Dodaj do ulubionych

Lekcja Otylii

    • brown.sugar Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 11:21
      Kiedyś mój serdeczny kolega powiedział mi "Pamiętaj..jazda samochodem jest jak
      gra komputerowa z JEDNYM ŻYCIEM". Jego słowa zapadły mi w pamięć głęboko i
      wracaja za każdym razem kiedy czuję, ze granica bezpiecznej jazdy za bardzo sie
      przesuwa. Bardzo możliwe, że juz uratowały mi życie i zdrowie.

      Bardzo współczuję Otylii, bo ponosi straszną karę za swoją brawurę. Nie
      potrafię sobie wręcz tego wyobrazić. I nie przekonują mnie słowa trenera, że
      jest silna i sobie poradzi. Prawda jest okrutna, a ona myślę doskonale sobie
      zdaje z niej sprawę. Zabiła swojego brata. I będzie z tą świadomością żyła do
      końca...

      • forresty Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 11:53
        gdyby były autostrady....
        Figa by się zmieniło. Ponoć ronda są bezpieczniejsze od skrzyżowań. Jedźcie do
        Szczecina które całe jest w rondach i zobaczcie jak ludzie po nich jeżdżą.
        masakra. najwięcej stłuczek jest na rondach.
        Jakby były autostrady to jak znam polaków to wypadków byłoby mniej ale tych
        śmiertellnych wiecej. To że nie ma autostrad nie zwalnia nikogo od
        odpowiedzialności za siebie i innych. Jak droga jest waska i rosną drzewa to
        chyba logiczne że nie jadę 180 (ja nawet na autostradzie w niemczech tyle nie
        jechałem bo się zwyczajnie bałem samochodu choć był nowy) tylko tyle aby
        zachowac kontrolę nad samochodem w razie sytuacji awaryjnej. A co to jest
        sytuacja awaryjna na takiej drodze? To jest właściwie kada która zmusza mnie do
        użycia hamulca. W ogóle dla mnie gdziekolwiek jechać 180 to jakaś abstrakcja.
        Kuzyn kupił nowe opony znanej firmy. Pojechał do Niemiec i pod Berlinem
        rozsadziło mu oponę. Gdyby jechał 1800 miałbym pogrzeb w rodzinie. Ale jechał 90
        i dał sobie radę. Gdyby zapytać sie któregokolwiek producenta aut czy daje
        gwarancję bezpieczeństwa technicznego samochodu powyżej prędkości 140 to między
        Bogiem a prawdą spodziewałbym się popukania w czoło. Współczesne samochody to
        taknaprawdę metalowe trumny bo firmy tną po kosztach ile sie da faszerujac w
        zamian tanią w produkcji elektroniką. Konstrukcja samochodu jako taka nie
        zmieniła się chyba od 30 lat z okładem. Dodaje się nowe gadżety itd, ale dalej
        to prymitywne urządzenie w rękach idioty jest narzędziem do zabijania.
        Taka jest prawda niestety - drogi mamy jakie mamy i musimy po nich jeździć. jak
        ktoś chce 180 to proszę bardzo - tylko niech w testamencie napisze że zrobi
        wszystko aby na drodze najpierw zabić siebie a dopiero jak się nie da to mnie.
        • kikowska Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 22:48
          forresty napisał:

          > gdyby były autostrady....
          > Figa by się zmieniło. Ponoć ronda są bezpieczniejsze od skrzyżowań. Jedźcie do
          > Szczecina które całe jest w rondach i zobaczcie jak ludzie po nich jeżdżą.
          > masakra. najwięcej stłuczek jest na rondach.
          > Jakby były autostrady to jak znam polaków to wypadków byłoby mniej ale tych
          > śmiertellnych wiecej. To że nie ma autostrad nie zwalnia nikogo od
          > odpowiedzialności za siebie i innych. Jak droga jest waska i rosną drzewa to
          > chyba logiczne że nie jadę 180

          W 100% sie z Toba zgadzam. Gdyby w Polsce powstaly autostardy,poprawilby sie
          jedynie komfort jazdy,a nie bezpieczenstwo na drogach. Wszystkim nam chyba
          znane jest chamstwo na polskich drogach i totalna bezmyslnosc. Nie sadze zeby
          wraz z poprawieniem sie stanu drog,wszyscy nagle zaczeli przestrzegac przepisow
          i byc uprzejmi na drodze. Od jakiegos czasu mam mozliwosc zaobserwowac kulture
          jazdy jakze odmienna od naszej polskiej. Tu gdzie jestem,owszem autostrady
          istnieja..ale jest takze cale mnostwo,waskich, kretych drog, gdzie przez
          odcinek np. 10 czy 15km praktycznie na calym odcinku nie ma mozliwosci
          wyprzedzenia,poniewaz jest linia ciagla. Wyobrazcie sobie teraz,ze nikt...ale
          to NIKT nie wyprzedza kiedy jest linia ciagla! Nie do pomyslenia w
          Polsce,prawda?Bo u nas ciagla linia to jedynie "szlaczek na jezdni",ktory mozna
          zauwazyc ,badz nie...w wiekszosci niestety nie.Nie jest to na pewno dla Polaka
          cos ,co mowi mu ze manerw wyprzedzania w tym miejscu jest niebezpieczny. Tu
          gdzie jestem zdarza sie..i to nawet bardzo czesto,ze jedzie jakis turysta ktory
          oglada sobie widoki za oknem, lub po prostu kiepski kierowca ktory na kazdym
          luku zwalnia do 40km/h i trzeba tak za nim jechac te kilkadziesiat km. I
          wszyscy jak jeden, grzecznie wezykiem za nim jada..oczywiscie moga sobie
          trabic,moga sie wkurzac, ale widocznie im zycie bardziej mile niz nam i nie
          podejmuja sie karkolomnego wyczynu jakim jest wyprzedzanie na ciaglej linii.
          Takze nasze drogi owszem sa do jak najszybszej naprawy,ale przede wszystkim
          zmienmy swoje zachowania za kierownica,a zadna dziura w jezdni,czy przydrozne
          drzewo nie beda zagrazac naszemu zyciu.
          Pozdrawiam
    • yane.yane Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 11:50
      Właściwie Piotr Pacewicz napisał to pod czym ja się podpisuję obiema rękami. Otylia zapłaciła najwyższą karę za brawurę niedoświadczonego kierowcy, jest mi jej jednocześnie żal, ale też nie potrafię jej w pełni współczuć.
      Ostatnio wracałam do Warszawy wieczorem jadąc 70 - 80 km/h i choć noga mnie świerzbiła, żeby docisnąć gaz to pomyślałam, że przecież nie jest ważne czy ja będę w domu pół godziny wcześniej czy później. Ważne, żeby do tego domu dojechać. Szczególnie, że wiozłam najważniejszego dla mnie pasażera - moje dziecko.
      • emeryt21 Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 12:07
        Troche nie rozumiem tej dyskusji.Przeciez to ona jest piratem drogowym,nie
        mozna jej wspolczuc,bo sama tergo chciala.Zabila swego brata i powinna
        odpowiedziec za morderstwo.Taka osoba o zbrodniczych instynktach(wyprzedzanie
        kolumny samochodow)nie moze nas reprezentowac w zadnej dziedzinie.Jestem
        kierowca od 52 lat i nie mam w sobie zadnego wspolczucia dla przestepcow
        drogowych.
    • mr.yez Kampania "Zapnij pasy" jest drastyczna? 03.10.05, 12:01
      "Mocniejszy jest cykl "Zapnij pasy": po wypadku mężczyzna wypada przez szybę, kobieta - przypięta pasami - zostaje. Wielu ludzi się oburza: to zbyt drastyczne."

      Zbyt drastyczne? Przecież tam nic nie widać, jest tylko niedopowiedzenie, trzeba samemu się domyśleć reszty. "Domyśleć" czyli włączyć myślenie, zastanowić się nad tym co się widziało. To jest łagodny spot, który u biernego oglądacza nie wywoła żadnej refleksji.

      Jeśli to jest drastyczne, to co powiecie o TYM:

      vega.eti.pg.gda.pl/~xh/DriveSafely
      (pod tym adresem są linki do czterech brytyjskich filmików)
      • welcometopoland BRYTYJSKA KAMPANIA Z A J E F A J N A !!! 03.10.05, 14:57
        No ale tam jest CYWILIZACJA. Tu jest syf i początki kapitalizmu (szybciej,
        więcej, mocniej, dalej).
        W UK już dawno zidentyfikowano drechów czy joyriders ("czerpiących radość z
        jazdy" i mających w d.. zdrowie / życie innych ludzi).
        • piotr.berg Re: W SZWECJI 03.10.05, 15:25
          ostatnio byla bardzo dobra kampanja gdzie ktos bliski osoby zabitej przez
          pijanego kierowce opowiada o bólu po zabitej osobie. To porusza. Pozatym tez
          jest dobra kampanja radiowa gdzie facet dzwoni na policje i sie pyta (cos w stylu):

          Czy jesli nie zapne pasów i bedzie wypadek przy 50km/h i wypadne przez szybe,
          polamie sobie zebra, zlamie kregoslob i wybije zeby, czy itak musze zaplacic
          mandat za to ze nie zapielem pasy?
          (Kobiecy glos na koncu: mandat jest najmniejsza rzecza ktora moze ci sie
          przydazyc jezdzac autem bez pasow)
    • ananke1 Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 12:08
      Czytam art. i az mnie skreca. Wszystkiemu zawsze winna jest zbyt szybka jazda.
      Nie przecze, ze Otylka jechala za szybko, ale niedlugo dozwolona predkosc
      wynosic bedzie 20 na godz., a przed samochodem szedl bedzie umyslny z
      choragiewka - jak u zarania historii motoryzacji. Postepu nie da sie
      powstrzymac. Trzeba budowac drogi i oddawac je uzytkownikom. Teraz mamy koszmar
      zamiast szos i cud, ze wypadkow nie jest mniej.
      Obrazek: weekend, tir blokuje kolumne pojazdow (po niemieckich autostradach -
      najlepszych w Europie - jakos nie moga jezdzic w soboty), kierowcy starajacy
      sie przejechac trase w rozsadnym terminie, zaczynaja sie denerwowac; co chwile
      ktorys z nich sprawdza, czy moze juz wyprzedzic; tir jedzie srodkiem pasa i ani
      mysli sie przesunac, w koncu wyprzedzasz, a ciezarowka... przyspiesza. I nagle
      robi ci sie niebezpiecznie krotko do jadacych z naprzeciwka. Przyspieszasz, bo
      musisz.
      Obrazek: autostrada wielkopolska. Pustki. Jada tylko ci, co sobie moga wpuscic
      w koszta horrendalna oplate (ostatnio tez ciezarowki). I tak bedzie z
      oslawionymi autostradami.
      Wszystko to poronione. I nie da sie dluzej omijac tematu. To kosztuje zycie
      czesto niewinnych osob.
    • gosha74 Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 12:10
      Częściowo z panem Piotrem- polscy kierowcy jeżdżą bardzo niebezpiecznie i
      szybko. Ale uważam że na takich drogach -jaką jechała Otylia nie powinny
      jeździć Tiry i to często w kolumnach. Znam odcinek tego ich przejazdu od
      Zakroczymia do Serocka- bardzo wąska i kręta droga. I nie rozumiem dlaczego
      kierowcy z za wschoniej granicy jeżdżą w długich kolumnach(5-6 tirów) z
      prędkością 20-30 km/h po tej drodze, a nie po drogach dla nich bardziej
      przystosowanych. Ostatnio widziałam jadącą za taką kolumną karetkę na sygnale,
      niestety musiała za nimi jechać bo oni nie mieli gdzie zjechać.
      • habitus Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 12:13
        A co się stało z tym przepisem, który zakazywał TIRom jazdy w weekendy?
      • tarzynka Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 12:45
        Z tego, co wiem, to kodeks drogowy zabrania jeżdżenia w kolumnach. Czyli także
        TIRy popełniają wykroczenie. Notabene kodeks też mówi, że nie wolno wyprzedzać
        kolumny samochodów,tylko po jednym. No ale jesteśmy mądrzejsi i nie stosujemy
        się do obowiązującego prawa. I nie ma co zwalać na kiepskie drogi. Są jakie są i
        ich stan nie usprawiedliwia brawury i zabijania innych.
    • obly Fakty jakie są 03.10.05, 12:19
      Fakty:

      1. Samochód to: Chrysler C 300 silnik: 5,7 litra pojemności!!!
      dane techniczne: 6,4 do 100km/h
      prędkość mx powyżej 250/h

      2. Samochód nie był jej, był jej wypożyczony do "testowania" (zerknijcie na
      naklejki).

      3. Otylia ma prawo jazdy od około roku (nie sądze aby przejechała wiecej jak 15
      000 km jako kierowca, a wiec można powiedziec ze doświadczenie minimalne)

      Wnioski:
      Młody niedoświadczony kierowca na piekielnie mocnej maszynie (kto z was jezdził
      samochodem o podobnych osiągach?) którą zna od niedawna....

      efekt: ....

      PS: to cud że żyje, uratowało ją dokładnie to samo co zabiło jej brata.
      • obly Re: Fakty jakie są 03.10.05, 12:22
        a dodatkowe wnioski są pomiedzy wierszami..
        • obly Re: Fakty jakie są 03.10.05, 12:28
          Prawdopodobnie to był którys z jej pierwszych razów samodzielnego przekroczenia
          150 km/h. Samochód zachowuje sie zupełnie inaczej przy tych prędkościach.
          Doswiadczony nawet minimalnie kierowca (obyty z samochodem i tym jak on pracuje)
          wyszedłby z tego cało.
          • div07 Re: Fakty jakie są 03.10.05, 16:30
            Doswiadczony kierowca widzial wystarczajaco duzo zeby nawet nie probowac jechac
            150 na takie drodze.
      • tanhauser Głupota nie zna pojęcia "sława" 03.10.05, 14:40
        Trafiło na znaną osobę, więc wypada mówić "oj jaka szkoda, co za nieszczęście".
        Gdyby za kierownicą siedział łysy dres mówiłoby się "bandyta drogowy, świr,
        debil, wariat". Szkoda Otylka, nie prędko się pozbiera, ale bądźmy szczerzy -
        to głupota Otylii zabiła jej brata. Kto jeździ po naszych drogach dużo, ten
        wie, że 180 km/h to prędkość absurdalna.
        Jak widać ułańska fantazja tym razem była zabójcza.
        • draconessa Re: Głupota nie zna pojęcia "sława" 03.10.05, 18:11
          Popieram w 100%. Glupi kierowca, niedopowiedzialny jest dla mnie glupim,
          nieodpowiedzialnym kierowca - niezaleznie od tego, czy to dresik spod budki z
          piewm, czy tez Super Znana Osoba. Ludzie, przeciez ona miala prawo jazdy od
          roku!!! I prula sobie beztrosko 180 na godzine???? w zyciu nie powinna miec
          prawa jazdy, bo wlasnie tazy kierowcy - szalejacy mocnymi samochodami,
          niedoswiadczeni smarkacze - stwarzaja zagrozenie!!! Nawet najlepszy samochod
          nie pomoze, jesli sie nie ma doswiadczenia, zeby nim jezdzic - a zwlaszcza tak
          szyblko, lamiac wszelkie mozliwe przepisy! Sama jest sobie winna i tylko trzeba
          sie cieszyc, ze jeszcze paru innych , niewinnych osob nie zabila!!!
    • joschua Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 12:19
      Faktycznie jest to wszystko przez brawurę. Otylia będzie sobie do końca życia
      pluła w brodę lecz jednak tego nikt nie odkręci. Dużo osób musi żyć z piętnem,
      czy jest bezpośrednio odpowiedzialny za czyjąś śmierć czy nie.

      ............Otylia lepiej pływaj...........
      • verticalman Jak dobrze znowu w Polsce być.... 03.10.05, 12:38
        dopiero co wrocilem a tu same rewelacje...
        Komentujac, egzaminy i kursy na prawo jazdy powinny byc wprowadzeniem
        do "zycia" na drodze a nie tylko lekcja zmiany biegow. Konieczne staje sie
        uzmyslowienie kandydatom na kierowcow, ze poruszanie sie po drodze publicznej
        nie ma nic wspolnego z reklamami samochodow, zaden nie jest niezniszczalny a
        poduszki powietrzne maja za zadanie zminimalizowanie skutkow kolizji. podobnie
        jak pasy bezpieczenstwa. wyposazenie auta w podobne zabezpieczenia nie
        gwarantuje, ze jadacym nic sie stanie. zostaje jeszcze sprawa taka, ze inni
        moga nie miec poduszek powietrznych, lub w leciwych autach moga po prostu nie
        zadzialac.
        Kolejna sprawa, mam nadzieje, ze wypadek Otylii, wspomoze wprowadzenie
        przepisu podobnego jaki istnieje we Francji, gdzie kierowca ze stazem ponizej
        jednego roku musi(!) miec naklejony znak ( duza, czerwona litera "A" po lewej
        stonie tylnej szyby, za kierowca). poza tym drastyczne sa kary dla nie
        doswiadczonych kierowcow ( za nadmierna predkosc itp). To wszystko po to aby
        nie bylo takich wypadkow jak ten plywaczki, lub po prostu zawezac margines
        takich zachowan.
        Po smierci Kuliga, ruszyla kampania na rzecz zwiekszenia bezpieczenstwa na
        przejazdach kolejowych, teraz kampania zapinania pasow bezpieczenstwa...rzeczy
        oczywiste wydawac by sie moglo..
        Odnosze wrazenie, ze nie doroslismy jeszcze do zycia spolecznego, kieujacego
        sie zdrowym rozsadkiem. zarowno na drogach, polityce i "na ulicy" . daleko nam
        wszedzie. choc sadzac po glosach i postach mam wrazenie , ze wszyscy mowia
        jednym jezykiem. wlasnie, tylko mowia, praktyka wypada znacznie gorzej.

        Pozdrawiam, do odpisania....
    • szczurbiurowy Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 12:49
      Żaden z wypadków (oprócz Arkadiusz Gołasia)nie miałby miejsca gdyby w Polsce
      były autostrady. Czolowe zdrerzeie autobusu - gdyy wy[rzedał na autostradzie po
      prostu nie byłoby samochodu z laweta z przeciwka. Otylia - tak samo.
      Zaniedbanie wszystkich poprzednich rządów związane z brakiem autostrad jest
      złamaniem konstytucji: państwo ma chronić życie obywateli.
      Skoro ruch samoochodowy jest coraz wiekszy i nie będzie mniejszy, to ni ma co
      kopac sie z koniem, tylko wybudować autostrady, żeby minimalizowac ryzyko.
      Kierowcy w Polsce szaleją, bo wiedzą że :
      a) sa bezkarni, ponieważ policja stoi tylko w mijscach ograniczeń
      b) gdyby jechac zgodnie z przepisami to podróż bedzi etrwała jakies kosZmarne
      ilości godzin
      c) nie ma nadziei że będzie lepiej i wobec tego ryzyk fizyk

      Koniec kropka
      • hummer Koszmarne 1.5 godziny na całą P olskę :-) 03.10.05, 13:11
        szczurbiurowy napisał:
        > b) gdyby jechac zgodnie z przepisami to podróż bedzi etrwała jakies kosZmarne
        > ilości godzin

        Jadać średnio 150 km/h jedziesz przez całą Polskę (500 km) około 3.5 h
        Jadać średnio 100 km/h jedziesz dłużej zale zgadnij o ile o 1.5 h czyli 5 godzin. Czy dla tej półtorej godziny warto ryzokować życie? Pomyśl też o twoim stanie po przejechaniu tych 500 km. Jadać średnio tak jak Otylka po dojechaniu na miejsce (o ile dojedziesz) jesteś wyczerpany psychicznie, nawet jakbyś jechał po autostradzie. W drugim przypadku nie jesteś tak zmęczony psychicznie, a i szanse na ujście z życiem są większe niż te oscylujące wokół zera przy byle zdarzeniu (np. pęka Ci guma).
        • ziggystardust Re: Koszmarne 1.5 godziny na całą P olskę :-) 03.10.05, 13:26
          > Jadać średnio 100 km/h jedziesz dłużej zale zgadnij o ile o 1.5 h czyli 5 godzi
          > n. Czy dla tej półtorej godziny warto ryzokować życie? Pomyśl też o twoim stani
          > e po przejechaniu tych 500 km. Jadać średnio tak jak Otylka po dojechaniu na mi
          > ejsce (o ile dojedziesz) jesteś wyczerpany psychicznie, nawet jakbyś jechał po
          > autostradzie. W drugim przypadku nie jesteś tak zmęczony psychicznie, a i szans
          > e na ujście z życiem są większe niż te oscylujące wokół zera przy byle zdarzeni
          > u (np. pęka Ci guma).

          Debilom jeżdżącym po Polsce średnio 100 i więcej km/h powinno się zabierać
          dożywotnio prawo jazdy.
          • hummer Re: Koszmarne 1.5 godziny na całą P olskę :-) 03.10.05, 13:56
            ziggystardust napisał:

            >
            > Debilom jeżdżącym po Polsce średnio 100 i więcej km/h powinno się zabierać
            > dożywotnio prawo jazdy.

            Zgoda, to tylko było dla uzmysłowienia ile taki typ traci jadąc wolniej.
    • rafikman Kultura jazdy w Polsce to totalne dno... 03.10.05, 12:51
      ..a najgorsi są w tym młode szczyle którzy mając rok czy dwe prawojazdy myślą że już umieją jeździć. A co do stanu dróg to trzeba mieć nieźle naj....e w główce ażeby zwalać winę kierowcy na stan dróg. Ktoś kto tak myśli dla mnie automatyczne staje się niebezpieczny na drodze. Ostanio droga która często jeżdżę została wyremontowana i jest równa jak stół. Nie minęły 2 tygodnie a już pojawiły się koło niej 2 krzyże. Komentarz zbyteczny....
    • jacqal Do WSZYSTKICH kierowcow (takze TIROWCOW) 03.10.05, 12:54
      Autor ma racje pietnując przywary kierowcow - jezdzących za szybko, zbyt brawurowo itp.

      Dodać do tej litanii nalezaloby TIR-owcow. Oni tez jezdzą fatalnie, a jednym z przejawow chamstwa z ich strony jest utrudnianie samochodom osobowym wyprzedzania.

      Czy w ogole da sie wyprzedzic trzy TIR-y jadace 'pod rząd', jeden za drugim ? Utrudniające zwykle (sam to przezylem) 'wciśniecie' sie pomiedzy nie ? Ich zachowanie na drodze jest przejawem zwyklego chamstwa, ktorego niestety mamy w naszym zyciu tak wiele ...
    • ineess Okrutna propozycja 03.10.05, 13:03
      Nie jestem kierowcą.
      Jeżdżę dużo jako pasażer.

      Jeżdżę z osobami, które prowadzą świetnie i zawsze czuje się z nimi bezpiecznie…
      Zdarzyło mi się również jeździć ze kierowcami, którzy łamali wszystkie możliwe
      przepisy.

      Niestety mój brat (jakkolwiek technicznie jeździ nieźle) zalicza się do tych
      ostatnich. Zaczynam się bać, po przejechaniu pierwszych 100 metrów.
      Oczywiście wielokrotnie mówiłam mu, co sądzę o jego brawurze i oczywiście nic to
      nie dało.

      Wszyscy popełniamy błędy. Niektórym jednak one się zdarzają (jako wynik błędnej
      decyzji, zmęczenia, działania podświadomości), inni popełniają je świadomie i
      liczą na szczęście. Wydaje się, że możnaby póbować zapobiegać tym wypadkom,
      które są wynikiem łamania przepisów z pełną świadomością (zdążę, inni ustąpią,
      nikt nie nadjedzie z naprzeciwka).

      Jak do nich trafić?

      Może mój pomysł jest okrutny…
      A może dałoby się uratować czyjeś istnienie.

      Otylio, czy znalazłabyś w sobie tyle siły,
      żeby wystąpić publicznie i powiedzieć…

      Ten koszmar mi się zdarzył.
      Nie idź moim śladem…
      Nie jedź za szybko…
      Raczej zwolnij…
      Licz tylko na siebie…
      Ktoś, kto jedzie z naprzeciwka nie musi być najlepszym kierowcą…
      Pobocze jest zawsze niepewne… i często obsadzone drzewami.
      Życie osoby, z którą jedziesz jest także w Twoich rękach.
      Kochasz ją?

      Szczęśliwej drogi.
      Na pewno zdążycie.


      ***************************************
      Otylia do tej pory wygrywała właśnie wtedy, kiedy przyspieszała. Może to, co w
      sporcie przynosiło jej sukcesy, doprowadziło do tej tragicznej sytuacji.
      Otylio, bardzo Ci współczuję.
      Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
      Najtrudniej przebaczać sobie i Bogu.
      Ineess.
    • alex331 Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 13:10
      To ja proponuję poczytanie artykułu na Interii - to nie Olylia jest winna tylko
      drzewa rosnace przy drodze.....
      motoryzacja.interia.pl/news?inf=672077
    • barbceln Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 13:34
      zgadzam sie w pelni z pow. artykułem.chociaż bardzo mi żal Otylii, tojednak
      uważam, ze przestrzeganie przepisów obowiązuje wszystkich. I apel do policji
      można gwiazdy i znane twarze prosić o autografy ale po wypisaniu mandatu i
      naliczeniu punktów karnych. może to bedzie dobry przykład dla zwykłych
      kierowców.
    • djbarthvader Nasze "świetne" drogi 03.10.05, 13:36
      Ja bym jednak nie marginalizował tak znaczenia stanu polskich dróg, jak czyni
      to autor. Kto nimi jeździ, ten wie, iż w baaardzo wielu przypadkch to właśnie
      nierówna nawierzchnia, wąska gardziel drogi, często brak pobocza, kiepska
      widoczność, nieprofilowane zakręty stanowią przyczynę tak licznych i
      tragicznych wypadków.
      A samochody mamy coraz szybsze.
      Zgadzam się, iż zbyt wielu kierowców wykazuje kompletny brak wyobraźni. Nie ma
      w Polsce czegoś, co możnaby nazwać kulturą jazdy. Jest tylko bezmyślny pęd do
      celu na zasadzie: "Jakoś to będzie. Mnie się uda. Dlaczego ja miałbym się
      rozbić, jak inne samochody mnie wyprzedzają, jadąc szybciej" itp.
      • mbishop Raczej "świetni" kierowcy 03.10.05, 15:50
        djbarthvader napisał:

        > Ja bym jednak nie marginalizował tak znaczenia stanu polskich dróg, jak czyni
        > to autor. Kto nimi jeździ, ten wie, iż w baaardzo wielu przypadkch to właśnie
        > nierówna nawierzchnia, wąska gardziel drogi, często brak pobocza, kiepska
        > widoczność, nieprofilowane zakręty stanowią przyczynę tak licznych i
        > tragicznych wypadków.

        Przyczynę W ZDECYDOWANEJ WIĘKSZOŚCI przypadków stanowi ZBYT SZYBKA JAZDA. Droga,
        po której jechała Otylia była prosta i równa jak stół i miała pobocze. Gołaś
        zginął na znakomitej austriackiej autostradzie.
        Pieprzenie o "kiepskich drogach" doprowadza mnie do szału. Winę za wypadek
        ponosi kierowca i tylko kierowca. Po kiepskiej drodze po prostu trzeba jechać
        wolniej.
        • brantham Re: Raczej "świetni" kierowcy 04.10.05, 02:05
          mbishop napisał:
          Pieprzenie o "kiepskich drogach" doprowadza mnie do szału. Winę za wypadek
          > ponosi kierowca i tylko kierowca. Po kiepskiej drodze po prostu trzeba jechać
          > wolniej.

          Nic dodac nic ujac.

          Kto choc raz, nawet na krotko byl w Anglii ten nie moze narzekac na stan
          angielskich drog, a mimo tego wypadki drogowe i tam sie zdarzaja. W ostatni
          weekend, 3 mile od mojego domu na dwupasmowej drodze 'szybkiego ruchu" o 3.00
          rano czarny Golf z czterema mlodymi chlopakami na pelnej predkosci zderzyl sie
          z bariera odgradzajaca ruch z przeciwnego kierunku. Dwoch chlopakow siedzacych
          na tylenj kanapie ponioslo smierc na miejscu, kierowca i przedni pasazer
          przezyli. Nie bylo zadnego wyprzedzania, nie bylo zadnego TIRa ani ciezarowki,
          droga byla pusta. Kierowcy, podobnie jak naszej olimpijskiej mistrzyni zabraklo
          wyobrazni. To wszystko.

    • michal.baranski Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 13:36
      zastanawiam się czy gdyby w Gazecie pojawił się artykuł zatytułowany: "Kolejny
      wypadek, Pani X jadąc z nadmierną prędkością rozbiła się na drzewie. Brat Pani
      X zginął na miejscu" wywołałby tak gorącą dyskusję. Pewnie osób broniących
      Panią X a twierdzących że całą winęponosi fatalny stan dróg byłoby znacznie
      mniej. Uważam, że fakt bycie osobą publiczną i w dodatku idolem wielu tysięcy
      zobowiązuje do starania się być lepszym niż przeciętnie. Otylia dotychczas
      pokazywała, że lepszą być potrafi. Jestem pewien, że ona sama nie będzie mówić,
      że to wina polskich dróg - z pewnością wyrzuty sumienia jej na to nie pozwolą.
      Niestety, będzie musiała za ten nieszczęsny wypadek ponieść konsekwencje karne
      (moralne już poniosła i będzie musiała je ponosić do końca życia, co nie będzie
      łatwe).
      Niestety zbyt wiele się czyta lub słyszy wypowiedzi VIP-ów o tym jak to musieli
      z Krakowa zdążyć do Warszawy na koncert, do sejmu, do telewizji i dlatego
      jechali zbyt szybko. Jak taki młody kierowca jak np. Otylia posłucha podobnych
      wypowiedzi to sobie pomyśli "oni mogą to może i ja?".
      Mam nadzieję, że Otylia w jakiś sposób pozbiera się po wypadku - to jest
      najważniejsze dla niej samej.
      • baret Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 13:47
        zgadzam sie zautorem artykułu.
        W uzupełnieniu - informacja dla tych którzy rozpisują sie o średniej predkości.
        Jesli przejachałes z srednią predkością ok. 100km/h to jest ti wynik wynikajacy
        z prostej arytmetyki. Dzielisz czas poswiecony na jazdę przez ilośc kilometrów.
        Ale... jest to błedne myslenie. Bo po to by mieć średnią ok 100km/h MUSISZ
        jechać z predkością ok 140 km/h . Dlatego bo zwalniasz na zakretach, dojedzasz
        to jadących wolniej, itp. Jadąc z prędkością max. 120 km/h średnią masz ok 70-
        80 km/h. Wiem to z praktyki.
        Natomiast szosa koło Czerwińska jest dość wąska, bez utwardzonego pobocza i
        jakość tej drogi z całą pewnością nie nadaje sie do predkości powyżej 100 km/h.
        Jechałem tą szosą w wakacje. Ktoś kto tam jeździ z prędkością większą - bez
        względu na to czy wyprzedza czy nie - jest samobójcą na własne zyczenie.
        A 180 na liczniku - to bilet w zaswiaty, nawet na dobrej nawierzchni.
    • gmork1 Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 13:38
      Całkowicie się zgadzam z koniecznością postawienia zarzutów Otyli. Za głupotę
      trzeba płacić nawet jak się jest sławnym i bogatym.
      Obawiam się jednak, że te wszystkie tragedie nie wpłyną na porawę drogowych
      statystyk. Bo kolejny idiota, który wsiądzie do samochodu powie sobie: "Mnie to
      nie dotyczy, ja jestem dobrym kierowcą" i.....rozwali się za następnym zakrętem.
      Takich idiotów w Polsce mamy tysiące i każdy myśli tak samo, i każdego dnia na
      miejsce jednego z nich, który akurat sie przeliczył w ocenie swoich rajdowych
      zdolności, pojawi się następny, ze świerzo upieczonym prawem jazdy w dłoni.
    • icc217 Szczescie w nieszczesciu 03.10.05, 13:41
      Na wielkie szczescie nie zabila kogos trzeciego NIEWINNEGO. Miejmy nadzieje, ze
      ja to czegos tam nauczy ...
      • kielpis Re: Szczescie w nieszczesciu 03.10.05, 14:56
        icc217 napisał:

        > Na wielkie szczescie nie zabila kogos trzeciego NIEWINNEGO. Miejmy nadzieje,
        > ze ja to czegos tam nauczy ...

        Taaa. A czemu był winny jej brat?

        Pozdrawiam,
        Kiełpiś
        • striker27 Re: Szczescie w nieszczesciu 03.10.05, 16:00
          niestety, nigdy sie nei dowiemy jak to bylo naprawde, ale jechal razem z nia.
          Myslisz ze mlody chlopak widzac siostre za kierownica mowil "Oti, zwolnij, po co
          sie tak spieszymy?" czy raczej "Ile ta fura moze wyciagnac, siostra?". Wszystkim
          tym, ktorzy juz skazuja panne Jedrzejczak na wiezienie chcialbym przypomniec ze
          Jej brat byl pelnoletni, i sadze, gdyby siostrze powiedzila zeby nie szalala za
          kierwonica i jechala spokojnie to ta by zwolnila. Ot, takie moje zdanie.
          pozdr.
          Striker27
          • yane.yane Re: Szczescie w nieszczesciu 03.10.05, 19:34
            Ale panna Jędrzejczak również jest osobą dorosłą i powinna mieć świadomość, że prędkość powyżej 100 na takiej trasie może się skończyć tragicznie. A poza tym jako starsza siostra również mogła się wykazać rozsądkiem i powiedzieć bratu "Trudno przyjedziemy 30 min później, bo sam widzisz co się dzieje" :/
            No ale to już tylko gdybanie...
            • striker27 Re: Szczescie w nieszczesciu 03.10.05, 21:47
              Racja, wcale panny Jedrzejczak nie usprawiedliwiam, po prostu uwazam ze nie
              mozna patrzec na te sprawe pod katem - wszystkiemu winna siostra, zabila
              niewinnego brata. Zawinila, i to bardzo, ale brat byl doroslym czlowiekiem, i
              jesli nie podobal mu sie styl jazdy siostry to mogl i powinien byl zareagowac.
              Nie zrozum mnie zle, nie chce Otylii usprawiedliwiac, ale sprzeciwiam sie tym,
              ktorzy bez ogrodek wypisuja "do paki"
              pozdr.
              Striker27
    • aluniaaa Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 13:46
      brawo, odważny artykuł. Stop Wariatom i Wariatkom!! Jadąc autem z rodzina za
      kazdym razem cholernie sie boje,ze trafimy na jakiegos wariata,mimo,ze jedziemy
      na trasie 80-90km/h.
      Moze ta kampania da komus do myslenia?ale ludzie i tak beda ginac...straszne
    • andrzej.musial Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 13:54
      Nie bede oryginalny jesli dolacze sie do krytyki pani Jedrzejczak. Zauwazyc
      nalezy przy tym kilka niepokojacych a zarazem nielogicznych wnioskow wysuwanych
      przy tej okazji:
      1. Zadna okolicznosc nie usprawiedliwia brawury i braku wyobrazni. To, ze pani
      Jedrzejczak nalezy do grona najlepszych polskich sportowcow nie zwalnia ja w
      zadnym stopniu z odpowiedzialnosci jaka ponosi za swoje zachowanie. Tym
      bardziej dziwacznie brzmia wszelkie glosy probujace przesunac srodek ciezkosci
      analizowanej winy i obarczyc nia stan polskich drog. Jest to bardzo
      niebezpieczne rozumowanie, gdyz poszukuje usprawiedliwienia dla postepowania
      Mistrzyni Olimpijskiej i jednoczesnie blednie kanalizuje fale spolecznego
      oburzenia w kierunku organow odpowiedzialnych za stan poliskich drog. W
      rzeczywistosci powinno one byc skierowane wobec brawury i braku
      odpowiedzialnosci kierowcow, gdyz tylko spoleczne napietnowanie tego typu
      zachowan moze stac sie milowym krokiem na drodze do wykorzenienia gleboko
      tkwiacych blednych przekonan. Wystarczy spojrzec na przyklad zachodnich krajow
      posiadajacych bardzo dobre autostrady, ktore rowniez zmagaja sie z wysokim
      wskaznikiem wypadkow spowodowanych nieodpowiednia technika jazdy.
      2. Podazajac za podanym wyzej rozumowaniem szukac nalezy pierowtnej przyczyny
      obecnego stanu rzeczy. I jak juz wyzej wspomnialem tylko czesciowo jest ona
      zwiazana z nieodpowiednia polityka dotyczaca infrastruktury drogowej (badz jak
      uwazam jej brakiem). Tak wiec nie wystarczy tylko wymagac od politykow
      wypracowania odpowiedniej strategii i nastepnie konsekwentnego jej
      egzekwowania, ale nalezy raczej skupic sie na programie szkolenia polskich
      kierowcow i odpowiednich kampaniach promujacych odpowiedzialny styl jazdy.
      Patrzac zatem na dzisiejszy system egzaminowania i przydzielania uprawnien
      nalezy stanowczo stwierdzic, ze jest to system niedoskonaly, gdyz sprzyja
      zachowaniom korupcyjnym i zbyt duza wage przywiazuje do egzekwowania
      umiejetnosci technicznych, zupelnie nie uwzgledniajac poziomu dojrzalosci
      psychicznej i spolecznej potencjalnych kierowcow. Dobrym rozwiazaniem wydaje
      sie byc zatem przyjecie kilkuletniego okresu karencji, umozliwiajacego
      prowadzenie pojazdu jedynie w obecnosci osoby majacej odpowiednie
      doswiadczenie. Nie mniej jednak doswiadczeniem takim nie powinien byc jedynie
      staz, ale egzaminacyjnie potwierdzone umiejetnosci i odpowiedni rekord
      bezwypadkowej jazdy.

      Podsumowujac ostatnie wydarzenia. Pierwotna przyczyna wypadkow drogowych jest
      blad ludzki. I wszelkie dzialania zdazajace do zminimalizowania wypadkowosci na
      polskich drogach powinny ogniskowac sie na poszukiwaniu zrodel tychze bledow.
      Osobiscie upatruje go przede wszystkim w bledach osob bezposrednio majacych
      udzial w wypadkach, a wiec przede wszystkim kierowcow. Nie mniej jednak nalezy
      rowniez pamietac o osobach organizujacych wszelkie wyjazdy i pietnowac sztuczne
      ciecie kosztow poprzez wybieranie najtanszych (czesto niebezpiecznych)
      rozwiazan transportowych. Nalezy rowniez drazyc spoleczna swiadomosc przy
      pomocy wszelkich dostepnych srodkow, aby wypracowac model
      wspolodpowiedzialnosci za promocje bezpiecznych zachowan na drodze (np. norma
      stac sie powinno nie czestowanie ZADNYM alkoholem osob prowadzacych pojazdy).
      Nalezy dalej naciskac wladze administracyjne kazdego stopnia, aby uzyskac
      przejrzysty program doskonalenia jakosci polskich drog i ich rozwoju. I to co
      najwazniejsze - zacznijmy od siebie. Badzmy przykladem dla innych kierowcow.
      Zachowujmy kulture i okazujmy wyrozumialosc dla osob posiadajacych mniejsze
      doswiadczenie a co za tym idzie i mniejsze umiejetnosci. Pamietajmy, ze na
      drodze wspolzalezymy od siebie. Traktujmy zatem innych tak, jak oczekujemy by
      traktowano nas. I to co zawsze powtarzal moj instrukor od pierwszych
      zajec: "Kiedy wsiadasz do samochodu pamietaj, ze byc moze juz nigdy z niego nie
      wysiadziesz i spedzisz w nim ostatnie chwile swojego zycia. Mimo, iz nie
      wszystko zalezy od Ciebie, to prowadz pojazd tak, aby w czesci, na ktora masz
      wplyw, zminimalizowac to ryzyko."
      Pozdrawiam wszystkich kierowcow i osoby, ktore maja na wzgledzie bezpieczenstwo
      na polskich drogach.

    • elfhelm Bardzo dobry komentarz! 03.10.05, 13:56
      Gratuluję.
    • zetp Czy jedynie lekcja Otylii? 03.10.05, 13:56
      Brawura, kiepskie umiejetnosci i brak doswiadczenia kierowcow to czynniki stale,
      ktore wystepuja na calym swiecie. Mysle, ze pora, aby ci wspaniali mentorzy i
      spece od polajanek zechcieli uczynic uzytek ze swoich glow nie tylko do noszenia
      kapelusza! Stan polskich drog jest wrecz tragiczny. Coraz bardziej rzutuje to na
      jakosc zycia obywateli i gospodarke kraju. Totalny niemal brak autostrad
      pomiedzy duzymi aglomeracjami powoduje ogromne straty materialne. Jazda takimi
      trasami jak Warszawa - Poznan, Warszawa - Bialystok stala sie niemal rosyjska
      ruletka! Jazda godzinami w nieprzerwanym sznurze samochodow najczesciej z
      predkoscia 30 -50 km/h, w glebokich koleinach za np. kolumna 5 TIR-w powoduje,
      ze niektorym, zwykle wlasnie mlodzym i niedoswiadczonym pusczaja nerwy. Spece od
      ruchu drogowego robia w Polsce jedno i tylko jedno - stawiaja znaki ograniczenia
      szybkosci i wszelkich zakazaw. Tymczasem Polacy pomimo ogromnych podatkow
      jawnych i ukrytych od 1945 roku jezdza po tychch samym i niemal takich samych
      drogach, przy nieporownywalnie wiekszym natezeniu ruchu! Polske omijaja
      inwestycje bo nie ma jak towaru przywiezc lub wywiezc! PKP nic sie nie oplaca za
      wyjatkiem strajkow, drogi zupelnie zakorkowane. Kto wreszcie zacznie odpowiadac
      za taki stan rzeczy 60 lat po wojnie?
      • and7777rew Re: Czy jedynie lekcja Otylii? 03.10.05, 16:42
        > Brawura, kiepskie umiejetnosci i brak doswiadczenia kierowcow to czynniki
        stale
        > ,
        > ktore wystepuja na calym swiecie. Mysle, ze pora, aby ci wspaniali mentorzy i
        > spece od polajanek zechcieli uczynic uzytek ze swoich glow nie tylko do
        noszeni
        > a
        > kapelusza! Stan polskich drog jest wrecz tragiczny. Coraz bardziej rzutuje to
        n
        > a
        > jakosc zycia obywateli i gospodarke kraju. Totalny niemal brak autostrad
        > pomiedzy duzymi aglomeracjami powoduje ogromne straty materialne. Jazda takimi
        > trasami jak Warszawa - Poznan, Warszawa - Bialystok stala sie niemal rosyjska
        > ruletka! Jazda godzinami w nieprzerwanym sznurze samochodow najczesciej z
        > predkoscia 30 -50 km/h, w glebokich koleinach za np. kolumna 5 TIR-w powoduje,
        > ze niektorym, zwykle wlasnie mlodzym i niedoswiadczonym pusczaja nerwy. Spece
        o
        > d
        > ruchu drogowego robia w Polsce jedno i tylko jedno - stawiaja znaki
        ograniczeni
        > a
        > szybkosci i wszelkich zakazaw. Tymczasem Polacy pomimo ogromnych podatkow
        > jawnych i ukrytych od 1945 roku jezdza po tychch samym i niemal takich samych
        > drogach, przy nieporownywalnie wiekszym natezeniu ruchu! Polske omijaja
        > inwestycje bo nie ma jak towaru przywiezc lub wywiezc! PKP nic sie nie oplaca
        z
        > a
        > wyjatkiem strajkow, drogi zupelnie zakorkowane. Kto wreszcie zacznie
        odpowiadac
        > za taki stan rzeczy 60 lat po wojnie?

        --------------------

        Trasa W-wa - Białystok i prędkość 30-50 km/h? To chyba przed przejazdem albo
        mostem w Wyszkowie może.
        Często jeżdżę na tej trasie. Stan drogi jest marny, fakt. Ale mnóstwo jest na
        niej morderców wyprzedzających na podwójnej ciągłej; przy podjeździe do
        wzniesienia; czy na krzyżówkach; na trzeciego albo nawet czwartego. Co te
        zachowania mają wspólnego z fatalnym stanem dróg w Polsce?
        Chyba więcej mają wspólnego z gąbką zamiast mózgu u tych debili
    • o_ll_a Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 14:02
      ..."śmierć wsiada zawsze razem z nami do auta i cierpliwie czeka..."

      nic dodać , nic ująć....
    • rumcajsss do anitee 03.10.05, 14:14
    • rumcajsss do ani tee 03.10.05, 14:14
      weź psa !
    • kataryna.kataryna Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 14:17
      Mam mieszane uczucia po tym felietonie bo z jednej strony bardzo współczuję
      Otylii, która resztę życia przeżyje ze świadomością, że zabiła brata a Pacewicz
      ją jeszcze dobija no ale przecież prawdę napisał. Okrutną ale prawdę. Mogę
      pogratulować Pacewiczowi odwagi bo przy całym współczuciu dla Otylii, jestem
      trochę wściekła, że zabrakło rozsądku, żeby tego uniknąć. Mocny tekst Pacewicza
      powinien wstrząsnąć wariatami drogowymi i pasażerami, którzy pozwalają się tak
      wozić.
      • malpa-z-paryza Re: Lekcja Otylii 03.10.05, 14:29
        nie grzebmy sie w sumieniach innych, bo ich nie znamy. Ale dajmy nauke innym, i to co jest napisane
        przez Pacewicza jest bardzo celowe i myslace. Nasza brawura, moze ulanska na tych drogach wlasnie
        tak wygalda; Smutno i glupio.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka