Dodaj do ulubionych

Zawieszono emeryturę stalinowskiej prokurator

    • airwalk77 WSZYSCY BIJA BRAWO, ALE... 10.01.06, 14:52
      czy to naprawde podniesie polska gospodarke, sluzbe zdrowia etc...??? Tez sie
      ciesze ze Wolinskiej zawieszono emeryture...tylko chcialbym widziec tez inne
      efekty rzadow PiS...np. podatek liniowy...
    • belial13 Re: Zawieszono emeryturę stalinowskiej prokurator 10.01.06, 14:56
      COŚ MI TU NIE GRA!!!!!
      Wolińską wyliczono,że odsłużyła 14 lat,jeden dzień i ileś tam godzin,czyli do
      lat 15tu zabraklo jej prawie roku i wstrzymano emeryturę.To jak to się
      dzieje,ze taki Sławoj sławny leszek Głódż pseudo flaszka przebalangował
      13 /TRZYNAŚCIE!!!!!/ lat przy armii i pobiera emeryturę w wysokości 9700 zł?
      Może ktoś mi wyjaśni?Czym w tym przyp[adku różni sie Flaszka od Wolińskiej?Czy
      nie jest to państwo PRAWA I KPIN Z PRAWA?
      • ziuta38 Re: Zawieszono emeryturę stalinowskiej prokurator 10.01.06, 18:59
        to flaszka tez jest zydem?
    • sredni4 CZAS NA MORELA I IN. 10.01.06, 14:56
      Rzeczpospolita. 2 stycznia 2006 roku: Salomon Morel, oskarżony o ludobójstwo,
      Helena Wolińska-Brus - odpowiedzialna m.in. za śmierć Augusta Fieldorfa "Nila",
      zastępcy dowódcy Armii Krajowej, Józef Bik vel Bukar - oskarżony o znęcanie się
      nad przesłuchiwanymi członkami podziemia.
      IPN wszystkim postawił zarzuty popełnienia zbrodni komunistycznej, jednak
      najprawdopodobniej nigdy nie poniosą kary za swą działalność w stalinowskim
      wymiarze sprawiedliwości czy UB. Z różnych przyczyn mogą nawet nie stanąć przed
      sądem. Emerytury dla funkcjonariuszy stalinowskiej bezpieki i wymiaru
      sprawiedliwości wypłacane są jednak zgodnie z prawem... Emeryturę wypłaca
      Morelowi podlegająca Ministerstwu Sprawiedliwości komórka Centralnego Zarządu
      Służby Więziennej, bo do 1968 roku był naczelnikiem Wojewódzkiego Aresztu
      Śledczego w Katowicach. Wcześniej był komendantem obozu pracy w
      Świętochłowicach dla Niemców oraz Polaków, którzy podpisali volkslistę.
      Doprowadził do śmierci ponad półtora tysiąca więźniów... Na konto Salomona
      Morela co miesiąc wpływa około 5 tys. zł. - Nie ma podstaw, aby Salomona Morela
      pozbawić prawa do emerytury - przyznaje Barbara Mąkosa-Stępkowska, rzecznik
      Ministerstwa Sprawiedliwości. Prokurator Instytutu Pamięci Narodowej zarzucił
      Morelowi, który ma dziś 87 lat, ludobójstwo. W 1993 roku, kiedy toczyło się już
      śledztwo, dostał paszport i wyjechał z Polski.
      Czy niepodległa Polska powinna płacić stalinowskiej sędzi i oficerom UB
      emeryturę?

      Uwaga redakcji Pospolitego Ruszenia: Sprawdziliśmy: Informacja gazety
      Rzeczpospolita jest żenująco nieścisła. Wśród ofiar Salomona Morela było
      również wiele polskiej, patriotycznej młodzieży. To uczniowie i harcerze
      zawiązujący samorzutnie, łatwe do ujawnienia przez bezpiekę, inicjatywy przeciw-
      sowieckie i antykomunistyczne. Poddawano ich szczególnie okrutnej presji.
      Powstaje pytanie, dlaczego Rzeczpospolita to ukrywa?


      • belial13 Re: CZAS NA MORELA I IN. 10.01.06, 15:00
        A GŁÓDZIOWI POWINNA ??????
      • grom3 Re: CZAS NA MORELA I IN. 10.01.06, 15:04
        Jacy wy jestescie niewdzieczni,trzeba dac polroczne sanatorium w Wisle dla
        Wolinskiej Michnika Morela i kilku innych przeciez oni budowali wladze
        Ludowa.Biedni tyle wysilku wlozyli w tortury przesluchania
        rozstrzeliwania,sanatorium nalezy im sie polroczne a moze i dluzej z masazami
        biczami i borowinowymi kapielami.
      • sea9 BRAWO !!!!! 10.01.06, 15:19
        powinni ich ,,geby ,, rozwieszac na plakatach z dokładym opisem działalnosci .
        a tak na marginesie to teraz wiadomo skad bedzie forsa na becikowe ;))))
    • lewakprawak Są ich tysiące ! ! 10.01.06, 15:14
      Wiele tysięcy.Przytłaczająca większość komunistycznych łobuzów,pobierających
      uprzywilejowane emerytury,mieszka w kraju.Są to przede wszystkim towarzysze z
      MON i MSW.
    • prawdziwystarywiarus NO TO TERAZ WYTOCZYC PROCES CYWILNY 10.01.06, 15:16
      Wziąć brytyjskiego adwokata w UK i wytoczyć jej proces, cywilny, przed brytyjskim sądem, o zwrot
      skarbowi państwa RP bezprawnie pobieranych od lat pieniędzy, plus odsetki. Po uzyskaniu orzeczenia,
      wynająć firmę egzekutorów długów i wysłać do niej ze zleceniem zajęcia i zlicytowania mienia na pokrycie
      długu. Wynoszenie kanapy i portretu Dzierżyńskiego w złoconych ramach sfilmować i pokazać w TVP.
    • ekumeniczny PRAWO ROWNE DLA WSZYSTKICH !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.01.06, 15:17
      PRAWO POWINNO BYC ROWNE DLA WSZYSTKICH. Taka zasade glosza nieCHRZESCJANIE
      niePOLACY od czasu rewolucji francuskiej. Dlaczego prawo "usiluje" byc inne
      dla Morela, Wolinskiej, Rywina, Gasiorowskiego i niejakiego MICHNIKA ze Szwecji
      a inne dla Polakow? Czy Wolinska zwroci pieniadze pobrane bezprawnie od
      Polakow? Czy Gazeta napisze jakiego wyznania jest Wolinska ze W. Brytania nie
      chce jej deportowac? Przeciez zamordowanie zolnierze AK walczyli po stronie
      Wielkiej Brytanii nieprawdaz ?????????????????????
      DO CENZORA:
      Michnik ze Szwecji to nie ten sam ktory jest bossem cenzora. Nie ma powodu
      kasowania mojego postu
      • belial13 Re: PRAWO ROWNE DLA WSZYSTKICH !!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.01.06, 15:20
        NO WŁAŚNIE,WSZYSCY RÓWNI WOBEC PRAWA!!!!TO CO Z TYM GŁÓDZIEM, WYJAŚNI KTOŚ CZY
        NIE?
    • witzjack Re: Zawieszono emeryturę stalinowskiej prokurator 10.01.06, 15:20
      Znakomicie. Mam nadzieje, ze to dopiero poczatek. Stalinowskich i
      postalinowskich//bierutowskich prokuratorow, oficerow, ubekow, koryfeuszy PZPR -
      jest jednak wiecej. Marcowych docentow?
      Tylko gdzie postawic poprzeczke? Ranga? Narodowosc? Staz
      ubecko/wojskowo/partyjno/milicyjny? Liczba ofiar? Wysokosc emerytury?
      Do dziela!
    • zdr1 Towarzyszka Wolinska pionierem modernizacji 10.01.06, 15:33
      Jak mozna tak sekowac biedna towarzyszke Wolinska,
      ktora juz w latach 50-tych byla pionierem modernizacji Polski.
    • toporowa wolinska uczestniczyla w morderstwie czy nie? 10.01.06, 15:38
      Gazeta pisze:
      >85-letnia dziś Wolińska, na początku lat 50. jako prokurator wojskowy bezprawnie pozbawiła
      wolności kilkanaście osób, w tym legendarnego generała "Nila", późniejszą ofiarę mordu
      sądowego UB.<
      O ile dobrze pamietam, Wolinska podpisala wyrok smierci na generala "Nila".
      "Gazeta" pisze o Wolinskiej po raz drugi w ostatnich dniach i po raz drugi bardzo enigmatycznie
      wspomina o roli Wolinskiej w przestepstwie sadowym, ktorego rezultatem bylo zamordowanie
      generala "Nila".
      Wiec kto wie jak bylo naprawde?
    • bronek25 Re: Zawieszono emeryturę stalinowskiej prokurator 10.01.06, 15:39
      Idea tańszego państwa drgnęła! Zadaję sobie jednak pytanie czy w państwie
      prawa i sprawiedliwości,obowiązuje jeszcze zasada, iż prawo nie działa wstecz?
      A jak za kilka lat okaże się,że podobne kroki należy podjąć w stosunku do dziś
      wypełniających posłusznie rozkazy,to też ich się ścignie? A czy w
      ramach "tańszego państwa" p.Jackowski odda kasę, bynajmniej nie 1,5 tys.zł a
      pewnie grubo więcej?
      • ojciec_dyrektor_rydzyk Faszystowski rzad 10.01.06, 16:07
        No a dlaczego nie sciga sie ludz ktorzy zabijali Zydow podczas II Wojny Sw. Jak
        np. mordercow z Jedwabnego i innych okolicznych miasteczek a takze tych ktorzy
        brali udzial w pogromach w Przytyku, Kielcach, Krakowie oraz szmalcownikow jak
        chocby dobrze znany Kobylanskiz Urugwaju.
        • jama314 A jaka wiedza obywateli? 10.01.06, 18:44
          No, brachu Ty to masz wiedzę dopiero. A jaka odwaga! Tylko czy "Wyborcza" Ci
          zanadto nie szumi w głowie. Do książek i trochę wiedzy przyswoić. Sugeruję
          zacząć od Kielc.
      • sauternes Re: Zawieszono emeryturę stalinowskiej prokurator 10.01.06, 17:41


        Boze ,bronek25 jak ty zupelnie nie rozumiesz sytuacji....Zbrodniarze
        stalinowscy ci za granica sa chwilowo niedostepni dla naszego wymiearu
        sprawiedliwosci wiec szuka sie kruczkow w przepisach co pozwoli pozbawic ich
        polskiej emerytury.
        Mowimy o zbrodniarzach stalinowskich. Teraz po tych krokach trzeba wziac pod
        obstrzal Jaruzelskiego Kiszczaka i ich podwladnych.
    • u3manka5 Och wy glupole, do nauki 10.01.06, 15:52
      Czy sie podniecacie jedna emerytura za 1500 zl.Sukcesem MON u a moze
      argumentacja prawa odebrania emerytury tymi idiotyzmami ministerstwa ktorymi
      nas karmia.Przeciez baba nie przyjedzie z dokumentami do kraju aby udowodnic ze
      jest inaczej.Radek bedzie mial przeje..e gdy pojedzie do UK i tam wrecza mu
      swiadectwa pracy z nakazem wyprostowania tego nad czym fachury z MONu tyle
      tygodni pracowali.Czy przekaziory o tym napisza.
    • bagarmosen Re: Zawieszono emeryturę stalinowskiej prokurator 10.01.06, 16:00
      cytat: niezbędnego do otrzymywania emerytury - ustawowego wymogu
      przepracowania 15 lat w prokuraturze wojskowej. Wolińskiej zabrakło do tego
      kilku miesięcy - co odkryto dopiero teraz.-------ktoś dal ciala , wymog 15
      lat wszedl w życie 1990-91 ,gdyby kierować się tym przepisem to wszystkim
      należaloby odebrać emerytury z ministerstw silowych.
    • 123zly Re: Zawieszono emeryturę stalinowskiej prokurator 10.01.06, 16:04
      za parę lat aparatczycy KACZORLANDU typu ziobro ,dornik i inni też zostaną
      pozbawieni uprawnień
      • ojciec_dyrektor_rydzyk NSDA P(IS) 10.01.06, 16:09
        No a dlaczego nie sciga sie ludz ktorzy zabijali Zydow podczas II Wojny Sw. Jak
        np. mordercow z Jedwabnego i innych okolicznych miasteczek a takze tych ktorzy
        brali udzial w pogromach w Przytyku, Kielcach, Krakowie oraz szmalcownikow jak
        chocby dobrze znany Kobylanskiz Urugwaju.
        • bagarmosen Re: NSDA P(IS) 10.01.06, 16:28
          co masz konkretnie na mysli!?? najpierw poczytaj , poducz sie
          www.ipn.gov.pl/ i zabieraj głos bałwanie!!!!!!!
          • ojciec_dyrektor_rydzyk Re: NSDA P(IS) 10.01.06, 16:43
            bagarmosen napisał:

            > co masz konkretnie na mysli!?? najpierw poczytaj , poducz sie
            i zabieraj głos bałwanie!!!!!!!

            Po pierwsze troche kultury chamie. Nikt ci nie daje prawa do obrazania innych.
            A do szkoly sam sie wybierz i wczesniej zdejmij moher bo ci mozg uwiera, o
            pardon i tak nie ma co uwierac
        • grom3 Re: NSDA P(IS) 10.01.06, 16:29
          Wolanska nie bedzie teraz miala z czego placic dla Polskiej sluzby,nie tylko ja
          pozbawiono srodkow do zycia ale posrednio Polska sprzataczke tez.
        • silesius.monachijski Re: NSDA P(IS) 10.01.06, 16:31
          a dlaczego nie sciga sie czlonkow sowiecko-zydowskiej partyzantki, ktora
          wymordowala polska wies Koniuchy, albo za stalinowskie opresje? mozna zaczac
          wyliczanke wzajemnych krzywd; i po co? komu to sluzy?

          ojciec_dyrektor_rydzyk napisała:

          > No a dlaczego nie sciga sie ludz ktorzy zabijali Zydow podczas II Wojny Sw.
          Jak
          >
          > np. mordercow z Jedwabnego i innych okolicznych miasteczek a takze tych
          ktorzy
          > brali udzial w pogromach w Przytyku, Kielcach, Krakowie oraz szmalcownikow
          jak
          > chocby dobrze znany Kobylanskiz Urugwaju.
          • ojciec_dyrektor_rydzyk Re: NSDA P(IS) 10.01.06, 16:46
            silesius.monachijski napisał:

            > a dlaczego nie sciga sie czlonkow sowiecko-zydowskiej partyzantki, ktora
            > wymordowala polska wies Koniuchy, albo za stalinowskie opresje? mozna zaczac
            > wyliczanke wzajemnych krzywd; i po co? komu to sluzy?

            Przepraszam bardzo, a wyjasnij moze co znaczy sowiecko-zydowska partyzantka.
            Czy to byl jakis sojusz radziecko izraelski bo nic mi o tym nie wiadomo.
            • silesius.monachijski Re: NSDA P(IS) 10.01.06, 16:54
              nie, to byli Zydzi ze wschodniej Polski, walczacy w sowieckiej partyzance;
              problem jest znany i opisany; wpisz w google "koniuchy" to sie dowiesz

              ojciec_dyrektor_rydzyk napisała:

              > silesius.monachijski napisał:
              >
              > > a dlaczego nie sciga sie czlonkow sowiecko-zydowskiej partyzantki, ktora
              > > wymordowala polska wies Koniuchy, albo za stalinowskie opresje? mozna zac
              > zac
              > > wyliczanke wzajemnych krzywd; i po co? komu to sluzy?
              >
              > Przepraszam bardzo, a wyjasnij moze co znaczy sowiecko-zydowska partyzantka.
              > Czy to byl jakis sojusz radziecko izraelski bo nic mi o tym nie wiadomo.
        • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 17:52
          Żydzi powinni przeprosić Żydów

          Tytuł ostatniego rozdziałku jest dość paradoksalny, ale tylko na pozór. Chce
          pokazać prawdę o podziałach wśród samych Żydów, z których wciąż niedostatecznie
          zdajemy sobie sprawę.

          - Byli członkowie Judenratów, policji żydowskiej, b. kapo i ich potomkowie
          powinni przeprosić potomków ofiar holocaustu

          Setki tysięcy Żydów zginęło w toku służalczych działań Judenra­tów, policji
          żydowskiej i b. żydowskich kapo wobec niemieckich nad­zorców. Po wojnie Izrael i
          organizacje żydowskie wybrały - wbrew postulatom Szymona Wiesenthala - politykę
          całkowitego zapomnienia o zbrodniach popełnionych przez Żydów przeciw Żydom, na
          rozkaz nazistów. Przeproszenie za te nieludzkie zbrodnie (gdy policjanci ży­
          dowscy częstokroć prowadzili na śmierć własnych rodziców, żony, córki), to i
          tak najłagodniejsza forma zadośćuczynienia. Z tą swoją „hańbą domową” Żydzi
          powinni się wreszcie rozliczyć.

          - Żydzi amerykańscy, kanadyjscy i izraelscy powinni przeprosić Żydów
          europejskich

          Żydzi amerykańscy i kanadyjscy powinni przeprosić Żydów eu­ropejskich za to, że
          przez swój skrajny egoizm i bierność uniemożli­wili uratowanie wielu dziesiątków
          Żydów europejskich, dosłownie [54] nie kiwnęli palcem w ich obronie. Żydzi
          izraelscy powinni przepro­sić Żydów europejskich za politykę swych przywódców:
          Ben Guriona i Grünbauma, którzy uznali tworzenie podstaw państwowości
          żydowskiej w Palestynie za sprawę o wiele ważniejszą od ratowania jak
          największej liczby Żydów europejskich od zagłady.

          - Żydzi antypolscy powinni przeprosić Żydów - polskich patriotów

          Żydzi antypolscy i Żydzi tchórzliwi, nie zabierający ze strachu lub
          przez „solidarność plemienną”, głosu w obronie oczernianych Polaków powinni
          przeprosić niestety niezbyt dziś licznych Żydów -polskich patriotów za szkody,
          jakie przynoszą obrazowi Żydów w Polsce. Powinni bić się w piersi za fatalne
          zaprzepaszczenie tego kapitału sympatii do Żydów, jakie pracowicie próbowali
          wypraco­wać przez stulecia polscy patrioci pochodzenia żydowskiego, od Berka
          Joselewicza, Askenazego, Feldmana i Juliana Unszlichta do Mariana Hemara,
          Mieczysława Grydzewskiego. Powinni przeprosić żyjących jeszcze dziś polskich
          patriotów pochodzenia żydowskiego, tak wspaniałe postacie jak Dora Kacnelson,
          za ogromne szkody, jakie wyrządzili polskiemu zaufaniu do Żydów.

          - Żydzi-komuniści i wybielacze komunizmu powinni przeprosić Żydów-
          antykomunistów

          Trudno przecenić obraz szkód, jakie wyrządzili obrazowi Żydów w Polsce po
          wojnie Żydzi-komuniści, od Bermana do Urbana. Dziś niewielu Żydów przyznaje się
          formalnie do komunizmu, ale za to jakże wielu Żydów polskich w Polsce i
          zagranicą aktywnie działa na rzecz wybielania komunizmu. Ich symbolem jest
          bruderszaft Michnika z Jaruzelskim i ciągle działanie „Gazety Wyborczej”, tak
          usilnie dążącej do sojuszu Unii Wolności z postkomunistami. Wybielacze
          komunizmu ze środowisk żydowskich są szczególnie mocno odpo­wiedzialni za
          utrwalanie stereotypu żydokomuny i przemilczanie jakże odmiennych pięknych
          tradycji niezłomnego antykomunizmu Hemara, Grydzewskiego, Mantela, Tyrmanda czy
          Lichtena. Wyrzą­dzają niepowetowane szkody obrazowi Żydów, prowadząc do ciągłego
          [55] utożsamiania ich ze zbrodniczą komunistyczną ideologią tota­litarną. Ilu z
          nich zdobędzie się kiedyś na przeprosiny za te szkody?!

          - Żydzi-fanatycy powinni przeprosić Żydów-rzeczników dialogu

          W czasie gdy w Izraelu dominuje w najlepsze fanatyzm państwa wyznaniowego, nie
          można zapominać o tych wszystkich, którzy jak profesor Israel Shahak, próbują
          walczyć przeciw żydowskiej religij­nej „czarnej sotni”, próbują napiętnować
          żydowski ekstremizm antychrześcijański i antyarabski. Czy znajdą się pośród tak
          licznych i rządzących dziś w Izraelu fanatyków ludzie, którzy pójdą drogą
          Szawła, nawróconego naprawdę i raz na zawsze wyrzekną się przemocy i fałszu?
          Tak jak to zrobił słynny amerykański Żyd Natanson, niegdyś czołowy
          aborcjonista, dziś niezłomny obrońca życia.

          • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 17:55
            Żydowska krucjata przeciwko Polsce
            Gigantyczne, histeryczne nagłośnienie rzekomego mordu dokonanego przez Polaków
            w Jedwabnem, to jedynie etap w światowej kampanii na rzecz totalnej
            dyskryminacji Polski i Polaków.

            Jedwabne to dopiero początek, to próba generalna. Żydzi zapowiedzieli to już w
            1996 r. Zapewnili, że będą nękać Polaków stale i wszędzie oskarżeniami o
            współudział w holokauście dopóty, dopóki nie wymuszą od Polski "zwrotu" mienia
            żydowskiego. Realizują ten program od wielu lat przed tą zapowiedzią: w
            literaturze, filmach, w publicystyce. Obecnie przeszli do etapu "faktów". Już
            mają listę ustalonych nowych "polskich pogromów".

            Pogrom kielecki spełnił już swoje zadanie, na stałe zadomowił się w żydowskiej
            hagiografii. Polacy wybronili się z niego przynajmniej między sobą, swoją
            publicystyką, książkami poświęconymi temu kłamstwu - sowiecko-żydowskiej
            prowokacji mającej tuż po wojnie zdyskredytować Armię Krajową, a
            jednocześnie "zachęcić" Żydów do ucieczki z Polski. Następne "pogromy" już są
            opracowywane. W odpowiednim momencie i kolejności "wrzucą" nam przedwojenny
            np. "pogrom" w Brześciu. Ciekawe, jak apokaliptyczne rozmiary przypiszą temu
            tumultowi, w którym wzięła udział białoruska ciemnota, kiedy to powybijano
            szyby i splądrowano sklepy żydowskie, ale nie było ofiar śmiertelnych.

          • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 17:59
            W latach po zakończeniu działań zbrojnych drugiej wojny światowej w Europie,
            Republika Federalna Niemiec (pomimo braku traktatu pokojowego), zawarła
            porozumienie odszkodowawcze z wieloma państwami Europy oraz z Izraelem. Na mocy
            tych traktatów dokonała następnie wypłat odszkodowań wojennych, a sumy
            największej - Izraelowi, który powstał w 1948 roku, nie istniał więc przed i
            podczas drugiej wojny światowej (1939 - 1945) i z tego prostego powodu nie mógł
            być stroną w tamtym konflikcie zbrojnym. W ten sposób Izrael dokonał bardzo
            brzemiennego w skutki prawne precedensu w stosunkach międzynarodowych - było to
            naruszeniem najbardziej podstawowych zasad stosunków międzynarodowych. W wyniku
            tego faktu dokonanego, Izrael podjął ogromne sumy odszkodowań należne ofiarom
            pochodzenia żydowskiego, które nie były obywatelami Izraela w czasie
            popełniania na nich zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Ten fakt
            dokonany, w połączeniu z jedną z najbardziej podstawowych w stosunkach
            międzynarodowych zasad, to jest w połączeniu z "zasadą wzajemności" skutkuje
            tym. że Izrael jest zobowiązany do wzięcia na siebie również odpowiedzialności
            odszkodowawczej za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, popełniane
            przez osoby pochodzenia żydowskiego, które nie były obywatelami Izraela w
            czasie, gdy popełniały tego rodzaju zbrodnie.

            Tak więc "zasada wzajemności" w stosunkach prawa międzynarodowego wymaga, aby
            Izraela poczuł się materialnie-finansowo odpowiedzialny za morze zbrodni i
            cierpień zadanych Narodowi Polskiemu w czasie wojny i po wojnie w ramach
            zbrodniczych struktur okupacyjnej władzy, przez ich pobratymców. Precedensem do
            takich odszkodowań jest uznanie prawa państwa Izrael do takich odszkodowań w
            międzypaństwowej umowie odszkodowawczej między Republika Federalną Niemiec a
            państwem Izrael. Państwo Izrael otrzymało odszkodowanie m.in. za około trzy
            miliony zamordowanych obywateli polskich żydowskiego pochodzenia. Te kwoty
            zostały wyłudzone lub wymuszone od pokonanych Niemiec. Należy je zwrócić Polsce
            w całości.

            Należy również wszcząć postępowania odszkodowawcze za zbrodnie Żydów w Polsce
            powojennej - za ich zbrodnie osobiste a zwłaszcza zbrodnie zbiorowe, popełnione
            przez nich w ramach pełnienia eksponowanych, kierowniczych funkcji w całej
            machinie powojennego terroru i ludobójstwa, popełnianego na dziesiątkach
            tysięcy Polaków w pierwszym dziesięcioleciu po zakończeniu działań wojennych.

            O tę drugą część należności odszkodowawczych upomina się Stowarzyszenie Ofiar
            Wojny w pierwszej kolejności.

            Zapytajmy: co pan na to, towarzyszu Kwaśniewski? Kiedy pan poruszy tę sprawę w
            rozmowach ze swymi "braćmi"? Czy nie należało im tego przypomnieć, zamiast
            rozgłaszać na cały świat, że Polacy mają się bić w piersi za Jedwabne, aż
            będzie huczało od bieguna do bieguna?



            • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:02
              Po popisach Kieresa, szefa IPN - bliźniaczego w nazwie żydowskiego Instytutu
              Pamięci Narodowej w Jerozolimie, mec. dr Andrzej Reyman - założyciel i wydawca
              miesięcznika "Najjaśniejszej Rzeczypospolitej", opublikował w swym piśmie (z 28
              lutego 2001) "Wniosek" o dyscyplinarne dochodzenie przeciwko Kieresowi jako
              pracownikowi Uniwersytetu Wrocławskiego:

              Wniosek o ściganie dyscyplinarne

              Prof. dr hab. Romuald GELLES

              Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego

              Wrocław



              Jako syn Stefana Reymanna, żołnierza Legionów Polskich, zamordowanego w
              Oświęcimiu, nr obozowy 10392, wnoszę o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego
              przeciw prof. dr hab. Leonowi Kieresowi, profesorowi Uniwersytetu
              Wrocławskiego, zatrudnionemu w tamtejszym Instytucie Administracji.

              Kieresowi zarzucam:

              1. Popełnienie przestępstwa z art. 239 § l kodeksu karnego polegającego na
              udaremnianiu śledztwa przeciw żołnierzom i oficerom ukraińskiej dywizji Waffen
              SS, winnym wymordowania kilkuset Polaków i Żydów w Hucie Pieniackiej,
              wymordowania kilkudziesięciu profesorów wyższych uczelni lwowskich, gwałtów i
              mordów dokonanych na polskiej ludności cywilnej w czasie Powstania
              Warszawskiego, wymordowania 60-ciu więźniów w hitlerowskim obozie
              koncentracyjnym w Płaszowie oraz tysiącom innych zbrodni popełnionych na
              Polakach w czasie II Wojny Światowej,

              2. Udzielenie prasie oszukańczego wywiadu, stwierdzającego świadomie niezgodnie
              z prawdą rzekomą niedopuszczalność wszczynania śledztw i niedopuszczalność
              występowania o ekstradycję osób, których wina nie została dowiedziona,

              3. Ochranianie przed postawieniem przed sądem Żyda Safjana, winnego mordu na
              Janie Nesslerze, żołnierzu Armii Krajowej z Wileńszczyzny w sytuacji, kiedy
              wina Safjana została dowiedziona.

              - to jest o przestępstwa przeciw Polsce i polskiemu wymiarowi sprawiedliwości,
              będące zarazem ciężkimi naruszeniami godności pracownika nauki. Mając na
              względzie ciężką zniewagę pamięci setek tysięcy Polaków, pomordowanych przez
              zbrodniarzy ukraińskich



              WNOSZĘ

              o postawienie Leona Kieresa przed komisją dyscyplinarną Uniwersytetu
              Wrocławskiego, pozbawienie go stopnia doktora praw tegoż Uniwersytetu i tytułu
              profesora, oraz o wydalenie z pracy w szkolnictwie wyższym.

              Uzasadnienie

              l. Występując w Krakowie w charakterze prezesa Instytutu Pamięci Narodowej
              oskarżony Kieres, Żyd i profesor prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, złożył
              oświadczenia tak zrelacjonowane przez dziennikarza Andrzeja Rybickiego w nr 13
              (902) "Naszego Dziennika" z dnia 16 stycznia 2001 r. w artykule
              zatytułowanym: "Nie będzie t; - głosi polskie prawo w art. 303 kpk.

              Wymordowanie kilkuset Polaków i Żydów w Hucie Pieniackiej, wymordowanie
              kilkudziesięciu profesorów lwowskich uczelni przez Ukraińców z
              batalionu "Nachtigall", gwałty i mordy popełnione przez SS-manów ukraińskich na
              polskiej ludności cywilnej w czasie Powstania Warszawskiego, rozstrzelanie bez
              sądu 60-ciu więźniów w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Płaszowie i
              tysiące innych zbrodni popełnionych na Polsce i Polakach, w tym namordowanie
              kilkuset tysięcy naszych w czasie rzezi Polaków w latach 1943-46 na Kresach
              Wschodnich - to fakty historyczne, które żadnej wątpliwości nie ulegają,
              stanowiąc wystarczającą podstawę do wszczęcia śledztwa. Zadaniem takiego
              śledztwa byłoby jedynie ustalenie, kto i w jakim stopniu jest za nie
              odpowiedzialny i na jaką karę zasłużył.

              Próba niedopuszczenia do wszczęcia śledztwa w sprawie tak potwornych zbrodni
              przeciw Narodowi Polskiemu, podjęta przez Żyda Kieresa, jest działaniem
              obliczonym na uniemożliwienie ustalenia winnych, postawienia ich przed sądami i
              przykładnego ukarania. Podejmując taką próbę Żyd Kieres dopuścił się
              przestępstwa udaremnienia względnie utrudnienia postępowania karnego z art. 239
              § 1 kodeksu karnego, zagrożonego karą do 5-ciu lat więzienia.

              Niedawno prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk oświadczył: "Nie ukrywamy i nie
              przemilczamy, ze w czasie II Wojny Światowej ukraińscy szowiniści zabili około
              pół miliona Polaków na Kresach Wschodnich przedwrześniowej Polski. Również
              przez kilka lat po wojnie płonęły polskie wsie i ginęli ludzie. Szowinizm
              ukraiński to wrzód na zdrowym ciele ukraińskiego narodu, to wyrzut naszego
              sumienia względem narodu polskiego."

              Organizacja Narodów Zjednoczonych, chcąc uczcić pamięć ofiar ukraińskich rzezi
              na Polakach, ustanowiła dzień 11 lipca świętem ku czci Ofiar Ludobójstwa. To
              właśnie dnia 11 lipca 1943 roku w niedzielę ludobójcy z UPA dokonali napadu na
              ponad 100 miejscowości wołyńskich, masakrując bezlitośnie ich mieszkańców.
              Wymordowano wówczas także wiernych zgromadzonych w kościołach oraz dzieci
              przystępujące do Pierwszej Komunii św.

              Zbrodniarze żydowscy, ukraińscy, niemieccy i litewscy bardzo o tym święcie i
              jego genezie wspominać nie lubią. Czyżby Żyd Kieres, profesor prawa nie
              dostrzegł w tych faktach i w wypowiedzi prezydenta Ukrainy, żadnych podstaw do
              wszczęcia śledztwa w sprawie zbrodni, popełnionych przez Ukraińców na Polakach?

              2. O zlej woli Kieresa świadczą też inne jego wypowiedzi. "Na razie nikogo nie
              oskarża się o zbrodnie w Hucie Pieniackiej, tym bardziej Ukraińców z 14 dywizji
              SS" - oświadczył Kieres wiedząc, iż zbrodni dokonali Ukraińcy, że formacje SS
              służące do mordowania ludności cywilnej uznane zostały wyrokiem Trybunału w
              Norymberdze za organizacje przestępcze i że istnieją niezbite dowody, iż w
              mordzie w Hucie Pieniackiej wzięli udział żołnierze dywizji SS "Galizien".

              Równie oszukańcze jest twierdzenie Kieresa, jakoby "nie mogło być mowy o
              ekstradycji, dopóki nie udowodni się winy". Twierdząc to Kieres jest kłamcą i
              oszustem. Przecież niedawno polska prokuratura wystąpiła o ekstradycję Żyda
              Bagsika, Żydówki Wolińskiej i Żyda Morela przed udowodnieniem im winy, a
              Szwajcaria złodzieja Bagsika wydała, umożliwiając proces i skazanie go na 9 lat
              więzienia!

              Żyd Kieres rozumował następująco: nie wdrożymy śledztwa w sprawie mordów na
              Polakach i nie wystąpimy o ekstradycję ukraińskich zbrodniarzy, przez co
              uniemożliwimy udowodnienie im winy. Polakom zaś powiemy, że bez udowodnienia
              winy ani nie wolno wszcząć śledztwa, ani wystąpić o ekstradycję. Może głupi
              goje nie poznają się na oszustwie?

              3. Motywy działania Żyda Kieresa są wrogie Polsce i Polakom. Światowe Żydostwo
              przekupione przez Niemców wysokimi odszkodowaniami, postanowiło w następstwie
              umowy Adenauer -Ben Gurion przerzucić na Polaków odpowiedzialność za niemieckie
              mordy na Żydach, mimo ze Polacy bardzo pomagali Żydom i więcej ich uratowali,
              niż wszystkie społeczeństwa okupowanej Europy razem wzięte.

              Kierując się nienawiścią do wszystkiego co polskie, za wyjątkiem polskich
              pieniędzy, Żydostwo prowadzi kampanię oszczerczego oskarżania Polaków o
              współudział w holokauście. W walce z Polską uczestniczą też udający Polaków
              Żydzi, ulokowani na wysokich stanowiskach PRL-bis. Antypolska akcja Żydów
              związana z holokaustem przebiega wielotorowo, a jej priorytety są następujące:

              - Nie szczędząc pieniędzy, starań i fałszu, wyszukać choćby jednego Polaka,
              który by mordował Żydów, a jeśli się taki nie znajdzie - wymyślić go. W żadnym
              przypadku nie wspominać o tych Polakach co szkodzili Żydom, ale zostali za to
              straceni z wyroków sądów podziemnych.

              • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:04
                Nie wspominać i nie domagać się ścigania zbrodni popełnionych na Żydach przez
                Niemców, Litwinów i Ukraińców.

                - Nie porównywać zachowania się Polaków z zachowaniem innych narodów okupowanej
                Europy względem Żydów, aby nie wypadły na korzyść strony polskiej. Żydzi mają
                otrzymany od ich najwyższych władz politycznych i religijnych, absolutny zakaz
                przypominania, że najgorliwszymi pomocnikami Niemców w mordach na Żydach była
                zdegenerowana moralnie, wyzuta ze wszelkich uczuć ludzkich i licząca około 100
                tysięcy osób grupa Żydów polskich obejmująca: żydowskie gestapo, żydowską
                policję porządkową gett, żydowskie Judenraty i żydowskie komanda śmierci w
                niemieckich obozach zagłady. W celu uchronienia tych zbrodniarzy przed karą i
                uniknięcia kompromitacji, Izrael wydał ustawę amnestyjną i odmawia ich
                ekstradycji.

                Z tych samych powodów Żydzi mają polityczno-religijny, nakazany Talmudem zakaz
                wspominania, omawiania, potępiania oraz ścigania zbrodni popełnionych przez
                Żydów na Polakach i na innych narodach, których dokonali w okresie PRL i w
                czasie 70 lat trwającego holokaustu, ofiarą którego padło 170 milionów ludzi.
                Izrael ochrania tych zbrodniarzy i odmawia ich wydania (Morel). Broni też
                pospolitych złodziei i kryminalistów i odmawia zwrotu ukradzionych przez nich
                pieniędzy (Bagsik i Gąsiorowski).

                Obciążanie Polaków nie popełnionymi przez nich zbrodniami na Żydach,
                ułatwia "nadreprezentacja" żydowskiej mniejszości narodowej w polskim
                parlamencie, rządzie, wymiarze sprawiedliwości i massmediach, obsadzająca do
                75% ważniejszych stanowisk.

                Prezes IPN Leon Kieres jest Żydem, członkiem Unii Wolności, partii mniejszości
                żydowskiej. To właśnie od Unii Wolności dostał on "skierowanie" na stanowisko
                prezesa IPN, poparte solidarnie przez wszystkich Żydów w PRL-bis. Czy można się
                teraz dziwić, iż nie dopuszcza do śledztwa w sprawach zbrodni SS-ma-nów
                ukraińskich popełnionych na Polakach?

                4. Przed ośmiu laty organizacja byłych żołnierzy Armii Krajowej z Krakowa
                złożyła doniesienie do Komisji do Badania Zbrodni na Narodzie Polskim o
                zbrodni, jakiej dopuścił się Żyd Zbigniew Safian na Janie Nesslerze, żołnierzu
                Armii Krajowej, donosząc nań do NKWD.

                Zachowało się w aktach doniesienie Safjana do NKWD, podpisany protokół jego
                zeznań w śledztwie, i podpisany przezeń protokół zeznań przed sądem. Na mocy
                wyroku tego sądu i w oparciu o zeznania Safjana, Jan Nessler został stracony,
                miejsce pochówku nieznane.

                Instytut Pamięci Narodowej i Żyd Kieres, którzy odziedziczyli śledztwo w tej
                sprawie, nie wnoszą aktu oskarżenia w sprawie niewątpliwego mordu Żyda Safjana
                na Polaku, żołnierzu Armii Krajowej z Wileńszczyzny - dopuszczając się
                przestępstwa utrudniania postępowania karnego przeciwko mordercy.

                Powstaje pytanie, czemuż to profesorowi prawa Żydowi Kieresowi potrzeba do
                udowodnienia winy Żyda Safjana, skoro dysponuje własnoręcznie napisanym i
                podpisanym doniesieniem do NKWD, podpisanym zeznaniem Safjana w śledztwie i
                podpisanym zeznaniem Żyda Safjana złożonym w rozprawie, które były jedynymi
                dowodami, na podstawie których sąd wymierzył karę śmierci na Janie Nesslerze za
                należenie do Armii Krajowej? Odpowiadam: zwykłej ludzkiej uczciwości i bycia
                Polakiem.

                Mianowanie Żyda szefem IPN, który głosząc się Polakiem będzie urzędowo
                stwierdzał polskie zbrodnie na Żydach - to majstersztyk, który Żydom mógł się
                udać tylko w PRL-bis.

                5. Zbrodnia w Jedwabnem, zawsze uchodziła za zbrodnię popełnioną przez Niemców.
                Tego zdania byli wszyscy historycy, również żydowscy, np. wielki znawca dziejów
                Białostocczyzny prof. dr Szymon Datner. Tego zdania jest też prowadzący
                śledztwo prokurator Monkiewicz.

                Kiedy żyjący świadkowie zbrodni, zwrócili się przed 10-ciu laty do Żydowskiego
                Instytutu Historycznego o przeprowadzenie badań, ten odmówił, zasłaniając
                się "brakiem funduszy". Milczał 60 lat Instytut Wiesenthala, milczy Izrael,
                posiadający najbogatsze zbiory dokumentów o zbrodniach popełnionych na Żydach.
                Procesem z roku 1949 zorganizowanym przez żydowskich ubeków nikt się nie
                przejmował, bo jaką wagę mogą mieć dowody i zeznania wydobyte torturami i
                zakończone mimo żydowskich sędziów, małymi, kilkuletnimi wyrokami więzienia.
                Sam Szmul Wasersztajn, żydowski ubek, współorganizator tych procesów, po roku
                1956 zbiegł z Polski, osiedlając się w USA. Przez 45 lat milczał, dopiero po
                jego śmierci, gdy już nie można go było przesłuchać, na podstawie niewiadome
                przez kogo sporządzonych notatek, mord w Jedwabnem przypisano Polakom.

                Dlaczego Żydzi milczeli tyle lat i dopiero po śmierci ubeckiego bandziora
                nagłośnili sprawę Jedwabnego? Wasersztajn nie mógł tego zrobić, nauczony
                doświadczeniem żydowskiej oszustki z Ejszyszek. Musiałby - jak ona - złożyć
                zeznania przed Departamentem Sprawiedliwości USA. A kary za złożenie fałszywych
                zeznań przed amerykańskim ministerstwem sprawiedliwości oraz zainteresowanie
                się zbrodniczą przeszłością Winterszajsa, mogłyby go posiać na długie lata do
                więzienia, pozbawić obywatelstwa amerykańskiego i spowodować wydalenie z USA.
                Tam się z bandytami nie patyczkują. Tego były ubek wolał nie ryzykować. To
                właśnie z tego powodu żydowska oszustka z Ejszyszek, Eliahu Eliah odmówiła
                Departamentowi Stanu podpisania zeznań, w których oskarżyła Polaków o pogrom w
                Ejszyszkach.

                W "polską winę" w Jedwabnem szowiniści żydowscy uwierzyli, bo im była potrzebna
                do realizacji ich obecnej linii politycznej. Milczy natomiast Izrael, milczy
                prof. Szymon Datner, milczy Wiesenthal. W wersję żydowskiego ubeka "uwierzył"
                Żyd (frankista) Jeziorański, byty ReichskomiSSar do spraw skonfiskowanego
                mienia żydowskiego w czasie okupacji "uwierzył" Leon Kieres.. Jeszcze śledztwo
                się nie zakończyło, nie dostarczając nic poza gołosłownymi oskarżeniami
                żydowskiego bandyty i ubeka, a już Kieres twierdzi, że zbrodni dokonali Polacy
                i obiecuje Żydom zmienić tablicę w Jedwabnem przez umieszczenie napisu, że
                mordu dokonali Polacy.

                Kiedy są niezbite dowody zbrodni popełnionych przez Ukraińców lub Żydów, Kieres
                twierdzi, że nie należy wszczynać śledztwa, dopóki wina nie zostanie
                udowodniona. Kiedy natomiast śledztwo i upływ 60 lat czasu nie dostarczyły
                żadnych dowodów winy Polaków, Kieres bez wahania feruje wyrok, opierając się na
                oskarżeniu Żyda, ubeckiego zbrodniarza i uczestnika NKWD-owskich wywózek,
                zainteresowanego zatarciem żydowskich zbrodni popełnionych na Polakach.
                Wiarygodności takiego zbrodniarza nie uznałby żaden sąd na świecie.

                • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:05
                  Jak przedstawia się wiarygodność Żydów jako świadków? Talmud pozwala Żydom
                  kłamać w sprawach prowadzonych przez sądy gojów. Oskarżenia i zeznania
                  żydowskie w sprawach Deringa i Walusia okazały się fałszywe. Rzekomy pogrom w
                  Ejszyszkach został zmyślony przez Żydówkę. Sprawa pogromu w Kielcach
                  przycichła, kiedy Fejgin oświadczył, że sprowokowali go Żydzi z UB.
                  Opublikowanie w "Polityce" zdjęcia z pogromu w Kielcach, sfałszowanego przez
                  obcięcie go z obu stron, gdzie widnieli hitlerowcy żołnierze w
                  charakterystycznych hełmach, będącego faktycznie zdjęciem z pogromu w Kownie z
                  1941 roku - mocno skompromitowało Żydów. Jestem pewny, że żydowska prowokacja
                  wokół Jedwabnego także skończy się fiaskiem. Byłoby dobrze, aby Uniwersytet
                  Wrocławski wniósł wkład do obrony dobrego imienia Polaków przed żydowskimi
                  oszczerstwami.

                  Przedstawione wyżej fakty dowodzą, że Kieres dopuścił się przestępstw przeciw
                  wymiarowi sprawiedliwości i powinien zostać wydalony z pracy w szkolnictwie
                  wyższym.

                  Dr Andrzej Reymann

                  redaktor naczelny "Najjaśniejszej Rzeczypospolitej"



                  Leon Kieres wkrótce potem dał kolejny popis swojej hipokryzji. Poinformował on
                  4 kwietnia, że prawdopodobne jest, że śledztwo w Jedwabnem zostanie umorzone.
                  Dlaczego !? - odruchowo wyrywa się okrzyk oburzenia. Kieres wyjaśnia: bo być
                  może nie żyje już żaden sprawca, któremu można by postawić zarzuty. A przecież
                  dokładnie tego dnia w TV podano, że wynikiem kwerendy w Ludwigsburgu było
                  odnalezienie akt procesowych przeciwko niejakiemu Schaperowi - dowódcy
                  Einsatzkommando, które dokonało w lipcu i sierpniu 1941 roku kolejnych masakr
                  Żydów w okolicach Łomży, w tym również Jedwabnego. Kommando liczyło 30 ludzi:
                  czy wszyscy wymarli, że Kieres chce zamknąć śledztwo?

                  Cytowany w tej pracy historyk Piotr Gontarczyk, tę i inne wypowiedzi Kieresa
                  ocenił następująco, choć oględnie:

                  - Wszelkie wypowiedzi prof. Kieresa w sprawie Jedwabnego, wypowiadane tak w
                  ostatnich dniach, jak i wcześniej w USA, są dla mnie niezrozumiałe.

                  Kieres zapowiadając zamiar umorzenia śledztwa dodał coś, co już nie jest
                  hipokryzją, lecz bełkotem z pogranicza schizofrenii: umorzenie śledztwa
                  oznaczałoby zarazem - według niego -"pełne wyjaśnienie mordu". Zostawiam to bez
                  komentarza.

                  Poseł Antoni Macierewicz opisał w "Głosie" (7 IV), jak IPN Kieresa blokuje
                  dostęp do akt procesu z 1949 r. Przez dwa lata miał do nich dostęp Gross. W
                  połowie marca 2001 udostępniono je prof. Strzemboszowi jednocześnie zapewniono
                  go, że kserokopia tych dokumentów będzie dostępna dla badaczy IPN jednak,
                  powołując się na "dobro śledztwa" - nikomu (na razie) ich nie udostępnia.

                  Poseł Macierewicz konkluduje:

                  - Wszystko to razem oznacza, ze kierownictwo IPN stara się za wszelką cenę
                  ograniczyć możliwość weryfikacji tez zawartych w książce Grossa. To po prostu
                  nieuczciwe, a fakt, że w takiej manipulacji uczestniczy instytucja powołana do
                  odbudowy prawdy historycznej, wskazuje jak dalece zdegradowane jest polskie
                  życie polityczne, naukowe i prawne.

                  Tak więc dość przejrzyście prezentują się preferencje prof. Kieresa, a także
                  rozumienie jego obowiązków jako szefa IPN. Najpierw i przede wszystkim -
                  posłusznie, na możliwie szeroką skalę wystawia Polaków pod sąd historii - tej
                  pisanej przez Żydów -z powodu ich rzekomych zbiorowych zbrodni na Żydach.
                  Profesor Kieres dał popis tej wybiórczości podczas dyskusji telewizyjnej w
                  rozmowie z red. S. Jeneralskim (21 marca, godz. 2230). Pretekstem do rozmowy
                  były dotychczasowe wówczas wyniki poszukiwań prowadzonych przez polskiego
                  przedstawiciela IPN w archiwach niemieckich, który stwierdził, że na razie nie
                  znalazł dokumentów potwierdzających udział jednostek niemieckich w pacyfikacji
                  jedwabneńskich Żydów. Kieres poinformował, że IPN wdraża również dochodzenie w
                  sprawie podobnego mordu w Radziłowie w okolicach (18 km) Jedwabnego, gdzie
                  wymordowano - jak głosi tablica pamiątkowa, około 500 Żydów. Przyznał również -
                  i potwierdził, że IPN posiada zamiar dochodzić okoliczności podobnych
                  pacyfikacji Żydów w innych miejscowościach: w Hajnówce, Godziądzu, Szczuszynie,
                  Wąsoczy.

                  Ani mord w Komuchach na Wileńszczyźnie, gdzie partyzanci sowiecko-żydowscy
                  wymordowali kilkuset mieszkańców; ani zbrodnie na wileńskim oddziale "Kmicica"
                  (ponad 70 podstępnie zamordowanych partyzantów AK); ani mord na Polakach w
                  Hucie Pieniackiej, którego prezes Kieres nie ma ochoty rozpatrzeć w ramach
                  dochodzeń IPN - nie interesuje szefa IPN tak gwałtownie, tak starannie, tak
                  natychmiast - jak interesuje serial pogromów niemieckich na Żydach, w które
                  zostali wplątani niektórzy Polacy w celach propagandowych. Po ataku na Sowiety,
                  w pasie polskich ziem zajętych w rejonie posowieckim, hitlerowcy podjęli
                  starannie przygotowaną akcję zbrodniczo-propagandową w celu stworzenia
                  wrażenia, że mordują Żydów przy spontanicznym, masowym udziale Polaków. Himmler
                  wydał w tym celu specjalny rozkaz - instrukcję.

                  Mówi się tam wyraźnie o organizowaniu takich pogromów przez siły niemieckie ale
                  tak, by akcje stwarzały wrażenie spontanicznie organizowanych przez Polaków;
                  aby obecność Niemców była tam marginalna, statyczna nawet wizualnie, bowiem
                  będzie to utrwalane na kronikach filmowych i fotografiach. Niemcom bardzo było
                  potrzebne takie "wspólnictwo" Polaków dla stworzenia przekonania opinii
                  publicznej Niemiec i państw Europy, że ich ludobójczy amok dotyczący Żydów, nie
                  jest ich krwawą specjalnością.

                  Usprawiedliwiając swoje preferencje śledcze, Kieres powiedział wówczas, iż IPN
                  jest do tego zmuszony rozgłosem Jedwabnego, dlatego zabiera się do rozpatrzenia
                  mordów na Żydach w innych miejscowościach, bowiem milczenie naraża Polskę na
                  krytykę, na zarzut obojętności, a nawet ukrywania prawdy. Będziemy mieć zatem
                  potężny, długotrwały serial, ofensywę propagandową na skalę światowa, kończącą
                  się definitywnym udowodnieniem polskiego "współsprawstwa" w zagładzie Żydów.
                  Tego zadania podjął się pseudo-"polski" IPN pod wodzą pana Kieresa. Dodał on
                  obłudnie, że jego nie interesują przekonania religijne, tożsamość narodowa
                  ofiar. Wszystkie były "obywatelami polskimi" i to wyczerpuje obowiązek IPN
                  wobec tych ofiar.

                  Mecenas dr Andrzej Reyman w swym "Wniosku" przypomniał prof. Kieresowi, że
                  wymordowani przez ukraińską SS mieszkańcy Huty Pieniackiej również
                  byli "obywatelami polskimi". Jak z rzeczywistych preferencji prof. Kieresa
                  jednak wynika, byli to obywatele wyraźnie drugiej kategorii.

                  Pozwolę sobie - tym razem nie w charakterze oficjalnego "Wniosku", ale jako
                  autor, a przy tym ówczesny mieszkaniec Skarżyska-Kamiennej, przypomnieć szefowi
                  IPN, że czas podjąć śledztwo i wysunąć stosowne żądania "reparacyjne" - jak
                  tego domagają się światowe media w sprawie Jedwabnego w sprawie dwóch masowych
                  zbrodni popełnionych przez Niemców w tym mieście na samym początku wojny.

                  W lutym 1940 roku hitlerowcy wymordowali w jednodniowej masakrze 360 osób,
                  głównie młodzieży, przedwojennych działaczy harcerskich, przedstawicieli
                  miejscowej inteligencji. Rok później, latem 1940 roku wymordowali 760 osób,
                  mieszkańców Skarżyska i okolicznych miasteczek. O tych zbrodniach mówią dwie
                  masowe mogiły pomordowanych w dzielnicy Bór (360 osób) i w lesie na Brzasku
                  (760). Były to akty szokującego ludobójstwa, dokonane na samym początku wojny,
                  nie usprawiedliwione nawet późniejszymi akcjami odwetowymi przeciwko ruchowi
                  oporu. Takowy ruch oporu praktycznie wówczas jeszcze nie istniał, znajdował się
                  w powijakach, dopiero powstawały tam komórki "Polski Niepodległej" i ZWZ. Była
                  to więc akcja prewencyjna, terrorystyczna, aby w potokach krwi prewencyjnie
                  utopić wszelkie polskie mrzonki o polskim sprzeciwie, samoobronie, konspiracji.

                  Mam pytanie do prezesa Kieresa, jako także "obywatel polski", jako autor, który
                  już dziesięć lat temu opisał tamte dwie ludobójcze rzezie: kiedy Instytut
                  Pamięci Narodowej wdroży
                  • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:05
                    Mam pytanie do prezesa Kieresa, jako także "obywatel polski", jako autor, który
                    już dziesięć lat temu opisał tamte dwie ludobójcze rzezie: kiedy Instytut
                    Pamięci Narodowej wdroży kroki "reparacyjne" wobec Niemców? Tak zwane
                    dochodzenie nie jest tam potrzebne, prawda jest powszechnie znana, ustalona
                    wiele lat temu przez kielecką Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich. Czekamy.
                    Wszyscy: "obywatele polscy", mieszkańcy Skarżyska, a zwłaszcza żyjące rodziny
                    pomordowanych.

                    Wierzę, że po zakończeniu pośpiesznej, ekspresowej akcji oskarżania Polaków
                    przez IPN w sprawach współudziału z Niemcami w mordach na Żydach, IPN zabierze
                    się do prawdziwych sprawców tych rzezi, do sprawców rzezi setek tysięcy Polaków
                    dokonanych w okolicznościach powszechnie i od dawna już rozpoznanych, znanych,
                    wciąż wołających jednak - daremnie - o pomstę do nieba !

                  • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:08
                    A Żydzi całowali sowieckie czołgi...
                    Na wstępie tego odcinak chciałbym przeprosić czytelników GŁOSU za
                    niedostatecznie dokładne poinformowanie o treści właśnie rozpoczynającego się
                    cyklu moich artykułów w "Niedzieli". Będzie on mówić nie o ponad 60 kłamstwach
                    J. T. Grossa, a o "Stu kłamstwach J. T. Grossa". Po dokładnym sprawdzeniu
                    różnych nieprawd zawartych w pracach owego autora doliczyłem się grubo ponad
                    stu zafałszowań, ze względów objętościowych przyjmując ograniczenie do
                    skupienia się na stu jego fałszach.
                    Szokujące wprost są rozmiary cynizmu i hucpiarstwa tego żydowskiego socjologa z
                    USA w zafałszowywaniu prawdy o historii Polski i stosunków polsko-żydowskich.
                    Gross w swych najnowszych książkach konsekwentnie upowszechnia wizję dwóch
                    przeciwstawnych narodów: Żydów, jako "aniołów" wciąż padających ofiarą żyjących
                    obok nich "fanatycznych i ciemnych" Polaków, którzy jako naród są współwinni
                    zagłady Żydów. W tym samym czasie Gross stara się urabiać mit o rzekomej bardzo
                    częstej kolaboracji Polaków z Niemcami i równocześnie maksymalnie wybielać
                    postawy Żydów wobec Sowietów na Kresach w latach 1939-1941.

                    Zarówno w wydanej w 1999 r. Upiornej Dekadzie jak i w wydanych w 2000 r.
                    Sąsiadach Gross idzie dosłownie w zaparte dla zaprzeczenia faktom o kolaboracji
                    Żydów. W "Sąsiadach" (s. 104) pisze, że entuzjazm Żydów na widok wchodzącej
                    Armii Czerwonej nie był zgoła rozpowszechniony i nie wiadomo na czym miałaby
                    polegać wyjątkowość kolaboracji Żydów z Sowietami w okresie 1939-1941. W
                    Upiornej Dekadzie (s. 68) maksymalnie pomniejszając rozmiary żydowskiej
                    kolaboracji twierdzi, że nawet kilka osób autentycznie szczęśliwych musiało się
                    wyróżniać na tle ogólnej atmosfery strachu i przygnębienia. Najbardziej
                    groteskowo brzmi twierdzenie Grossa (Upiorna Dekada, s. 66): Żydzi wystawiali
                    wprawdzie bramy triumfalne na cześć wchodzących wojsk sowieckich (a robili to
                    nagminnie - J.R.N.), ale czynili to najczęściej ze strachu. Dziwne tylko, że
                    wszystkie inne nacje na Kresach nie poddawały się jakoś temu uczuciu strachu z
                    takim niekłamanym entuzjazmem jak Żydzi. Są na ten temat dosłownie tysiące
                    świadectw, w tym bardzo wiele świadectw Żydów, jak widać dużo uczciwszych od
                    Grossa. Przypomnijmy, że tak wybitny przywódca Polskiego Państwa Podziemnego
                    jak generał Stefan Rowecki "Grot" pisał 25 września 1941 r.: Ujawniło się, że
                    ogół żydowski we wszystkich miejscowościach, a już w szczególności na Wołyniu,
                    Polesiu i Podlasiu (...) po wkroczeniu bolszewików rzucił się z całą furią na
                    urzędy polskie, urządzał masowe samosądy nad funkcjonariuszami Państwa
                    Polskiego, działaczami polskimi (...). (cyt. za A. Żbikowski, Żydzi polscy pod
                    okupacją sowiecką 1939-1941 w wydanych przez Żydowski Instytut Historyczny
                    Studiach z dziejów Żydów w Polsce, Warszawa 1995, t. 2, s. 63).

                    Jak wielki był ten niekłamany prosowiecki entuzjazm Żydów najlepiej świadczył
                    przyznawany niegdyś przez Grossa (w Revolution from Abroad, Princeton 1988)
                    fakt, że tylko Żydom na Kresach przytrafiał się dość szczególny nawyk -
                    całowanie sowieckich czołgów. W żadnych relacjach nie ma bowiem informacji, by
                    jakikolwiek Ukrainiec czy Białorusin splamił się aż takim prosowieckim
                    serwilizmem. Jak pisał Gross (Revolution...., op. cit. s. 29) "całowano nawet
                    czołgi. Żydzi jak się wydaje mieli predylekcję do całowania czołgów, jakoś nikt
                    nie wspomina, by robili to Ukraińcy czy Białorusini". Swoiste
                    zboczenie "czołgowe".



                    Antypolska dywersja
                    Czy rzekomymi uczuciami strachu przed Sowietami da się wytłumaczyć udział
                    licznych grup zbolszewizowanych Żydów na Kresach w zbrojnej dywersji przeciw
                    armii polskiej we wrześniu 1939 r. Przypomnijmy tu, że była to wówczas jedyna
                    armia stawiająca zbrojny opór niemieckim nazistom. W wydanej w 1999 r. książce
                    Przemilczane zbrodnie. Żydzi i Polacy na Kresach 1939-1941 szerzej pisałem o
                    rozmiarach tej żydowskiej dywersji (m. in. w Grodnie, Skidlu, Rożyszczach,
                    Skałacie, Kołomyi, Izbicy, Lubomlu). Ostatnio zdradziecką dywersję żydowską na
                    Kresach napiętnował historyk prof. Tomasz Strzembosz w tekście Przemilczana
                    kolaboracja ("Rzeczpospolita" z 27-28 stycznia 2000, akcentując, że Żydzi
                    podejmowali akty rewolty przeciw państwu polskiemu, zajmując miejscowości,
                    tworząc tam komitety rewolucyjne, aresztując i rozstrzeliwując przedstawicieli
                    polskiej władzy państwowej, atakując mniejsze lub nawet całkiem duże (jak w
                    Grodnie) oddziały WP. Prof. Strzembosz powołał się przy tym na wyniki
                    najnowszych badań innego historyka Marka Wierzbickiego, który w swym tekście
                    pisze m. in. o ówczesnych dwudniowych walkach o pobliski Skidel, o żydowskich
                    rebeliach w Jeziorach, Łunni, Wiercieliszkach , Wielkiej Brzostowicy, Ostrynie,
                    Dubnie, Dereczynie, Zelwie, Motolu, Wołpie, Janowie Poleskim, Wołkowysku,
                    Horodlu i Drohiczynie Poleskim. W tych miejscowościach nie widziano ani jednego
                    Niemca - wystąpienia skierowane były przeciwko państwu polskiemu. Była to
                    kolaboracja z bronią w ręku, stanięcie po stronie wroga, zdrada dokonana w
                    dniach klęski. (Podkr. - J. R. N.). W mającej się ukazać w najbliższym czasie
                    mojej dwutomowej książce Polacy i Żydzi na Kresach 1939-1941 przytoczę również
                    jeszcze inne przykłady antypolskiej żydowskiej dywersji w różnych
                    miejscowościach. Ogarnęła ona bardzo znaczące obszary Kresów, stanowiła
                    prawdziwy cios w plecy polskiej armii. Dlaczego o tym wszystkim tak skrzętnie
                    milczy Jan Tomasz Gross, skrajny wybielacz postaw Żydów na Kresach? Jak widać
                    prawda historyczna nie ma dla niego żadnego znaczenia. Liczą się tylko
                    antypolskie uprzedzenia i zniesławiająca propaganda.

                    Jednym z najbardziej oburzających przejawów prosowieckiej kolaboracji części
                    Żydów na Kresach było dopuszczenie się przez nich rozlicznych mordów na
                    polskich oficerach, żołnierzach i cywilach. Wspomina o tym prof. Strzembosz w
                    cytowanym artykule. Ja pisałem na ten temat już ponad półtora roku temu w
                    odrębnym rozdziale książki Przemilczane zbrodnie. Nie będę więc tu opisywał
                    niektórych szerzej relacjonowanych tam mordów na Polakach. By przypomnieć
                    choćby opisaną tam historię zamordowania przywódców studenckich na Politechnice
                    Lwowskiej za rzekomy antysemityzm, czy wymordowania dominikanów z klasztoru w
                    Czortkowie, bestialsko zabitych przez żydowskich enkawudzistów. W obecnym
                    artykule skupię się głównie na niektórych nowych przykładach mordów
                    zbolszewizowanych Żydów na Polakach, które zebrałem do mającej się wkrótce
                    ukazać wspomnianej dwutomowej książki o Polakach i Żydach na Kresach w latach
                    1939-1941.



                    • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:09
                      Po 17 września: zamordowani oficerowie
                      Ryszard Pedowski, szwagier autora cennego dzieła o Polsce w drugiej wojnie
                      światowej Polands Holocaust - Tadeusza Piotrowskiego, przytoczył fakt
                      zamordowania dwunastu polskich oficerów przez Żydów w Grabowcu (powiat
                      Hrubieszów, woj. lubelskie). Według Pedowskiego polscy oficerowie zostali
                      zamordowani w piekarni bogatego Żyda grabowieckiego, zwanego Pergamen.
                      Następnie inny Żyd, znany w miejscowości jako "Kuka" (woziwoda)
                      przetransportował ciała dwunastu polskich oficerów na cmentarz i tam zostawił
                      je w rowie. Ciała zamordowanych nie miały nic na sobie poza bielizną. Gdy je
                      znaleziono na cmentarzu następnego dnia, mieszkańcy zapewnili zamordowanym
                      chrześcijański pogrzeb. Później doszło do otrucia "Kuki" jako potencjalnego
                      niewygodnego świadka. Według Ryszarda Pedowskiego zarówno dwunastu polskich
                      oficerów, jak i woziwodę zamordowali miejscowi biedni grabowieccy Żydzi,
                      sympatyzujący z komunistami (wg T. Piotrowski, Polands Holocaust, Jefferson,
                      North Carolina 1998, s. 55).

                      Profesor Tadeusz Piotrowski akcentował, że sprawa grabowieckiej zbrodni na
                      polskich oficerach powinna być poddana szczegółowemu śledztwu. Zapytajmy więc,
                      czy zajął się już nią, albo kiedy się nią zajmie Instytut Pamięci Narodowej?

                      Sprawa zbrodni w Grabowcu o roli otrutego świadka zbrodni - Żyda "Kuki" została
                      poddana również w nadesłanej do mnie relacji Bolesława Boratyńskiego z
                      Grabowca. Podkreślał on, że przyczyną zlikwidowania "Kuki" było to, że on
                      rozpowiadał o całej sprawie, i uskarżał się, że dostał za mało pieniędzy za swe
                      usługi w zbrodni (wg relacji B. Boratyńskiego z 30 grudnia 1999, znajdującej
                      się w moim posiadaniu). Boratyński akcentował w swej relacji, że fakty o
                      zbrodni na polskich oficerach są znane i pamiętane przez mieszkańców Grabowca.

                      Istnieją rozliczne rozproszone informacje informujące o przejawach brutalnego
                      traktowania polskich oficerów i żołnierzy (aż do zabójstw włącznie) ze strony
                      zbolszewizowanych Żydów. Na przykład Julian Grzesik pisał w wydanej w 1989
                      roku w Lublinie książce Alija o martyrologii Żydów europejskich, iż: Znane były
                      przypadki rozbrajania przez Żydów polskich żołnierzy, a niekiedy nawet ich
                      zabójstw. O zabójstwie w 1939 r. sierżanta, który odmówił oddania broni Żydowi,
                      piszący tę relację posiada informacje z pierwszej ręki. J. K. Kuncewicz
                      wspomniał na łamach Tygodnika Kulturalnego 7 maja 1989: 23 września zostaliśmy
                      otoczeni przez czołgi sowieckie i przepędzeni do młyna w Hrubieszowie. Otoczeni
                      przez miejscowych milicjantów-Żydów, którzy w sposób bardzo ordynarny
                      wykazywali, kto jest władzą (...) Gros oficerów i podoficerów, którzy nie
                      zaryzykowali ucieczki jest na wykazie katyńskim. Wielu Żydów, nie tylko
                      komunistów, zapełniło wkrótce etaty w sowieckiej administracji, pomagając NKWD
                      w wyłapywaniu oficerów i pracowników polskiej administracji.

                      Wstrząsającą relację wymagającą dalszych archiwalnych potwierdzeń, nadesłał do
                      mnie we wrześniu 1999 ksiądz Paweł Piotrowski z Curitiby w Brazylii. Pisał w
                      niej m. in.: Przez kilkanaście lat, pracując w Rio de Janeiro, byłem kapelanem
                      koła tamtejszych Kombatantów Polskich - 9 PK. Przez długi czas ich prezesem był
                      pan Janusz Pawełkiewicz. W 1939 roku dowodził tylną strażą jednego z polskich
                      zgrupowań wycofujących się na południowy wschód. Nie mogę, niestety, przytoczyć
                      tu dokładniejszych danych, ale wiem, że znajdują się one w londyńskim archiwum,
                      które przez lata sporządzano na podstawie zeznań uczestników walk - żołnierzy
                      polskich - na różnych frontach II wojny światowej.

                      Wspominał, jak bardzo burzył się na widok transparentów na cześć wybawicieli ze
                      Wschodu, którzy jeszcze na te tereny nie wkroczyli. Oddział, którym por. Janusz
                      Pawełkiewicz dowodził, oderwał się od głównych sił, pozostał w tyle, tak, że
                      stworzyła się luka między nim a zasadniczymi siłami. Widocznie ten fakt
                      wprowadził w przekonanie mieszkańców Chełma, że nie ma już polskich sił, że
                      wszystkie uciekły. Po wejściu do miasta oddział pana Pawełkiewicza skierował
                      się do miejscowej szkoły i zdumieni żołnierze znaleźli tam scenę wstrząsającą:
                      na podłodze sali szkolnej leżało dwanaście ciał oficerów polskich przybitych do
                      podłogi długimi gwoździami poprzez oczy i głowę. Żołnierze znaleźli woźnego i
                      na pytanie: "kto to zrobił?", usłyszeli odpowiedź: "Żydy". Na pytanie: "gdzie
                      oni są?", woźny odpowiedział: "Tu, na tej ulicy same Żydy mieszkają".

                      Pragnę dodać, że pan Janusz opowiadał o tym wydarzeniu wobec świadków, a
                      dokładniejsze dane będzie można znaleźć we wspomnianych archiwum w Londynie
                      (...) (tekst nadesłanej do mnie relacji ks. Pawła Piotrowskiego był drukowany w
                      dziale "Polski holocaust - relacje "Naszej Polski" z 15 września 1999).

                      Prezes Towarzystwa Przyjaciół Frampola Ryszard Jasiński przytoczył w
                      publikowanej przez niego relacji o "frampolskim wrześniu 1939 r." fragmenty
                      pamiętnika Jerzego Czerwieńca-Czerwińskiego, opisującego tragiczne wydarzenie z
                      końca 1939 roku: 29 września na posterunek, czy komendę "Czerwonej milicji",
                      również znajdujący się w szkole - dwóch Żydów doprowadziło podchorążego WP w
                      stopniu plutonowego powracającego zza Buga przez Frampol za Wisłę. Tam
                      urzędujący członkowie milicji z jej komendantem A. R. "Nuchymem" w czasie
                      przesłuchania zażądali zdjęcia orzełka z czapki i zerwania naramienników z
                      dystynkcjami plutonowego WP. Podchorąży odmówił - a kiedy komendant A. R.
                      chciał mu je zerwać siłą, atakowany podobno uderzył "Nuchyma" w twarz.
                      Rozwścieczeni milicjanci zakłuli podchorążego bagnetami, a najwięcej znęcał się
                      nad nim sam komendant. Tak zginął, nie na linii frontu od kuli wroga, ale
                      kainową ręką zamordowany plutonowy podchorąży WP Wincenty Panasiuk, student
                      Uniwersytetu Warszawskiego, urodzony w 1912 r. w Opatowie (...) W nocy, w
                      strachu przed mieszkańcami Frampola, wywleczono zamordowanego na tzw. "księże
                      pole" i w jego części północno-wschodniej (za obecną hydrofornią) wykopali dół
                      i tam wrzucili zwłoki, a dla zatarcia zbrodni zakryto je martwym koniem (...) i
                      dopiero potem zasypano ziemią, zacierając dobrze ślady (...). Student Wincenty
                      Panasiuk z Opatowa miał w przyszłości zostać nauczycielem, a jak na ironię
                      zamordowano go w szkole we Frampolu (...) Po roku, gdy wydobywano zwłoki
                      żołnierza z dołu hańby, spod padłego z głodu ułańskiego konia, gdzie ukryli go
                      po "wieczne" czasy mordercy, mundur wskazywał na bardzo liczne rany na ciele
                      (cyt. za R. Jasiński, Frampolski wrzesień 1939 rok - cd. w gazecie regionalnej
                      Towarzystwa Przyjaciół Frampola "Wokół Frampola", lipiec 1998, nr 3, s. 20, 21,
                      22).

                      • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:10
                        Inżynier Michał Ławacz w nadesłanej do mnie relacji z 29 lipca 1999 r. opisał
                        wstrząsający fakt zamordowania, dosłownie na jego oczach, młodego polskiego
                        żołnierza przez grupę żydowskich milicjantów w Chełmie. Jak wspominał inż.
                        Ławacz: W dniu - nie pamiętam już którym - wjazd do Chełma czołgów radzieckich
                        przez przystrojone bramy z kwiatów itp. wykonane przez Żydów. Serdeczne witanie
                        czołgistów, a następnie Sołdatów przez Żydów. Żydów opanowuje euforia. Nagle
                        wszyscy Żydzi od wyrostków do lat ok. 40 mają opaski czerwone na rękawach. Już
                        rządzą na ulicy jako milicja. Prawie wszyscy uzbrojeni w karabiny, pałki,
                        bagnety, noże. Żądni krwi i mordu. Cel widoczny - szukanie ofiary. Było to w
                        godzinach popołudniowych, ok. godz. 18.00. Byliśmy świadkami, jak zgraja około
                        10-15 wyrostków żydowskich, zaatakowała młodego żołnierza na ulicy, którą
                        przechodziliśmy - przy pomocy noży, pałek, bagnetów. Każdy Żyd chciał mieć swój
                        udział w mordzie. Napadli na niego całą grupą, gdy szedł sam ulicą. Stało się
                        to około 50 do 100 metrów przed nami. My też szliśmy w tym samym kierunku co
                        ten żołnierz. Widząc to wszystko i słysząc głosy zabijanego i Żydów poczułem
                        się słabo i zemdlałem. Ojciec wciągnął mnie do bramy kamienicy (...). Z bramy
                        zaciągnięty zostałem na klatkę schodową, gdzie powoli odzyskiwałem przytomność
                        (...) Obraz ten mam do dzisiaj w pamięci.

                        Możnaby mnożyć przykłady podobnych jak powyższe historii zabójstw Polaków przez
                        zbolszewizowwanych Żydów. Krzysztof Jasiewicz na przykład wymienia, w swej tak
                        cennej pracy Lista strat ziemiaństwa polskiego 1939-1956, Witolda
                        Rozwadowskiego (1912-1939), aresztowanego wraz z ojcem prawdopodobnie we
                        wrześniu 1939 roku. Według Jasiewicza Witold Rozwadowski został zamordowany w
                        więzieniu w Oszmianie przez kolegę Żyda (milicjanta w Oszmianie) (por. K.
                        Jasiewicz, Lista strat ziemiaństwa polskiego 1939-1956, Warszawa 1995, s. 887).

                        Felicja Starosielec w przesłanej do mnie relacji z 21 sierpnia 1999 r.
                        podawała, że jej brat został zabrany z gimnazjum brzeskiego, aresztowany,
                        oskarżony i rozstrzelany przez milicję żydowską.

                        Za pośrednictwem Tadeusza Kalinowskiego ze Skierbieszowa w powiecie zamojskim
                        otrzymałem przesłane przez niego 22 sierpnia 1999 r. podpisane przez Józefa
                        Chudzika z Majdana Sitanickiego zeznanie na temat okoliczności zamordowania
                        dwóch żołnierzy polskich około 17 września 1939 roku. Żołnierzy tych, idących w
                        umundurowaniu, bez uzbrojenia, zabiła grupa uzbrojonych Żydów w miejscowości
                        Wierzba na Zamojszczyźnie. Pan Chudzik, który sam był świadkiem mordu na
                        Polakach, powoływał się również na konkretne nazwiska innych świadków
                        wspomnianej zbrodni.

                        Janina Długosz-Adamowska w nadesłanej do mnie relacji z 15 sierpnia 1999 r.
                        opisując tragedię swej rodziny mieszkającej na Kresach, wspominała: Kuzynkę
                        Marię ze Zborowskich wywieziono na Sybir, a męża Rudolfa zabili Żydzi w domu,
                        we Lwowie (lekarz z zawodu, były konkurent zawodowy i oczywiście gnębiciel
                        uciśnionych, bo pochodzenia hrabiowskiego).

                        Władysław Zańczuk w nadesłanej relacji z 26 sierpnia 1999 r. opisał zbrodniczy
                        mord, najwyraźniej w celach rabunkowych, dokonany na kobiecie-Polce i jej
                        dziecku przez patrol ukraińsko-żydowski w rejonie miejscowości Wołynka w
                        październiku 1939 r. Zańczuk, we wrześniu obrońca twierdzy brzeskiej, zdołał
                        wraz z kolegą Władysławem Schlichtynem wydostać się z niewoli sowieckiej i
                        podążał ku Włodawie wzdłuż torów kolejowych Brześć-Włodawa. W swej relacji tak
                        pisał o tragicznym wydarzeniu, które zaobserwowali: Idąc już torami, na
                        wysokości miejscowości Wołynka zauważyliśmy patrol w składzie dwóch ludzi z
                        bronią na pasie (przedtem pisał, że był to patrol ukraińsko-żydowski - J. R.
                        N.), podążający ścieżką do torów kolejowych (...). Z przeciwnego zaś kierunku
                        zbliżała się do nas kobieta z małą dziewczynką, która niesie pod pachą bochenek
                        chleba. Oceniając na oko odległość, mogła wynosić około 120-150 metrów.
                        Liczyliśmy, że patrol wpierw spotka się z kobietą.

                        Mimo wszystko, sytuacja trochę nas niepokoi - postanowiliśmy trochę zwolnić
                        kroku. - Widzimy jak patrol zatrzymuje kobietę z dzieckiem, rozmowy żadnej nie
                        słyszymy - po chwili dochodzi do dwóch strzałów (...) Kobieta z dzieckiem
                        zginęła, bo była Polką i miała futro (...) Chociaż było tak dawno, ale wszystko
                        pamiętam, jakby było to dzisiaj, mieli nie więcej niż 18-20 lat - jeden był
                        Żydem, drugi Ukraińcem.



                        Masakry więźniów
                        Jedną z najczarniejszych plam w historii antypolskich działań zbolszewizowanych
                        Żydów w czasie wojny był ich bardzo aktywny udział w mordowaniu polskich
                        więźniów w czasie sowieckiego odwrotu po napaści na ZSRR w czerwcu 1941 roku.
                        Chodziło o mordy na masową skalę. Autorzy dokumentalnej pracy na ten temat:
                        Krzysztof Popiński, Aleksander Kokurin i Aleksander Gurjanow oceniali, że w
                        toku pospiesznej "ewakuacji" więźniów zginęło od 20.000 do 30.000 polskich
                        obywateli, głównie Polaków i Ukraińców. Zginęli zamordowani w więzieniach i w
                        toku samej ewakuacji. Z kolei według ocen Stanisława Kalbarczyka w czasie
                        czerwcowej "ewakuacji" z wszystkich więzień sowieckich zginęło razem około
                        50.000 do 100.000 ofiar. I tak na przykład w więzieniu w Łucku przeżyło masakrę
                        tylko 90 z około 2.000 więźniów.

                        Ze względu na zmasowany charakter mordowania polskich więźniów (a także
                        ukraińskich) w więzieniach i w czasie "ewakuacji" w czerwcu 1941 roku, tym
                        istotniejsze jest pełne zbadanie konkretnej odpowiedzialności zbolszewizowanych
                        Żydów, uczestniczących w roli katów w owych masakrach. A była to rola, niestety
                        dość znacząca. Jak pisał Mark Paul w odniesieniu do zbrodni w czerwcu 1941
                        roku: Istnieje wiele autentycznych raportów o miejscowych Żydach w służbie
                        sowieckiej, uczestniczących w egzekucjach więźniów, przeprowadzonych na szeroką
                        skalę przez sowiecką służbę bezpieczeństwa w owym czasie (por. tekst M. Paula:
                        Jewish-Polish Relations in the Soviet-Occupied Poland 1939-1941, zamieszczony w
                        książce The Story of Two Shtetls, Brańsk and Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998,
                        cz. 2, s. 218).

                        W książce Zbrodnicza ewakuacja więzień i aresztów NKWD na Kresach Wschodnich II
                        Rzeczypospolitej w czerwcu-lipcu 1941 roku napisano między innymi o udziale
                        zbolszewizowanych Żydów w mordowaniu więźniów w Łucku, Oszmianie i Wołożynie.
                        We wspomnianej książce wymieniono po nazwisku - w oparciu o wyniki śledztw -
                        niektóre osoby narodowości żydowskiej, które pełniły służbę w więzieniach,
                        gdzie popełniono masakry. Byli wśród nich między innymi Szloma Szlut, Karp -
                        kobieta narodowości żydowskiej, Mohylow - Żyd-kierowca, Krelensztejn, również
                        narodowości żydowskiej. Szczególną brutalnością "wyróżniły się" strzelające do
                        więźniów ustawionych na dziedzińcu więziennym dwie Żydówki z Łucka:
                        Blumenkranz, lat 20, córka właściciela sklepu obuwniczego z ulicy
                        Jagiellońskiej i Spiglówna (brak bliższych danych).

                        Poza udziałem w masakrach w Łucku, Oszmianie i Wołożynie, udział
                        zbolszewizowanych Żydów odnotowano między innymi w mordowaniu Polaków w
                        Czortkowie (co już wcześniej opisałem), w Tarnopolu, w okolicach Brańska.

                        Ksiądz Wacław Szetelnicki pisał, że 21 czerwca 1941 roku wraz z wybuchem wojny
                        niemiecko-sowieckiej, wycofujący się Sowieci wymordowali w więzieniach
                        zamkniętych tam Polaków i Ukraińców. Stwierdzono, że w więzieniu tarnopolskim w
                        mordowaniu brali udział trzej Żydzi z Trembowli: dorożkarz Kramer, Dawid
                        Kuemmel i Dawid Rosenberg (por. książkę ks. W. Szetelnickiego, Trembowla.
                        Kresowy bastion wiary i polskości, Wrocław 1992, s. 213). W tym przypadku
                        dokładne nazwiska żydowskich katów Polaków są więc dobrze znane. Pytanie, czy
                        Instytut Pamięci Narodowej wszczął śledztwo w tej sprawie, a jeśli wszczął, to
                        dlaczego wiadomość o tym nie jest szerzej znana polskiej opinii publicznej?

                        • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:10
                          Szokujące informacje na temat zbrodni popełnionej przy współudziale Żydów na 40
                          Polakach z okolic Brańska znajdujemy w publikowanym rok temu tekście Zbigniewa
                          Romaniuka. Jego autor jest człowiekiem znanym z niezwykle gorącej troski o
                          pielęgnowanie śladów żydowskiej przeszłości w Brańsku i o stwarzanie możliwości
                          prawdziwie głębokiego dialogu polsko-żydowskiego. Przejęty tymi ideami, kilka
                          lat temu, nawet nazbyt naiwnie zaufał w dobre intencje Mariana Marzyńskiego,
                          kręcącego film "Shtetl", który później okazał się tendencyjnym paszkwilem
                          polakożerczym. Tym godniejsze uwagi są więc stwierdzenia Zbigniewa Romaniuka,
                          oparte na prowadzonych przez niego badaniach historii miasta Brańska w 1939
                          roku. Romaniuk mówił między innymi: Główna Komisja Badań Zbrodni przeciw
                          Narodowi Polskiemu bada obecnie sprawę szokującego mordu na około 40 osobach z
                          Ciechanowca, Brańska i otaczających je terenów. W czerwcu 1941 roku, dosłownie
                          na godziny przed wejściem Niemców do Brańska, sowieckie NKWD w towarzystwie
                          dwóch żydowskich policjantów z Brańska eskortowało wyżej wspomnianą grupę do
                          więzienia w Białymstoku. Po drodze natrafili oni na działania wojenne i musieli
                          zrobić odwrót. Blisko wioski Folwarki Tylwickie, niektórych więźniów
                          rozstrzelano, innych z braku kul zabito bagnetami i kolbami karabinów (por.
                          tekst wywiadu W. Wierzewskiego z Z. Romaniukiem, opublikowanego w książce The
                          Story... op. cit, cz. I, s. 26).

                          Romaniuk w odrębnym tekście przytoczył nazwiska niektórych osób zamordowanych
                          23 czerwca 1941 r. w Folwarkach Tylwickich. Byli wśród nich między innymi
                          nauczycielka Helena Zaziemska, nauczycielka Szlezinger (z domu Klukowska?) i
                          przedsiębiorca, Ignacy Płoński.

                          Była mieszkanka Kresów Wschodnich Maria Antonowicz pisała w nadesłanej do mnie
                          relacji z 15 sierpnia 1999 r. o udziale żydowskiej bojówki w mordowaniu
                          polskich więźniów w Berezweczu. Według jej relacji: Prawie wszystkich mężczyzn
                          z naszego transportu (w tym mego ojca) przetransportowano do więzienia w
                          Berezweczu (dawny klasztor) koło Głębokiego i tu zaczęła się ich gehenna,
                          wołająca na próżno o pomstę do nieba. Wiemy o tym od mojej matki, która już nie
                          żyje, tak jak większość z pokolenia rodziców, którzy tyle mieliby do
                          powiedzenia, a musieli milczeć przez pół wieku i najcenniejsze fakty z
                          zakresu "białych plam" zabrali do grobu (...) Po wkroczeniu Niemców otwarto
                          bramy więzienia w Berezweczu. Miejscowi Polacy szukali swoich bliskich. Na
                          terenie więzienia zastali doły pełne okaleczonych trupów, powiązanych drutem.
                          Część ciał nie posiadała kończyn, uszu, języka. Wszystko wskazywało na to, że
                          przed śmiercią byli okrutnie torturowani. Według relacji świadków mordu
                          dokonało NKWD przy udziale żydowskiej bojówki. Więźniów, których nie zdążono
                          zamordować (podobno około 2.000), pędzono na wschód (...) Na drodze koło wsi
                          Nikołajewo NKWD wymordowało całą kolumnę więźniów (...). Nie znam przypadku
                          ocalenia Polaka przez Żyda, a była ku temu okazja w czasie okupacji sowieckiej
                          i PRL. Za polski holocaust nikt nas nawet nie przeprosił (poza Niemcami). My,
                          Kresowiacy straciliśmy nie tylko swoich bliźnich, ale także domy, ziemie,
                          rodzinne pamiątki, cały dobytek i groby, które pokrywa niepamięć, żeby wszelki
                          ślad po nas zaginął (...) Polacy znają holocaust Żydów i "akcję Wisła", a nie
                          znają "akcji Syberia". Polacy znają mord kielecki a nie znają liczby ofiar
                          naszych dzieci, które zginęły na Syberii z głodu i zimna oraz hekatomby ofiar
                          zsyłek, więzień i łagrów sowieckich. A przecież do tych ofiar przyczynili się w
                          dużej mierze Żydzi, współpracujący z NKWD, a później w UB.

                          Podane przez panią Antonowicz informacje o szczególnie okrutnym mordowaniu
                          polskich więźniów w Berezweczu znajdują potwierdzenie również w innych
                          źródłach. Między innymi prof. Ryszard Szawłowski pisał w swej znakomitej
                          monografii wojny polsko-sowieckiej 1939 roku o dopuszczeniu się przez Sowietów
                          potwornych tortur wobec więźniów polskich przed ich wymordowaniem,
                          masakrowaniu, wydłubywaniu oczu, odcinaniu kończyn.

                          Wymienione tu przykłady stanowią zapewne tylko część znacznie szerszego bilansu
                          morderstw popełnionych na Polakach w latach 1939-1941 przez zbolszewizowanych
                          Żydów. Sprawy te wymagają szczegółowych, żmudnych badań i weryfikacji. Istnieją
                          przeróżne informacje o zbrodniach na Polakach, które wymagają dokładnego
                          sprawdzenia i zarazem ujawnienia ich faktycznych sprawców. Oto kilka typowych
                          przykładów takich spraw wymagających szczegółowego zbadania, z którymi zetknął
                          się w wyniku lektury publikacji książkowych i prasowych oraz nadesłanych do
                          mnie relacji.

                          Były mieszkaniec Lwowa w czasach wojny - Zbigniew Schultz, w skierowanym do
                          mnie liście z dnia 28 marca 1996 roku, pisał o swych informacjach na temat
                          antypolskich działań współwłaściciela kamienicy, w której mieszkał - młodego,
                          żonatego Żyda o nazwisku Schechter (Chodziło o kamienicę we Lwowie przy ulicy
                          św. Kingi 10). Według listu Z. Schultza: współwłaściciel kamienicy Schechter
                          wraz ze swym bratem i matką mieli przed wojną duży sklep spożywczy. Po
                          wkroczeniu 22 września 1939 r. sowieciarzy do Lwowa rozpoczął on pracę w NKWD.
                          Jego służąca, młoda Żydówka o imieniu Tinka, w tym czasie przychodziła do nas i
                          opowiadała, że jej pan przychodzi często z pracy w pokrwawionej koszuli.
                          Przekonywała nas, że jej pan morduje więźniów politycznych w więzieniu
                          lwowskim.

                          Według wspomnień Władysława Poboga-Malinowskiego: Pod Czortkowem zginęło
                          śmiercią męczeńską kilku oficerów i żołnierzy, napadniętych o świcie przez
                          komunistów, Ukraińców i Żydów (por. W. Pobóg-Malinowski, Na rumuńskim rozdrożu
                          (fragmenty wspomnień), Warszawa 1990, s. 9).

                          W. Pobóg-Malinowski tylko informuje o zabójstwach na oficerach i żołnierzach
                          polskich, a niezbędne byłoby uściślenie ich nazwisk i nazwisk sprawców mordu
                          popełnionego na nich.

                          Innym przykładem sprawy wymagającej szczegółowego zbadania jest wspomniana w
                          nadesłanej do mnie relacji z września 1999 r. Tadeusza Maciejewskiego historia
                          mordu dokonanego przez Żydów w Raduniu na czterech Polakach. Zabity został
                          wówczas między innymi sąsiad Maciejewskiego - Bierecewicz.


                          • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:11
                            Mord w Brzostowicy Małej
                            Ważne nowe fakty o mordowaniu Polaków na Kresach przez zbolszewizowanych Żydów
                            odsłonił historyk Marek Wierzbicki w wydanej w 2000 roku w Warszawie książce
                            Polacy i Białorusini w zaborze sowieckim.
                            Wierzbicki pisał głównie o białoruskiej kolaboracji z Sowietami, ale przytoczył
                            również sporo informacji na temat zbrodniczych działań niektórych
                            zbolszewizowanych Żydów, mordujących po 17 września 1939 r. polskich oficerów,
                            urzędników itp. Pisał np. na s. 116 swej książki, iż w Sokółce szewc Gołdacki,
                            Żyd, zastrzelił trzech policjantów. Tego samego dokonał kowal Abel Łabędych we
                            wsi Bogusze 24 września".

                            Szczególnie wstrząsające były zawarte w książce Wierzbickiego opisy niektórych
                            mordów na Polakach, dokonanych przez zbolszewizowane bandy żydowsko-
                            białoruskie. Opisał m.in. (ss. 70-72) historię bestialskiego mordu dokonanego
                            na Polakach w gminie Mała Brzostowica przez bandę komunistyczną, składającą się
                            z Żydów i Białorusinów i przewodzoną przez żydowskiego handlarza Ajzika.
                            Zbolszewizowani bandyci obu nacji zamordowali wówczas hrabiostwo L. i A.
                            Wołkowickich, ich szwagra oraz wójta gminy, sekretarza urzędu gminnego,
                            kasjera, listonosza i miejscowego nauczyciela. Polskie ofiary "napojono"
                            najpierw wapnem, a następnie wrzucono do dołu z wapnem i zasypano, mimo że
                            większość ofiar jeszcze żyła. Później komunistyczni bandyci ugniatali miejsce,
                            gdzie wrzucono ofiary, nogami, ponieważ ziemia ciągle pękała. Robiono tak
                            dotąd, aż zniknęły wszystkie szczeliny.

                            Jak pisał Wierzbicki: Z przytoczonej relacji wynika, że zamordowanie
                            Wołkowickich musiało wydarzyć się po przybyciu Sowietów do gminy Indura, co
                            nastąpiło między 19 a 20 września. Natomiast zgodnie z ustaleniami Krzysztofa
                            Jasiewicza, Wołkowiccy i pozostałe osoby zostały zamordowane w nocy z 17 na 18
                            września. NKWD nie tylko nie ukarało sprawców zbrodni, lecz kilku z nich
                            wynagrodziło przyjęciem do milicji (...) Sam Ajzik otrzymał stanowisko
                            przewodniczącego kooperatywu, co jeszcze bardziej wzmocniło jego pozycję
                            społeczną. (Tamże, s. 71-72; podkr. - J. R. N.)



                            Daniłki, Świsłocz, Tomaszówka...
                            Do licznych okrutnych morderstw na Polakach doszło również we wsiach Daniłki,
                            Aminowce, w Massalanach, Szydłowiczach i Zajkowszczyźnie. Zamordowano tam
                            sołtysa wsi Daniłki Sadowniczego, jego syna i brata, inżyniera Witolda
                            Berettiego (z pochodzenia Włocha), żonę i szwagierkę dzierżawcy majątku Golnie
                            Antoniego Kozłowskiego, a później samego Kozłowskiego, dwóch leśniczych z
                            ordynacji Bispinga i zarządcę majątku Zajkowszczyzna - Apolinarego
                            Jaźwińskiego. Według książki Marka Wierzbickiego działaniami grup elementów
                            komunistycznych i kryminalnych, które dokonały tych mordów miał kierować
                            zdaniem świadków komitet rewolucyjny w Wielkiej Brzostowicy. Wierzbicki pisze o
                            działalności tego komitetu: Przewodniczył mu Żyd nazwiskiem (lub może o
                            pseudonimie - J. R. N.) Żak Motyl, a członkami byli Żydzi, Białorusini i jeden
                            Polak. (M. Wierzbicki: op. cit., s. 76).

                            Wierzbicki pisze również (na s. 86-87) o zbrodniczych
                            działaniach "rewolucyjnego komitetu" w miasteczku Zelwa, zorganizowanego po
                            zbrojnej rewolcie tamtejszej skomunizowanej ludności białoruskiej i żydowskiej.
                            W rezultacie działań tego komitetu 21 września 1939 roku rozstrzelano 12
                            Polaków. Według Wierzbickiego być może właśnie wtedy zamordowano m.in.
                            ziemianina Jerzego Bołądzia (przed wojną posła na Sejm) i proboszcza z Zelwy -
                            księdza Jana Kryńskiego.

                            Z kolei (wg Wierzbickiego: op. cit., s. 87) w wyniku działań bojówek żydowsko-
                            ukraińskich wokół Świsłoczy zamordowano m.in. nauczyciela spod Świsłoczy;
                            zaginął również uprowadzony przez tą grupę zawiadowca stacji Świsłocz.

                            Wierzbicki (op. cit., s. 98) przytoczył również dramatyczną relację kupca
                            drzewnego narodowości żydowskiej Jechiela Szlachtera z osady Tomaszówka powiatu
                            brzeskiego. Opisywał on w niej zbrodniczą działalność band grasujących w
                            okolicach powiatu lubomelskiego i brzeskiego po 17 września 1939 roku, które
                            miały na celu sianie terroru i dopuszczanie się gwałtu na przybywających z
                            okupacji niemieckiej. Według Szlachtera: Bandy, które tam grasowały składały
                            się z Żydów, Ukraińców i Białorusinów (...) Działalność tych band polegała na
                            niszczeniu uciekającej z terenu niemieckiego inteligencji polskiej. Według
                            Szlachtera bandy zamordowały wielką ilość Polaków, których masowe groby
                            znajdują się w lasku sosnowym na drodze z Tomaszówki do Polenca i w Szacku, 200
                            metrów od cmentarza.



                          • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:11
                            Czy będą rozliczone zbrodnie na Polakach?
                            Wymienione tu przykłady wskazują, że w latach 1939-1941 doszło do licznych
                            przypadków mordowania Polaków przez zbolszewizowanych Żydów. Prawda o tym
                            powinna być wreszcie ujawniona, zwłaszcza teraz, gdy próbuje się przedstawiać
                            tak oszczerczy obraz Polaków jako narodu rzekomo mordującego Żydów
                            i "wspólników Hitlera". Zdumiewa tak wielka pasywność okazana w tej sprawie po
                            1989 roku, najpierw przez Główną Komisję Badania Zbrodni na Narodzie Polskim, a
                            teraz przez Instytut Pamięci Narodowej. Czy wymogi lewackiej i
                            filosemickiej "poprawności politycznej" mają wciąż przeszkadzać w ujawnieniu
                            mordów popełnianych na Polakach przez Żydów i w ich ściganiu? Dlaczego mamy
                            unikać powiedzenia całej prawdy o nikczemnych mordach popełnionych przez
                            zbolszewizowanych Żydów na swych bliźnich tylko dlatego, że jakoby musimy
                            szczególnie uważać na to, by nie urazić wrażliwości Żydów jako ofiar
                            holocaustu. My też byliśmy jako naród ofiarą holocaustu, sam straciłem wtedy
                            ojca, ale jakoś nikt, a zwłaszcza duża część Żydów, nie chce pamiętać o naszych
                            cierpieniach i nie liczy się z naszą wrażliwością. Nie tylko przemilcza się
                            prawdę o polskiej martyrologii, lecz wytacza się przeciw nam coraz ohydniejsze
                            kalumnie. Byłem i będę zawsze za zbadaniem wszelkich przejawów niegodziwości
                            popełnionych przez poszczególnych Polaków wobec ludzi ze swego narodu czy wobec
                            ludzi z innych narodów. Nie powinno być pobłażania dla pamięci jakichkolwiek
                            szmalcowników, jakichkolwiek wspólników zbrodni w służbie któregokolwiek ze
                            zbrodniczych totalitaryzmów. Ale pamięć o polskich ofiarach każe nam raz
                            wreszcie zadbać o należyte pokazanie zbrodni popełnionych na Polakach przez
                            przedstawicieli różnych narodów, bez różnicowania, czy pochodzą z
                            narodów "lepszych" czy "gorszych", mniej czy bardziej "wybranych". Nie może być
                            dwóch miar. Przypominajmy i czcijmy pamięć oficerów polskich żydowskiego
                            pochodzenia i rabina Barucha Steinberga - ofiar zbrodni katyńskiej. Pokazujmy
                            jednak również i odpowiedzialność żydowskich śledczych z Kozielska czy
                            Starobielska, gorliwie donoszących na polskich oficerów za
                            ich "kontrrewolucyjny szowinizm" (vide meldunki H. A. Eljmana).
                            Najwyższy czas, aby wreszcie przystąpić do systematycznego zbierania świadectw
                            od ostatnich, jeszcze żyjących świadków polskiego holocaustu, tego najbardziej
                            przemilczanego holocaustu z rąk sowieckich, dokonanego przy pomocy
                            zbolszewizowanych Żydów.

                            W ponad 60 lat po rozpoczęciu czarnej serii zbrodni na narodzie polskim, tym
                            niezbędniejsze jest podjęcie apelu o przyspieszenie wyświetlania kulisów
                            popełnianych wówczas zbrodni, badania tropów prowadzących na ślad ich
                            wykonawców. Każda informacja w tej sprawie powinna być zbadana i nie
                            lekceważona, póki jest szansa, że można dotrzeć do świadków tamtych tragicznych
                            wydarzeń. Wielu świadków zbrodni popełnianych na Polakach wymarło, niektórzy są
                            w podeszłym wieku, tak jak 87-letni dziś Tadeusz Maciejewski, który nadesłał do
                            mnie informację o zamordowaniu czterech Polaków w Raduniu. Najwyższy czas, by
                            przyspieszyć badanie spraw popełnionych zbrodni.



                            Mord w Koniuchach - wiele relacji, nie ma winnych?
                            Zdumiewa, że prezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. Leon Kieres, mający dość
                            czasu na peregrynacje po Stanach Zjednoczonych i wydawanie pochopnych,
                            przedwczesnych oświadczeń przed zakończeniem śledztwa, jak dotąd nie podjął
                            publicznie sprawy masowych mordów na Polakach. Nie myślę tu tylko o masakrach
                            popełnionych na wielu dziesiątkach tysięcy Polaków przez szowinistów
                            ukraińskich, ale również o masowym ludobójczym mordzie, popełnionym w 1944 roku
                            na chłopach polskich ze wsi Koniuchy przez żydowskich partyzantów
                            komunistycznych. A przecież ustalenie sprawców tego okrutnego mordu nie jest
                            szczególnie trudne - paru z nich chlubiło się swymi zbrodniczymi "dokonaniami".

                            Chaim Lazar opisywał w książce Destruction and Resistance (New York, Shengold
                            Publishers, 1985, s. 174-175): Pewnego wieczoru stu dwudziestu partyzantów z
                            wszystkich obozów, uzbrojonych w najlepszą broń, wyruszyło w kierunku wsi. Było
                            wśród nich około 50 Żydów, przewodzonych przez Jaakowa Prennera. O północy
                            przybyli oni na kraniec wsi i zajęli odpowiednie pozycje. Rozkaz nakazywał nie
                            pozostawić ani jednej żywej duszy. Nawet zwierzęta domowe miały być wybite, a
                            cała własność zniszczona... Sygnał dano tuż przed świtem. W ciągu niewielu
                            minut otoczono wieś z trzech stron. Z czwartej strony była rzeka i jedyny most,
                            który znajdował się w rękach partyzantów. Partyzanci, z zawczasu przygotowanymi
                            pochodniami, podpalali domy, stajnie i spichlerze, otwierając intensywny
                            ostrzał domów... Półnadzy chłopi wyskakiwali z okien, szukając drogi ratunku.
                            Wszędzie czekały na nich jednak nieszczęsne kule. Wielu wskakiwało do rzeki i
                            płynęło nią ku drugiemu brzegowi, ale i ich również spotka ten sam los. Misja
                            została wypełniona w ciągu krótkiego czasu. Sześćdziesiąt rodzin, liczących
                            około 300 ludzi, zostało wybitych; nikt z nich nie przeżył.

                            Przypomnijmy również inny opis całej rzezi, znajdujący się w książce
                            żydowskiego autora Izaaca Kowalskiego: A Secret Press in Nazi Europe: The Story
                            of a Jewish United Organization (New York: Central Guide Publishers, 1969, s.
                            333-334), przytoczony również w książce Anthology of Armed Jewish Resistance,
                            1939-1945, wyd. przez I. Kowalskiego i in., (Brooklyn, New York, Jewish
                            Combatants Publishing House, 1991, vol. IV, s. 390-391): Komendant naszej bazy
                            wydał rozkaz, aby wszyscy zdolni do walki mężczyźni przygotowali się w ciągu
                            godziny do wykonania operacji... Widziałem partyzantów nadchodzących z różnych
                            kierunków, z różnych oddziałów. ... Nasz oddział dostał rozkaz zniszczyć
                            wszystko, co się rusza i spalić wieś do fundamentów. O dokładnie oznaczonej
                            godzinie wszyscy partyzanci na wszystkich końcach wsi rozpoczęli zalewać wieś
                            ogniem karabinów i karabinów maszynowych, wraz z kulami zapalającymi.
                            Spowodowało to zapalenie się słomianych strzech domów. Wieśniacy i mały
                            niemiecki garnizon odpowiedział ciężkim ostrzałem, lecz po dwóch godzinach wieś
                            wraz z ufortyfikowanym schronem została całkowicie zniszczona. Nasze straty
                            wyniosły dwóch ludzi, którzy zostali lekko ranni.

                            Kolejny żydowski autor - Rich Cohen opisywał w książce The Avengers (New York:
                            Alfred A. Knopf, 2000, s. 145): Partyzanci - Rosjanie, Litwini i Żydzi -
                            zaatakowali Koniuchy od pól, ze słońcem świecącym im w plecy. Doszło do
                            strzałów z karabinów maszynowych z wież strażników. Partyzanci odpowiedzieli
                            ogniem. Chłopi ukryli się w swych domach. Partyzanci rzucali granaty na dachy i
                            domy eksplodowały w płomieniach. Inne domy zostały podpalone pochodniami.
                            Chłopi uciekali przez drzwi domów i uciekali uliczkami. Partyzanci ścigali ich,
                            zabijając strzałami mężczyzn, kobiety, dzieci. Wielu chłopów uciekało w
                            kierunku niemieckiego garnizonu, przy cmentarzu na krańcu miasta. Komendant
                            partyzantów, przewidziawszy ten ruch, umieścił grupę ludzi ukrytych za grobami,
                            Gdy ci partyzanci otworzyli ogień, chłopi zawrócili, tym razem jednak trafiając
                            na żołnierzy, idących od tyłu. Setki chłopów zginęły, schwytane w krzyżowy
                            ogień.



                          • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:11
                            Puszcza Rudnicka ośmieliła się bronić
                            Z książki Isaaca Kowalskiego A Secret Press in Nazi Europe (op. cit., s. 405-
                            407) znane są nazwiska niektórych żydowskich partyzantów z Puszczy Rudnickiej:
                            Israel Weiss, Schlomo Brand, Chaim Lazar, Jacob Prener, Isaac Kowalski, Zalman
                            Wolozni.

                            Co spowodowało tę tak okrutną masakrę chłopów ze wsi Koniuchy? [porownaj
                            Morderstwo w Koniuchach - wtr. WK] Polscy chłopi ze wsi Koniuchy, w pobliżu
                            Puszczy Rudnickiej, zorganizowali jednostkę samoobrony, która miała za cel
                            chronienie wsi przed ciągłymi rekwirowaniami żywności przez wpadające do wsi
                            jednostki partyzanckie. Stąd, pod koniec kwietnia 1944 r., według żydowskich
                            źródeł, wybrano wieś Koniuchy dla aktu zemsty i zastraszenia. Żydowski autor
                            Chaim Lazar (op. cit., s. 174-175) przedstawia wieś Koniuchy jako rzekome
                            centrum intryg przeciwko partyzantom. Z kolei Isaac Kowalski pisze, że Koniuchy
                            znajdowały się dziesięć kilometrów od bazy partyzanckiej, ale nigdzie nie
                            wspomina, aby mieszkańcy wsi uczestniczyli w tropieniu partyzantów żydowskich
                            czy sowieckich. (Jak komentował polonijny autor z Kanady Mark Paul, takie
                            działanie byłoby samobójcze dla samych chłopów). Kowalski zarzuca mieszkańcom
                            Koniuchów, że strzelali do partyzantów przechodzących przez wieś dla
                            wykonywania różnych niewyszczególnionych po imieniu ważnych i niebezpiecznych
                            misji. Zdaniek Marka Paula, nic nie zmuszało partyzantów do ciągłego
                            przechodzenia przez wieś oddaloną o 10 km od ich bazy dla wykonywania misji i
                            widoczne jest, że chodziło o rekwirowanie żywności. Według polskiego historyka
                            Kazimierza Krajewskiego (w książce Na Ziemi Nowogródzkiej, s. 511-512) wieś
                            Koniuchy nie była żadną fortecą, a cały "arsenał" chłopów składał się z kilku
                            zardzewiałych karabinów. Krajewski przypomniał również, że 27 kwietnia 1944 r.,
                            na krótko przed atakiem na Koniuchy, sowieccy partyzanci zaatakowali małą
                            wioskę Niewoniańce, która wspierała Armię Krajową. Wymordowano dwie rodziny
                            członków AK - osiem osób - a ich domostwa spalono do fundamentów.



                            JERZY ROBERT NOWAK

                          • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:12
                            Żydowscy kolaboranci
                            W poprzednim GŁOSIE pisałem o barbarzyńskim zniszczeniu polskiej wioski i
                            wymordowaniu jej wszystkich mieszkańców (ok. 300 osób) przez sowieckich
                            partyzantów, głównie Żydów, w kwietniu 1944 roku. Wymordowano ich w odwecie za
                            to, że organizowali samoobronę chłopów przeciw wciąż ponawianym rabunkom wsi.
                            Przez rzeź w Koniuchach [porownaj Morderstwo w Koniuchach - wtr. WK] chciano
                            zastraszyć inne wsie polskie, by nie odważyły się bronić przeciw wciąż
                            ponawianym rabunkom. Przytaczałem fragmenty książek żydowskich autorów,
                            wydanych w USA, w których otwarcie chwalili się dokonaną na polskich chłopach
                            rzezią. Zapytywałem w związku z tym dlaczego prezes Instytutu Pamięci Narodowej
                            Leon Kieres nie podjął dotąd sprawy okrutnej rzezi na Polakach w Koniuchach,
                            choć sprawcy mordu są znani, a niektórzy nawet pysznią się swą zbrodnią.

                            Z tym większą satysfakcją mogę dziś poinformować czytelników GŁOSU, że zaledwie
                            kilka dni po moim tekście, 23 lutego, "Rzeczpospolita" poinformowała, że
                            Instytut Pamięci Narodowej wszczął śledztwo w sprawie mordu na polskich
                            chłopach we wsi Koniuchy. Okazało się, że w lutym w tej sprawie pismo do IPN
                            wystosował Kongres Polonii Kanadyjskiej. Zdumiewa jednak fakt, że o wszczęciu
                            śledztwa ogłoszono tylko w "Rzeczpospolitej", podczas gdy fakt ten przemilczano
                            w tak wpływowych dziennikach, jak "Gazeta Wyborcza" czy "Życie", nie mówiąc o
                            telewizji. Zdumiewa również informacja podająca, że bada się sprawę o
                            odpowiedzialności za zbrodnie partyzantów sowieckich, nie podając, że trzon
                            uczestników rzezi w Koniuchach stanowili partyzanci żydowscy. Jak dotąd jakoś
                            partyzanci sowieccy z innych narodowości, którzy uczestniczyli w rzezi, nie
                            chwalili się swym udziałem.



                            Rozenblat ujawnia zbrodnie komunistów żydowskich
                            Wybielającym kolaborację Żydów na Kresach fałszerstwom Grossa jednoznacznie
                            przeczą najnowsze ustalenia żydowskiego naukowca z Brześcia Litewskiego na
                            Białorusi Eugeniusza Rozenblata. Jest on wytrawnym znawcą dziejów Żydów na
                            Kresach, a przy tym historykiem, a nie socjologiem, jak Gross.
                            W szkicu naukowym "Jewrei w sisteme meżnacjonalnych otnoszenii w zapadnych
                            obłastiach Bełarusi, 1939-1941 g.", publikowanym w r. 2000 na
                            łamach "Bełaruskiego histarycznego zbornika", 13, Rozenblat pisał m. in.:
                            "W pierwszych tygodniach wojny Żydzi, wykorzystując ucieczkę przedstawicieli
                            polskiej administracji, przejawili inicjatywę jeszcze przed wkroczeniem części
                            Armii Czerwonej i zapełnili za zgodą lub bez zgody pozostałej ludności powstałą
                            wtedy próżnię władzy praktycznie we wszystkich miastach i miasteczkach
                            Zachodniej Białorusi, gdzie ludność żydowska nierzadko stanowiła większość
                            mieszkańców. W tym okresie aktywność żydowskiej ludności wyrażała się w
                            formowaniu struktur aparatu przemocy dla poparcia systemu społecznego
                            (robotniczej gwardii, oddziałów milicji, rozlicznych komitetów, itd. ...).
                            Stworzone przez nich organizacje wzięły na siebie funkcje zbierania broni,
                            aresztowania przedstawicieli polskiej armii i aparatu władzy. W mieście Pińsku,
                            dzięki czujności gwardii robotniczej, aresztowano ministra sprawiedliwości
                            polskiego rządu Michałowskiego, rozpoznanego przez byłego członka KPZB Basię
                            Giller"
                            (Według opracowanego przez J. Fronczaka w 2 tomie "Słownika biograficznego
                            działaczy polskiego ruchu robotniczego biogramy Barbary (Baszy, Lei) Giller po
                            wojnie była ona m. in. kierownikiem katedry w Centralnej Szkole Ministerstwa
                            Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi).
                            Zadenuncjowanie przez Giller skończyło się tragicznie dla b. polskiego ministra
                            sprawiedliwości. Skazany na pobyt w sowieckim więzieniu zmarł (być może został
                            zamordowany) w 1941 r. w czasie ewakuacji więzień sowieckich.

                            E. Rozenblat akcentował również znaczenie udziału zbolszewizowanych Żydów w
                            wystąpieniach zbrojnych przeciw polskiej armii we wrześniu 1939 r. Według jego
                            ustaleń w tak wysławianym przez historiografię sowiecką antypolskim powstaniu w
                            mieście Skidel Żydzi stanowili większość uczestników. Opisując rolę
                            prosowieckich żydowskich ochotników, patrolujących miasta, Rozenblat pisał, że:
                            "Uzbrojone formacje służyły nie tylko jako środek obrony żydowskiej ludności od
                            możliwych konfliktów między narodowościami, lecz same również stanowiły
                            zagrożenie dla określonej części ludności polskiej. Zabójstwa i grabienie
                            Polaków miały dwojaki charakter. W jednych przypadkach były to polityczne
                            akcje, skierowane przeciwko przedstawicielom polskiej władzy. I tak gwardia
                            robotnicza miasta Pińska na czele z b. członkiem KPZB Benjaminem Dodiukiem, w
                            której skład weszli M. Żukowski-Zilberg, G. Szkliarnik, Sz. Szklarnik, Władimir
                            Antonowicz, Abram Gorbat, Judel Kot i in., rozstrzeliwała na miejscu polskich
                            oficerów i policjantów, zatrzymanych z bronią w ręku, w innych przypadkach jako
                            motyw mordu występowała chęć wzbogacenia się kosztem swych ofiar. We wsiach
                            podobne działania dokonywane były głównie przez Białorusinów, w miastach i
                            miasteczkach - przez Żydów."



                            • silesius.monachijski Rozumiem intencje i wzburzenie; admin i tak Cie 10.01.06, 18:18
                              wytnie, niestety; gw takich postow nie toleruje; gazetowy cerber wytnie caly
                              watek; znam to; i staraj sie tylko przedstawiac fakty; antysemityzmu i ja nie
                              lubie; nie pisz "jude"; to oslabia twoje argumenty; tylko fakty; bez emocji
                              (choc sam wiem, jak to trudne); bylo tez wielu madrych i uczciwych Zydow; nigdy
                              nie wolno generalizowac;

                          • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:12
                            Zdominowanie administracji przez "aktyw" żydowski
                            Do szczególnie bezczelnych fałszów Grossa należą powtarzane parokrotnie
                            w "Upiornej dekadzie" twierdzenia stanowczo zaprzeczające masowemu udziałowi
                            Żydów w sowieckiej administracji. Gross gromko zapewnia iż "Żydzi są wymieniani
                            w obsadzie lokalnych organów władzy bardzo rzadko" ("Upiorna...", op. cit., s.
                            78), albo, że udział Żydów w obsadzie różnego typu komitetów prosowieckich "był
                            znikomy" (tamże, s. 77). I na dowód tego wylicza na niemal całą stronę 77
                            składów niektórych komitetów na wsiach, np. wsi Żurawice czy gminie Chotiaczów,
                            podając, że tam najwyraźniej dominowali nie-Żydzi. Przytacza nazwiska Jakuba i
                            Dymitra Maksimczuka, Danelo Hantiuka, Iwana Maciochy, Wasyla Szostaka, etc.
                            Manipulacja Grossa ma na celu oszukanie niezorientowanych czytelników. Otóż,
                            jak powszechnie wiadomo, na wsiach kresowych, gdzie Żydów zamieszkiwało
                            stosunkowo niewielu, w komitetach rewolucyjnych i milicji dominowali
                            Białorusini i Ukraińcy. Inaczej natomiast wyglądała sytuacja w miastach i
                            miasteczkach, co szalbierczo pomija Gross. Otóż wszędzie tam w prosowieckich
                            komitetach rewolucyjnych, milicji, sądach, prokuraturach zdecydowanie
                            dominowali zbolszewizowani Żydzi. I oni właśnie dali się szczególnie we znaki
                            polskiej ludności miast i miasteczek.

                            Aby dokładnie udowodnić fałszerstwa Grossa, który wylicza składy władz we wsi
                            Żurawicy czy gminie Chotiaczów przytoczę jakże wymowne, a szalbierczo
                            przemilczane przez Grossa składy sowieckich władz po 17 września w niektórych
                            miejscowościach, w tym w takich miastach jak Stanisławów, Łuck czy Zamość. W
                            przeważającej mierze oprę się przy tym na świadectwach Żydów, bez porównania
                            uczciwszych od hochsztaplerskiego autora "Upiornej Dekady" i "Sąsiadów". Oto
                            niektóre, jakże wymowne, przykłady.


                            W książce o "mniejszym z dwóch zeł" na temat sytuacji Żydów pod panowaniem
                            sowieckim 1939-1941 żydowski historyk Dov Levin pisał, że: "Już w początkowych
                            dniach obecności Armii Czerwonej we wschodniej Polsce, części Rumunii i w
                            krajach bałtyckich - a w pewnych przypadkach nawet przed ich przejęciem - Żydzi
                            byli aktywni w tworzeniu instytucji nowego rządu. Oni wyróżniali się w
                            gwardyjskich formacjach milicji, ciałach zwanych jako "komitety" rewolucyjne
                            lub tymczasowe. Obecność Żydów w tych organizacjach rzucała się w oczy w
                            miasteczkach i miastach (...). W kręgach sowieckiej administracji wojskowej
                            szeroko (i słusznie) podzielano w tym czasie pogląd, że żydowska mniejszość
                            była jednym z elementów najbardziej godnych zaufania na tym etapie (...) Żydzi
                            byli widoczni we wszystkich agencjach cywilnej administracji w czasie
                            konsolidowania się sowieckiego reżimu przed oficjalnym anektowaniem zachodniej
                            Ukrainy i zachodniej Białorusi w listopadzie 1939 r." (D. Levin, "The Lesser of
                            Two Evils: Eastern European Jewry Under Soviet Rule, 1939-1941", Philadelphia
                            and Jerusalem 1995, s. 43).
                            Według wydanej w Jerozolimie "Pinkas Hahehillot" (Encyclopedia of Jewish
                            Communities. Poland, vol. II Eastern Galicia, Jerusalem 1980, s. 368) po
                            wejściu wojsk sowieckich do Stanisławowa żydowscy komuniści objęli liczne
                            stanowiska we władzach miejskich. Stanowisko wiceburmistrza objął A. Eckstein,
                            szefem milicji został Rozental, jego zastępcą Kochman, komendantem więzienia -
                            Mendel Blumenstein, jego zastępcą Shkulnik, a dyrektorem poczty - prawnik
                            Hausknecht.

                            Według książki "Europa NIE prowincjonalna" (Warszawa 2000, s. 1105, 1106) w
                            Łucku przewodniczącym rady miejskiej po wejściu armii sowieckiej został
                            żydowski komunista Menachem Librich, natomiast miejskim sekretarzem partii
                            komunistycznej w tym mieście został Żyd z Kijowa - Geszonowicz.
                            Cytowany już wcześniej żydowski historyk Dov Lewin przytoczył w swej książce
                            konkretne, bardzo wymowne dane, ilustrujący jakże znaczący udział
                            zbolszewizowanych Żydów w sowieckiej administracji licznych miast i miasteczek
                            na Kresach. Według Levina: "Żydowski komunista, którego wypuszczono z więzienia
                            po wybuchu wojny, i który dotarł do miasta Chełm, znajdującego się wówczas pod
                            rządami sowieckimi (następnie przekazano go Niemcom) opisuje, że całe miasto
                            było w rękach żydowskich. Burmistrz był Żydem. Także wszyscy sprawujący urzędy
                            miejskie i milicjanci, za wyjątkiem "kilku Polaków" byli żydowskimi
                            komunistami. W Zamościu tak wielu Żydów weszło do miejscowej milicji, że
                            stanowili większość w jej szeregach (...) Żydzi kierowali prowincjalnym
                            komitetem miejskim w Stryju (...) Stosownie do żydowskich źródeł Żydzi
                            stanowili 70 procent członków milicji w pewnych miejscowościach wschodniej
                            Galicji" (D. Levin, "Lesser... op. cit.", s. 43-44).

                            Według Levina komendantem miasta Telechany w okręgu pińskim został Leibel
                            Klitnik, a jego brat Ephraim został zastępcą przewodniczącego rady miejskiej.
                            Żydzi zajęli stanowiska burmistrzów w takich miejscowościach jak Dąbrowica,
                            Ostrog, Łuck (...), (por. tamże, s. 43, 44).
                            Amerykański historyk Richard C. Lukas pisał w książce "Zapomniany Holocaust"
                            (por. polskie wyd. Kielce 1995, s. 164), iż:
                            "Jeden z raportów oceniał, że 75 proc. administracji wysokiego szczebla we
                            Lwowie, Białymstoku i Łucku podczas sowieckiej okupacji składało się z Żydów".
                            Zbigniew Romaniuk z Brańska cytował takąż oto opinię miejscowego Żyda Altera
                            Trusa o zdominowaniu tamtejszej administracji sowieckiej przez Żydów:
                            "Najważniejszymi w mieście zostają Welwl Puszański, Benie Fajwel-Szustels,
                            Rufcie Pytlak - starzy komuniści, przyłączają się do nich Szepsel Preiser i
                            Chaje Man" (por. Z. Romaniuk, 21 miesięcy władzy sowieckiej w Brańsku
                            [w:] "Ziemia Brańska", t. VI, 1995, s. 79). Według Romaniuka (tamże s.
                            84): "Nowy aparat urzędniczy wszystkich Polaków traktował jako potencjalnych
                            wrogów".

                            Żyd ze Słonimia, miasta powiatowego w województwie nowogrodzkim - Nachum Alpert
                            pisał, że na czele tymczasowej administracji miasta Słonimia stanął Żyd z
                            Mińska Matwej Kołotow. Według Alperta Kołotow "miał raczej prostacki wygląd.
                            Zainstalował swój urząd w starostwie i w prywatnych rozmowach nie ukrywał swej
                            dumy z tego, że urodził się w rodzinie proletariackiej". - "Mój ojciec jest
                            izwoszczikiem (woźnicą)" - chwalił się całą siłą swego głosu. I nie można go
                            było lekceważyć. Cały świat był w jego rękach" (por. N. Alpert, "The
                            Destruction of Slonim Jewry", New York 1990, s. 10). Na czele zorganizowanej
                            przez Kołotowa Gwardii Robotniczej, mającej pilnować "porządku" w mieście
                            postawiono innego Żyda - Chaima Chomskyego, weterana partii komunistycznej.

                            Żydowski autor M. Amihai, pisząc o sytuacji w mieście powiatowym Sambor w
                            województwie lwowskim, stwierdził, że: "Wielu Żydów weszło do służb miejskich i
                            rządowych. Rosjanie ufali żydowskiej ludności więcej niż Polakom i Ukraińcom, i
                            dlatego wyższe stanowiska powierzano Żydom" (por. M. Amihai, "The Rohatyn
                            Jewish Community. A Town that Perished", Tel Aviv 1962, s. 44).
                            Były żołnierz Armii Krajowej Witold Andruszkiewicz wspominał na łamach "Głosu
                            Polskiego" z Toronto 1 lutego 1997, iż w jego rodzinnych Ejszyszkach po wejściu
                            armii sowieckiej "Żydzi też obsadzili z miejsca większość stanowisk w
                            miejscowej administracji i władzach bezpieczeństwa".

                            • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:13
                              Doktor ordynator Wadiusz Kiesz tak wspominał z czasów swej młodości
                              zmonopolizowanie władzy przez Żydów w jego rodzinnym Boremlu po 17 września
                              1939 roku: "Po objęciu władzy przez Sowietów w miasteczku ukształtował się
                              komitet miejski partii, gdzie narodowościowy skład był jednolity - żydowski. Od
                              tej bezpośredniej władzy zależało wiele - kogo deportować, kogo odpowiednio
                              zaopiniować, kogo wreszcie zaszeregować do tej czy innej szuflady" (por. W.
                              Kiesz, "Od Boremla do Chicago", Starachowice 1999, s. 66).

                              Karol Liszewski (prof. Ryszard Szawłowski) pisał, że również w Nadwornej, gdzie
                              wojska sowieckie pojawiły się 22 września 1939 r. "całą administrację miasta
                              objęli miejscowi Żydzi" (por. K. Liszewski (R. Szawłowski), "Wojna polsko-
                              sowiecka 1939 r.", Londyn 1988, s. 56).
                              Według relacji Władysława Swirskiego otrzymanej z kręgów polonijnych w
                              Kanadzie, za pośrednictwem autora znaczących prac o stosunkach polsko-
                              żydowskich w latach 1939-1941 Marka Pula - w Bogdanówce, w pobliżu Zborowa
                              miejscowej organizacji partii komunistycznej przewodziła Basia Szapiro. Jej
                              zięć o nazwisku Lipszyc był sekretarzem rady miejskiej. W czerwonej milicji
                              bardzo wpływową postacią był tamtejszy handlarz końmi Josz Pinkas.



                              "Panoszyli się bezwzględnie"
                              Aby w pełni uprzytomnić czytelnikom jak fałszywe są stosowane
                              przez Grossa próby wybielenia obrazu postaw Żydów na Kresach i zaprzeczania ich
                              tak znaczącemu, a często dominującemu udziałowi w tamtejszej sowieckiej
                              administracji pozwolę sobie na odwołanie się do relacji samych Żydów-świadków
                              owych lat. Na przykład Henryk Reiss, tak wspominał pierwsze lata rządów
                              sowieckich we Lwowie (1939-1941):
                              "wówczas we Lwowie bycie Jewrejem ułatwiało życie. Władze sowieckie nie ufały
                              Polakom. Nie ufały Ukraińcom marzącym o wolnej Ukrainie, a nie o Ukrainie jako
                              części Związku Radzieckiego. Pozostali Żydzi. Jedynie oni witali Armię Czerwoną
                              kwiatami, jak zbawców. Polski rząd emigracyjny w Londynie apelował, aby nie
                              współpracować z sowieckim okupantem. Polacy, początkowo przynajmniej, nie
                              zgłaszali się do pracy. Czekali. Żydzi nie mogli lub nie chcieli czekać. O
                              posady było łatwo. Dla Żydów nawet bardzo łatwo (...). Dziewięćdziesiąt procent
                              urzędników naszego zjednoczenia stanowili Żydzi. Podobna sytuacja istniała we
                              wszystkich innych zjednoczeniach i kooperatywach spółdzielczych na terenie
                              Lwowa, obejmujących wszystkie gałęzie przemysłu, produkcji i handlu. Czyż można
                              się dziwić, że Polacy, którzy starali się nie współpracować z Rosjanami, bo
                              taki był rozkaz polskiego rządu w Londynie, uważali Żydów za kolaborantów,
                              agentów bolszewizmu?" (por. H. Reiss, "Z deszczu pod rynnę. Wspomnienia
                              polskiego Żyda", Warszawa 1993, s. 41).
                              Wspomniany już historyk żydowski z Białorusi Eugeniusz Rozenblat pisał w
                              cytowanym szkicu, iż "znaczące warstwy żydowskiej ludności wykorzystały
                              zniknięcie polskiej inteligencji i upadek administracyjno-gospodarczego
                              aparatu. Właśnie wtedy ogromna żydowska masa inteligencka i półinteligencka
                              napłynęła do powstałej wówczas niszy, zajmując miejsca w nowych państwowych
                              strukturach (...)".

                              Jak bardzo znaczące były te awanse żydowskich mas, gdy żydowski "lud wszedł do
                              śródmieścia" wyraziście świadczą przytoczone przez Rozenblata dane. Otóż w
                              obwodzie pińskim w styczniu1941 roku Żydzi stanowili 25,3% wśród osób, które
                              awansowały na różne stanowiska, a w organizacjach i instytucjach obwodowych -
                              około połowy składu (49,5%). W rejonie słonimskim Żydzi stanowili ok. 43% osób
                              awansowanych na różne stanowiska, Białorusini 43,5%, Polacy 10,4%. W części
                              miejscowości Żydzi zajęli większość stanowisk w niektórych zawodach. W obwodzie
                              pińskim na przykład Żydzi stanowili 64,7% lekarzy, 49,2% buchalterów,
                              rachmistrzów i planistów. Rozenblat pisze, że przejawy preferowania
                              specjalistów Żydów prowadziły niekiedy do konfliktów. I tak na przykład w
                              Baranowiczach medycy nie-Żydzi uskarżali się na to, że w miejskim szpitalu
                              zostawiono wyłącznie lekarzy-Żydów, a lekarze z innych narodowości posłani
                              zostali bądź do innej pracy w mieście, bądź posłani do regionów w teren.
                              Czasami ostre konflikty wywoływała skrajna niekompetencja Żyda pochopnie
                              awansowanego na kierownicze stanowisko. I tak Żyd mianowany przewodniczącym
                              kołchozu im. Komuny Paryskiej już w ciągu miesiąca wzburzył przeciwko sobie
                              większość kołchoźników. Według Rozenblata niezadowolenie z żydowskiego
                              przewodniczącego kołchozu wywołało jego grubiaństwo, otwarte przywłaszczanie
                              dóbr materialnych i wyraźne protegowanie miejscowych Żydów. Decydując się na
                              zdjęcie go ze stanowiska rejonowy komitet partii akcentował, że jego
                              postępowanie wywołało wybuch narodowej nienawiści w kołchozie.

                              Rozenblat wskazywał również na to, że: "Liczni Żydzi zajmowali odpowiedzialne
                              stanowiska w organach NKWD, sądach i prokuratorach i z nimi kojarzono represje
                              nowej władzy. I tak, prokuratorem okręgowym w dywińskim okręgu obwodu
                              brzeskiego była M. M. Becker, prokuratorem w okręgu prużańskim Była N. I.
                              Liwszic (...), zastępcą naczelnika NKWD w obwodzie brzeskim - W. G. Kagan,
                              naczelnikiem wydziału śledczego w brzeskim NKWD - S. M. Levin (...)". Rozenblat
                              podkreślał, że według danych z 25 września 1940 roku, 41,2% wszystkich
                              pracowników zatrudnionych w sądach i prokuratoriach obwodu pińskiego było
                              narodowości żydowskiej. Zdaniem Rozenblatta tak silny udział Żydów w różnych
                              strukturach sowieckiej władzy był traktowany przez część ludności
                              jako "niesprawiedliwe uprzywilejowanie Żydów". Doprowadziło to do pojawienia
                              się złośliwych określeń w stylu "sowiecka władza - władza Żydów i dla
                              Żydów", "władza żydowska".

                              Wrocławski sufragan, ks. biskup Wincenty Urban tak pisał w książce "Droga
                              krzyżowa archidiecezji lwowskiej w latach II wojny światowej 1939-1945",
                              (Wrocław 1983, s. 93-94):
                              "Czynniki administracyjne nie znały litości, były bezwzględne, cisnęły na
                              każdym kroku. Organem wykonawczym były najczęściej "biedniaki" oraz miejscowi
                              Żydzi, zwłaszcza ci ostatni panoszyli się bezwzględnie, nieraz wyzywająco i
                              bezczelnie. Ich dziełem po największej części były różne donosy na ludzi oraz
                              oskarżenia".

                              Rozliczne żydowskie świadectwa potwierdzają opinię o niezwykle dużym udziale
                              żydowskich kolaborantów w sowieckiej administracji na Kresach. W wydanych przez
                              Żydowski Instytut Historyczny "Studiach z dziejów Żydów w Polsce" (Warszawa
                              1995, t. II, s. 65) przytoczono zawartą w Archiwum Ringelbluma ocenę Żydówki z
                              Grodna:
                              "Położenie Żydów na terenach polskich zajętych przez sowiety było nader
                              pomyślne. Dzięki swojemu wrodzonemu sprytowi i zdolnościom potrafili sobie
                              ułożyć życie jak najdogodniej (...). Bardziej wpływowych Polaków oraz takich,
                              którzy zajmowali przed wojną ważniejsze stanowiska, bolszewicy wywieźli wgłąb
                              Rosji, wszelkie zaś urzędy obsadzali przeważnie Żydami i im powierzali wszędzie
                              kierownicze funkcje (podkr. J. R. N.). Z tych względów ludność polska
                              ustosunkowywała się na ogół od razu bardzo wrogo, wytworzyła się nienawiść o
                              wiele jeszcze silniejsza, niż była przed wojną".
                              Podobny pogląd znajdujemy w zamieszczonej w tychże zbiorach Ringelbluma opinii
                              Żydówki z Wilna, stwierdzającej:
                              "bolszewicy na ogół przychylnie odnieśli się do Żydów, mieli do nich pełne
                              zaufanie i byli pewni ich całkowitej sympatii i zaufania. Z tego powodu
                              obsadzili Żydami wszystkie kierownicze i odpowiedzialne stanowiska, nie
                              powierzając ich Polakom, którzy je dawniej zajmowali" (podkr. - J.R.N.).



                              • sredni4 Re: NSDA P(IS)-JUDE 10.01.06, 18:16
                                Coraz bardziej potwierdza się słuszność oceny wyrażonej już kilka lat temu
                                przez znakomitego polskiego naukowca Iwo C. Pogonowskiego z USA na temat
                                prawdziwych intencji ataków J. T. Grossa w jego tekstach piętnujących
                                zachowanie Polaków w czasie wojny. Prof. Pogonowski, jak już pisałem w
                                pierwszym odcinku GŁOSU, wskazywał, że Gross jest tendencyjnym propagandystą,
                                który chce przez niezwykle ostre ataki na Polaków - jako rzekomo "współwinnych
                                zagłady Żydów" - wesprzeć naciski żydowskie zmierzające do uzyskania jak
                                największych odszkodowań za mienie w Polsce.

                                Nie zważając na to, że Żydzi otrzymali wiele dziesiątków miliardów odszkodowań
                                od Niemców, a Polska nie otrzymała odszkodowań od dwóch wielkich niszczycieli
                                ziem polskich w czasie wojny: Niemiec i Rosji. 9 marca 2001 r.
                                w "Rzeczpospolitej" ukazał się niezwykle wymowny tekst Edwarda E. Kleina,
                                jednego z adwokatów żydowskich, którzy złożyli pozew przeciwko Polsce o zwrot
                                żydowskiego mienia".
                                Tekst można by streścić właściwie jednym zdaniem: "Płaćcie za Jedwabne!". Oto,
                                co pisze m. in. Klein: W Polsce i na świecie mówi się teraz dużo o masakrze
                                Żydów w Jedwabnem. Polskie władze chcą przepraszać i prosić o wybaczenie.
                                Naszym zdaniem zwrot mienia ocalałym z holocaustu Żydom, którzy nadal często
                                uważają Polskę za swą ojczyznę, byłby jednym z najlepszych dowodów szczerości
                                deklarowanych przez Polskę intencji uczciwego rozliczenia się z historią .

        • aleksandra11 Re: NSDA P(IS) 10.01.06, 17:53
          Kochanie, w mojej rodzinie w trakcie wojny została zamordowana przez Polaków-
          rabusiów młoda Żydówka. Po wojnie mordercy zostali skazani i odsiedzieli wyroki
          w państwowym więzieniu. DLACZEGO SIĘ O TYM NIE MÓWI??? dlaczego się nie mówi o
          tym, że łącznie sądy w Polsce Ludowej wydały więcej wyroków na morderców Żydów
          niż trybunał w Norymberdze? czyżby ta wiedza była mocno niewygodna dla obydwu
          stron? Przypominam, że bracia oskarżeni o współudział w zbrodni w Jedwabnem
          również odsiedzieli wyrok, jeszcze za PRL.Oczywiście były to ludowe sądy,
          oczywiście wyroki były wydawane przez Żydów i UB-ków(haha), ale ludzie ponosili
          kary, przynajmniej niektórzy. Życzę powodzenia w dalszym fałszowaniu historii,
          za 60 lat będziemy podręczniki z Izraela importować, jak Boga kocham.
          • silesius.monachijski Re: NSDA P(IS) 10.01.06, 18:07
            a Koniuchy? a berman, rozanski, chajn, jozwiak, wolinska, morel et ceteras, to
            zostawic bez komentarza? ostrzegalem przed wzajemnym wyliczaniem krzywd; to nie
            takie proste, jak myslisz

            aleksandra11 napisała:

            > Kochanie, w mojej rodzinie w trakcie wojny została zamordowana przez Polaków-
            > rabusiów młoda Żydówka. Po wojnie mordercy zostali skazani i odsiedzieli
            wyroki
            >
            > w państwowym więzieniu. DLACZEGO SIĘ O TYM NIE MÓWI??? dlaczego się nie mówi
            o
            > tym, że łącznie sądy w Polsce Ludowej wydały więcej wyroków na morderców
            Żydów
            > niż trybunał w Norymberdze? czyżby ta wiedza była mocno niewygodna dla obydwu
            > stron? Przypominam, że bracia oskarżeni o współudział w zbrodni w Jedwabnem
            > również odsiedzieli wyrok, jeszcze za PRL.Oczywiście były to ludowe sądy,
            > oczywiście wyroki były wydawane przez Żydów i UB-ków(haha), ale ludzie
            ponosili
            >
            > kary, przynajmniej niektórzy. Życzę powodzenia w dalszym fałszowaniu
            historii,
            > za 60 lat będziemy podręczniki z Izraela importować, jak Boga kocham.
    • helguera a co z mordercą Morelem-jego emeryturą.? 10.01.06, 16:15
      • barbara444 onozyc emerytury calej obecnej o dawnej zydokomuni 10.01.06, 16:43
        do poziomu minimim i wytoczyc procesy i wsadzic do wiezien.

        Kwasniewskego sprowadzic ze Szwajcarii.
        • alterpars a cibie zamknac w szpitalu psychoiatrycznym 10.01.06, 18:07
      • silesius.monachijski Re: a co z mordercą Morelem-jego emeryturą.? 10.01.06, 17:37
        Izrael go polskiemu sadowi nie wyda; ma prawa emerytalne (5 000 PLN na
        miesiac), i trudno mu je odebrac; taka juz jest ta "sprawiedliwosc" na tym
        swiecie: polski podatnik musi placic wysoka emeryture zbrodniarzowi, ktory
        znecal sie nad polskimi obywatelami;
    • u_bolt Re: zadna stalinowska prokurator 10.01.06, 16:38
      Pani Wolinska,to byly prokurator Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, wiec nie
      nalezy szargac opini lojalnego prokuratora tamtych ,odleglych czasow.
      A swoja droga, gdyby ich nie bylo to ta cala AK rozgrabilaby do reszty caly
      kraj. Bo te bandy w tamtych czasach krazace i grabiace po wioskach - juz po
      oficjalnym rozwiazaniu AK oraz ogloszeniu amnestii - to przeciez nic innego,
      jak naiwni i glupi co dali sie podpuscic tym co juz widzieli Andersa na bialym
      koniu galopujacego wsrod ruin Warszawy.
      • silesius.monachijski Re: zadna stalinowska prokurator 10.01.06, 17:38
        chyba Ci mozg wyparowal

        u_bolt napisał(a):

        > Pani Wolinska,to byly prokurator Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, wiec nie
        > nalezy szargac opini lojalnego prokuratora tamtych ,odleglych czasow.
        > A swoja droga, gdyby ich nie bylo to ta cala AK rozgrabilaby do reszty caly
        > kraj. Bo te bandy w tamtych czasach krazace i grabiace po wioskach - juz po
        > oficjalnym rozwiazaniu AK oraz ogloszeniu amnestii - to przeciez nic innego,
        > jak naiwni i glupi co dali sie podpuscic tym co juz widzieli Andersa na
        bialym
        > koniu galopujacego wsrod ruin Warszawy.
      • rsrh Brawo u bolt!! Twój koronny argument to pewnie 10.01.06, 20:28
        kaliber 7.65 i naboje firmy Geco??
        • silesius.monachijski Re: Brawo u bolt!! Twój koronny argument to pewni 10.01.06, 23:02
          no wlasnie! ktos tu kompletnie oglupial

          rsrh napisał:

          > kaliber 7.65 i naboje firmy Geco??
    • tadgh Antysemickie.... 10.01.06, 16:46
      All the fucking filthy jewish bastards like to use this 'universal' excuse...

      Burn every little motherfucker down!!!!
    • taziuta Re: Dobrze, że (jeszcze) trupów nie wywlekają :( 10.01.06, 16:50
      Dobrze, że jeszcze trupów nie wywlekają z grobów :(
      Choć znając zaciętość naszej prawicy, która nie ma żadnych problemów ze
      współczesnością i dlatego grzebie się w historycznym szambie, i zabiera zasiłki
      staruszkom (jeśli była zbrodniarzem, to czy nie nastąpiło już przedawnienie?),
      należy oczekiwać że te gó*no-jady wezmą się jeszcze za groby zbrodniarzy
      stalinowskich.
      Na przykład pod pretekstem nie uiszczenia opłaty za kwatery :)

      bedulek napisał:

      > Wreszcie!! Jeszcze kilka innych gnid bierze emeryturki - zacznijmy od Morela,
      > potem paru generałów w Polsce.BRAWO!!
      • silesius.monachijski Re: Dobrze, że (jeszcze) trupów nie wywlekają :( 10.01.06, 17:01
        Taziuta: spusc z tonu; nie wypada; ja antysemita nie jestem - chyba o tym
        wiesz; do 1989 roku nawet nie wolno bylo o tym mowic; a zbrodnia wymaga
        napietnowania; nikt nikogo teraz na kare smierci skazywac nie bedzie; chodzi o
        zwyczajna ludzka przyzwoitosc; Pan Szymon Wiesethal, ktorego spotkalem na
        wykladzie w Monachium mawial: "Prawo nie zemsta"; chodzilo o to, dlaczego tak
        bardzo sciga zbrodniarzy hitlerowskich; powiedzial, ze nie chodzi o zemste,
        chodzi o - nawet symboliczne - ukaranie, czy napietnowanie zbrodniarzy; zeby
        obecne i przyszle pokolenia wiedzialy, ze nie wolno byc zbrodniarzem, i ze
        usprawiedliwanie sie, ze taki byl rozkaz (czesto odwolywali sie do tego
        hitlerowcy) przeczy wyobrazeniu o wolnosci i odpowiedzialnosci za czyny
        jednostki; a tego chyba wszyscy chcemy: niech kazdy bedzie wolny, ale tez,
        niech kazdy wie, ze za swoje czyny sam ponosi odpowiedzialnosc; nie mniej, i
        nie wiecej;
        .
        pozdrawiam

        taziuta napisał:

        > Dobrze, że jeszcze trupów nie wywlekają z grobów :(
        > Choć znając zaciętość naszej prawicy, która nie ma żadnych problemów ze
        > współczesnością i dlatego grzebie się w historycznym szambie, i zabiera
        zasiłki
        >
        > staruszkom (jeśli była zbrodniarzem, to czy nie nastąpiło już
        przedawnienie?),
        > należy oczekiwać że te gó*no-jady wezmą się jeszcze za groby zbrodniarzy
        > stalinowskich.
        > Na przykład pod pretekstem nie uiszczenia opłaty za kwatery :)
        >
        > bedulek napisał:
        >
        > > Wreszcie!! Jeszcze kilka innych gnid bierze emeryturki - zacznijmy od Mor
        > ela,
        > > potem paru generałów w Polsce.BRAWO!!
      • 77qwerty Re: Dobrze, że (jeszcze) trupów nie wywlekają :( 10.01.06, 17:06
        to co Taziuta jakas emeryturka
        za utrwalanie władzy zagrozona?
        • silesius.monachijski Re: Dobrze, że (jeszcze) trupów nie wywlekają :( 10.01.06, 17:13
          zostaw taziute w spokoju; nie jest zadnym "zbrodniarzem"; ma swoje poglady, ty
          masz swoje, a ja moje; bez "chamskich wycieczek"; problem jest trudny i jakos
          bolesny; nie musimy sie wzajemnie obrazac;
          .
          pozdr.

          silesius

          77qwerty napisał:

          > to co Taziuta jakas emeryturka
          > za utrwalanie władzy zagrozona?
          • alterpars Re: Dobrze, że (jeszcze) trupów nie wywlekają :( 10.01.06, 17:53
            wreszcie cos madrego powiedziales silesius.....
      • rsrh Groby to była "towarzysze" wasza specjalność !! 10.01.06, 22:04
    • lekcja10 Re: Zawieszono emeryturę stalinowskiej prokurator 10.01.06, 17:00
      Bardzo dziwię się naszemu społeczeństwu, czy jest tak prymitywne, że nie różni
      się od fanatyków religijnych islamskich. Dlaczego obwinia się Redaktora
      Michnika, ktory jest bardzo inteligentny, ma klasę i tak dużo wycierpiał dla
      naszej wolności. Ludzie opamiętajcie się i nie bądxcie gorsi od elity
      stalinowskiej. Jest prawo, sa przepisy i niech będzie wszystko zgodnie z
      zasadami prawnymi. Wszystkie państwa z nas się śmieja uważają za barbarzyńców.
      Ponadto mam pytanie - od kiedy prawo działa wstecz, bo ciagle go się stosuje u
      nas.
      • 77qwerty Re: Zawieszono emeryturę stalinowskiej prokurator 10.01.06, 17:09
        spoleczenstwo jest madre bo potrafiło
        odroznic fałszywe autorytety i szkodnikow Polski
    • galan12 Marcinkiewicz-weż się jeszcze za KL BEREZA KART. 10.01.06, 17:01
      a SEMPERIT KRAKÓW
    • galan12 proszę o kubek z pinochetem i jurkiem 10.01.06, 17:04
      • moherowy-komandos Re: wrze-wrze-wrze 10.01.06, 17:10
        No to juz tylko krok od porachunkow w stylu jugolskich albo czeczenskich jatek.
        A co na to bracia zza ocenu?
    • poglodek Nareszcie zaczynamy żyć w normalnym kraju 10.01.06, 17:20
      to co zrobiono teraz odnośnie morderczyni sądowej Wolińskiej, powinno być już
      zrobione wiele lat temu, ale dopiero teraz mamy rząd polski a nie grubokreskowy
      rzad PRL-bis jak dotychczas. Oczywiście to powinno dotyczyć nie tylko tej
      żydowskiej morderczyni sądowej, ale także kata polaków i niemcó w Jaworznie,
      tak się przypadkowo składa że też żyda Salomona Morela ... a także wielu innych
      oprawców z lat stalinizmu z UB, prokuratury, sadow wojskowych i tak tez
      przypadkowo by się złożyło, że w większości byli to żydzi. Duża część z nich
      jeszcze żyje i należy chociaż na koniec zabrac im emerytury ... ktory otrzymuja
      za swoja zbrodniczą antypolską działalność.
      Tak samo powinno się pozbawić wszelkich przywilejow emerytalnych, dodatkow itp.
      funkcjonariuszy MO, SB i innych sluzb PRLu, za czym jest np: nowy prezes IPNu.
      • alterpars wrecz przeciwnie zyles i nadal bedziesz zyc 10.01.06, 17:52
        w nienormalnym kraju...tylko kierunek przechylu sie zmienil...
        tak na marginesie...jestes katolikiem prawda?
      • barbara444 Re: Nareszcie zaczynamy żyć w normalnym kraju 10.01.06, 17:56
        Do normalego to temu krajowi jeszcze daleko ale

        Twoj post jest bardzo dobry i trafia w samo sedno spraw.

        Zydokomuna (1940- dzisiaj) to nie sa zwylki bandyci i przestepcy to sa mordercy
        masowi czyli ludobojcy.

        Nalezy tak ich potraktowac jak nazistow w Norymberdze.

        Ale oni zdazyli juz zniesc kare smierci. Przewidujacy i przebiegli.
        • alterpars nie podniecaj sie barbara 10.01.06, 18:00
          bo to jeden z grzechwow glownych w katolickim kraju. A debaty o karze smierci
          nie moge sie doczekac na antenie RM...jak to skrecicie zeby z jednej strony
          zakazywac aborcji ale z drugiej przyzwalac na kare smierci....
          • wet3 do "alterpars" 10.01.06, 18:30
            alterpars napisał:

            > bo to jeden z grzechwow glownych w katolickim kraju. A debaty o karze smierci
            > nie moge sie doczekac na antenie RM...jak to skrecicie zeby z jednej strony
            > zakazywac aborcji ale z drugiej przyzwalac na kare smierci....

            Widze, ze masz problem. Najwieksza wartoscia i skarbem kazdego czlowieka jest
            ZYCIE! Nikt nie ma prawa zabierac zycia drugiemu czlowiekowi (zabojstwo,
            morderstwo...). Gdy ktos uczyni to - odbiera sobie tym samym prawo do swojego
            zycia - czyli sam na siebie wydaje wyrok kary smierci. Kara smierci powinna byc
            stosowana. Jesli idzie o aborcje, to jako bardzo mizerny katolik uwazam, ze
            istnieje cos takiego jak "rytm natury" - czyli okres czasu w ktorym mozna
            uniknac niepozadanej ciazy. W razie zas klopotow zdrowotnych, ktore nie
            pozwalaja przestrzegac "rytmu natury", w celu unikniecia niepozadanej ciazy
            (oraz aborcji) delikwenci powinni stosowac srodki antykoncepcyjne! Chyba uzycie
            srodkow antykoncepcyjnych jest lepszym wyjsciem niz skrobanka! Pozdrawiam.


          • jama314 A Ty nie spieniaj... 10.01.06, 18:52
            Kiepsko słuchasz majsterku. Była niejedna. I aby Ci życie ułatwić, to przypomnę
            że KK jest przeciwny generalnie - w dużym uproszczeniu bo brak czasu na
            niuanse. Niepotrzebnie się pienisz...
      • wet3 do "poglodek" 10.01.06, 17:57
        W pelni podzielam Twoje poglady. Niestety, nie podzielam Twego optymizmu.
        Ciagle cos mi sie wydaje, iz bedzie zrobionych pare numerow pod publiczke, a
        potem sprawy zostana, jak zwykle, wyciszone, a do pelnej i prawdziwej akcji
        nigdy nie dojdzie. Obym sie MYLIL! Ciekaw jestem co o tym sadza inni
        forumowicze? Pozdrawiam.
        • grom3 Re: do "poglodek" 10.01.06, 18:20
          Masz racje czyms ten narod trzeba otumanic.
        • alterpars Re: do "poglodek" 10.01.06, 19:51
          ten kraj nigdy nie byl i juz nie bedzie normalny. Albo jest przechyl w stone
          sowietow albo w storne czarnych. Polacy nie zasluguja na wolnosc bo nei potrafia
          w niej zyc....
    • m1789 BRAWO najwyższa pora ! Osądzić stalinowców ! 10.01.06, 18:23
    • konrad.ludwik02 Re: Nie rozumię: mało że odpowiada za mordy ... 10.01.06, 18:30
      ... sądowe przeciwko bohaterom Polski Podziemnej, to jeszcze III RP wypłacała
      jej za to emeryturę? Jeszcze jeden skandal, i do tego bezkarność tego
      koszmarnego Salomona Morella, jak się zdaje - pupilka kogoś z kompetentnych
      władz Izraela!
    • leszek.st37 Re: Zawieszono emeryturę stalinowskiej prokurator 10.01.06, 18:57
      Książka o procesie gen. Fieldorfa pt. ZBRODNIA , ukazała sie w 1989
      roku. Decyzja Sądu Wojskowego w Warszawie o aresztowaniu H.Wolińskiej w
      1998 . Przez 9 lat nic się nie działo w tym temacie ?
      Teraz -po 7 - miu latach od decyzji o jej aresztowaniu , ktoś się
      obudził i zabiera 86 letniej pani emeryturę. A przecię ,podobno,
      wolnym Krajem staliśmy się w 1990 . Co Pan Prezydent W. zaspał ???
      Mało było różnych UB -owskich drani na miejscu i nie sądzono ich mimo ,
      że i świadkowie jeszcze żyli . Udział H.Wolińskiej w podpisaniu
      decyzji o tymczasowym aresztowaniu Generała jest niewątpliwy .Spróbowała
      by nie podpisać tej decyzji. Ale to nie H.Wolińska skazała Generała
      na śmierć .Polecam książeczkę "ZBRODNIA" , panów Marata i Snopkiewicza.
      • rsrh Zdumiewająca jest ilośc czerwonków mających 10.01.06, 20:43
        czelnośc zabierac głos w obronie Wolińskiej ps "Lena"Działanie tej kanalii już
        opisałem powyżej przypominając także sprawę Mołojców a mimo to nastepne mioty
        "przodującej doktryny" dalej kłapia jak z a dobrych lat PZPR i SLD.
        Oczywistym błędem w końcu lat 80-tych była "gruba kreska" umożliwiajaca im
        dalsza egzystencje na lukratywnych stanowiskach po przemalowaniu na
        soc-demokratów.Na szczęscie okres ochronny na te zwierzaki się skoczył i należy
        przystąpić do planowego odstrzału!!!!
        • u_bolt Re: Zdumiewająca jest ilośc czerwonków mających 10.01.06, 21:13
          rsrh napisał:
          > Na szczęscie okres ochronny na te zwierzaki się skoczył i należy
          > przystąpić do planowego odstrzału!!!!

          Nalezy rozumiec, ze juz prezydent IV-ej RP wydal specjalny dekret na
          przywrocenie plutonow egzekucyjnych specjalnego przeznaczenia.
          • rsrh Oczywiscie że tak!! Co prawda nie bedzie to 10.01.06, 21:49
            ulubione przez wiadoma lewacką formacje kaliber 7.65 i naboje firmy Geco ale
            smierc cywilna jest równie dolegliwa dla zasłużonych "czerwonych rodzinek"! Od
            zawsze czyli od 1981r proponowałem przyjęcie niemieckiego modelu denazyfikacji
            ze wskazaniem na Zuławy jako miejsce pracy dla "elity PZPR" ale "starowiercy
            przodującej doktryny"byli na etapie "grubej kreski" i ze wstretem takie
            propozycje odrzucali.
            Dzisiaj te "autorytety" (niektóre na listach TW) straciły na animuszu i juz
            siedza cicho czasem szczekając ale już głosami zastępczymi młodego miotu!!!
            • silesius.monachijski Re: Oczywiscie że tak!! Co prawda nie bedzie to 10.01.06, 23:04
              dla bolszewickich zbrodniar´zy najlepsza kara jest wyrzucenie dziadostwa na
              smietnik historii; tam ich miejsce

              rsrh napisał:

              > ulubione przez wiadoma lewacką formacje kaliber 7.65 i naboje firmy Geco ale
              > smierc cywilna jest równie dolegliwa dla zasłużonych "czerwonych rodzinek"! Od
              > zawsze czyli od 1981r proponowałem przyjęcie niemieckiego modelu denazyfikacji
              > ze wskazaniem na Zuławy jako miejsce pracy dla "elity PZPR" ale "starowiercy
              > przodującej doktryny"byli na etapie "grubej kreski" i ze wstretem takie
              > propozycje odrzucali.
              > Dzisiaj te "autorytety" (niektóre na listach TW) straciły na animuszu i juz
              > siedza cicho czasem szczekając ale już głosami zastępczymi młodego miotu!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka