Dodaj do ulubionych

Polak na zagrodzie

    • patriot1 Re: Polak na zagrodzie 14.08.06, 05:29
      mieszkam na Long Island-taka sypialnia Nowego Jorku.rzadko spotyka sie tam
      ogrodzone domy.jedynie Polacy jak juz kupia kawalek terenu zaraz buduja plot.w
      tych najbogatszych miejscowosciach absolutnie nie widzialam ogrodzen.czasami
      jest jakies ogrodzenie z tylu domu- szczegolnie gdy na dzialce jest basen(zeby
      ktos do niego nie wpadl).od frontu plot to rzadkosc,jest za to pieknie
      utrzymana zielen.i taki kierunek w Polsce bylby o wiele lepszy.pozdro.j
      • zupagrochowa1 Porownaj do Manhattanu i dorrmenem na kazdym kroku 14.08.06, 09:12
        L.I. - tam całe tereny naleza do klasy sredniej, nie ma takiej mozaiki jak w
        miescie.

        Przejedz sie tez na Floryde i zobacz jak tam sie odgradzaja - osiedla dla ludzi
        wylacznie starszych niz 55 lat, dla wylacznie bezdzietnych, dla bialych itp.

        W Polsce nikt ci nie patrzy kim jestes, ile masz lat, ile dzieci (na
        szczescie), wystarczy ze stac cie na mieszkanie. Ktore jest drogie, ale nie
        mowmy ze stac na nie nie wiadomo jak zamoznych ludzi. Moja ciotka pracuje w
        archiwum, nie wiem ile zarabia, ale na pewno grosze (panstwowe), a wlasnie na
        takim mini-osiedliku mieszka. I jest czysto, spokojnie, i pogadac mozna
    • beztlumika Straszne 14.08.06, 06:46
      Strasznie mi w tym moim getcie. Zostawiam telefon na przednim siedzeniu
      samochodu i nie muszę lecieć o 2 w nocy z obawą, że mi ktoś szybę wybije. Radia
      z samochodu nie zabieram do domu nigdy. Komputer leży w bagażniku przez kilka
      dni. Nie mam w oknach krat i zostawiam je otwarte nawet wówczas, gdy wyskakuję
      na weekend. Dziecko bawi się na zadbanym placu zabaw a z sąsiadami mogę pograć
      w piłkę na własnym boisku. Mam swój basen i salkę do ćwiczeń. Wychodzę po
      gazety do kiosku i nie zamykam drzwi na zamek. Rower i wózek dziecka stoi na
      korytarzu po kilka dni i jedyna osoba, która tego dotyka, to sprzątaczka, która
      każdego ranka zmywa podłogę.

      Odwiedził mnie kiedyś pewien Niemiec i wprowadzając go do mieszkania po prostu
      nacisnąłem klamkę. Wyjątkowo był zdziwiony, że nie zamykam drzwi na zamek, więc
      poroszę nie pierdzielić, że to ja mam jakieś, getciarskie fobie.


      Dla jasności - na moim osiedlu nie mieszkają tylko bankierzy. Mieszkają tu
      drobni przedsiębiorcy, personel średniego szczebla, nauczycielka – tych ludzi
      łączy jedno – dbają o tyle, o ile mogą zadbać – o swoje otoczenie i o swoje
      życie. Z naszych podatków ten chory kraj ma na solidarne państwo, które
      konserwuje anomię - więc domagam się dla nas szacunku. Nikt tu nie wyciera
      sobie gęby pustymi frazesami o brzydkim mieście, tylko miesiąc w miesiąc płaci
      firmie ogrodniczej za dbanie o trawniki i zwalnia miasto z wydatków, które
      powinno ponieść, żeby tzw. przestrzeń publiczna była estetyczna. Jak pies
      nasra, to trzeba się schylić i wyrzucić kupsko do stojącego kosza na psie
      odchody, za których opróżnianie płaci się niezależnie od tego, czy ma się psa
      czy nie. Nie czekamy, żeby „ktoś nam coś tu dał”. Płacimy za WSZYSTKO sami. A
      tzw. społeczeństwu, które w Polsce jest w stanie anomii, przeciwstawiamy
      aktywność, czystość i porządek.

      Płaczącym nad zamkniętymi osiedlami radzę się przyzwyczaić. Polska zawsze
      cierpiała na brak segregacji przestrzennej i to tworzyło mit równych żołądków.
      Zamknięte osiedla, z mieszkaniami wartymi miliony, to wkład do ostatecznego
      zakopania ducha komuny i nowej segregacji społecznej opartej o styl życia,
      pieniądze, przestrzeń i wykształcenie. Nie trzeba płakać nad zamkniętymi
      osiedlami – trzeba płakać na zamykaniem drabiny społecznej. My tworzymy wzory
      dla Polski czystej i zadbanej. Polski wykształconej a nie kołtuńskiej i
      roszczeniowej. Chcesz do nas wejść, napić się z nami piwa, pograć w piłkę,
      popływać w swoim basenie? Nic prostszego – weź się do roboty, pracuj po 12
      godzin dziennie, w weekendy dokształcaj się i za lat 5 przestaniesz się bać
      zostawiać otwarty samochód z radiem w środku. Na widok sąsiada będziesz się
      szczerze uśmiechał. Za lat 25 twoje dzieci podziękują ci, że nie leniłeś się
      przed telewizorem oglądając Magdę M marząc o nie swoim życiu, tylko wychowałeś
      je w świecie, gdzie nie przykleja się zapałek do sufitu w ramach rozrywki.

      Mieszkając na takim osiedlu nabiera się zaufania do świata. Ludzie przestają
      się bać, zaczynają sobie wzajemnie ufać. Kontakty się intensyfikują, bo musimy
      dbać o malutki kawałek przestrzeni. Kiedyś ten wzór rozleje się na całą
      Polskę – dziś jesteśmy awangardą ZAUFANIA. My już przezwyciężyliśmy anomię i
      wrogość wobec siebie. Reszta ciągle wierzy w to, że politycy zmienią im życie
      na lepsze. Zapraszamy do nas – wpadnij tu na kilka miesięcy i zobaczysz, że
      jest fajnie, że można myśleć szerzej, odważniej. Że ciężka praca i jej efekty
      to nie jest amerykański mit, ale przygotuj się na jedno – jak rzucisz peta z
      balkonu, to nikt nie odwróci głowy w stylu to nie moja sprawa. Jak twój pies
      nasra na chodnik, to nie będzie ci to obojętne. Nauczysz się szacunku dla
      własności, dla zielonego trawnika. Po kilku miesiącach zaczniesz marzyć o tym,
      żeby cała Polska była ładniejsza. Przestaniesz być obojętny.
      • ryssio He, he, naiwny 14.08.06, 07:09
        Znajomemu sędziemu złodzieje "wyczyścili" doszczętnie segment na warszawskim
        strzeżonym osiedlu "willowym". Więc twoja beztroska to raczej
        właśnie...beztroska, po prostu.
        • beztlumika Re: He, he, naiwny 14.08.06, 09:40
          synku - ja się wychowałem w miejscach, gdzie takich myślicieli jak ty
          zjadaliśmy na śniadanie - połowa moich kolegów ma wyroki większe od tego, ile
          miła lat, jak je dostawała, więc nie pierdziel mi o naiwności, bo ja w ławce
          siedziałem z takimi, których milicja wyprowadzała z klasy za gwałty na
          koleżankach. I jakoś sobie dałem radę. Idzie o to, że za lat 20 już takich
          klas, gdzie złodziej siedzi w ławce obok nie-złodzieja, będzie coraz mniej.
          Społeczeństwo się podzieli przestrzennie i złodziejaszek radia samochodowego
          nie będzie przychodził tam, gdzie są kamery i ochrona - już nie przychodzi. A
          to właśnie ta drobna przestępczość zmusza ludzi do mieszkania za płotem.
          Przeczytaj w wolnej chwili taką książkę "Kogo biją komu kradną Przestępczość
          nie rejestrowana w Polsce i na świecie" i zrozumiesz, że okraść można każdego -
          nawet bank - ale statystycznie rzecz biorąc rozkład ryzyka jest inny i kropka.
          Ja mój rower stawiam od 5 lat nie przypięty na korytarzu i nic mu się nigdy nie
          stało. Jakbyś się przeszedł po korytarzu u mnie w bloku, to możesz wyjechać
          wózkami dla dzieci na sumę 10.000 złotych a jeszcze żaden nie zginął. Naiwność
          czy statystyka? Szczerze mówiąc ja olewam ten mój rower, ale okazuje się, że
          mój rower olewają wszyscy, którzy tu mieszkają - i to jest najlepsze w
          mieszkaniu na takim osiedlu - nie ma tu ludzi, którzy szukają okazji do
          ukradnięcia czegoś. Tu nie ma złodziei i wandali. Ja wiem, że to w Polsce brzmi
          dziwnie - blok i nie ma złodziei lub wandali, ale tak jakoś wyszło.


          • boston5 Re: He, he, naiwny 14.08.06, 11:22
            To wyobraz sobie tatusku, ze ja mam tak samo (tj. rower, samochod, komorka
            itp.). Mieszkam na niestrzeżonym osiedlu na Zoliborzu, skąd przeprowadzę się do
            zagrodka z ochroną na Wilanowie. I wcale mnie to nie cieszy. A z recydywą tez
            sie uczyłem, wiec nie strugaj wielkiego znawcy zycia.

            Dzieciak nie dostanie po gębie na osiedlu, ale jak już pójdzie do klubu to nie
            będzie wiedział czy uciakac czy walic w gacie.

            A zgadzam się, ze okrasc mozna kazdego. Wiec i ploty na niewiele się zdadzą.
            • pokeo2 Re: He, he, naiwny 14.08.06, 11:28
              LOL - rozumem ze ktos Cie zmusza do przeprowadzki. Dobre, zabawne. :D
            • beztlumika Re: He, he, naiwny 14.08.06, 11:50
              ale co ja mam sobie wyobrażać - statystyki nie odnoszą się do jednostek, ale do
              zbiorowości - mówimy o typologiach a nie o sztywnych zbiorach - a co do dzieci
              w przyszłości, to myślisz jakimiś mitami, że życie będzie zawsze wyglądało tak,
              jak dziś - nie będzie - ludzie coraz bardziej będą uciekali z miast do
              podmiejskich domków. Rozbije to również rejonizacje szkół, bo dziecko będzie
              uczyło się w mieście, ale żyło poza nim a szkoły w miejscie też się podzielą.
              Już nie będzie takiej prostej zależności, że chodzisz to szkoły tam gdzie
              mieszkasz. Kolegów z podwórka będzie się miało 3 a nie 30 jak kiedyś. To zmieni
              kontakty społeczne na zbliżone do tych z dzisiejszych szkół średnich, gdzie
              dzieciak jedzie przez pół miasta do szkoły i zrywa z podwórkiem. To coraz
              bardziej posegreguje świat społeczny i do pewnych klubów lumpenproletariat już
              się nie wciśnie. Ja czy ty jeszcze mogliśmy chodzić do szkoły z synem
              złodzieja, ale za lat 20 już tak nie będzie, bo upadek w drabinie społecznej
              będzie owocował wyprowadzką do słabszej dzielnicy. Już dziś to widać po
              siłowniach - są siłownie osiedlowe, gdzie chodzi pewien typ ludzi i kluby
              fitness, gdzie ich nie ma bo karnet za drogi. Jak budowa klasy średniej będzie
              szła zbyt wolno, to światy się rozjadą szybciej, niż dziś to wygląda. Oceny
              zostawiam dziennikarzom - diagnozy etykom życia społecznego - mnie interesuje
              pewien proces, który już widać. To jak z leczeniem zębów - państwo wycofało się
              z opieki stomatologicznej to można leczyć zęby za pieniądze, albo wcale. Efekty
              widać w każdym tramwaju, ale są tacy, którzy już tego nie widzą, bo nie jechali
              tramwajem od 10 lat.
              • boston5 Re: He, he, naiwny 14.08.06, 12:02
                do poprzednika - do przeprowadzki zmusza mnie poniekąd metraż. A jeśli znasz
                sytusację mieszkaniową w Warszawie, to się nie dziw i nie zasmiewaj, że
                przeproadzam się właśnie na Wilanow.

                do beztlumika - zmieni się albo nie. Pewnie tez nie wiesz jaki będzie kurs CHF
                za 3 lata. Powiem tak. Rozumiem grodzenie nowego osiedla na Wolumenie
                (Chomiczówka), wokół którego stoją obdrapane blokowiska, a na ławkach
                przesiaduje dresiarstwo i menele. To samo na Bródnie, Targówku itp. Nie
                rozumiem grodzenia Wilanowa, Mariny, Kabat itp., gdzie takich ludzi albo nie
                ma, albo jest na tyle mało, że nie ma co się ich obawiać.

                Każdy ma receptę na życie. Ja swoje dzieci będę chronić zawsze. Ale nie przez
                izolację od prawdziwego życia.
                • beztlumika Re: He, he, naiwny 14.08.06, 12:16
                  dzieci możesz chronić, ale ze światem nie wygrasz - wczytaj się w tych samych
                  socjologów, co mówią o innym procesie społecznym - wróciło np. zapomniane słowo
                  mezalians - ktoś o nim jeszcze pamięta? Osoby, które pamiętają komunę mają w
                  d... arystokratyczne mity, ale Polska przechodzi przyspieszony kurs tego, co
                  Europa przechodziła w okresie rewolucji przemysłowej - arystokracja pieniądza
                  zastępuje arystokrację krwi czy ducha i drabina społeczna się odwraca - jeszcze
                  kilkanaście lat temu prestiż miał nauczyciel - dziś ktoś, kto mówi, że jest
                  nauczycielem spotyka się ze złośliwym zdaniem "o to ma Pan/Pani długie wakacje"
                  nasze pokolenie nie ma problemów z wypiciem piwa w pijalni obok kogoś, kto
                  wykłada towar w Tesco - nasze dzieci już będą wiedziały co to klasy społeczne i
                  kto jeździ na nartach a kto zna narty tylko z telewizji. I nic na to nie
                  poradzimy. Jak Polska skręcić za mocno w jedną stronę, to dla biednych zostanie
                  droga awansu przez sport i showbiznes - reszta pójdzie wydeptanymi przez świat
                  ścieżkami.
                  • boston5 Re: He, he, naiwny 14.08.06, 12:37
                    Dość symptomatyczne jest to co mówisz. To, że idą zmiany społeczne jest
                    nieuniknione. Nie czytałem wspominanych socjologów, ale wystarczą mi rozmowy z
                    moimi rodzicami i teściami, którzy mentalnie żyją wciąż w "tamtej" epoce. Ja
                    już jestem inny, a moje dzieci pewnie za jakiś czas będą i mnie uważać za
                    relikt.

                    Jednak nie zgadzam się, że zmiany te muszą doprowadzać do płotów na osiedlach.
                    Ok, ja mam w d... czy mieszkam z sąsiadami, który zajmują się PR, head-
                    huntingiem, consultingiem, czy stolarstwem, hutnictwem i prowadzeniem
                    ciężarówqki. Ale nawet dla ludzi, którym izolacja od proletariatu odpowiada
                    poinno wystarczyć, że mieszkają na osiedlu zamieszkałym przez "klasę średnią"
                    bez stawiania sztachet przed oknem. Może jestem naiwny, ale przez 30 lat życia
                    mieszkam na osiedlach otwartych i większa krzywda mnie nie spotkała. A jeśli
                    już, to z reguły do konfrontacji dochodziło w przestrzeniach wspólnych (pociąg,
                    autobus, klub, sklep itp.).

                    • beztlumika Re: He, he, naiwny 14.08.06, 12:56
                      ja generalnie się nie boję, bo jak się chodziło do najgorszej szkoły w mieście
                      i mieszkało w legendarnej dzielnicy, gdzie wskaźniki przestępczości były
                      najwyższe niezależnie od tego, czy to była carska Rosja, II RP, PRL czy III RP,
                      to człowiek uczy się żyć z miastem i jego klimatem w tle i nawet w obcym
                      mieście w michę nie dostaję, bo zagrożenia widzę na 100 metrów do przodu - ale
                      ten świat już się kończy - albo dojdzie w Polsce do rewitalizacji miast i ich
                      centrów, albo zostaną enklawy i - to będzie kolejny trend - migracja za miasta.
                      Tak czy inaczej segregacja społeczna i przestrzenna przed nami - no i te nowe
                      osiedla z płotami to taki przykład procesu społecznego - dlatego dziwią mnie
                      jęki socjologów - ja tam widzę materiał na kilkanaście doktoratów ;)
      • patthecat Frajer jesteś i dziecko skrzywdzisz..... 14.08.06, 07:32
        Jako przedstawiciel tzw. społeczeństwa, jak to, najwyraźniej, aspołeczny
        geniuszu napisałeś rzeknę ci tyle, że jak się uprą, to i tak ci chałupę obrobią.
        Naprawdę jesteś taki naiwny, że wydaje ci się, iż płot, parę kamer i 60 letni
        Dziadek Rambo-Security ci dupę upilnuje? A to ciebie będą brali na pierwszy
        ogień złodzieje, bo jak się bunkruje, to znaczy że ma po co. Piwo to ja ci mogę
        za kołnierz wylać najwyżej a nie dążyć usilnie, co by je z tobą w końcu wypić,
        bucu. A dzieci kiedyś będą MUSIAŁY wyjść z tej waszej ufoludzkiej społeczności i
        wtedy dopiero zaczną się jaja. Bo na mieście nie będą wiedzieli, że to dziecko
        wielkiego paniszcza i trzeba się z nim cackać jak z porcelaną chińską z V wieku :D
        • amatil Re: Frajer jesteś i dziecko skrzywdzisz..... 14.08.06, 07:44
          > Jako przedstawiciel tzw. społeczeństwa, jak to, najwyraźniej, aspołeczny
          > geniuszu napisałeś rzeknę ci tyle, że jak się uprą, to i tak ci chałupę obrobią

          Tyle, że większości włamów nie dokonują fantomasi i ocean eleven, tylko zwykłe
          dresy z łomem. A na nich rambo-security i płot wystarczą.
        • beztlumika Re: Frajer jesteś i dziecko skrzywdzisz..... 14.08.06, 09:48
          uspołecznić to trzeba cały ten chory kraj - my na osiedlach zamkniętych
          uspołeczniamy nawet trawniki
      • boyakki Re: Straszne 14.08.06, 11:31
        Ja mieszkam w blokowisku z wielkiej plyty zbudowanym w 1991 i nie jest
        ogrodzone i tez moge zostawic radio w samochodzie, nie zamykam drzwi gdy
        schodze do piwnicy czy ze smeiciami, a na budynku od 15 lat nie bylo zadnego
        graffiti czy mazaja (na calym osiedlu, okolo 40 blokow, sa 2 graffiti - na
        szkole- i okolo 30 na specjalnie do tego celu zrobionycm murku). W bloku 90% to
        rodziny robotnicze, 10% osoby o statusie wyzszym i jakos nie ma chamstwa,
        wszysy mowia sobie dzien dobry i sa dla siebie mili i pomocni. Osiedle mimo, iz
        nie nowe i 80% to postkomunistyczne blokowiska jest bardzo zadbane, 100% blokow
        jest ocieplonych i pomalowanych, miasto wymienilo wszytskie chodniki, na ladne
        z szarej kostki. Wokol osiedla jest okolo 200-300 domkow jednorodzinnych i
        ogrodzone sa tylko ogrodki!!!! Przez 15 lat ukradziono z parkingu pod blokiem 1
        auto , ale 2 kamerki zarzucone na parking zalatwily sprawe i od 7 lat nie
        zniknelo juz zadne auto. Czasem sa jakies drobne kradzieze np. kolpakow, czy
        zarowek:)) ale to juz nie powod by sie grodzic. Nie mieszkam co prawda w
        Warszawie, ale to nie tlumaczy sytuacji bo w moim miescie 99% to ludzi, ktorzy
        jeszcze 15-20 lat temu mieszkali na wsi (ja tez) i zdecydowana czesc z nich
        dostosowala sie do zycia w spolnocie. oczywiscie sa wyjatki, ale nie jest to na
        tyle uciazliwe by sie grodzic. Czasami Calosc rozchodzi sie o to by wybrac
        dobre wladze, ktore zadbaja takze o tereny publiczne, a wspolnota mieskzaniowa
        zadba o tereny prywatne by wszedzie bylo ladnie i milo, a to wszystko zalezy
        juz od samych ludzi. Jezeli Warszawiacy wybieraja na prezydenta czy radnych
        ludzi, ktorzy swoja aktywnosc pokazuja tylko tuz przed wyborami, nie dbaja o
        tereny publiczne, nie instaluja monitoringu to sie nie dziwie, ze jest jak
        jest. W kazdym razie grodzenie nie wydaje mi sie najlepszym wyjsciem. Rozumiem
        jeszcze grodzenie samych dziedzincow/podworek ale gordzenie rowniez budynku to
        juz pzresada.
      • dem-leftist Re: Straszne 14.08.06, 12:38

        musze stwierdzic,ze cos w tym jest co napisales...
        "segregacja" powstaje gdzies indziej-takie osiedla sa,hmm,chyba raczej skutkiem
        niz powodem???
        • beztlumika Re: Straszne 14.08.06, 13:11
          doskonałe podsumowanie - w artykule jest taka niedopowiedziana teza, że to
          osiedla będą generowały segregację - jest właśnie odwrotnie - osiedla są
          skutkiem segregacji, której kiedyś nie było - ja już nie pamiętam, który to ze
          znanych polskich socjologów miasta - chyba Aleksander Wallis (kto wie, niech
          poprawi) - pojechał kiedyś na jakiś kongres socjologiczny i opowiadał, że w PRL
          to profesor uniwersytetu mieszka przez ścianę z robotnikiem i to standard -
          ponoć zarzucali mu, że prowadzi propagandowe pogadanki na poważnym kongresie -
          po prostu nie mogli w to uwierzyć.
    • ak813 Te mury to wynik bezprawia i burdelu lat 1989-2005 14.08.06, 06:58
    • patthecat Jak pożar wybuchnie to nagle strażacy wstęp mają.. 14.08.06, 07:04
      Konsekwentni bądźcie, bunkrownicy. Jak się zacznie jarać komuś mieszkanie, to
      też nie wpuszczać strażaków albo pojedynczo przez ciecia wpuszczać. Jak sąsiad
      żonę zadźga nożem, to też policji nie wpuszczać, tylko we wspólnocie sobie
      załatwić między sobą nieporozumienie. Lekarzy też nie wpuszczać. Albo w ogóle
      pobudujcie własne miasta z prywatnymi służbami porządkowymi, szpitalami i
      wysokim na dwa metry płotem kolczastym dookoła. A potem się tam kiście :D
      • kebej Re: Jak pożar wybuchnie to nagle strażacy wstęp m 14.08.06, 07:10
        nawet w otwartych dzielnicach Ottawy powoli pojawiaja sie grodzone osiedla; to
        raczej model amerykanski; tutaj biedakom zatykalo sie geby welfrem i
        chlali/cpali we wlasnym gronie.
        Mimo wszystko od "gett" dla middle class gorsze jest getto low income housing
        projects
      • nairias Re: Jak pożar wybuchnie to nagle strażacy wstęp m 14.08.06, 13:37
        Ale podatki to płaćcie jak wszyscy, co? :)
    • indianski Chory kraj , chorzy ludzie 14.08.06, 07:06
      Nikaragua Europy.
    • dskowronski Re: Polak na zagrodzie 14.08.06, 07:37
      Denerwuje mnie już to gadanie (aż chciałoby sie użyc innego słowa, ale wtedy
      pewnie objawiliby się moderatorzy).

      Nie podobaja Ci się ogrodzone osiedla - mieszkaj sobie na nieogrodzonym - pełno
      takich w Warszawie (90% Ursynowa, czy Bródna). A jak ktoś woli mieszkać za
      płotem - co Ci do tego - wolnoć Tomku w swoim domku.

      Przez znakomitą większość ludzi, którzy sarkają na ogrodzone osiedla przemawia
      zwykła zazdrość, bo nie stać ich na kupienie w takim miejscu mieszkania i kłuje
      ich w oczy to, że inni mogą sobie na to pozwolić, a wiadomo że w naszym kraju
      być bogatszym, zaradniejszym, czy mądrzejszym od innych to grzech śmiertelny.
    • 1eb Re: Polak na zagrodzie 14.08.06, 07:39
      Faktycznie nie zauwaazamy tego, jest to naturalne..i tak juz po prostu
      jest ...odpowedialam mojemu chlopakowi Ä(niemiec ze szwajacrii) dlaczego u
      mojego kolegi na czerskiej zanim weszlismy byly trzy bramki...ale cyto jest
      odtwarzanie naturalnego stanu...?wszedzie sa gorsze i lepsze dzielnice....tutaj
      autor moze celowo zapomnial spytac skad sie bierze w ludziach potrzeba
      zamykania oprocz, tej "naturalnej"....moze dlatego ze panstwo, miasto,samorzad
      nie zadbalo wciaz o bepieczenstwo...bo w koncu jakby na kazdym odiedlu byla
      czysta piaskownica to nikt nie chodzilby do innej
    • ippix smutna prawda 14.08.06, 07:39
      nie mam pojecia czym sie kieruja ludzie, którzy chca zamieszkac za wysokim
      plotem, ale wiem z doswiadczenia, ze to niszczy kontakty towarzyskie. pochodze z
      40tysiecznego podwarszawskiego miasta. z lezka w oku wspominam jak banda moich
      znajomych wychodzaca na zakupy/do kina/ na piwo... wpadala do mnie do domu
      (mieszkanie w bloku), bo akurat zglodniala... wyzerali mi pol lodowki, po czym
      zgarniali ze soba i bawilismy sie swietnie.
      teraz mieszkam w warszawie - mam mieszkanie na normalnym starym osiedlu.
      przyklad warszawski: kolezanka zaprosila mnie na parapetowke. podala adres.jade.
      na miejscu okazuje sie , ze to zamkniete osiedle (wlasciwie szczelnie ogrodzony
      blok) z parkingami tylko dla mieszkanców (samochodu nie mam gdzie zaparkowac), a
      zeby wejsc trzeba sie zameldowac u ochroniarza, który cos tam sobie notuje pod
      stolem. do tego kamerka na bramie rejestruje kazdy twoj ruch. nie poszlam na
      impreze. wrocilam do mieszkania na bielanach, a w weekend i tak jade odwiedzic
      znajomych w rodzinnym miasteczku - tam jeszcze ludzie nie popadli w obled
      dobrowolnego zamykania sie w klatce.
    • rosomak666 Ciekawe, czy socjologowie się nie grodzą 14.08.06, 07:45
      Czy ci ty wszyscy socjologowie mieszkają w nieogrodzonych posiadłościach?
    • 25h Re: Polak na zagrodzie 14.08.06, 07:47
      Gdyby nie przestępczość i lumpenproletariat zdegenerowany alkoholem nie byłoby
      potrzeby grodzenia przestrzeni.Jeśli kogoś stać na mieszkanie w zamkniętym
      osiedlu,to nawet ze względów czysto estetycznych powinien to zrobić.Po co
      oglądać obszczane klatki schodowe i towarzystwo wzajemnej adoracji okupujące
      okolice piaskownicy z tanim winem w ręku?
    • 25h Re: Polak na zagrodzie 14.08.06, 07:48
      "nieznoszę" pisze się oddzielnie.
    • ppecherz Wolny wybór każdego... 14.08.06, 07:51
      Jak ktoś chce mieszkać i 50m pod ziemią, to też może, jego sprawa :)

      O co Wy się tak pienicie wszyscy??
    • curious2003 juz Elvis spiewal "In the ghetto" 14.08.06, 07:52
      wylegarni gansterow itd nie wchodze do tych osiedli Pawiakow inaczej :)
    • xavier27 Re: Polak na zagrodzie 14.08.06, 07:55
      Problem w Polsce nie polega na tym że są bogaci i biedni. Że coraz bardziej pogłębia się pomiędzy nimi przepaść. Że jedni są ogrodzeni a drudzy szczają po klatkach. Problem polega na tym że jedni i drudzy tak bardzo się nienawidzą i tak bardzo obwiniają za wszystko. A przecież jeszcze kilkanaście lat temu wszyscy byli równi. Gazeta Wybiurcza ma tendencję do pisania "szokujących" artykułów o polskich skrajnościach. Ja mieszkam na jednym z Katowickich osiedli. Nie jest ogrodzone bo to 11sto piętrowe bloki. Pokolenie blokersów już wyrosło więc nie piszą po klatkach. Na trawniku jest kilka kup a piaskownicy nie ma wcale. Nie przeszkadza mi to. Ale jedno mnie wk..... - mieszkańcy jednego bloku nie mówią sobie dzień dobry. Jako młody socjolgo przeprowadziłem badanie.
      Ilość "dzień dobrów" maleje wraz ze wzrostem ceny samochodu danego mieszkańca mojego bloku. Jednak ci biedniejsi czują większą wspulnotę.
    • r_mol W "chronionych osiedlach" nie mieszkają bogaci 14.08.06, 08:02
      Z całym szacunkiem. Niedawno nie pamiętam czy w "Rz" czy w "Parkiecie" było
      zestawienie - mieszkania powyżej 100 m to jakieś 2 czy 3% nowo oddawanych. Mam
      uwierzyć, że facet kupujący M-3 (nawet za płotem) to bogacz? He, he :-)
      • fraxinus Re: W "chronionych osiedlach" nie mieszkają bogac 14.08.06, 14:43
        tak, bogacze z kredytami na całe życie...
        w dodatku nie wszystkim wystarczyło tego kredytu na parking podziemny a że na
        zamkniętym osiedlu może być tylko mały trawniczek to parkują swoje samochody na
        parkingach sąsiadujących otwartych osiedli i wyprowadzają swoje pieski na
        trawniki motłochu, bo u siebie to muszą "szanować zieleń", ale obok to już sami
        mogą się jak motłoch zachowywać... ponadto to ich dzieci "NIE-trole" nie
        podlegają jakiejkolwiek kontroli i robią, co chcą i gdzie chcą, bo muszą
        być "chowane" bezstresowo
    • dianamj Re: Polak na zagrodzie 14.08.06, 08:12
      Jak można mówić o innych dzieciach "trolle "- to okrutne!Czy dzieci z
      ogrodzonych posesji nie łobuzują!Taka segregacja, zaczynając od dzieci to
      upadek człowieczeństwa...
      • alinaw1 Re: Polak na zagrodzie 14.08.06, 08:35
        Wczoraj spacerowałam po osiedlu na ul. mikołajczyka (otwarte), chciałam
        kierować się w stronę trasy siekierkowskiej, więc przeszłam przez osiedle
        strzeżone. Na skróty. co prawda nie było ogloszenia: OBCYM WSTĘP WZBRONIONY ale
        i tak czułam się jak intruz, złodziej, złoczyńca... Na dodatek okazało się, że
        z drugiej strony osiedla furtki są zamknięte, więc i tak musiałam wyjść i
        obejść to osiedle. Gdy wyszłam, odetchnęłam z ulgą. Ale moje złe samopoczucie
        wynikało chyba z wyrzutów sumienia, że wchodzę jako osoba nieodpowiednia (nie
        jestem mieszkanką owego osiedla). Z drugiej strony pomyślałam, że być może
        denerwowałoby mnie lub niepokoiło jeśli przez moje podwórze przechodziłby ktoś
        na skróty do innego podwórza. Jeśli oddzielanie sięma na celu bezpieczeństwo-
        rozumiem, jeśli odzielanie się jest także oddzielaniem klasowym (nie chcę mieć
        nic wsopólnego z tamtymi, moje dzieci bawią się tylko tutaj, itd) to już
        prawdziwy problem.
    • jml13060 Re: Polak na zagrodzie 14.08.06, 08:26
      Prawo powinno dzialac w dwie strony.

      Mieszkam przy Marszalkowskiej w Warszawie. Co by bylo gdybym wraz sasiadami
      (powolujac sie na nasze pieniadze, bezpieczenstwo, itp) wyrwal kawal centrum
      miasta spod publicznego uzytkowania? Zagrodzil Marszalkowska 2-metrowym plotem
      i zrobil druga "Marine", nakazal prywatnym samochodom i autobusom miejskim
      objazdy na zewnatrz ogrodzenia, zerwal tory tramwajowe zeby miec cisze i
      zakazal obcym krecenia sie pod moim domem ... ???, a poszliby za nami
      mieszkancy Swietokrzyskiej, Al.jerozolimskich, ................. Chcecie
      tego ????????????

      Wladze miast powinny zakazac grodzenia, usunac obecnie istniejace bariery i
      wreszcie zadbac o integralnosc terytorialna miejskiej przestrzeni publicznej.

      A jesli sie "burakom" w miescie nie podoba i brak im plota, to wracajta na
      wioche. Tam mozna stawiac ploty. Sugeruje takie ładne - z potluczonych
      lusterek - zeby wszystkich po oczach bila wasza zamoznosc.
    • franek9915 I bardzo dobrze trzeba sie bronić przed Bydłem 14.08.06, 08:26
      jakie chodzi po ulicach ze nawet spokojnie nie mozna wyjsc na spacer.
    • zupagrochowa1 Mi tez sie nei podobaja ploty w Warszawie 14.08.06, 08:51
      ale jeszcze bardziej nie podobaja mi sie menele, ktorzy rozrabiaja przed
      klatka, sikaja pod drzewami, terroryzuja itp
      Skoro na wsi mozna sobie odgrodzic obejscie, to czemu nie w miescie? Tez wole
      sama przejsc od przystanku na skroty, ale mmoge poswiecic ten "luksus" w zamian
      za bezpieczenstwo, ktorego -wbrew temu cotwierdzi autor - w Warszawie
      ZDECYDOWANIE brakuje.
      Planisci powinni zas pomyslec zawczasu, i przeznaczyc konkretne tereny na parki
      publiczne, sciezki itp
    • pan_szczepan Re: Polak na zagrodzie 14.08.06, 08:55
      popieram strzeżone osiedla, sam na takim mieszkam. niestety nie ma innej rady
      by odizolować się od biednego nienawistnego motłochu - popłuczyn po komunie.
    • omus Re: Polak na zagrodzie 14.08.06, 08:58
      ja tez, ale juz przezylam wlamanie, mieszkalam w bloku, w ktorym byl "tylko"
      domofon, klatka non stop zasikana, windy zniszczone, gdy zlapano wlamywacza,
      ktory przyznal sie, ze wlamał się do mnie, po pół roku policja umożyła
      śledztwo, a ja już zawsze boje się, że pod moją nieobecność ktoś mi się włamie
      do domu, nie ukradnie zbyt dużo, ale zniszczy drzwi i zdewastuje mieszkanie, a
      ja będę musiała brać dodatkowe zlecenia, by pokryć koszty naprawy

      Aska
    • azanna a ja na pewno się przeprowadzę na takie osiedle 14.08.06, 09:06
      Najpierw włamanie do mieszkania, tydzień później samochód. Ja nie zadaję pytań
      czy zwiększenie własnego bezpieczeństwa ma sens. Jeśli autorkę artykułu też by
      spotkało coś podobnego to również by nie zadawała głupich pytać o przestrzeń
      publiczną. Moje mieszkanie uważam za przestrzeń prywatną, ale widać się mylę
      skoro można bezkarnie wejść i zabrać moje rzeczy (a może też są publiczne?) -
      auto owszem stało w miejscu publicznym, ale myślałam, że jest moje prywatne. No
      najwyraźniej się myliłam.
      • fromagreatheight Re: a ja na pewno się przeprowadzę na takie osied 14.08.06, 13:09

        > Najpierw włamanie do mieszkania, tydzień później samochód. Ja nie zadaję pytań
        > czy zwiększenie własnego bezpieczeństwa ma sens. Jeśli autorkę artykułu też by
        > spotkało coś podobnego to również by nie zadawała głupich pytać o przestrzeń
        > publiczną. Moje mieszkanie uważam za przestrzeń prywatną, ale widać się mylę
        > skoro można bezkarnie wejść i zabrać moje rzeczy (a może też są publiczne?) -
        > auto owszem stało w miejscu publicznym, ale myślałam, że jest moje prywatne. No
        >
        > najwyraźniej się myliłam.

        Dlaczego więc nie przeprowadzisz się na wieś ? Tam możesz swój teren grodzić do
        woli. Staram się zrozumieć Twoje rozgoryczenie spowodowane kradzieżą, ale musisz
        przyjąć do wiadomości, że otwarta przestrzeń publiczna jest cechą bez której
        miasto nie może istnieć. Jeśli przeszkadza Ci taki stan rzeczy (bo istotnie
        sprzyja on włamaniom oraz innym rezultatom interakcji międzyludzkiej - zarówno
        negatywnym, jak i pozytywnym), to rozwiązaniem nie jest stawianie płotów, ale
        wyprowadzka w miejsce, gdzie swobodnie odseparujesz się od reszty społeczeństwa.
        Ta zależność jest tak prosta. Albo pogodzisz się z konsekwencjami publicznie
        dostępnej przestrzeni komunalnej, albo zmień okolicę zamieszkania. Trzeciej
        drogi nie ma, bo w dłuższej perspektywie prowadzi ona do śmierci miasta.

    • bergman1 starczy dobrze wychować swoje dzieci 14.08.06, 09:24
      to nie będzie się czego bać.
    • alundro12 WIęcej takich osiedli 14.08.06, 09:36
      Jak dla mnie to mieszkać tylko w takim osiedlu.W dzisiejszych czasach złodzieji
      i innych dostarczycieli ulotek i tym podobnych to jest najlpesze rozwiązanie.A
      tych któży są przeciwni to poprostu na takie coś niestać a nie że to jest
      najgorsza rzecz na świecie.Bezpieczeństwo przede wszystkim.
    • q_vw Re: Polak na zagrodzie 14.08.06, 09:46
      Po pierwsze, odpowiadając różnym oszołomom, liberalizm czy neoliberalizm, PO i
      Tusk nie mają nic wspólnego z warszawskimi osiadlami-twierdzami. Po prostu
      widzieć wszystko w ten sposób to jednostka chorobowa, ot schzofrenia
      paranoidalna...

      Po drugie, nigdzie w Polsce, poza Warszawą nie ma takiej sytuacji w tak
      olbrzymim natężeniu, owszem, są sporadycznie takie osiedla np. w Poznaniu...
      ale to ewenement. Czymś innym są domofony, one przestrzeni publicznej nie
      zabierają.

      Z czego więc wynika specyfika Warszawy ? Ano chyba z tego, że leczy się w ten
      sposób kompleksy, ukazuje własną wyższośc i siłę pieniędzy, najlepszym tego
      dowodem jest odpowiedź udzielona jednemu z ankieterów "mój czas jest wart 300
      złotych za godzinę"... Grzecznie pytam, kto normalny, bez urazów psychicznych
      by tak odpowiedział ? Taka odpowiedź to prymitywizm. Zamknięte osiedla świadczą
      też o tym, że polacy wzajemnie się nie szanują, biedni są szczuci na raczkującą
      klasę średnią, bo politykom upada teoria o równości wszystkich wobec siebie, a
      nawet w komunie tej równości nie było. Bogaci i średniacy są przeświadczeni, że
      biedni tylko dybią na nich, ich własność, żeby przynajmniej zniszczyć czy
      uszkodzić...

      Jesteśmy jako społeczeństwo niewychowani w duchu obywatelskim, w poszanowaniu
      publicznej własności, dla nas albo coś ma konkretnego właściciela, albo jest
      niczyje. Ponadto szacunek dla dobra materialnego innych nie istnieje, tak samo
      szacunek dla innych ludzi. Zauważcie, że w ramach osiedla jest OK, ale niech
      ktoś obcy się pojawi...

      Nie mieszkam i nie będę mieszkał na strzeżonym osiedlu, nie widzę w tym sensu.
      Jak wybuduję dom, oczywiście postawię płot, ale nie pięciometrowy, tylko
      ozdobny, domu też nie wybuduję na strzeżonym osiedlu, ale będę propagował ideę
      straży sąsiedzkiej, trzeba się samoorganizować przeciwko przestępcom, których
      nie brakuje. Dzieci nie będę odcinał od biedniejszych sąsiadów, status
      majątkowy nie jest aż tak ważny. Najważniejsze to wzajemnie uczyć szacunku dla
      siebie nawzajem.

      W procesie bogacenia społeczeństwa to zaniknie, byle budować otwarte,
      tolerancyjne społeczeństwo obywatelskie. Ale tego obecne władze nie pojmują
      kompletnie, ich forumowi wyznawcy także. Na strachu i paranoicznym podejściu do
      świata nas otaczającego nic dobrego się nie zbuduje. Wystarczy tylko o tym
      pamiętać.

      Aha, podobał mi się fragment z piaskownicą, ta kobieta, która cudze dzieci
      nazwał "trollami" musi być szalenie wysublimowaną osobą ;) Oj, dostałoby się
      jej, dostało... Dzieci, niewazne kim są ich rodzice, potrafią zaskoczyć swym
      zachowaniem, bo co innego w domu, prywatnie, a co innego publicznie, na pokaz,
      mówimy i robimy, nieprawdaż forumowicze ???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka