą, czyli tzw. ambasadach w Waszyngtonie i Paryżu". „Wykład pana Miłosza w
      polskim piśmie emigracyjnym był całkowicie zbyteczny. Jeśli po sześciu latach
      wiernej służby niewoli p. Miłosz wybrał wolność, powinien był wraz z tą
      wolnością wybrać co najmniej sześcioletnie milczenie".

      Sergiusz Piasecki o Miłoszu:

      "Gdy Miłosz porzucił stanowisko dyplomaty regime'owego, z miejsca rozpętał
      olbrzymią reklamę (technika bolszewicka) dokoła swego wyczynu i swej wielkości
      jako poety. (...) Gdyby Miłosz po zerwaniu zregimem wypowiedział się jasno,
      szczerze, skromnie, gdyby umiał splunąć na tamtą rzeczywistość tak jak inni,
      którzy ją zgłębili, jak setki intelektualistów różnych narodowości, którzy
      poznali komunizm w praktyce, gdyby bez pozy i blagi poświęcił swój talent,
      wiedzę oraz doświadczenie zwalczaniu zła, któremu służył i który też szerzył,
      moglibyśmy uznać, że trzeba milczeć i zapomnieć o jego przeszłości.
      Miłosz istotę bolszewickiego „komunizmu" rozumiał i rozumie doskonale. Widać to
      chociażby z artykułu Ketman13 w nr. 45/46 „Kultury". Mimo to Miłosz napisał
      swoje "Nie", które właściwie jest pochwałą obecnej potwornej rzeczywistości w
      Polsce. Miłosz pochwala reformę rolną i uniwersytety zapełnione przez młodzież
      robotniczą. A oto co pisze na ten sam temat w „Kulturze", nr 45/46, Roman
      Palester14 w artykule Konflikt Marsjasza:
      „Jakże cieszyć się z wielkiej ilości młodzieży chłopskiej i robotniczej na
      uniwersytetach, jeśli celem tych uniwersytetów jest uformowanie umysłów
      całkowicie bezkrytycznych i posługujących się wyłącznie obiegowymi sloganami
      obowiązującej teorii? A wyrażanie radości z przeprowadzenia reformy rolnej jest
      chyba niezdawaniem sobie sprawy z tragicznego losu, jaki ta «reforma» gotuje
      milionom ludzi.
      Program jest maksymalny i niszczy zarówno samego człowieka, jak i te wszystkie
      wartości, które dotychczas nadawały życiu ludzkiemu pewien obiektywny sens".

      "Uważam, że Miłosz nadal jest niebezpieczny dla sprawy polskiej i sprawy
      wolnego świata, walczącego z bolszewizmem. Może bardziej niebezpieczny teraz
      niźli na poprzednim stanowisku dyplomaty regime'u warszawskiego. Jeśli wówczas
      szerzył informacje o tym, że Polska ma obecnie ustrój demokratyczny i dąży ku
      socjalizmowi, dawniej zaś była zacofana, półfeudalna - mogło to być uważane za
      propagandę urzędową. Jeśli teraz będzie szerzył takie pojęcie o Polsce - będzie
      to brzmiało jak prawda. Mało kto przecież rozumie, że Miłosz nie mógł w to
      wierzyć poprzednio i że nie wierzy w to teraz. Lecz pycha nie da mu nigdy uznać
      szczerze, że służył dla różnych powodów... może i ze strachu też — takiego,
      jaki ma francuski piesek przed dużym, śmierdzącym brytanem. Aby przedstawić
      siebie w pięknym świetle, Miłosz będzie wybielał to, czemu służył. Na wyznanie
      szczere trzeba odwagi. Miłosz woli kluczyć.
      Słyszałem, że Tuwim jest jeszcze gorszy niźli Miłosz, bo występuje z
      histerycznymi wierszami na cześć Stalina, Armii Czerwonej, obecnej Rosji.
      Trudno się z tym zgodzić. Robota Tuwima jest prostacka. Taki „słowik" Stalina
      jest zrozumiałym dla każdego błaznem, nad którym można się jedynie litować. I
      im głośniej i przesadniej będzie czkał i rzygał na cześć Stalina, tym więcej
      ośmiesza i siebie, i Stalina. ....

      odsyłam do Autodenuncjacji Piaseckiego.

      na emigracji Miłosz nie był tylko atakowany, ale w jego obronie stanął
      chociażby Zaremba.

      Pan Gaberle pisze, że Piasecki pisał żółcią, porównajmy co pisał pryncypał
      Michnika Słonimski:

      „Czego chcesz?... Bądźmy szczerzy. Chcesz jednej tylko rzeczy. Chcesz wojny.
      Na trupach nowych milionów dzieci, kobiet i mężczyzn opierasz swoje nadzieje.
      (...) Sprzymierzeńcami twoimi są przywrócone do życia upiory hitlerowskie."

      żółć Panie profesorze? "z jakich pozycji" atakował Miłosza Piasecki, a z jakich
      Słonikmski, który nota bene za ten atak dostał mieszkanie w Alei Róż.

      Piasecki tak odpowiadał obrońcy Miłosza Zarembie który pisał o lewicowym się
      bałamuceniu:

      "Lecz Miłosz nie jest człowiekiem „z kraju". Miłosz jest człowiekiem, który ze
      swojej zagranicznej placówki narzucony Polsce regime przedstawiał jako
      prawowitą władzę. Pan Zaremba pisze o grupie podobnych Miłoszowi typów:
      „Ludzie ci po prostu bałamucili się lewicowo, dziedzicząc po Żeromskim czy
      Strugu sympatię do świata pracy bez zadania sobie najmniejszego trudu
      zgłębienia jego życia i walk". Trzeba na to powiedzieć, że w gruncie rzeczy
      ludzie ci tylko innych bałamucili swą lewicowością, sami światem pracy
      pogardzali i przy najbliższej sposobności wzięli czynny udział w zaprzedaniu
      tego świata pracy obcemu najeźdźcy.

      W związku z tym opowiem krótko, jak wyglądało „bałamucenie się lewicowe" na
      terenie Wilna niektórych przedstawicieli tej grupy w okresie okupacji.
      Henryk Dembiński przed wojną był prezesem katolickiego „Odrodzenia", stał się
      lewicowcem i przywódcą ruchu „wolnościowego" młodzieży uniwersyteckiej w
      Wilnie. Żadnego pionu nie miał. Komunizował lub reakcjon-zował - zależnie od
      okoliczności. Gdy przyszli do Wilna bolszewicy, stał się pospolitym
      denuncjantem. Nawet wskazał bolszewikom tajne skrytki w archiwum miejskim,
      w których ukryto najcenniejsze dokumenty historyczne.
      Stefan Jędrychowski (drugi as grupy) od r. 1941 przebywał w Moskwie i tam
      tworzył „Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego", z którym się zjawił w lipcu
      1944 w Chełmie. Przedtem też denuncjował i został skazany przez sąd tajny Armii
      Krajowej na śmierć. Teodor Bujnicki25 w piśmie bolszewickim „Prawda Wileńska"
      zamieścił wiersz Nasz kandydat26, na cześć nie znanego nam kandydata do
      Wierchownego Sowietu, którego wilnianie musieli „wybrać", aby otrzymać
      pieczątki na paszportach - że głosowali. W wierszu było takie zdanie: „Już się
      kończy łajdacko-kupiecko-szlachecka"27! Tak się cieszył polski poeta
      i „lewicowiec" z końca naszej niepodległości.
      Za swą denuncjatorską działalność został również skazany na śmierć, i wyrok
      wykonano. Ludzie ci byli oczami i uszami okupanta. Oni dopomagali wrogowi
      planować akcje przeciw nam. Oni wskazywali, gdzie są „reakcjoniści". Oni się
      zjawiali wraz z czołgami armii sowieckiej i znikali wraz z nimi lub
      konspirowali się wśród nas (aby przetrwać), nawet wciskali się do organizacji
      podziemnych. Są dowody, że nawet wówczas potrafili denuncjować do gestapo tych
      patriotów polskich, którzy byli przeciwnikami Sowietów. Ich to zdrady, rady i
      pomoc umożliwiły potem bolszewikom stworzenie fikcji rządu polskiego z „woli
      narodu". Bez nich byłaby to tylko okupacja wojskowa obcego państwa. Nie była
      to „bałamucąca się lewicowo" grupka młodzieży, lecz banda podstępnych i
      bezwzględnych zdrajców. Wówczas wpisałem do zeszytu wierszy młodego poety z
      konspiracji, uczciwego patrioty:
      „Adamie, Adamie! 8 Co się dzieje z poetami twego ukochanego Wilna? Nawet cwani
      enkawudziści nie umieją już odróżnić wierszoklety od bliadi29 i drogo płacą za
      stosunki z nimi. Biedne zaś ku.. płaczą zrozpaczone, widząc tak straszne
      pohańbienie swego fachu".
      Ludzie ci jak szakale czyhali, kiedy Polska opadnie z sił i radowali się
      polskimi klęskami. A ponowna okupacja Polski przez wojska bolszewickie była dla
      nich radosnym dniem - ziszczała ich marzenia o władzy i karierach. I wiele
      dotkliwych dla Polski posunięć bolszewickich zawdzięczamy ich wpływom.




    • pjpb Re: Naganiacze i etykiety 30.09.05, 23:32
      to ma byc 'polemika z artykulem adama michnika'???? po kilkuset postach
      internautow na forum gazety, z ktorych wiekszosc [z wiekszym lub mniejszym
      talentem literackim ladunkiem emocji czy argumentow] pastwila sie nad plodem
      nadredaktora - gazeta publikuje laurke. w streszczeniu - michnik ma racje [jakze
      by inaczej], ale niedostatecznie podkreslil role mediow w zaspokajaniu
      instynktow tluszczy. innymi slowy - dziennikarze powinni poddac sie autocenzurze
      uznac nieomylnosc nadredaktora i opisywac tylko to, co pan michnik uzna za
      prawdziwe, rzetelne... i spolecznie nieszkodliwe. cenzura jest paskudna - o ile
      sie samemu nie jest cenzorem
      a jesli chodzi o cimoszewicza i pozew w sadzie amerykanskim. coz - urok usa jest
      w tym ze skarzyc sie moze kazdy na wszystko. bede jednak w ciezkim szoku jesli
      ta cala sprawa nie przysporzy rodzince cimoszewicza wiecej problemow niz
      radosci. najprawdopodobniej sad w ogole sprawe odrzuci jako bezsadna. z kolei
      irs moze zaczac sie dowiadywac o duze i niezglaszane przeplywy gotowki...
      • joella.r No i zakodowało się Panu/Pani 01.10.05, 01:59
        Skąd Pan/Pani wie, że cimoszewiczowe przepływy nie były niezgłoszone? Dowody
        proszę.
        Dlaczego sąd ma ją odrzucić skargę jako bezzasadną? Nawet nie wnikając w
        meritum, już sam poczatek artykułu we Wprost zawiera kłamstwo - zięć
        Cimoszewicza wcale nie jest prawnikiem
        Ale to taki drobiazg, oczywiście
        • pjpb Re: No i zakodowało się Panu/Pani 01.10.05, 05:49
          nie mam zielonego pojecia - gdybam zgodnie z popularna zasada [w koncu to forum
          'gw' a to zobowiazuje] ze jak kogos nie lubie to przypisuje mu wszystko
          najgorsze lubianych rozgrzeszam. wiem tylko, ze wokol akcji orlenu byly szopki:
          cimoszewicz krecil, napuszal sie, odgrazal sie, steknal ze to nie jgo a corki,
          pouczal komisje etyki - i robil inne wesole rzeczy z ktorych wywnioskowac prawde
          nie sposob. wyjasnienia jakie ja widze sa:
          1 jest glupi i nie wiedzial co czyni
          2 jest madry i postanawiajac zakonczyc kariere polityczna zdecydowal zrobic to z
          hukiem
          3 z mlekiem matki wyssal niechec do przyznawania sie do bledow
          4 szczegolowe drazenie [w szczegolnosci wykorzystanie informacji
          uprzywilejowanych] mialoby gorsze konsekwencje niz ujawnienie prawdy
          wobec braku rozstrzygniecia nalezaloby wlasciwie postawic na cimoszewiczu
          krzyzyk i sie przestac nim pasjonowac - co tez zasadniczo czynie. natomiast w
          swietle faktow czynienie z niego meczennika czystej polityki i zaszczutego
          biedaka zakrawa na ponura ironie.

          jesli chodzi o przyjecie skargi. tutaj rowniez posluguje sie domniemaniem winy
          [w koncu za cimoszewiczem nie przepadam]. prawnikiem nie jestem i szczegolow nie
          znam. wiem tylko, ze w usa wszyscy wszystkich po sadach ciagaja, dzieki czemu
          prawnicy nie gloduja. stac cie na prawnika? skladasz sprawe! prawnik za drobna
          sprawe cie ze skory nie obedrze a moze sie okaze ze sedzia na haju zasadzi ci
          kilka milionow! a to tak ladnie brzmi: zlozyli sprawe do sadu. paryz wart jest
          mszy!

          a zielonego pojecia nie mam jaka jest judysdykcja sadow amerykanckich nad
          wprost. czekam na ciag dalszy sprawy
          • joella.r A, dzień dobry :) 01.10.05, 07:59
            Krótko: sąd amerykański ma jurysdykcję, ponieważ Wprotst jest oficjalnie
            rozpowszechniane w Stanach
            Bywają takie procesy. Ostatnio najgłośniejszy był wygrany proces Polańskiego,
            wytoczony przez niego w Londynie jakiejś amerykańskiej gazecie, też o
            zniesławienie
            • jacek2235 Re: A, dzień dobry :) 03.10.05, 11:39
              Czy w przypadku Polańskiego nie chodziło jednak o EUROPEJSKIE wydanie
              amerykanskiej gazety, której redakcja znajduje się a Angli??????
    • janul1 Tez mi polemika 01.10.05, 10:43
      Byly posel UW polemizuje z Michnikiem, dobre sobie. Dla rzeczywistych antagonistow belkotu Michnika ramy Gadziny zamkniete.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka