Dodaj do ulubionych

Kłopoty z pokalanym poczęciem

    • doktorhaus A może nie trzeba było rozpoczynać 29.12.07, 12:59
      współżycia w 15 roku życia,potem jazda na tabletkach do 30-tki i potem ,gdy
      przyjdzie ochota na dzidzię,to wielkie zdziwienie że nie wychodzi..
      I potem ja-podatnik miałbym refundować in-vitro,bo miała jedna czy druga baba
      się łochotę bzykać.Dlaczego ja mam płacić za te setki orgazmów czy dziesiątki
      partnerów(lub na odwrót)??
      • capri6 Re: A może nie trzeba było rozpoczynać 29.12.07, 13:06
        Teoria godna zwykłego prostaka,który nie ma pojęcia o czym pisze!
        • doktorhaus Re: A może nie trzeba było rozpoczynać 29.12.07, 13:18
          capri6 napisała:

          > Teoria godna zwykłego prostaka,który nie ma pojęcia o czym pisze!

          No cóż ja nie jestem oświeconym wykształciuchem.Jestem ciemny i.. nie mam ochoty
          za czyjąś rozwiązłość płacić..
          • yvonne75 pie..nie.... 29.12.07, 21:04
            ....czytajac juz mam ochote zygac na wlasnie takich ciemniakow jak ty,pacanie!
      • doktorhaus Re: A może nie trzeba było rozpoczynać 29.12.07, 13:15
        doktorhaus napisał:

        > współżycia w 15 roku życia,potem jazda na tabletkach do 30-tki i potem ,gdy
        > przyjdzie ochota na dzidzię,to wielkie zdziwienie że nie wychodzi..
        > I potem ja-podatnik miałbym refundować in-vitro,bo miała jedna czy druga baba
        > się łochotę bzykać.Dlaczego ja mam płacić za te setki orgazmów czy dziesiątki
        > partnerów(lub na odwrót)??
        Oczywiśćie zaraz posypią się gromy że jestem ciemnotą..i że berecik mnie uciska ;-)
        • ally Re: A może nie trzeba było rozpoczynać 29.12.07, 13:26
          brawo za samokrytycyzm, szkoda, że to jedyne, czym możesz się pochwalić.
      • platfusywon Re: A może nie trzeba było rozpoczynać 29.12.07, 13:21
        doktorhaus napisał:

        > współżycia w 15 roku życia,potem jazda na tabletkach do 30-tki i potem ,gdy
        > przyjdzie ochota na dzidzię,to wielkie zdziwienie że nie wychodzi..
        > I potem ja-podatnik miałbym refundować in-vitro,bo miała jedna czy druga baba
        > się łochotę bzykać.Dlaczego ja mam płacić za te setki orgazmów czy dziesiątki
        > partnerów(lub na odwrót)??

        Brawo Doktorku!Toż ja to samo miałem napisać..
      • lafor Re: A może nie trzeba było rozpoczynać 29.12.07, 17:10
        doktorhaus napisał:

        > współżycia w 15 roku życia,potem jazda na tabletkach do 30-tki i potem ,gdy
        > przyjdzie ochota na dzidzię,to wielkie zdziwienie że nie wychodzi..

        Masz jakieś inne, poza Swoim Głębokim Przekonaniem, źródło potwierdzające
        korelację między wiekiem inicjacji, antykoncepcją i "setkami orgazmów" a niską
        płodnością? Uprzedzając - Radio Maryja się nie liczy.

        > I potem ja-podatnik miałbym refundować in-vitro,bo miała jedna czy druga baba
        > się łochotę bzykać

        Śmieszne jest to typowe dla prawicowych oszołomów projektowanie na innych swoich
        seksualnych frustracji.
    • k_ania11 Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 13:27
      In virto w porządku jeśli ktoś naprawdę nie może zajść w ciążę w
      sposób naturalny. Natomiast jestem przeciwna finansowaniu z
      publicznych pieniędzy. Większość kobiet stosujących tą metodę to nie
      osoby zaraz po ślubie z pierwszym wybranym mężczyzną w wieku 20-25
      lat. Przeważnie są to kobiety często zmieniające partnerów,
      odkładających ciążę na później, stosujących rzekomo bezpieczne
      tabletki antykoncepcyjne, które w istocie powodują wiele szkód oraz
      osoby wcześniej zajęte wyłącznie karierą zawodową. Z tych przyczyn
      nie mogą zajść w ciążę. Ich styl życia jest ich decyzją i życzę im
      wszystkim udanego in vitro i kochanych maleństw, jednakże państwo
      nie może płacić za błędy młodości, lekkomyślność i odkładanie ciąży
      do wieku 35-40 lat.
      • ally Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 13:35
        >lat. Przeważnie są to kobiety często zmieniające partnerów,
        > odkładających ciążę na później, stosujących rzekomo bezpieczne
        > tabletki antykoncepcyjne, które w istocie powodują wiele szkód oraz
        > osoby wcześniej zajęte wyłącznie karierą zawodową. Z tych przyczyn
        > nie mogą zajść w ciążę.

        jasne, niepłodność nie dotyka panienek z oazy, przykładnych małżonek i kur
        domowych. nigdy przenigdy.
      • capri6 Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 13:43
        "Natomiast jestem przeciwna finansowaniu z
        publicznych pieniędzy."
        Jakich publicznych?13 lat leczylam sie u ginekologa,i zeby bylo porzadnie było
        prywatnie,potem cztery próby in vitro,też za moje.A przez ten cały okres
        płaciłam składki ZUS i to nie małe.Gdybym to odkladała na swoje konto nikt nie
        robiłby mi łaski.
        • k_ania11 Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 23:32
          Dokładnie. Dlatego jestem za prywatyzacją służby zdrowia. Gdybyś nie
          musiała płacić składek co miesiąc a odkładała te pieniądze starczyło
          by ci na wizyty prywatne i in vitro i nikt jak mówisz nie robiłby Ci
          łaski. Natomiast pieniądze zostały w NFZ-cie wykorzystane przez
          kogoś innego.
    • ally jezuuu co za ciemnota 29.12.07, 13:33
      do paru osób wypowiadających się w tym wątku:

      po 30. spada płodność, co NIE jest równoznaczne z chorobliwą niepłodnością,
      która występuje w KAŻDYM wieku. tyle że 20-latki zwykle nie próbują zajść w
      ciążę, więc nie zdają sobie z tego sprawy. a nawet jeśli 20-latka się pokapuje,
      że ma problemy, to NIE ZACZYNA od in vitro, in vitro to OSTATECZNOŚĆ. do tej
      ostateczności dociera się zwykle po kilka latach.
      in vitro nie jest miłym i bezproblemowym zabiegiem a la wyleczenie próchnicy i
      nie jest traktowane jak zachcianka. no chyba że przez autora artykułu.
      • d_nutka.bis Re: jezuuu co za ciemnota 29.12.07, 13:41
        ally napisała:

        > in vitro nie jest miłym i bezproblemowym zabiegiem a la wyleczenie
        próchnicy i
        > nie jest traktowane jak zachcianka. no chyba że przez autora
        artykułu.

        in vitro jest "zachcianka",zachcianka instynktu macierzynskiego.i
        zadne zaklecia w postaci trudow i kosztow zwiazanych z in vitro nie
        zmienia tego tak dlugo jak dlugo na swiecie beda "niechciane" dzieci.
        nie przekonuje mnie w zaden sposob zapewnienie,ze te dzieci 'in
        vitro'sa bardziej kochane niz wszystkie inne,bo z takim trudem i
        poswieceniem "zdobyte".
        • ally Re: jezuuu co za ciemnota 29.12.07, 13:48
          ty się najpierw dowiedz, co to jest instynkt macierzyński.

          aparat słuchowy zrefundowany przez nfz też jest zachcianką? jak ktoś ogłuchł,
          niech się uczy języka migowego, a nie głowę zawraca. jak stracił nogi, niech
          siedzi w domu. jak nie mył zębów wystarczająco często, niech mu wypadają. bez
          nóg, słuchu, zębów można całkiem komfortowo żyć, prawda?

          co do niechcianych dzieci - jest więcej par chętnych do adopcji niż dzieci z
          uregulowaną sytuacją prawną.
          • d_nutka.bis Re: jezuuu co za ciemnota 29.12.07, 14:06
            ally napisała:

            > ty się najpierw dowiedz, co to jest instynkt macierzyński.
            >

            mylisz instynkty ze zmyslami,ale w twoim wieku to chyba norma

            > aparat słuchowy zrefundowany przez nfz też jest zachcianką? jak
            ktoś ogłuchł,
            > niech się uczy języka migowego,

            znajomosc jezyka migowego nie zaszkodzi tez ludziom o sluchu
            absolutnym

            > co do niechcianych dzieci - jest więcej par chętnych do adopcji
            niż dzieci z
            > uregulowaną sytuacją prawną.

            o,tedy tez droga.domagac sie szybkiego prawnego
            uregulowania "niechcianych" i zaniedbywanych dzieci.
            • ally Re: jezuuu co za ciemnota 29.12.07, 14:10
              > mylisz instynkty ze zmyslami,

              ???

              > ale w twoim wieku to chyba norma

              ale się szamoczesz. skąd wiesz, w jakim jestem wieku? nie jesteś w stanie
              dyskutować, to sięgasz do wyszukiwarki i wytrwale szukasz czegoś, co
              zdyskredykutuje rozmówcę? niestety, argumenty ad personam to kiepskie argumenty.
              • d_nutka.bis Re: jezuuu co za ciemnota 29.12.07, 16:34
                ally napisała:

                > ale się szamoczesz.

                przypuscmy,ze ulegam takiej "szamotaninie" emocjonalnej.
                ale czy to ja wymyslilam temat na Re:"jezuuu co za ciemnota"?

                > skąd wiesz, w jakim jestem wieku? nie jesteś w stanie
                > dyskutować, to sięgasz do wyszukiwarki i wytrwale szukasz czegoś,
                co
                > zdyskredykutuje rozmówcę?

                widzialas mnie przy wyszukiwarce?

                >niestety, argumenty ad personam to kiepskie argumenty
                > .

                czy "wiek mlody" jest dyskredytacja ad personam?

                wracajac jednak do meritum.no prawie meritum.nigdzie nie znalazlam
                informacji czy ciaze z in vitro podlegaja badaniom prenatalnym.a
                jesli tak,to jakie jest postepowanie w przypadku wykrycia wady plodu.
                a moze takie badania przeprowadza sie juz na zarodkach przed ich
                umieszczeniem w macicy?
          • q_vw Re: jezuuu co za ciemnota 29.12.07, 21:07
            NFZ na aparaty słuchowe daje 500 PLN od sztuki... Za najzwyklejszy szajs... bo
            co po tej kasie, jak aparat kosztuje 10.000 od sztuki ?! Państwo nie chce
            podatników, którzy płacą wysokie podatki ? Podobnie jest z in vitro i wieloma
            innymi przypadkami...
    • el.poczta Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 13:45
      Kobiety! próbójcie!. Warto. Ja mam 47 lat i nie mogę zostać już
      matką, choć do dziś nie mogę się z tym pogodzić i czuję wielki żal.
      Tym bardziej, że rozpadł się mój związek, w którym trwałam, bo
      chciałam kochać, być kochaną i mieć prawdziwą rodzinę, spełnić się
      jako kobieta, być dobrą matką, żoną. Nie udało mi się. Zostałam
      sama. Jesteśmy z kimś, a przez wiele lat nie udaje nam się go poznać
      mimo, że jesteśmy z nim na co dzień, kochamy. Być może mój instynkt
      macierzyński przysłonił mi inne sprawy. Nie wiedziałam, że mój
      partner nie "czuje prawdziwie ojcostwa". Zostałam sama. Gdybym była
      młodsza, zdecydowałabym się sama na zapłodnienie in vitro. To dało
      by mi szansę nie zachcianki "posiadania dziecka", ale spełnienia
      naprawdę głębokiego uczucia potrzeby macierzyństwa, dania siebie dla
      największego w życiu kobiety daru jakim jest dziecko. Jak wspomniał
      jeden z rozmówców aby zostać rodzicem biologicznym wystarczy przejść
      pomyślnie tylko jeden akt. Natomiast adopcja, która dawałaby szansę
      wielu ludziom na rodzicielstwo /a dzieciom na szczęśliwe
      dzieciństwo, kochającą matkę, ojca/, często jest zbyt dużą
      poprzeczką, procesem, który trwa nazbyt długo. A jeżeli chodzi o
      osobę samotną, to sznse - a propri - są takie, że jeden rodzic nie
      może dać komuś ciepła domowego, miłości i warunków do
      normalnego /lub jak niektórzy mogą zakwestionować normalniejszego
      życia/. Tutaj ma większe szanse, a w zasadzie wógóle wygrywa
      rodzina - tatuś, mamusia, alkohol, bieda, margines, maltretowanie,
      inne - ale "rodzina pełna".
      Konkludując - Kobiety, próbójcie, oczywiście, jeśli jest to decyzja
      przmyślana, dojrzała i wiecie, że zrobicie wszystko, by wychować
      swoje dziecko na dobrego i szczęśliwego człowieka. I jeszcze jedno,
      uważam, że zapodnienie in vitro powinno być "refundowane",
      przynajmniej w części, jeśli Fundusz płaci /jak wspomniał też ktoś
      na forum za leczenie alkoholizmu/, to dlaczego nie metoda
      zapłodnienia in vitro, przyjmująca już dziś formę problemu
      społecznego.
    • b-sd Do autora 29.12.07, 13:52
      Doceniam to, że poruszyłeś ten temat. Naprawdę długo czekałam na
      taki artykuł. Pierwsze zdania czytałam z zapartym tchem bo bardzo
      dobrze znam miejce, które opisałeś - te zdjęcia, poczekalnię i wyraz
      twarzy oczekujących na wizytę... I tu zaczyna się róznica w moim i
      Twoim postrzeganiu Tych Spraw! Ja widzę ich smutne twarze, oni nigdy
      nie patrzą innym w oczy, panuje krępująca cisza i tylko ciepłe głosy
      personelu lekko uspakajają. Widzę przerażenie w oczach mojej drugiej
      połowy i tak bardzo chciałabym przytulić tych wszystkich zbolałych
      wewnętrznie ludzi i powiedzieć, że musimy mieć jeszcze siłę.
      Opisałeś ludzi, którzy mieli ot taki kaprys: "Będzie
      fajnie...", "Życie było fajne, ale brakowało mi czegoś, co nas
      połączy". Bardzo boję się, że wszyscy, którzy przeczytają Twój
      artykuł odniosą wrażenie, że do kliniki zgłaszają sie ludzie
      nieodpowiedzialni, niedojrzali, tacy, którzy nie wiedzą czego tak
      naprawdę chcą i najpierw ze swoim życiem powinni zrobić porządek, a
      dopiero później podejmować tak ważna decyzję, jaką jest danie nowego
      życia... To nie tak, że celem jest samo zajście w ciążę, a w taki
      sposób opisałeś Swoich bohaterów. Nie napisałeś o bólu jaki
      sprawiają kolejne badania, o tym wewnetrznym cierpieniu, którego nie
      chce się nikomu pokazać a tak bardzo nie pozwala normalnie żyć. No i
      o tym, że to wszystko trwa i trwa - nie miesiąc czy dwa, ale całe
      lata.

      Dlaczego mam odwagę na taka krytykę? Mam 27 lat, nie jesteśmy
      pracoholikami, nie palimy, nie pijemy, 1,5 roku staramy się o
      dziecko i od zawsze wiemy, że chcemy je mieć.

      Może warto było dłużej poszukać i opisać historie osób, które mają
      głębsze powody "starania się"...
      • d_nutka.bis Re: Do b-sd 29.12.07, 14:13
        b-sd napisała:

        .. To nie tak, że celem jest samo zajście w ciążę,

        celem odwiedzania i poddania sie zabiegom JEST zajscie w ciaze.
        a ze to "zajscie"sluzy i innym celom...
        kliniki zapladniajace i farmacja tez maja swoje cele.jest popyt-jest
        podaz.tylko dlaczego ja mam za to placic?

        > Mam 27 lat, nie jesteśmy
        > pracoholikami, nie palimy, nie pijemy, 1,5 roku staramy się o
        > dziecko i od zawsze wiemy, że chcemy je mieć.
        >

        co to znaczy "od zawsze"?
        • mopek1 Re: Do nutka bis 29.12.07, 17:48

          >tylko dlaczego ja mam za to placic?

          Ja tam wolę zapłacić za invitro niż za leczenie wieńcowki
          obżerającym się cholesterolem palaczy...
          A jak ktoś ma astme i pali? ja tez nie chce za to płacić! Jest
          milion sytuacji w polskiej medycynie za ktore nie mam ochoty płacić,
          ale akurat in vitro mogę sponsorować...
          Gdyby tak przyciąć kasę i nie sponsorować pijaków (leczenie wątroby
          i odwyk są drogie) palaczy i innych chorych poniekąd z wyboru to
          wystarczy na in vitro i jeszcze zostanie!
          A co do kwestii moralnych... no cóż zawsze mam nieodparte wrażenie,
          że najwięcej do powiedzenia mają ci co w ogole nawet nie otarli się
          o problem.. a księża w temacie posiadania dzieci - no cóż nie
          powinni mieć wg mnie NIC do powiedzenia...
          • d_nutka.bis Re: kwestie moralne 30.12.07, 09:27
            mopek1 napisała:

            > A co do kwestii moralnych... no cóż zawsze mam nieodparte
            wrażenie,
            > że najwięcej do powiedzenia mają ci co w ogole nawet nie otarli
            się
            > o problem.. a księża w temacie posiadania dzieci - no cóż nie
            > powinni mieć wg mnie NIC do powiedzenia...

            jeszcze raz zaznaczam,ze nic mnie nie laczy z religijnym KK.
            ale uwazam,ze jesli etycy w temacie nie zabieraja glosu lub ich glos
            jest nieslyszalny to czemu nie mieliby tej kwestii poruszac ksieza?
            przeciez wlasnie duchowni sa od spraw etyki i moralnosci.inna
            sprawa,ze z ambony to nie ma dyskusji.z pozycji konfesjonalu tez nie.
            ale ksieza cos jednak wiedza na temat dzieci i ich zapladniania a
            takze tych dzieci ukrywania.wiedza tez cos na temat wyrzeczenia sie
            z posiadania dzieci.mlodego kleryka te zakazy moga bawic lub dodawac
            wartosci poprzez zlozenia z siebie(swoich plemnikow)ofiary na rzecz
            Boga.ale ci juz dojrzalsi ksieza,zwlaszcza ci,ktorzy dotrzymali
            slubow czystosci,na ogol wiedza o czym mowia,co jednoczesnie nie
            oznacza,ze we wszystkim maja racje.
    • baby1 Zapłodnie in vitro - prosze bardzo ale za 29.12.07, 14:05
      wlasne pieniadze. Jak kogos nie stac na taki zabieg, to nie jest go
      rowniez stac na dziecko! Jak ktos zyje w stresie i przez to jest
      nieplodny, tez nie powinien miec dzieci, bo jak je wychowa bedac
      caly czas w stresie?
      Ludzie, dzieci to dodatkowe obowiazki a nie maskotki.
    • jfk3 Nieprofesjonalny artykuł 29.12.07, 14:58
      i tyle. Widać że to jakiś początkujący "dziennikarzyna" pisał.

      Brak znajomości tematu o czym pisał, nie chciało się nawet zgłębić nieco wiedzy,
      pobieżnie, lekko potraktowany temat w którym aż roi się od stereotypowego myślenia.

      Nie bardzo tez wiem o co chodziło dziennikarzowi, jak opisywał pewną parę gdzie
      wyrażnie zaznaczone było że on jest 2 lata młodszy.
      O co chodziło, ze to napisał? jaka logika i ciągłość myślowa, czemu to miało służyć?

      Czyli co, on mimo tej śmiesznej różnicy wieku powinnien być płodny, czy nie? a
      może chodziło o to ze ta dziewczyna popełniła błąd bo on za młody?

      Bezsensowny artykuł. Dno.

    • k_grzegorzewski Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 15:18
      Jak zwykle kościół proboje uszczęśliwiać lud swój na siłę. Ale
      robiąc to,co właśnie robi odsuwa ich od siebie. Jak inaczej to
      nazwać? Chodzisz do kościoła, modlisz się o dziecko, a gdy
      znajdujesz wreszcie sposób na jego posiadanie, słyszysz od księdza
      że grzech to śmiertelny! Przecież każdy swoje własne sumienie...
      • konwalka i z innej beczki 29.12.07, 16:12
        Na miejscu pani Agnieszki naprawdę mocno zastanowiłabym się, czy
        chcę mieć dziecko właśnie z tym panem, który "pozwala sie odciąć"
        od swojego potomstwa.
        Facet ma dziecko.
        Gdzieś tam.
        I "widuje je dwa razy w roku"
        Szok.
        Nie moje małpy, nie mój cyrk; korzystam tylko z prawa do komentarza.
        • amberka3 Re: i z innej beczki 29.12.07, 17:06
          dokładnie na to samo zwróciłam uwagę, na to ze tak beztrosko pozwolił się odciąć.
          Trudno mi tez uwierzyć aby jakakolwiek matka nie chciałaby aby ojciec był
          współuczestniczył w wychowaniu ich wspólnego dziecka.

          Ciesze się ze ktoś też patrzy podobnie.
          • boulihacker Re: i z innej beczki 29.12.07, 22:45
            Mało jeszcze widziałaś zatem.
    • pako19 Problem jest inny. NIe chodzi o jakieś dogmaty tyl 29.12.07, 16:29
      ko o kwestię dużo bardziej delikatną. Mianowicie: czy jesteś w stanie żyć ze
      świadomością, że nad twoim poczęciem czuwał nie Bóg, tylko obcy lekarz
      naukowiec? Że zostałeś "stworzony" na zimnym szkiełku doktora?
      --------

      poezja: www.allegro.pl/show_item.php?item=290313412
      • kropkacom Re: Problem jest inny. NIe chodzi o jakieś dogmat 29.12.07, 19:04
        Zadziwię Ciebie: nie wszyscy wierzą w Boga.
      • boulihacker Re: Problem jest inny. NIe chodzi o jakieś dogmat 29.12.07, 22:46
        Słabo coś czuwa, skoro mu nie wychodziło w tym konkretnym przypadku, prawda?
    • ml130676 Brutalna prawda 29.12.07, 17:45
      Państwo polskie jest na tyle biedne, że nie stać go na finansowanie podstawowego
      leczenia, więc płacenie za in vitro to jakiś kosmos i marzenie, które spełni się
      może za 50 lat. Jeśli nie można mieć normalnej protezy czy choćby opaski na
      złamaną rękę z tworzywa sztucznego w ramach składek na NFZ i człowiek męczy się
      z jakimś metalem albo gipsem, jeśli państwowe leczenie zębów polega na
      100-procentowym finansowaniu tylko tych, które widać, to o czym tu w ogóle
      mówimy? Zapłodnienie in vitro to nie jest podstawowa potrzeba, niezbędny
      zabieg...jeszcze długo, jeśli nie zawsze, będzie to luksus dla nielicznych.
      Jeśli człowiek chce mieć mieszkanie, a nie może, bo go nie stać, to albo z niego
      rezygnuje, albo bierze kredyt. A mieszkanie to podstawowa potrzeba każdego
      człowieka. Jednak i tu państwo nam nie pomaga i musimy sobie jakoś radzić sami.
      Nie widzę więc powodu do refundowania zabiegu poczęcia - wystarczy system
      kredytów, które na to pozwolą. Państwa nie stać na zapewnienie warunków
      bytowania już żyjącym, tym bardziej nie będzie na razie w stanie pomóc tym
      planowanym. Z niepłodnością albo trzeba się pogodzić, albo samemu płacić za
      poczęcie, którego natura nam odmówiła.
      • gomoku.gomoku wychodzi na to że........ 29.12.07, 20:35
        czyli wg twojego toku rozumowania trzeba sie także pogodzić np z tym ze ma sie
        nowotwór i czekać na śmierć a nie sie leczyć (???) i dalej już nie będę podawać
        przykładów bo jest to absurdalne.
        Chory mamy system składek w naszym kraju i nic wiecej .Nie możemy szufladkować
        przypadłości na mniej ważne i bardziej ważne.Jedni maja problem z nerkami, inni
        z wątrobą a jeszcze inni z płodnością - a składki płacą wszyscy!!
      • d_nutka.bis Re: Brutalna prawda-i to by bylo na tyle 30.12.07, 09:35
        ml130676 napisała:

        > Państwo polskie jest na tyle biedne, że nie stać go na
        finansowanie podstawoweg
        > o
        > leczenia, więc płacenie za in vitro to jakiś kosmos i marzenie,
        które spełni si
        > ę
        > może za 50 lat. Jeśli nie można mieć normalnej protezy czy choćby
        opaski na
        > złamaną rękę z tworzywa sztucznego w ramach składek na NFZ i
        człowiek męczy się
        > z jakimś metalem albo gipsem, jeśli państwowe leczenie zębów
        polega na
        > 100-procentowym finansowaniu tylko tych, które widać, to o czym tu
        w ogóle
        > mówimy? Zapłodnienie in vitro to nie jest podstawowa potrzeba,
        niezbędny
        > zabieg...jeszcze długo, jeśli nie zawsze, będzie to luksus dla
        nielicznych.
        > Jeśli człowiek chce mieć mieszkanie, a nie może, bo go nie stać,
        to albo z nieg
        > o
        > rezygnuje, albo bierze kredyt. A mieszkanie to podstawowa potrzeba
        każdego
        > człowieka. Jednak i tu państwo nam nie pomaga i musimy sobie jakoś
        radzić sami.
        > Nie widzę więc powodu do refundowania zabiegu poczęcia - wystarczy
        system
        > kredytów, które na to pozwolą. Państwa nie stać na zapewnienie
        warunków
        > bytowania już żyjącym, tym bardziej nie będzie na razie w stanie
        pomóc tym
        > planowanym. Z niepłodnością albo trzeba się pogodzić, albo samemu
        płacić za
        > poczęcie, którego natura nam odmówiła.

        a kwestie moralne?
        komu wyrwac zamiast wyleczyc ząb zeby spelnic
        marzenie "wybrakowanych" rodzicow?
        • boulihacker Re: Brutalna prawda-i to by bylo na tyle 30.12.07, 16:03
          Nie wpadło Ci do tej pustej głowy, że ktoś z chorym zębem też jest "wybrakowany"?
    • k_ania11 Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 21:30
      Konkluzja jest jedna - gdyby sprywatyzować służbę zdrowia nie byłoby
      problemu z tym jakie zabiegi refundować a jakie nie. Każdy płaciłby
      za swoje leczenie a państwo nie pobierało by ciężkich pieniędzy co
      miesiąc z pensji.
      • kropkacom Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 30.12.07, 09:18
        Dlaczego jednak w
        krajach o podobnym statusie ekonomicznym, jak Czechy, Słowacja, Słowenia, Węgry,
        Chorwacja, nie mówiąc o krajach dawnej Wspólnoty Europejskiej, niepłodne pary
        przy leczeniu niepłodności technikami rozrodu wspomaganego medycznie otrzymują
        pomoc finansową państwa? Nikt tam nie twierdzi, że wydatki te rujnują finanse
        przeznaczone na ochronę zdrowia lub że przy refundacji in vitro nie będzie za co
        leczyć chorób serca i nowotworowych.

        PS. W Czechach od nowego roku wprowadzono niewielkie opłaty za każdą wizytę u
        lekarza, wypisanie recepty itd. Wyobrażacie sobie coś takiego w Polsce? Ludzie
        by rząd na taczkach wywieźli :)) Taki my naród!!
    • mamawitka3 Kłopoty z pokalanym poczęciem 30.12.07, 11:40
      Zabieg in vitro NIE JEST LECZENIEM BEZPŁODNOŚCI! Żadna para od
      takiego zabiegu nie stanie się płodna w sposób naturalny.
      • aurita Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 30.12.07, 16:04
        Masz racje. IVF nie jest leczeniem bezplodnosci. Bo bezplodnosci,
        nieuku jeden , nie da sie wyleczyc.
        IVF jest natomiast leczeniem nieplodnosci: dzieki IVF mam dziecko. A
        plodna naturalnie zawsze jestem i bylam: jajeczkuje regularnie co
        miesiac.

        > Zabieg in vitro NIE JEST LECZENIEM BEZPŁODNOŚCI! Żadna para od
        > takiego zabiegu nie stanie się płodna w sposób naturalny.
    • serpentor666 Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 30.12.07, 11:55
      Chcecie In vitro to proszę bardzo. Ale sami za to płaćcie. To nie jest potrzebne
      do życia, a znam parę innych rzeczy za które państwo mogłoby płacić.
      • alicjasidor Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 18.09.08, 17:00
        Te serpenton wiesz co pracuję z ludzmi chorymi psychicznie i wiesz
        co świetnie się do nich nadajesz .Takich jak ty powinni wieszać po
        urodzeniu bo tacy jak ty piirw mówią a potem myślą
    • kasia.p.t Kłopoty z pokalanym poczęciem 30.12.07, 18:12
      To przykre, ze teraz coraz wiecej par ma takie problemy. Swiat jest
      bardzo niesprawiedliwy, ilez to ludzi, ktorzy nie pracuja a ich
      jedyne zajecie to picie, ma dzieci (czesto czworke czy piatke).
      Takie dzieciaki sa nieszczesliwe, nie maja szans na normalne
      rozwijanie sie i przez co? Przez nieodpowiedzialnych rodzicow,
      ktorzy nie sa w stanie zapewnic im tego, co jest potrzebne do zycia.
      Sa pijani, ida do lozka i o... potem jest problem. Ale kto by sie
      tym przejmowal, tysiace dzieci zyje w takich rodzinach i nic nie
      mozna zrobic. A porzadne rodziny, kochajace sie i bedace w stanie
      zapewnic im wszystko, nie moga miec tego ukochanego dziecka. Jeszcze
      jak sa wierzacymi i praktykujacymi katolikami to nawet nie moga
      uciec sie do tych niekonwencjonlanych metod, bo to jest sprzeczne z
      ich religia, bo to jest grzech. I przez to cierpia... a co za tym
      idzie... rozwody.. Obwiniaja siebie nawzajem i spotykaja sie w
      sadzie... juz jako zupelnie obcy ludzie, ktorzy tylko chca jak
      najwiecej kasy z malzenstwa.
    • irycki Kłopoty z pokalanym poczęciem 19.09.08, 14:49
      Dyskusja jak zwykle zeszła na manowce i uciekła od tematu. Artykuł był o tym,
      czy płacić za in vitro!!! A gdzie zaszła? na końcu "drzewka" pojawia się
      wielbiciel eugeniki próbujący wiedzą licealną z genetyki prognozować losy
      gatunku ludzkiego.
      Było kilka rozsądniejszych głosów, niestety wygrały emocje. A sprawa nie jest
      taka skomplikowana. Oczywiście, że płacić. Ale w przyszłości, gdy, gdy system
      powszechnych ubezpieczeń będzie na to stać! Teraz musimy wybierać. Myślę, że są
      pilniejsze problemy do sfinansowania- nowotwory, rzadkie choroby itd. Nawet tak
      pogardliwie potraktowane leczenie narkomanów i alkoholików. Mam prawie 50 lat.
      Moi szkolni koledzy to cały przekrój społeczny- od całkowitego rynsztoka do
      wicepremiera. Zaręczam, że w głównej mierze to zbieg przypadkowych okoliczności
      sprawił jakie kto miejsce zajął w społeczeństwie. Szczęśliwie mam dwoje dzieci.
      Wychowanie ich kosztowało majątek. Nie miałem wątpliwości co jest ważniejsze-
      potrzeby dzieci czy np. lepszy samochód. Gdybym musiał, to wziął bym kredyt na
      in vitro, a nie na dom czy brykę. Dyskusja o in vitro zazwyczaj nie dotyczy osób
      biednych. Inna sprawa to fanatyczna postawa biskupów. Oni w ogóle nie powinni
      wypowiadać się na ten temat. Ani nie płacą składek na system opieki zdrowotnej,
      ani nie będą korzystać z tych zabiegów(chyba nie?)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka