gyubal_wahazar
27.08.19, 14:45
Parę dni temu miałem ożywioną dyskusję nt szkodliwości stereotypów. Punktem wyjścia był film o Polaku w UK, który ileś lat temu
wziął kredyt na 25 lat by kupić dom, a teraz jest on wart niemal połowę mniej, mimo, że w jego remont włożył parędziesiąt tysięcy funtów.
Powodem, było wybudowanie przez miasto w sąsiedztwie, iluś domów dla naszych pakistańskich braci,
w wyniku czego, białasy stopniowo zaczęły się z okolicy wyprowadzać.
Widzowie tego reportażu, podzielili się na 2 obozy:
1) pogromców stereotypów (2 panie i na pół etatu 1 pan)
2) obrońców stereotypów (na 2.5 etatu - ja)
Argumentacja pań szła w kierunku krzywdzenia naszych pakistańskich braci przesądami nt ich - jak to eufemistycznie ujęły - różnic kulturowych,
zaś moja, w kierunku porównania statystyk przestępczości Pakistańczyków vs białasów.
Kiedy tak oczywisty i mierzalny argument, wydawałoby się, że zakończy dyskusję, nieoczekiwanie bardziej wojująca z dam
wyciągnęła z rękawa prawdziwego asa:
- A kto robi te statystyki: Pakistańczycy czy białasy ?!
Koleżanka uhonorowała ją za to niemal owacją na stojąco, powtarzając jak mantrę wyświechtaną mądrość z babcinej makatki, że stereotypy są szkodliwe.
W odruchu rozpaczy, spytałem panie kolejno:
1) czy robiąc casting osoby do opieki nad ich dzieckiem, zatrudniłyby faceta ?
2) czy obstawiłyby wygraną Polski z Niemcami w piłkę nożną ?
3) albo wygraną w siłowaniu na rękę losowej damy z losowym facetem ?
Co było do przewidzenia, najpierw usłyszałem, że to nie są stereotypy, potem że nawet jeśli są, to jakieś bardzo nietypowe, potem że nie chcą się kłócić, a na koniec druga zmieniła temat na szyfon vs żorżeta, czy coś jeszcze bardziej od czapy, co ostatecznie ukręciło łeb dyskusji
Ponieważ ciężko znoszę porażki, a z ręki płci przeciwnej jeszcze ciężej, mam pytanie, czy Wy też jesteście wyznawcami stereotypu, że stereotypy są szkodliwe ?