dobrowoj
06.07.06, 20:41
To, że europarlament po raz kolejny płonie z oburzenia na nas, a konkretnie na
europosła z LPR, p. prof. Macieja Giertycha, za złożenie hołdu Generałowi
Franco (chwała mu za to, oczywiście) – to rzecz zwyczajna. To, że do tego
antyfaszystowskiego wycia przyłącza się nasza rodzima eurotargowica – lewica,
też nikogo zdziwić nie może.
Ale to, że tak jawnie w koalicji z czerwono-różowymi występują europosłowie z
Platformy Obywatelskiej – to już jest pewne novum. I z pewnością nie ma w tym
przypadku, skoro swoich kolegów natychmiast uznał za stosowne wesprzeć, na
specjalnie zwołanej konferencji prasowej, WCz poseł Jan Maria Władysław Rokita.
Wynurzenia WCz Pana Posła w tej kwestii zawierały zasadniczo dwa elementy. Po
pierwsze, przybierając bardzo marsową minę, raczył on oświadczyć, że w
demokratycznej Europie niedopuszczalne jest pochwalanie jakichkolwiek
dyktatorów. Po drugie, był łaskaw poinformować nas, że jego partyjna
euromacierz, czyli chadecka Europejska Partia Ludowa, nie życzy sobie takich
obrońców chrześcijaństwa, jak Generał Franco.
Oba te stwierdzenia są godne najwyższej uwagi, i nie należy ich lekceważyć,
jak by nie rozśmieszał nas niedoszły „premier z Krakowa” – dokładnie
proporcjonalnie do stopnia, w jakim pozuje na groźnego Bonaparstka. Oto
przecież, za wypłowiałym parawanikiem frazesów o demokracji bez trudu dostrzec
można twarz Hobbesowskiego suwerena, który w arbitralny i niczym nie
skrępowany sposób decyduje o tym, co w demokratycznym Lewiatanie wolno myśleć
i mówić, kogo wolno czcić, a kogo należy potępiać. Jeszcze tylko rodzaju i
wysokości kar za niedozwolone pochwały nie podano do wiadomości, ale to
przecież także dyskrecjonalna kompetencja suwerena.
Nie mniej ciekawa jest informacja o tym, jak wolno bronić chrześcijaństwa. Nie
jest ona wprawdzie zbyt precyzyjna, bo dokładnie wiadomo tylko, czego robić
nie wolno, a więc na przykład strzelać do czerwonych bandytów, którzy mordują
księży, gwałcą zakonnice, palą kościoly i rozstrzeliwują krzyże. Część
pozytywną możemy jednak jakoś wydedukować, gdy przyjrzymy się historii
chadeckich tchórzofretek z partii zrzeszonych dziś w Europejskiej Partii
Ludowej. Wtedy przekonamy się, że wolno, na przykład, zaprzeczać zbrodniom
hiszpańskich republikanów, jak to czynili francuscy chadecy podczas wojny domowej.
Wolno pisać, jak chadecki burmistrz Florencji, Giorgio La Pira, przyjacielskie
listy do towarzysza Chruszczowa z zapewnieniami o bliskości społecznych
ideałów chrześcijaństwa i komunizmu okraszone uprzejmymi pytaniami, czy w
Związku Radzieckim w zupełności przestrzegane są prawa wierzących, a następnie
zachwycać się równie uprzejmym wyjaśnieniem, że Związek Radziecki zapewnia
swoim szczęśliwym obywatelom w równym stopniu prawo do wiary, jak do ateizmu.
Wolno, jak chadekom w NRD, włączać się do budowy społeczeństwa
socjalistycznego pod przewodem SED. Wolno wreszcie, jak Tadeuszowi
Mazowieckiemu w 1951 roku, pisać artykuły potępiające reakcyjnego agenta
Watykanu, torturowanego i skazanego na wieloletnie więzienie biskupa Czesława
Kaczmarka, albo pisać – jak posłowie koła „Znak” donosy do Kurii Rzymskiej,
informujące, że najważniejszą przeszkodą na drodze do pełnej harmonii państwa
z Kościołem jest Prymas Wyszyński.
Jest znane powiedzenie o „ciekawych czasach”. Nasze czasy być może nie są aż
tak ciekawe, ale na pewno pouczające. W czasie nie dłuższym niż dwa tygodnie
mogliśmy skonstatować, że jedna siła „prawicowa” w Polsce – Prawo i
Sprawiedliwość, broni moralnego dziedzictwa judeochrześcijańskiego, a druga
siła „prawicowa” – Platforma Obywatelska, ramię w ramię z europosłem Schulzem
i z premierem Zapatero, walczy z faszystą Franco.
Bo zapomniałem zacząć od informacji najzabawniejszej, co niniejszym
uzupełniam: WCz Pan Poseł Trojga Imion Rokita uważa się za konserwatystę.
J.B.